Jak wychować rowerzystów?

    • lentil Re: Jak wychować rowerzystów? 11.02.02, 18:01
      Gość portalu: gerda napisał(a):

      > Macie jakieś pomysły na wychowanie rowerzystów,którzy jeżdżą po chodnikach lub
      > ścieżkach, które są wspólne dla pieszych i rowerzystów (jest kilka takich w
      > warszawie, np. wzdłuz Trasy Łazienkowskiej)? Jak im wbić do łbów, że w takich
      > sytuacjach pieszy ma pierwszeństwo?? Niestety, nie mamy mozliwości robic tego,
      > co proponuja rowerzysci na jednym z wątków poniżej
      > ("zahaczać", "trąbić", "wjeżdżać z piskiem hamulców w tyłek" itp. twórcze
      > pomysły). Ja wymysliłam jeden sposób: chodzić z kijem i wtykać w szprychy, ale
      > mam opory natury moralnej, bo niestety wychowano mnie w szacunku dla człowieka.
      >
      > Macie jakieś inne pomysły?

    • Gość: biker Re: Jak wychować wtykacza kija? IP: 193.0.124.* 18.04.02, 15:02
      bez wtykania w szprychy kija!!!!!
      kolarze jeżdżą po chodnikach bo po ścieżkach rowerowych chodzą ludzie.
      • annabl Re: Jak wychować wtykacza kija? 06.05.02, 22:16
        Gość portalu: biker napisał(a):

        > bez wtykania w szprychy kija!!!!!
        > kolarze jeżdżą po chodnikach bo po ścieżkach rowerowych chodzą ludzie.

        bo gdyby w Warszawie byly sciezki rowerowe a nie zacerowany asfalt to nie byloby
        glupich wtykaczy

    • draconessa Jak wychowac pieszych? 29.05.02, 09:41
      Zwracam uwage, ze ciagi jezdno-piesze maja zazwyczaj wydzielony pas ruchu dla
      pieszych i oddzielny dla rowerzystow. Niestety, zazwyczaj piesi dziwnym trafem
      wybieraja ciagi rowerowe do spacerow, albo maszeruja cala szerokoscia i sciezki
      rowerowej i chodnika, nie reagujac na dzwonki, prosby o ustapienie miejsca
      etc. Zas co do dzieci i psow - nalezy ich chyba pilnowac w kazdej sytuacji,
      wiec i powinno sie je przyzwyczajac, ze na sciezce rowerowej nie nalezy
      chodzic. Co do jazdy po chodnikach - niestety, aby dostac sie do sciezek
      rowerowych, trzeba z reguly przejechac jakis, czasem spory odcinek po miescie.
      POniewaz rowerzysci to z reguly ludzie o zdrowej psychice, wiec i nie maja
      zapedow samobojczych - majac do wyoru miedzy jezdnia a chodnikiem zawsze
      wybiore chodnik, bo chce cala i zdrowa wrocic do domu. Zauwazam ponadto, ze z
      reguly rowerzysci jednak po chodnikach jezdza ostroznie ( bo wiemy, ze jestesmy
      to goscmi i powinnismy ustepowac pierwszenstwa pieszym), zas piesi czesto
      zachowuja sie niezyczliwie ( zeby nie powiedziec - po chamsku) Naturalnie, sa
      wyjatki od obydwu tych regul. Tak wiec, aby wszystkim nam sie dobrze zylo,
      potrzebna jest wzajmena zyczliwosc i kultura obydwu stron. Natomiast jezeli
      ktos do mnie podejdzie z kijem, to ja tez zaczne jezdzic z pala w rece o gromic
      grupki spacerowiczow okupujace sciezki rowerowe.
    • kubajek A nie da sie bez "wychowywania" pałą? 29.05.02, 16:19
      Człowiek dorosły może być pieszym, rowerzystą czy też automobilistą. W każdym
      z tych wcieleń jest jednak zawsze i przede wszystkim sobą. I nic tego nie
      zmieni, a już zwłaszcza "wychowywanie" za pomocą kija w szprychy czy pałki po
      karku.
      Wychowywać trzeba dzieci.
      I to też bez używania takich metod.

    • Gość: fumo Re: Jak wychować rowerzystów? IP: 193.0.117.* 04.06.02, 20:21
      Roweżyści są moim zdaniem nie do wychowania. Wzdłuż al. Prymasa Tysiąclecia z
      jednej strony jest ścieżka rowerowa(co prawda miejscami zanika ,ale jest) a z
      drugiej strony nie ma, jest za to wąski chodnik z jednej strony nasyp z drugiej
      ulica i przystanek autobusowy. MOżecie mi wytłumaczyć dlaczego jeździcie na
      rowerach akurat z tej strony gdzie nie ma ścieżki za to jest przystanek z
      oczekującymi ludźmi? Co dziwne niektórzy rowerzyści nie jeżdżą dokąś,np. do
      pracy , szkoły , sklepu itd. tylko w celach rekraacyjnych , a więc dlaczego wam
      się tak śpieszy że nie możecie przejechać na drugą stronę ulicy, choćby nawet (
      o zgrozo)trzeba było czekać na zmianę świateł na skrzyżowaniu?!!!!!
      • Gość: el-Apa to bardzo proste IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.02, 19:41
        człowiek to taki koń, który chodzi tam gdzie mu wygodniej- dotyczy to pieszych
        (wydeptują ścieżki), kierowców (na skróty po chodnikach, jazda pod prąd) jak i
        wspomnianych rowerzystów. Sztuką jest nie robić komuś krzywdy i nie dać sobie
        zrobić krzywdy. Dla mnie jazda po chodniku to złoty środek- nie zagrażają mi
        samochody a na pieszych mocno uważam. Z moich obserwacji piesi to najsłabsze
        ogniwo łańcucha (i tak giną pod kołami samochodów a nie rowerów). Njcięzsze
        przypadki to roztargnieni i !o zgrozo! romawiający przez telefon. Ci ostatni są
        niestety nieobecni duszą ale ciałem, zataczają z cielęcym wzrokiem kręgi po
        chodnikach i ścieżkach rowerowych, wtedy nie ma bata albo się zatrzymam albo
        będzie jatka.
      • yuurei Re: Jak wychować rowerzystów? 05.07.02, 08:50
        Możesz mi wytłumaczyć jak to jest, że mimo wyodrębniania ścieżek dla
        rowerzystów, oznaczania ich innym kolorem czy znakami pieszy i tak zamiast
        chodnikiem, który ma obok pójdzie właśnie ścieżką rowerową? Dlaczego na
        _uprzejme_ zwrócenie uwagi, że porusza się ścieżką słownie zabija rowerzyste?
        Dlaczego pieszy gdy już zamierza przekroczyć ścieżkę rowerową bo musi, nie
        rozejrzy się, tylko zamyślony, zagadany przez telefon czy pogrążony w rozmowie
        z kimś innym wchodzi wprost pod koła rowerzysty? Tak was podnieca sławetne
        powiedzenie "Daj się przejechać"? :) Może zamiast od wychowywania nas -
        rowerzystów, zaczniecie najpierw od siebie?

        Pzdr
        • jane_blond_007 Re: Jak wychować rowerzystów? 05.07.02, 15:25
          Yuurei - amen. Nic dodać, nic ująć.
          Ja jednak chciałam trochę z innej "beczki" - nie koniecznie o "świętej wojnie"
          między rowerzystami a resztą świata, która w sumie jest rzeczą przykrą i nie
          powinna mieć miejsca w społeczeństwie, które podobno zmierza do Europy;)
          Chciałam raczej wspomnieć o stosunkach panujących na ścieżkach między samymi
          rowerzystami: często zdarza mi się, że jadąc muszę zwolnić i przeprosić parę
          rowerzystów jadących obok siebie, którzy nawet nie raczą, (skoro już muszą
          rozmawiać), od czasu do czasu spojrzeć za siebie, czy komuś przypadkiem nie
          przeszkadzają; albo "chamskie" wymijanie na trzeciego, co często kończy się
          zepchnięciem jednego z jadących na trawnik, i tym podobne.
          My po prostu jesteśmy jak dzieci, które dostały nową zabawkę i szalenie się z
          niej cieszą, zarazem nie wiedząc do końca jak się jej poprawnie używa.
          No. To tyle. Uważajcie na siebie:))
          Pzdr,
          Jane.
        • draconessa Re: Jak wychować rowerzystów? 07.07.02, 18:58
          Ja dzisiaj przerobilam nastepujaca sytuacje. Jade sciezka na Jana Pawla II.
          Sciezka,podkreslam, chodnik jest tuz obok. Naprzeciwko mnie cala szerokoscia
          sciezki ida trzy osoby - facet czule obejmujacy partnerka i kobieta z wozkiem.
          Ida z naprzeciwka, sciezka, chodnik obok. Oni na sciezce. Zawzielam sie i
          jade "na czolowke" Swiete krowy nawet nie raczyly sie ruszyc, w ostatniej
          chwili zjechalam im z drogi ( rozjezdzanie pieszych nie jest mile) jak ich
          mijalam facet z calej sily pchnal w bok moj rower i warknal " jak mnie, k...,
          wkur...ci rowerzysci" W odpowiedzi puscilam mu taka wiazanke zyczen,
          ze...wstydze sie ich przytoczyc tu, na forum... Oczywiscie pan nie byl dluzny,
          jego panna tez ani mamusia z dzieckiem. W takim ukladzie uwazam, ze nie ma co
          sie patyczkowac - po mordach nalezy prac !!! I nastepnym razem nie skrece w
          bok - nawte jesli bedzie to matka z 10 dzieci.
          • Gość: Krzysiek Re: Jak wychować rowerzystów? IP: *.chello.pl 07.07.02, 21:13
            Ja w takiej sytuacji jadę z dużą prędkością prosto na na delikwenta i udaję,
            że go nie widzę, delikwent szybko ucieka w trawę ;). To się tyczy oczywiście
            tylko ścieżek rowerowych.

            Pozdraiwiam
            • draconessa Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 09:44
              Ja wlasnie tez tak robilam, tylko w ostatniej chwili sie ulitowalam i mialam za
              swoje. Bede wiec jezdzic z pala w rece.
              • yuurei Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 11:22
                A następnym razem ten ktoś też weźmie pałę i wsadzi Ci ją miedzy szprychy. To
                już wolę monotonnie zwracać uwagę...
                albo kupić megaklakson :)
                • draconessa Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 11:41
                  hahaha, ale zeby tylko policja nie zatrzymala - tak, jak za legendarnego
                  pingwinka..zatrzymanie za uzywanie przerazliwego sygnalu dzwiekowego... Poza
                  tym, widzisz, jest mala roznica, jesli ja do delikwenta ( ktory sobie glupio
                  spceruje po sciezce) podjezdzam od tylu, a co innego jesli taka zlosliwa malpa
                  idzie na wprost, blokujac cala sciezke i specjalnie nie raczy zejsc na bok.
                  Wtedy nalezy jednak chyba stosowac przemoc - trudno, najwyzej bede rower
                  remontowac...
                  • yuurei Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 15:14
                    Policja najpierw musiała by tam być. A wiadomo, że niebiescy są wszędzie czyli
                    nigdzie. Megaklakson wywiera bardzo dobry wpływ na osobę, co potwierdzają
                    rowerzyści jeżdzący KENem. A w końcu to jedna z bardziej uczęszczanych ścieżek.
                    Pozatym wypracowany jest jeszcze jeden sposób. Może trochę bardziej kosztowny,
                    ale kiedyś bardzo dobrze się sprawdzał. Trzeba mieć czas niestety. Ale wdaje
                    się z dyskusje z delikwentem na ścieżce. Jak zaczyna pyskować, wyjmuje się
                    telefon i z uśmiechem na ustach powiadamia go, że dzwonimy na Policję, niech
                    rozstrzygną ten spór. Ludzie miękną jak plastelina na słońcu.
                    I jest to na pewno o wiele lepsze rozwiązanie niż przemoc itp.

                    Pzdr
                    • draconessa Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 15:24
                      Ha, to moze rzeczywiscie kupie megaklakson, naturalnie nie w formie pingwinka,
                      ale jakis, co by ryczal niczym syrena okretowa. Ale jak mnie jeszcze raz ktos w
                      rower walnie to...moge sie okazac jednak agresywna. Grrr!!! :)))
                    • draconessa Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 21:01
                      A tak a propos trabienia - to jeszcze mi sie przypomnial obrazek, ale tym razem
                      naprawde na wesolo. Dawniej pracowalam na Krzywickiego, ze swojego domu
                      chodzilam do pracy spacerkiem ulica Zelazna. Czesto jechal tamtedy facet, na
                      rowerze chyba marki Jupiter ( albo jakis podobny model). Czlowiek ten poruszal
                      sie jezdnia, i w rytmicznych odstepach czasowych przystawial do ust trabke
                      sygnalowke i...trabil, ostrzegajac, ze jedzie. Moze cos w tym stylu powinnam
                      sobie zafundowac???
                      PZDR
                      • jane_blond_007 Re: Jak wychować rowerzystów? 08.07.02, 22:15
                        Dla mnie bomba!;)) Ta trąba, oczywiście:)
                        PZDR,
                        Jane.
                • Gość: bro Re: Jak wychować rowerzystów? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.02, 00:22
                  A dlaczego?
                  W sobotę mijałem "pielgrzymów" (nie wiem skąd- prawdopodobnie świadkowie Jechowy
                  wracali ze stadionu Legii(mieli parasole i plakietki)) przy skrz. Książęcej i
                  Rozbrat. Megachodnik obok ścieżki a Ci idą zgłowami w chmurach(po ścieżce)
                  i "joby" na mnie ślą bo ich straszę?!!!!!Jacyś lepsi? bo uduchowieni? Jakbym ich
                  najechał to potrzebowaliby transfuzji krwi. SAMOBÓJCY?

                  • Gość: ptica Re: Jak wychować rowerzystów? IP: *.interia.pl 09.07.02, 15:47
                    Zachowanie sie pieszych na sciezkach rowerowych i rowerzystow na chodnikach
                    jest czysto sprawa kultury osobistej jednych i drugich. Oraz kwestia
                    przyzwyczajenia.

                    Jezdzilem na rowerze po Berlinie, sciezkami sie jedzie szybciej niz ulica. Ale
                    jak na chwile zsiadlem z roweru, kolega Niemiec musial mnie co chwile sciagac
                    ze sciezki, bo nieswiadomie na nia co chwile wlazilem. Mowil przy okazji, ze
                    jak mnie ktos potraci to zebym nie mial do niego pretensji - rowerzysta na
                    sciezce ma absolutne pierwszenstwo.

                    Moze i my sie kiedys doczekamy takich sciezek i takich zachowan pieszych jak w
                    bardziej cywilizowanych rowerowo krajach...
Pełna wersja