Sedzia dorabial u gangstera - hazardowe gry

IP: *.proxy.aol.com 03.01.04, 14:57
I kolejny , niezawisly z immunitetem -nietykalny - mam nadzieje ze do czasu-
sedzia sie sprzeniewierzyl.
W dzisiejszym Super Expressie - wydanie internetowe- na pierwszej stronie
www.superexpress.pl/iso/dzisiaj/reportaz/tekst/reportaz_1.shtml
    • Gość: Czytacz Re: Sedzia dorabial u gangstera - hazardowe gry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 16:18
      Nic nowego - następny krętacz wśród trzeciej władzy, która ma nas oceniać i
      sądzić.

      Trzeba jak najprędzej jej członków zweryfikować, ale nie po "polskiemu", bo
      bedzie znowu to samo!
    • wielki_czarownik Wprowadzić kadencyjność i elekcyjność sędziów! 03.01.04, 17:28
      Niestety jak długo nasze "elity" będą na podobnym poziomie tak długo trzeba zapomnieć o dożywotnich urzędach. Kadencja na 3 lata i tyle. Jeśli koledzy by go nie rozliczyli to podczas wyborów zrobiliby to obywatele. I kolegów też by rozliczyli z "solidarności zawodowej".
      • Gość: Rodrig F. Re: Wprowadzić kadencyjność i elekcyjność sędziów IP: *.it / 62.233.189.* 03.01.04, 18:06
        wielki_czarownik napisał:

        > Niestety jak długo nasze "elity" będą na podobnym poziomie tak długo trzeba
        zap
        > omnieć o dożywotnich urzędach. Kadencja na 3 lata i tyle. Jeśli koledzy by go
        n
        > ie rozliczyli to podczas wyborów zrobiliby to obywatele. I kolegów też by
        rozli
        > czyli z "solidarności zawodowej".

        Kadencyjność, tak? I elekcyjność?

        A przepraszam jakie kryteria doboru kandydatów? Inaczej mówiąc co trzeba by
        było uczynić, żeby móc kandydować? Czy wystarczy skończyc prawo czy trzeba bys
        adwokatem by kandydować na sędziego? Czy jak ktos pracował jako prawnik w
        kasynie to bedzie mógł kandydować na sędziego czy nie? Czy jeżeli sędzia nie
        został wybrany na kolejną kadencje to będzie mógł podjac pracę jako konsultant
        w jakimś przedsiębiorstwie? Czy będzie potem mógł ponownie kandydować?

        Elekcyjność i kadencyjnosc sędziów nie przystaje do systemu prawa
        kontynentalnego. Jest ona znana tylko w systemach anglosaskich, i z całą
        pewnością nie będzie pasowała w Polsce. Troche realizmu, czarowniku. Wsród
        sędziów, tak jak i w kazdym zawodzie zdarzają się miernoty, łapówkarze i
        kompletni kretyni. W porównaniu jednak z ogółem sędziów są to nieliczne
        jednostki. Niestety dziennikarze najczęściej piszą o tych czarnych owcach,
        natomiast za wybitnie niemedialne uznają informację o tym, w jakich warunkach
        pracuje większośc sędziów, co utrudnia im pracę, co przeszkadza w prawidłowym
        orzekaniu.
        • Gość: Wielokropek Rodrig, prawym czlowiekiem powinno sie byc zawsze IP: *.proxy.aol.com 03.01.04, 19:08
          niezaleznie od systemu w ktorym sie zyje, trudnosci finansowych.
          Oczywiscie, ze w kazdej spolecznosci, profesji znajda sie sie mendy jak tez
          posrodku i wybitne jednostki.
          Ale zawod sedzi, jest zawodem spolecznego zaufania i jest wyraznie okreslone
          przez ustawodace jakim powinien byc sedzia, prokurator itd.
          Jezeli odchodza od tych zasad sami nie zmuszani przez nikogo- to znaczy nie
          powinni orzekac w ludzkich sprawach bo trudno tym ludziom ufac. Przeczy to
          godnosci tego zawodu.
          Ci ludzie maja z tego tytulu wiecej swiadomosci boc to przeciez specjalisci od
          prawa - co moga a co nie niz szary obywatel.
          Bardzo dobrze, ze dziennikarze pisza- to co wedlug tego czynic wolno ale
          ujawnic nie nalezy - bo jak raz powiedziala pani z komisji dyscyplinarnej
          - " ujawnianie takich spraw - to PODRYWANIE autorytetu wymiaru sprawiedliwosci"
          A czyz o tym nie powinni pomyslec ci, ktorzy ten autorytet podrywaja
          sprzeniewierzajac sie temu co przysiegali? Dziwne podejscie nawet na takim
          wysokim szczeblu.
          Czy ludzie oczekuja wiele zadajac przetrzegania prawa, utrzymujac tych ludzi ze
          swoich podatkow?
          Jak sie nie podoba i ma sie inne ciagoty to mozna zmienic zawod i postarac
          sie wypracowc samemu ta kase, ktora sie oczekuje co miesiac od podatnika.
          Zapewniam Cie Rodrig, przyznaje ze cenie Twoje wypowiedzi na forum-ze zwykly
          obywatel nie popelnia tyle uchybien w swoim zyciu, co tacy o ktorych pisza
          dziennikarze kazdego dnia.
          Powinna byc weryfikacja co dwa trzy lata kazdego sedziego, prokuratora czy
          innego urzednika- ocenienie jego przydatnosci do pracy przez niezalezna
          komisje.
          Gdyby dziennikarze nie ujawnili wiele spraw, bylaby taka bloooga cisza- ale te
          czasy sie skonczyly. Ludzie,ktorzy biora pieniadze podatnika, sa osobami
          publicznymi i musza sie liczyc sie z tym ,ze ich postepowanie jest jawne.
          Niektorzy jeszcze sie z tym nie moga oswoic - dlatego mamy zatrzesienie afer.
          Srodowisko samo sie nie oczyscilo, a byly takie oczekiwania- no to dziennikarze
          pomagaja i chwala im za to.

          • moje.trzy.grosze Re: Rodrig, prawym czlowiekiem powinno sie byc za 03.01.04, 19:20
            Dobrych recept to chyba nie ma. Najlepiej byłoby pewnie jakoś kontrolować
            predyspozycje do tego zawodu (podobno można juz zdefiniowac i sprawdzać
            obecność negatywnych cech genetycznych), lae to daleka droga, a rezultaty
            watpliwe. Bardziej chyba realne sa rozwiązania tzw. systemowe. I tu bardzo
            ważna wydaje sie byc wspomniana wyżej JAWNOŚĆ dochodów i paru innych
            parametrów osób publicznych, nie tylko, ale przede wszystkim sedziów. To
            pierwszy krok do normalnego państwa (jesli cos takiego jest jeszcze mozliwe).
        • czubas Niestety, sedziowie to bydlo... 04.01.04, 01:26
          Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):

          > wielki_czarownik napisał:
          >
          > > Niestety jak długo nasze "elity" będą na podobnym poziomie tak długo trzeb
          > a
          > zap
          > > omnieć o dożywotnich urzędach. Kadencja na 3 lata i tyle. Jeśli koledzy by
          > go
          > n
          > > ie rozliczyli to podczas wyborów zrobiliby to obywatele. I kolegów też by
          > rozli
          > > czyli z "solidarności zawodowej".
          >
          > Kadencyjność, tak? I elekcyjność?
          >
          > A przepraszam jakie kryteria doboru kandydatów? Inaczej mówiąc co trzeba by
          > było uczynić, żeby móc kandydować? Czy wystarczy skończyc prawo czy trzeba
          bys
          > adwokatem by kandydować na sędziego? Czy jak ktos pracował jako prawnik w
          > kasynie to bedzie mógł kandydować na sędziego czy nie? Czy jeżeli sędzia nie
          > został wybrany na kolejną kadencje to będzie mógł podjac pracę jako
          konsultant
          > w jakimś przedsiębiorstwie? Czy będzie potem mógł ponownie kandydować?
          >
          > Elekcyjność i kadencyjnosc sędziów nie przystaje do systemu prawa
          > kontynentalnego. Jest ona znana tylko w systemach anglosaskich, i z całą
          > pewnością nie będzie pasowała w Polsce. Troche realizmu, czarowniku. Wsród
          > sędziów, tak jak i w kazdym zawodzie zdarzają się miernoty, łapówkarze i
          > kompletni kretyni. W porównaniu jednak z ogółem sędziów są to nieliczne
          > jednostki. Niestety dziennikarze najczęściej piszą o tych czarnych owcach,
          > natomiast za wybitnie niemedialne uznają informację o tym, w jakich warunkach
          > pracuje większośc sędziów, co utrudnia im pracę, co przeszkadza w prawidłowym
          > orzekaniu.

          Demokracja tez sie niezbyt w Polsce sprawdza, moznaby wiec sprobowac innej
          formy rzadow...
          Kadencyjnosc jest dobra, bo likwiduje obecne swiete krowy. Srodowisko sedziow
          jest nie mniej zdemoralizowane niz np. lekarzy. W dodatku owo srodowisko
          dziala w sposob mafijny, wzajemnie sie ochraniajac, wiec w efekcie sedzia jest
          w praktyce nieusuwalny, chyba ze przeniesie sie na lono Abrahama...
          Jest to tez srodowisko niesamowicie leniwe. Pracuje toto 3 dni w tygodniu, w
          dodatku zbytnio sie nie wysilajac, bo "co mu zalezy".
          Wybieralnosc bylaby tu zupelnym lekarstwem. Glosowaloby sie np. na sedziow w
          czasie wyborow na prezydentow miast, a dwuletnia kadencja bylaby wystarczajaca.
          Jako kryterium wystarczylby dyplom prawa i np. 5-letnia praktyka w jakimkolwiek
          zawodzie prawniczym.
          • Gość: lex Re: Niestety, sedziowie to bydlo... IP: *.chello.pl 04.01.04, 02:13
            czubas napisał:

            > Demokracja tez sie niezbyt w Polsce sprawdza, moznaby wiec sprobowac innej
            > formy rzadow...
            > Kadencyjnosc jest dobra, bo likwiduje obecne swiete krowy. Srodowisko sedziow
            > jest nie mniej zdemoralizowane niz np. lekarzy. W dodatku owo srodowisko
            > dziala w sposob mafijny, wzajemnie sie ochraniajac, wiec w efekcie sedzia
            jest
            > w praktyce nieusuwalny, chyba ze przeniesie sie na lono Abrahama...
            > Jest to tez srodowisko niesamowicie leniwe. Pracuje toto 3 dni w tygodniu, w
            > dodatku zbytnio sie nie wysilajac, bo "co mu zalezy".
            > Wybieralnosc bylaby tu zupelnym lekarstwem. Glosowaloby sie np. na sedziow w
            > czasie wyborow na prezydentow miast, a dwuletnia kadencja bylaby
            wystarczajaca.
            > Jako kryterium wystarczylby dyplom prawa i np. 5-letnia praktyka w
            jakimkolwiek
            >
            > zawodzie prawniczym.

            co za bzdury! Nie ma chyba bardziej idiotycznego systemu niż elekcyjność
            sędziów, bo niby jak- mają mieć swój "program wyborczy"? maja
            się "przypodobywać" swoim przyszłym wyborcom? A z resztą ilu sędziów znasz i
            jak Ty jesteś w stanie ich zweryfikować? Bzdur w stylu "sędziowie prawie nic
            nie robią" aż nie chce mi się komentować, tak się składa że mam w rodzinie
            kilku prawników i wiem jak ciężka jest praca sędziego- dla Twojej informacji
            nie jest to tylko siedzenie na rozprawie, przecież do każdej trzeba się również
            merytorycznie przygotować- najczęściej dieje się to poza godzinami pracy
            kosztem niby "wolnego czasu" i bliskich.
            • czubas Drogi Lexie... 04.01.04, 21:44
              Gość portalu: lex napisał(a):
              >
              > co za bzdury! Nie ma chyba bardziej idiotycznego systemu niż elekcyjność
              > sędziów, bo niby jak- mają mieć swój "program wyborczy"? maja
              > się "przypodobywać" swoim przyszłym wyborcom? A z resztą ilu sędziów znasz i
              > jak Ty jesteś w stanie ich zweryfikować? Bzdur w stylu "sędziowie prawie nic
              > nie robią" aż nie chce mi się komentować, tak się składa że mam w rodzinie
              > kilku prawników i wiem jak ciężka jest praca sędziego- dla Twojej informacji
              > nie jest to tylko siedzenie na rozprawie, przecież do każdej trzeba się
              również
              >
              > merytorycznie przygotować- najczęściej dieje się to poza godzinami pracy
              > kosztem niby "wolnego czasu" i bliskich.

              Pewnie, ze sedziowie powinni miec poparcie spoleczenstwa, a wiec "podobac sie
              wyborcom". Zawod to zbyt wazny by nominacje zostawiac jedynie politykom. W
              koncu sedzie decyduje o majatku, czci czy nawet zyciu innych! W dodatku jest
              typowym budzetowym pasozytem, bo jego stanowisko nie wypracowuje dochodow (poza
              oplatami administracyjnymi). Spoleczenstwo powinno miec wplyw na obsade
              sedziow, nie zas zawodowi politycy jak obecnie.

              Praca sedziego moze byc ciezka - przyznaje, ale w wiekszosci wypadkow - nie
              jest. Po prostu dlatego, ze po kilku latach spokojnie sie oni przekonuja,
              ze "czy sie stoi czy sie lezy". I tak narzekaja na nadmiar spraw (chociaz nie
              sa bardziej przeciazeni niz sedziowie w innych krajach), wiec moga spokojnie
              przekladac sprawy latami, bo przeciez nikt ich z tego nie rozlicza. W dodatku
              nie placi im sie za rozstrzygniecie, ani za obecnosc w pracy. Zwolnic nieroba
              takze nie mozna, do odwolania sedziego potrzebne jest postepowanie
              dyscyplinarne prowadzone przez czlonkow tej samej kolezensko-sedziowskiej
              mafii. A mafia trzyma sie dzielnie razem.
              Ze powinni sie przygotowywac merytorycznie? Moze i powinni. Ale jest mnostwo
              zawodow, gdzie pracownik powinien poswiecic swoj wolny czas na przygotowania
              czy rozszerzanie wiedzy. W przewazajacej wiekszosci przypadkow nikt im za to
              nie placi. W przypadku sedziego dzieje sie to kosztem podatnika. Kiedys padla
              (o ile dobrze pamietam - na Slasku) propozycja by sedzia zaczal pracowac 5 dni
              w tygodniu. Ale okazalo sie, ze po prostu "sie nie da". Bo jasnie sedzia musi
              pracowac w domu nad uzasadnieniami i rozszerzaniem swojej wiedzy, wiec pracujac
              jak wiekszosc ludzi bylby poszkodowany. Ciekawe tylko czemu tworzy sie wiec te
              swiete krowska?
              Ja takze musze poszerzac swoja wiedze, ale moj pracodawca nie skroci mi z tego
              powodu czasu pracy, zostawiajac taka sama wyplate. I dotyczy to wiekszosci
              stanowisk i zawodow w obecnym swiecie. Natomiast sedziemu - owszem mozna dac
              poleniuchowac na cudze konto, bo przeciez to idzie z budzetu, wiec pieniadze sa
              niczyje.
              Niestety, uwazam, ze sedziowie w Polsce bardzo czesto nie dorosli do stanowisk
              jakimi ich obdarzono. Dlatego tez wcale nie chce jak to Ty
              proponujesz "weryfikowac" sedziow. Wystarczy, ze zrobia to ludzie, ktorzy im
              placa. Wprowadzajac wybieralnosc i kadencyjnosc tego urzedu zmusi sie tych
              ludzi do pewnego wysilku, nawet nie intelektualnego, ale po prostu do
              wykonywania obowiazkow im przypisanych. System ten sprawdzil sie w USA, wiec
              mysle ze nie byloby w tym zadnego ryzyka. Poza, oczywiscie "odsianiem" tych,
              ktorzy tylko spoczywaja na laurach.
              Mam nadzieje, ze sa tez i dobrzy sedziowie, ktorzy swoje obowiazki wykonuja "w
              miare" - w koncu tez trudno mi uwierzyc, ze jest tak duzo pasjonatow tej pracy,
              ktorzy staraja sie bardzo, mimo, ze nic ich do tego nie zmusza.

              Rozumiem, ze bronisz rodziny, ale poprzez sankcjonowanie nierzadu i nierobstwa
              ten kraj tylko sie pograza coraz bardziej...
        • wielki_czarownik Herr Rodrig 04.01.04, 12:56
          Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):


          > Kadencyjność, tak? I elekcyjność?
          >
          > A przepraszam jakie kryteria doboru kandydatów? Inaczej mówiąc co trzeba by
          > było uczynić, żeby móc kandydować? Czy wystarczy skończyc prawo czy trzeba bys
          > adwokatem by kandydować na sędziego? Czy jak ktos pracował jako prawnik w
          > kasynie to bedzie mógł kandydować na sędziego czy nie?

          Na przykład skończone prawo, nienaganna opinia etc. Kryteria porównywalne jak teraz z tym, że to obywatele a nie KRS i prezydent (w uproszczeniu) by wybierali sędziego.

          Czy jeżeli sędzia nie
          > został wybrany na kolejną kadencje to będzie mógł podjac pracę jako konsultant
          > w jakimś przedsiębiorstwie? Czy będzie potem mógł ponownie kandydować?

          Nie wiem. To trzeba by ustalić. Nie wprowadzamy tego systemu od jutra. Trzeba by sprawę skonsultować ze specjalistami, zobaczyć jak to funkcjonuje w innych krajach itp.

          >
          > Elekcyjność i kadencyjnosc sędziów nie przystaje do systemu prawa
          > kontynentalnego. Jest ona znana tylko w systemach anglosaskich, i z całą
          > pewnością nie będzie pasowała w Polsce. Troche realizmu, czarowniku. Wsród
          > sędziów, tak jak i w kazdym zawodzie zdarzają się miernoty, łapówkarze i
          > kompletni kretyni. W porównaniu jednak z ogółem sędziów są to nieliczne
          > jednostki. Niestety dziennikarze najczęściej piszą o tych czarnych owcach,

          Niestety? Właśnie stety. Inaczej to środowisko byłoby całkowicie bezkarne.

          > natomiast za wybitnie niemedialne uznają informację o tym, w jakich warunkach
          > pracuje większośc sędziów, co utrudnia im pracę, co przeszkadza w prawidłowym
          > orzekaniu.

          A kto dzisiaj ma łatwo?
          • Gość: Rodrig F. Re: Drogi wielki(?) czarowniku IP: *.it / 62.233.189.* 04.01.04, 13:53
            > > A przepraszam jakie kryteria doboru kandydatów? Inaczej mówiąc co trzeba
            > > by było uczynić, żeby móc kandydować? Czy wystarczy skończyc prawo czy
            > > trzeba byc adwokatem by kandydować na sędziego? Czy jak ktos pracował jako
            > > prawnik w kasynie to bedzie mógł kandydować na sędziego czy nie?

            > Na przykład skończone prawo, nienaganna opinia etc. Kryteria porównywalne jak
            > teraz z tym, że to obywatele a nie KRS i prezydent (w uproszczeniu) by
            > wybierali sędziego.

            Skończone prawo... i ty uważasz, że skończone prawo wystarczy by być sędzią?
            Grubo się mylisz. Studia prawnicze dają wiedze teoretyczną, mało przydatną w
            pracy sedziego. Po skończeniu studiów wydawało mi sie że dobrz znam prawo i
            mógłbym rozstrzygać. Jak zobaczyłem prawdziwe akta i prawdziwe sprawy
            zorientowałem sie, że w zasadzie nic nie umiem - bo zycie jest znacznie
            bogatsze od ustawy. Studia prawnicze trwają 5 lat. Szkolenie nowego sędziego to
            kolejne 3 lata nauki + 3-6 lat asesury.

            A co do wybierania - to na czym miałaby polegać kampania wyborcza? Co miałby
            obiecywać kandydat? Że będzie karał surowo? Że będzie karał łagodnie? Że nie
            będzie karał pijanych bo wódka wszak jest dla ludzi? Że nie bedzie orzekał
            rozwodów bo to nie po bożemu? A może że niesprawiedliwych praw stosował nie
            będzie? Albo, że ludzki z niego człowiek i wszystko z nim będzie mozna załatwić?

            > > Czy jeżeli sędzia nie został wybrany na kolejną kadencje to będzie mógł
            > > podjac pracę jako konsultant w jakimś przedsiębiorstwie? Czy będzie potem
            > > mógł ponownie kandydować?
            >
            > Nie wiem. To trzeba by ustalić. Nie wprowadzamy tego systemu od jutra.
            > Trzeba by sprawę skonsultować ze specjalistami, zobaczyć jak to funkcjonuje
            > w innych krajach itp.

            W jakich krajach systemu prawa kontynentalnego funkcjonuje system sędziów z
            wyboru? Ja o takich nie słyszałem. Wiem, że sedziowie są wybieralni krajach w
            których obowiazuje anglosaski system prawa - i to też nie do wszystkich sądów.
            Różnica jest taka, że w systemie kontynentalnym sędzia stosuje prawo, a w
            anglosaskim wymierza sprawiedliwość, dlatego jego cechy osobiste i osobiste
            przekonania mają tam znacznie większe znaczenie dla ferowanych wyroków.

            > > natomiast za wybitnie niemedialne uznają informację o tym, w jakich
            > > warunkach pracuje większośc sędziów, co utrudnia im pracę, co przeszkadza
            > > w prawidłowym orzekaniu.
            >
            > A kto dzisiaj ma łatwo?

            Chyba się nie zrozumieliśmy. Chodziło mi o to, że dziennikarze z lubością plują
            na sędziów wypominając im długotrwałość, nielogiczność i "niesprawiedliwość"
            wogóle nie zawracając sobie głowy czym takie negatywne zjawiska sa spowodowane.
            Z lubością obwiniają sędziów za coś, czemu oni nie zawinili. Jeżeli sprawa się
            przedłuża zawsze winny jest sedzia. Policja nie dowiozła oskarzonego - winny
            sędzia. Poczta nie doręczyła wezwania - winny sędzia. Biegły (jedyny w kraju)
            sporządził opinię dopiero 10 miesięcy po jej zleceniu (bo taka jest kolejka)-
            winny sędzia. Oskarzony stosuje dopuszczalne prawem sztuczki dla przedłużenia
            postepowania - winny sędzia. Głupie prawo zmusza sędziego do wydania
            nielogicznego w danym przypadku orzeczenia (np o kosztach) - winny głupi
            sędzia. Niestety panowie pismaki nie piszą, że w często w pokoju o powierzchni
            10 m kwadratowych musi zmieścic się trzech sędziów - z biurkami, szafami na
            akta, komputerem (jednym, i to tylko wtedy gdy mają szczęście) i w takich
            warunkach pracować. Że orzekanie to nie tylko siedzenie w todze za stołem i
            słuchanie co mówią świadkowie - ale i pisanie i uzasadnianie dziesiątek i setek
            decyzji rocznie. Często w domu, w weekendy, wieczorami. Jak sądzisz - ile czasu
            potrzeba by napisać dobre uzasadnienie do wyroku?
            • Gość: YY! To nie ludzie a system musi ulegać zmianie. IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 04.01.04, 14:26
              Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):
              > Chodziło mi o to, że dziennikarze z lubością plują
              > na sędziów wypominając im długotrwałość, nielogiczność
              > i "niesprawiedliwość" wogóle nie zawracając sobie głowy
              > czym takie negatywne zjawiska sa spowodowane

              Ten system się wali bo poszczególne korporacje walczą
              o swój interes. Sędziowie, adwokaci, prokuratorzy ale i
              dziennikarze bez skrupułów współpracujący z służbami
              specjalnymi (które z kolei na pierwszym miejscu stawiają
              szmal). Lekarze itp, itd.
              Zresztą problem rozwalania systemów w jakim żyją społeczeństwa
              dotyczy całej Europy i Ameryki. Niestety prawda że
              najważniejszy jest interes ogólny a jemu podporządkowany
              interes korporacji i poszczególnych ludzi jest traktowana
              jak komunał. Najśmieszniejsze w tym wszystkim będzie jak
              społeczenstwo np nasze obudzi się z ręką w nocniku i
              kolejne wybory wygra Lepper (mógł Wałęsa to tym bardziej
              może Lepper) a demokratyczne metody odsunięcia takiego
              nowego przywódcy też z czasem, po doświadczeniach Litewskich
              z prezydentem, czy Austriackich z Haiderem zostaną obśmiane.
            • wielki_czarownik Re: Drogi wielki(?) czarowniku 04.01.04, 14:39
              Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):


              > Skończone prawo... i ty uważasz, że skończone prawo wystarczy by być sędzią?
              > Grubo się mylisz. Studia prawnicze dają wiedze teoretyczną, mało przydatną w
              > pracy sedziego. Po skończeniu studiów wydawało mi sie że dobrz znam prawo i
              > mógłbym rozstrzygać. Jak zobaczyłem prawdziwe akta i prawdziwe sprawy
              > zorientowałem sie, że w zasadzie nic nie umiem - bo zycie jest znacznie
              > bogatsze od ustawy. Studia prawnicze trwają 5 lat. Szkolenie nowego sędziego to
              >
              > kolejne 3 lata nauki + 3-6 lat asesury.

              Ja to wiem - studiuję na wydziale prawa (administrację). Dlatego piszę, że kryteria podobne jak dziś ale wybór kandydata (z tych którzy kryterium spełniają) należałby nie do KRS a do obywateli. Oczywiście zmienić należałoby zasady przyjmowania np. na aplikacje aby zawód prawnika przestał być dziedziczny jak to jest w tej chwili. Znam sporo ludzi którzy pokończyli prawo. Zgadnij ilu spoza klanów prawniczych dostało się na aplikację adwokacką? Ani jeden. I na aplikację co ciekawe dostał się gość który studiował prawo zaocznie przez 6 czy 7 lat, a nie dostał się taki co skończył dzienne z wyróżnieniem (nie miał tatusia adwokata).

              >
              > A co do wybierania - to na czym miałaby polegać kampania wyborcza? Co miałby
              > obiecywać kandydat? Że będzie karał surowo? Że będzie karał łagodnie? Że nie
              > będzie karał pijanych bo wódka wszak jest dla ludzi? Że nie bedzie orzekał
              > rozwodów bo to nie po bożemu? A może że niesprawiedliwych praw stosował nie
              > będzie? Albo, że ludzki z niego człowiek i wszystko z nim będzie mozna załatwić
              > ?

              Nie wiem. Przecież to na razie tylko wstępny projekt (bez konkretów). Trzeba by zobaczyć jak to się dzieje w innych krajach, może wprowadzić stanowiska elektorów którzy by zapoznawali się z opiniami o kandydacie. Może... Sędzia ma zaś przestrzegać prawa i tyle. Oczywiście władza to kwestia umowy społecznej i sędziowie jednak powinni się wsłuchiwać w głos suwerena czyli narodu i sądzić tak jak suweren chce. Jak ludzie chcą by za kradzież ucinać łapę to należy ucinać. Vox populi vox dei.


              >
              > W jakich krajach systemu prawa kontynentalnego funkcjonuje system sędziów z
              > wyboru? Ja o takich nie słyszałem.

              A kto mówi o kontynentalnym systemie?

              Wiem, że sedziowie są wybieralni krajach w
              > których obowiazuje anglosaski system prawa - i to też nie do wszystkich sądów.
              > Różnica jest taka, że w systemie kontynentalnym sędzia stosuje prawo, a w
              > anglosaskim wymierza sprawiedliwość, dlatego jego cechy osobiste i osobiste
              > przekonania mają tam znacznie większe znaczenie dla ferowanych wyroków.
              >

              U nas też wiele zależy od sędziego - czy walnie za zabójstwo 8 lat, 12 czy 25. To zależy przecież także (a nawet głównie) od jego poglądów. Bo sędzia ma widełki. I pytanie czy okoliczność X uzna za łagodzącą, czy nie. Czy uwierzy w dowód Y czy nie itp.


              > Chyba się nie zrozumieliśmy. Chodziło mi o to, że dziennikarze z lubością plują
              >
              > na sędziów wypominając im długotrwałość, nielogiczność i "niesprawiedliwość"
              > wogóle nie zawracając sobie głowy czym takie negatywne zjawiska sa spowodowane.

              Wiesz miałem kiedyś sprawę - gość wjechał mi w bagażnik. Policja uznała go winnym, ale facio był prawnikiem i tak się długo odwoływał aż sprawa się przedawniła. I nic mnie nie obchodzi CZEMU tak było (czy to wina prawa, sędziego czy łapówki). Obchodzi mnie JAKIE TO MIAŁO KONSEKWENCJE. Więc jak komuś źle w tej robocie i nie potrafi się wywiązywać ze swoich obowiązków to niech szuka innej pracy. A jak się decyduje zostać to niech pracuje najlepiej jak może, a nie zwala wszystko na "system". System nie usprawiedliwia nieuczciwości.

              >
              > Z lubością obwiniają sędziów za coś, czemu oni nie zawinili. Jeżeli sprawa się
              > przedłuża zawsze winny jest sedzia. Policja nie dowiozła oskarzonego - winny
              > sędzia. Poczta nie doręczyła wezwania - winny sędzia. Biegły (jedyny w kraju)
              > sporządził opinię dopiero 10 miesięcy po jej zleceniu (bo taka jest kolejka)-
              > winny sędzia. Oskarzony stosuje dopuszczalne prawem sztuczki dla przedłużenia
              > postepowania - winny sędzia. Głupie prawo zmusza sędziego do wydania
              > nielogicznego w danym przypadku orzeczenia (np o kosztach) - winny głupi
              > sędzia. Niestety panowie pismaki nie piszą, że w często w pokoju o powierzchni
              > 10 m kwadratowych musi zmieścic się trzech sędziów - z biurkami, szafami na
              > akta, komputerem (jednym, i to tylko wtedy gdy mają szczęście) i w takich
              > warunkach pracować. Że orzekanie to nie tylko siedzenie w todze za stołem i
              > słuchanie co mówią świadkowie - ale i pisanie i uzasadnianie dziesiątek i setek
              >
              > decyzji rocznie. Często w domu, w weekendy, wieczorami. Jak sądzisz - ile czasu
              >
              > potrzeba by napisać dobre uzasadnienie do wyroku?

              Ja to naprawdę wiem. Przecież mam zajęcia z sędziami.
              • Gość: Rodrig F. Re: Drogi wielki(?) czarowniku IP: *.it / 62.233.189.* 04.01.04, 16:15
                Nadal nie rozumiem twojej koncepcji.

                Czy mają zostać utrzymane aplikacje czy tez nie. Czy obywatele mają decydowac o
                przyjęciu kogoś na aplikację sądową? Czy trzeba będzie ukończyć aplikację by
                kandydować? Kto ma zgłaszać kandydatów? Kim byliby owi elektorzy? Kto by ich
                wybierał i na jak długo? Jakie kryteria dyskwalifikowałyby daną osobę jako
                kandydata? Czy do sądów okręgowych też sędziowie byliby wybieralni? Co ze
                sprawami nie zakończonymi przed końcem kadencji? Rozumiem, że to jest wstępna
                koncepcja, ale skoro przedstawiasz ją jako panaceum na bolączki sadownictwa to
                wypadałoby wysunąć przy tym jakiekolwiek konkretne propozycje zmian
                ustawodawczych. Bez tego zbliżamy się niebezpiecznie do poziomu programu
                Samoobrony - że trzebaby wprowadzić, zmienić, zakazać i wogóle.

                Poza tym przeczysz sam sobie. Sędzia ma przestrzegać prawa ale wsłuchiwać się w
                głos suwerena i jak naród chce by karano za kradzież obcięciem ręki to tak
                robić. No to jak mają orzekać sędeziowie? Według prawa stanowionego czy według
                tego co opinia publiczna uważa za sprawiedliwe? Czy postulujesz zerwanie z
                systemem kontynentalnym na rzecz anglosaskiego? Sądy dwunastu idiotów, którzy
                uznają producenta broni współwinnym zabójstwa?

                Piszesz o sprawie z samochodem - nie bardzo rozumiem jednak co to ma do rzeczy.
                Rozumiem, że chodziło o wykroczenie drogowe w postaci spowodowania kolizji i
                sprawę w sądzie grodzkim. Rozumiem, że jesteś nie zadowolony, że sprawa się
                przedawniła - ale czy możesz cokolwiek konkretnego zarzucić w tej sprawie
                sędziemu? Czy uważasz, że mógł rozpoznać sprawę szybciej biorąc pod uwagę
                wiążące go terminy prawne, wymogi procedury i obciążenie innymi sprawami?
                Piszesz, że masz zajęcia z sędziami - czy są wśród nich sędziowie
                pierwszoinstacyjni? Byłeś na praktykach w sądzie? Widziałeś kiedyś terminarz
                posiedzeń zapisany do pełna na następne pół roku naprzód? Wokandy długie na pół
                metra ze sprawami wyznaczanymi co piętnaście minut? Wiesz jak wygląda 50
                nakazów zapłaty do napisania na jutro?

                Napisałeś, że nie obchodzi cię, czy przeddawniewnie było winą sedziego czy nie,
                ale skoro się przedawniło to znaczy że sędzia nie pracował dobrze więc winien
                szukac innej roboty. Popełniasz ten sam błąd, co większość krytykantów -
                obciążasz sędziów winą za wszystko nie patrzac na to, czy w ogóle mogli owym
                negatywnym zjawiskom zapobiec. Piszesz, że system nie usprawiedliwia
                nieuczciwości - a usprawiedliwia nieuczciwe obwinianie sędziów o wszystko?
                • wielki_czarownik Re: Drogi wielki(?) czarowniku 04.01.04, 16:36
                  Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):

                  > Nadal nie rozumiem twojej koncepcji.
                  >
                  > Czy mają zostać utrzymane aplikacje czy tez nie.

                  Tak. Aplikacja to nauka umiejętności praktycznych.

                  Czy obywatele mają decydowac o
                  >
                  > przyjęciu kogoś na aplikację sądową?

                  Nie.

                  > Czy trzeba będzie ukończyć aplikację by kandydować?

                  Tak.

                  > Kto ma zgłaszać kandydatów?

                  KRS przedstawiałaby chętnych a obywaltel (lub elektorzy) by ich wybierali.

                  > Kim byliby owi elektorzy? Kto by ich wybierał i na jak długo?

                  Np. obywatele w wyborach lokalnych - na możliwie najniższym szczeblu - aby znali tego kogoś.

                  > Jakie kryteria dyskwalifikowałyby daną osobę jako
                  > kandydata?

                  Karalność, zła opinia, problemy z używkami etc.

                  > Czy do sądów okręgowych też sędziowie byliby wybieralni?

                  Nie. To już drogą awansu.

                  > Co ze sprawami nie zakończonymi przed końcem kadencji?

                  Nic. Trwałyby nadal a sędzia nie dostawałby nowych. Jak skończyłby prowadzić stare to by odchodził.

                  > Rozumiem, że to jest wstępna
                  > koncepcja, ale skoro przedstawiasz ją jako panaceum na bolączki sadownictwa to
                  > wypadałoby wysunąć przy tym jakiekolwiek konkretne propozycje zmian
                  > ustawodawczych. Bez tego zbliżamy się niebezpiecznie do poziomu programu
                  > Samoobrony - że trzebaby wprowadzić, zmienić, zakazać i wogóle.
                  >
                  > Poza tym przeczysz sam sobie. Sędzia ma przestrzegać prawa ale wsłuchiwać się w
                  >
                  > głos suwerena i jak naród chce by karano za kradzież obcięciem ręki to tak
                  > robić. No to jak mają orzekać sędeziowie?

                  Według prawa, ale np. w górnych/dolnych granicach kary - tak jak chce naród. Skoro ludzie chcą surowo karać tych co kradną auta to takim złodziejaszkom walić maksymalny wymiar kary i bez zawiasów.

                  Według prawa stanowionego czy według
                  > tego co opinia publiczna uważa za sprawiedliwe? Czy postulujesz zerwanie z
                  > systemem kontynentalnym na rzecz anglosaskiego? Sądy dwunastu idiotów, którzy
                  > uznają producenta broni współwinnym zabójstwa?

                  Nie. Patrz wyżej.

                  >
                  > Piszesz o sprawie z samochodem - nie bardzo rozumiem jednak co to ma do rzeczy.
                  >
                  > Rozumiem, że chodziło o wykroczenie drogowe w postaci spowodowania kolizji i
                  > sprawę w sądzie grodzkim.

                  Dokładnie. Idiota (prawnik) wjechał mi w tyłek (na parkingu) i wszystkiego się wyparł.

                  Rozumiem, że jesteś nie zadowolony, że sprawa się
                  > przedawniła - ale czy możesz cokolwiek konkretnego zarzucić w tej sprawie
                  > sędziemu? Czy uważasz, że mógł rozpoznać sprawę szybciej biorąc pod uwagę
                  > wiążące go terminy prawne, wymogi procedury i obciążenie innymi sprawami?

                  Tak. Sędzia np. zgodził się wezwać na świadka człowieka który w chwili stłuczki był w innym mieście (i mieszka w innym mieście)!! Co ten ktoś mógł wnieść do sprawy? Widziałem w TV (Reality TV), że w USA takie sprawy jak moja załatwia się w 10-15 minut. A u nas?

                  > Piszesz, że masz zajęcia z sędziami - czy są wśród nich sędziowie
                  > pierwszoinstacyjni?

                  Tak.

                  > Byłeś na praktykach w sądzie?

                  Studiuję administrację a nie prawo.

                  Widziałeś kiedyś terminarz
                  > posiedzeń zapisany do pełna na następne pół roku naprzód? Wokandy długie na pół
                  >
                  > metra ze sprawami wyznaczanymi co piętnaście minut? Wiesz jak wygląda 50
                  > nakazów zapłaty do napisania na jutro?

                  Sorry. Nie dajesz rady to zmieniasz zawód.

                  >
                  > Napisałeś, że nie obchodzi cię, czy przeddawniewnie było winą sedziego czy nie,
                  >
                  > ale skoro się przedawniło to znaczy że sędzia nie pracował dobrze więc winien
                  > szukac innej roboty. Popełniasz ten sam błąd, co większość krytykantów -
                  > obciążasz sędziów winą za wszystko nie patrzac na to, czy w ogóle mogli owym
                  > negatywnym zjawiskom zapobiec.

                  Akurat w moim wypadku wina leżała po stronie sędziego. Po co wzywać na świadka człowieka z innego miasta, który nawet nie był na miejscu wypadku?? I tak się przedłużało, przedłużało, oskarżony nie przychodził na rozprawy a sędziemu to zwisało i w końcu zostałem na lodzie i sam musiałem naprawiać auto. To ja mam gdzieś taki kraj który mi nie potrafi nawet zagwarantować prawa do wyroku. To lepiej zlikwidujmy te chore sądy i niech każdy kupi sobie broń i samemu dochodzi swych praw - taniej a na pewno nie mniej skutecznie.

                  Piszesz, że system nie usprawiedliwia
                  > nieuczciwości - a usprawiedliwia nieuczciwe obwinianie sędziów o wszystko?

                  O wszystko? Jak ktoś nie panuje nad rozprawą to nich kury maca.
                  • Gość: Rodrig F. Re: Drogi wielki(?) czarowniku IP: *.it / 62.233.189.* 04.01.04, 17:19
                    No nareszcie mamy o czym dyskutować.

                    Rozumiem, że twoja koncepcja jest taka:

                    Absolwenci prawa kończą aplikację i zdają egzamin sędziowski. Krajowa Rada
                    sadownictwa przedstawia ich wyborcom a oni ich wybierają. Najlepiej na
                    najniższym szczeblu by wyborcy ich znali. Wybieranoby tych, którzy
                    zapowiadaliby orzekania kar w górnej lub dolnej granicy, jak lud uważa.
                    Dyskwalifikowałaby karalność, zła opinia, problemy z uzywkami, a jak któryś nie
                    skończył spraw do końca kadencji to sądziłby je tak długo az skończy.

                    Oooczywiście. tak. A gdzie ocena umiejętności kandydata? Jego wiedzy w danym
                    zakresie? Werfikacja zdolności? Kto ma to robić? KRS? Jakie byłyby kryteria
                    ubiegania się o reelekcję? Poparcie wyborów? Listy z podpisami? Jaki jest sens
                    w obiecywaniu orzekania wysokich wyroków gdy podlegają one ocenie przez sąd
                    okręgowy i zbyt duża ilośc uchyleń i zmian bardzo źle wpływa na mozliwości
                    awansu? Łatwo jest mówić, by wszystkich wsadzać na długi czas do więzienia - a
                    wiesz ile ludzi dzisiaj oczekuje na miejsce w więzieniu?

                    A co z kandydatami na sędziów sądów cywilnych - co oni mieliby obiecywać
                    wyborcom? Że będa uwzględniać wszystkie powództwa? Że będą szybko sądzić?

                    A tą koncepcją kontynuowania spraw po zakończeniu kadencji to mnie rozbiłeś.
                    Wiesz jak długo moze toczyć się sprawa? Latami. Prawie rok trzeba czekać na
                    opinię z zakresu badania pisma - bo takie są terminy.


                    > Tak. Sędzia np. zgodził się wezwać na świadka człowieka który w chwili
                    stłuczki
                    > był w innym mieście (i mieszka w innym mieście)!! Co ten ktoś mógł wnieść do s
                    > prawy? Widziałem w TV (Reality TV), że w USA takie sprawy jak moja załatwia
                    się
                    > w 10-15 minut. A u nas?

                    Jezeli wiedzę na temat procedur prawnych w USA czerpiesz z Reality TV to życze
                    wszystkiego najlepszego. Niech zgadnę - był to program "Curtis Court"? Więc weź
                    pod uwagę, że ten cały Curtis nie jest prawdziwym sędzią tylko telewizyjnym. U
                    nas tez był taki program "Werdykt" - i miał mniej więcej tyle samo współnego z
                    rzeczywistością. Po drugie u nas jest trochę inna procedura niż w USA - w wielu
                    miejscach bardzo sformalizowana utrudnia rozpoznawanie sprawy - ale pretensje o
                    to kieruj do sejmu, a nie do sądu.

                    Co do świadka - oponowałeś wobec wezwania go? Wnosiłeś o pominięcie jego zeznań
                    gdy się nie stawiał? Jaka była teza dowodowa - na jaką okolicznośc dopuszczono
                    ten dowód? Wnosiłeś o rozpoznawanie sprawy pod nieobecność prawidłowo
                    powiadomionego obwinionego? Bo jeżeli nie powiadomiono go prawidłowo to
                    zawiniła tu poczta, a nie sąd.
                    • wielki_czarownik Re: Drogi wielki(?) czarowniku 04.01.04, 17:51
                      Gość portalu: Rodrig F. napisał(a):

                      > No nareszcie mamy o czym dyskutować.
                      >
                      > Rozumiem, że twoja koncepcja jest taka:
                      >
                      > Absolwenci prawa kończą aplikację i zdają egzamin sędziowski. Krajowa Rada
                      > sadownictwa przedstawia ich wyborcom a oni ich wybierają. Najlepiej na
                      > najniższym szczeblu by wyborcy ich znali. Wybieranoby tych, którzy
                      > zapowiadaliby orzekania kar w górnej lub dolnej granicy, jak lud uważa.
                      > Dyskwalifikowałaby karalność, zła opinia, problemy z uzywkami, a jak któryś nie
                      >
                      > skończył spraw do końca kadencji to sądziłby je tak długo az skończy.

                      Tak. Oczywiście jeszcze inne "przywary" by dyskwalifikowały kandydata (np. przynależność do partii politycznej etc.)

                      >
                      > Oooczywiście. tak. A gdzie ocena umiejętności kandydata? Jego wiedzy w danym
                      > zakresie? Werfikacja zdolności? Kto ma to robić? KRS?

                      Wstępna ocena byłaby wykonywana podczas odbywania aplikacji. Kolejna - ocenialiby wyborcy. Oczywiście do publicznej wiadomości podawane by były wszystkie błędy, wytknięcia, kary dyscyplinarne itp. dotyczące sędziego. Wtedy ludzie by wiedzieli - ten sądzi ostro ale się czasami myli, a ten łagodnie, ale był karany dyscyplinarnie etc.

                      Jakie byłyby kryteria
                      > ubiegania się o reelekcję? Poparcie wyborów? Listy z podpisami?

                      Nie. Kandydat byłby dopisywany do listy "nowych" sędziów przedstawianej przez KRS.

                      > Jaki jest sens
                      > w obiecywaniu orzekania wysokich wyroków gdy podlegają one ocenie przez sąd
                      > okręgowy i zbyt duża ilośc uchyleń i zmian bardzo źle wpływa na mozliwości
                      > awansu?

                      Bo jeżeli sędzia SO zbyt obniżałby wyroki (lub zbyt je podwyższał) to nie zostałby wybrany na następną kadencję. Bo sędziowie SO i SA też byliby wybierani - z tym, że o ich awansie z SR do SO czy z SO do SA nie decydowaliby wyborcy. Przykład - ludzie wybrali na sędziego pana X. Pan X po 2 kadencjach awansował i jeśli wyborcy go wybiorą na 3 kadencję to będzie sądził w SO.

                      > Łatwo jest mówić, by wszystkich wsadzać na długi czas do więzienia - a
                      > wiesz ile ludzi dzisiaj oczekuje na miejsce w więzieniu?

                      Wiem. Ale:
                      1. Wprowadzić karę śmierci
                      2. Za drobniejsze przewinienia (np. wandalizm) wprowadzić karę prac publicznych albo więzienia "weekendowego".
                      3. Więzienie to nie hotel. Skazani nie muszą mieć 3 metrów2 na osobę - wystarczy prycza (piętrowa), suchy chleb, woda i tyle.

                      >
                      > A co z kandydatami na sędziów sądów cywilnych - co oni mieliby obiecywać
                      > wyborcom? Że będa uwzględniać wszystkie powództwa? Że będą szybko sądzić?

                      Że będą sądzić sprawiedliwie i w miarę szybko.

                      >
                      > A tą koncepcją kontynuowania spraw po zakończeniu kadencji to mnie rozbiłeś.
                      > Wiesz jak długo moze toczyć się sprawa? Latami. Prawie rok trzeba czekać na
                      > opinię z zakresu badania pisma - bo takie są terminy.

                      Wiem z doświadczenia. Ale nie mówię, że to trzeba wprowadzać już dziś. Trzeba dokonać kompleksowej a nie wyrywkowej reformy wymiaru sprawiedliwości. Sama zmiana trybu powoływania sędziów niewiele zmieni. Ale jest konieczna.


                      >
                      > Jezeli wiedzę na temat procedur prawnych w USA czerpiesz z Reality TV to życze
                      > wszystkiego najlepszego. Niech zgadnę - był to program "Curtis Court"? Więc weź
                      >
                      > pod uwagę, że ten cały Curtis nie jest prawdziwym sędzią tylko telewizyjnym. U
                      > nas tez był taki program "Werdykt" - i miał mniej więcej tyle samo współnego z
                      > rzeczywistością. Po drugie u nas jest trochę inna procedura niż w USA - w wielu
                      >
                      > miejscach bardzo sformalizowana utrudnia rozpoznawanie sprawy - ale pretensje o
                      >
                      > to kieruj do sejmu, a nie do sądu.

                      Wiem, że to tylko program. Ale raczej w USA sprawa o połamany zderzak i zarysowany błotnik nie trwa kilka lat jak w moim przypadku. Sprawa O.J. Simpsona trwała 3 czy 4 dni.

                      >
                      > Co do świadka - oponowałeś wobec wezwania go? Wnosiłeś o pominięcie jego zeznań
                      >
                      > gdy się nie stawiał?

                      Tak. Sąd to przyjął, ale po wyroku (na moją korzyść) przeciwnik się odwołał i sąd wyższej instancji kazał rozpatrzyć sprawę jeszcze raz - bo niby poprzez niewezwanie tego świadka naruszono prawo do obrony oskarżonego.

                      > Jaka była teza dowodowa - na jaką okolicznośc dopuszczono
                      > ten dowód?

                      A jak dowód dopuszczono to świadek przyjechał i powiedział, że oskarżony to dobry kierowca i nie mógł spowodować wypadku! Tyle miał do powiedzenia!!

                      Wnosiłeś o rozpoznawanie sprawy pod nieobecność prawidłowo
                      > powiadomionego obwinionego? Bo jeżeli nie powiadomiono go prawidłowo to
                      > zawiniła tu poczta, a nie sąd.

                      Tak, ale sąd raz się nie przychylił a potem oskarżony dostarczał zwolnienia lekarskie.
                      • Gość: Wielokropek Przestrzegac prawa- nie ma rownych i rowniejszych IP: *.proxy.aol.com 04.01.04, 23:02
                        Jak zrobic by sedzia zdobyl zaufanie? Prosto przestrzegac prawo to jest jedyna
                        droga.
                        Wszyscy sa rowni wobec prawa - zawinisz niezalenie kim jestes - poniesiesz kare.
                        Bez wyjatku.
                        W USA niezaleznie czy to syn Gora czy corka Busha - gubernatora Florydy a
                        brata prezydenta - zakuli w kajdanki i zamkneli we wiezieniu na dosyc dlugi
                        czas. Nikt nie protestowal nikt sie nie dziwil bo tak powinno byc.
                        Sedzia nie obawial sie o swoja kariere, nie podlizywal sie do swego gubernatora
                        i prezydenta swojego kraju - policjant nie trzasl portkami, zrobili swoje co
                        do nich nalezalo.
                        Jeb Bush ze lzami w oczach tlumaczyl sie w TV, ze jest mu przykro, ze jedyna
                        corka ma problem z narkotykami.Ale nie szukal mozliwosci ukrecenia sprawy. Tak
                        samo Gore, byly vice - prezydent USA, kiedy niedawno jego syn byl aresztowany.
                        Przed Wami daleka droga- sa takie sytuacje mozliwe w Polsce? - Watpie....
                        i dlugo nie bedzie.
                        Dlatego taki sedzia moze ubiegac sie o nominacje na dalsza kadencje i ludzie na
                        niego zaglosuja.Ale musi zdobyc zaufanie.
                        Jezeli chodzi o przebieg spraw sadowych- to jest to normalne - nie ma tutaj
                        procesow - dlugich w latach. Zbiora sie dowody i dopiero wtedy przystepuja do
                        postepowania. Jest to krotkie i konkretne. Sedziowie maja duzo asystentow to
                        samo jest w biurach adwokackich, ktorzy przygotowuja dokumenty do spraw.
                        Jak mozna prowadzic postepowanie o glupote lata cale, pamiec sie przytepia,
                        ludzie umieraja - bajzel ...
Pełna wersja