mariner4
22.06.09, 00:42
Lubię kobiety, bez nich życie byłoby nie do zniesienia.
Ale chodzi mi o parytety.
Jeżeli stworzy się ustawowy parytet kobiet w polityce, to wpadniemy w nową
dyskryminację. Bo wprowadzimy kryterium płci, a nie kryterium kompetencji.
Pamiętam jak w moim zawodzie była dyskusja, czy kobiety mogą być oficerami i
kapitanami na statkach morskich. Wtedy mówiłem, że mogą, ale pod warunkiem, że
będą także marynarzami, motorzystami, spawaczami i tak dalej. Mężczyźni na
wysokich stanowiskach na statku są prostą konsekwencją zajmowania tych
niższych stanowisk.
Kiedyś, na początku PO chadzałem na spotkania tej partii. Na sali było ok 85%
facetów. W związku z tym nie można się dziwić składowi parlamentu. Jestem za
udziałem kobiet w życiu publicznym, ale one muszą tego po prostu chcieć. Ja
nie mam najmniejszych oporów, aby w pracy rządziła mną kobieta. Byle była
kompetentna.
Nie może być tak, że od lepszego pracownika musimy przyjąć innego, bo tego
wymaga kryterium płci.
Doświadczenie krajów, które to stosują pokazuje, że im więcej praw mają
kobiety, tym trudniej znaleźć im pracę. Zresztą ta zasada dotyczy wszystkich.
Im więcej praw pracowniczych, tym mniejsza skłonność pracodawców do zatrudniana.
W końcu wszystkim rządzi ekonomia.
M.