PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 18:12
Wlasnie wyczytalem, ze JP II zaapelowal, aby sedziowie i adwokaci nie
uczestniczyli w procesach rozwodowych. Papiez stwierdzil, ze rozwod
to "jatrzaca rana" i ze rozwod jest zlem. Wnioskuje, ze wedlug pana Wojtyly
lepiej jest jak sie ludzie leja,zabijaja w malzenstwach niz by sie rozwiedli.
Najwazniejsze sa tradycje chrzescijanskie. Poza tym okazalo sie, ze Papiez
wydal w zeszlym roku dwa dekrety w ktorych nakazal przypadki pedofilii u ksiezy
zglaszac stolicy apostolskiej a zamieszanych w to ksiezy karac przez sady
koscielne-nigdzie nie ma tam o powiadamianiu organow sprawiedliwosci.
Stad moje pytanie: Czy tenczlowiek wie co podpisuje? Moze powinien dawno
abdykowac? Moze nie jest wcale tak wielki jak niektorzy probuja nam wmowic?
Czekam na odpowiedzi.
PS: Uprzedzam tych, ktorym nie podoba sie tekst i beda chcieli wyzywac mnie od
antychrystow, iz jestem ateista.
    • Gość: Balzer Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 213.76.59.* 29.01.02, 18:19
      Koscioł Katolicki wciaz jest bardzo zacofany (dopiero 10 lat temu uznał teorie
      Kopernika).
      Papiez jako głowny reprezentant KK nie moze odbiegac od normy, wiec co jakis
      czas
      raczy nas kolejnymi konserwatywnymi doktrynami.
      Koscioł był zawsze wrogiem wolnosci, narzucał ludziom swoja wole od
      sredniowiecza.
      Na szczescie ludzie zaczynaja myslec i traktowac to co mowi KK z duza rezerwa.
      • Gość: waw Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 18:32
        Ani beton, ani schorowany, poprostu oddalił się od ludzkich problemó, może
        gdyby nachlany brudny facet najpierw złoił mu tyłek, potem zgwałcił na oczach
        dzieci, a na koniec wlał samym dzieciom, to może zrozumiałby do czego służy
        rozwód.
        Pewien ksiądz powiedział mi podczas dyskusji o ekskomunice nakładanej na
        rozwodników, że rozwód sam w sobie nie stanowi zła, złem jest złamanie
        przysięgi małżeńskiej i związanie się z inną osobą. Więc droga jest otwarta,
        rozwód i życie w celibacie, to umożliwia zachowanie czystości wobec przysięgi
        małżeńskiej.
    • Gość: Michał Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 18:39
      Papież jest w porządku w wielu sprawach ( ekumenizm, modlitwy o pokój,
      potępienie przemocy w szerzeniu religii ), a jednocześnie domaga się zakazu
      rozwodów i zniesienia ślubów cywilnych.
      Wbrew temu co mówi papież Jezus nie zabronił rozwodów. Rozwód jest dopuszczalny
      w wypadku wszeteczeństwa jednego z małżonków ( ewang. św. Mateusza ).
      Wszeteczeństwem można nazwać przemoc w rodzinie lub zdradę.
      Zniesienie ślubów i rozwodów cywilnych, byłoby PRZEMOCĄ wobec ludzi inych
      wyznań.
      Jako przywódca katolików może on żądać, aby katolicy nie rozwodzili się, ale
      NIE POWINIEN wymagać, aby państwo wprowadziło zakaz rozwodów dla ludzi innych
      wyznań.
    • zdzicholo Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? 29.01.02, 19:02
      Oczywiście dałeś do zrozumienia, że nie znasz Biblii. Akurat w obu przypadkach
      papież Jan Paweł II zadziałał zgodnie z zasadami głoszonymi przez Biblię. Jeśli
      chodzi o małżeństwo i rozwody: Mk 10,1-12, natomiast w drugim przypadku 1Ko
      6,1nn.

      Oczywiście poważnym dylematem dla laików jest: czy Papież może być postępowy?
      Chciałbym to pytanie inaczej zadać. Bo to pytanie dotyczy natury Boga.
      Czy Bóg się zmienia? Czy Jego Słowo straciło swoją aktualność? Czy wobec
      postępu cywilizacyjnego należy przeredagować PISMO ŚWIĘTE?
      Dla osoby wierzącej odpowiedzi na te pytania nie mogą stanowić problemu!!!

      Jeżeli ja jestem osobą wierzącą, to przecież nie mogę "wierzyć" wybiórczo: to
      mi się nie podoba, tamto jest OK itp.itd. Albo wierzę, albo nie ma we mnie
      wiary!!!
      Powiedziałem Jezusowi Chrystusowi że chcę, by On zamieszkał we mnie i kierował
      moim życiem. Chcę Go codziennie poznawać i doświadczać. Słowo Boże wskazuje mi
      jak to robić.
      Mam wolną wolę jeśli chodzi o wybory na mojej drodze życiowej. Takim wyborem
      jest również małżeństwo. To ja ponoszę konsekwencje wyboru. I nie wierzę, że
      dwie osoby, dla których Bóg jest najważniejszy, są nieszczęśliwe w małżeństwie
      i chcą się rozwieść.
      Problemem jest to, czy Bóg jest rzeczywiście dla mnie najważniejszy i czy
      wierzę w to, że On naprawdę chcę abym był szczęśliwy?
      Jeśli chodzi o pedofilię wśród księży - taka osoba popełnia obrzydliwość(zwrot
      biblijny) wobec Boga i dziwię się, że w ogóle została osobą duchowną. Taka
      osoba nie może pełnić żadnej posługi w kościele, a w przypadku recydywy powinna
      zostać wykluczona ze wspólnoty i tyle.
      Zresztą czyny jakich te osoby dokonują świadczą jednoznacznie o tym, że nie są
      to osoby wierzące.
      • Gość: waw Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 19:14
        Masz święte prawo wierzyć i żyć tak jak chcesz, ale okaż szacunek tym, którzy
        mieli to nieszczęście pomylić się. Twoja opinia nosi skazę dogmatycznego
        podejścia do życia cechująca ludzi, których nie dotknął zły los, albo dotknął
        tak mocno, że mają problemy z własnym ja.
        Znam ludzi, którzy żyją w związku niesakramentalnym i są powielokroć lepszymi
        małżonkami od tych pobłogosławionych. Chyba nie w tym rzecz, aby cierpieć tylko
        dla satysfakcji .... no właśnie, kogo? Boga, czy złego współmałżonka?
        • Gość: oko Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.chello.pl 29.01.02, 19:30
          Gość portalu: waw napisał(a):

          > Masz święte prawo wierzyć i żyć tak jak chcesz, ale okaż szacunek tym, którzy
          > mieli to nieszczęście pomylić się. Twoja opinia nosi skazę dogmatycznego
          > podejścia do życia cechująca ludzi, których nie dotknął zły los, albo dotknął
          > tak mocno, że mają problemy z własnym ja.
          > Znam ludzi, którzy żyją w związku niesakramentalnym i są powielokroć lepszymi
          > małżonkami od tych pobłogosławionych. Chyba nie w tym rzecz, aby cierpieć tylko
          >
          > dla satysfakcji .... no właśnie, kogo? Boga, czy złego współmałżonka?

          Z tym watkiem jest rownie nieszczesliwa sprawa jak z modlitwa posel Sobeckiej w
          sejmie. Media podaly skroty, ktos z tego zrobil kolejne skroty, a jeszcze wiecej
          sobie dospiewal i poszlo w swiat i forum. Papiez na temat rozwodow wypowiedzial
          sie podczas audiencji dla Roty Rzymskiej - najwiekszej koscielnej instytucji
          sadowej orzekajacej w sprawach malzenskich. I tylko dla tych ludzi Jego slowa sa
          nakazem. Dla wszystkich to wskazowka. Ja wiem, ze ateisci chcieliby, zeby papiez
          byl "postepowy", zakceptowal rozwody itp. Tylko po co? Przeciez ateisci nie
          wierza w Jego nieomylnosc. Katolik nie musi trwac w traumatyzujacym zwiazku. Od
          tego jest separacja. Natomiast, co rozumiesz przez "pomylke"? "Kochanie, wybacz,
          ta babeczka z naprzeciwka bardziej mi sie podoba i lepiej gotuje"? Przeciez nie.
          CZy "Moj drogi, pomylilam sie, kiedy myslalam, ze nie bedzie mi przeszkadzalo, ze
          masz tylko zawodowke, a ja doktorat"? Sa sytuacje, w ktorych ludzie absolutnie
          nie powinni byc razem ani chwili dluzej. Ale papiezowi chodzilo raczej o
          sytuacje, kiedy rozwod jest traktowany jako normalka. Bo i co za sprawa - szosty
          czy siodmy z kolei? Sadze, ze w ogole nie mial na mysli Polski. U nas ciagle
          rozwod jest traktowany (na szczescie) jako ostatecznosc.
          Pozdrawiam
          • Gość: waw Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 20:36
            Trochę przesadziłeś oko, przecież nie możesz uważać mnie za idiote, ktory
            zabiera głos w tak ważnej sprawie, a kieruje się rozumieniem "pomyłki" tylko w
            aspekcie pożądania. Przez pomyłkę rozumiem właśnie tę sytuację kiedy jedna ze
            stron okazuje się niegodnym bycia człowiekiem, do takich sytuacji zaliczam
            również częste, nawet pierwszą zmianę partnera. Człowiek honoru nie łamie
            danego słowa, chyba, że zostaje upokorzony, bo wcale nie jest prawdą, że
            cierpienie uszlachetnia i prowadzi do zbawienia.
            Pozdrawiam
            • Gość: oko Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.chello.pl 29.01.02, 20:42
              Gość portalu: waw napisał(a):

              > Trochę przesadziłeś oko, przecież nie możesz uważać mnie za idiote, ktory
              > zabiera głos w tak ważnej sprawie, a kieruje się rozumieniem "pomyłki" tylko w
              > aspekcie pożądania.

              Napisalem "Przeciez nie", co znaczylo, ze wierze, iz tak nie uwazasz. Sorry za
              niejasne wyslowienie :)

              Przez pomyłkę rozumiem właśnie tę sytuację kiedy jedna ze
              > stron okazuje się niegodnym bycia człowiekiem, do takich sytuacji zaliczam
              > również częste, nawet pierwszą zmianę partnera. Człowiek honoru nie łamie
              > danego słowa, chyba, że zostaje upokorzony, bo wcale nie jest prawdą, że
              > cierpienie uszlachetnia i prowadzi do zbawienia.
              > Pozdrawiam

              Ja rowniez
            • Gość: k Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 212.244.77.* 30.01.02, 15:08
              Gość portalu: waw napisał(a):

              > Człowiek honoru nie łamie
              > danego słowa, chyba, że zostaje upokorzony, bo wcale nie jest prawdą, że
              > cierpienie uszlachetnia i prowadzi do zbawienia.

              Skąd wiesz? Może ŻLE cierpisz?

              • andrzejg Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? 30.01.02, 16:23
                Gość portalu: k napisał(a):

                > Gość portalu: waw napisał(a):
                >
                > > Człowiek honoru nie łamie
                > > danego słowa, chyba, że zostaje upokorzony, bo wcale nie jest prawdą, że
                > > cierpienie uszlachetnia i prowadzi do zbawienia.
                >
                > Skąd wiesz? Może ŻLE cierpisz?
                >

                Oj k , masz jakąś cudowną receptę na uszlachetniające cierpienie?
                Jeżeli tym cierpieniem ma być trwanie w chorym związku , nie rokującym
                żadnych nadziei na zmiany ,to zbawieniem jest rozwód.

                Pozdrawiam Andrzej

                • Gość: k Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 212.244.77.* 31.01.02, 08:10
                  andrzejg napisał(a):

                  > Gość portalu: k napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: waw napisał(a):
                  > >
                  > > > Człowiek honoru nie łamie
                  > > > danego słowa, chyba, że zostaje upokorzony, bo wcale nie jest prawdą,
                  > że
                  > > > cierpienie uszlachetnia i prowadzi do zbawienia.
                  > >
                  > > Skąd wiesz? Może ŻLE cierpisz?
                  > >
                  >
                  > Oj k , masz jakąś cudowną receptę na uszlachetniające cierpienie?
                  > Jeżeli tym cierpieniem ma być trwanie w chorym związku , nie rokującym
                  > żadnych nadziei na zmiany ,to zbawieniem jest rozwód.
                  >
                  > Pozdrawiam Andrzej

                  Drogi Andrzeju.Musze Cie zmartwić, ale chrześcijanstwo ma duzo do powiedzenia nt.
                  cierpienia,jego sensu i celu w ludzkim życiu. Przeciez całe opiera sie na śmierci
                  i zmartwychwstaniu Jezusa. Kiedyz Ci opowiadałem,że nie polega ono na
                  utrzymywaniu jakiegos poziomu moralności, że wiara i moralnośc to nie to
                  samo,choc sie za soba łaczy.Ale pisze ogólnie o cierpieniu ludzkim.
                  Natomiast w sprawach rozwodów...krótko-sa sytuacje patologiczne ,w których
                  jedynym sensownym rozwiazaniem (i to z miłości do tego drugiego człowieka i
                  np.swoich dzieci)jest rozstanie-dlatego z mysla o wielu katolikach wprowadzono
                  obok rozwodów separację.Dlaczego? Po rozwód oznacza koniec małżenstwa,a w religii
                  katolickiej małżeństwo to coś trwałego(jesli w ogóle zaistnieje),związanego i na
                  ziemii i w niebie. Oczywiście dla katolików, nikogo nie bede namawiał na takie
                  postepowanie,choc sam przyznajesz,że rozwód to coś złego(napisałes ,że na
                  szczęscie masz jedną zone i masz nadzieje,że tak zostanie),prawda?
        • zdzicholo Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? 29.01.02, 19:31
          Powiem tak: jeśli związek małżeński został zawarty zgodnie z wolą Bożą i Bóg go
          pobłogosławił, to nie ma żadnego problemu. Bo taki związek to "trójkąt
          małżeński", w którym najważniejszy jest Bóg. Natomiast w zdecydowanej
          większości związki małżeńskie zawierane są przez osoby, które tylko proszą Boga
          o błogosławieństwo. Świadczy to o tym, że Bóg nie jest u nich na pierwszym
          miejscu, a o zawarciu małżeństwa zadecydowali sami. I niech się nie łudzą, że
          Bóg będzie im błogosławił, jeśli nie zmienią swego nastawienia do Niego.
          Możnaby długo prawić "morały". Jednak dla mnie jest istotne to, że o tym, czy
          jestem chrześcijaninem nie decyduje przynależność kościelna, a moje serce.

          Oczywiste jest, że sędzia-chrześcijanin może zasądzić rozwód pary świeckiej.
          Nakazy (wskazówki) biblijne dotyczą chrześcijan.
          • Gość: waw Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 20:30
            Zgoda, jestem skłonny do przyjęcia takiej interpretacji. To jest dosyć
            przemyślane.
            Pozdrawiam
      • Gość: Hugo Niekompetentny BETON IP: *.wise.edt.ericsson.se 30.01.02, 17:27
        zdzicholo napisał(a):

        > Oczywiście dałeś do zrozumienia, że nie znasz Biblii. Akurat w obu przypadkach
        > papież Jan Paweł II zadziałał zgodnie z zasadami głoszonymi przez Biblię. Jeśli
        > chodzi o małżeństwo i rozwody: Mk 10,1-12,

        Kolego (prosze ksziedza ?) wiesz ze dzwonia ale nie wiesz w ktorym kosciele. Nie
        mozesz stosowac ewangelii wybiorczo. Mk 10,1-12 musisz porownac z Mt 5,32 i 19,9.

        Cytuję za Ew. Mateusza 5,32:

        "A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód
        wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił,
        cudzołoży."

        Wszeteczeństwo, czyli otwarta zdrada małżeńska, zwalnia drugą od obowiązku
        pozostawania w takim związku i uprawnia do rozwodu !

        Papież doprawdy nie powinien się tak kompromitować, bo albo pokazuje swoja
        nieznajomosc Biblii albo demonstracyjnie pokazuje, ze moze nakaz Jezusa zmienic
        wg wlasnego skretynialego widzimisie.

        > Dla osoby wierzącej odpowiedzi na te pytania nie mogą stanowić problemu!!!
        > Jeżeli ja jestem osobą wierzącą, to przecież nie mogę "wierzyć" wybiórczo: to
        > mi się nie podoba, tamto jest OK itp.itd. Albo wierzę, albo nie ma we mnie
        > wiary!!!

        ale to niestety czynisz - moze z niewiedzy ?

        > Powiedziałem Jezusowi Chrystusowi że chcę, by On zamieszkał we mnie i kierował
        > moim życiem. Chcę Go codziennie poznawać i doświadczać. Słowo Boże wskazuje mi
        > jak to robić.
        > Mam wolną wolę jeśli chodzi o wybory na mojej drodze życiowej. Takim wyborem
        > jest również małżeństwo. To ja ponoszę konsekwencje wyboru. I nie wierzę, że
        > dwie osoby, dla których Bóg jest najważniejszy, są nieszczęśliwe w małżeństwie
        > i chcą się rozwieść.

        przeciez moze sie zdarzyc, ze dla jednej z tych osob Bog przestanie byc
        najwazniejszy i rowniez wspolmalzonek - przeciez mamy wolna wole, czyli mozemy
        rowniez wybierac zlo - wtedy druga strona ma prawo zrezygnowac z takiego zwiazku.

        KK i papiez chca ludzi zmusic do jednostronnych zwiazkow lub konfliktu sumienia -
        zastanawilbym sie na ich miejscu, czy nie uslysza kiedys od Jezusa: "Biada wam,
        uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed
        ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy
        wchodzą." (Mt 23,13)
        • zdzicholo Re: Niekompetentny BETON 31.01.02, 01:32
          Zacytuję za Interią:
          "Papież Jan Paweł II wezwał katolickich adwokatów i sędziów do oporu przeciw
          rozwodom. Podkreślił, że rosnąca liczba rozwodów w wielu krajach zachodnich
          jest "plagą społeczną" z katastrofalnymi następstwami dla rodzin i dzieci.
          Podczas dzisiejszego spotkania z przedstawicielami Roty Rzymskiej papież uznał,
          że wymiar sprawiedliwości nie może w tym uczestniczyć. Jego zdaniem, katoliccy
          adwokaci i sędziowie nie powinni zajmować się sprawami rozwodowymi." Ponieważ
          nie znam dokładnego tekstu wezwania wygłoszonego przez papieża, a tylko z
          opisów zrozumiałem, że "papież wzywa adwokatów do oporu przeciw rozwodom". Dla
          mnie nie oznacza to wskazówki, aby sędziowie w ogóle ich nie orzekali.
          Niestety nie miałem możliwości dłuższego szukania dokładnej wypowiedzi papieża,
          a większość wiadomości na ten temat to komentarz, ewentualnie z paroma
          wybiórczymi cytatami.
          Jak słusznie podałeś cytat z Mateusza, Biblia dopuszcza rozwody wśród
          chrześcijan w przypadku wszeteczeństwa (nierządu). Przyjąłem jednak, że
          papieżowi chodzi o to, by takiego rozwodu nie można było uzyskać ot tak sobie.
          Stąd cytat ode mnie.
          Ponieważ jednak napisałeś, że papież się skompromitował, to może podałbyś
          namiary, gdzie mogę pełny tekst jego wypowiedzi przeczytać, ewentualnie zacytuj
          jej odpowiedni fragment.
          Tak a propos - nie jestem księdzem.
          • Gość: Hugo Re: Niekompetentny BETON IP: 159.107.89.* 01.02.02, 14:32
            Zdzichu nie-ksiedzu, niestety tez znam sprawe tylko z mediow a nie z oryginalu
            ale zakladam ze kwestia przytoczona jest wiernie. pozwol ze przeanalizuje zdanie
            po zdaniu:

            > "Papież Jan Paweł II wezwał katolickich adwokatów i sędziów do oporu przeciw
            > rozwodom.

            sa kraje, gdzie podanie sie za niekatolika powoduje automatyczna dyskryminacje
            zawodowa (polska?) a w konsekwencji wzrost cen uslug swiadczonych przez tych
            ktorzy nie boja sie ostracyzmu

            > Podkreślił, że rosnąca liczba rozwodów w wielu krajach zachodnich
            > jest "plagą społeczną" z katastrofalnymi następstwami dla rodzin i dzieci.

            przeciez rozwod jest konsekwencja rozlamu malzenskiego a nie przyczyna - czyli
            papiez zabiera sie do sprawy od tylu

            > Podczas dzisiejszego spotkania z przedstawicielami Roty Rzymskiej papież uznał,
            > że wymiar sprawiedliwości nie może w tym uczestniczyć. Jego zdaniem, katoliccy
            > adwokaci i sędziowie nie powinni zajmować się sprawami rozwodowymi."

            to powinien moze sie ograniczyc to rozpraw rozwodowych tzw. uniewazniania
            malzenstw w Watykanie, ale poniewaz Biblia w okreslonych okolicznosciach
            przyzwala na rozwod, to tez nie powinien

            > napisałeś, że papież się skompromitował,

            dlatego ze glosi zasady sprzeczne z biblia, o pozyciu malzenskim nie majac sam
            zielonego pojecia, a osoby biblijnie upowaznione do rozwodu zmusza do konfliktu
            sumienia i odejscia od wiary w boga czyli "sam nie wchodzi [do Krolestwa] ani nie
            pozwala wejść tym, którzy wchodzą." - A to jest juz bardzo powazne oskarzenie.
            Jezus nikogo nie oskarzal bardziej niz faryzeuszy, zamykajacych wiernym droge do
            Boga.

            pzdr hugo
      • Gość: Bywalec Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.client.attbi.com 02.02.02, 16:42
        Beton to raczeje lagodne okreslenie.
        Czlowiek ow, zanim byl schorowany i stary, byl mlody i pelen wigoru, polityk o
        ogromnym talencie knucia intryg w Komitecie Centralnym Kosciola katolickiego.
        Potrafil zorganizowac wokol siebie niezla, podobna do hollywodzkiej, kampanie
        popularnosci. Jak wiemy zostal globtroterem z ambicjami super gwiazdy.
        Udalo mu sie i wowczas zaczal pokazywac rogi.
        Wojtyla to nie tylko beton umyslowy, ale do tego despota nie gorszy od Fidela
        Castro.

        Poglady Wojtyly (pseud.Jan Pawel II) na zycie, sa tak dalekie od
        rzeczywistosci, ze w sumie nikt juz nie powinien sluchac tego skorumpowanego
        starca, ktory przewodzi najbardziej skorumpowanemu, totoalitarnemu panstwu na
        swiecie i najbardziej skorumpowanemu kosciolowi na swiecie.

        Watykan i Wojtyla nie maja juz dzis nic wspolnego z naukami Jezusa.
        Dzis Kk jest kosciolem Watykanu, a nie Boga, wlasnoscia skorumpowanych biskupow
        i nizszego kleru.
        Jak powiedzial kiedys madry Anglik; "Wladza korumpuje, a wladza absolutna
        korumpuje absolutnie."

    • Gość: Litwin Re: PAPIEZ-beton ????raczej mason-liberal ! IP: *.vline.pl 29.01.02, 19:11
      Upadek Kosciola zaczal sie w latach 1962-65 czyli tkzw.sobor watykanski II (
      ekumenizm i inne zboczenia potepione przez wczesniejszych papiezy). Papiez i
      Kosciol maja prawo zakazywac rozwodow katolikom pod grozba ekskomuniki( bo
      rozwod to grzech).Natomiast nigdy nie zakazywali rozwodow innowiercom przez
      panstwo( zreszta slub przez panstwo z punktu religijnego-katolickiego jest
      niewazny.A wprowadzenie go przez panstwo to nieudolne malpowanie religii,bo
      swieckie panstwo czuje ze jest gorzse......). Jan Pawel II,Jan Pawel I,Pawel
      VI,Jan XXIII to masoni ,POPROSTU ( z tad synkretyzm -ekumenizm , przychylnosc
      dla glupoty np.socjalizmu lub demokracji,Mszy w jezykach narodowych,kobiety
      ministrantki i itp. zboczenia ). Kosciol Posoborowy nie wydal i nigdy nie wyda
      SWIETYCH LUDZI ! A Encyklika Piusa V i Sobor Trydencki wyklinaja jako heretyka
      kazdego( Wojtyle tez...) KTO BY COKOLWIEK ZMIENL W MSZY TRYDENCKIEJ ( i jest
      dozywotnie i nieodwoalne ).Jan Pawel II jak objal swoj urzad to powolania
      spadly o 50%,wierni o 65-75%,upadek dyscypliny,Prawd Wiary(nawet kler w 40%ich
      nie zna ),Karol Wojtyla to poprostu antykatolicki demagog-mason. I niech Mi
      ktos udowodni (naukowo !) ,ze nie mam racji...
      • Gość: karolina Re: PAPIEZ-beton - a co z uniewaznieniem malzenstw IP: *.imit.kth.se 01.02.02, 18:18
        w kosciele katolickim istnieje cos takiego co nazywa sie uniewazniem
        malzenstwa..wiem ze istnieja pewne warunki ktore trzeba udowodnic ze nie
        umozliwily osobie katolickiej trwanie w takim zwiazku. Byla to bardzo kosztowna
        operacja ale dla osoby wierzacej mozliwa do przeprowadzenia. Zaniepokoilam sie
        tym co piszecie, bo to moze oznaczac ze kosciol katolicki wycofa sie z
        uniewazniania malzenstwa. Czy cos wiadomo??
    • Gość: waw Re: Prawo kanoniczne, a rozwody IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 20:41
      A propos, co drodzy państwo sądzicie o instytucji unieważnienia przysięgi
      małżeńskiej przez sąd biskupi?
      Jak to jest, że nie skonsumowana przysięga małżeńska skłąda przed Bogiem jest
      unieważniana przez ludzi zgodnie z literą ludzkiego prawa?
      • Gość: Litwin Re: Prawo kanoniczne, a rozwody IP: *.vline.pl 29.01.02, 20:47
        Gość portalu: waw napisał(a):

        > A propos, co drodzy państwo sądzicie o instytucji unieważnienia przysięgi
        > małżeńskiej przez sąd biskupi?
        > Jak to jest, że nie skonsumowana przysięga małżeńska skłąda przed Bogiem jest
        > unieważniana przez ludzi zgodnie z literą ludzkiego prawa?

        Bo Pan Jezus sam wyraznie powiedzial do Kosciola(szefostwa tej instytucji) :
        cokolwiek zwiazecie na ziemi bedzie zwiazane i wniebie ,a cokolwiek rozwiazecie
        na ziemi bedzie rozwiazane w niebie.Rzecz jasna oby tylko bylo to zgodne z
        Ewangelia,tlumaczona przez NIEOMYLNY urzad Kosciola Katolickiego !No ale co
        zrobic jak od 1965 r. Kosciol opanowali masoni.....
    • Gość: Nowy Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 29.01.02, 22:47
      Może odniosę się tylko do porównania dwóch sytuacji:
      I. Jeżeli facet się nachleje pobije i zgwałci obcą
      kobietę idzie na wiele lat do więzienia, wobec tego
      takich wypadków jest raczej mało.
      II. Jeżeli facet się nachleje pobije i zgwałci żonę, to
      w tym wypadku kobieta nie może za bardzo liczyć na
      prawo, bo jak to słyszałem kilka razy od policjantów
      czy sąsiadów pokrzywdzonych: to są trudne sprawy i
      lepiej się w to nie mieszać. Dzieje się to za
      przyzwoleniem społecznym i poniekąd prawnym. Nie ma
      więc co się dziwić, że przemoc w rodzinie jest
      zjawiskiem b. częstym.
      Może odwołanie się Papieża do prawników ma w tym
      przypadku swoje dodatkowe uzasadnienie.
      Nowy
    • Gość: krzys52 Papiez ma mocno Cos z Garem IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 23:02
      ....Pozwole sobie na przytoczenie tekstu z innego F. na uzytek tutejszych PT
      Uczestnikow.

      ....Nasz problem dotyczy jednak pelzajacej kontrrewolucji obyczajowej, i
      zamachu na rzeczywiste prawo do rozwodu. Miedzy inymi.
      ....Jesli jednak chcesz by uzywac Twojego doswiadczenia to prosze bardzo. Zatem
      ludzie odpowiednio przygotowani do zycia w malzenstwie (a o przygotowaniu
      przeciez mowisz) nie sklonia sie raczej ku rozwodowi nawet w wyniku ujawnienia
      sie powaznych problemow charakterologicznych i nie tylko. Beda pracowac na
      rzecz wyeliminowania mozliwych problemow, a juz zwlaszcza gdy w gre beda
      wchodzily dzieci - do wyeliminowania ewentualnych przyczyn rozwodu. O
      sytuacjach bezproblemowych nie bede napomykal, jako ze w takich sytuacjach
      nawet ludzie nie przygotowani do malzenstwa o rozwodzie nie pomysla.
      ....Jak zatem maja dac sobie rade z utrzyaniem malzenstwa ludzie uwiklani w
      konflikt charakterow polaczony z problemami natury materialnej i nie tylko,
      jesli dodatkowo nie sa oni do malzenstwa przygotowani?! Czy zamykajac im dostep
      do rozwodu zmusisz ich do ulozenia sobie zycia? Przeciez wiesz, ze to bzdura.
      Problem w tym, ze kretyni, z papiezem na czele, tak to wlasnie widza i probuja
      narzucic odpowiednie rozwiazania takze obywatelom niezrzeszony w katolickim
      kosciele. Prawne.
      ....Czy to podoba sie Wam?
      ..
      Pzdr.
      K.P.
      ..
      PS....Ponizej zamiescilem takze watek "Wielka Choroba pod Mala Czapeczka"
      (wczesniej na Inf. Dnia) nie wiedzac o istnieniu niniejszego watku.
      • Gość: krzys52 Re: Papiez ma mocno Cos z Garem IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 00:29
        Gość portalu: krzys52 napisał(a):

        > ....Pozwole sobie na przytoczenie tekstu z innego F. na uzytek tutejszych PT
        > Uczestnikow.
        >
        > ....Nasz problem dotyczy jednak pelzajacej kontrrewolucji obyczajowej, i
        > zamachu na rzeczywiste prawo do rozwodu. Miedzy inymi.
        > ....Jesli jednak chcesz by uzywac Twojego doswiadczenia to prosze bardzo. Zatem
        >
        > ludzie odpowiednio przygotowani do zycia w malzenstwie (a o przygotowaniu
        > przeciez mowisz) nie sklonia sie raczej ku rozwodowi nawet w wyniku ujawnienia
        > sie powaznych problemow charakterologicznych i nie tylko. Beda pracowac na
        > rzecz wyeliminowania mozliwych problemow, a juz zwlaszcza gdy w gre beda
        > wchodzily dzieci - do wyeliminowania ewentualnych przyczyn rozwodu. O
        > sytuacjach bezproblemowych nie bede napomykal, jako ze w takich sytuacjach
        > nawet ludzie nie przygotowani do malzenstwa o rozwodzie nie pomysla.
        > ....Jak zatem maja dac sobie rade z utrzyaniem malzenstwa ludzie uwiklani w
        > konflikt charakterow polaczony z problemami natury materialnej i nie tylko,
        > jesli dodatkowo nie sa oni do malzenstwa przygotowani?! Czy zamykajac im dostep
        >
        > do rozwodu zmusisz ich do ulozenia sobie zycia? Przeciez wiesz, ze to bzdura.
        > Problem w tym, ze kretyni, z papiezem na czele, tak to wlasnie widza i probuja
        > narzucic odpowiednie rozwiazania takze obywatelom niezrzeszony w katolickim
        > kosciele. Prawne.
        > ....Czy to podoba sie Wam?
        > ..
        > Pzdr.
        > K.P.
        > ..
        > PS....Ponizej zamiescilem takze watek "Wielka Choroba pod Mala Czapeczka"
        > (wczesniej na Inf. Dnia) nie wiedzac o istnieniu niniejszego watku.

      • Gość: krzys52 Papież ma Coś z Garem IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 00:46
        Mysle, ze w obecnej postaci tytul prezentuje sie lepiej. Zdecydowanie :O)
        ..
        K.P.



        Gość portalu: krzys52 napisał(a):

        > ....Pozwole sobie na przytoczenie tekstu z innego F. na uzytek tutejszych PT
        > Uczestnikow.
        >
        > ....Nasz problem dotyczy jednak pelzajacej kontrrewolucji obyczajowej, i
        > zamachu na rzeczywiste prawo do rozwodu. Miedzy inymi.
        > ....Jesli jednak chcesz by uzywac Twojego doswiadczenia to prosze bardzo. Zatem
        >
        > ludzie odpowiednio przygotowani do zycia w malzenstwie (a o przygotowaniu
        > przeciez mowisz) nie sklonia sie raczej ku rozwodowi nawet w wyniku ujawnienia
        > sie powaznych problemow charakterologicznych i nie tylko. Beda pracowac na
        > rzecz wyeliminowania mozliwych problemow, a juz zwlaszcza gdy w gre beda
        > wchodzily dzieci - do wyeliminowania ewentualnych przyczyn rozwodu. O
        > sytuacjach bezproblemowych nie bede napomykal, jako ze w takich sytuacjach
        > nawet ludzie nie przygotowani do malzenstwa o rozwodzie nie pomysla.
        > ....Jak zatem maja dac sobie rade z utrzyaniem malzenstwa ludzie uwiklani w
        > konflikt charakterow polaczony z problemami natury materialnej i nie tylko,
        > jesli dodatkowo nie sa oni do malzenstwa przygotowani?! Czy zamykajac im dostep
        >
        > do rozwodu zmusisz ich do ulozenia sobie zycia? Przeciez wiesz, ze to bzdura.
        > Problem w tym, ze kretyni, z papiezem na czele, tak to wlasnie widza i probuja
        > narzucic odpowiednie rozwiazania takze obywatelom niezrzeszony w katolickim
        > kosciele. Prawne.
        > ....Czy to podoba sie Wam?
        > ..
        > Pzdr.
        > K.P.
        > ..
        > PS....Ponizej zamiescilem takze watek "Wielka Choroba pod Mala Czapeczka"
        > (wczesniej na Inf. Dnia) nie wiedzac o istnieniu niniejszego watku.

    • Gość: AndrzejG wskazówki a prawo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.01.02, 23:18
      Papież ma prawo apelować. Nie widzę w tym żadnego problemu.W końcu
      wynika to z dogmatów wiary i powinno być wskazówką dla wierzących.
      Problem zaczyna się , gdy sędziowie zaczynają kierować się wskazówkami,
      a nie literą prawa obowiązującego daną społeczność.
      Obawiam się ,że do takich sytuacji dojdzie , np. poprzez mnożenie
      formalności i przeciąganie sprawy, w celu zniechęcenia przyszłych
      rozwodników.
      Osobiście nie mam potrzeby rozwodzić się i mam wielką nadzieję ,że
      nie będę jej miał.Na unieważnienie ślubu kościelnego już nie mam co liczyć,
      bo dawno już skonsumowałem co miałem skonsumować , a i żonę mam normalną.
      Jednak powinna być możliwość rozejścia się dwojga nierozumiejących się ludzi.

      Inną sprawą jest ,że ludzie nie potrafią się kulturalnie rozejść , tak jak
      nie potrafili żyć z poszanowaniem drugiej osoby.Bardzo często rozwody są
      aktem poniżenia drugiego człowieka.W tym względzie są one takie same jak
      unieważnienie ślubu kościelnego.Tam też chodzi o zrobienie z drugiego debila,
      ewentualnie udowodnienie swojej niewiedzy o bezpłodności partnera.


      Andrzej
      • Gość: oko Re: wskazówki a prawo IP: *.chello.pl 30.01.02, 00:25

        Rozumiem, ze dyskutujemy zyciowo, a nie dogmatycznie? Podejrzewam, ze za wiele to
        sie nie pospieramy :)
        Dyskusji poddalbym tylko jedno twoje stwierdzenie. Napisales:
        > "Obawiam się ,że do takich sytuacji dojdzie , np. poprzez mnożenie
        > formalności i przeciąganie sprawy, w celu zniechęcenia przyszłych
        > rozwodników".
        Otoz uwazam, ze wcale nie byloby zle, gdyby adwokaci zamiast dazyc do zmiazdzenia
        strony przeciwnej stosowali kruczki prawne w celu przeciagniecia sprawy. Moze
        ludzie, by sie troche zastanowili nad tym, co chca zrobic.
        Mam do rozwodow bardzo zle nastawienie, co wynika z moich osobistych przezyc. Moi
        rodzice byli rozwodnikami. Znalem i meza mojej mamy, i zone mojego ojca. Bardzo
        porzadni ludzie. Ot, po prostu - niezgodnosc charakterow. Rodzice mojej zony tez
        sie rozwiedli - coz, tesc jest i byl nudziarzem, tesciowa byla zlosliwa. Tesc sie
        nie ozenil powtornie, tesciowa rozeszla sie z drugim mezem, moi rodzice znalezli
        szczescie. Czyli - niby trudno wyrokowac, czy rozwod to zlo czy nie. Ale z moich
        dwoch braci przyrodnich jeden niewatpliwie zostal przez to wszystko zwichniety
        (to eufemizm), a i - paradoksalnie - moja sytuacja nie byla najlepsza. Rodzice
        strasznie starali sie byc uczciwi, wiec obrywalem na wyrost. Dostawalem od matki
        razem z jej synem z pierwszego malzenstwa, od ojca razem z jego synem. Latwo
        policzyc - ze podwojnie. Mnostwo moich kolegow i kolezanek bylo w podobnej
        sytuacji. I oni tez mieli w jakis tam sposob przechlapane. Dlatego uwazam,ze nie
        byloby zle, gdyby w przypadku malzenstw z dziecmi w gre wchodzila jedynie
        separacja. To nie jest postulat, tylko gdybanie.
        Moim zdaniem, rozwody wcale nie sa dla maltretowanych zon i mezow-rogaczy. One na
        ogol sie boja, a oni wstydza. A poza tym - istnieje separacja. Rozwod to takie
        zabezpieczenie - jakby cos nie wyszlo, to zawsze mozemy sobie powiedziec "pa,pa".
        Moze gdyby nie bylo tego zabezpieczenia, ludzie troche by pomysleli ZANIM by
        wzieli slub? Roznica miedzy dzisiejszym a dawnym pojmowaniem malzenstwa jest taka
        jak miedzy harcerstwem z szkola przezycia. Pierwsze to nauka autentycznego zycia
        w zgodzie z natura, drugie - zabawka dla bogatych mieszczuchow.
        • Gość: AndrzejG Re: wskazówki a prawo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.02, 05:36
          Gość portalu: oko napisał(a):

          >
          > Rozumiem, ze dyskutujemy zyciowo, a nie dogmatycznie? Podejrzewam, ze za wiele
          > to sie nie pospieramy :)
          > Dyskusji poddalbym tylko jedno twoje stwierdzenie. Napisales:
          > > "Obawiam się ,że do takich sytuacji dojdzie , np. poprzez mnożenie
          > > formalności i przeciąganie sprawy, w celu zniechęcenia przyszłych
          > > rozwodników".
          > Otoz uwazam, ze wcale nie byloby zle, gdyby adwokaci zamiast dazyc do zmiazdzen
          > ia strony przeciwnej stosowali kruczki prawne w celu przeciagniecia sprawy.
          Moze ludzie, by sie troche zastanowili nad tym, co chca zrobic.

          Żeby to było takie proste i dało poprzedzić się testami , bądź symulacją
          komputerową.Jednak jak przewidzieć zmiany zachodzące w człowieku w trakcie
          jego życia?W tym przypadku i długie zastanawianie zda się psu na budę,
          a po drugie czasami wchodzi się w wiek (przeważnie kobiety) w którym zamążpójście
          (ożenek) robi się sprawą honoru.
          Najpiękniejszym jest małżeństwo z miłości i wszelkie kalkulacje biorą w łeb,
          człowiek ślepnie , więc dajmy mu szansę jak przejrzy:))
          Moje dzieci są teraz w wieku 'na wydaniu' i mają sympatie i cóż ja mogę im
          poradzić?Akceptację i tak wyczują ( bądź na odwrót).Na dzień dzisiejszy
          ich partnerzy i partnerki są normalnymi ludźmi , lecz co będzie jak w pełni
          się usamodzielnią, gdy dojdą problemy codziennego życia?

          (tak na boku powiem ,że ich wybrańcy i wybranki są blisko kościoła )
          .
          .
          (nie, nie tak blisko , nie z zakonu)
          :))

          > Mam do rozwodow bardzo zle nastawienie, co wynika z moich osobistych przezyc. M
          > oi
          > rodzice byli rozwodnikami. Znalem i meza mojej mamy, i zone mojego ojca. Bardzo
          >
          > porzadni ludzie. Ot, po prostu - niezgodnosc charakterow. Rodzice mojej zony te
          > z
          > sie rozwiedli - coz, tesc jest i byl nudziarzem, tesciowa byla zlosliwa. Tesc s
          > ie
          > nie ozenil powtornie, tesciowa rozeszla sie z drugim mezem, moi rodzice znalezl
          > i
          > szczescie. Czyli - niby trudno wyrokowac, czy rozwod to zlo czy nie. Ale z moic
          > h
          > dwoch braci przyrodnich jeden niewatpliwie zostal przez to wszystko zwichniety
          > (to eufemizm), a i - paradoksalnie - moja sytuacja nie byla najlepsza. Rodzice
          > strasznie starali sie byc uczciwi, wiec obrywalem na wyrost. Dostawalem od matk
          > i
          > razem z jej synem z pierwszego malzenstwa, od ojca razem z jego synem. Latwo
          > policzyc - ze podwojnie. Mnostwo moich kolegow i kolezanek bylo w podobnej
          > sytuacji. I oni tez mieli w jakis tam sposob przechlapane. Dlatego uwazam,ze ni
          > e
          > byloby zle, gdyby w przypadku malzenstw z dziecmi w gre wchodzila jedynie
          > separacja. To nie jest postulat, tylko gdybanie.

          Separacja jest zablokowaniem mozliwości dalszego normalnego funkcjonowania
          człowieka.Człowiek nie jest samotnikiem , musi żyć w grupie , a podstawową
          grupą jest małżeństwo, rodzina.Niektórzy późno na to wpadają , ale tych jest
          mało.
          Rozumiem ,że cięzko jest ułożyć sobie życie po rozwodzie , w nowej rodzinie,
          tym bardziej w takim przypadku jak opisywałeś , który dotyczył Ciebie.
          Jednak nie możemy tej możliwości blokować.




          > Moim zdaniem, rozwody wcale nie sa dla maltretowanych zon i mezow-rogaczy. One
          > na
          > ogol sie boja, a oni wstydza. A poza tym - istnieje separacja. Rozwod to takie
          > zabezpieczenie - jakby cos nie wyszlo, to zawsze mozemy sobie powiedziec "pa,pa
          > ".
          > Moze gdyby nie bylo tego zabezpieczenia, ludzie troche by pomysleli ZANIM by
          > wzieli slub? Roznica miedzy dzisiejszym a dawnym pojmowaniem malzenstwa jest ta
          > ka
          > jak miedzy harcerstwem z szkola przezycia. Pierwsze to nauka autentycznego zyci
          > a
          > w zgodzie z natura, drugie - zabawka dla bogatych mieszczuchow.

          Nie rozumiem określenia ,dzisiejszym a dawnym pojmowaniem małżeństwa'.
          Z opisu małżeństwa Twoich rodziców i z tego co o Tobie wiem wysuwam
          wniosek ,że dziś o wiele lepiej pojmujemy małżeństwo ,a przypowieść o harcerstwie
          burzy mi go.


          Andrzej

          P.S.
          Powiedz mi dlaczego KK dopuszcza możliwość unieważnienia slubu , a jest
          tak przeciwny rozwodom?
          • Gość: oko Re: wskazówki a prawo IP: *.chello.pl 30.01.02, 14:59
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Gość portalu: oko napisał(a):
            >
            > >
            > > Rozumiem, ze dyskutujemy zyciowo, a nie dogmatycznie? Podejrzewam, ze za w
            > iele
            > > to sie nie pospieramy :)
            > > Dyskusji poddalbym tylko jedno twoje stwierdzenie. Napisales:
            > > > "Obawiam się ,że do takich sytuacji dojdzie , np. poprzez mnożenie
            > > > formalności i przeciąganie sprawy, w celu zniechęcenia przyszłych
            > > > rozwodników".
            > > Otoz uwazam, ze wcale nie byloby zle, gdyby adwokaci zamiast dazyc do zmia
            > zdzen
            > > ia strony przeciwnej stosowali kruczki prawne w celu przeciagniecia sprawy
            > .
            > Moze ludzie, by sie troche zastanowili nad tym, co chca zrobic.
            >
            > Żeby to było takie proste i dało poprzedzić się testami , bądź symulacją
            > komputerową.Jednak jak przewidzieć zmiany zachodzące w człowieku w trakcie
            > jego życia?W tym przypadku i długie zastanawianie zda się psu na budę,
            > a po drugie czasami wchodzi się w wiek (przeważnie kobiety) w którym zamążpójśc
            > ie
            > (ożenek) robi się sprawą honoru.
            > Najpiękniejszym jest małżeństwo z miłości i wszelkie kalkulacje biorą w łeb,
            > człowiek ślepnie , więc dajmy mu szansę jak przejrzy:))
            > Moje dzieci są teraz w wieku 'na wydaniu' i mają sympatie i cóż ja mogę im
            > poradzić?Akceptację i tak wyczują ( bądź na odwrót).Na dzień dzisiejszy
            > ich partnerzy i partnerki są normalnymi ludźmi , lecz co będzie jak w pełni
            > się usamodzielnią, gdy dojdą problemy codziennego życia?
            >
            > (tak na boku powiem ,że ich wybrańcy i wybranki są blisko kościoła )
            > .
            > .
            > (nie, nie tak blisko , nie z zakonu)
            > :))
            >
            > > Mam do rozwodow bardzo zle nastawienie, co wynika z moich osobistych przez
            > yc. M
            > > oi
            > > rodzice byli rozwodnikami. Znalem i meza mojej mamy, i zone mojego ojca. B
            > ardzo
            > >
            > > porzadni ludzie. Ot, po prostu - niezgodnosc charakterow. Rodzice mojej zo
            > ny te
            > > z
            > > sie rozwiedli - coz, tesc jest i byl nudziarzem, tesciowa byla zlosliwa. T
            > esc s
            > > ie
            > > nie ozenil powtornie, tesciowa rozeszla sie z drugim mezem, moi rodzice zn
            > alezl
            > > i
            > > szczescie. Czyli - niby trudno wyrokowac, czy rozwod to zlo czy nie. Ale z
            > moic
            > > h
            > > dwoch braci przyrodnich jeden niewatpliwie zostal przez to wszystko zwichn
            > iety
            > > (to eufemizm), a i - paradoksalnie - moja sytuacja nie byla najlepsza. Rod
            > zice
            > > strasznie starali sie byc uczciwi, wiec obrywalem na wyrost. Dostawalem od
            > matk
            > > i
            > > razem z jej synem z pierwszego malzenstwa, od ojca razem z jego synem. Lat
            > wo
            > > policzyc - ze podwojnie. Mnostwo moich kolegow i kolezanek bylo w podobnej
            >
            > > sytuacji. I oni tez mieli w jakis tam sposob przechlapane. Dlatego uwazam,
            > ze ni
            > > e
            > > byloby zle, gdyby w przypadku malzenstw z dziecmi w gre wchodzila jedynie
            > > separacja. To nie jest postulat, tylko gdybanie.
            >
            > Separacja jest zablokowaniem mozliwości dalszego normalnego funkcjonowania
            > człowieka.Człowiek nie jest samotnikiem , musi żyć w grupie , a podstawową
            > grupą jest małżeństwo, rodzina.Niektórzy późno na to wpadają , ale tych jest
            > mało.
            > Rozumiem ,że cięzko jest ułożyć sobie życie po rozwodzie , w nowej rodzinie,
            > tym bardziej w takim przypadku jak opisywałeś , który dotyczył Ciebie.
            > Jednak nie możemy tej możliwości blokować.
            >
            >
            >
            >
            > > Moim zdaniem, rozwody wcale nie sa dla maltretowanych zon i mezow-rogaczy.
            > One
            > > na
            > > ogol sie boja, a oni wstydza. A poza tym - istnieje separacja. Rozwod to t
            > akie
            > > zabezpieczenie - jakby cos nie wyszlo, to zawsze mozemy sobie powiedziec "
            > pa,pa
            > > ".
            > > Moze gdyby nie bylo tego zabezpieczenia, ludzie troche by pomysleli ZANIM
            > by
            > > wzieli slub? Roznica miedzy dzisiejszym a dawnym pojmowaniem malzenstwa je
            > st ta
            > > ka
            > > jak miedzy harcerstwem z szkola przezycia. Pierwsze to nauka autentycznego
            > zyci
            > > a
            > > w zgodzie z natura, drugie - zabawka dla bogatych mieszczuchow.
            >
            > Nie rozumiem określenia ,dzisiejszym a dawnym pojmowaniem małżeństwa'.
            > Z opisu małżeństwa Twoich rodziców i z tego co o Tobie wiem wysuwam
            > wniosek ,że dziś o wiele lepiej pojmujemy małżeństwo ,a przypowieść o harcerstw
            > ie
            > burzy mi go.
            >
            >
            > Andrzej
            >
            > P.S.
            > Powiedz mi dlaczego KK dopuszcza możliwość unieważnienia slubu , a jest
            > tak przeciwny rozwodom?

            Piszac o dawnym pojmowaniu malzenstwa mialem na mysli takie "zacofane", XIX-
            wieczne. Zgadzam sie, ze dzis jest lepiej niz w pokoleniu naszych rodzicow. Sadze
            wrecz, ze jest to efekt duzej liczby rozwodow w tamtym pokoleniu. Po prostu -
            dzieci rozwodnikow robia wszystko, by tego samego nie fundowac swoim dzieciom.
            Malzenstwo z milosci? Pieknie. Tylko, co to jest milosc? Jedyne co mozemy
            powiedziec na 100% to, że jest slepa. Znam kilka kobiet, ktore wyszly za
            ostatnich lachmytow. Opowiadaja mi, jaki to ten ich maz okropny. Pytam: "A nie
            widzialas tego przed slubem?". "No widzialam, ale myslalam,ze on sie zmieni pod
            wplywem milosci". Nie wiem, czy gdyby nie bylo prawa do rozwodow, nie popelnilyby
            tej glupoty. Pewnie tez by popelnily, bo od czasow romantyzmu postawilismy milosc
            na piedestale, zapominajac, ze istnieje cos takiego jak obowiazek. Milosc to
            przyjemnosc (nie chodzi mi o seks, to przyspieszone bicie serca na widok
            ukochanej jest przeciez cudownym uczuciem), malzenstwo - wielki wzajemny
            obowiazek.
            W dzisiejszych czasch separacja nie odbiera szansy na ulozenie sobie zycia,
            jedynie - ją utrudnia. A tu bede sie upieral - nikomu nie wolno odbierac szansy.
            Ale czasem wskazne by bylo utrudnianie realizacji. Kolezanka wyprowadzila sie od
            meza po tym, jak ją pobil. Na razie (pol roku) nie wystepuje o nic, w zalozeniu
            co najwyzej o separacje. A juz wzyscy wokol jej mowia: "Co ty, glupia? Rozwiedz
            sie, znajdz sobie nowego faceta poki czas. Dzieci nie macie, to w czym problem?"
            Ano problem w tym, ze ona nie chce. Moze glupia, moze nie, czas pokaze. Ale dla
            mnie istotny tu jest nacisk otoczenia na rozwod i takie nastawienie, ze jak nie
            chce sie rozwiesc to zacofana i w ogole ciemnogrod.
            Na tym sprawa polega - rozwod powinien byc ostateczna ostatecznoscia, a nie
            zjedzeniem bulki z maslem. Porownam to utrudnianie, o ktore mi chodzi, do
            sytuacji alkoholika, ktory chce sie leczyc. Wydawaloby sie, ze wszyscy powinni
            krzyknac z zachwytu "Hosanna!" i natychmiast wszystko mu ulatwic. A tu cala
            procedura, strasznie skomplikowana, niemile slowa terapeutow na pierwszych
            rozmowach, jakies wymagania. Po co? Ano, zeby na leczenie docierali wlasnie ci,
            ktorym zalezy, a nie ci, ktorym akurat zaswitalo, ze moze dobrze by bylo
            sprobowac.
            I to jest to, o co by chodzilo. Z tym, ze w Polsce procedura rozwodowa jest zdaje
            sie wystarczajaco utrudniona. Ja bym tylko zlikwidowal adwokatow, a dawal pomoc z
            urzedu.
            Co do tzw. uniewaznienia malzenstwa koscielnego - to jest dokladnie tak, ze
            uzyskuje sie orzeczenie o niezawarciu malzenstwa. Nie mozna uniewaznic
            sakramentu, mozna stwierdzic, ze byl zawarty w zlej woli, wiec de facto - nie
            bylo go. W teorii uzyskanie tego orzeczenia powinno byc bardzo trudne i jeszcze
            do niedawna bylo. Natomiast mam wrazenie, ze ostatnio stalo sie jakby latwiejsze,
            sedziowie trybunalow koscielnych poddali sie presji rozwodowej i do nich i o tym
            wlasnie mowil papiez. Dawny kosciol byl w tej materii jeszcze bardziej
            nieprzejednany - Henryk VIII nie dostal zgody na nowy slub.
            Pozdrawiam
            • andrzejg Re: wskazówki a prawo 30.01.02, 16:10
              Gość portalu: oko napisał(a):

              >
              > Piszac o dawnym pojmowaniu malzenstwa mialem na mysli takie "zacofane", XIX-
              > wieczne. Zgadzam sie, ze dzis jest lepiej niz w pokoleniu naszych rodzicow. Sad
              > ze
              > wrecz, ze jest to efekt duzej liczby rozwodow w tamtym pokoleniu. Po prostu -
              > dzieci rozwodnikow robia wszystko, by tego samego nie fundowac swoim dzieciom.

              Trudno mi ocenić małżeństwa sprzed wieku.Od tamtego czasu jednak dużo się
              zmieniło.
              Miałem inne wyobrażenie o dzieciach rozwodników.Zawsze mi się wydawało ,że
              są one bardziej skore do wzięcia rozwodu , gdyz ścieżka jest juz przetarta.
              W związku z tym i opory moralne są mniejsze.
              To jest tak jak córką alkoholika , która równie często wybiera sobie
              alkoholika na partnera.



              > Malzenstwo z milosci? Pieknie. Tylko, co to jest milosc? Jedyne co mozemy
              > powiedziec na 100% to, że jest slepa. Znam kilka kobiet, ktore wyszly za
              > ostatnich lachmytow. Opowiadaja mi, jaki to ten ich maz okropny. Pytam: "A nie
              > widzialas tego przed slubem?". "No widzialam, ale myslalam,ze on sie zmieni pod
              >
              > wplywem milosci". Nie wiem, czy gdyby nie bylo prawa do rozwodow, nie popelnily
              > by
              > tej glupoty. Pewnie tez by popelnily, bo od czasow romantyzmu postawilismy milo
              > sc
              > na piedestale, zapominajac, ze istnieje cos takiego jak obowiazek. Milosc to
              > przyjemnosc (nie chodzi mi o seks, to przyspieszone bicie serca na widok
              > ukochanej jest przeciez cudownym uczuciem), malzenstwo - wielki wzajemny
              > obowiazek.
              > W dzisiejszych czasch separacja nie odbiera szansy na ulozenie sobie zycia,
              > jedynie -ją utrudnia. A tu bede sie upieral - nikomu nie wolno odbierac szansy.

              Odbieranie szansy rozumiemy na różne sposoby.Dla Ciebie separacja jest szansą
              na uratowanie małżeństwa.Może cos w tym jest ,bo jak mówią czas leczy rany.
              Jednak sam fakt wystąpienia o rozwód świadczy o determinacji któregoś z
              małżonków.Przecież rozwód nie musi byc dany od ręki.Jest tyle spraw do
              uzgodnienia.Zanim nastąpi decyzja o rozwodzie , sąd może wysłać małżonków
              do psychologa ( czy też księdza na pogawędkę).Może to coś da.
              Dla mnie separacja jest komplikacja życia.Jeżeli rozwodzą się ludzie
              potrafiący się rozejść bez kłótni, to świadczy to o ich pełnej świadomości
              podjętej
              decyzji.Natomiast gdy na procesie rozwodowym wyciągane są wszelkie brudy
              w celu udowodnienia winy drugiej strony (a to dla alimentów lub zwykłej
              satysfakcji z dokopania) ,to żadna separacja już nie pomoże.


              > Ale czasem wskazne by bylo utrudnianie realizacji. Kolezanka wyprowadzila sie o
              > d
              > meza po tym, jak ją pobil. Na razie (pol roku) nie wystepuje o nic, w zalozeniu
              >
              > co najwyzej o separacje. A juz wzyscy wokol jej mowia: "Co ty, glupia? Rozwiedz
              >
              > sie, znajdz sobie nowego faceta poki czas. Dzieci nie macie, to w czym problem?
              > "
              > Ano problem w tym, ze ona nie chce. Moze glupia, moze nie, czas pokaze. Ale dla
              >
              > mnie istotny tu jest nacisk otoczenia na rozwod i takie nastawienie, ze jak nie
              >
              > chce sie rozwiesc to zacofana i w ogole ciemnogrod.


              Też dziwię się ludziom wiedzącym co doradzić innym.Nigdy bym nikogo nie namawiał
              do rozwodu.Uważam to za tak osobistą decyzję ,że wszelkie porady z zewnątrz są
              nieetyczne.
              Jakbym już musiał to prędzej zachęcałbym do pojednania.


              > Na tym sprawa polega - rozwod powinien byc ostateczna ostatecznoscia, a nie
              > zjedzeniem bulki z maslem. Porownam to utrudnianie, o ktore mi chodzi, do
              > sytuacji alkoholika, ktory chce sie leczyc. Wydawaloby sie, ze wszyscy powinni
              > krzyknac z zachwytu "Hosanna!" i natychmiast wszystko mu ulatwic. A tu cala
              > procedura, strasznie skomplikowana, niemile slowa terapeutow na pierwszych
              > rozmowach, jakies wymagania. Po co? Ano, zeby na leczenie docierali wlasnie ci,
              >
              > ktorym zalezy, a nie ci, ktorym akurat zaswitalo, ze moze dobrze by bylo
              > sprobowac.
              > I to jest to, o co by chodzilo. Z tym, ze w Polsce procedura rozwodowa jest zda
              > je
              > sie wystarczajaco utrudniona. Ja bym tylko zlikwidowal adwokatow, a dawal pomoc
              > z
              > urzedu.


              Zgadzam się z Tobą ,że powinna to być ostateczność.Jednak mam obawy ,że
              apel Papieża rozpoczyna kolejną walkę o wprowadzenia zasad moralności
              katolickiej do prawa cywilnego.Czyli toczy się walka o całkowity zakaz
              rozwodów.Separację jeszcze zrozumiem , ale odebranie mozliwości rozwiązania
              małżeństwa uwazam za złe prawo i mam nadzieję ,że do tego nie dojdzie.



              > Co do tzw. uniewaznienia malzenstwa koscielnego - to jest dokladnie tak, ze
              > uzyskuje sie orzeczenie o niezawarciu malzenstwa. Nie mozna uniewaznic
              > sakramentu, mozna stwierdzic, ze byl zawarty w zlej woli, wiec de facto - nie
              > bylo go. W teorii uzyskanie tego orzeczenia powinno byc bardzo trudne i jeszcze
              >
              > do niedawna bylo. Natomiast mam wrazenie, ze ostatnio stalo sie jakby latwiejsz
              > e,
              > sedziowie trybunalow koscielnych poddali sie presji rozwodowej i do nich i o ty
              > m
              > wlasnie mowil papiez. Dawny kosciol byl w tej materii jeszcze bardziej
              > nieprzejednany - Henryk VIII nie dostal zgody na nowy slub.
              > Pozdrawiam

              Zawsze się zastanawiałem nad tym , że każde prawo ma jakąś furtkę.
              Tu nawet boskie.
              Z mojego punktu widzenia unieważnienie jest równoznaczne z rozwodem.
              Z tą tylko różnicą ,że poprzez unieważnienie uważamy coś co było za niebyłe,
              a rozwód koczy pewien etap życia.Chyba rozwód jest bliższy życiu.

              Andrzej
              • Gość: oko Re: wskazówki a prawo IP: *.chello.pl 30.01.02, 16:42
                andrzejg napisał(a):

                > Odbieranie szansy rozumiemy na różne sposoby.Dla Ciebie separacja jest szansą
                > na uratowanie małżeństwa.Może cos w tym jest ,bo jak mówią czas leczy rany.

                Zgadza sie. Uwazam, ze nic by sie nie stalo, gdyby rozwod musial byc poprzedzony
                np. roczna separacja.

                > Jednak sam fakt wystąpienia o rozwód świadczy o determinacji któregoś z
                > małżonków.Przecież rozwód nie musi byc dany od ręki.Jest tyle spraw do
                > uzgodnienia.Zanim nastąpi decyzja o rozwodzie , sąd może wysłać małżonków
                > do psychologa ( czy też księdza na pogawędkę). Może to coś da.
                > Dla mnie separacja jest komplikacja życia.Jeżeli rozwodzą się ludzie
                > potrafiący się rozejść bez kłótni, to świadczy to o ich pełnej świadomości
                > podjętej
                > decyzji.

                Nie. Swiadczy to jedynie, ze sa kulturalni. Nikt z nas nie jest swiadom skutkow
                zadnej naszej decyzji. Nawet tak prostej, o ktorej godzinie isc spac (celowo
                przerysowuje). Moze byc bledem malzenstwo, moze byc i rozwod.

                Natomiast gdy na procesie rozwodowym wyciągane są wszelkie brudy
                > w celu udowodnienia winy drugiej strony (a to dla alimentów lub zwykłej
                > satysfakcji z dokopania) ,to żadna separacja już nie pomoże.

                Masz oczywista racje. Tylko zawsze mnie zastanawia na ile jest to wina stron, z
                na ile ich adwokatow. Dlatego dawalbym adwokatow z urzedu.


                >
                > Zgadzam się z Tobą ,że powinna to być ostateczność.Jednak mam obawy ,że
                > apel Papieża rozpoczyna kolejną walkę o wprowadzenia zasad moralności
                > katolickiej do prawa cywilnego.Czyli toczy się walka o całkowity zakaz
                > rozwodów.Separację jeszcze zrozumiem , ale odebranie mozliwości rozwiązania
                > małżeństwa uwazam za złe prawo i mam nadzieję ,że do tego nie dojdzie.
                >

                Sadze, ze media zle zrozumialy slowa papieza. Ja je rozumiem w ten sposob:
                1) skarcenie sedzow koscielnych, ze za latwo orzekaja o niezaistnieniu malzenstwa,
                2) protest przeciw rozwodom i apel, by tego nie robic,
                3) tu bedzie klopot, bo nie jestem prawnikiem. Wg IAR papiez wypowiedzial sie za
                wprowadzeniem slow o nienaruszlnosci malzenstwa do prawa, ktore rozwod bedzie
                przewidywac. Cytuje z pamieci i jak mowie - nie jestem prawnikiem. Ja rozumiem to
                tak, ze papiez chcialby aby w kodeks cywilny byla wpisana obok mozliwosci
                rozwodow informacja pozytywna - o randze malzenstwa. Nikt nie zamierza zawrocac
                Wisly kijem. Wiadomo, ze rozwody sa w ustatwodawstwie kazdego kraju i beda nadal.
                Kochani ateisci, przestancie bac sie panstwa wyznaniowego. To nam w Polsce nie
                grozi. Nigdy nie bylismy panstwem wyznaniowym.
                >
                >
                > Zawsze się zastanawiałem nad tym , że każde prawo ma jakąś furtkę.
                > Tu nawet boskie.

                W prawie boskim nie ma furtki. Natomiast wszystko, co dotyczy ludzi, jest
                ludzkie. W pawie cywilnym chyba tez istnieje uniewaznienie malzenstwa - jesli np.
                okaze sie, ze jedno z partnerow jest bigamista. I o takie przypadki tu chodzi -
                gdy jedna ze stron celowo wprowadzila druga w blad.

                > Z mojego punktu widzenia unieważnienie jest równoznaczne z rozwodem.
                > Z tą tylko różnicą ,że poprzez unieważnienie uważamy coś co było za niebyłe,
                > a rozwód koczy pewien etap życia.Chyba rozwód jest bliższy życiu.
                >
                A teraz to ja nie rozumiem. Jakie to ma znaczenie?
                Pozdrawiam
                • andrzejg Re: wskazówki a prawo 30.01.02, 17:49
                  Gość portalu: oko napisał(a):

                  > Kochani ateisci, przestancie bac sie panstwa wyznaniowego. To nam w Polsce nie
                  > grozi. Nigdy nie bylismy panstwem wyznaniowym.


                  Pewnie ,że nie grozi bo dmuchamy na zimne:)))
                  A gdy tak dmuchamy to wy narzekacie,że chuch mamy nieświeży.
                  Zauważ oko , jaki byłby świat nudny bez ateistów (zbłąkanych wiernych)

                  :)
                  A do reszty odniosę sie poźniej

                  Andrzej
                  • Gość: oko Re: co nam grozi IP: *.chello.pl 30.01.02, 18:10
                    andrzejg napisał(a):

                    > Gość portalu: oko napisał(a):
                    >
                    > > Kochani ateisci, przestancie bac sie panstwa wyznaniowego. To nam w Polsce
                    > nie
                    > > grozi. Nigdy nie bylismy panstwem wyznaniowym.
                    >
                    >
                    > Pewnie ,że nie grozi bo dmuchamy na zimne:)))
                    > A gdy tak dmuchamy to wy narzekacie,że chuch mamy nieświeży.
                    > Zauważ oko , jaki byłby świat nudny bez ateistów (zbłąkanych wiernych)
                    >
                    Andrzeju, jest dokladnie na odwrot - im bardziej dmuchacie, tym bardziej grozi.
                    Mechanizm jest nastepujacy:
                    papiez, kosciol, biskup, proboszcz, Kowalski cos oglasza (nieistotne co i do
                    kogo) - ateisci zaraz odczytuja to jako zamiar wprowadzenia panstwa wyznaniowego,
                    wiec reaguja - najczesciej reaguja w sposob niedopuszczalny - katolicy zwieraja
                    szeregi, bo sadza, ze chodzi o wprowadzenie przymusowego ateizmu lub o celowe
                    dzialanie Zlego - poziom ich wypowiedzi tez bywa rozny - proboszcz wypowiada sie
                    przeciw bezboznikom - ataki ateistow przybieraja na sile - w odpowiedzi katolicy
                    jeszcze mocniej zwieraja szeregi i jeszcze bardziej sa przekonani, ze ateisci to
                    slugi szatana - i tak w kolko Wojtek.
                    Polska nie jest krajem wyznaniowym, bo nie chce tego znakomita wiekszosc
                    katolikow. Ale jak wy, ateisci (bo to wasza wewnetrzna sprawa) nie wplyniecie na
                    setki kaganow i krzysiow, to ludzie zaczna naprawde myslec tak jak MMM (on jest
                    chyba prawdziwy, w odroznieniu od OzRM-a, choc tez nie jestem pewien). To troche
                    jak ze zwolennikami Leppera - jeszcze do niedawna folklor, az tu naraz dzieki
                    zdegenerowanej klasie politycznej - trzecia sila w kraju. Naprawde nie chcialbym
                    dozyc chwili, gdy ludzie pokroju MMM czy OzRM (bez znaczenia, czy to oryginaly
                    czy falszywki) zaczna dominowac w moim kosciele. Jesli do tego dojdzie, bedzie to
                    tez wasza wina - kulturalnych ateistow, ktorzy nie wplyneli na tych
                    niekulturalnych.
                    To chyba rozwazania na osobny watek.
                    Pozdrawiam

                    • andrzejg Re: co nam grozi 30.01.02, 20:51


                      andrzejg
                      > > Pewnie ,że nie grozi bo dmuchamy na zimne:)))
                      > > A gdy tak dmuchamy to wy narzekacie,że chuch mamy nieświeży.
                      > > Zauważ oko , jaki byłby świat nudny bez ateistów (zbłąkanych wiernych)
                      > >

                      oko
                      >
                      Andrzeju, jest dokladnie na odwrot - im bardziej dmuchacie, tym bardziej grozi.
                      >
                      > Mechanizm jest nastepujacy:
                      > papiez, kosciol, biskup, proboszcz, Kowalski cos oglasza (nieistotne co i do
                      > kogo) - ateisci zaraz odczytuja to jako zamiar wprowadzenia panstwa wyznanioweg
                      > o,
                      > wiec reaguja - najczesciej reaguja w sposob niedopuszczalny - katolicy zwieraja
                      >
                      > szeregi, bo sadza, ze chodzi o wprowadzenie przymusowego ateizmu lub o celowe
                      > dzialanie Zlego - poziom ich wypowiedzi tez bywa rozny - proboszcz wypowiada si
                      > e
                      > przeciw bezboznikom - ataki ateistow przybieraja na sile - w odpowiedzi katolic
                      > y
                      > jeszcze mocniej zwieraja szeregi i jeszcze bardziej sa przekonani, ze ateisci t
                      > o
                      > slugi szatana - i tak w kolko Wojtek.



                      Zobacz oko jaki przedstawiłeś schemat działania i żebyś nie mówił o mojej
                      napaści na kościół to przedstawię inaczej.
                      Przedstawiciele grupy A cos postulują , na co buntują się ci z grupy B i
                      to powoduje zwarcie szeregów w A.Model czystej prowokacji.
                      Ciągle mówisz ,że w Polsce nie było państwa wyznaniowego , ale zauważ,
                      że nie było również państwa ateistycznego.Może były zachęty i próby ,
                      lecz nic z tego nie wyszło.
                      Nie możesz więc mówić o groźbie państwa ateistycznego.Zresztą co rozumiesz
                      poprzez państwo ateistyczne?Zakaz wyznawania wiary?To nonsens.
                      Po drugie , ateiści nie są zwartą grupą społeczną.Jest to światopogląd
                      pojedynczych osób i nawet w czasie wyborów różnie głosują (nie tylko na SLD).
                      Jakaż to dla was groźba grupy , iluż nas jest ,3%?Tylko dzięki katolikom
                      zawdzięczamy to , że w parlamencie partia religijna jest w mniejszości.
                      Może wystraszyli się zapędów tych skrajnych?


                      > Polska nie jest krajem wyznaniowym, bo nie chce tego znakomita wiekszosc
                      > katolikow. Ale jak wy, ateisci (bo to wasza wewnetrzna sprawa) nie wplyniecie n
                      > a
                      > setki kaganow i krzysiow, to ludzie zaczna naprawde myslec tak jak MMM (on jest
                      >
                      > chyba prawdziwy, w odroznieniu od OzRM-a, choc tez nie jestem pewien). To troch
                      > e
                      > jak ze zwolennikami Leppera - jeszcze do niedawna folklor, az tu naraz dzieki
                      > zdegenerowanej klasie politycznej - trzecia sila w kraju. Naprawde nie chcialby
                      > m
                      > dozyc chwili, gdy ludzie pokroju MMM czy OzRM (bez znaczenia, czy to oryginaly
                      > czy falszywki) zaczna dominowac w moim kosciele. Jesli do tego dojdzie, bedzie
                      > to
                      > tez wasza wina - kulturalnych ateistow, ktorzy nie wplyneli na tych
                      > niekulturalnych.
                      > To chyba rozwazania na osobny watek.
                      > Pozdrawiam
                      >

                      Lepper to osobna sprawa , to wynik przeobrażeń na wsi i postępującej tam biedy,
                      niosącej ze sobą frustracje i ucieczkę w skrajności.Zawierzyli mu ,że wywalczy
                      coś dla nich , ale obudzą się z ręką w nocniku.
                      Piszesz ,żebym wpłyną na głośnych ateistów (Krzys , czy Kagan).Jak mam wpłynąć?
                      Jestem zdania ,że każdy ma prawo do swoich poglądów i jeżeli ktos czuje się nimi
                      urażony , to może działać prawnymi środkami, ewentualnie udawać ,że ich nie ma.
                      Pisałem już Ci , że nie ma czegoś takiego jak zwarta społeczność ateistyczna.
                      Pisałem też Ci , że NIE WIEM czy jest siła wyższa i to pewnie jest powodem mojego
                      spokoju w dyskusji i tego ,że do mnie się odzywasz.Zauważyłem ciekawą reakcję
                      u ludzi wierzacych.Jeżeli ktoś zdecydowanie deklaruje się po stronie niewiary,
                      to jego argumenty , choćby miały w sobie doze słuszności ,są odrzucane w całości.
                      Koniec dyskusji, mur Berliński.Przecież nie o to chodzi.
                      Chodzi o uregulowanie życia na ziemi , a regulujemy je poprzez prawo , do którego
                      wszyscy powinni się stosować , niezależnie od wyznania.
                      Normalnymi więc są moje obawy ,że to prawo będzie stanowione nie po mojej myśli.
                      Twoje obawy też są normalnymi i tez chciałbyś prawo widzieć jak najbardziej
                      zbieżne z Twoimi poglądami.
                      Chodzi o znalezienie tego ‘złotego środka’.



                      Pozdrawiam Andrzej
                      • Gość: oko Re: co nam grozi IP: *.chello.pl 30.01.02, 21:51
                        andrzejg napisał(a):

                        >
                        >
                        >
                        > Zobacz oko jaki przedstawiłeś schemat działania i żebyś nie mówił o mojej
                        > napaści na kościół to przedstawię inaczej.
                        > Przedstawiciele grupy A cos postulują , na co buntują się ci z grupy B i
                        > to powoduje zwarcie szeregów w A.Model czystej prowokacji.

                        To co przedstawilem nazwalbym blednym kolem wzajemnych podejrzen i spirala
                        niecheci (oby tylko niecheci). I jak w kazdym kole - nie sposob wskazac poczatku.
                        Do tego dochodzi generalizacja postaw - MMM cos napisal=caly kosciol jest taki;
                        krzys cos napisal=ateisci sa tacy. Poza sama przyjemnoscia dyskusji, po to m.in.
                        z toba dyskutuje, ze chce pokazac, ze nie wszyscy.

                        > Ciągle mówisz ,że w Polsce nie było państwa wyznaniowego , ale zauważ,
                        > że nie było również państwa ateistycznego.Może były zachęty i próby ,
                        > lecz nic z tego nie wyszło.
                        > Nie możesz więc mówić o groźbie państwa ateistycznego.Zresztą co rozumiesz
                        > poprzez państwo ateistyczne?Zakaz wyznawania wiary?To nonsens.
                        > Po drugie , ateiści nie są zwartą grupą społeczną.Jest to światopogląd
                        > pojedynczych osób i nawet w czasie wyborów różnie głosują (nie tylko na SLD).
                        > Jakaż to dla was groźba grupy , iluż nas jest ,3%?Tylko dzięki katolikom
                        > zawdzięczamy to , że w parlamencie partia religijna jest w mniejszości.
                        > Może wystraszyli się zapędów tych skrajnych?

                        Nie ciagle :) od niedawna. Wierzacy tez nie stanowia grupy politycznej, glosowali
                        roznie, rowniez na SLD. A wynik LPR swiadczy, ze fundamentalizm nam nie grozi.
                        Panstwo ateistyczne bylo przez poprzednie 50 lat, ale nie o takie zagrozenie
                        chodzi. Ja boje sie podstepnego sączenia sie zla na swiat. A wiekszosc ateistow w
                        ten czy inny sposob to popiera. Rozwody to drobiazg w porownaniu z aborcja, a co
                        powiedziec o eutanazji? Patrze na rozne dyskusje i widze, ze im kto bardziej
                        nienawidzi religii, tym agresywniej popiera zlo. To tez jest moj blad - wrzucanie
                        ateizmu i agresywnej antyreligijnosci do jednego worka. Ale rowniez jest to wasz
                        blad - bo po cichu zgadzacie sie, by przedstawiciele religii na opak mowili o
                        sobie "my, ateisci". Tacy z nich ateisci, jak ze mnie buddysta.
                        >
                        >
                        >
                        > Lepper to osobna sprawa , to wynik przeobrażeń na wsi i postępującej tam biedy,
                        > niosącej ze sobą frustracje i ucieczkę w skrajności.Zawierzyli mu ,że wywalczy
                        > coś dla nich , ale obudzą się z ręką w nocniku.
                        > Piszesz ,żebym wpłyną na głośnych ateistów (Krzys , czy Kagan).Jak mam wpłynąć?

                        Krzys, kagan, ty i ja - to tylko przyklady. Z tym, ze od czegos trzeba zaczac. Ja
                        nie oczekuje od nikogo, zeby zmienil poglady. Wystarczy zmiana zachowania. Nie
                        wiem, czy ktos z niewierzacych zwrocil uwage Krzysiowi, zeby nie pisal "Zdjac to
                        gowno ze sciany". Jesli zwrocil - to przepraszam.

                        > Jestem zdania ,że każdy ma prawo do swoich poglądów i jeżeli ktos czuje się nim
                        > i
                        > urażony , to może działać prawnymi środkami, ewentualnie udawać ,że ich nie ma.

                        Z tymi prawnymi srodkami to zartujesz, a do drugiej rady sie stosuje. Byc moze
                        przenosze na te rozwazani doswiadczenia z forum onetu, gdzie z przerazeniem
                        stwierdzilem sojusz wojujacych ateistow z wojujacymi homoseksualistami,
                        eutanazistami, aborcjonistami, feministkami. Zaznaczam - mowie o fanatykach.

                        > Pisałem już Ci , że nie ma czegoś takiego jak zwarta społeczność ateistyczna.

                        I to jest NASZ problem (nie ma z kim prowadzic wielkiego dialogu), a sila tych,
                        ktorzy dzialaja w ewidentnie zlych celach. Wiem, ze ty nie wierzysz w szatana.
                        Problem w tym, ze ja tez bym chcial nie wierzyc, ale za dobrze wiem, ze on
                        istnieje. Tylko - prosze - nie pomysl o mnie: "fiksat".

                        > Pisałem też Ci , że NIE WIEM czy jest siła wyższa i to pewnie jest powodem moje
                        > go
                        > spokoju w dyskusji i tego ,że do mnie się odzywasz.

                        Odzywam sie, bo lubie dyskusje z kulturalnymi ludzmi o innych przekonaniach. Jaka
                        przyjemnosc z dyskusji z czlowiekiem o takich samych pogladach?

                        Zauważyłem ciekawą reakcję
                        > u ludzi wierzacych.Jeżeli ktoś zdecydowanie deklaruje się po stronie niewiary,
                        > to jego argumenty , choćby miały w sobie doze słuszności ,są odrzucane w całośc
                        > i.
                        > Koniec dyskusji, mur Berliński.Przecież nie o to chodzi.

                        Andrzeju, ja to samo dostrzegam u wiekszosci ateistow, a na pewno wszystkich
                        fanatycznych ateistow. Kiedy pada, ze jestem katolikiem - koniec. Agresja i
                        bluzgi.

                        > Chodzi o uregulowanie życia na ziemi , a regulujemy je poprzez prawo , do które
                        > go
                        > wszyscy powinni się stosować , niezależnie od wyznania.
                        > Normalnymi więc są moje obawy ,że to prawo będzie stanowione nie po mojej myśli
                        > .
                        > Twoje obawy też są normalnymi i tez chciałbyś prawo widzieć jak najbardziej
                        > zbieżne z Twoimi poglądami.
                        > Chodzi o znalezienie tego ‘złotego środka’.

                        Oczywiscie, ze tak. Tylko, widzisz, my naprawde nie zadamy od prawa niczego poza
                        tym, zeby respektowalo wspolne wszystkim "nie zabijaj". Poza tym nie zgadzamy sie
                        na przywileje dla homoseksualistow, legalizacje narkotykow. O czyms zapomnialem?
                        Setki rzeczy, ktorych od siebie wymagamy, nie bedziemy narzucac nikomu innemu.
                        Nie uwierze, ze papiez chcial zakazu rozwodow cywilnych. Natomiast pewne jest, ze
                        wielbicielom "postepu" Jan Pawel II jest sola w oku. Ale niepotrzebnie sie ludza.
                        Jego nastepca bedzie taki sam.
                        Pozdrawiam
                        Janusz
                        >
                        • Gość: AndrzejG Re: co nam grozi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.02, 22:25
                          Panie Januszu , przed snam i dla lepszego samopoczucia

                          Re: Zdjąć to ze Sciany
                          andrzejg@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 08:17 odpowiedz na list odpowiedz
                          cytując

                          Odrzuciłbym słowo 'gówno' , bo to jednak raniące czyjeś uczucia .
                          Pod resztą się podpisuję.

                          Pozdrawiam


                          Zdjąć to Gowno ze Sciany
                          krzys52@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 08:57 odpowiedz na list
                          odpowiedz ............................
                          ..
                          ...........Witam
                          ....Na forum Informacje Dnia rozwinalem to nieco w watku o kretynskim
                          tytule "Dlaczego Zydzi Nienawidza Symbolu Krzyza", autorstwa niejakiego nik,a.
                          ....Zdaje sobie sprawe z mojego braku taktu, delikatnie rzecz ujmujac, jednakze
                          moje prawa znacznie wazniejsze sa od uczuc tego ktory korzysta na ograniczaniu
                          mych praw. Ja mam gleboko gdzies religijne uczucia zlodziei.
                          ....Ponadto jak im nie przylozysz na odlew to beda Ciebie olewac. To jest
                          prastara narodowo-katoliska metoda polska - jak pluja w gebe, a pala przylozyc
                          nie mozesz, to udawaj ze deszcz pada. Na wytrzymalosc i znudzenie. No wiec
                          zaserwowalem gradobicie. Regularnie powtarzane przyniesie efekty. Juz
                          przynioslo.
                          Ja to widze bo udzielam sie na polskich forach szosty juz rok.
                          ..
                          Pzdr.
                          K.P.



                          Re: Zdjąć to ze Sciany
                          andrzejg@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 11:28 odpowiedz na list
                          odpowiedz
                          Witam

                          Panie Krzysztofie.Wątpię w skuteczność Pańskiej metody.Rzeczywiście ma Pan
                          liczne odpowiedzi.Ale jakiego typu?Błoto za błoto , gówno za gówno i nie będę
                          wnikał kto więcej.
                          Po pierwsze: forum nie jest opiniotwórcze , z tego względu ,że jest anonimowe
                          z reguły , Pan i Kagan jesteście może wyjatkami).Opinię kształtuje się
                          poprzez autorytety , a Panowie (z całym szacunkiem dla waszych poglądów)
                          dla przeciwnej strony nie są.

                          Po drugie : odrzucanie podstaw filozofii życia przeciwnika , automatycznie
                          powoduje odrzucenie argumentów jakie mu wykładamy.
                          Czyż nie lepsza jest metoda waszych przeciwników (ale tych zrównoważonych) ,
                          rzuć ziarno i podlewaj.

                          po trzecie : kolejny raz spotkałem się ze stwierdzeniem ,że o słuszności
                          założonego tematu świadczy ilość postów.Panie Kagan : to Lepper jest lepszy
                          od wiary czy niewiary , a widziałem jeszcze liczniejsze wątki.
                          Jakież posty tam są i czy przekonał Pan choć jednego dyskutanta.


                          Pozdrawiam



                          Pozwoliłem sobie na wyciecie powtarzanych tekstów
                          Pozdrawiam i Dobra Noc

                          Andrzej
                          • Gość: oko Re: co nam grozi IP: *.chello.pl 30.01.02, 22:29
                            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                            > Panie Januszu , przed snam i dla lepszego samopoczucia
                            >
                            > Re: Zdjąć to ze Sciany
                            > andrzejg@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 08:17 odpowiedz na list odpowiedz
                            > cytując
                            >
                            > Odrzuciłbym słowo 'gówno' , bo to jednak raniące czyjeś uczucia .
                            > Pod resztą się podpisuję.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            >
                            >
                            > Zdjąć to Gowno ze Sciany
                            > krzys52@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 08:57 odpowiedz na list
                            > odpowiedz ............................
                            > ..
                            > ...........Witam
                            > ....Na forum Informacje Dnia rozwinalem to nieco w watku o kretynskim
                            > tytule "Dlaczego Zydzi Nienawidza Symbolu Krzyza", autorstwa niejakiego nik,a.
                            > ....Zdaje sobie sprawe z mojego braku taktu, delikatnie rzecz ujmujac, jednakze
                            >
                            > moje prawa znacznie wazniejsze sa od uczuc tego ktory korzysta na ograniczaniu
                            > mych praw. Ja mam gleboko gdzies religijne uczucia zlodziei.
                            > ....Ponadto jak im nie przylozysz na odlew to beda Ciebie olewac. To jest
                            > prastara narodowo-katoliska metoda polska - jak pluja w gebe, a pala przylozyc
                            > nie mozesz, to udawaj ze deszcz pada. Na wytrzymalosc i znudzenie. No wiec
                            > zaserwowalem gradobicie. Regularnie powtarzane przyniesie efekty. Juz
                            > przynioslo.
                            > Ja to widze bo udzielam sie na polskich forach szosty juz rok.
                            > ..
                            > Pzdr.
                            > K.P.
                            >
                            >
                            >
                            > Re: Zdjąć to ze Sciany
                            > andrzejg@poczta.gazeta.pl 03-01-2002 11:28 odpowiedz na list
                            > odpowiedz
                            > Witam
                            >
                            > Panie Krzysztofie.Wątpię w skuteczność Pańskiej metody.Rzeczywiście ma Pan
                            > liczne odpowiedzi.Ale jakiego typu?Błoto za błoto , gówno za gówno i nie będę
                            > wnikał kto więcej.
                            > Po pierwsze: forum nie jest opiniotwórcze , z tego względu ,że jest anonimowe
                            > z reguły , Pan i Kagan jesteście może wyjatkami).Opinię kształtuje się
                            > poprzez autorytety , a Panowie (z całym szacunkiem dla waszych poglądów)
                            > dla przeciwnej strony nie są.
                            >
                            > Po drugie : odrzucanie podstaw filozofii życia przeciwnika , automatycznie
                            > powoduje odrzucenie argumentów jakie mu wykładamy.
                            > Czyż nie lepsza jest metoda waszych przeciwników (ale tych zrównoważonych) ,
                            > rzuć ziarno i podlewaj.
                            >
                            > po trzecie : kolejny raz spotkałem się ze stwierdzeniem ,że o słuszności
                            > założonego tematu świadczy ilość postów.Panie Kagan : to Lepper jest lepszy
                            > od wiary czy niewiary , a widziałem jeszcze liczniejsze wątki.
                            > Jakież posty tam są i czy przekonał Pan choć jednego dyskutanta.
                            >
                            >
                            > Pozdrawiam
                            >
                            >
                            >
                            > Pozwoliłem sobie na wyciecie powtarzanych tekstów
                            > Pozdrawiam i Dobra Noc
                            >
                            > Andrzej

                            Dzieki i przepraszam (choc juz to na wszelki wypadek w porzednim poscie uczynilem)
                            PS. Co tak oficjalnie? :)
                            Janusz
                            • Gość: AndrzejG Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.02, 10:26
                              Dobranoc
                              Hej Januszu.
                              Nic z oficjalności , tylko az się zadziwiłem jak czytasz mysli.
                              Z dwa posty wcześniej miałem sie zapytać Ciebie o imię.

                              Wracając do tematu mogę powiedzieć :
                              1.rola małżeństwa i w związku z tym rodziny w społeczeństwie jest
                              niepodważalna .
                              2.Papież apelował do katolickich sędziów i adwokatów do sprzeciwiania się
                              rozwodom , czyli apel był do świeckich prawników ,a nie do duchownych .
                              Dotyczył świeckiego prawa o małżeństwie , nie prawa kanonicznego
                              3.Dla mnie jest to kolejny mały krok do wprowadzania kuchennymi drzwiami,
                              do kodeksu cywilnego , zasad swojej moralności .

                              W RP do zmiany prawa powołany jest Sejm i tą droga możecie wprowadzać
                              wszelkie zmiany.

                              Pozdrawiam Andrzej
                              • Gość: oko Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.chello.pl 31.01.02, 15:26
                                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                > Dobranoc
                                > Hej Januszu.
                                > Nic z oficjalności , tylko az się zadziwiłem jak czytasz mysli.
                                > Z dwa posty wcześniej miałem sie zapytać Ciebie o imię.
                                >
                                > Wracając do tematu mogę powiedzieć :
                                > 1.rola małżeństwa i w związku z tym rodziny w społeczeństwie jest
                                > niepodważalna .
                                > 2.Papież apelował do katolickich sędziów i adwokatów do sprzeciwiania się
                                > rozwodom , czyli apel był do świeckich prawników ,a nie do duchownych .
                                > Dotyczył świeckiego prawa o małżeństwie , nie prawa kanonicznego
                                > 3.Dla mnie jest to kolejny mały krok do wprowadzania kuchennymi drzwiami,
                                > do kodeksu cywilnego , zasad swojej moralności .
                                >
                                > W RP do zmiany prawa powołany jest Sejm i tą droga możecie wprowadzać
                                > wszelkie zmiany.
                                >
                                > Pozdrawiam Andrzej
                                Andrzeju, jak sie duzo z czlowiekiem rozmawia, to pewne rzeczy same wychodza :)

                                ad.1) Brak danych. Niby nikt wprost nie podwaza roli rodziny, ale ja z kolei boje
                                sie jej rozkladania kuchennymi drzwiami. Jeszcze nam to nie grozi, ale jak patrze
                                na Zachod...
                                ad.2) O wystapieniu papieza wiem tyle co i ty - z mediow. Dopoki nie przeczytam w
                                encyklice, ze katoliccy sedziowie nie powinni w sprawach cywilnych orzekac
                                rozwodow, dopoty nie uwierze, ze o cos takiego chodzi. Ja w slowach papieza
                                wyczytalem rezygnacje z czegos takiego. O tym, ze ma prawo apelowac i sprzeciwiac
                                sie sam pisales.
                                ad.3) Tu zasadnicza rozbieznosc - papiez i kosciol niczego nie wprowadza
                                kuchennymi drzwiami. Zawsze wprost i jasno, jednoznacznie. Natomiast tego typu
                                twierdzenia budza moja podejrzliwosc - no bo, jak ktos podejrzewa mnie, ze cos
                                chce zalatwic od tylu, to chyba sam ma takie zamiary... Nie kieruje tego akurat
                                do ciebie.
                                Sejm - jaki by nie byl - jest jedynym miejscem stanowienia prawa w Polsce. I nie
                                uwierze, zeby kiedykolwiek uchwalil likwidacje rozwodow.
                                Oddzielny problem to "czwarta wladza" - w Polsce jest ona taka sama jak trzy
                                pozostale. Zgodzisz sie, ze dziennikarze zachowuja sie skandalicznie? Dlaczego
                                akurat wobec kosciola i papieza mieliby byc w porzadku? Nie sa, przynajmniej w
                                ostatnich dniach. Sprawa pani SObeckiej najlepszym przykladem. Slowa papieza o
                                rozwodach - kolejnym. Poczekajmy, wszystko sie wyjasni.
                                Pozdrawiam.
                                • Gość: AndrzejG Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.02, 16:18
                                  Gość portalu: oko napisał(a):

                                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                  >
                                  > > Dobranoc
                                  > > Hej Januszu.
                                  > > Nic z oficjalności , tylko az się zadziwiłem jak czytasz mysli.
                                  > > Z dwa posty wcześniej miałem sie zapytać Ciebie o imię.
                                  > >
                                  > > Wracając do tematu mogę powiedzieć :
                                  > > 1.rola małżeństwa i w związku z tym rodziny w społeczeństwie jest
                                  > > niepodważalna .
                                  > > 2.Papież apelował do katolickich sędziów i adwokatów do sprzeciwiania się
                                  > > rozwodom , czyli apel był do świeckich prawników ,a nie do duchownych .
                                  > > Dotyczył świeckiego prawa o małżeństwie , nie prawa kanonicznego
                                  > > 3.Dla mnie jest to kolejny mały krok do wprowadzania kuchennymi drzwiami,
                                  > > do kodeksu cywilnego , zasad swojej moralności .
                                  > >
                                  > > W RP do zmiany prawa powołany jest Sejm i tą droga możecie wprowadzać
                                  > > wszelkie zmiany.
                                  > >
                                  > > Pozdrawiam Andrzej
                                  > Andrzeju, jak sie duzo z czlowiekiem rozmawia, to pewne rzeczy same wychodza :)
                                  >
                                  > ad.1) Brak danych. Niby nikt wprost nie podwaza roli rodziny, ale ja z kolei bo
                                  > je
                                  > sie jej rozkladania kuchennymi drzwiami. Jeszcze nam to nie grozi, ale jak patr
                                  > ze
                                  > na Zachod...
                                  > ad.2) O wystapieniu papieza wiem tyle co i ty - z mediow. Dopoki nie przeczytam
                                  > w
                                  > encyklice, ze katoliccy sedziowie nie powinni w sprawach cywilnych orzekac
                                  > rozwodow, dopoty nie uwierze, ze o cos takiego chodzi. Ja w slowach papieza
                                  > wyczytalem rezygnacje z czegos takiego. O tym, ze ma prawo apelowac i sprzeciwi
                                  > ac
                                  > sie sam pisales.
                                  > ad.3) Tu zasadnicza rozbieznosc - papiez i kosciol niczego nie wprowadza
                                  > kuchennymi drzwiami. Zawsze wprost i jasno, jednoznacznie. Natomiast tego typu
                                  > twierdzenia budza moja podejrzliwosc - no bo, jak ktos podejrzewa mnie, ze cos
                                  > chce zalatwic od tylu, to chyba sam ma takie zamiary... Nie kieruje tego akurat
                                  >
                                  > do ciebie.
                                  > Sejm - jaki by nie byl - jest jedynym miejscem stanowienia prawa w Polsce. I ni
                                  > e
                                  > uwierze, zeby kiedykolwiek uchwalil likwidacje rozwodow.
                                  > Oddzielny problem to "czwarta wladza" - w Polsce jest ona taka sama jak trzy
                                  > pozostale. Zgodzisz sie, ze dziennikarze zachowuja sie skandalicznie? Dlaczego
                                  > akurat wobec kosciola i papieza mieliby byc w porzadku? Nie sa, przynajmniej w
                                  > ostatnich dniach. Sprawa pani SObeckiej najlepszym przykladem. Slowa papieza o
                                  > rozwodach - kolejnym. Poczekajmy, wszystko sie wyjasni.
                                  > Pozdrawiam.


                                  Ad.ad 1.
                                  Chodziło mi o nasze poglądy- czyli zgodność

                                  Ad.ad 2.
                                  Też poczekam.Zobaczymy.

                                  Ad.ad.3
                                  Wg.zasady 'każdy sądzi wg siebie'.
                                  Przytaczam ten argument w sytuacjach konfliktowych, bez wyjścia.
                                  Nie wiem jak inni niewierzący , ale ja , rozumiem dążność kościoła
                                  do uporządkowania życia wg zasad moralności katolickiej.
                                  To normalne , jak normalnym jest ,że na cos się nie zgadzam.
                                  Do tego punktu odniosę się po wyjasnieniu punktu 2.

                                  Czwarta władza.
                                  Zawsze byłem sceptyczny do dziennikarzy, ale po ostatnich zdarzeniach w Łodzi
                                  już nie wiem.Pewnie są potrzebni.
                                  Na pewno potrzebna jest mnogośc pism.Daje to nam mozliwość przeczytania,
                                  bądź usłyszenia innych poglądów.Dlatego też uważam ,że RM jest potrzebne, dla
                                  równowagi.
                                  Co oni mówią?Czy podają konkrety?

                                  Pozdrawiam Andrzej
                                  • Gość: oko Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.chello.pl 31.01.02, 16:34
                                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                    >
                                    > Czwarta władza.
                                    > Zawsze byłem sceptyczny do dziennikarzy, ale po ostatnich zdarzeniach w Łodzi
                                    > już nie wiem.Pewnie są potrzebni.

                                    Ja wlasnie po ostatnich wydarzeniach jestem jeszcze bardziej sceptyczny. Ale Lodz
                                    to jedno. A kreowanie klasy poltycznej to drugie. Ogladalem rozmowe p. Durczoka z
                                    reprezentantami kol poselskich + UW na temat ostatnich wypadkow w sejmie.
                                    Pogarda, jaka ten pan okazywal poslom (wszystki) byla porazajaca. Caly czas robil
                                    oko do widzow: "Panstwo i ja wiemy, ze to oszolomy, ale dajmy im pogadac". Moze
                                    troche szacunku dla reprezentantow narodu? Wiesz, my sobie tutaj mozemy rozne
                                    rzeczy wygadywac, ale dziennikarza obowiazuje nieco wiecej niz nas. A juz
                                    dziennikarza telewizji publicznej - w szczegolnosci.

                                    > Na pewno potrzebna jest mnogośc pism.Daje to nam mozliwość przeczytania,
                                    > bądź usłyszenia innych poglądów.Dlatego też uważam ,że RM jest potrzebne, dla
                                    > równowagi.
                                    > Co oni mówią?Czy podają konkrety?

                                    RM jest potrzebne, ale nie wiem komu - nie slucham. Ostatniego pytania nie
                                    rozumiem.
                                    Pozdrawiam
                                    Janusz
                                    • Gość: AndrzejG Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.02, 16:57
                                      Gość portalu: oko napisał(a):

                                      > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                      >
                                      > >
                                      > > Czwarta władza.
                                      > > Zawsze byłem sceptyczny do dziennikarzy, ale po ostatnich zdarzeniach w Ło
                                      > dzi
                                      > > już nie wiem.Pewnie są potrzebni.
                                      >
                                      > Ja wlasnie po ostatnich wydarzeniach jestem jeszcze bardziej sceptyczny. Ale Lo
                                      > dz
                                      > to jedno. A kreowanie klasy poltycznej to drugie. Ogladalem rozmowe p. Durczoka
                                      > z
                                      > reprezentantami kol poselskich + UW na temat ostatnich wypadkow w sejmie.
                                      > Pogarda, jaka ten pan okazywal poslom (wszystki) byla porazajaca. Caly czas rob
                                      > il
                                      > oko do widzow: "Panstwo i ja wiemy, ze to oszolomy, ale dajmy im pogadac". Moze
                                      >
                                      > troche szacunku dla reprezentantow narodu? Wiesz, my sobie tutaj mozemy rozne
                                      > rzeczy wygadywac, ale dziennikarza obowiazuje nieco wiecej niz nas. A juz
                                      > dziennikarza telewizji publicznej - w szczegolnosci.


                                      Nie oglądałem ale sądząc po Twoim opisie ,miałbym to samo odczucie.
                                      Jednak są dziennikarze i dziennikarze , tak jak ateiści i ateiści itd.

                                      >

                                      > > Na pewno potrzebna jest mnogośc pism.Daje to nam mozliwość przeczytania,
                                      > > bądź usłyszenia innych poglądów.Dlatego też uważam ,że RM jest potrzebne,
                                      > dla
                                      > > równowagi.
                                      > > Co oni mówią?Czy podają konkrety?
                                      >
                                      > RM jest potrzebne, ale nie wiem komu - nie slucham. Ostatniego pytania nie
                                      > rozumiem.


                                      Jak nie słuchasz to i nie rozumiesz.
                                      Zaskoczyłeś mnie tym stwierdzeniem ,że nie słuchasz RM.
                                      Rzeczywiście jesteś człowiekiem prawdziwej wiary, nie pod publikę.
                                      Może się mylę , ale tak mi się teraz nasuwa.
                                      Może to jest cechą baby ,że co na sercu to na języku..cóż zaryzykowałem



                                      > Pozdrawiam
                                      > Janusz

                                      Pozdrawiam Andrzej
                                      • Gość: oko Re: co nam grozi-rozbieżności IP: *.chello.pl 31.01.02, 17:29
                                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                        >
                                        >
                                        > Nie oglądałem ale sądząc po Twoim opisie ,miałbym to samo odczucie.
                                        > Jednak są dziennikarze i dziennikarze , tak jak ateiści i ateiści itd.
                                        >
                                        Co do ateistow - zgoda. Co do dziennikarzy - mam coraz wieksze watpliwosci.
                                        >
                                        >

                                        > Zaskoczyłeś mnie tym stwierdzeniem ,że nie słuchasz RM.

                                        Zobacz, Andrzeju, jak to jest z tymi podejrzeniami :) Ja bym sie zdziwil, gdybys
                                        powiedzial, ze czytasz "Nie" :) Rany! jesli czytasz to mi tego nie mow! pozwol mi
                                        zyc w blogiej nieswiadomosci :)

                                        > Rzeczywiście jesteś człowiekiem prawdziwej wiary, nie pod publikę.

                                        Glupio mi na to odpowiadac. Ale rownie glupio byloby udawac, ze nie przeczytalem.
                                        Nie mysl zle o sluchaczach RM. Wiara na pewno mnie od nich nie dzieli. Roznica
                                        polega chyba na tym, ze ja sie nie boje. Moge sie wsciec, ale zasadniczo to
                                        jestem niespotykanie spokojny czlowiek.
                                        Za to bardzo lubie TV Puls :)

                                        > > Pozdrawiam
                                        > > Janusz

                                        PS. Proponuje - koniec duserow na tym watku, bo tylko tramp ma z tego radochę :)
                                        • Gość: tramp do OKO IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 18:46
                                          Gość portalu: oko napisał(a):

                                          > Glupio mi na to odpowiadac. Ale rownie glupio byloby udawac, ze nie przeczytale
                                          > m.
                                          > Nie mysl zle o sluchaczach RM. Wiara na pewno mnie od nich nie dzieli. Roznica
                                          > polega chyba na tym, ze ja sie nie boje. Moge sie wsciec, ale zasadniczo to
                                          > jestem niespotykanie spokojny czlowiek.
                                          > Za to bardzo lubie TV Puls :)

                                          > > > Pozdrawiam
                                          > > > Janusz
                                          >
                                          Szkoda tylko, ze kase na telewizje ktora ma 2% ogladalnosc wywalily panstwowe
                                          spolki. A potem maja straty, ale przeciez mozna je dofinansowac-najwazniejsze ze
                                          czarni znowu wypompowali troche kasy. W koncu tym kraju jest jedna sluszna wiara..
                                          > PS. Proponuje - koniec duserow na tym watku, bo tylko tramp ma z tego radochę :
                                          > )

      • Gość: krzys52 Re: wskazówki a prawo IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 00:36
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        Na unieważnienie ślubu kościelnego już nie mam co liczyć, bo dawno już
        skonsumowałem co miałem skonsumować , a i żonę mam normalną.
        ..
        ..
        Ach Ty egoisto jeden. Najwazniejsze, ze sam skonsumowal. heh
        A czy zona skonsumowala tez?! - jest pytaniem na ktore odpowiedz sobie prosze w
        duchu, Andrzeju :O)
        ..
        Pzdr.
        K.P.
        ..
        PS....Ponizej jest moj watek "Wielka Choroba pod Mala Czapeczka" - nie
        wskoczylbys i tam... :?)
    • Gość: MMM Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 192.168.5.* 29.01.02, 23:40
      Gość portalu: tramp napisał(a):

      > Wlasnie wyczytalem, ze JP II zaapelowal, aby sedziowie i adwokaci nie
      > uczestniczyli w procesach rozwodowych. Papiez stwierdzil, ze rozwod
      > to "jatrzaca rana" i ze rozwod jest zlem. Wnioskuje, ze wedlug pana Wojtyly
      > lepiej jest jak sie ludzie leja,zabijaja w malzenstwach niz by sie rozwiedli.
      > Najwazniejsze sa tradycje chrzescijanskie.

      I slusznie, rozwod jest zlem, malzenstwo jest raz na zawsze bo co Bog polaczy
      czlowiek nie powinien rozlaczac. Katolicy nie moga przykladac reki do grzechu,
      nie mozna oddzielic zycia od pracy, w pracy trzeba pamietac o Bogu tak samo jak
      wszedzie indziej bo Bog jest wszedzie. Dlatego sedziowie i adwokaci widzac ze
      dwoje ludzi chce zgrzeszyc smiertelnie powinni temu zapobiegac a nie przykladac
      do tego reke.

      Poza tym okazalo sie, ze Papiez
      > wydal w zeszlym roku dwa dekrety w ktorych nakazal przypadki pedofilii u ksiezy
      > zglaszac stolicy apostolskiej a zamieszanych w to ksiezy karac przez sady
      > koscielne-nigdzie nie ma tam o powiadamianiu organow sprawiedliwosci.
      > Stad moje pytanie: Czy tenczlowiek wie co podpisuje? Moze powinien dawno
      > abdykowac? Moze nie jest wcale tak wielki jak niektorzy probuja nam wmowic?
      > Czekam na odpowiedzi.

      Kolejna madra decyzja Ojca Swietego. Od wymiaru (nie)sprawiedliwosci ktory
      przyklada reke do rozwodow i nie kaze zla wszelakiego jak pornografia itp trzeba
      sie trzymac z daleka. Sady koscielne sa bardziej wlasciwe do sadzenia bo opieraja
      sie na prawach Boskich a nie tylko na ludzkich herezjach.

      MMM

      • Gość: komodor Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 17:34
        czy mógłbyś opisać w jaki sposób Bóg przykładał rękę do mojego małżeństwa?
        • Gość: MMM Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 192.168.5.* 30.01.02, 21:58
          Gość portalu: komodor napisał(a):

          > czy mógłbyś opisać w jaki sposób Bóg przykładał rękę do mojego małżeństwa?

          Skoro przysiegaliscie sobie wiernosc przed Bogiem to on nad wami czuwa i
          wystarczy ze mu calkowicie zawierzycie a wszystko bedzie sie wam dobrze ukladac
          • Gość: tramp Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 23:17
            Gość portalu: MMM napisał(a):
            > Skoro przysiegaliscie sobie wiernosc przed Bogiem to on nad wami czuwa i
            > wystarczy ze mu calkowicie zawierzycie a wszystko bedzie sie wam dobrze ukladac

            Ja to bym jeszcze dodal-Bog dal trzeba sie cieszyc(dla rodzin z 8 dzieci).
            Dobrze, ze jestem niewierzacy to przynajmniej mam troche problemow i cos sie w
            tym zyciu dzieje. Bo tak to nuda, wszystko za mnie wykonuje gosc ze stratosfery ;-
            ))

          • Gość: komodor Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 09:20
            oczywiście nie przysięgałem. Małżeństwo jest to sprawa mojej żony, moja i
            naszych dzieci. Nie widzę potrzeby żeby jeszcze ktoś wkładał w nasze sprawy
            swój nos i czarne łapy.
            • marek1305 Re: PAPIEZ-do MMM 01.02.02, 21:40
              Ty się chyba wody święconej,zatrutej salmonellą przez wiernych,którzy moczą tam
              niemyte podefekacji łapy,opiłeś.Bo bredzisz tak jak przy odwodnieniu mózgu.
              A tak serio-trzeba w końcu oddzielić:co cesarskie cesarzowi,a co boskie bogu.
              Papież niech zajmie się sorawami wiary,a nie życiem świeckim.Poza tym jest to
              stary,zesklerociały człowiek.
              O rozwodach V ks.Mojżeszowa,wers 25,Stary Testament.Wyd.Bytyjskie T.Biblijne
              • marek1305 Re: PAPIEZ-do MMM 01.02.02, 22:02
                nie 25,a 24 wers
              • Gość: MMM Re: PAPIEZ-do MMM IP: 192.168.5.* 02.02.02, 10:50
                Jak zwykle inwektywy zamiast argumentow. Gdybym nie mial racji to by juz ktos
                to wykazal a tak jak sie nie wie co powiedziec to od razu atak. Wychodzi na to
                ze znowu mam racje, nikt nigdy nie potrafi powiedziec nic co by obalalo moje
                tezy, niektorzy widac boja sie prawdy a agresywnie na nia reaguja.
      • Gość: tramp do MMM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 23:13
        No i znowu wyszlo, ze papiez jest debesciak-pedofilii kryjemy, rozwodow nie
        dajemy, no po prostu kraina wiecznej szczesliwosci!! Przepraszam, ale ja
        pedofilii wydawalbym od razu policji i wysylal do najciezszych wiezien do cel z
        najbardziej zwyrodnialymi przestepcami. Dlaczego? bo te gnoje rujnuja dziecieca
        psychika i okaleczaja je
        • Gość: oko Re: do trampa IP: *.chello.pl 31.01.02, 00:38
          Gość portalu: tramp napisał(a):

          > No i znowu wyszlo, ze papiez jest debesciak-pedofilii kryjemy, rozwodow nie
          > dajemy, no po prostu kraina wiecznej szczesliwosci!! Przepraszam, ale ja
          > pedofilii wydawalbym od razu policji i wysylal do najciezszych wiezien do cel z
          >
          > najbardziej zwyrodnialymi przestepcami. Dlaczego? bo te gnoje rujnuja dziecieca
          >
          > psychika i okaleczaja je


          Po pierwsze - MMM to kolejny prowokator, wiec nie wpadaj we wscieklosc.
          Po drugie - w sprawie pedofilii wszystko jest jasne. W instrukcji papieskiej
          wyraznie jest powiedziane, ze odpowiedzialnosc koscielna nie zastepuje cywilnej.
          Chodzi tylko o to, zeby ksiezy-pedofilow poddac ROWNIEZ karze koscielnej.
          Troche spokoju :) Pozdrawiam
    • Gość: karol w. ten karol to nowy leonid brezniew IP: 142.108.17.* 29.01.02, 23:59
    • Gość: krzys52 Zdecydowanie Schorowany Beton IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 05:01
      i nawet szkoda wiecej mowic.
      ..
      K.P.
      • Gość: qwe Re: Zdecydowanie Schorowany Beton IP: *.houston-10rh16rt.tx.dial-access.att.net 30.01.02, 05:49
        Najprezniejsza religia, najbardziej wplywowa osoba, na losy swiata, bez zadnej
        dywizji zmiszczyl Imerium Ateistow, czyli Unie Sowiecka. Co wy na to bezradni i
        dupowaci lewusy i ateisci.?
        • ptwo Re: Zdecydowanie Schorowany Beton 04.02.02, 06:52
          Gość portalu: qwe napisał(a):

          > Najprezniejsza religia, najbardziej wplywowa osoba, na losy swiata, bez zadnej
          > dywizji zmiszczyl Imerium Ateistow, czyli Unie Sowiecka. Co wy na to bezradni i
          >
          > dupowaci lewusy i ateisci.?

          Kościół zniszczył ZSRR? A to ciekawe! Bo mnie się zawsze wydawało, ze Sojuz
          zawalił się pod ciężarem własnych zbrojeń, co mu je wujek Reagan nakręcił. A że
          już i przedtem trzeszczało, to i nie dziwota, że dupło!
    • Gość: qwe Re: Skad takie bzdury nauwni ateisci? IP: *.houston-10rh16rt.tx.dial-access.att.net 30.01.02, 05:47
      Zawiedzeni w zyciu czy co? Intelekt i madrosc wyplywa prosto z wiary i
      bezposredniego kontaktu z Bogiem. Zbyt trudne aby zrozumiec, szkoda.
      • Gość: krzys52 Moj Ty Oswiecony w Duchu sw...... IP: *.proxy.aol.com 31.01.02, 01:21
        Gość portalu: qwe napisał(a):

        > Zawiedzeni w zyciu czy co? Intelekt i madrosc wyplywa prosto z wiary i
        > bezposredniego kontaktu z Bogiem. Zbyt trudne aby zrozumiec, szkoda.
        ..
        ....
        ..
        W takim razie albo takiego kontaktu nie miales. Czy nie dlatego, ze Boga nie ma?
        Co do wiary, to dzieci wierza gleboko w istnienie Baby Jagi - i co z tego? :O)
        ..
        K.P.

    • watto Skutki zbliżenia z judaizmem? 30.01.02, 17:06
      Ciekawa informacja ze strony www.jta.org/

      Vatican understands Jews´ wait for Messiah

      "The Vatican says the Old Testament validates the Jewish waiting for the
      Messiah. In a document that shows a shift in Catholic thinking, the Vatican
      declared, "The Jewish wait for the Messiah is not in vain," the New York Times
      reported. "

      Czyli Watykan twierdzi, że ST uprawnia Zydów do oczekiwania na Mesjasza. Nie
      oczekują oni na próżno.

      Zastanawiam sie, czy te nowe pomysły z rozwodami to skutki zbliżenia z
      judaizmem. Może niedługo będzie wzywał do przywrócenia kary kamienowania dla
      jawnogrzesznic. Przecież to tradycja jego "starszych braci".

      Ostatnio papież robi tak kompromitujące posuniecia, że trzeba sie poważnie
      zastanowić, czy jest on w pełni władz umysłowych.
    • Gość: Casey Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 20:09
      Co sadzic o takiej interpretacji Sakramentu Slubu przez ksiedza ktory, namawial
      swego bratanka do slubu z panna z nieslubnym dzieckiem(bylem swiadkiem tej
      rozmowy. Sluchaj, slub bez milosci jest nie wazny, wiec mozna go potem
      uniewaznic. Problem byl a tym: piekna panna z dzieckiem byla Go-Go dancerka, co
      sie chlopakowi nie podobalo. Ale ojciec dziewczyny (nalogowy alkocholik), za
      zabranie zhanbionej corki z bachorem dawal dwurodzinny dom w podlej dzielnicy
      i$30,000.00 co wowczas stanowilo pokazna sume. Ten dom i pieniadze powodowaly
      konflikt miedzy ksiedzem i bratankiem. Glupi chlopak, no NIE?
    • Gość: tees Beton, czyli Semper Fidelis IP: 195.94.204.* 31.01.02, 11:07
      Choragiewka na wietrze to sobie moga byc postepowi politycy. Komu sie nie
      podoba "zatwardzialosc" Papieza, ten pewnie myli go z politykami. Nie tylko
      politycy sie licza na swiecie, na szczescie.
      • Gość: komodor Re: Beton, czyli Semper Fidelis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 09:38
        To może słów kilka o obłudzie. Cytuję artykuł ks.Andrzeja Józwika, Gazeta
        Olsztyńska, 1.02.str 10:
        "Papież Jan Paweł II stosuje często sformułowanie "fundamentalizm religijny", a
        ostatnio sprecyzował jego sens (Orędzie z 2 stycznia 2002 roku).
        Fundamentalizm .. rodzi się z przekonania,że wszystkim można narzucić własne
        widzenie prawdy.(...)Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego,
        coco uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie
        zniewagę Boga, którego jest on obrazem. Dlatego fundamentalistyczny fanatyzm
        jest postawą całkowicie przeciwną wierze w Boga."
        Można tylko westchnąć nad tym wszystkim.
        Zakłamanie?Obłuda?Hipokryzja? Wszystko razem!
        Mówimy jedno - robimy drugie.
        Inna religia dla ludu - inna dla kapłanów.
        I tak od wieków.
        • Gość: Niedowia Re: Beton, czyli Semper Fidelis IP: *.proxy.aol.com 02.02.02, 01:49
          Gość portalu: komodor napisał(a):

          > To może słów kilka o obłudzie. Cytuję artykuł ks.Andrzeja Józwika, Gazeta
          > Olsztyńska, 1.02.str 10:
          > "Papież Jan Paweł II stosuje często sformułowanie "fundamentalizm religijny", a
          >
          > ostatnio sprecyzował jego sens (Orędzie z 2 stycznia 2002 roku).
          > Fundamentalizm .. rodzi się z przekonania,że wszystkim można narzucić własne
          > widzenie prawdy.(...)Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego,
          > coco uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie
          > zniewagę Boga, którego jest on obrazem. Dlatego fundamentalistyczny fanatyzm
          > jest postawą całkowicie przeciwną wierze w Boga."
          > Można tylko westchnąć nad tym wszystkim.
          > Zakłamanie?Obłuda?Hipokryzja? Wszystko razem!
          > Mówimy jedno - robimy drugie.
          > Inna religia dla ludu - inna dla kapłanów.
          > I tak od wieków.

          Od wiekow?.......nie od tysiacleci!!!!!!!!!!
          Rzekomo Bog zniszczyl miasta SODOMA i GOMORA bo
          w nich sie dziala ))))"sodoma i gomora"((((
          jedynie bogobojny LOT i jego rodzina uszli
          z zyciem. Zona Lota jak to ciekawa baba,
          musiala sie obejrzec za co stracila zycie.
          No i co biebny chlop mial robic?. Napil sie wina
          czy tez corki go spoily. No i bzykal obie corki
          po pijaku zeby mu synow urodzily.
          Jakzez wiec mozna potepiac ksiezy ze bzykaja
          obu plci malolaty
          Niedowiarek
          z
      • watto Semper Fidelis - Torquemadzie? 01.02.02, 19:41
        Zawsze wierny Torquemadzie?
        Ja nie rozumiem jak można jeszcze chcieć zmuszać ludzi do małżenstwa.
        Niedługo papież będzie chciał przywrócić stosy.
        Oczywiscie dla dobra ludzi, a może dla dobra Jahwe.

        To co wychodzi od krwawego, plemiennego bożka Jahwe, zawsze będzie totalitarne,
        nietolerancyjne i krwawe.
    • Gość: wwwerer Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: 172.10.1.* 31.01.02, 19:42
      Najprezniejsza religia, najbardziej wplywowa osoba, na losy swiata, bez zadnej
      dywizji zmiszczyl Imerium Ateistow, czyli Unie Sowiecka. Co wy na to bezradni i
      dupowaci lewusy i ateisci.?
      Precz z lewusami i leniami, wszystko na tym swieice jest mozliwe gdy zabierzesz
      sie do pracy.
      • Gość: Niedowia Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.proxy.aol.com 02.02.02, 01:08
        Gość portalu: wwwerer napisał(a):

        > Najprezniejsza religia, najbardziej wplywowa osoba, na losy swiata, bez zadnej
        > dywizji zmiszczyl Imerium Ateistow, czyli Unie Sowiecka. Co wy na to bezradni i
        >
        > dupowaci lewusy i ateisci.?
        > Precz z lewusami i leniami, wszystko na tym swieice jest mozliwe gdy zabierzesz
        > sie do pracy
        Papierz to zrobil???? Tak jego poparcie moralne bylo pomocne. To wlasnie od
        Gierka sie zaczelo ze zadluzyl kraj. Pozytywnym skutkiem tego bylo to ze
        aktywisci partyjni roznego szczebla korzystajac ze swoich przywilejow, masowo
        wyjezdzali za granice by dorobic na bonodlarowych dietach. Tam gdy zobaczyli
        zgnily zachod oczy im sie otwieraly ze jednak ludzie moga zyc lepiej. To i
        pogarszjaca sie sytuacja ekonomiczna oslabialo rzady dyktatorow. Zas w calym
        spoleczenstwie nie tylko politycznej opozycji wzrastalo niezadowolenie.
        Zwiazek Sowiecki sam sie wykonczyl nie mogac sprostac masowym zbrojeniom
        narzuconym przez prezydenta Regana. W Rosji jak i dawniej dominuje prawoslawie a
        nie Watykan. Jesli K.K. jest tak zwycieski to czemu mu wiernych w krajach
        zachodnich wciaz ubywa?.
        Lub dlaczego Polski Narodowy Kosciol Katolicki odlaczyl sie od Watykanu?, stalo
        sie to dawno temu ale stalo i papierz jakos nie przyciagnal ich zpowrotem.

        Niedowiarek



    • Gość: XYABOL Re: PAPIEZ-beton czy schorowany czlowiek? IP: *.acn.waw.pl 02.02.02, 01:52
      Niektórzy z Was chyba na prawdę nie rozumieją, że BIBLII nie można
      interpretować dosłownie. Przecież ona powstała setki lat temu i jej słowa
      odnoszą się do czasów przeszłych. Wówczas problemy dnia dzisiejszego nie były
      znane. Nie było wówczas wielu obecnych chorób, możliwości jakie niesie za sobą
      rozwój genetyki, czy nawet systemu demokratycznego. Więc nie można słów Pisma
      Świętego traktować jako obecnych zasad wiary.
      Religia nie jest określeniem praktycznym, a czysto teoretycznym. Ma na celu nie
      kształtowanie zasad obowiązujących w państwie, lecz tylko dotykać sfery
      moralności każdego z nas. To w jaki sposób ją interpretujemy nie oznacza, że
      słabiej lub mocniej wierzymy.
      Dla mnie kwestia wiary musi być oddzielona od państwa i nie można mówić tak, że
      postępowanie niezgodne z wykładnia papieską jest złe, czy też jest grzechem.
      Papież to też człowiek, jak każdy z nas, i nie ma patentu na nieomylność. Ja
      sam wierzę w Boga, ale nie zgadzam się w dużym stopniu z katolicką
      interpretacją Biblii.
      W końcu nie zostaniemy zbawieni za to, że będziemy słuchać tego, co mówi nam
      Watykan, lecz za to jakimi ludźmi jesteśmy i czy wierzymy w Boga.
      Wiara nie może zamienić się w powszechnie obowiązujące prawo, gdyż wówczas
      prawa jednostki, o które to tyle lat walczyliśmy, znów zostaną ograniczone.
      Do słów papieża można się wieć dostosować (przy pewnej interpretacji),
      aczkolwiek nie mogą one byc obowiązujące dla całego społeczeństwa.

      ŁUKASZ

      BTW: Jestem ewangelikiem.
    • Gość: Kagan PAPIEZ - beton i matol! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.02.02, 02:02
      Wlosi o apelu papieza
      Poniedzialkowy apel papieza do adwokat›w o powstrzymanie sie od
      prawnej opieki nad ludzmi pragnacymi uzyska` rozw›d, wloskie
      media prawie jednomyslnie uznaly za niedopuszczalna i
      nieuprawniona ingerencje kosciola kat. w sprawy panstwa i w osobiste
      zycie obywateli.

      Dziennik La Republica utrzymuje, ze papiez pragnalby panstwa w
      kt›rym zabronione beda rozwody, przerywanie ciazy i
      antykoncepcja. La Stampa uwaza, ze stanowisko tego rodzaju obraza
      wielu katolik›w, dla kt›rych rodzina nie jest wiezieniem, a
      wyborem milosci. Corriere della Sera apel papieza por›wnuje do
      fundamentalizmu talib›w. Nawet niekt›rzy prawicowi politycy
      jednoznacznie zdystansowali sie od tego stanowiska. Wnuczka
      Duce, Alessandra Mussolini uznala pr›by ratowania rozpadajacych
      sie malzenstw, przy pomocy tego rodzaju nacisk›w, za hipokryzje.

      Pojawily sie nawet spekulacje, ze byc moze w Kurii rzymskiej
      ktos chcial zaszkodzic papiezowi i wystapienie dotyczace bardzo
      drazliwej we Wloszech kwestii, zostalo zredagowane w tak ostrym
      tonie. Wedlug ostatnich sondazy az 87 procent Wloch›w jest
      przeciwnych stanowisku papieza, tylko 11 procent popiera je, w
      tym tylko 3 procent bez zadnych zastrzezen. Wloskie
      spoleczenstwo jest bardzo wyczulone na kwestie rozwod›w i
      przerywania ciazy, poniewaz sa one we W3oszech prawnie
      dopuszczalne dopiero od koca lat siedemdziesiatych i sa
      powszechnie uznawane w tym kraju za wielkie zwyciestwo lewicy w
      walce o prawa kobiet, kt›re do roku 1946 nie mialy jeszcze prawa
      glosu.
      Adam Sochaczewski

      • Gość: MMM Re: Ojciec Swiety - beton w swej swietosci IP: 192.168.5.* 02.02.02, 17:06
        Gość portalu: Kagan napisał(a):
        , kt›re do roku 1946 nie mialy jeszcze prawa
        > glosu.
        > Adam Sochaczewski

        byl kiedys na tym swicie porzadek jeszcze
        • Gość: Balzer Re: Ojciec Swiety - beton w swej swietosci IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 12:07
          Gość portalu: MMM napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          > , kt›re do roku 1946 nie mialy jeszcze prawa
          > > glosu.
          > > Adam Sochaczewski
          >
          > byl kiedys na tym swicie porzadek jeszcze

          Faszystowski porzadek
          • koala8 Re: Ojciec Swiety - beton w swej swietosci 04.02.02, 07:47
            Gość portalu: Balzer napisał(a):

            > Koscioł Katolicki wciaz jest bardzo zacofany (dopiero
            10 lat temu uznał teorie
            > Kopernika).
            > Papiez jako głowny reprezentant KK nie moze odbiegac
            od normy, wiec co jakis
            > czas
            > raczy nas kolejnymi konserwatywnymi doktrynami.
            > Koscioł był zawsze wrogiem wolnosci, narzucał ludziom
            swoja wole od
            > sredniowiecza.
            > Na szczescie ludzie zaczynaja myslec i traktowac to
            co mowi KK z duza rezerwa.

            Ciekawa sprawa ale mozna zauwazyc iz kraje w ktorych
            ludzie "zaczynaja myslec i traktowac to co mowi KK z
            duza rezerwa" od jakiegos czasu jakby zaczely sie cofac
            w rozwoju. Przykladem moze byc tu Polska, kraje UE czy
            byly ZSRR. Skad bierze sie ta rosnaca przepasc miedzy
            USA, gdzie Boga traktuje sie bardziej powaznie, a
            Europa ? Czyzby amerykanie byli od nas madrzejsi ? A
            moze maja tylko bardziej poukladane zycie ?
    • Gość: Kagan The Pope needs to think again... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 11:51
      THE AGE, THURSDAY JANUARY 31, 2002
      "The Pope puts lawyers in the dock"

      A lawyer who helps a client obtain a divorce is not contributing to the
      breakdown of marriage.
      When Australian Catholics seek an annulment of their marriage so that they can
      remarry in a church ceremony, they must apply to the local ecclesiastical
      court, the Tribunal of the Catholic Church. One of the tribunal's procedural
      rules is that "a civil divorce decree must be obtained before any action to
      investigate a marriage may be taken". In other words, although the Catholic
      Church teaches that a validly contracted marriage is indissoluble - an
      annulment is a decree that a marriage was not validly contracted - the church
      has long recognised that for practical reasons Catholics whose marriage has
      broken down will have to undertake civil divorce proceedings. And church
      authorities have long taken the same practical attitude to Catholic lawyers who
      find themselves acting for one of the parties in a divorce action. There has
      been no suggestion that lawyers who represent people in these circumstances are
      flouting Catholic teaching about the nature of marriage. Until now, that is.

      In Rome this week, Pope John Paul used a speech marking the beginning of the
      judicial year to exhort Catholic lawyers to "avoid being personally involved in
      what could imply a cooperation to divorce". For judges, he conceded, "this can
      be difficult, because the legal systems do not recognise an objection of
      conscience that can exempt them from imposing judgment". But lawyers, "as
      independent professionals, must always decline to use their profession to an
      end contrary to justice, such as divorce. . ." Melbourne's Catholic Archbishop,
      Denis Hart, has said that the Pope is calling for a change of attitude" so that
      lawyers don't automatically assume that divorce is the answer". It is
      understandable that Archbishop Hart should try to interpret the Pope's comments
      as charitably as possible, but the Archbishop's interpretation seems to ignore
      two points. First, Pope John Paul is frankly telling Catholic lawyers to shun
      divorce proceedings, and second, lawyers do not automatically assume that
      divorce is the answer to marital conflict.

      As a Catholic lawyer quoted in this newspaper yesterday has remarked, His
      Holiness is out of touch. He is out of touch with legal practice in
      jurisdictions where fault has to be proved to obtain a divorce, and he is
      radically out of touch with practice in countries such as Australia, which have
      a no-fault divorce law. Australia's Family Court promotes mediation and, if
      possible, reconciliation between partners. Where it is not possible, the court
      aims for amicable agreements on the custody of children and division of
      property, and lawyers typically become involved when these matters are
      contested. In such cases a marriage has already broken down, and to argue that
      a lawyer is abetting the breakdown by representing one of the former partners
      is to misunderstand what lawyers do. The Pope needs to think again.
Pełna wersja