Grzeczność już niemodna ?

04.06.09, 12:32
Zaobserwowałam dziwne jak dla mnie zjawisko, dotyczące obyczajów
sąsiedzkich. Chodzi mi o nie mówienie „ dzień dobry”, czy to już
niemodne ? Wychowałam się na innym osiedlu domów jednorodzinnych,
zbudowanym na początku lat siedemdziesiątych, mieszka tam już
trzecie pokolenie, ale kiedy odwiedzam mamę dzieciaki na ulicy
zawsze mówią „ dzień dobry”. Tak są wychowane, bo tak robią ich
rodzice i dziadkowie. Moi obecni sąsiedzi zachowują się tak, jakby
między podwórkami stał dźwiękoszczelny i zasłaniający wszystko mór,
chyba że ja pierwsza powiem „ dzień dobry”. Nie dotyczy to jednych
sąsiadów, to starsi Państwo, stara szkoła wychowania. Oni kłaniają
się pierwsi jeśli akurat pierwsi mnie zobaczą, choć ze względu na
szacunek dla ich wieku i tego, że są tu jednymi z najstarszych
mieszkańców staram się pierwsza ukłonić. Tymczasem młodsi ode mnie
Panowie mijają mnie na ulicy i nic. Przez jakiś czas mówiłam
pierwsza dzień dobry, ale dorosłych ludzi chyba już za późno
wychowywać, więc raczej przestanę się narzucać z moim „dzień dobry”.
Czy ja jestem jakaś niedzisiejsza z moimi poglądami, może szukam
gruszek na wierzbie ???
Pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku dla wszystkich sąsiadów z ulicy
Jutrzenki w Stasim Lesie.
    • tadeusz001 Re: Grzeczność już niemodna ? 04.06.09, 20:10
      Tak, masz rację niestety tak to jest. To jest niestety znaczące. Inny aspekt ogólnego zdziczenia obyczajów poruszyłem już tu na forum - chodziło mi tam o stosunek sąsiadów do mnie jako właściciela psów i mojego zwyczaju wychodzenia z nimi na specer.
      Czy ul. Jutrzenki że to ta zamykana czasem takim podwójnym bramo-szlabanem od strony Stasi Lasu?.
      Lubiłem tam spacerować, bo to spokojna, cicha uliczka i zbyt dużego ruchu nie ma - aż do czasu, gdy jakiś "miły" gość z posesji na rogu od strony Stasi Lasu (Stasiego Lasu??? nie wiem jak to się odmienia) zrobił mi koszmarną awanturę(okazało się, że zna sporo wulgaryzmów), że chodzę z psami jego prywatną drogą - nie wolno, on nie pozwala.
      Ponieważ tak dobrze się nie orientuję w sprawach własności tej drogi, to mimo, że na mapach zaznaczona jest jako publiczna, od tamtej pory tylko sporadycznie tamtędy przechodzę, nie chcąc się narażać. Współczuję takiego sąsiada.
      Ogolnie podzieliłem sobie sąsiadów na takie kategorie:
      1. mili i uprzejmi, zawsze się przywitają, czasem zagadają (o dziwo, niekoniecznie są to ludzie "starej daty" - trafiają się i młodzi i w średnim wieku. Ostatnio zamurowało mnie, jak młody chłopak od sąsiadów mruków (z grupy 2) powiedział do mnie pierwszy "Dzień dobry"
      2. znośni - odpowiedzą na dzień dobry, jeśli dotrze do nich, że to do nich mówię - sami raczej z tym nie "wyskoczą", ale bywaja wyjątki od reguły (chyba większość sąsiadów to grupa 2)
      3. ignoranci - tj. tacy, co nie słyszą skierowanego do nich dzień dobry, albo akurat przypadkiem odwracają wzrok. siedzą cicho - nie wiadomo co sobie myślą - czasem mam wrażenie, że mają mnie za wariata jak się do nich odezwę
      4. wredni złośliwcy, szukający pretekstu do pretensji i znajdujący taki pretekst w moim przypadku w postaci moich psów, których chyba panicznie się boją. (tych na szczęścoie jest najmniej, ale niestety są) Równie dobrze mogliby robić awantury o zbyt głośne dzieci, kosiarkę w sobotę/niedzielę czy cokolwiek, zawsze znajdzie się jakiś pretekst.
      Ogólnie powoli przestałem sam się odzywać do tych z grupy 3 i 4, więc jeśli kogoś wcześniej źle oceniłem to może teraz on we mnie widzi wrednego i naburmuszonego mruka sad. Ale cóż - z kim przestajesz(sąsiadujesz), takim się stajesz, niestety.
      • lysy-g Re: Grzeczność już niemodna ? 04.06.09, 22:33
        Tak, Jutrzenki to ta ulica ze szlabanem.

        Wiecie, ja mam trochę inne spostrzeżenia. Kiedy zamieszkaliśmy na
        Jutrzenki, byłam w szoku, że ludzie, a zwłaszcza młodzież mówią mi
        dzień dobry. To naprawde miłe, zwłaszcza, że bylismy nowi i nikogo
        nie znaliśmy.
        Teraz widzę, że niektórzy z sąsiadów nie maja zwyczaju się kłaniać,
        więc stopniowo ja też przestaję, bo czuje się jak idiotka. Dorosła
        kobieta mówi dzień dobry mężczyźnie, a on udaje, że tego nie widzi.
        Dziecinada. (I tu moje spostrzeżenie jest takie, ze to raczej starsi
        wykazują się brakiem dobrych manier.)

        Ale mimo to mam nadzieję, że na Jutrzenki mieszkają w większości
        sympatyczni ludzie, których serdecznie pozdrawiam!!!
Pełna wersja