saabb
02.12.10, 16:04
mnie nie ale służby dbające o odśnieżanie już tak. Dziś od rana nie mogę doprosić się o odśnieżenie drogi gminnej. Miły Pan obiecuje, że pług pracuje i do mnie dojedzie. Czekam cierpliwie, śnieg sobie pada i mnie zasypuje. Co tam do pracy nie muszę iść, szef zrozumie. Przychodzi południe, jestem już po kilku telefonach do miłego Pana, zostałem zapewniony, że pług przyjedzie, ale... śnieg sypie a pługu niet. Koło 13 śnieg jakby mniejszy, huuura przestaje padać. Pewnie zaraz moje problemy się skończą. Eeee tam, przed 15 dzwonie do miłego Pana, który informuje mnie, że pług ma zlecone i ma mnie odśnieżyć... No ale ja czekam tak już od rana... On wie. Pytam jaką mam gwarancję, że pług przyjedzie dziś i ja jutro będę mógł jutro pojechać do pracy??? Miły Pan głowy nie daje sobie uciąć, że się uda... Pytam więc czyja głowa ma spaść, żebym miał gwarancję odśnieżenia drogi gminnej??? Siekierę już ostrzę, piłę łańcuchową ostrzę... czas na żniwa...

A wracając jeszcze do powagi sytuacji, zadzwoniłem do urzędu gminy do burmistrza... Tu już Pani jakby mniej miła, że z taką sprawą do niej dzwonię. Dostałem lekcję, że są drogi ważne i mniej ważne (moja wychodzi na to, że nie jest w ogóle ważna) a jak zapytałem, czy jestem mniej ważnym obywatelem płacącym podatki to usłyszałem, że mam ją nie łapać za słówka... Ot spryciula (ze mnie, że łapię). Do tego dowidziałem się, że śnieg w Serocku przestał padać dopiero co... ktoś ma chyba zaśnieżone okna... Na koniec Pani zebrała dane i obiecała się za mną wstawić w M-GZGK. Cóż pozostaje mi mieć wiarę, że się wstawiła a ja ze swojej strony łapię za telefon i dzwonię dalej... może się uda.