wylogowany.pielegniarz
12.07.09, 14:48
Przykład ekscytacji wokół krytyki koncertu Madonny pokazuje, że polskie media
są albo całkowicie skretyniałe albo świadomie realizują jakiś cel. Inaczej
chyba nie da się wytłumaczyć nakręcania całej tej dziwacznej sytuacji.
Cóż bowiem takiego się stało? Jakiś nikomu nieznany samorządowiec, którego
nazwiska nawet nie pamiętam, palnął coś o koncercie Madonny. Co takiego stało
się, że media rozkręciły tę sprawę do rozmiarów całkowicie nieadekwatnych do
miejsca, jakie się temu "wydarzeniu" należy? Później oczywiście sprawa zaczęła
żyć własnym życiem i głos zaczęło zabierać coraz więcej osób. Była to już
jedynie konsekwencja początkowego rozdymania całej "afery".
Czy polskie media próbują nas przekonać, że należy wybić czy chociaż
napiętnować co do ostatniego wszystkich, którzy nie łapią się światopoglądowo
do "nowoczesnego" świata? Czy może próbują nas przekonać, że w świecie
"cywilizowanym" żadne tego typu protesty się nie zdarzają? A może próbują nas
przekonać, że tamtejsze protesty są równie szokujące i spędzają sen ze
zgorszonych zacofaniem powiek zachodnich redaktorów?
Co jest powodem tego, że polskie media rozdmuchują taką sprawę do tak
ogromnych rozmiarów?