1marzka
04.06.09, 12:32
Zaobserwowałam dziwne jak dla mnie zjawisko, dotyczące obyczajów
sąsiedzkich. Chodzi mi o nie mówienie „ dzień dobry”, czy to już
niemodne ? Wychowałam się na innym osiedlu domów jednorodzinnych,
zbudowanym na początku lat siedemdziesiątych, mieszka tam już
trzecie pokolenie, ale kiedy odwiedzam mamę dzieciaki na ulicy
zawsze mówią „ dzień dobry”. Tak są wychowane, bo tak robią ich
rodzice i dziadkowie. Moi obecni sąsiedzi zachowują się tak, jakby
między podwórkami stał dźwiękoszczelny i zasłaniający wszystko mór,
chyba że ja pierwsza powiem „ dzień dobry”. Nie dotyczy to jednych
sąsiadów, to starsi Państwo, stara szkoła wychowania. Oni kłaniają
się pierwsi jeśli akurat pierwsi mnie zobaczą, choć ze względu na
szacunek dla ich wieku i tego, że są tu jednymi z najstarszych
mieszkańców staram się pierwsza ukłonić. Tymczasem młodsi ode mnie
Panowie mijają mnie na ulicy i nic. Przez jakiś czas mówiłam
pierwsza dzień dobry, ale dorosłych ludzi chyba już za późno
wychowywać, więc raczej przestanę się narzucać z moim „dzień dobry”.
Czy ja jestem jakaś niedzisiejsza z moimi poglądami, może szukam
gruszek na wierzbie ???
Pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku dla wszystkich sąsiadów z ulicy
Jutrzenki w Stasim Lesie.