dibadzio
02.06.09, 21:16
Pani Moniko Olejnik,widzę, że ma pani trudności ze zrozumieniem niestosowności
swojego czynu. Dam pani dowcipny przykład:
Tata i niesforny Jasio jadą autobusem.Jasio z nudów pluje na szybę.Tata mówi:
Jasiu nie wolno pluć na szybę. Jasio pluje nadal.Zirytowany tata szarpie Jasia
za ucho i mówi : ile razy będę ci powtarzał , że nie wolno? Jasio na to przez
łzy: a jak mama mówi, żebyś nie siusiał do umywalki , to ty też nie słuchasz.
Szanowana pani, może ten niewyszukany dowcip pomoże pani zrozumieć , dlaczego
dziennikarz nie może wypytywać dzieci o rodziców a już na pewno nie może
wykorzystywać takich rozmów. Liczę na to, że pani zrozumie, mimo że jest pani
z zawodu zootechnikiem.