Gość: Dzik
IP: *.*.*.*
29.01.02, 12:34
Wiecie co mi się podoba w atmosferze Nowym Yorku
i podobało w pierwszej Rzeczypospolitej.
Wielokulturowość. Wielobarwność. Tolerancja.
Podobało mi się, że np Lwów był miastem wielu kultur
i religii.
Że obok siebie dość zgodnie mieszkali Polacy, Ukraińcy,
Żydzi i Ormianie.
Że w sąsiednich światyniach modlili się rzymscy i
greccy Katolicy, Muzułmanie, wyznawcy Judaizmu i
Prawosławia, Ewangelicy itd.
Że mogli żyć w zgodzie.
Czasem się brali za łby aż się kurzyło ale potem się
godzili.
Sąsiedzi.
Ale nie tacy jakich opisał czy wymyślił J.T.Gross.
Że to nieprawda ?
Oleodruk ?
Że nie tak było ?
Możliwe.
Ale szkoda, jeśli tak nie było.
Totalnie nie rozumiem
dlaczego komuś może przeszkadzać krzyż na ścianie,
gwiazda Dawida lub półksiężyc, albo czyjaś nie nachalna
i nie zbyt głośna modlitwa.
Muzułmanin może spokojnie rozwinąć przy mnie swój
dywanik, a Żyd kiwać się w modlitwie, pewny, że go nie
obrażę śmiechem.
Dopóki nikt nas nie zmusza do zmiany poglądów
czy wiary wszystko jest w porządku.
W PRL zmuszano do wiary w Marksa i Engelsa,
pędzono na pochody oraz akademie ku czci i to nie było
w porządku.
Ale teraz ?
Nikt nikogo nie zmusza.
Może dlatego nie przeszkadzają mi dziś wyznawcy
materializmu i ateizmu o ile nie przekraczają norm
środziemnomorskiej cywilizacji i kultury.
A kiedyś mi przeszkadzali.
Jako niepoprawny idealista i marzyciel
nawołuję szanownych internautów do tolerancji i
szacunku
wobec innych poglądów.
Więcej uśmiechu i luzu.
Wciskanie klawiszy pięścią zamiast palcami czyni teksty
nieczytelnymi a emocje żle wpływają na proces myślenia.