grek.grek
26.05.09, 12:00
Sytuacja - wczorajszy "Lis na zywo".
"Debata jedynek warszawskich" - Kamiński v. Hubner.
Pytanie - Czy Lis ma mózg ?
Dopytanie - Po jakiego jasnego wuja zapraszać do debaty z Hubner PiSuara - skoro nawet jesli ma jakieś szanse, żeby wygrać i zdobyć mandat, to i tak w PE będzie we frakcji marginalnej, nie mającej żadnego wpływu na cokolwiek - kosztem lewicowca, weźmy Olejniczaka, który ma, notabene, więcej do powiedzenia i nie poci się z powodu nadmiaru dobrobytu, a w dodatku w wypadku wejścia do PE będzie częścią najmocniejszego (drugiego najmocniejszego) klubu ? To tak jakby w Polsce debata przed wyborami paralmentarnymi odbywała się między PO, a Mniejszością Niemiecką, a bez PiSu.
A może tu nie chodzi o chorobę mózgu Lisa, tylko o to, że pokazywanie
państwa z PO na tle brzydkich PiSowców, to optymalna taktyka na zbicie
kapitału przed wyborami.
Izolacja Lewicy/SLD służy PO, bo na tle SLD wypada ona dość blado, skąpo i mówiąć krótko - jak pół d.py zza krzaka. Na debacie z Olejniczakiem Hubner nic nie zyskuje, na tle Kamińskiego - i owszem, bo on ma na czole PiS. Nie wiem, co jest większą klęską dla Polski - tacy jak Lis, czy PiS.
Podobnie jak w Teraz My dyskusja, ni z gruchy, ni z pietruchy o przezczepach, a więc automatycznie o brzydkim Ziobrze. Trzeba jakoś stopić jego przewagę nad Thun w Krakowie.
Nie żebym Zbycha lubił, ale qrewstwo medialnych lizusów PO jest nie do przyjęcia.
I oni krytykują chwalców PiSu... - robią dokładnie to samo, tylko jeszcze głupiej i mniej sprytnie.
Ale oni są dobrzy i ładni, bo występują "w szlachetnej sprawie".