Lech Kaczyński nie jest profesorem?

    • jan422 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 20:43
      Nasi mali. dzielni "akowcy" wielce też utytułowani są.
    • apis Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 20:47
      Nasi mali. dzielni "akowcy" wielce też utytułowani są - niech rosną nam!
    • reniaczek1980 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 20:51
      podobno elektorat negatywny Kaczynskiego docenia praktykow a nie "fruwajacych w chmurach naukowcow". wiem to z licznych rozmow z tymze elektoratem.

      Cos pan P. duzo czasu ostatnio na uczelni spedza czyzby lata moment bedzie trzeba torty piec i swietowac obrone rozprawy Palikota? (swieczek bedzie tyle co stron)
    • apis [...] 20.06.09, 21:08
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • xenocide Po co Kczynskiemu tytul profesorski 20.06.09, 21:10
        jesli Bartoszewski nie jest nawet magistrem a udaje profesora ;-)
        • who.is.who Dobra filozofia: moge krasc, bo inni kradna. 20.06.09, 21:12
          To wszystko, co mam do powiedzenia. EOT
          • xenocide Dyplomatolkowi ze stajni Tuska stanowcze NIE 20.06.09, 21:20
            who.is.who napisał:

            > To wszystko, co mam do powiedzenia. EOT

            Wystarczylo jednak zebys sie osmieszyla ;-)
    • wj_2000 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 21:11
      Na stanowisku profesora zatrudnione są dwa rodzaje osób: posiadający tytuł naukowy (profesora) i NIE posiadający takiego tytułu, a jedynie stopień naukowy doktora habilitowanego.
      Ci pierwsi zatrudnieni są na czas nieokreślony, w trybie mianowania, i (w zasadzie) mają zagwarantowane zatrudnienie do wieku 70 lat.
      Ci drudzy zatrudniani są na 5 lat, a potem ich los jest różny, zależny od statutu uczelni.
      Oczekuje się, że w ciągu owych 5 lat uzyskają tytuł (od Prezydenta). Na UJ powołują takich dr habilitowanych na stanowiska jeśli już mają przynajmniej 1 doktoranta. Na UW tak zaczęło być od niedawna. Rozmaite uczelnie bez prestiżu powołują na takie stanowisko zaraz po habilitacji, a po 5 latach przedłużają mianowanie na czas nieokreślony.
      Stwierdzenie, że profesorów nadzwyczajnych nazywa się profesorami JEST NIEPRAWDZIWE jako zdanie ogólne. Tych tytularnych, oczywiście, nazywa się profesorami.
      Tych drugich NIE WOLNO nazywać profesorami. Istnieje uchwała Centralnej Komisji, że (jakakolwiek) dokumentacja przesłana do Komisji, w której dr habilitowanego zajmującego stanowisko profesora nadzwyczajnego nazwie się profesorem UMIESZCZAJĄC SŁOWO PROFESOR PRZED nazwiskiem, zostanie odesłana do nadawcy! Czy będzie to wniosek o nadanie tytułu takiej osobie, czy osoba ta będzie recenzentem czyjejś habilitacji.
      Profesorowie tacy nazywani są też PROFESORAMI Z USTĘPU, gdyż to odpowiedni Ustęp ustawy z roku 1990 otworzył im drogę do stanowiska (tak jak kiedyś Ustawa z 1968 otworzyła drogę ludziom bez habilitacji do stanowiska docenta - "docenta marcowego").
      Pozwolę sobie zacytować kawałek porządku obrad Rady Wydziału z dnia 15 czerwca br ukazujący sposób nazywania osób w takiej sytuacji:

      26. Otwarcie przewodu doktorskiego mgr. Michała Łopuszynskiego z Interdyscyplinarnego Centrum
      Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Proponowany promotor: dr hab. Jacek
      Majewski, prof. UW.
      27. Otwarcie przewodu doktorskiego mgr. Macieja Łukasika (V rok Studium Doktoranckiego).
      Proponowany promotor: dr hab. Paweł Urbanski, prof. UW, proponowani recenzenci: prof. dr hab.
      Janusz Grabowski z Instytutu Matematycznego PAN i dr hab. Jacek Jezierski, prof. UW.

      Mówi się o doktorze habilitowanym (Jezierski, Majewski), prof. UW.
      Słowo profesor ZA nazwiskiem, jako stanowisko a nie tytuł.
      Ale prawdziwy profesor (Jacek Grabowski) ma profesor PRZED nazwiskiem.

      Co więcej, osoba posiadająca tytuł, nawet gdy zrezygnuje z pracy na uczelni i zajmie się biznesem (jak potomek znanej rodziny cukierników profesor dr hab. Andrzej Blikle), do końca życia pozostaje profesorem. Profesor z ustępu, gdy przestaje pracować na uczelni (a dr hab. Kaczyński chyba aktualnie nie wykłada nigdzie) nie ma już żadnego związku ze słowem profesor.
      Nazywanie przez PiSmanów swojego idola profesorem jest uzurpacją analogiczną jak (niefortunne) nazwanie w którymś materiale Alesandra Kwaśniewskiego magistrem! Sąd Najwyższy, w swym orzeczeniu potwierdził, że Aleksander Kwasniewski SAM, nigdy tytułu zawodowego magistra nigdy nie używał.
    • iak84 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 21:35
      A o co ten raban?Wszystko jedno czy jest profesorem,czy prezydentem i tak na szacunek trzeba sobie zapracować-on nie wynika z samej funkcji publicznej ,a ze sposobu jej sprawowania. Palikot niczego nie odkrył-może poza znikomą ilością prac i publikacji naukowych,ale mówiąc szczerze na polskich uczelniach to nie nowość-na pewno też znacie takie przypadki.
      maja 2004-dzięki za link.Pozdrawiam.
    • bu2m Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 21:35
      Pamiętam że w liceum do nauczyciela od WF mówiło się "Pani Profesor". Być może
      Lechu to taki sam "profesor" jak moja była nauczycielka od WF z liceum.
    • everettdasherbreed Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 21:35
      Lech Kaczyński nie jest profesorem z nominacją nadaną przez Głowę Państwa.

      Był natomiast profesorem uczelnianym. Oczywiście, podczas stosunku zatrudnienia w tej uczelni. W tej chwili, o ile wiadomo, wykonuję funkcję prezydenta RP, co wyklucza prowadzenie innej działalności zarobkowej.

      Zatem, TERAZ Lech Kaczyński profesorem nie jest.

      Dokonana przez Janusza Palikota prezentacja dorobku naukowego Lecha Kaczyńskiego wykazała, że Lech Kaczyński żadnego dorobku naukowego nie posiada.
    • 1tadeusz1 [...] 20.06.09, 21:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • maaac Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 22:23
      "Palikot odwiedza fabrykę mięsa. Dyrektor pokazuje mu nową maszynę do której z jednej strony wrzuca się świnię a z drugiej strony wychodzą pęta kiełbasy.
      Palikot pyta dyrektora - czy może istnieje maszyna w której proces ten zachodzi odwrotnie. Czyli wrzucamy świnię z jednej strony a z drugiej wyciągamy kiełbasę."

      Ot co napisał światowej sławy specjalista od bełkotu :P
    • napadywacz Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 22:46
      >"Profesor z ustępu, gdy przestaje pracować na uczelni (a dr hab. Kaczyński chyba >aktualnie nie wykłada nigdzie) nie ma już żadnego związku ze słowem profesor."
      >Kaczyński jest urlopwany - czyli chyba jest pracownikiem!
      >Czyli jest tym profesorem czy nie?!

      Nie, pełen tytuł NAUKOWY to dr hab. L. Kaczyński. Oczywiście rozmawiamy o nauce, bo stopnie doktora i profesora to tytuły naukowe. Więc z punktu widzenia nauki profesorem nie jest. EOT.
    • theoscop Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 23:36
      Pan Palikot nie ma racji poddając w wątpliwość prawo do posługiwania się tytułem profesora przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bowiem każdy, kto otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego lub zwyczajnego - ma pełne prawo do uzywania tytułu. profesora. W niektórych przypadkach może być wymagane podanie pełnego tytułu, czyli podanie czy jest to tytuł prof, zwyczajnego czy też nadzwyczajnego.
      Panie Palikot! Bardzo Pana lubię i, uważam za człowieka bardzo inteligentnego o dużej i rozległej wiedzy, i bardzo się dziwię, że nie wie Pan rzeczy tak oczywistych!
      Znowu się Pan "poślizgnął"....
      • demetria11 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 23.06.09, 11:08
        Nie, no, po prostu łapki opadają, kiedy się czyta wasze posty. Przecież nawet średnio rozwinięty młodzieżowiec Pisu (średnia wieku 62 lata 4 miesiące) wie, że Miłościwie Nam Pijący, Jego Nadętość Brat Swojego Brata ma dożywotnie prawo do tytułu prezydenta, profesora, prezesa, prymasa, premiera, prezentera, prokuratora, prenumeratora, proboszcza i prearchimandryty!
    • silesius.monachijski6 Wazne, ze Herrn Thuske jest "mahistrem" 20.06.09, 23:43
      .. histerii oczywiscie
    • kapitanka Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 23:46
      Profesor to osoba posiadająca tytuł naukowy. Doktor habilitowany, jeśli jest zatrudniony na stanowisku profesora (nadzwyczajnego, czy też zwyczajnego) jest w dalszym ciągu doktorem habilitowanym. Na uczelni zwracają się do niego per/ profesor, tak jak zwracają się do kierownika "kierowniku". Referent nie mówi o sobie poza pracą, że jest referentem, bo to nie jest tytuł naukowy, tylko nazwa stanowiska, które w danej chwili zajmuje. Podsumowując - mamy dr. hab. L. Kaczyńskiego. A Gazeta to mogłaby najpierw sprawdzić co to tytuł profesora (jest tylko jeden - profesor nauk takich to a takich) a co stanowisko (tu mamy i stanowisko prof. nadzwyczajnego i wyższe - zwyczajnego), A i pogratulować Radzie Wydziału pomysłu zatrudniania na stanowisku profesora nadzwyczajnego osoby, która po habilitacji nie powiększyła dorobku, ba! nie ma żadnych osiągnięć. Tym samym odebrała sobie prawo do narzekania na jakość polskiej nauki.
    • polska_baba Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 20.06.09, 23:53
      "Profesor z ustępu". Pasuje - formalnie i merytorycznie.
    • elzunia3 ten kawal ma siwą i długą brodę 21.06.09, 00:17
      Pochodzi z czasów Chruszczowa. W porę się obudziłes.
      A wyobrażam sobie jak teraz wściekają się Kaczory. Znowu dorwal ich
      Palikot. Szlag ich trafia! Miło pomyśleć.
      A Palikot jest wspaniały i mądry! Brawo Palikot!
    • basia.basia Nie jest. 21.06.09, 02:03
      www.wpia.uksw.edu.pl/?dzial=103
      Nie ma tytułu profesora. Był bardzo krótko tzw. profesorem uczelnianym
      na UKSW (uczelnia powstała w 1999 roku, pierwszy rok akademicki to 1999/2000),
      bo w czerwcu 2000 roku Buzek powołał go do rządu i, z kolei, odwołał w lipcu 2001 r.
      W 2001 bracia utworzyli PiS i w tym samym roku Lech został posłem. W
      listopadzie 2002 został prezydentem Warszawy.

      Sądzę, że profesorem UKSW został ze względów kurtuazyjnych a na tytuł naukowy
      szans nie ma.
      • piotr7777 Re: ale tytuł mu przynależy 21.06.09, 07:20
        ...również poza uczelnią. W końcu nawet do nayczycieli licealnych (w
        większości magistrów) zwraca się "panie profesorze" a do zwykłego
        lekarza medycyny "panie doktorze".
        Więc lepiej dać z tym spokój.
        • ayran Re: ale tytuł mu przynależy 21.06.09, 08:34
          może i "przynależy", ale niestosowne jest nazywanie go "profesorem prawa",
          www.wiking.edu.pl/article.php?id=331 (notka biograficzna, która z
          pewnością była poddawana korekcie autorskiej)
          www.prezydent.pl/x.node?id=21543120 (to jako "profesora prawa" określa go
          wprawdzie tylko Kownacki, a więc osoba mająca elementarne problemy z mówieniem
          prawdy, ale z drugiej strony jest to oficjalny przedstawiciel Urzędu Prezydenta
          RP i to najwyższej rangi).

          Można to jeszcze dodać wypowiedzi osób z PiS-u z tytułami naukowymi (dr Karski,
          dr Girzyński, że o całej mnogości magistrów nie wspomnę) regularnie
          określających Lecha Kaczyńskiego jako profesora prawa, ewentualnie profesora
          prawa pracy.

      • ayran Re: Nie jest. 21.06.09, 09:06
        basia.basia napisała:


        > Sądzę, że profesorem UKSW został ze względów kurtuazyjnych a na tytuł naukowy
        > szans nie ma.

        Ja bym tak pochopnie jego szans nie przekreślał. W końcu profesorów zwyczajnych
        mianuje prezydent, a któż lepiej niż właśnie prezydent zna lepiej dorobek
        naukowy i potencjał intelektualny dr. hab. Lecha Kaczyńskiego? A że w ten sam
        nadawałby sobie ten tytuł? Trudno się mówi - nie ma w tym przypadku innej
        możliwości - prezydent jest tylko jeden i nic nie da się poradzić na to, że
        aktualnie jest nim Lech Kaczyński. To znaczy może i można, ale to nie takie
        proste. Nie można blokować człowiekowi kariery naukowej tylko dlatego, że został
        wybrany na prezydenta - byłoby to jaskrawe naruszenie praw człowieka, kolejne
        pod rządami Tuska. Za mało prac naukowych? Publikacji? Można wydać każde orędzie
        prezydenckie jako osobną książkę, opatrzyć ją przypisami i recenzjami - tym
        bardziej że najwyższe oceny tym tekstom nadali już dawno czołowi polscy naukowcy
        z prof. Zybertowiczem i doktorem Karolem Karskim na czele. Zresztą być może
        nawet sam prof. Bender zechciałby skreślić kilka słów recenzji.
        • pit_44 Re: Nie jest. 21.06.09, 12:25
          ayran napisał:
          >Za mało prac naukowych? Publikacji? Można wydać każde orędzi
          > e prezydenckie jako osobną książkę, opatrzyć ją przypisami i
          > recenzjami

          :))))))))
          katalog.bg.univ.gda.pl/
          Po wpisaniu Kaczyński Lech można znaleźć:

          Wystąpienia, listy, wywiady 2006. Lech Kaczyński.
          red. Katarzyna Janaszek, Adrian Fijewski.
          Wyd. Kancelaria prezydenta RP 2007

          Wystąpienia, listy, wywiady 2007. Lech Kaczyński.
          red. Katarzyna Janaszek, Adrian Fijewski.
          Wyd. Kancelaria prezydenta RP 2008
          • ayran cieszy mnie... 21.06.09, 13:02
            że mój pomysł nie okazał się aż tak bardzo ekstrawagancki - szlak już jest
            przetarty.
            Poza tym, Lech Kaczyński z pewnością zajmuje wysoką pozycję w rozlicznych
            "quotation index", biorąc pod uwagę jaka ilość cytatów z jego ust zasłużyła na
            umieszczenie choćby w wikipedii, gdzie nikt przecież do cytowania nie zmusza:

            pl.wikiquote.org/wiki/Lech_Kaczy%C5%84ski
            Zresztą nie tylko po polsku:

            en.wikiquote.org/wiki/Lech_Kaczy%C5%84ski
        • basia.basia Re: Nie jest. 21.06.09, 15:32
          ayran napisał:

          > basia.basia napisała:
          >
          >
          > > Sądzę, że profesorem UKSW został ze względów kurtuazyjnych a na tytuł nau
          > kowy
          > > szans nie ma.
          >
          > Ja bym tak pochopnie jego szans nie przekreślał. W końcu profesorów zwyczajnych
          > mianuje prezydent, a któż lepiej niż właśnie prezydent zna lepiej dorobek
          > naukowy i potencjał intelektualny dr. hab. Lecha Kaczyńskiego? A że w ten sam
          > nadawałby sobie ten tytuł? Trudno się mówi - nie ma w tym przypadku innej
          > możliwości - prezydent jest tylko jeden i nic nie da się poradzić na to, że
          > aktualnie jest nim Lech Kaczyński. To znaczy może i można, ale to nie takie
          > proste. Nie można blokować człowiekowi kariery naukowej tylko dlatego, że zosta
          > ł
          > wybrany na prezydenta - byłoby to jaskrawe naruszenie praw człowieka, kolejne
          > pod rządami Tuska. Za mało prac naukowych? Publikacji? Można wydać każde orędzi
          > e
          > prezydenckie jako osobną książkę, opatrzyć ją przypisami i recenzjami - tym
          > bardziej że najwyższe oceny tym tekstom nadali już dawno czołowi polscy naukowc
          > y
          > z prof. Zybertowiczem i doktorem Karolem Karskim na czele. Zresztą być może
          > nawet sam prof. Bender zechciałby skreślić kilka słów recenzji.

          :)))))))))

          Ale żarty na bok, bo przyjdzie chwila, że Lech Kaczyński skończy kadencję i co
          wtedy? Podejrzewam, że mu się marzy powrót do nauczania ale też w randze
          tytularnego profesora i zaczną się schody.
          Nie wiem czy wiesz jak się to teraz odbywa? Przewód profesorski na pewno
          zdoła gdzieś otworzyć (choćby na UKSW lub UG), 3 recenzentów też się znajdzie
          (muszą być belwederscy) ale jak papiery dotrą do Centralnej Komisji ds. Tytułów
          Naukowych to, jeśli nawet wymogi formalne będą spełnione to to grono i tak
          powołuje tajnego recenzenta - profesora prawa. Na koniec odbywa się czytanie
          osobiste tej recenzji na specjalnym posiedzeniu a potem tajne głosowanie. Czasy
          się zmieniły i niektórzy muszą jeszcze powalczyć.
    • beksinski Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 21.06.09, 10:27
      A tak swoją drogą: gdy Magdalena Środa uzyskała habilitację i krótko po tym została mianowana na stanowisko profesora nadzwyczajnego UW przed komentarzami, do bieżących spraw jest przedstawiana jako "prof. Magdalena Środa z UW"
    • iak84 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 21.06.09, 11:10
      Jak dobrze pójdzie to za 1,5 roku Donald mianuje Lesia tym PROFESOREM w podzience za przerżnięte przez niego wybory-to będzie największa PROFESORA rozprawa naukowa-i może publikacji orędz sobie oszczędzimy?!
      ayran-to dobre było,dobre!!
      PS. Poza wszystkim Lesio i tak nie byłby lepszym prezydentem z tym tytułem-chociaż on tak przeżywa tę swoią funkcję:"jestem najwyrzszym przedstawicielem!,NAJWYRZSZYM!!! Może jakby miał trochę innych osiągnięć nie byłby taki małostkowy?
    • iak84 Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 21.06.09, 13:24
      Określenie NAJWYŻSZY napisane przez rz jest oczywiście celowe,piszę to dla jasności zanim się jakobini ortograficzni doczepia.
    • arnoldos Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 00:17
      basia.basia - doucz sie kobietko zanim zaczniesz wypisywać głupoty. Nie ma zadnego przewodu profesorskiego.
      A do wszystkich nagle oświeconych nieposiadaniem przez Kaczyńskiego tytułu profesora :
      L.Kaczyński stopien dra habilitowanego nauk prawnych, uzyskał w 1990, mając 41 lat (dla niezorientowanych półinteligentów dopowiem, że to bardzo młody wiek). Żeby uzyskać taki stopień trzeba mieć określoną ilość publikacji, książkę itp. Kaczyński spełniał wszystkie warunki. Po 1990 roku Kaczyński zaczyna akttywnie działać w polityce. Był ministrem w kancelarii Prezydentra, senatorem, prezesem NIK itp. Gdzie tutaj widzicie miejsce na pracę naukową?? Z własnego doswiadczenia wiem ile czasu pochłania napisanie jednego artykułu, recenzji. Nie wspominając już o książce. Gdzie tutaj czas na promowanie doktorów, prowadzenie seminariów? W ogóle jakąkolwiek działalność naukowo-dydaktyczną?
      Jak na polityka to Kaczyński i tak ma wysokie wykształcenie. Owszem, są politycy którzy osiągnęli więcej jeśli chodzi o naukę.. Ale jestem pewien, że jesliby Donald tusk był doktorem habilitowanym nauk prawnych, to byłby tytułowany profesorem Tuskiem. Co zresztą pokazuje przykład Magdaleny Środy, czy nawet Ćwiąkalskiego.

      Natomiast sytuacja z prezydentem miasta dla mnie skandaliczna. O ile prawdziwa.

    • arnoldos Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 00:25
      basia.basia, żle to ujałem- jest przewód profesorski , ale nikt poważny nie otworzy mu tego przewodu bez publikacji. Bez demagogii proszę.
      • basia.basia Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 00:54
        arnoldos napisał:

        > basia.basia, żle to ujałem- jest przewód profesorski

        Jak go zwał tak go zwał - procedura ściśle określona. Myślę, że znajdzie się
        wiele kilka wydziałów prawa, których rady uznają za zaszczyt wystąpienie z
        wnioskiem do CK ds.... o nadanie LK tytułu ale czy to coś da?

        , ale nikt poważny nie otw
        > orzy mu tego przewodu bez publikacji. Bez demagogii proszę.
        W UKSW trzymają go tyle lat na stronie wydziału prawa jako urlopowicza nie bez
        powodu. Sądzę, że to oni będą próbowali. Ale z drugiej strony
        widać, że tam nie mają żadnego belwederskiego, więc dlaczego mieliby
        jego promować a nie jakiegoś swojego? Zobaczymy.


    • basia.basia obowiązującą procedura prowadząca do tytułu ... 22.06.09, 00:55
      belwederskiego >>>
      dla zainteresowanych

      http://209.85.129.132/search?q=cache:sCYQZmgDpUsJ:www.ar.szczecin.pl/dokumenty/nauka/tyt_naukowy_prof.doc+post%C4%99powanie+kwalifikacyjne+w+sprawie+przyznania+nominacji+porofesorskiej&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a
    • prawieemeryt Dlaczego nie słuchacie Jojo_Bruździnskiego? 22.06.09, 08:03
      On furt go tytułuje profesorem. Sam mu pewnie nadał ten tytuł więc
      wie co mówi.
    • arnoldos Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 11:43
      Wiesz basia.basia, tak próbując wejść w głowę L.Kaczyńskiego: będąc prezydentem kraju, wczesniej prezydentem Warszawy, ministrem itp. , to ja nie widzę powodu dla którego miałby Kaczyński wracać do nauki. Mając 60 lat i tak długa przerwę naukowo-dydaktyczną raczej Lechu będzie wolał pozostać "mentorem" PiSowców. Czy by zasługiwał na zostanie profesorem czy nie, i tak wszyscy będą "swoje wiedzieć"-czyli będzie panowała opinia, ze nie zasługuje.
      Takie bezmyślne podchodzenie do rzeczywistości jest charakterystyczne dla półinteligentów, którzy co najśmieszniejsze, szczycą się ze są magistrami :) Bóg wie czego.

      Speóbuj na to spojrzeć obiektywnie, tak jak to ująłem. Mając 41 lat zostajesz doktorem habilitowanym nauk prawnych, powtórzę że to jest bardzo młody wiek jak na naukowca-niektórzy czekają i się doczekać nie mogą. Potem gdy sprawuje sie najwyższe stanowiska w państwie od 1990 do 2010 (z przerwą pięcioletnią) jest naprawdę ciężko pisać, publikować, promować-daj mi przykład polityka, który sprawował takie funkcje i jednocześnie podnosił swoje wykształcenie :)
      Inna sprawa, że Kaczyński ma ciężki charakter, jest zadufany w sobie itp. Mnie to nie interesuje, bo oceniam to obiektywnie z boku, nie będąc ani sympatykiem ani antagonistą. Oddzielam Kaczyńskiego jako polityka i jako naukowca. Nawiasem mówiąc Kaczyński jest uznawany za eksperta w zakresie prawa pracy. Ale o tym w gazecie nie napiszą :) Bo po pierwsze to niepopularne bo wspierać, a po drugie nei ma to zadnego znaczenia dla prezydentury :)

      A tak BTW,
      wyborcza.pl/1,75248,6742044,Polska_dla_kobiet.html .
      Prof. Magdalena Środa :) Dlaczego Palikot jeszcze nie napisał, że Sroda nie jest prof. belwederskiem
      • basia.basia Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 16:10
        arnoldos napisał:

        > Wiesz basia.basia, tak próbując wejść w głowę L.Kaczyńskiego: będąc prezydentem
        > kraju, wczesniej prezydentem Warszawy, ministrem itp. , to ja nie widzę powodu
        > dla którego miałby Kaczyński wracać do nauki.

        Z bliskiego mu otoczenia dochodziły głosy, że się źle czuje w prezydenckiej roli
        i tęskni do pracy ze studentami na gdańskim uniwersytecie. Potem zaczął bywać w
        "wielkim świecie" i to już
        mu się zdecydowanie spodobało.

        Mając 60 lat i tak długa przerwę
        > naukowo-dydaktyczną raczej Lechu będzie wolał pozostać "mentorem" PiSowców. Cz
        > y by zasługiwał na zostanie profesorem czy nie, i tak wszyscy będą "swoje wiedz
        > ieć"-czyli będzie panowała opinia, ze nie zasługuje.

        On może jest ekspertem ale od socjalistycznego prawa pracy. W tych dniach
        wypowiedział się np. na temat samozatrudnienia, co uważa za jeden z powodów
        bezrobocia:)
        Tak czy owak musiałby sam trochę odświeżyć sobie wiedzę a i to i owo nadrobić.

        > Takie bezmyślne podchodzenie do rzeczywistości jest charakterystyczne dla półin
        > teligentów, którzy co najśmieszniejsze, szczycą się ze są magistrami :) Bóg wie
        > czego.
        >
        > Speóbuj na to spojrzeć obiektywnie, tak jak to ująłem. Mając 41 lat zostajesz d
        > oktorem habilitowanym nauk prawnych, powtórzę że to jest bardzo młody wiek jak
        > na naukowca-niektórzy czekają i się doczekać nie mogą. Potem gdy sprawuje sie n
        > ajwyższe stanowiska w państwie od 1990 do 2010 (z przerwą pięcioletnią) jest na
        > prawdę ciężko pisać, publikować, promować-daj mi przykład polityka, który spraw
        > ował takie funkcje i jednocześnie podnosił swoje wykształcenie :)

        To jest jasne.

        > Inna sprawa, że Kaczyński ma ciężki charakter, jest zadufany w sobie itp. Mnie
        > to nie interesuje, bo oceniam to obiektywnie z boku, nie będąc ani sympatykiem
        > ani antagonistą. Oddzielam Kaczyńskiego jako polityka i jako naukowca. Nawiasem
        > mówiąc Kaczyński jest uznawany za eksperta w zakresie prawa pracy. Ale o tym w
        > gazecie nie napiszą :)

        Ależ piszą. Z tym, że on się ma za eksperta od prawa w ogóle, czemu dawał wyraz
        wiele razy. Konstytucję np. zna na wyrywki a dzisiaj odczytano jego list
        skierowany do speców od prawa konstytucyjnego i tak jest taki kawałek:

        "W liście do uczestników, który odczytał minister Andrzej Duda, Lech Kaczyński
        podkreślił, że jako profesor prawa chciałby zgłosić kilka uwag i propozycji, do
        obecnych i przyszłych rozwiązań ustrojowych. Lech Kaczyński proponuje między
        innymi podniesienie rangi urzędu prezydenta jako arbitra politycznego i
        społecznego, oraz wydłużenie kadencji urzędu do siedmiu lat."

        Otóż to jest nadużycie, bo prezydent nie jest profesorem prawa.


        Bo po pierwsze to niepopularne bo wspierać, a po drugie
        > nei ma to zadnego znaczenia dla prezydentury :)
        >
        > A tak BTW,
        > wyborcza.pl/1,75248,6742044,Polska_dla_kobiet.html .
        > Prof. Magdalena Środa :) Dlaczego Palikot jeszcze nie napisał, że Sroda nie jes
        > t prof. belwederskiem

        Podejrzewam, że ona sama się tak nie tytułuje i do niej Palikot ma stosunek
        obojętny a prezydenta (obu btaci) Palikot "wziął na kieł" i nawet to
        ogłosił. I się pastwi. Czasami zabawnie, czasmi wrednie, czasami chamsko.

        Ja nie lubię prezydenta a miałam do niego stosunek obojętny jak zaczynał
        prezydenturę. I przyznam nawet, że miałam pewną nadzieję, co do stylu tej
        prezydentury. Głeboko się rozczarowałam i podobnie jak 75-80% obywateli
        znielubiłam Lech przyglądając się jego różnym poczynaniom. Marzę o tym, żebyśmy
        mieli prezydenta, który będzie wzbudzał szacunek a nawet sympatię.

        ps
        Widzę Arnoldsie, że debiutujesz na FK, więc mała rada; kiedy piszesz np. do mnie
        to odpowiadając na mój post używaj opcji "odpowiedz cytując", bo wtedy Twój post
        pojawi się pod moim z lekkim cofnięciem. Wówczas wiem, że kierujesz post wprost
        do mnie. Inaczej łatwo można przeoczyć wypowiedź kierowaną wprost do wybranej
        osoby.
        Jeśli pobędziesz tu dłużej to sie szybko zorientujesz, że oprócz głównego wątku
        pojawiają się odnogi i robi się tzw. metadyskusji, która czasami jest szarpaniną
        między grupą forumowych wrogów - bywa to śmieszne a czasami obrzydliwe.

        Pozdrawiam:)
        • arnoldos Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 22.06.09, 18:14
          basia.basia napisała:
          > Z bliskiego mu otoczenia dochodziły głosy, że się źle czuje w prezydenckiej
          roli i tęskni do pracy ze studentami na gdańskim uniwersytecie. Potem zaczął
          bywać w"wielkim świecie" i to już
          mu się zdecydowanie spodobało.

          Niech wraca jak ma ochotę :) Czyli teraz już nie chce wracać, ale zakładasz że
          będzie musiał za rok po przegranych wyborach. Dobrze rozumiem? :)

          > On może jest ekspertem ale od socjalistycznego prawa pracy. W tych dniach
          > wypowiedział się np. na temat samozatrudnienia, co uważa za jeden z powodów
          > bezrobocia:)
          > Tak czy owak musiałby sam trochę odświeżyć sobie wiedzę a i to i owo nadrobić.
          Brzmi to bardzo propagandowo. Jasne, że Kaczyński na pewno lepiej orientował się
          w tematyce jak był AKTYWNYM pracownikiem naukowym, który udzielał się w
          Solidarnosci.Aktualnie obowiązujące prawo pracy ma swoje źródla w socjaliźmie,
          więc nie jest żadną ujmą znać podstawy. A aktualizowac swoją wiedzę musi każdy
          prawnik teoretyk czy praktyk, zwłaszcza w kontekście integracji z UE. Moim
          zdaniem trudno jest nadrobić te kilkanaście lat przerwy, ale jak ktoś bardzo
          chce...

          > Ależ piszą. Z tym, że on się ma za eksperta od prawa w ogóle, czemu dawał wyraz
          > wiele razy. Konstytucję np. zna na wyrywki a dzisiaj odczytano jego list
          > skierowany do speców od prawa konstytucyjnego i tak jest taki kawałek:
          >
          > "W liście do uczestników, który odczytał minister Andrzej Duda, Lech Kaczyński
          > podkreślił, że jako profesor prawa chciałby zgłosić kilka uwag i propozycji, do
          > obecnych i przyszłych rozwiązań ustrojowych. Lech Kaczyński proponuje między
          > innymi podniesienie rangi urzędu prezydenta jako arbitra politycznego i
          > społecznego, oraz wydłużenie kadencji urzędu do siedmiu lat."
          >
          > Otóż to jest nadużycie, bo prezydent nie jest profesorem prawa.
          Nigdy nigdzie nie czytałem, o Kaczyńskim jako ekspercie od prawa pracy.
          Zgadzam się, że to co napisał w liście to jest nadużycie. Z tym, że semantyczne
          (proszę się nie smiać :D). Otóż gdyby Lechu napisał, ze jest profesorem nauk
          prawnych (a nie profesorem prawa) to popełniłby wykroczenie z KW (oczywiście
          jest bezkarny jako prezydent).
          Ale skoro napisal, ze jest profesorem prawa (bo zajmuje stanowisko profesora na
          UKSW) to jest to klasyczne naduzycie semantyczne :)
          Tutaj się z Tobą zgadzam. I nawet sprawdzę jak zareagowało zgromadzone gremium
          na owym Zjeździe Katedr, bo coś mi się zdaje ze moglo byc ciekawie w związku z
          tym sformułowaniem "profesor prawa".Tzw. "śmiech na sali" :))

          > Podejrzewam, że ona sama się tak nie tytułuje i do niej Palikot ma stosunek
          > obojętny a prezydenta (obu btaci) Palikot "wziął na kieł" i nawet to
          > ogłosił. I się pastwi. Czasami zabawnie, czasmi wrednie, czasami chamsko.
          Palikot nie jest miarą wszechrzeczy :) Natomiast warto się zastanowić nad innymi
          przykładami i traktować wszystkich równo.A zauważyłem, ze przy każdej debacie
          nt. równości kobiet itp to podkreślane jest z taką emfazą "PROF. MAGDALENA
          ŚRODA". A jak mowi prof. Lech Kaczyński to zaczyna się wypominanie, ze nie
          belwederski itp.
          Poza tym to wychodzenie przed szereg posła Palikota przypomina pyskowanie
          dzieciaka z podstawówki do nauczyciela . Cala reszta klasy się śmieje mimo, że
          pyskaty uczeń jest arogantem, który chce się popisać a nie ma za bardzo czym.
          >
          > Ja nie lubię prezydenta a miałam do niego stosunek obojętny jak zaczynał
          > prezydenturę. I przyznam nawet, że miałam pewną nadzieję, co do stylu tej
          > prezydentury. Głeboko się rozczarowałam i podobnie jak 75-80% obywateli
          > znielubiłam Lech przyglądając się jego różnym poczynaniom. Marzę o tym, żebyśmy
          > mieli prezydenta, który będzie wzbudzał szacunek a nawet sympatię.
          Jeszcze tylko rok :) Ubolewam nad tym, ze Tusku prawdopodobnie wygra.Kaczyński
          jest jaki jest, ale ma jedną zaletę : konsekwencję. Natomiast Tusk... ech, temat
          na inną dyskusję. Jeśli będzie kandydował Cimoszewicz, to wybiorę Cimoszewicza.
          > ps
          > Widzę Arnoldsie, że debiutujesz na FK, więc mała rada; kiedy piszesz np. do mni
          > e
          > to odpowiadając na mój post używaj opcji "odpowiedz cytując", bo wtedy Twój pos
          > t
          > pojawi się pod moim z lekkim cofnięciem. Wówczas wiem, że kierujesz post wprost
          > do mnie. Inaczej łatwo można przeoczyć wypowiedź kierowaną wprost do wybranej
          > osoby.
          > Jeśli pobędziesz tu dłużej to sie szybko zorientujesz, że oprócz głównego wątku
          > pojawiają się odnogi i robi się tzw. metadyskusji, która czasami jest szarpanin
          > ą
          > między grupą forumowych wrogów - bywa to śmieszne a czasami obrzydliwe.
          >
          > Pozdrawiam:)
          Nie wiem co to jest FK (forum k....?) ale z forum gazety korzystam już parę lat
          :) W sumie wypowiedziałem się w temacie poprzez stronę "politbiuro" a tam jest
          trochę inny układ graficzny, z którym nie jestem obeznany . Ale dzięki za info i
          również pozdrawiam.
          • basia.basia Re: Lech Kaczyński nie jest profesorem? 23.06.09, 00:49
            arnoldos napisał:


            >
            > Niech wraca jak ma ochotę :) Czyli teraz już nie chce wracać, ale zakładasz że
            > będzie musiał za rok po przegranych wyborach. Dobrze rozumiem? :)

            Gdybam sobie ale... nie zostanie wybrany na następną kadencję i faktycznie
            uważam, że powrót na UG (czy UKSW) to najlepsze dla niego wyjście. Zakładam, że
            jak niektórzy twierdzą, że w Lucieniu czuje się w otoczeniu profesorskim
            doskonale; bryluje, dowcipkuje itp. to w cichości ducha marzy, by dołączyć do
            tego grona potem. Myślę, że jest to jego osobista ambicja - zostać
            belwederskim:) profesorem. Musiałby trochę nadrobić, przysiąść fałdów:) To jest
            prawdopodobne.

            Moim
            > zdaniem trudno jest nadrobić te kilkanaście lat przerwy, ale jak ktoś bardzo
            > chce...

            Właśnie. Problem tylko w tym, że - jak podejrzewam - będzie próbował się
            prześlizgnąć, bo jest w szczególnej sytuacji, był prezydentem ... Ale kręta
            droga jest wykluczona. Tu się zgadzamy.

            > I nawet sprawdzę jak zareagowało zgromadzone gremium
            > na owym Zjeździe Katedr, bo coś mi się zdaje ze moglo byc ciekawie w związku z
            > tym sformułowaniem "profesor prawa".Tzw. "śmiech na sali" :))
            >

            Klasyczny obciach:)

            Natomiast warto się zastanowić nad innym
            > i
            > przykładami i traktować wszystkich równo.

            Nie zawsze się da, niestety.

            A zauważyłem, ze przy każdej debacie
            > nt. równości kobiet itp to podkreślane jest z taką emfazą "PROF. MAGDALENA
            > ŚRODA".

            Nie zauważyłam, prawdę powiedziawszy.

            A jak mowi prof. Lech Kaczyński to zaczyna się wypominanie, ze nie
            > belwederski itp.

            Dobrze wiemy, że profesor profesorowi nierówny:) Zdarza się mi zastanawiać
            czasem kto temu lub owemu ten tytuł nadał.


            > Poza tym to wychodzenie przed szereg posła Palikota przypomina pyskowanie ...

            Facet popada w przesadę, prowadzi go to raczej w stronę kabaretu a nie
            prawdziwej polityki. Osobiście pracowicie piłuje gałąź, na której siedzi.


            > Ubolewam nad tym, ze Tusku (zniekształcania nazwisk nie lubię) prawdopodobnie
            wygra.Kaczyński
            > jest jaki jest, ale ma jedną zaletę : konsekwencję. Natomiast Tusk... ech, tema
            > t
            > na inną dyskusję. Jeśli będzie kandydował Cimoszewicz, to wybiorę Cimoszewicza
            > .

            Tu mam odmienne zdanie. Od czasu objęcia premierowskiego stołka Tusk mi stale
            rośnie - to mnie samą zadziwia. Gość się rozwinął a to jeszcze nie koniec. Życzę
            mu dobrze.

            Cimoszewicz mi podpadł okropnie parę razy i to bardzo. Uważam, że jest wyniosły
            i arogancki. Nie chcę takiego prezydenta.

            A w ogóle to optuję za Buzkiem i nie od wczoraj. Przy obecnym konstytucyjnym
            usytuowaniu prezydenta to właśnie on, moim zdaniem, najlepiej by się nadał.


            > Nie wiem co to jest FK (forum k....?)

            :)
            FK czyli Forum Kraj

Inne wątki na temat:
Pełna wersja