Dodaj do ulubionych

Bezczelni pedalarze!

IP: *.com.pl 14.10.04, 11:44
Ostatnio miałem okazję pojeździć po Mazurach i wzrosła moja niechęć do
rowerzystów! Dwupasmowa dobra szosa prowadzi łagodnym łukiem lekko pod górę,
po niej wlecze się noga za nogą sznur samochodów, a z naprzeciwka, z góry, z
za zakrętu wyskakują coraz to samochody skutecznie uniemożliwiając
wyprzedzenie dwóch zmęczonych rowerzystów. Oczywiscie kierowcy szybkich aut
osobowych wyprzedzali tę parę nie bacząc na ciągłą linię, ale kierowca
ciężarówki nie mogąc, ze względu na długość i małe przyśpieszenie, pokonać
tej ruchomej przeszkody, dojechał zderzakiem do ich tylnych błotników i
uruchomił bardzo głośny sygał pneumatyczny. Obydwaj pedalarze natychmiast
zjechali na pobocze i tam kontynuowali podróż. A gdyby myśleli społecznie, co
u rowerzystów niestety się nie zdarza, to od początku jechaliby poboczem. W
takiej Rumunii, na przykład, na krętych i wąskich drogach ciężarówka,
ciągnąca za sobą sznur samochodów, ma obowiązek zjechać na by-pass, aby nie
blokować drogi. U nas prawo o ruchu drogowym postawiono na głowie, byle
złośliwa menda na rowerze może zakłócić ruch na międzymiastowej szosie. Precz
z bezczelnymi pedalarzami!Precz!
Obserwuj wątek
      • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 14.10.04, 14:50
        No, w końcu się zdobyłeś na dowcip! Może nie najwyższego lotu, bo wiadomo że to
        właśnie rowerzyści mają kłopoty z wytryskiem wskutek ciągłego ucisku prostaty,
        ale doceniam Twój (KA) wysiłek(umysłowy). Jeszcze tylko nieco popraw ortografię
        i już będziesz mógł bez wstydu zabierać głos na forum. Co do Rumunii, to
        przykład, bo choć z czasów Caucescu, to dobry. Co byś powiedział gdyby
        rowerzyści musieli chodnikami jeżdzić za pieszymi? Uznałbyś to zapewne za chory
        pomysł i słusznie, a to że samochody suną w ślimaczym tempie za rowerzystami to
        Twoim zdaniem dobrze? A pedalarstwo nie musi mieć nic wspólnego z pedalstwem,
        choć może. Wysilają się ci, którzy chcą i nie widzę powodu żeby towarzyszyły im
        w tym sznury samochodów. Pozdrowienia!
        • Gość: k100r Re: Bezczelni pedalarze! IP: 83.2.1.* 14.10.04, 15:22
          > właśnie rowerzyści mają kłopoty z wytryskiem wskutek ciągłego ucisku prostaty,
          Nauka nadaza za potrzebami ludzkosci - nowoczesne siodla sa dopasowane
          anatomicznie oraz wyposazone w tzw. love channel, ktory zapobiega uciskowi
          waznych mniejsc, nie tylko u rowerzystow, ale rowniez u rowerzystek.

          > rowerzyści musieli chodnikami jeżdzić za pieszymi?
          Pomysl nie jest nowy i sam go stosuje, niestety nie moge nic poradzic na "lawe"
          od trawy do trawy. Zapewne powiesz ze lamie przepisy, ale jestem tylko kolejnym
          "pedalarzem" ktory jezdzi po chodnikach, omija pieszych walesajacych sie po
          sciezkach rowerowych i unika samochodow jak ognia, bo poki co prawo silniejszego
          ma sie u nas dobrze...
          • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 14.10.04, 15:48
            No! W końcu pierwszy rowerzysta, który nie wstydzi się przyznać, że w zderzeniu
            z samochodem nie ma szans. Życzę Ci przyjemnego uprawiania tego hobby! Czytając
            posty większosci rowerzystów zacząłem podejrzewać że mikrowstrząsy szkodzą
            także na mózg, ale mnie wyprowadziłeś z błędu.
            • Gość: KA Stwierdzenie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.10.04, 15:55
              Piotrze to nie obraza to stwierdzenie faktu jesteś PRYMITYWEM i wiecej nie
              zaszczyce cię już ani jednym słowem odpowiedzi gdyż jak po raz kolejny dajesz
              na to przykład jedyne co do ciebie dociera to SIŁA a starego pryka po mordzie
              okładał nie bedę a i poniżej mej godności takie rękoczyny.
              Jesteś smutny, wgetuj sobie dalej.
              KA
            • Gość: k100r Re: Bezczelni pedalarze! IP: 83.2.1.* 14.10.04, 16:06
              > No! W końcu pierwszy rowerzysta, który nie wstydzi się przyznać, że w zderzeniu
              >
              > z samochodem nie ma szans.
              Jako ze bardzo mi sie ten skecz podoba chociaz jest o hydraulice a nie rowerach
              zacytuje: "praw fizyki Pan nie zmienisz i nie badz Pan glab".
              A tylko mojemu golebiemu sercu co poniektorzy wlasciciele aut zawdzieczaja
              calosc lakieru.

              Chociaz w chwilach slabosci nachodza mnie mysli aby te szanse miedzy rowerem a
              autem wyrownac przy pomocy produktu pana Uziela Gal...

              Uwazasz ze silniejszy ma racje? - zaraz lece sprzedac mojego Fiacika i kupie
              Nissana Patrola - moze byc i 15 letni byle orurowany. I wtedy mozemy sobie
              pogadac o prawie silniejszego...
          • ronin_2005 Re: Bezczelni pedalarze! 28.01.05, 23:40
            Dobrze mówi dać mu wódki niestety w naszych realiach jesteśmy skazani na jazde
            po tretuarach wbrew przepisom jednak uważam iz posówając się do wykroczenia
            którego nikt nie egzekwuje powinniśmy zachować odrobinę kultury i nnie poganiać
            boguducha wsinnych pieszych dzwonkami czy gwizdkami.
    • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 19.10.04, 14:46
      Jedni twierdzą, że piłkarzom nogi się robią krzywe od grania w piłkę, inni że
      ci z krzywymi nogami mają dryg do piłki ale fakt, że piłkarze mają krzywe nogi
      jest niepodważalny.
      Podobnie rowerzyści. Nie wiadomo jeszcze czy to upośledzeni lubią rowery, czy
      jazda na rowerze upośledza, ale fakt że takiej hucpy długo by szukać wśród
      normalnych użytkowników dróg. Precz z pedalarstwem na ulicach i szosach!
      • yuurei Re: Bezczelni pedalarze! 19.10.04, 20:26
        Ciągle czekam na przedstawienie problemu, który tak Cię zeźlił to raz.
        Po drugie nie wiem kogo uważasz za normalnego użytkownika dróg. Przypuszczam po
        sposobie w jaki wyrażasz swoje opinie, że to ktoś wetknięty za kierownicę
        samochodu myślący tylko o sobie i o tym jak najszybciej dojechać z punktu A do
        punktu B nie licząc się z nikim innym na drodze.
      • Gość: bezczelny pedalarz Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:38
        znam ci takich frustratów w tandetnych furach, co sie napatrzo na bety,
        audiole, merolki, duuuuuuże nisssany i potem frajer żeby odreagowac wypatruje
        cykliste i sie nad nim pastwi, bo słabszy, ale widac że kiedys jakiś bezczelny
        pedalarz nie dał sie zwiktymizować, sie odwinął i ten balas co sie "piotr"
        podpisuje ma traume hehehe, goń sie ćwoku na śląsk i powyżywaj na krajówkach z
        tirami, pedałofobie z ciemnogrodu :)
        • Gość: Piort Drogi Marcellusie! IP: *.com.pl 20.10.04, 09:48
          Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co to.
          A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem, bo bardzo bym nie chciał na
          starość wylądowac w więzieniu za uszkodzenie takiego śmigającego przez
          przejście dla pieszych czy pałętającego się po jezdni. Z powodu wysypu tych
          pógłowków kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
          każdym miejscu na drodze. A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
          dawna!
          • robertrobert1 Re: Drogi Marcellusie! 20.10.04, 12:42
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co
            to.
            >
            > A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem,

            A to jest juz tylko i wylacznie twoj problem. Jesli nie akceptujesz rowerzystow
            na ulicach to masz 2 rozwiazania:
            1. Zglos poprawke do ustawy i spokojnie czakaj az ja sem zaakceptuje a to nie
            bedzie zbyt szybko bo w koncu dazymy ku zachodowi a nie ku Bialorusi a jak
            wiadomo na zacodzie Europy komunikacja rowerowa jest coraz bardziej promowana.
            2. Przestan poruszac sie po ulicy tylko np korzystaj z linii lotniczych albo
            kolei a wowczas moge cie w 100 % zapewnic, ze na owych szlakach nienapotkasz
            tak bardzo denerwujacych cie rowerzystow.

            > Z powodu wysypu tych
            > pógłowków

            Ja codziennie sie przegladam w lustrze i codziennie widze u siebie cala glowe
            wiec teoria o rowerzystach-polglowkach jest wyssana z palca.

            > kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
            > każdym miejscu na drodze.

            W zwiazku z tym mam dla ciebie jeszcze jedna rade: skoro masz problemy z uwaga
            to zacznij poruszac sie po autostradach a wowczas bedziesz mogl wykazac sie
            swoim refleksem-szachowca.

            > A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
            > dawna!

            Oczywiscie, ze tak, zwlaszcza temu smogowi, ktory powstaje w najwiekszych
            miastach podczas porannego szczytu komunikacyjnego, nieprawdaz?
          • madrider1 Re: Drogi Marcellusie! 20.10.04, 14:17
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Nie mam kłoptotów z errekcją, jestem tak stary, że zapomniałem wogóle po co to.
            >
            > A rowerzyści, ci na jezdniach, są moim utrapieniem, bo bardzo bym nie chciał na
            >
            > starość wylądowac w więzieniu za uszkodzenie takiego śmigającego przez
            > przejście dla pieszych czy pałętającego się po jezdni. Z powodu wysypu tych
            > pógłowków kierowcy muszą zwielokrotnić uwagę i spodziewać się zawalidrogi w
            > każdym miejscu na drodze. A cykilści są winni wszelkiego zła - to wiadomo od
            > dawna!

            A przepraszam bardzo jak wyobrażasz sobie jeżdżenie samochodem bez koncentrowania się na tym co się dookoła Ciebie dzieje? Jeśli rzeczywiście w ten sposób kierujesz pojazdami mechanicznymi to policja się powinna do Ciebie dobrać już dawno. A pewnie inni kierowcy klną na Ciebie bardziej niż na rowerzystów zawalidrogo...
            A może problem tkwi w tym, że z jakiejś przyczyny nie jesteś już na tyle sprawny i nie możesz wsiąść na rower i dlatego właśnie tak ostro atakujesz rowerzystów?
            Żyj i daj żyć innym
          • yuurei Re: Drogi Piortrze 20.10.04, 14:46
            Ponieważ ciągle nie mogę otrzymać od Ciebie odpowiedzi na pytanie zaatakuję tych
            półgłowych kierowców którzy:
            - wczoraj o mało nie przejechali mnie na pasach: przechodziłem jako pieszy, bez
            roweru. Gość nawet nie zachamował. W zasadzie można mu wybaczyć. W końcu
            rozmawiał z kolegą a przez pasy rzadko kto przechodzi.
            - następnych debili, którzy notorycznie stają na pasach a na pytanie "Dlaczego
            stoi Pan na pasach" odpowiadają, że przed nim ktoś stoi więc jak ma na pasach
            nie stać. Naturalnie to go usprawiedliwia, przecież nie można zatrzymać się
            przed pasami. To kolejne zdarzenie jako pieszy.
            - idiotów, którzy notorycznie mylą linię warunkowego zatrzymania z wyznaczoną
            ścieżką rowerową. W końcu po co komu ścieżka przecinająca jezdnię.
            - baranów, którzy na trasie Poznań - Warszawa ani razu (powtarzam ani razu) nie
            zjechali na pobocze w celu ułatwienia manewru wyprzedzania (zdarzenie jako
            kierowca). Nie dziw się, że rowerzyści nie ustępują. Biorą przykład z "wyżej
            rozwiniętego" środowiska użytkowników dróg
            - buców, którzy notorycznie zastawiają swoimi samochodami chodniki. W końcu kto
            by spacerował po chodniku.
            - niedorozwojów notorycznie łamiących przepis poruszania się z prędkością 50 km
            w obszarze zabudowanym.
            - wieśniaków, którzy zapomnieli, że manewr skrętu czy zmiany pasa sygnalizuje
            się kierunkowskazem i to nie przez sekundę po wykonaniu manewru.

            Odechciało mi się wyliczać. Nie chcę stracić szacunku do tych normalnych
            użytkowników dróg maści wszelakiej, których mimo wszystko jest chyba więcej.
            • Gość: Piort Re: Drogi Piortrze IP: *.com.pl 20.10.04, 15:52
              Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
              Facet omal Cię nie przejechał na pasach - akurat pasy to jedyne miejsce, gdzie
              mogą się poruszać piesi oraz pojazdy i ja zawsze upewniam się czy, nawet gdyby
              kierowca nie zwolnił, zdążę przejść. Byłem świadkiem kilku wypadków, gdzie
              pieszy pewien swoich praw wchodził przed samochód, który nie był w stanie się
              zatrzymać. Po prostu w świecie obowiązują prawa przyrody niezależnie od kodeksu
              drogowego i nie byłoby dla mnie żadną pociechą, że zostałem inwalidą z winy
              kierowcy, który jechał za szybko, miał uszkodzone hamulce lub mnie po prostu
              nie zauważył.
              Co do stania na pasach, to może się zdarzyć i nie ma co robić tragedii. Jeżeli
              posuwasz się za samochodem i jego kierowca nie zdecyduje się opuścić
              skrzyżowania, to zostajesz jak głupi na pasach, bo naogół za Tobą już ktoś
              stanął. Niby powinno zatrzymać się przed pasami, ale gdy samochody sznurkiem
              skręcają w prawo na zielonym i nagle wejdzie pieszy, to muszą się zatrzymać, a
              potem zmienia się światło i aż do zpalenia zielonej strzałki musisz stać tam
              gdzie się zatrzymałeś. Naogół spotykam się w takich wypadkach z
              wyrozumiałością, ale staram się ich unikać.
              Z miejsca kierowcy samochodu osobowego oznakowanie poziome dróg jest nie
              najlepiej widoczne, szczególnie na mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni.
              Gdy stoisz przed przejsciem, to na metr - dwa przed maską jezdni ani
              namalowanych linii wogóle nie widać. Wogóle pomysł z warunkowymi znakami jest
              chory! Albo wolno albo nie, a nie uznaniowe stosowanie się do znaków.
              Co do zjeżdząnia na pobocze gdy się jest wyprzedanym, to dawniej był taki
              obowiązek, a teraz miły zwyczaj. Ja, gdy prowadzę duży samochód, w miarę
              możności staram się ułatwiać wyprzedzanie mnie.
              Zastawianie chodników to przecież nie złośliwość, tylko parkowanie. Gdyby w
              pobliżu było miejsce do parkowania, napewno taki by nie wjeżdżał na chodnik.
              Przepis o 50 km/h jest idiotyczny, nie dziw się że nie jest przestrzegany ani
              egzekwowany przez policję. Gdyby ta banda półgłowków wydała ustawę, że masz
              chodzić po chodniku tyłem, aby widzieć kto nadchodzi, to byś chodził -
              legalisto?
              Nie widzę nic złego w wieśniactwie, podobnie sie czułem jeżdżąc po Kairze czy
              Atenach i spotykałem się z wyrozumialością tubylców. Gdy w Warszawie widzę
              zagubionego kierowcę z innego miasta, to staram mu się pomóc i ułatwić, ale
              buraków na warszawskej rejestracji wciskających się na siłe, tępię. No i
              rowerzystów.
              • yuurei Re: Drogi Piortrze 20.10.04, 16:20
                Gość portalu: Piort napisał(a):

                > Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
                > Facet omal Cię nie przejechał na pasach - akurat pasy to jedyne miejsce, gdzie
                > mogą się poruszać piesi oraz pojazdy i ja zawsze upewniam się czy, nawet gdyby
                > kierowca nie zwolnił, zdążę przejść. Byłem świadkiem kilku wypadków, gdzie
                > pieszy pewien swoich praw wchodził przed samochód, który nie był w stanie się
                > zatrzymać. Po prostu w świecie obowiązują prawa przyrody niezależnie od kodeksu
                >
                > drogowego i nie byłoby dla mnie żadną pociechą, że zostałem inwalidą z winy
                > kierowcy, który jechał za szybko, miał uszkodzone hamulce lub mnie po prostu
                > nie zauważył.

                W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
                przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
                miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę ustępować
                pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko a hamować mu
                się nie chce?

                > Co do stania na pasach, to może się zdarzyć i nie ma co robić tragedii. Jeżeli
                > posuwasz się za samochodem i jego kierowca nie zdecyduje się opuścić
                > skrzyżowania, to zostajesz jak głupi na pasach, bo naogół za Tobą już ktoś
                > stanął. Niby powinno zatrzymać się przed pasami, ale gdy samochody sznurkiem
                > skręcają w prawo na zielonym i nagle wejdzie pieszy, to muszą się zatrzymać, a
                > potem zmienia się światło i aż do zpalenia zielonej strzałki musisz stać tam
                > gdzie się zatrzymałeś. Naogół spotykam się w takich wypadkach z
                > wyrozumiałością, ale staram się ich unikać.

                Też staram się wykazywać cierpliwością ale gdy są to sytuacje sporadyczne. Jeśli
                dzień w dzień muszę czekać 2 minuty aż łaskawcy zjadą z pasów pozwalając mi
                przejść. Pozatym w PoRD jest zapis, że gdy nie można zakończyć manewru to się go
                nie wykonuje.

                > Z miejsca kierowcy samochodu osobowego oznakowanie poziome dróg jest nie
                > najlepiej widoczne, szczególnie na mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni.
                > Gdy stoisz przed przejsciem, to na metr - dwa przed maską jezdni ani
                > namalowanych linii wogóle nie widać. Wogóle pomysł z warunkowymi znakami jest
                > chory! Albo wolno albo nie, a nie uznaniowe stosowanie się do znaków.

                Tutaj poniekąd się zgodzę. Wogóle znaków mamy za dużo. Ale skoro już są to warto
                by się stosować co nie? ;>

                > Co do zjeżdząnia na pobocze gdy się jest wyprzedanym, to dawniej był taki
                > obowiązek, a teraz miły zwyczaj. Ja, gdy prowadzę duży samochód, w miarę
                > możności staram się ułatwiać wyprzedzanie mnie.
                > Zastawianie chodników to przecież nie złośliwość, tylko parkowanie. Gdyby w
                > pobliżu było miejsce do parkowania, napewno taki by nie wjeżdżał na chodnik.

                Idąc tym tropem będąc pieszym mogę pomyśleć tak: "Chodnik zastawiony, nie mam
                jak przejść to idę ulicą. Skoro mi blokują chodnik ja im zablokuję ulicę".

                > Przepis o 50 km/h jest idiotyczny, nie dziw się że nie jest przestrzegany ani
                > egzekwowany przez policję. Gdyby ta banda półgłowków wydała ustawę, że masz
                > chodzić po chodniku tyłem, aby widzieć kto nadchodzi, to byś chodził -
                > legalisto?

                Idąc tyłem po chodniku i tak nie będę widział kto nadchodzi tylko kto szedł za
                mną :>

                > Nie widzę nic złego w wieśniactwie, podobnie sie czułem jeżdżąc po Kairze czy
                > Atenach i spotykałem się z wyrozumialością tubylców. Gdy w Warszawie widzę
                > zagubionego kierowcę z innego miasta, to staram mu się pomóc i ułatwić, ale
                > buraków na warszawskej rejestracji wciskających się na siłe, tępię. No i
                > rowerzystów.

                Ja będąc w Paryżu widziałem jeden wielki korek w mieście, brak miejsc do
                parkowania a jednak ruch był uporządkowany bez tępienia innych użytkowników
                dróg. Nikt na chodniku nie parkował, nikt na nikogo nie darł japy, że spóźni się
                3 minuty. Widziałem dosłownie sytuację, gdy z samochodu dostawczego przed
                skrzyżowaniem wypadły kierowcy listwy i on je spokojnie zbierał. Nikt nawet nie
                zatrąbił, próbował objechać chodnikiem itepe. U nas pewnie by zabili kierowcę i
                pojechali dalej.
                Zresztą piszesz rowerzystach w liczbie mnogiej a gdy ja napisałem o kierowcach
                samochodów to wziąłeś wszystko na siebie. Chwila moment. Albo piszemy w liczbie
                mnogiej albo odnosimy to do jednej osoby.
                Chętnie się dowiem też jak tępisz rowerzystów. Bo z tego co wypisujesz może to
                Ciebie na drodze powinno się tępić?
                • Gość: Piort Re: Drogi Piortrze IP: *.com.pl 21.10.04, 09:03
                  yuurei napisał:
                  > W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
                  > przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
                  > miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę
                  > ustępować pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko
                  > a hamować mu się nie chce?
                  Ty o przepisach, a ja o rzeczywistości. Zgodnie z Konstytucją RP wszyscy
                  obywatele powinni być zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Niejednoznaczne prawo jest
                  gorsze od braku prawa. Kierowca powinien zwolnić i zachować szczególną
                  ostrożność - jechał 170 km/h i zwolnił do 150 km/h - wymóg spełniony - zachować
                  szczególną ostrożność - to znaczy że przed tym nie musiał? Przepis idiotyczny,
                  bo droga hamowania nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z pedkości
                  150 km/h jest krótsza niż Fiata 126 z 60 km/h.
                  Żyjąc w miejscu, gdzie można spotkać pojazdy czy zwierzęta zawsze jest się
                  zagrożonym, ale tylko idiota wybiegnie przed pędzący tabun koni, bo choć taki
                  koń też wolałby ominąć człowieka, ale zdarzają się stratowania. Podobnie z
                  kierowcami - napewno żaden nie chce uczestniczyć w wypadku, a jednak codziennie
                  zdarza się w Polsce ponad 100 wypadków i ginie około 10 osób. Nawet zielone
                  światło nie jest gwarancją bezpieczeństwa, podobnie jak otwarty szlaban na
                  przejeździe. Po prostu trzeba nie dać się zabić (ja wolałbym zginąć niż zostać
                  kaleką i dla tego nie zapinam pasów).
                  > Też staram się wykazywać cierpliwością ale gdy są to sytuacje sporadyczne.
                  > Jeśi dzień w dzień muszę czekać 2 minuty aż łaskawcy zjadą z pasów pozwalając
                  > mi przejść. Pozatym w PoRD jest zapis, że gdy nie można zakończyć manewru to
                  > się go nie wykonuje.
                  Znów powołujesz się na przepisy. Skąd kierowca ma wiedzieć co zrobi ten przed
                  nim? Wszystko wyglądało na to, że przejadę, a tu nagle rowerzysta wpadł na
                  przejscie dla pieszych i ktoś się zatrzymał, światła się zmieniły i co? Skręt w
                  lewo jest bardziej do przewidzenia, szczególnie rondo ze światłami, bo wiadomo
                  żeby nie zostać na w poprzek jezdni. Zasada ogólnie słuszna, ale gdyby ją
                  egzekwować w 100%, to przepustowość ulic zmalała by o połowę. Pozwólmy sobie
                  żyć wzajemnie. Gdy staruszka nie zdąży przejść podczas cylku świateł, to
                  przecież jej nie rozjeżdżam!
                  > Tutaj poniekąd się zgodzę. Wogóle znaków mamy za dużo. Ale skoro już są to
                  > warto by się stosować co nie?
                  No to sprobuj dostosować się do wszystkich znaków i napisów jadąc ze Słubic do
                  Terespola. Prosta szosa o dobrej nawierzchni, po obu stronach puste pola i
                  ograniczenie prędkości do 60 km/h, bo kiedyś tam pijak wpadł pod samochód.
                  Ciemna noc, a tu uwaga szkoła! i 30 km/h! Zakręt, cały widoczny, do pokonania
                  setką, a tu urzędnicy wymyślili (za dolę od zakłądu produkującego znaki
                  drogowe) że bezpieczniej będzie 60 km/h. Przejazd kolejowy zarośnięty
                  chaszczami i pordzewiały znak stop, a za nim czai się policjant i mówi - ja nie
                  jestem od sensu przepisów, był znak?
                  > Idąc tym tropem będąc pieszym mogę pomyśleć tak: "Chodnik zastawiony, nie mam
                  > jak przejść to idę ulicą. Skoro mi blokują chodnik ja im zablokuję ulicę".
                  I tak przejdziesz jezdnią jeżeli rzeczywiście po chodniku się nie da, a po co
                  ją blokować? Można robić drugim na złość, w czym specjalizują się sfrustrowani
                  rowerzyści, ale po co? Oczywiście jeżeli wejdziesz pod pędzący strumień
                  samochodów, to musisz się liczyć z konsekwencjami. Źle jest że czasami taki
                  pieszy spowoduje swoim wtargnięciem na jezdnię kosztowną kolizję samochodów i
                  za nic nie odpowiada, bo znika w tłumie.
                  > Zresztą piszesz rowerzystach w liczbie mnogiej a gdy ja napisałem o kierowcach
                  > samochodów to wziąłeś wszystko na siebie. Chwila moment. Albo piszemy w
                  > liczbie mnogiej albo odnosimy to do jednej osoby. Chętnie się dowiem też jak
                  > tępisz rowerzystów. Bo z tego co wypisujesz może to Ciebie na drodze powinno
                  > się tępić?
                  Piszę o rowerzystach, którzy zakłócają ruch samochodów, innych nie zauważam.
                  Staram się wytłumaczyć Ci przyczyny pewnych sytuacji drogowych, a mam podstawy
                  bo prawo jazdy mam od 1957 roku, w tym czasie w Warszawie były tylko jedne
                  światła - na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej - i to sterowane ręcznie,
                  kilkanaście znaków drogowych, jedyne rondo Waszygtona, poza miejscowościami nie
                  było ograniczenia prędkości, oznakowane były tylko rzeczywiście niebezpieczne
                  zakręty i kierowcy musieli myśleć i przewidywać. Ci, którzy tego nie robili po
                  prost ginęli i nikt szat nie rozdzierał.
                  Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
                  muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
                  mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
                  ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
                  raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
                  nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.
                  • Gość: k100r Re: Drogi Piortrze IP: 83.2.1.* 21.10.04, 09:55
                    > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
                    > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
                    > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
                    > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
                    > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
                    > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

                    Czyli stosujesz metode on mi blokuje to ja go do rowu. Oj nieladnie,
                    nieladnie... W piewien sposob znizasz sie do poziomu tego z czym chcesz walczyc.
                    Jak to moj kolega mawial - "Nie bij - wytlumacz".
                    I z tym zjezdzaniem to uwazaj komu to chesz zrobic - zwroc uwage na typ roweru i
                    pozycje siodelka. Moze sie okazac ze trafiles na milosnika skakania, ktory po
                    prostu przejedzie gora po Twoim aucie (chyba ze jezdzisz Zukiem)... Nie wiem jak
                    to zniesie dach i szyby. Ktos liczyl ze nacisk jednostkowy opony roweru z
                    rowerzysta jest porownywalny do nacisku nogi slonia...
                    • Gość: Piort Re: Drogi Piortrze IP: *.com.pl 21.10.04, 10:15
                      Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
                      jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
                      pocharatania się o bagażnik na rowery. Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
                      staram się go nastraszyć sygnałem. Ten ktoś, kto obliczał naciski zbytnio
                      uogólnia - są szytki kolarskie i są opony terenowe - wystarczy porównać ich
                      zagłębianie sie w piasek.
                      • Gość: k100r Re: Drogi Piortrze IP: 83.2.1.* 21.10.04, 11:53
                        > Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
                        > jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
                        > pocharatania się o bagażnik na rowery.

                        Winszuje, a juz myslalem ze prawo silniejszego u nas sie nie przyjelo.

                        > Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
                        > staram się go nastraszyć sygnałem.

                        A nie przyszlo Ci do tego zakutego lba ze mozesz kogos zabic?
                        Kiedys dojezdzalem do pracy autem i skrecilem na skrzyzowaniu w prawo, nie
                        trabilem, nie ruszalem z piskiem opon i nie jechalem szybko, a mimo to kobieta
                        ktora przechodzila przez jezdnie (fakt faktem przejscia tam nie bylo) tak sie
                        przestraszyla na widok auta ze doslownie usiadla na srodku jezdni. I co, mialem
                        ja przejechac, bo mi zablokowala droge i w ogole powinno jej tam nie byc?
                        Ciekawe co powie Policja jak ci sie w koncu uda nastraszyc rowerzyste tak ze sie
                        przewroci - pod kola Twojego auta. Niektorzy kierowcy po takim przezyciu nie
                        siadaja wiecej za kolko.

                        Przy okazji - idac Twoim tokiem rozumowania powinienem kazdemu pieszemu na
                        sciezce rowerowej z mety dac w przelocie kopa w d... albo przynajmniej wrzasnac
                        do ucha.

                        Over and out.

                        PS. Powies sobie w aucie taki przypominacz "Tu sie nie przeklina"...
                        I jeszcze jedno, stara maksyma pilotow: "Mysl szybko, dzialaj powoli".
                  • yuurei Re: Drogi Piortrze 21.10.04, 12:24
                    Gość portalu: Piort napisał(a):


                    > Ty o przepisach, a ja o rzeczywistości. Zgodnie z Konstytucją RP wszyscy
                    > obywatele powinni być zdrowi, szczęsliwi i bogaci. Niejednoznaczne prawo jest
                    > gorsze od braku prawa. Kierowca powinien zwolnić i zachować szczególną
                    > ostrożność - jechał 170 km/h i zwolnił do 150 km/h - wymóg spełniony - zachować
                    >
                    > szczególną ostrożność - to znaczy że przed tym nie musiał? Przepis idiotyczny,
                    > bo droga hamowania nowoczesnego samochodu z ABS i innymi bajerami z pedkości
                    > 150 km/h jest krótsza niż Fiata 126 z 60 km/h.

                    Wybacz ale skoro są przepisy to chyba po coś zostały stworzone. I mimo, że sam
                    uważam, iż większość z nich jest beznadziejna i źle sformuowana to jednak część
                    z nich ma zapewnić nasze bezpieczeństwo. Skoro wymagasz od rowerzystów
                    przestrzegania przepisów to zrób to i Ty.
                    Zwolnienie ze 170 do 150 km/h nic Ci nie da bo zapis mówi o zwolnieniu do
                    prędkości, która umożliwi Ci bezpieczne zatrzymanie. Prędkość zatrzymania się ze
                    150 kmh będzie większa niż 30 metrów. Pozatym dodaj do tego prędkość reakcji.
                    Jest takie stare motocyklowe powiedzenie "Twoja umiejętność hamowania jest Twoim
                    prawem do prędkości". Żeby tak jeszcze ktoś się do tego stosował.

                    > Żyjąc w miejscu, gdzie można spotkać pojazdy czy zwierzęta zawsze jest się
                    > zagrożonym, ale tylko idiota wybiegnie przed pędzący tabun koni, bo choć taki
                    > koń też wolałby ominąć człowieka, ale zdarzają się stratowania. Podobnie z
                    > kierowcami - napewno żaden nie chce uczestniczyć w wypadku, a jednak codziennie
                    >
                    > zdarza się w Polsce ponad 100 wypadków i ginie około 10 osób. Nawet zielone
                    > światło nie jest gwarancją bezpieczeństwa, podobnie jak otwarty szlaban na
                    > przejeździe. Po prostu trzeba nie dać się zabić (ja wolałbym zginąć niż zostać
                    > kaleką i dla tego nie zapinam pasów).

                    Trudno się dziwić, że są wypadki skoro naszych kierowców obowiązuje tylko jedna
                    zasada: Jak najszybciej do celu. Wytłumacz mi taki fenomen. Słoneczny dzień.
                    Wszyscy prują przez miasto ile fabryka dała. Wystarczy, że deszcz spadnie a
                    nagle miasto stoi w korkach bo "niebezpiecznie" się zrobiło. Skąd się to bierze?

                    > Znów powołujesz się na przepisy. Skąd kierowca ma wiedzieć co zrobi ten przed
                    > nim? Wszystko wyglądało na to, że przejadę, a tu nagle rowerzysta wpadł na
                    > przejscie dla pieszych i ktoś się zatrzymał, światła się zmieniły i co? Skręt w
                    >
                    > lewo jest bardziej do przewidzenia, szczególnie rondo ze światłami, bo wiadomo
                    > żeby nie zostać na w poprzek jezdni. Zasada ogólnie słuszna, ale gdyby ją
                    > egzekwować w 100%, to przepustowość ulic zmalała by o połowę. Pozwólmy sobie
                    > żyć wzajemnie. Gdy staruszka nie zdąży przejść podczas cylku świateł, to
                    > przecież jej nie rozjeżdżam!

                    Jak to skąd masz wiedzieć co zrobi kierowca przed Tobą. Chyba po to masz oczy i
                    mózg do analizowania wypadków na drodze. Jeśli jadąc samochodem zbliżam się do
                    przejścia to uważam, czy ktoś na pasy nie wyjdzie albo czy kierowca przedemną
                    nie zacznie hamować żeby kogoś wypuścić. Tak to chyba powinno wyglądać. U nas
                    wygląda to tak. Rondo Radosław/Babka. Kierowca na prawym pasie zatrzymuje się
                    żeby przepuścić pieszych, kierowca środkowego zatrzymuje się w tym samym celu a
                    kierowca z lewego po prostu wjeżdza na skrzyżowanie prawie rozjeżdzając
                    pieszych. No bo w sumie dwaj debile się zatrzymali niewiadomo po co to on
                    wykorzysta sytuację.
                    A sygnalizacja na rodnach jest głupim pomysłem. Gdyby kierowcy jeździli tak jak
                    przez rondo się jeździć powinno to by się one tak nie korkowały.

                    > I tak przejdziesz jezdnią jeżeli rzeczywiście po chodniku się nie da, a po co
                    > ją blokować? Można robić drugim na złość, w czym specjalizują się sfrustrowani
                    > rowerzyści, ale po co? Oczywiście jeżeli wejdziesz pod pędzący strumień
                    > samochodów, to musisz się liczyć z konsekwencjami. Źle jest że czasami taki
                    > pieszy spowoduje swoim wtargnięciem na jezdnię kosztowną kolizję samochodów i
                    > za nic nie odpowiada, bo znika w tłumie.

                    Zaproponował bym Ci byś przez jeden dzień przejechał się przez Warszawę rowerem.
                    Zobaczył jak to wygląda z punktu widzenia rowerzysty. Nie mówię tutaj o jakiś
                    rozwydrzonych debilach na rowerach ale rowerzystę. Uczestnika ruchu. Może
                    zmieniłbyś zdanie. To raz. Po drugie ja nie wjeżdzam pod pędzący strumień
                    samochodów dla zabawy. Ja jadę ulicą do czego mam pełne prawo. Jestem
                    pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. I za każdym razem jadąc muszę obawiać się o
                    swoje życie bo jestem niewidoczny.
                    Wtargnięcie na jezdnię to dinozaur w przepisach. W żadnym cywilizowanym państwie
                    na zachód od nas nie ma czegoś takiego. Kierowca jeśli widzi pieszego przed
                    pasami z twarzą skierowaną ku przejściu zatrzymuje się i już. Tylko u nas
                    pozostał taki przepis żeby ułatwić jazdę kierowcom, dla których zatrzymanie się
                    na 1 minutę powoduje kolosalne straty.

                    > Piszę o rowerzystach, którzy zakłócają ruch samochodów, innych nie zauważam.
                    > Staram się wytłumaczyć Ci przyczyny pewnych sytuacji drogowych, a mam podstawy
                    > bo prawo jazdy mam od 1957 roku, w tym czasie w Warszawie były tylko jedne
                    > światła - na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej - i to sterowane ręcznie,
                    > kilkanaście znaków drogowych, jedyne rondo Waszygtona, poza miejscowościami nie
                    >
                    > było ograniczenia prędkości, oznakowane były tylko rzeczywiście niebezpieczne
                    > zakręty i kierowcy musieli myśleć i przewidywać. Ci, którzy tego nie robili po
                    > prost ginęli i nikt szat nie rozdzierał.
                    > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
                    > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
                    > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że skurwysyn albo
                    > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
                    > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
                    > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

                    Tępisz też kierowców, którzy stwarzają utrudnienia w ruchu? Może to też jest
                    pomysł? Ktoś się wlecze lewym pasem a Ty go do bandy. Albo pod trawmaj. Niech ma
                    za swoje. Albo jedziesz pasem dla autobusów a tutaj Cię w odwecie autobus spycha
                    z Poniatowskiego do Wisły. Oko za oko? Oj... zamiast się chwalić tym dokumentem
                    z 1957 roku ja bym zaproponował Ci powtórne sprawdzenie swoich umiejętności na
                    egzaminie. Szkoda, żeby dla Twojej zasady "kto nie uważa ten ginie" zgineli
                    niewinni przechodnie, rowerzyści czy kierowcy.
                    • Gość: Piort Drogi yuurei IP: *.com.pl 21.10.04, 14:50
                      Przepisy przepisami, a życie sobie. Przepisy i prawo tworzą prawnicy dla
                      prawników tak, żeby nic nie było jasne i żeby można było każdego oskarżyć i w
                      każdej sprawie wykręcić kota ogonem. Z tego żyją. Bezpieczeństwo może zapewnić
                      tylko zdrowy rozsądek, a nie przestrzeganie wydumanch za biurkiem przepisów i
                      poustawianych bez sensu znaków drogowych, bo one nie uwzględniają wszystkich
                      mozliwych sytuacji. Całą młodość przejeździłem na motocyklu i dobrze wiem, że
                      trzeba przewidywać nieprzewidywalne. Ja wiem, że jadac motorem nie mam szans w
                      starciu z samochodem, jadąc samochodem osobowym - w starciu z TIR -em i im
                      ustępuję gdy nie jestem pewien, że oni zamierzają honorować moje prawa
                      wynikające z przepisów. Jakoś udało mi się w moim długim życiu uniknąć
                      uczestniczenia w wypadku drogowym, Bóg mnie chronił, ale Bóg chroni tych,
                      którzy dbają o siebie. O rowerzystach tego nie można powiedzieć.
                      Wypadki były i będą, bo są pojazdy i jest ruch drogowy. Trudno się dziwić że
                      kierowca samochodu chce jak najszybciej dotrzeć do celu, niby po to kupił
                      smaochód.
                      • yuurei Re: Drogi yuurei 21.10.04, 16:44
                        Jeśli dla Ciebie fakt, że jadę po ulicy jest niedbaniem o moje życie to coś jest
                        nie tak z naszym ruchem.
                        Nie wyssałem sobie z palca żalu do kierowców. Zresztą mam też zastrzeżenia do
                        rowerzystów. Wiadomo wszędzie znajdą się zakały ruchu. Ale to co wyprawiają
                        kierowcy samochodów to zgroza. I to nie jest opinia tylko i wyłącznie
                        rowerzystów. Zapytaj się na forum motocyklistów jak bardzo muszą uważać na
                        samochodziarzy. A przecież motocykl już taki lekki nie jest i swoje prędkości
                        uzyskuje.
                        Pozatym samochód wydaje mi się kupuje po to żeby komfortowo przemieszczać się w
                        obrębie miasta albo między miastami. Powiedz mi dlaczego w Niemczech na przykład
                        czy Szwecji kierowcy mimo o wiele lepszej jakości dróg i lepszych samochodów
                        potrafią jechać 110-130 na godzinę? Bo już dawno udowodniono, że jest to
                        prędkość ekonomiczniejsza.
                  • ronin_2005 Re: Drogi Piortrze 29.01.05, 00:10
                    Drogi Piotrze myślę ze jesteś wybitnie złośliwym sku..synem i raczej nie
                    radzil, bym Ci abyć zajechał mi droge albo nie daj borze zepchnoł mnie z drogi
                    ponieważ mam zwyczaj wożenia ze soba rureczki metalowej która słóży do
                    opędzania się od amatorów mojej własności oraz jako argument przetargowy we
                    wszelkich sprawach spornych na drodze, także ewentualne spięcie mogło by się
                    zakonczyć dla Ciebie zmiana geometrii maski pojazdu a w ekstremalnych
                    sytuacjach nawet zmiana profilu takze radzę odnosić sie z szacunkiem do innych
                    użytkowników drogi a szczególnie rowerzystów. Pamietaj też że dla kierowcy
                    samochodu zderzenie przy prędkości 25 - 30 km. na godzinę nie skutkuje
                    poważniejszym uszczerbkiem na zdrowiu natomiast dla rowerzysty może sie to
                    zaozyć nawet poważnymi złamaniami lub innymi obrażeniami ciała. Życze rozwagi
                    i pozdrawiam
                    • Gość: Piort Drogi ronine_2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:01
                      Drogi roninie_2005, zaskakujesz mnie! Ty myślisz! Słabo Ci idzie, ale nie
                      zrażaj się, to dopiero początki. Gdy nabierzesz wprawy w myśleniu to masz
                      szansę osiągnąć poziom przeciętnego rowerzysty, czyli IQ około 25 - 30 punktów.
                      Po nauczeniu się ortografii mógłbyś nawet przedstawiać swoje poglądy na piśmie.
                      Masz rację, jestem wybitnie złośliwym sku..synem i raczej bym Ci nie radził
                      kolizji z samochodem, który prowadzę. Jak Ty sobie wyobrażasz karcenie kierowcy
                      przez rowerzystę, który ma połamane kończyny lub inne obrażenia ciała? Ta
                      rureczka, którą wozisz może się przydać do usztywnienia połamanej ręki, ale nie
                      zapomnij o bandażu i chuście trójkątnej. Próba rękoczynów mogła by się dla
                      Ciebie skończyć załośnie, bo i ja wożę ze sobą legalne środki obrony i
                      przymusu, a w samochodzie mogę ich zmieścić więcej niż Ty. Nie rozumiesz,
                      zresztą nie tylko Ty, że wcale mi nie chodzi o eksterminację rowerzystów, ale o
                      ich, a przy okazji o kierowców, bezpieczeństwo. Akurat jest zima i z wielu
                      dachów zwisają sople. Oczywiście nie powinno ich być i, zgodnie z rozumowaniem
                      wielu rowerzystów, można chodzić chodnikiem akurat pod nimi, bo nie mają prawa
                      spaść, ale rozsądny człowiek w czasie odwilży czy silnego słońca omija miejsce
                      gdzie mogą spadać te sople. Jeżeli zdarzy się nieszczęscie i spadajacy sopel
                      kogoś uszkodzi, to odpowiedzialność ponosi administrator budynku, ale cierpi
                      trafiony. Podobnie jest w ruchu drogowym, nikt nie chce uczestniczyć w wypadku,
                      a mimo to się zdarzają. Ale zdarzają się tym, którzy wierzą że jakieś przepisy
                      ich chronią. Chroni tylko własna przezorność i wyobraźnia. Im jesteś słabszy
                      tym bardziej jesteś narażony i żadne prawo tego nie zmieni. Tak już jest w
                      życiu. Pozdrawiam.
                      • Gość: KA Re: Drogi ronine_2005 IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.03.05, 09:36
                        Gość portalu: Piort napisał(a):

                        > Drogi roninie_2005, zaskakujesz mnie! Ty myślisz! Słabo Ci idzie, ale nie
                        > zrażaj się, to dopiero początki. Gdy nabierzesz wprawy w myśleniu to masz
                        > szansę osiągnąć poziom przeciętnego rowerzysty, czyli IQ około 25 - 30
                        punktów.
                        >
                        Rozumiem ze tobie udało się osiągnąć poziom aż 40 IQ, gratuluje Piotrze choć to
                        nie zmienia faktu że nadal jesteś idiotą sorki chciałem napisać myślącym
                        inaczej :))
                        KA
                      • Gość: k100r Re: Drogi ronine_2005 IP: 83.2.1.* 09.03.05, 11:41
                        > Nie rozumiesz,
                        > zresztą nie tylko Ty, że wcale mi nie chodzi o eksterminację rowerzystów, ale o
                        >
                        > ich, a przy okazji o kierowców, bezpieczeństwo.
                        Osobliwa forme sobie wybrales tej walki o bezpieczenstwo kierowcow i rowerzystow...

                        > Akurat jest zima i z wielu
                        > dachów zwisają sople. Oczywiście nie powinno ich być i, zgodnie z rozumowaniem
                        > wielu rowerzystów, można chodzić chodnikiem akurat pod nimi, bo nie mają prawa
                        > spaść, ale rozsądny człowiek w czasie odwilży czy silnego słońca omija miejsce
                        > gdzie mogą spadać te sople. Jeżeli zdarzy się nieszczęscie i spadajacy sopel
                        > kogoś uszkodzi, to odpowiedzialność ponosi administrator budynku, ale cierpi
                        > trafiony. Podobnie jest w ruchu drogowym, nikt nie chce uczestniczyć w wypadku,
                        >
                        > a mimo to się zdarzają. Ale zdarzają się tym, którzy wierzą że jakieś przepisy
                        > ich chronią. Chroni tylko własna przezorność i wyobraźnia.

                        Porownanie srednio trafione bo w wypadkach zwykle uczestnicza dwie strony (dwaj
                        kierowcy, kierowca + pieszy, kierowca + rowerzysta). Tutaj podajesz jako strony
                        pieszego (nie musi byc bardzo rozgarniety, interesowac sie stanem dachow oraz
                        aktualna pogoda - mozna nawet zalozyc ze tak sie spieszy ze jest mu wszystko
                        jedno ze mu kapie na glowe ze zwisajacych sopli) oraz bezmyslana mase w postaci
                        sopla lodu. Gdzie tu analogia? To tak jakby nie przymierzajac rowerzysta wpadl
                        pod te sople a nie trzepnal go samochod. Do tanga trzeba dwojga, a to mi wyglada
                        na taniec solo...

                        > Im jesteś słabszy
                        > tym bardziej jesteś narażony i żadne prawo tego nie zmieni. Tak już jest w
                        > życiu.
                        Z tych powodow czesto wolalbym jezdzic po miescie czolgiem, ale ciezko
                        zaparkowac i na paliwo wydalbym fortune.

                        A co do przepisow i ich przestrzegania przez kierowcow oraz tzw. zdrowego
                        rozsadku to bawi mnie setnie program "Karambol". Pokladalem sie wczoraj ze
                        smiechu obserwujac relacje z nastepujacego zajscia: most Siekierkowski, ranek,
                        sliski wiadukt, Kangoo wpada na bariere i rozbija przod, unosi sie jakis dym,
                        wiec przyjezdza straz. Obsypuja Kangoo proskiem gasniczym. Koniec akcji? Nie!
                        Najlepsze przed nami. Jakis delikwent w Punto nie zauwazyl takiego drobiazgu jak
                        woz strazacki (drobiazg, wielkosci malego autobusu i na dodatek mruga czym tylko
                        moze, a na dodatek przed nim byly pacholki) i elegancko sie w niego wmeldowal.
                        Przyczyna - nadmierna predkosc, przynajmniej w pierwszym przypadku (w drugim
                        ciezko powiedziec, kierowca zasnal za kierownica? czytal gazete poranna?) Efekt
                        - zablokowany wiadukt i korek na paredziesiat metrow. Ale blacharze tez ludzie -
                        musza z czegos zyc.
                        • Gość: Piort Re: Drogi ronine_2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 12:11
                          k100r napisał: >Do tanga trzeba dwojga, a to mi wyglad a na taniec solo...
                          Może rzeczywiście przykład nie był najbardziej adekwatny, ale chodzi o brak
                          instynktu samozachowawczego.

                          >Jakis delikwent w Punto nie zauwazyl takiego drobiazgu jak woz strazacki
                          >(drobiazg, wielkosci malego autobusu i na dodatek mruga czym tylko
                          >moze, a na dodatek przed nim byly pacholki) i elegancko sie w niego wmeldowal

                          Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
                          dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w miejscu
                          straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.
                          • Gość: KA Re: Drogi ronine_2005 IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.03.05, 13:07
                            Gość portalu: Piort napisał(a):
                            > Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
                            > dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w
                            miejscu
                            > straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.

                            To tylko dowód na to że w wielu wypadkach twoje porównanie kierowcy do
                            bezdusznego spla miało jednak sens a którego to (sensu oczywiście) k100r nie
                            dostrzegł. No cóż Piotrze więcej takich porównań pisanych na bazie własnych
                            doświadczeń i od razu czyta się ciebie lepiej a nawet lepper
                            KA
                          • Gość: k100r Re: Drogi ronine_2005 IP: 83.2.1.* 10.03.05, 09:28
                            > Zapewne uważasz, ze ten kierowca punto specjalnie się tam wmeldował? To tylko
                            > dowód na to, że wypadki zdarzają się wbrew woli kierowców i że gdyby w miejscu
                            > straży pożarnej był rowerzysta, to by zignął i wtedy podniósł by się krzyk.

                            Nie, wcale tak nie uwazam. Sa ciekawsze rozrywki niz robijanie auta o woz
                            strazacki. Jak juz ma byc specjalnie to lepiej o solidny gruby slup.
                            Przedstawiony przyklad utwierdzil mnie tylko w przekonaniu ze niektorzy
                            "kierowcy" powinni kierowac co najwyzej taczkami - tak byloby o wiele
                            bezpieczniej. Dla wszystkich za i niezainteresowanych.
                            Jak mozna wytlumaczyc takie zdarzenie? Oczywiscie nie zrobil tego specjalnie.
                            Ale jakim cudem wjechal w woz strazy - widac go bylo dobre 300 metrow wczesniej.
                            A moze to przyklad na to jak dobrze sa u nas szkoleni kierowcy? Z tego jak
                            jezdza wychodzi ze raczej marnie, bo chyba nie wszyscy "kupuja" prawko...

                            Z tego samego programu podam drugi przyklad ze stolicy. Tym razem Wislostrada
                            okolice Cytadeli. Dwaj kierowcy mieli tam jakas delikatna stluczke. Sprawa blaha
                            , zjechali na bok i zaczeli ogladac auta, nawet policji nie chcieli fatygowac. W
                            tym czasie jakis kolejny w niedoczasie wyprzedzal ciezarowke - z prawej strony.
                            Jak mozna sie domyslic walnal w pierwsze auto ktore sila rozpedu walnelo w
                            kolejne. Na plus calego zdarzenia nalezy zaliczyc ze kierowcy obu aut obejrzeli
                            to z boku. Dokladnie, bo stali akurat obok, a nie pomiedzy autami albo za albo
                            przed. Widac ogladali amerykanskie kawalki z policjantami z drogowki. Policjanci
                            przywalili gosciowi solidny mandat - tak prewencyjnie, bo nastepnym razem ktos
                            moze jednak stac pomiedzy tymi autami. A cala ta historia zdarzyla sie na
                            zjezdzie w bok - zdarzenie dedykowane wszystkim scigantom wyprzedzajacym przez
                            przystanki autobusowe...

                            I w tym wlasnie wypadku, gdyby na miejscu tych stojacych aut byl rowerzysta to
                            skonczyloby sie tragedia.
                            Moglbys juz dac spokoj tym teoriom o instynkcie samozachowaczym (ze niby jak sie
                            mieszka w miescie to moze cos spac na glowe, samochod moze potracic itp ciekawe
                            przypadki) bo w ten sposob to mozna powiedziec ze najlepiej wyjechac z miasta i
                            zamieszkac w jaskini (w koncu nawet w domu moze byc niebezpiecznie bo sasiadowi
                            jakis bandyta podlozy bombe pod drzwiami albo facet po prostu zapomni o
                            odkreconym gazie - duze bum i po zawodach).
                            Jest cale mnostwo przepisow o tym jak sie powinno prowadzic pojazd mechaniczny i
                            ze ma to byc bezpieczne dla innych uzytkownikow drogi. Za nasza zachodnia
                            granica nie dyskutuje sie o tym - taki jest przepis, zostal zlamany, winny placi
                            mandat. I koniec. Jak delikwent zaczyna sie spierac to laduje w sadzie. Nawet
                            opowiesci o tym ze w Niemczech po autostradzie mozna pruc 300 km/h to bajka.
                            Owszem mozna, bo ograniczenia nie ma a jedynie "sugerowana" szybkosc maksymalna.
                            Ale sproboj w cos/kogos stuknac przy tych 300tu. Firma ubezpieczeniowa z
                            latwoscia udowodni przekroczenie "sugerowanej" predkosci i nie dostaniesz grosza
                            odszkodowania.
                            • Gość: Piort Re: Drogi ronine_2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 13:30
                              Czytam, że jesteś legalistą i bardzo dobrze. Ale to teoria! W Polsce prawo
                              zmienia się szybiej niż damska moda i to co do niedawna było wykroczeniem,
                              teraz jest przestępstwem i odwrotnie. Nie ma w Polsce człowieka, który by znał
                              całe obowiązujące prawo, ustawy, rozporządzenia i przepisy wydaje się ad hoc,
                              jak wygodniej jest aktualnie rządzącym i ich urzędnikom, prawo tworzy się dla
                              poszczególnych casusów i zmienia dla innych. Dla mnie przykładem lekceważenia
                              ludzi przez urzędników była zielona strzałka. Niby UE wymagała, aby była ona
                              swiecąca i zapalała się ze zwłoką, a u nas były namalowane. Trzeba było
                              pozmieniać malowane strzałki na świetlne, ale ktoś się zagapił i co? Wydano
                              pozporządzenie, ze na malowanych strzałkach trzeba się zatrzymać i.t.d.
                              Oczywiście później pozamieniano wszystkie malowane na świetlne, ale ile policja
                              nazbierała mandatów... W Niemczech po takiej wpadce poleciał by minister
                              komunikacji, a u nas "kierowcy jeżdzą na pamięć". Oczywiście że wszyscy
                              poruszają się na pamięć i to jest normalne. Nie sposób spamiętać wszystkich
                              znaków drogowych, drobnych napisów i upodobnionych do znaków drogowych reklam
                              na jednym kilometrze ulic w Warszawie, zresztą wiele jest poustawianych bez
                              sensu. Jeżdzę od baaardzo dawna, zaczynałem gdy w Warszawie były jedne światła
                              na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej i to sterowane przez milicjanta
                              siedzącego w budce na podwyższeniu. Niby samochodów było mniej, ale w
                              większości to były rupiecie w nędznym stanie techicznym, a jeździły szybciej.
                              Piesi musieli uważać, bo trzeba było naprawdę złej woli kierowcy, żeby obarczyć
                              go winą za wypadek. Czy wyobrażasz sobie że, chyba do roku 1950, stan upojenia
                              alkoholowego sprawcy wypadku był okolicznością łagodzącą! Wtedy ludzie
                              wiedzieli, że samochód może zabić i odpowiednio się zachowywali. Teraz samochód
                              może tak samo zabić, ale ludzie, w szególności rowerzyści nie chcą tego przyjąć
                              do wiadomości. Prowadząc samochód regularnie spoglądam w lusterko, gdy jadę
                              równo z innymi - rzadziej, a gdy zwalniam bardzo często. Gdybym jechał rowerem
                              po miejskiej ulicy, mój instynkt samozachowawczy zmuszałby mnie do ciągłej
                              obserwacji tego co za mną, a ci pedalarze których obserwuję mają to w dupie. I
                              dla tego giną.
                              • Gość: KA Re: Drogi ronine_2005 IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.03.05, 14:27
                                Tak sobie czytam ten twój post i już myslałem że jednak twoje IQ ma wiecej niż
                                40 punktów a tu nagle czytam: "Gdybym jechał rowerem po miejskiej ulicy, mój
                                instynkt samozachowawczy zmuszałby mnie do ciągłej obserwacji tego co za mną, a
                                ci pedalarze których obserwuję mają to w dupie. I dla tego giną."
                                Piotrze gdyby rowerzysta ciągle oglądał się za siebie to napewno nie tylko by
                                nie zwiększył swojego bezpieczeństwa a wyp... się na pierwszej dziurze w jezdni
                                i wleciałby pod rozpędzony samochód. Rowerzyści giną z wielu powodów, ale
                                podstawowym jest brak wyobraźni i zwykłe chamstwo kierowców którzy to uważają
                                się za lepszych bo jadą autem za 3 tys. choć częstokroć pogardzany rowerzysta
                                mknie sprzętem o wiele droższym. Brak szacunku, chamstwo, głupowate cfaniacwo,
                                nagminne łamanie przepisów oraz brak wyobraźni kierowców to są główne przyczyny
                                prowadzące do kolizji z rowerem, choć niezaprzeczalnie wielu rowerzystów
                                posiada te same cechy i sama zwieksza ryzyko takiej kolizji.
                                KA
                                • Gość: Piort Re: Drogi KA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 14:03
                                  Miałeś ignorować na moje wypowiedzi, a tu się odzywasz. I ujawniasz swoje
                                  kompleksy! Cierpisz, bo jeździsz rowerem, a nie stac Cię na samochód. Stąd
                                  twoja agresja. A co będzie gdy wygrasz w totka i kupisz jakiś porządny
                                  samochód? Przypuszczam, że staniesz się najzagorzalszym wrogiem pedalarstwa,
                                  jak wszyscy neofici. Dlaczego w Totka? Bo nie przypuszczam, abyś przy tak
                                  wąskich horyzontach umysłowych był w stanie zarobić pracą na samochód.
                                  Rowerzyści, tak samo jak piesi, kierowcy i inni ludzie, giną z powodu braku
                                  wyobraźni. Podobno podczas bitwy o Monte Cassino był taki napis: "Nie bądź
                                  głupi, nie daj się zabić", a nikt nie apelował do nieprzyjaciela, aby nie
                                  zbaijał. Podobnie powinno być na drogach - pałętasz się po drodze, to znaczy
                                  szukasz śmierci.
                                  • Gość: KA Re: Drogi Piotrze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 11.03.05, 15:14
                                    Drogi Piotrze od lat posiadam prawo jazy jak i samochód, ba wiele lat
                                    pracowałem jako Przedstawiciel Handlowy i samochód był moim codziennym
                                    narzędziem pracy, i robiłem minimum po 3 tys km miesięcznie i to głównie po
                                    mieście. Pracowałem też jako Regionalny PH wiec i tras zaliczyłem co nie miara
                                    a i wtedy i po 15 tys miesięcznie się robiło. Teraz pracuje stacjonarnie więc
                                    samochód stoi pod domem i słuzy głownie do dalszych wyjazdów a po mieście
                                    poruszam się rowerem, bo szybciej,zdrowiej i o wiele przyjemniej. Co do
                                    zarabiania to zmartwię cię udało mi się zarobić tyle że obecny samochód to mój
                                    5, a i firmowych też było z 7 chyba.
                                    Z jednym zgoda brak wyobraźni ma bezwzględnie wpływ na ilość zgonów.
                                    KA
                                    • Gość: Piort Re: Drogi KA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 08:49
                                      Cieszę się, że choć co do jednego się zgadzamy. To o samochodzie to była
                                      podpucha, żebyś ujawnił zarówno posiadanie jak i używanie samochodu, i odniosła
                                      skutek. Ja, podobnie do Ciebie, jeździłem przez po Polsce przez 10 lat od
                                      Rzeszowa po Szczecin i od Białegostoku po Wrocław i bywały tygodnie w których
                                      przejeżdżałem 5 tys. km. Przez te 10 lat przejechałem służbowymi samochodami
                                      360.tys.km głównie po polskich drogach i choć, dzięki Boskiej opiece i
                                      wyobraźni, udało mi się uniknąć wypadku, to najgroźniejsze sytuacje powodowali
                                      rowerzyści.
                                    • Gość: Piort Re: Drogi KA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 09:00
                                      Cieszę się, że choć co do jednego się zgadzamy. To o samochodzie to była
                                      podpucha, żebyś ujawnił zarówno posiadanie jak i używanie samochodu, i odniosła
                                      skutek. Ja, podobnie do Ciebie, jeździłem przez po Polsce przez 10 lat od
                                      Rzeszowa po Szczecin i od Białegostoku po Wrocław i bywały tygodnie w których
                                      przejeżdżałem 5 tys. km. Przez te lata przejechałem służbowymi samochodami
                                      360.tys.km głównie po polskich drogach i choć, dzięki wyobraźni i boskiej
                                      opiece udało mi się uniknąć wypadku, to najgroźniejsze sytuacje powodowali
                                      rowerzyści. Widziałem wiele wypadków, w tym śmiertelne, spowodowane przez
                                      takich niefrasobliwych pedalarzy, którzy nie ponieśli żadnych konsekwencji,
                                      stąd moja niechęć do tej zakały dróg i żadne argumenty mnie nie przekonają do
                                      ich polubienia. Najwyżej mogę ich traktować jak dopust boży, jak niezawinione
                                      nieszczęscie, jak naszych polityków.
                                      • Gość: Janas Re: Drogi Piotrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 10:28
                                        Piotrze zanim zaczniesz pisać jakieś bajki najpierw je przeanalizuj czy się
                                        kupy trzymają.
                                        Robienie do 5 tys. kilometrów tyg. sugeruje przebiegi rzędu 200tys rocznie -
                                        całkiem sporo - ty natomiast piszesz o 360 na 10lat co daje 36tys rocznie -
                                        wynik mocno przeciętny na poziomie osoby poprostu dojeżdżającej samochodem do
                                        pracy.
                                        Pozdrawiam i zalecam korki z matmy i logiki
                                        • Gość: Piort Re: Drogi Janasie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 11:13
                                          Nie pisałem, ze robiłem każdego tygodnia po 5 tys. km, ale ze bywały takie
                                          miesiące. Po prostu miałem Nissana diesla, w którym trzeba było wymieniać olej
                                          co 5 tys. km., a że samochód był służbowy, to nie żałowałem. Oczywiście nie
                                          przez całe 10 lat tak jeździłem, później zasiadłem w biurze i rzeczywiście
                                          tylko dojeżdżałem do pracy. Przeczytaj uważniej zanim komuś zarzucisz mijanie
                                          się z prawdą.
                                      • Gość: KA Re: Drogi KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.03.05, 11:38
                                        Piotrze wypadki powodują ludzie, przypisywanie winy rowerzyście świadczy tylko
                                        o kretyniźmie i braku logicznego wyciągania wniosków z doświadczeń jakie dała
                                        ci wieloletnia jazda samochodem. Przykre. Nigdy nie ukrywałem ze posiadam prawo
                                        jazdy jaki samochód ba nawet kilkakrotnie o tym tu pisałem więc twe Podpuch to
                                        pewnie jak zwylke brak chęci do przyznania sie do nielogicznego myslenia.
                                        KA
                                        • piort Re: Drogi KA 14.03.05, 12:24
                                          No widzisz, wypadki powodują ludzie - moim zdaniem do nich zaliczają się też
                                          rowerzyści, a procentowy udział w powodowaniu wypadków wynika z sytuacji. O
                                          wiele łatwiej spowodować wypadek jadąc samochodem niż rowerem, bo ludzkie
                                          właściwości psychofizyczne są zbliżone, a prędkość i energia tych pojazdów się
                                          różni. Ja mam tego świadomość i trudno by było mnie namówić na jazdę rowerem po
                                          mieście. Moim zdaniem rowerzyści na siłę egzekwujący napisane prawo igrają ze
                                          śmiercią - to niby ich sprawa - ale narażają na odpowiedzialność kierowców.
                                          • Gość: KA Re: Drogi Piotrze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.03.05, 13:08
                                            piort napisał:

                                            > No widzisz, wypadki powodują ludzie - moim zdaniem do nich zaliczają się też
                                            > rowerzyści, a procentowy udział w powodowaniu wypadków wynika z sytuacji. O
                                            > wiele łatwiej spowodować wypadek jadąc samochodem niż rowerem, bo ludzkie
                                            > właściwości psychofizyczne są zbliżone, a prędkość i energia tych pojazdów
                                            się
                                            > różni. Ja mam tego świadomość i trudno by było mnie namówić na jazdę rowerem
                                            po
                                            >
                                            > mieście. Moim zdaniem rowerzyści na siłę egzekwujący napisane prawo igrają ze
                                            > śmiercią - to niby ich sprawa - ale narażają na odpowiedzialność kierowców.

                                            Piotrze poważnie zastanawiam se czy to co piszesz to efekt starczego
                                            zdziecinnienia czy tylko dziecinnej głupoty bo rzeczywiście jesteś szczeniakiem
                                            który podaje się za dorosłego człowieka. Codziennie wiekszość z nas wychodzi z
                                            domu z wiarą w owo napisane prawo, to właśnie ono pozwala mi wieżyć ze
                                            przechodzący obok bysior nie zabije mnie bo akurat jestem w zasiegu jego ręki a
                                            on ma kiepski dzień, dlatego też nie strzelam sobie do ludzi którzy mnie w
                                            k..., dlatego samochodem jadę prawym pasem mimo ze cały lewy jest wolny i tp.
                                            itd. Myśl człowieku, poprostu mysl.
                                            KA
                                            • piort Re: Drogi KA 14.03.05, 16:05
                                              Powiedz to wszytkim ofiarom wypadków i przestępstw. Naiwna wiara w omnipotencję
                                              prawa skutkuje właśnie brakiem ostrożności i wyłącza wyobraźnię, a to jest
                                              główna przyczyna wypadków. Zapraszam na Pragę po godz 23 i tam będziesz mógł
                                              sprawdzić swoje teorie o skuteczności pisanego prawa. Co innego gdyby to było w
                                              USA, tam zaczepienie faceta może być śmiertelnie niebezpieczne, bo każdy może
                                              mieć broń.
                                              Dziekuję za miłe słowa, co do wieku to chyba po ortografii zauważyłeś, że
                                              jestem z innej generacji, wtedy dysgrafik czy dyslektyk nie miał szans zdać
                                              matury i nie zaśmiecał miejsca na uczelni. Gdybym napisał w jednym
                                              wierszu "wiara", to dalej nie pisał bym "wieżyć". Z geriatrycznym, ale
                                              kulturalnym pozdrowieniem.
                                                • piort Re: Drogi KA 15.03.05, 11:59
                                                  Niech Was Panienka Przenajświętsza wynagrodzi za dobre słowo człowieku(cytat z
                                                  filmu Hłaski "Baza ludzi umarłych").
                                                  Jedyne prawo jakie naprawdę obowiązuje, to prawo natury. Wszelkie inne prawa są
                                                  sztuczne, narzucane siłą, i są egzekwowane właśnie na pierwotnych zasadach, bo
                                                  silnieszy (aparat państwowy dysponujący siłą) zakazał lub nakazał. Ale to nie
                                                  zmienia istoty rzeczy, prawo silniejszego obowiązuje w całej rozciągłości,
                                                  najwyżej konsekwencje dla złapanego na nieprzestrzeganiu narzuconych zasad lub
                                                  przepisów mogą być bardziej lub mniej dotkliwe. Jeżeli nie wierzysz, to
                                                  podskocz policji albo urzędowi skarbowemu. Ja osobiście mam bardzo ograniczone
                                                  zaufanie do współużytkowniów dróg i raczej spodziewam się z ich strony
                                                  najgłupszego postępowania. A rowerzyści nie zdają sobie sprawy jakie stwarzają
                                                  niebezpieczeństwo dla kierowców samochodów, im się zdaje że samochód może
                                                  stanąć w miejscu, że każdy kierowca zawsze ich dobrze widzi i że wszystkie
                                                  pojazdy muszą się poruszać pod ich dyktando. Gdy wyprzedzam na szosie normalnie
                                                  jadący samochód to wiem, że nie może skręcić gwałtownie w dróżkę na lewo, co do
                                                  rowerzysty nigdy takiej pewności nie mam. A rowerzysta uważa ze ma prawo
                                                  skręcić, skoro wystawił rękę. Niby przepisy (to też kwestia interpretacji) mu
                                                  na to pozwalają, ale wielu albo ginie, albo powoduje wypadki innych. I co z
                                                  tego, że odpowiedzialność poniesie ktoś, kto naruszył jakis przepis? Zginie
                                                  słabszy! Wymyslanie zasad, że słabszy ma pierwszeństwo jest bzdurą - gdy się
                                                  pali, to najsilniesi tratują słabszych. W sytuacji gdy przy pełnej prędkości
                                                  kierowca ma świadomy wybór walnąc w potężne drzewo czy w rowerzystę, to napewno
                                                  wybierze swoje życie, a nie rowerzysty. Piszę o przeciętnych ludziach, bo
                                                  zdarzali się tacy, którzy oddawali innym swoje kamizelki ratunkowe, ale ich
                                                  nazywamy bohaterami.
                                                  • Gość: KA Re: Drogi Piotrze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.03.05, 12:08
                                                    piort napisał:
                                                    > Jedyne prawo jakie naprawdę obowiązuje, to prawo natury. Wszelkie inne prawa
                                                    > są sztuczne, narzucane siłą, i są egzekwowane właśnie na pierwotnych
                                                    > zasadach,

                                                    Masz szczęscie że nie jest tak jak piszesz inaczej poprostu byś tylko siedział
                                                    w norze i trząsł ze strachu. Pieprzysz Waść.
                                                    KA
                                                  • Gość: Janas Re: Drogi Piotrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 22:05
                                                    Co do przewidywalności zachowań wyprzedzanych osobników to znam co nzjmniej
                                                    kilka przypadków gdy nieodpowiedzialny idjota jadący samochodem zakręcał bez
                                                    ostrzezenia w posesję nie sprawdzając czy ktoś go nie wyprzedza
                                                    Więc takie przypadki zdażają sie i rowerzystom i kierowcom, przyczym
                                                    rowerzystom jakby mniej bo wiedzą że może sie to dla nich skończyć tragicznie
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: k100r Re: Drogi KA IP: 83.2.1.* 16.03.05, 11:18
                                                    > Gdy wyprzedzam na szosie normalnie
                                                    >
                                                    > jadący samochód to wiem, że nie może skręcić gwałtownie w dróżkę na lewo, co do
                                                    >
                                                    > rowerzysty nigdy takiej pewności nie mam. A rowerzysta uważa ze ma prawo
                                                    > skręcić, skoro wystawił rękę.

                                                    Nie zgadzam sie. Ja akurat nie spotkalem sie ze skrecaniem w uliczke w lewo ale
                                                    wystarczajaco wstrzasajacym doswiadczeniem bylo auto ktore spotkalismy z kolega
                                                    na trasie - delikwent naspokojniej w swiecie hamowal jakby przed jego autem
                                                    lezalo male dziecko. Ja z kolega o maly wlos nie wylecielismy przez przednia
                                                    szybe naszego Transportera (ominac sie nie dalo bo z przeciwka ktos jechal, a
                                                    hamujacy pojazd jechal srodkiem pasa), cudem nie pakujac mu sie w kufer. A
                                                    powodem hamowania byl Kebab z prawej strony drogi... Rece opadaja.
                                                    Co do tego skrecania po wystawieniu reki tez mam zastrzezenia - wiele razy
                                                    musialem hamowac zeby jakis baran nie wjechal mi w bok auta - po prostu kierunek
                                                    i dwie sekundy pozniej ruch kierownica... Kolejne mistrzostwo swiata - a
                                                    spojrzenie w lusterko i sprawdzenie martwego pola obok auta?
                                                    Dzieki takim delikwentom jadac samochodem naczelna zasada staje sie ta o
                                                    ograniczonym zaufaniu. Wszystko inne, wlacznie z PoRD schodzi na plan dalszy...
                                                    Najwazniejsze to przezyc.
                                                    I jeszcze zagadka: - Czym odznaczaja sie kierowcy wyprzedzajacy pod gorke i na
                                                    zakretach w prawo? To proste. Sa z Warszawy, a przynajmniej jezdza autami z
                                                    warszawskimi rejestracjami...
                                                  • Gość: Piort Re: Drogi Kastorze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 09:33
                                                    Możesz się nie zgadzać z moimi wywodami, ale bądź realistą. Gdyby na ten kebab
                                                    miał ochotę rowerzysta i równie gwałtownie wyskoczył Ci przed maskę, to raczej
                                                    by nie żył. Kierowany samochód nie jest w stanie ani tak gwałtownie się
                                                    zatrzymać, ani skręcić. Po prostu fizyka.
                                                    A co do wyprzedzania pod górkę - niby nie wolno, ale wyobraź sobie, że jedziesz
                                                    wolno za sznurem wyładowanych ciężarówek, z naprzeciwka wciąż coś jedzie i
                                                    zaczyna się długi podjazd. Z przeciwnej strony jest podobnie. Cięzarówki
                                                    zwalniają i przed Tobą lewa wolna na takim odcinku, że zredukujesz i spokojnie
                                                    przeskoczysz, nawet gdyby na szczycie wzniesienia coś się pokazało. Czy coś się
                                                    stało? Podobnie z tym zakrętem w prawo - jeżeli widzisz droge na odcinku, na
                                                    którym zdążysz wyprzedzić i się schować, to nic starsznego. Widzisz, przepisy
                                                    są pisane przez idiotów i dla idiotów. Na przykałd: obowiązuje ograniczenie
                                                    prędkości i ktoś komus wjechał w tył mimo że jechał zgodnie z ograniczeniem. I
                                                    co? Jest karany za niedostosowanie prędkosci do warunków drogowych! To po jaką
                                                    cholerę jest to ograniczenie, jezeli kierowca ma sam dostosować prędkośc? A
                                                    jeżeli ma sprawny samochód, sam nieźle prowadzi i przekroczy ograniczenie
                                                    prędkości, to choć dostosował prędkość do warunków drogowych płaci mandat!
                                                    Żadne przepisy nie zabezpieczą przed głupotą, ale traktowanie wszystkich jak
                                                    durniów jest groźne, bo wobec namożenia się przepisów na każdą okazję ludzie
                                                    przestają sami mysleć. Robi się taki drogowy socjalizm: na razie po szosach
                                                    jeżdżą rowerzyści, wkrótce zaczną hulajnogi i wrotkarze, potem deskorolki z
                                                    żaglem i ruch samochodów, dla którego te drogi budowano, zamrze.
                                                    Jeżeli się ze mną nie zgadzsz, to mi nie ubliżaj jak AK, ale przedstaw
                                                    racjonalne argumenty. Na tym polega dyskusja.
                                              • Gość: Janas Re: Drogi Piotrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 23:44
                                                Z tego co napisałeś wynika że po mieście chodzisz uzbrojony po zęby i w
                                                kamizelce kuloodpornej - brawo za ostrożność
                                                natomiast co do reszty twojej wypowiedzi - ciesz się że nie żyłeś kilkadziesiąt
                                                lat temu i jakiś faszysta nie powiedział ci że zaśmiecasz świat swoją osobą
                                                pozdrawiam
                              • Gość: k100r Re: Drogi ronine_2005 IP: 83.2.1.* 10.03.05, 14:56
                                > Czytam, że jesteś legalistą i bardzo dobrze. Ale to teoria!
                                Wlasnie! Legalista... I co zyskuje przestrzegajac przepisow? Moralna
                                satysfakcje, nic wiecej. Co gorsza w trosce o swoje zdrowie zmuszony jestem do
                                naginania przepisow. Jak to mowila moja nauczycielka "Twarde prawo, ale prawo".
                                A tu co? Przyklad idzie z samej gory. Jak cos nie pasuje to zmieniamy prawo i
                                jest juz OK.
                                I czego sie ma trzymac szary czlowiek? Chyba 10 przykazan, bo te sie jakos nie
                                zmianiaja (chociaz nie trzeba siegac az tak wysoko i naprawde wystarczy jedna
                                zasada - nie rob drugiemu co tobie nie milo).
                                Jesli chodzi o strzalki to mialem okazje wysluchac ciekawych komentarzy na ich
                                temat od obcokrajowcow - "jak to jest czerwone swiatlo i zielona strzala? to
                                mozna skrecac." Dla nich bylo jasne i proste ze jezeli jest zielone swiatlo to
                                moga sie na nic nie ogladac tylko jechac.
                                I tu chyba mamy wiekszy problem z prawem - do kazdego przepisu jest
                                interpretacja, a ta zalezy od interpretujacego.

                                Ja co prawda nie mam tak imponujacego stazu za kolkiem ale jest to juz od
                                jakiegos czasu wartosc dwucyfrowa.
                                A co wypadkow to moge tylko powtorzyc za jednym z madrych ludzi z TV (bodaj
                                projektanta Volvo) ze tym co powoduje wypadki sa ludzie. Nie pomoga coraz
                                bezpieczniejsze auta, coraz lepiej zorganizowana siec drog. Swiadomosc
                                posiadania poduszek powietrznych powuje ze pedal gazu jakos tak sam glebiej
                                wpada. A coraz lagodniejsze zakrety i bezkolizyjne skrzyzowania nie zachecaja do
                                zwalniania. To jest jak waga: na jednej szali bezpieczenstwo, a na drugiej
                                szybkosc transportu. I czlowiek ktory przechyla szale raz w jedna raz w druga
                                strone. Czasami za bardzo w strone szybkosci. I wtedy zaczynaja sie klopoty.

                                Moze bym i uznal ze rowerzysci sa winni (sam widzialem paru lamiacych przepisy
                                jazda po jezdni kiedy obok byla sciezka rowerowa - fakt faktem moge to
                                usprawiedliwic tylko jednym: po kostce bauma naprawde jedzie sie bardzo marnie
                                na wyscigowce), ale tak sie sklada ze widzialem pare numerow w wykonaniu
                                kierowcow. I wlos mi sie czasem zjezyl. Ze zlosci i ze strachu.

                                Jak do tej pory mistrzostwo swiata nalezy do kierowcy cofajacego i jednoczesnie
                                prowadzacego rozmowe przez komorke.

                                Calkowicie rozumiem Twoj punkt widzenia z oczami na plecach (i tu mam kolejny
                                dylemat bo w trosce o swoje zdrowie jezdze po chodnikach bo sciezek rowerowych u
                                nas jak na lekarstwo, a w centrum wcale ich nie ma, a przez to narazam sie
                                pieszym i konserwatorom zieleni). Nie moge tylko zrozumiec czemu w takim
                                Amsterdamie ludzie nie musza bac sie kierowcow? Moze dlatego ze tam kierowcy
                                maja swiadomosc ze kiedys moze sie trafic odwrotna sytuacja, a u nas ciagle nie?

                                Poza tym czy to nie przepis mowi ze winien jest ten co najedzie z tylu. Niewazne
                                czy to auto czy rower. Byl na jezdni. A tu jak wczesniej pisalem o az dwoch
                                przykladach kierowcy nie posiadaja elementarnej umiejetnosci techniki jazdy i
                                obserwacji drogi przed pojazdem.
                • Gość: k100r Re: Drogi Piortrze IP: 83.2.1.* 21.10.04, 09:10
                  > W świetle przepisów PoRD kierowca pojazdu powinien zwolnić i zachować czujność
                  > przed przejściem dla pieszych. Nie uważasz, że to trochę paranoiczne, że w
                  > miejscu gdzie mam prawo przejść przez jezdnię jestem zagrożony i muszę ustępowa
                  > ć
                  > pierwszeństwa kierowcy tylko dlatego, że on ma kaprys jechać szybko a hamować m
                  > u
                  > się nie chce?
                  >

                  Wczoraj wlasnie widzialem w TV (programik chyba sie Karambol nazywa) zajsie na
                  przejsciu - jechal norweski bodaj dyplomata, zobaczyl dwie dziewczyny ktore
                  chcialy przejsc przez przejscie, wiec zwolnil i zatrzymal auto przed pasami
                  (duze, Chrysler Voyager). Dziewczyny wchodza na przejscie, ale na druga strone
                  ulicy w calosci nie dotarly. Jadaca lewym pasem kobieta nie zatrzymala sie przed
                  pasami (tylko 100 metrow dalej) i uderzyla jedna z dziewczyn (10 metrow
                  lotu...), drugiej sie udalo - przynajmniej fizycznie obrazen nie odniesc.
                  Swiadek zajscia, czyli dyplomata jest oburzony (nie ma sie czemu dziwic, bo taka
                  jazda autem to ostatnia dzicz), ale pozniej pojawia sie "swiadek" ktory widzial
                  zdarzenie z drugiej strony ulicy. Zaczyna krecic, ale pozniej okazuje sie
                  krewnym sprawczyni wypadku. Koniec taki ze jedna dziewczyna w szpitalu, druga ma
                  uraz psychiczny na cale zycie, pani ma sprawe o uszkodzenie ciala, a pan
                  "swiadek" o falszywe zeznania (a przynajmnmiej powinien). I dlaczego? Bo za
                  szybko jechala, nie zna przepisow czy nie stosuje sie do nich bo sa idiotyczne?
                  Nie pamietam juz ile widzialem aut ktore przelatywaly przejscia z szybkoscia
                  zupelnie nie pasujaca do tej "zwiekszonej ostroznosci". Poza tym ten przepis o
                  pierszenstwie pieszego na pasach... Ale najpierw trzeba znalezc paru
                  samobojcow/kaskaderow ktorzy zechca wyegzekwowac swoje prawo do tego
                  pierwszenstwa, naglosnic sprawe w mediach - moze wtedy cos sie zmieni. Moze...

                  > Ja będąc w Paryżu widziałem jeden wielki korek w mieście, brak miejsc do
                  > parkowania a jednak ruch był uporządkowany bez tępienia innych użytkowników
                  > dróg. Nikt na chodniku nie parkował, nikt na nikogo nie darł japy, że spóźni si
                  > ę
                  > 3 minuty. Widziałem dosłownie sytuację, gdy z samochodu dostawczego przed
                  > skrzyżowaniem wypadły kierowcy listwy i on je spokojnie zbierał. Nikt nawet nie
                  > zatrąbił, próbował objechać chodnikiem itepe. U nas pewnie by zabili kierowcę i
                  > pojechali dalej.
                  Czasami kiedy patrze co sie dzieje na drodze to dobrze ze nasze auta nie sa
                  wyposazone tak jak auto Bonda (karabiny maszynowe, rakiety) bo ludzie by sie
                  doslownie pozabijali. A dlaczego tak sie dzieje ze tam spokojnie czekaja a u nas
                  by go zabili? Chyba dlatatego ze zupelnie zapomnieli o tym starym powiedzeniu -
                  "nie czyn drugiemu co tobie nie mile" za to bardzo dobrze pamietaja to "Wolnoc
                  Tomku w swoim domku", a ten ich domek to ich auto, rowniez.

                  A najprosciej to chyba wytlumaczyc skrajnym egoizmem i nie wiem jak to nazwac -
                  zezwierzeceniem, chamstwem? I to nie tylko na drodze, ale w autobusie, tramwaju
                  (moze ktos sie zle czuje i chcialby usiasc, albo jest po prostu kobieta w
                  ciazy), nawet na przystanku (tramwaj przyjechal wiec trzeba wsiasc i nie wazne
                  ze ktos chce wysiasc), czy przy kasie w hipermarkecie (no to co ze kasa dla
                  uprzywilejowanych, on tylko dwa piwka i chipsy i kobieta w ciazy powinna
                  poczekac az zaplaci). Takie sytuacje mozna by mnozyc, ale co robic? Szczeniaka w
                  autobusie za kark podniesc z fotela? Przejsc po gosciu ktory pakuje sie do
                  tramwaju/autobusu nie czekajac az ktos wysiadze? Do goscia z piwkiem w kasie
                  uprzywilejowanej wolac ochroniarza zeby "wytlumaczyl"?
                • Gość: Andrzej - kierowca Re: Drogi Piortrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 14:00
                  Wściekły frustrat, któremu powinno być zabrane prawo jazdy za głupotę i brak
                  elementarnej wiedzy o zaadach korzystania z drogi PUBLICZNEJ, prowokuje
                  pozbawioną sensu dyskusję na poziomie maglarskim (nie ubliżając potrzebnemu
                  fachowi maglarskiemu), a Wy wdajecie się w nią na zasadzie obrony spraw
                  oczywistych. Zasad współżycia w społeczeństwie powinni uczyć w szkole i w domu -
                  te lekcje opuścił chyba "wściekły Piotr" a i późniejsze lata też go nic nie
                  nauczyły, Trudno - takie typy też bywają i trzeba je tolerować, ale nie wdawać
                  się w dyskusję z oszołomami. Cieszy mnie to, iż - mimo iż jestem kierowcą od
                  wielu lat i równocześnie jeżdżę na rowerze - większość (wszystkich nie mam czasu
                  przejrzeć) rozsądnych wypowiedzi, na dodatek wyrażanych kulturalnie, mimo iż
                  "wściekłego Piotra" należałoby potraktować z mniejszą atencją (jeśli w ogóle
                  rozumie, coto znaczy) jest formułowanych przez rowerzystów. Widocznie kultura
                  jest związana ze stanem zdrowia, którego "wściekłemu" wyraźnie również brak.
                  Bywa, że za kółkiem zdenerwuję się na głupotę kierowcy albo rowerzysty albo
                  nawet włąsną, bo nie mogę powiedzieć, że nie robię błędów ani za kółkoem, ani za
                  kierownicą roweru. Nie uważam jednak, aby celowe było prowadzenie dyskusji z
                  facetem, którego zżera nienawiść do świata i okolic. Olejcie go i skończcie ten
                  żenujący spektakl przekonywania głąba, że jest głąbem. Jest i koniec - niech się
                  sam kompromituje i sam ze sobą "dyskutuje". Frustratów nie wyeliminujecie ze
                  społeczeństwa, ale nie można ich nobilitować, podejmując z nimi dyskusję na
                  poziomie znacznie przewyższającym ich możliwości intelektualne. Szkoda czasu.
                  Pozdrawiam myślących (nie tylko o własnym egoiźmie) kolarzy: tych za kółkiem i
                  tych na dwóch kółkach.
                  • tojajurek Re: Drogi Piortrze 02.01.05, 18:56
                    Cieszy mnie niezmiernie, gdy czytam tak spokojne i wyważone słowa, jak np. to,
                    co wyraził "Andrzej-kierowca". Podkusiło mnie niedawno, żeby napisać parę
                    prowokacyjnych zdań o rowerzystach w mieście i udało się. Pękałem ze śmiechu
                    czytając patetyczne, naburmuszone, oburzone lub wręcz obelżywe wypowiedzi
                    niektórych "pedalarzy" i "antypedalarzy". Kochani! Więcej luzu! Przynajmniej
                    jeden uśmiech dziennie! Przecież od dawna wiadomo, że wszystkiemu winni są
                    posłowie i cykliści.
                    Cokolwiek byśmy tutaj nawypisywali, to i tak na drogach będą szaleć pijani
                    rowerzyści oraz kierowcy upojeni pędem swoich czterech kółek. Jedno tylko jest
                    pocieszające, że - przy obecnej statystyce wypadków w Polsce - znaczna część
                    zarówno jednych, jak i drugich, nie przekaże potomstwu swoich chorych genów.
                    Więc z czasem będzie lepiej.
                    Jedna natomiast rzecz nie daje mi spokoju. Otóż mój młodociany kuzyn dostał
                    niedawno w przezencie składaną ekstra-hulajnogę. Nie bacząc na mój wiek -
                    spróbowałem. Wspaniała zabawa. Ma tylko jeden mankament: małe kółka. Na
                    chodniku źle się jeździ, bo nierówno, a na jezdni jest zbyt niebezpiecznie.
                    W związku z tym planuję na wiosnę wystosowanie petycji do Władz Miasta,
                    połączone z szeroką kampanią propagandową: budowa w Warszawie (szczególnie w
                    rejonie Starego Miasta) sieci specjalnych ŚCIEŻEK HULAJNOGOWYCH!
                    Wszystkim Miłym Dyskutantom życzę w Nowym 2005 roku maksimum pożytku z
                    osobistych Władz Umysłowych.
          • Gość: Marcellus Re: Drogi Marcellusie! IP: *.aster.pl 21.10.04, 08:41
            Jeśli jesteś za stery na sex to się zastanów czy nie jesteś za stary na
            prowadzenie samochodu hm... Jeśli np. zasłabniesz lub nie daj boże dostaniesz
            za kierownicą zawału i staranujesz przystanek autobusowy zabijając 5 osób to,
            co. Wiem, wiem winni będą cykliści jak zwykle.
            • Gość: Piort Re: Drogi Marcellusie! IP: *.com.pl 21.10.04, 09:50
              Czy to miał być dowcip? Czy myślisz że będąc młodym nie jesteś narażony na
              zawał lub zasłabnięcie? Ja jestem pokoleniem wojennym, słabe dzieci poumierały,
              zostały jednostki silne, zdrowe, odporne i ostrożne (niewypały zabiły kilku
              moich kolegów). Naprawdę nie będzie różnicy dla tych osób na przystanku czy
              zabił je pijany, albo na haju, młodzik, czy staruszek. Ryzyko mieszkania w
              mieście niesie za sobą poza hałasem, spalinami i tłumem również wypadki
              drogowe. Mniejsze szanse są w Ułan Bator, ale ja wolę Warszawę. Ze starczym
              pozdrowieniem.
              • Gość: paveua Re: Drogi Marcellusie! IP: 212.160.172.* 21.10.04, 11:49
                Drogi Piorcie!

                Przejrzałem sobie Twoją twórczość anty-pedalarską. I myślę, że przesadzasz z tym
                byciem wrednym staruchem za kierownicą. Bo po pierwsze primo - skoro mimo
                zaawansowanego wieku (w co trochę szczerze mówiąc wątpię) zdołałeś nauczyć się
                obsługi komputera, internetu, a w końcu forum dyskusyjnego, to kolejnym etapem
                rozwoju jest tolerancja. W tym dla rowerzystów. Rowerzystów rozumianych jako
                innych ludzi - takich samych jak Ty. Jest jeszcze szansa dla Ciebie.
                Po drugie primo - statystyki nie da się oszukać - w każdej populacji znajdą się
                jednostki wybitne i wybitnie niewybitne. Ty też zapewne jesteś jedną z nich. I
                naprawde - zupełnie bezpodstawnie bierzesz ataki na tych niewybitnych kierowców
                osobiście. To jest odpowiedzialność zbiorowa - coś wielce niepożądanego i
                głupiego. Tak samo z potępianiem w czambuł wszystkigo co ma pedały i jedzie po
                jezdni - statystycznie szansa że to pedalarz a nie rowerzysta jest podobna do
                szansy, że na najblizszym skrzyżowaniu zginiesz, bo kierowca jadący z lewej
                strony na czerwonym postanowił sobie po swojemu zinterpretować PORD i wbił Ci
                się w kabinę z prędkością głupich 70 kmh robiąc z Ciebie dawcę nieco
                podstarzałych organów (Dla informacji crash testy robi się przy 50kmh).

                Tyle słowem wstępu.
                Pozdrawiam Forumowiczów
                Paveua
                • Gość: Piort do paveua IP: *.com.pl 21.10.04, 14:23
                  Dziękuję Ci za zainteresowanie moją osobą. Naprawdę jestem staruchem i naprawdę
                  nie lubie pedalarzy na jezdni. Wredny bywam nie tylko za kierownicą, komputer
                  obsługuję na poziomie mniej niż podstawowym, a moja tolerancja maleje wraz z
                  dopływem tlenu do mózgu. Sczególnie dla hucpiarzy, którzy blokują miasto
                  aby "dać nauczkę" i uważają że jak ktoś ma prawo to znaczy że musi z niego
                  korzystać kosztem innych. Złodzieja samochodu jestem w stanie zrozumieć, bo
                  ukradnie i sprzeda za pół litra, ale takiego, który drapie gwoździem po
                  karoserii bym zabijał i to powolutku. Gdy czytam te oburzone głosy gówniarzy,
                  którzy rzucają inwektywy na normalnie jadących kierowców, bo ich nie zauważyli
                  z daleka albo nie zatrzymali 20-tonowej ciężarówki na widok takiego
                  spacerowicza, to myslę że dobrze by było dać jednemu z drugim nauczkę. Nie
                  potępiam wszystkich rowerzystów, tylko tych, którzy wymuszają na pozostałych
                  uczestnikach ruchu dostosowanie do swoich możliwości.
                  Gdy wyjeżdżam lub wychodzę z domu zawsze liczę się z możliwościa, że nie
                  wrócę, bo mieszkama w mieście i korzystam z ruchu kołowego
                  • yuurei Re: do paveua 21.10.04, 16:47
                    Gość portalu: Piort napisał(a):

                    > Gdy czytam te oburzone głosy gówniarzy,
                    > którzy rzucają inwektywy na normalnie jadących kierowców, bo ich nie zauważyli
                    > z daleka

                    Hmm... czyli jak to rozumieć? Rozjedziesz rowerzystę bo go nie zauważyłeś to
                    jest okej. Jeśli wyjadę samochodem i wjadę w Ciebie i powiem, że nie zauważyłem
                    to mi wybaczysz, powiesz "Dobra, nic się nie stało" i pojedziemy dalej?
                    • Gość: Piort Re: do paveua IP: *.com.pl 26.10.04, 07:51
                      Ciekawe! Nasi prawodawcy wysilają umysły aby ruch drogowy urządzić
                      bezpieczniej, wprowadzili nakaz jazdy na swiatłach w dzień dla tego
                      że "samochód z zapalonymi światłami jest lepiej spostrzegany", a tu pedalarz
                      bez jakiegokolwiek oświetlenia meandruje o zmierzchu między pędzącymi
                      samochodami i to jest w porządku? Byłoby, gdyby takiego pedalarza wolno było
                      bezkarnie rozjechać, a rodzina płaciła by za szkody wyrządzone samochodowi.
                      Howk!
                      • yuurei Re: do paveua 26.10.04, 12:23
                        Gość portalu: Piort napisał(a):

                        > Ciekawe! Nasi prawodawcy wysilają umysły aby ruch drogowy urządzić
                        > bezpieczniej, wprowadzili nakaz jazdy na swiatłach w dzień dla tego
                        > że "samochód z zapalonymi światłami jest lepiej spostrzegany", a tu pedalarz
                        > bez jakiegokolwiek oświetlenia meandruje o zmierzchu między pędzącymi
                        > samochodami i to jest w porządku? Byłoby, gdyby takiego pedalarza wolno było
                        > bezkarnie rozjechać, a rodzina płaciła by za szkody wyrządzone samochodowi.

                        Zaraz zaraz. Ale teraz to rozmijasz się sam z tym co piszesz. Faktem jest, że w
                        dzień samochód czy motocykl jest widoczny lepiej gdy jeździ ze światłami. Ale
                        nie wiem jak to się w odniesieniu do jazdy rowerem po zmierzchu.
                        Ale zgadzam się z Tobą. Sam tępię rowerzystów, którzy nocą jeżdzą po ulicy bez
                        lampek. Jest to totalny debilizm, brak wyobraźni i zagrożenie dla ruchu.
                        Z tym, że to się ma nijak do jazdy w dzień na światłach o czym piszesz.
                          • yuurei Re: do paveua 26.10.04, 13:43
                            kfadam napisał:

                            > Yuurei a ostrzegałem :))

                            Ja tam się nie przejmuję :-)

                            > Pozdrawiam KA
                            > PS Fajna ta wasza stronka rovver, szkoda że zdjecia z wypraw takie malutkie.

                            Zdjęcia małe bo to nie ja robiłem a moje sugestie co do wielkości i jakości nie
                            są brane pod uwagę :]
                            Zresztą ja i tak rzadko z nimi jeżdzę. Jakoś nie możemy się zgrać ostatnio.
                            • Gość: KA Re: do paveua IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 26.10.04, 14:01
                              Tylko ignorowanie tego TROLA spowoduje ze przestanie pisać bzdury.
                              Ten rok był szalenie nie udany. Wiosenne weekendy były pod psem, a i letnie z
                              różnych przyczyn tez sie sie nie układały. jedyne co sie w miarę udało to
                              wyjazd w Tatry ale bez rowerków :(( Pozostaje tylko jazda do i z pracy.
                              Kolega sie przeprowadził i niestety nasza stronka nie funkcjonuje a galeria
                              była spora co prawda głównie ubiegłoroczna.
                              Pozdrawiam KA
                              • yuurei Re: do paveua 26.10.04, 17:16
                                Ja odkąd sprzedałem cyfrę nie robię fotoreportażu z wycieczek.
                                Aktualnie jestem na etapie sprawdzania mojej starej małpki. Zobaczę jak wyjdą z
                                niej zdjęcia. Może wtedy powrócę do takich sprawozdań bo jazda z lustrzanką ani
                                przyjemna ani bezpieczna :]
                            • jane_blond_007 Re: do paveua 18.12.04, 20:14
                              Yuureiowski, a Ty co nam ferment za plecami siejesz? ;-D Zdjęcia z początkowych
                              jazd są małe, bo baliśmy się że modemowcy będą mieli problem. Teraz są większe.
                              A nie jeździsz z nami z własnego wyboru niestety, bo my zawsze Twoje
                              towarzystwo chętnie widzimy - tylko Ty się jakiś takiś samotnik stałeś :-(
                              Rusz GiTkę i po prostu pojedź:-)
                              A'propo - podziwiam Twoją cierpliwośc w prowadzeniu tak długej dyskusji z
                              piratem drogowym :-)
    • zdm2 Re: Bezczelni pedalarze! 27.10.04, 16:39
      Gość portalu: Piort napisał(a):

      > U nas prawo o ruchu drogowym postawiono na głowie, byle
      > złośliwa menda na rowerze może zakłócić ruch na międzymiastowej szosie. Precz
      > z bezczelnymi pedalarzami!Precz!

      A ty go znasz?? To co piszesz świadczy ze nie masz pojęcia o prawie o ruchu
      drogowym. Zapoznaj sie z Oddział6 art.24.6
      • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 28.10.04, 07:53
        A ty go znasz?? To co piszesz świadczy ze nie masz pojęcia o prawie o ruchu
        > drogowym. Zapoznaj sie z Oddział6 art.24.6
        Ja znam tylko jedno prawo! Silniejszy ma przewagę nawet gdy nie ma prawa lub
        racji. Niezależnie od przepisów ruchu drogowego, a za mojego życia zmieniały
        się conajmniej kilkanaście razy, przejechanie rowerzysty jest nieprzyjemnym
        doznaniem i można sobie porysować lakier, a nawet powgniatać karoserię.
        • zdm2 Re: Bezczelni pedalarze! 28.10.04, 09:47
          W takim razie daruj sobie jakiekolwiek teksty o nim i nie powołuj sie na nie.
          Trzymaj sie swojego prawa i uważaj byś nie trafił na silniejszego, wiekszego i
          ciezszego. Ale nawet maluszek rozpędzony do 120 zrobi ci cięzkie kuku.
          załosne, poprostu załosne są takie przypadki jak ty, ojciec twój pewnie do
          końca życia załował/uje że guma mu pękła
          • Gość: k100r Re: Bezczelni pedalarze! IP: 83.2.1.* 28.10.04, 11:36
            > Ale nawet maluszek rozpędzony do 120 zrobi ci cięzkie kuku.
            Raczej nie, bo Piotr stosuje swoje metody silniejszego tylko wtedy kiedy ma
            przewage. Moze powinien wymalowac na swoim aucie duzymi literami "PIOTR" zeby
            wszyscy omijali z daleka delikwenta o morderczych sklonnosciach... Albo lepiej
            jakis sygnal swietlno-dzwiekowy. Najlepiej facet z trabka i czerwona choragiewka
            maszerujacy przed jego autem...

            A tu fragment konwersacji:
            > Moja metoda na złośliwych rowerzystów blokujących ruch jest prosta: jeżeli
            > muszę długo wlec się z nim, bo nie chce ustąpić, to go w końcu wyprzedzam gdy
            > mogę i sam zjeżdżam przed nim jedną stroną na pobodcze tak, że sku..syn albo
            > ląduje w rowie, albo musi się zatrzymać. Wszystko zgodnie z przepisami! Tylko
            > raz było mi trochę żal kilku paletek potłuczonych jajek na bagażniku, ale mam
            > nadzieję że ten rowerzysta już nie będzie blokował drogi.

            Czyli stosujesz metode on mi blokuje to ja go do rowu. Oj nieladnie,
            nieladnie... W piewien sposob znizasz sie do poziomu tego z czym chcesz walczyc.
            I z tym zjezdzaniem to uwazaj komu to chesz zrobic - zwroc uwage na typ roweru i
            pozycje siodelka. Moze sie okazac ze trafiles na milosnika skakania, ktory po
            prostu przejedzie gora po Twoim aucie (chyba ze jezdzisz Zukiem)... Nie wiem jak
            to zniesie dach i szyby.

            > Ten numer robię gdy jadę dużym samochodem campingowym, większym od Żuka, który
            > jest szeroki wolno się rozpędza. Żaden pedalarz nie będzie ryzykował
            > pocharatania się o bagażnik na rowery. Gdy jadę osobowym, to po prostu klnę i
            > staram się go nastraszyć sygnałem.
          • Gość: turysta Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.udn.pl 05.11.04, 23:27
            Piortrze. Jaki Ty jesteś biedny! Musisz być bardzo zakompleksiony, jeżeli swoją
            agresję wyładowujesz na słabszych (rowerzystach). Kto Cię tak bardzo
            skrzywdził? Może Mamusia i Tatuś nie kupili wymarzonego rowerka w dzieciństwie?
            Nie odpisuj już bo i tak wiemy co napiszesz. Niech Cię wszyscy święci mają w
            opiece. Nie dała Bozia rozumku to dała super samochodzik. Pozdrawiam
        • Gość: Slawek.K Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 17:52
          Gość portalu: Piort napisał(a):

          > Ja znam tylko jedno prawo! Silniejszy ma przewagę nawet gdy nie ma prawa lub
          > racji. Niezależnie od przepisów ruchu drogowego, a za mojego życia zmieniały
          > się conajmniej kilkanaście razy, przejechanie rowerzysty jest nieprzyjemnym
          > doznaniem i można sobie porysować lakier, a nawet powgniatać karoserię.

          No to wszystko jasne!!!
          Cieniarz jesteś, dostajesz po dupie od wszystkich wokół, a twoje pyszcenie na
          forum to nic innego jak projekcja wyobrażeń o "Piortrze co daje po dupie
          innym".

          Silniejszy bo w samochodzie?
          A przypowieść o Dawidzie i Goliacie znasz?
      • tojajurek Re: Bezczelni pedalarze! 21.12.04, 22:58
        Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -
        ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
        kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów. Nie tylko używają
        jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch, ale również
        nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie się
        na chodnikach. I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
        samochodów, strasząc dzieci i staruszki. Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
        domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
        urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.
        Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
        używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie kradnących
        rowerów) dusigroszy. Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
        kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia. Może - dla zachowania proporcji -
        należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
        pozamiejskich.
        • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 22.12.04, 09:29
          - w końcu rowerzyści to też ludzie -
          Tu bym dyskutował, ci którzy wypowiadają się na forum są bezrozumnymi bydlętami
          i określenie "homo sapiens" w stosunku do nich jest nadużyciem. To są małpy
          człekokształtne, które opanowały jazdę jednośladem. Największą hucpą jest
          domaganie się przez nich traktowania równego z ludźmi. Przecież ich działania
          to oczywista małpia złośliwośc, blokowanie ruchu (masy krytyczne i inne
          blokowania ruchu). Ciekawe że teraz, gdy aura nie sprzyja, przesiedli się do
          samochodów i jeżdżą jak inni, a na wiosnę znów wylegną na drogi i gnani stadnym
          instynktem zaczną się domagać swoich "praw". Precz z pedalastwem!
        • Gość: k100r Re: Bezczelni pedalarze! IP: 83.2.1.* 22.12.04, 11:58
          > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -
          > ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
          > kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów.

          I chwala Ci za to nieuzywanie.
          Do grupy swietych krow zaliczylbym rowniez wlascicieli czworonogow ktorzy
          kolektywnie, systematycznie i bez nijakiej przygany z jakiej kolwiek strony
          za... smiecaja miasto. Rozumiem ze tabliczki "Szanuj zielen" to relikt z czasow
          komuny i po trawnikach chodzic sie nie powinno, ale psie kupy na chodnikach
          doprowadzaja mnie do szalu.

          > Nie tylko używają
          > jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch, ale również
          > nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie się
          > na chodnikach.

          Jesli nie ma zakazu ruchu rowerow po jezdni to czemu nie... Oczywiscie jesli
          ktos ma odwage. Wybacz, ale nie sciganie sie, tylko jazde z uwzglednieniem
          pierszenstwa pieszych na chodniku. A co do hamowania ruchu to robia to
          skuteczniej kierowcy z cegla w bucie - zamiast spokojnie dojechac do swiatel,
          zap...ja od swiatel do swiatel ile fabryka dala i w efekcie zamiast spokojnie
          dojechac do swiatel, moze lekko zwolnic, a potem przyspieszyc, musza sie
          zatrzymac, ruszyc po zmianie sygnalizacji i stad korek. Bardzo mnie bawia tacy
          kierowcy mijajacy mnie pedem tylko po to zeby stanac przed czerwonym swiatlem,
          ktorych potem mijam kiedy mozolnie rozpedzaja swoje "maszyny" i tak co kolejne
          swiatla...

          > I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
          > samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

          Na jezdniach jest podobnie (tyle ze wsrod innych aut, autobusow, motocyklistwo i
          rowerzystow tez,a nawet wsrod pieszych) i jakos nikt z tego nie robi problemu -
          dostal ktos kiedys mandat za "niebezpieczna jazde".

          > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
          > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
          > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

          Za nasze wiec i za ich pieniadze. Myslac w ten sposob kazdy powinien sobie
          wybudowac wlasna droge za wlasne pieniadze...

          > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
          > używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie kradnących
          >
          > rowerów) dusigroszy.

          A moglby byc powszechniej uzywany - korki bylyby mniejsze, a troche ruchu dobre
          jest dla zdrowia. U nas ci sami dusigrosze kupuja okazje - rowerki warte po
          kilka tysiecy za kilkaset zlotych - bo sa pewni bezkarnosci. W Holandii zlapanie
          przez policje delikwenta na kradzionym rowerze pociaga za soba kare pieniezna i
          wpis do akt (paserstwo bodajze), a to raczej nieladnie wyglada.

          I Wesolych Swiat...
        • Gość: KA Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.12.04, 14:40
          tojajurek napisał:

          > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -

          Myśle że rowerzysta ma wiecej z człowieka niż blachosmród

          > ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków dwóch
          > kółek
          Kolego liczba sprzedanych w polsce rowerów kilkakritnie przewyzsza l;iczbę
          samochodów, popatrz na balkony i zobacz na ilu z nich stoją rowery

          >udało się osiągnąć w mieście status świętych krów. Nie tylko używają
          > jezdni (jak każdy pojazd)
          Rower to pojazd czy to odkrycie dla ciebie??

          > hamując skutecznie ruch,

          kolego ruch to blokuja skutecznie idioci którzy pakują się na skrzyżowanie mimo
          że jest i tak już zblokowane
          > ale również nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na
          > ściganie się na chodnikach. I robią to, slalomując wśród przechodniów i
          > zaparkowanych samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

          A to jakaś nowość jakie zezwolenie?? I co za samochody zaparkowane na
          chodnikach?? Kto tu jest "inteligentni inaczej" pisąc takie bzdury

          > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
          > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
          > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

          Nasze kolego pieniadze to również moje i tysiecy rowerzystów w tym mieście

          > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
          > używanym środkiem lokomocji przez tamtejszych uczciwych (czytaj: nie
          > kradnących rowerów) dusigroszy.

          A tam pewnie to nagle wszyscy wsiedli na rower i tego samego dnia bezboleśnie
          powstały setki kilometrów ścieżek rowerowych

          > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
          > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.
          napewno jest to zdrowsze niż siedzenie w zasmrodzonym aucie

          > Może - dla zachowania proporcji -
          > należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
          > pozamiejskich.

          Jakich proporcji??
          Proporcje twego zdrowego rozsądu sa poważnie zachwiane to fakt...
          No cóż trzeba nie lada inwencji by pisać takie bzdury, widać jakiś uczeń Piotra
          • czlowiek_za_kierownica Re: Bezczelni pedalarze! 22.12.04, 16:52
            Gość portalu: KA napisał(a):

            > > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
            > > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.
            > napewno jest to zdrowsze niż siedzenie w zasmrodzonym aucie

            chciałem Ci KA przypomnieć, że większość nowoczesnych samochodów posiada coś
            takiego, jak 'obieg wewnętrzny', to znaczy zamyka się wlot świeżego powietrza z
            zewnątrz i wewnątrz auta cyrkuluje powietrze, które już w tym aucie znalazło
            się wcześniej. Uniemożliwia to skutecznie dostęp spalin do środka samochodu.
            Ja używam tego zawsze, kiedy wjeżdżam do Centrum Warszawy...

            i pozdrawiam światecznie życząc wielu nowych dróg w 2005.
            • Gość: KA Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.12.04, 10:11
              Witam cię poświątecznie czlowieku_za_kierownica. Powiadasz obieg wewnętrzny no
              pewnie tylko że jeśli wsiadasz do samochodu w mieście to i ten obieg wewnętrzny
              to też spaliny, no chyba że wieziesz czyste powietrze z lasu, ale to też tylko
              do pierwszego otwarcia okna lub drzwi, po za tym nawet te nowoczesne samochody
              zupełnie szczelne nie są więc w duchy nie wierz.
              Co do wysiłku w spalinach były prowadzone badania i okazało się że wysiłek i
              głębsze oddychanie (czyli wdychanie większej ilości spalin) jest neutralizowane
              przez wydalanie toksyn przez skórę wraz z potem, pozostaje zatem wysiłek a ten
              robi dobrze bo organ nie używany poprostu powoli ginie, vide Piotr nie używa
              mózgu to myślenia tylko do formowania idiotycznych tez i efekt jest widoczny
              ZANIK SZARYCH KOMÓREK
              Pozdrawiam KA
              • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 28.12.04, 08:51
                Zadziwia mnie ogrom wiedzy prezentowany przez K.A. Muszę wyjaśnić, że nawiew w
                samochodach jednak oczyszcza powietrze zassane z zewnątrz. Nawet gdy nie ma
                żadnego filtra, to zmiany kierunku, prędkości i ciśnienia w kanale nawiewu
                powodują wytrącanie wielu zanieczyszczeń, ale wiekszość współczesnych
                samochodów ma filtry, więc powietrze w samochodzie jest czyściejsze niż to
                wdychane przez pedalarzy. Wdychanie powietrza uboższego w tlen powoduje
                zwiększenie liczby czerwonych ciałek krwi, aby utrzymać transport tlenu.
                Pozostaje zatem kwestia wdychania zanieczyszczeń i tu rowerzyści dominują.
                Szkodliwe miazmaty spalin niszczą mózg, a głębsze oddychanie powoduje
                degenerację tego organu, co można zauważyć czytając posty zagorzałych
                pedalarzy. A co do wydzielania toksyn przez skórę to K.A. ma rację, rowerzyści
                śmierdzą, po przejeździe tabunu pedalarzy pozostaje obrzydliwy smród. Te
                nieświadome, wskutek zaniku mózgu, istoty tego nie czują, a kultralni kierowcy
                samochodów po prostu zamykają okna i włączają wewnętrzny obieg gdy mijają
                pedalarza. Piesi po prostu spluwają z niechęcią.
                • shp80 Re: Bezczelni pedalarze! 28.12.04, 21:57
                  Jak czytam posty takich Piotrów, to zaraz zerkam na kalendarz i z odliczam czas
                  do kolejnej masy...
                  Mam nadzieję, stary i schorowany człowieku, że swoimi genami nie zaraziłeś
                  jakiejś niewiasty. Jeśli nawet, to mam nadzieję, że twój/twoja syn, córka
                  wnuk/wnuczka będzie miała więcej szacunku do drugiego człowieka. Mam nadzieję,
                  że w czasie wypadku, choroby itp, trafisz na lekarza - rowerzystę, który ci
                  pomocy nie udzieli. Skoro nie masz szacunku dla innych osób, tylko dlatego, że
                  poruszają się po drogach czymś innym, niż ty...

                  • Gość: k100r Re: Bezczelny.... Piotr IP: 83.2.1.* 29.12.04, 14:09
                    Eeee, niepotrzebnie sie irytujesz.
                    A na dodatek narazisz sie na to ze lekarz rowerzysta leczy tylko rowerzystow... :)))

                    Jak to juz raz napisal (Piotr znaczy sie), jego wypowiedzi z zalozenia nie maja
                    prowadzic do jakiejs konstruktywnej dyskusji a tylko do wyprowadzenia
                    interlokutora z rownowagi (chyba po to zeby zaczal miesemm rzucac, albo wrzodow
                    dostal) ku jego wielkiej uciesze.

                    Pozostaje tylko powtarzac za sierzantem Highwayem z filmu "Wzgorze zlamanych
                    serc" motto dotyczace majora przy czytaniu kazdego postu od Piotra... i nie
                    odpisywac.
        • Gość: Roberto Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 18:49
          tojajurek napisał:

          > Może nie używałbym tak mocnych określeń - w końcu rowerzyści to też ludzie -

          Tym stwierdzeniem Ameryki nie odkryles.

          > ...ale trudno nie zgodzić się z faktem, że małej w końcu grupie maniaków
          dwóch
          > kółek udało się osiągnąć w mieście status świętych krów.

          I tu mylisz pojecia. Co innego maniak rowerowy a co innego CHAM na rowerze.

          > Nie tylko używają
          > jezdni (jak każdy pojazd) hamując skutecznie ruch,

          ...Ja moge mowic tylko za siebie. Jezdze po ulicy tak czesto jak tylko moge a
          moge bardzo czesto bowiem sciezek po drodze w ogole nie widuje. Po drugie: nie
          czuje abym tamowal ruch bowiem wszelkie korki jaki powstaja sa przedemna wiec
          do nich dojezdzam, przejezdzam i jade dalej a zakorkowani jak stali tak stoja
          dalej.

          >...ale również
          > nasi "inteligentni inaczej" prawodawcy udzielili im zezwolenia na ściganie
          się
          > na chodnikach.

          Chyba chciales powiedziec: jezdzic a nie scigac. Nic w tym dziwnego bowiem
          kierowcy swoja postawa spowodowali fakt iz z malym dzieckiem STRACH jest
          wyjechac na jezdnie.

          > I robią to, slalomując wśród przechodniów i zaparkowanych
          > samochodów, strasząc dzieci i staruszki.

          Slalomuja gdyz piesi chodza po calej szerokosci chodnika a jak do tej pory
          zadnemu rowerzysci nie wpadlo do glowy aby takiego pieszego przejechac.
          Rowerzysci wbrew pozorom szanuja pieszych i ustepuja im miejsca.

          > Rozpanoszyli się tak, że bezczelnie
          > domagają się skasowania pasa parkingowego na Świętokrzyskiej w Warszawie i
          > urządzenia tam (za nasze pieniądze) ścieżki rowerowej.

          Trafnie to ujales "za nasze" zatem ja takze mam prawo decydowac o tym co tam
          powinno powstac.

          > Nie jesteśmy w Amsterdanie czy Kopenhadze, gdzie rower jest powszechnie
          > używanym środkiem lokomocji...

          Zapomniales jeszcze wymienic: Paryza, Wiednia, Berlina, Budapesztu, Kowna,
          Wilna, Helsinek i wielu innych miasteczek w bynajmniej bardziej cywilizowanej
          czesci Europy.

          > ...przez tamtejszych uczciwych dusigroszy.

          A znasz powiedzenie: "Tylko bogatemu oplaca sie oszczedzac"?

          > Nikt mi ponadto nie wmówi, że pedałowanie ulicami miasta w
          > kłębach spalin daje mnóstwo zdrowia.

          Ja nie musze ci wmawiac, nie zalezy mi na tym. Jesli chcesz sie truc to mozesz
          sie nadal truc jednak pozwol, ze ci przytocze slowa mojego kolegi-
          samochodziaza: "Chcialbym miec taka kondycje jak ty". Dla wyjasnienia dodam, ze
          kolega jest o 15 lat mlodszy ode mnie.

          > Może - dla zachowania proporcji -
          > należałoby wygonić rowerzystów z chodników i zachęcić ich raczej do wycieczek
          > pozamiejskich.

          Wycieczki pozamiejskie to jedno a jazda miejskia to drugie. Ja na rowerze
          dojezdzam do pracy wiec sila zeczy musze po miescie jezdzic. Moze gdybym byl
          lesnikiem...
      • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 06.01.05, 08:51
        Czytam sobie te posty pedalarzy i dochodzę do smutnych wniosków. Zauważyłem
        zależność ich chamstwa od ilości tej plagi na jezdniach i przypuszczałem, że
        zmiany w zwoju (który pedalarzom zastępuje mózg) wynikają z mikrowstrząsów
        jakim, ten zanikający u nich organ, jest poddawany. Wraz z pogorszeniem
        warunków drogowych liczba pedalarzy radykalnie zmalała, bo robiąc innym na
        złość sami by mogli zmarznąć lub poślizgnąć się i nie mieć na kogo zrzucić
        odpowiedzialności ani wyłudzić odszkodowania. Wobez zmniejszenia liczby
        hucpiarskich postów przypuszzcalem, że zmiany w ich zwoju są odwracalne i że
        wystarczy odstawić rower na parę miesięcy, aby powrócić do rozumu. Nistety!
        Myliłem się! Zmiany są nieodwracalne! Poczytajcie sobie posty pedalarzy.
        • Gość: Roberto Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 19:29
          Gość portalu: Piort napisał(a):

          > Czytam sobie te posty pedalarzy ...

          Chyba chciales napisac "rowerzystow", nieprawdaz?

          > Zauważyłem
          > zależność ich chamstwa od ilości tej plagi na jezdniach ...

          Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi a jesli o to
          ci wlasnie chodzilo to rowerzysci sa garstka wsrod tlumu samochodow co by
          dowodzilo, ze najbardziej chamska nacja sa kierowcy.

          > Wraz z pogorszeniem
          > warunków drogowych liczba pedalarzy radykalnie zmalała,..

          ... i przesiadla sie do samochodzikow. Ci rowerzysci to sa typowi sezonowi
          (letni) rowerzysci pedalujacy tylko i wylacznie dla rekreacji.

          >...sami by mogli zmarznąć ...

          Co? Od lat jezdze na rowerze i takiego stanu nawet podczas silnych mrozow
          niedoswiadczylem. Ups! Przepraszam, doswiadczylem raz czekajac na przybycie
          Policji po tym jak TAXsiarz wymusil pierszenstwo przejazdu na przejezdzie dla
          rowerow gdyz zignorowal czerwone swiatlo.

          >... wyłudzić odszkodowania.

          Wyludzac nie musze. Dzieki bezmyslnej jezdzie wozidupkow pieniedzy z ich OC
          nigdy mi nie zabraknie.

          > Myliłem się! Zmiany są nieodwracalne! Poczytajcie sobie posty pedalarzy.

          To sie nazywa P O S T Ę P ! ! !
          • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 11.01.05, 14:46
            > Chyba chciales napisac "rowerzystow", nieprawdaz?
            Nie! Napisałem to co chciałem. Rowerzysta to kulturalny użytkownik bicyla,
            który niczego nie wymusza na innych użytkownikach dróg, a pedalarz(nazwa
            zastrzeżona) to cham, który zmusza pieszych i kierowców do ustępowania mu z
            drogi i blokuje jezdnie.
            > Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi...
            Cha, cha ,cha - pedalarstwo i kultura! Przecież chamskie wymuszanie
            bezsensownych przepisów ma tyle wspólnego z kulturą, co dresiarstwo na piechotę.
            Ruch rowerowy w Warszawie stanowi w sezonie 2%, a szumu wokół siebie robią
            pedalarze tyle, jakby stanowili conajmniej połowę uczestników.
            > Ci rowerzysci to sa typowi sezonowi
            > (letni) rowerzysci pedalujacy tylko i wylacznie dla rekreacji.
            Rekreację uprawia się na swieżym powietrzu, a nie w smrodzie spalin i kurzu na
            ulicach miast. Oni jeżdża po prostu tylko po to, aby manifestować swoją
            obecność i dezorganizować ruch samochodów.
            > TAXsiarz wymusil pierszenstwo przejazdu na przejezdzie dla
            > rowerow gdyz zignorowal czerwone swiatlo.
            Nie wróżę Ci wielu lat jeżdżenia. Jeżeli nie wiesz, że cięższy może Cię zabić.
            Może wystarczy OC na pogrzeb, ale wolałbym żeby to nie było z mojego OC.
            • Gość: Roberto Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 22:11
              Gość portalu: Piort napisał(a):

              >Rowerzysta to kulturalny użytkownik bicyla,
              > ... a pedalarz(nazwa
              > zastrzeżona) to cham, który zmusza pieszych i kierowców do ustępowania mu z
              > drogi i blokuje jezdnie.

              Wiec moja zona, moja corka w wieku 3 lat i moj syn w wieku 7 lat a takze ja
              jestesmy wedlug ciebie chamami, nieprawdaz?
              Wobec tego zdradz mi przepis na takie poruszanie sie po miescie aby moc
              zaliczac sie do kulturalnych rowerzystow. Prosze cie bo naprawde nie chce
              uchodzic za pedalarza.

              > > Co by znaczylo, ze im mniej nas jest tym jestesmy kulturalniejsi...

              > Ruch rowerowy w Warszawie stanowi w sezonie 2%, a szumu wokół siebie robią
              > pedalarze tyle, jakby stanowili conajmniej połowę uczestników.

              Bo i z czasem kiedys tak bedzie.

              > Rekreację uprawia się na swieżym powietrzu, a nie w smrodzie spalin i kurzu
              na
              > ulicach miast.

              Dokladnie. Ci rekreacyjni rowerzysci to codzienni kierowcy, ktorzy tylko dobrze
              sie czuja wtedy kiedy maja blisko siebie ruchliwa arterie ( droga do Powsina
              lub sciezka nad Wisla).

              > Oni jeżdża po prostu tylko po to, aby manifestować swoją
              > obecność i dezorganizować ruch samochodów.

              A kierowcy na codzien manifestuja swoj status majatkowy i takze dezorganizuja
              ruch samochodowy i to w znacznie wiekszym stopniu .


              > Jeżeli nie wiesz, że cięższy może Cię zabić.

              Tu nie chodzi o mase pojazdu bo gdyby tak bylo to wowczas jezdzilbym SCOTEM ale
              chodzi tu o myslenie, ktore zdecydowanie nie mozna mierzyc miara ciezkosci.
              • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 12.01.05, 14:25
                > Wobec tego zdradz mi przepis na takie poruszanie sie po miescie aby moc
                > zaliczac sie do kulturalnych rowerzystow.
                Bardzo prosty! Nie pchaj się rowerem tam, gdzie jeżdżą samochody. Jeżeli już
                musisz, to prowadż rower po pasach i po chodniku, jak pieszy.
                Może i z czasem 50% uczestnjków ruchu drogowego będzie się poruszało na
                rowerach (tak jak teraz w Chinach), ale na razie wykorzystujecie ekologiczną
                histerię dla swoich niecnych celów.
                > Tu nie chodzi o mase pojazdu bo gdyby tak bylo to wowczas jezdzilbym SCOTEM
                > ale chodzi tu o myslenie, ktore zdecydowanie nie mozna mierzyc miara
                > ciezkosci.
                Jeżeli tak uważasz, to spaceruj po torach kolejowych. Fizyka jest nieubłagana i
                nic nie poradzisz na to, że do zatrzymania pojazdu trzeba wytracić jego
                energię, a tego się nie da zrobić na zerowej drodze. Ta energia zależy od masy
                i kwadratu prędkości, więc nawet rozpędzony rowerzysta może narobić szkód, a co
                dopiero mówić o samochodzie czy lokomotywie.
                • Gość: Roberto Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 17:28
                  Gość portalu: Piort napisał(a):


                  > Nie pchaj się rowerem tam, gdzie jeżdżą samochody.

                  To dziwne bo w Warszawie samochody jezdza po jezdni, chodnikach, sciezkach
                  rowerowych i trawnikach. Jak do tej pory samochodu nie widzialem na dachu
                  wiec ...

                  > Jeżeli już
                  > musisz, to prowadż rower po pasach i po chodniku, jak pieszy.

                  To po co mi wowczas rower? Rower w koncu jest po to aby na nim jezdzic a nie po
                  to zeby go prowadzic ( do prowadzenia sluza taczki) lub tez nosic (do noszenia
                  sluzy plecak).

                  > Może i z czasem 50% uczestnjków ruchu drogowego będzie się poruszało na
                  > rowerach (tak jak teraz w Chinach),

                  Nie w Chinach ale w Holandii, Danii czy chociazby we Szwecji.

                  > Jeżeli tak uważasz, to spaceruj po torach kolejowych.

                  Bledne rozumowanie. Tory to miejsce dla pociagu a na przejezdzie dla rowerow
                  rowerzysta jest u siebie i zgodnie z kodeksem ma pierszenstwo. Czyzby zatem
                  prawo drogowe, ktore wszakze sami przez poslow ustalalismy jest bezuzyteczne i
                  liczy sie tylko prawo silniejszego ? PRYMITYWNE!!!

                  > Fizyka jest nieubłagana i
                  > nic nie poradzisz na to, że do zatrzymania pojazdu trzeba wytracić jego
                  > energię, a tego się nie da zrobić na zerowej drodze.

                  To jest oczywiste i dlatego wlasnie pali sie czerwone swiatlo. To swiatlo jest
                  widoczne z odleglosci 300 m i na tej drodze swobodnie mozna zatrzymac kazdy
                  samochod. Dlaczego wobec tego kierowca chcial mnie przejechac?

                  • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 13.01.05, 08:26
                    > prawo drogowe, ktore wszakze sami przez poslow ustalalismy jest bezuzyteczne
                    > i liczy sie tylko prawo silniejszego ?
                    Jeżeli poczuwasz się do współodpowiedzialności za działania posłów, to
                    powinieneś też odsiedzieć z niektórymi część ich wyroków.To jest grupa, która
                    uchwala najbzurniejsze i najszkodliwsze przepisy nie rozumiejąc nawet za czym
                    głosują. A te przepisy wymyślają i tworzą żli ludzie, a często oszołomy, jak w
                    przypadku prawa o ruchu drogowym! Prawo silniejszego obowiązywało od zarania
                    dziejów, obowiązuje nadal i żadne przepisy tego nie zmienią. Ja unikam
                    konfrontacji z silniejszym, czy to człowiekiem, czy maszyną i dzięki temu
                    dożyłem sędziwego wieku, a miałem paru ś.p. kolegów którzy wierzyli, że
                    obowiązuje prawo pisane.
                    > Nie w Chinach ale w Holandii, Danii czy chociazby we Szwecji.
                    Akurat w Chinach jest największy procent rowerzystów na świecie.
                    > Bledne rozumowanie. Tory to miejsce dla pociagu a na przejezdzie dla rowerow
                    > rowerzysta jest u siebie i zgodnie z kodeksem ma pierszenstwo.
                    To jak jest na przejeżdzie rowerowym przez tory kolejowe? Też byś egzekwował
                    swoje prawo, gdyby jakiś idiota wydał przepis, że rowerzysta ma na nim
                    pierwszeństwo?
                    Chyba nie jesteś kierowcą. Co z tego, że czerwone światło jest widoczne z 300 m?
                    Oczywiście żaden kierowca nie chce zignorować sygnału zatrzymania, ale gdy
                    jedziesz środkowym pasem nieco za ciężarówką na prawym, to czasami nie widzisz
                    sygnalizatora i z drogi hamowania zostaje ci 30 m. Bywają różne warunki
                    drogowe, bywa tak że czas palenia się pomarańczowego nie wystarczy na
                    bezpieczne zatrzymanie. A najważniejsze! Zarówno człowiek jak i maszyna są
                    zawodni. Widziałem śmierć z powodu pękniętego przewodu hamulcowego, wiele
                    wypadków powstało wskutek zasłabnięcia kierowcy, a przypadki zagapienia się,
                    olśnienia, dziury w nawierzchni, owada w kabinie i mnóstwo innych są
                    codziennością. Jeżeli naprawdę chcesz być bezpieczny, to jako słabszy, sprawdż
                    czy ci nie zagraża silniejszy. Radzę ci przed wjechaniem na skrzyżowanie
                    sprawdzić, czy nie pędzi na ciebie pijany kierowca 40-tonowej cięzarówki,
                    radiowóz ścigający przestępce, karetka pogtowia albo uciekający przed policją
                    facet po piwie. Chyba że wystarczy ci stysfakcja, że zabijając ciebie popełnili
                    wykroczenie (policja) lub przestępstwo (pozostali).
                    • Gość: Roberto Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 19:10
                      Gość portalu: Piort napisał(a):
                      > To jest grupa, która
                      > uchwala najbzurniejsze i najszkodliwsze przepisy nie rozumiejąc nawet za czym
                      > głosują. A te przepisy wymyślają i tworzą żli ludzie, a często oszołomy, jak
                      w przypadku prawa o ruchu drogowym!

                      I tu sie w 100 % zgadzam z toba. Nie powinnismy sami wymyslac przepisow tylko
                      wprowadzac te, ktora juz od dawna sa w Europie zachodniej i jak najbardziej sie
                      sprawdzily. Do takich zaliczylbym:
                      - bezapelacyjne pierszenstwo pieszego na pasach
                      - bezapelacyjne pierszenstwo rowerzysty na pasach lub przejezdzie
                      - mozliwosc przejezdzania rowerzysty po pasach
                      - jazda rowerem po pasie dla autobusow
                      - parkowanie samochodu tylko na ulicy ( a nie na chodnikach)
                      - mozliwosc jazdy rowerem po jednym pasie ruchu

                      > Prawo silniejszego obowiązywało od zarania
                      > dziejów, obowiązuje nadal i żadne przepisy tego nie zmienią.

                      Bo to prawo to prawo czlowieka pierwotnego i kazdego barbazyncy. Jezeli zatem
                      uwazasz sie za czlowieka pierwotnego albo jestes barbazyncom to oczywiscie
                      mozesz stosowac PRAWA SILNIEJSZEGO ale mamy postep cywilizacyjny i kulturowy a
                      tego przejawem jest skonstruowanie prawa ochrony slabszego. Zatem sam zdecyduj
                      jakiego prawa chcesz uzywac: zacofanego czy nowoczesnego.

                      > Akurat w Chinach jest największy procent rowerzystów na świecie.

                      W Chinach jest najwiekszy procent rowerzystow na swiecie ale najwiekszy odsetek
                      (procentowy) rowerzystow w jednym panstwie jest zdecydowanie w Holandii i wcale
                      to nie jest spowodowane niska stopa zyciowa.

                      > To jak jest na przejeżdzie rowerowym przez tory kolejowe? Też byś egzekwował
                      > swoje prawo, gdyby jakiś idiota wydał przepis, że rowerzysta ma na nim
                      > pierwszeństwo?

                      Tylko idiota by wydal taki przepis bo wszyscy wiedza, ze droga hamowania
                      pociagu wynosi 2-3 km a samochodu zaledwie 50 m wiec porownywanie pociagu do
                      samochodu kompletnie nie ma sensu.

                      > Chyba nie jesteś kierowcą.

                      Jestem od 11 lat i to bynajmniej nie "niedzielnym".

                      > Widziałem śmierć z powodu pękniętego przewodu hamulcowego, wiele
                      > wypadków powstało wskutek zasłabnięcia kierowcy, a przypadki zagapienia się,
                      > olśnienia, dziury w nawierzchni, owada w kabinie i mnóstwo innych są
                      > codziennością.

                      A to mnie zaskoczyles. Skoro na kierowce codziennie czycha tyle zagrozen to
                      dlaczego ci ludzie tak bardzo ryzykuja? Czyz na rowerze nie byloby
                      bezpieczniej? W koncu jadac rowerem nie grozi:
                      - pekniecie przewodu hamulcowego (a conajwyzej linki a wyhamowanie z predkosci
                      20 km/h mozna byle jakim obcasem)
                      - zagapienie...ups bynajmniej na to nie mozna sobie pozwolic bo momentalnie
                      mozna wpakowac sie na znak drogowy lub slupek antysamochodowy (w przypadku gdy
                      sie jedzie sciezka rowerowa)
                      - olsnienie gdyz rowerzysta zawsze jezdzi w okularach przeciwslonecznych
                      - dziura w nawierzchni lecz wysokie krawezniki lub nieprawidlowo zaparkowany
                      samochod
                      - owada w kabinie bo rower nie ma kabiny ale sa inne zagrozenia...mozna takiego
                      owada polknac ( nie polecam - bez smaku)

                      > Jeżeli naprawdę chcesz być bezpieczny, to jako słabszy, sprawdż
                      > czy ci nie zagraża silniejszy. Radzę ci przed wjechaniem na skrzyżowanie
                      > sprawdzić, czy nie pędzi na ciebie pijany kierowca 40-tonowej cięzarówki,
                      > radiowóz ścigający przestępce, karetka pogtowia albo uciekający przed policją
                      > facet po piwie

                      I dlatego wypracowalem ...a moe jednak zciagnalem od Wlochow ich sposob
                      przejezdzania prze skrzyzowanie: jada kiedy nie ma ruchu poprzecznego bez
                      wzgledu na to czy na sygnalizatorze jest zielone czy tez czerwonw swiatlo.





                      • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 20.01.05, 13:05
                        > tylko wprowadzac te, ktore juz od dawna sa w Europie zachodniej...
                        W Europie Zachodniej obowiązują podobne co w Polsce prawa przyrody i
                        pierwszeństwo pieszego czy rowerzysty nie oznacza, że może w miejscu zatrzymać
                        jadący samochód. Uważam, że rowerzyści powinni jeżdzić gdzie i jak chcą, po
                        pasach, za autobusami, po dowolnym pasie ruchu, ale na własną odpowiedzialność.
                        Potrącenie rowerzysty na szosie, czy pasach dla rowerów, nie powinno być
                        traktowane jako wykroczenie, tak jak potrącenie przebiegającego przez jezdnię
                        kota. Jedynym wymogiem administracyjnym powinno być obowiązkowe ubezpieczenie
                        OC rowerzysty, tak aby pokryć szkody powstałe w samochodzie.
                        Prawo silniejszego jest prawem naturalnym i żadne zapisy żadnego ustawodawcy
                        tego nie zmienią. Możliwość uchwalania i egzekwowania własnego prawa przez
                        grupkę cwaniaczków świadczy właśnie o tym, że prawo silniejszego nadal
                        obowiązuje. Cywlizacja i kultura nie mają tu nic do rzeczy, na ochronie
                        słabszych najlepiej wychodzą ci, którzy się tą ochroną zajmują, a ci słabi
                        nadal pozostają słabymi.
                        > Tylko idiota by wydal taki przepis bo wszyscy wiedza, ze droga hamowania
                        > pociagu wynosi 2-3 km a samochodu zaledwie 50 m wiec porownywanie pociagu do
                        > samochodu kompletnie nie ma sensu.
                        A mało to idiotów wydaje przepisy? Chyba nie możesz pamiętać, jak pewnego dnia,
                        po wypowiedzi Andrzeja Jaroszewicza, wyszedł nakaz jazdy prawym pasem i jakich
                        szkód narobił. Zanim go uchylono wiele osób straciło życie.
                        > Czyz na rowerze nie byloby bezpieczniej? (z 20 km/h mozna byle jakim obcasem)
                        To zależy, ale gdy samochód cię zahaczy, to robi róznicę czy tylko za przednie
                        koło czy przez całą długość. Zagapić nie powinien się nikt, ale jakoś tak się
                        zdarza, że niektórzy się zagapiają i kierowca czołgu, który się zagapi, może
                        sobie nabić guza, a pieszy zginąć. Olśnienie jest zjawiskiem fizjologiczym i
                        jeżeli nocą cię nie olśniewają reflektory dzięki okularom, to znaczy że
                        normalnie nic przed sobą nie widzisz. Czytałem o połknięciu osy przez
                        rowerzystę i jego śmierci wskutek uduszenia.
                        > Jada kiedy nie ma ruchu poprzecznego bez wzgledu na to czy na sygnalizatorze
                        jest zielone czy tez czerwonw swiatlo.
                        I to jest jedyne słuszne podejście. Światło tylko sygnalizuje że nie powinien
                        jechać, a nie że nie jedzie. Niech każdy działa na własną odpowiedzialność.
                          • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.com.pl 25.01.05, 11:16
                            W USA każdy obywatel może posiadać broń i ma prawo jej użyć we własnej obronie,
                            stąd duża ostrożność w stosunkach z innymi ludźmi. Jakoś nie słychać tam o
                            masowych mordach. Ja poruszając się po drogach, niezależnie czy to pieszo, czy
                            jakimś środkiem lokomocji, zakładam że każdy pojazd może mnie zabić i dzięki
                            temu dożyłem sędziwego wieku.
                          • Gość: Piort Re: Prawo silnieszego? IP: *.com.pl 25.01.05, 10:22
                            A jednak skutki używania roweru są groźniejsze, niż myślałem! Wyraźnie piszę,
                            że nie stawiam się silniejszym, wręcz staram się unikać kolizji z takimi, i
                            gdyby podobnie postępowali wszyscy, to wypadków byłoby mniej. Nie zamierzam się
                            z tobą bić, zresztą z nikim nie zamierzam, gdy idę piechotą to zważam na
                            wszystkie pojazdy, z rowerami włącznie, gdy jadę rowerem to strzegę się
                            samochodów, a gdy jadę samochodem to zważam na cięzarówki i pociągi i.t.d. Ale
                            twój umysł rowerzysty nie jest w stanie zrozumieć tego przesłania. Możesz się
                            zmierzyć na rowerze z pędzącym pociągiem.
                            • Gość: Dorsay Re: Prawo silnieszego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 13:14
                              To chyba wina tej zamkniętej cyrkulacji tzw. "powietrza" w kabinie samochodu.
                              Zapominasz waści co sam pisałeś w wielu wątkach, jak to "rozprawiłeś się" z
                              rowerzystą zaajeżdzając drogę, spychając masą samochodu do rowu itd...

                              Ty - to wyraźnie teraz widać - mocny jesteś Piortrze, tylko w gębie. Jak już
                              mówisz, że coś zrobisz to już MÓWISZ.

                              • Gość: Piort Re: Prawo silnieszego? IP: *.com.pl 25.01.05, 14:28
                                No trudno, niewiele do ciebie dociera, to skutek mikrowstrząsów jakimi poodany
                                jest twój zwój mózgowy. Widziałem zdarzenie wykazujące dowodnie prawo
                                silniejszego: Z Żurawiej w Marszałkowską w prawo skręcało długie Volvo combi i
                                dupa mu została częściowo na pasach. Przejeżdżający pedalarz miał wystarczająco
                                dużo miejsca, ale nie omieszkał przejeżdżając obok samochodu uderzyć pięśćią w
                                dach. Rowerzysta pojechał dalej, ale kierowca Volvo też i na następnym
                                skrzyżowaniu wysiadł 2 metrowy napakowany facet, zaczekał na pedalarza, złapał
                                go za kołnierz, zdjął z roweru i trzymając parę centymetrów nad chodnikiem
                                tłumaczył że nie należy walić w dach samochodów. Pedalarz śmiesznie przebierał
                                nóżkami i cienkim głosem wzywał pomocy, ale tłumek który się zebrał wcale mu
                                nie współczuł, wręcz zachęcał kierowcę do nauczenia pedalarza porzadku.
                                Litościwy kierowca po wysłuchaniu aktu skruchy i przeprosin postawił pedalarza
                                na ziemi i nawet mu nie uszkodził roweru. Ciekaw jestem co ty byś zrobił w
                                takiej sytuacji? Biłbyś się?
                                • Gość: KA Re: Prawo silnieszego? IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.01.05, 16:14
                                  Gość portalu: Piort napisał(a):

                                  > No trudno, niewiele do ciebie dociera, to skutek mikrowstrząsów jakimi
                                  poodany
                                  > jest twój zwój mózgowy. Widziałem zdarzenie wykazujące dowodnie prawo
                                  > silniejszego: Z Żurawiej w Marszałkowską w prawo skręcało długie Volvo combi
                                  i
                                  > dupa mu została częściowo na pasach. Przejeżdżający pedalarz miał
                                  wystarczająco
                                  >
                                  > dużo miejsca, ale nie omieszkał przejeżdżając obok samochodu uderzyć pięśćią
                                  w
                                  > dach. Rowerzysta pojechał dalej, ale kierowca Volvo też i na następnym
                                  > skrzyżowaniu wysiadł 2 metrowy napakowany facet, zaczekał na pedalarza,
                                  złapał
                                  > go za kołnierz, zdjął z roweru i trzymając parę centymetrów nad chodnikiem
                                  > tłumaczył że nie należy walić w dach samochodów. Pedalarz śmiesznie
                                  przebierał
                                  > nóżkami i cienkim głosem wzywał pomocy, ale tłumek który się zebrał wcale mu
                                  > nie współczuł, wręcz zachęcał kierowcę do nauczenia pedalarza porzadku.
                                  > Litościwy kierowca po wysłuchaniu aktu skruchy i przeprosin postawił
                                  pedalarza
                                  > na ziemi i nawet mu nie uszkodził roweru. Ciekaw jestem co ty byś zrobił w
                                  > takiej sytuacji? Biłbyś się?
                                  Ty to masz sny....
                                  KA
                                • Gość: Dorsay Re: Prawo silnieszego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 18:05
                                  Ja bym przede wszystkim nie niszczył cudzej własności. Tak mnie wychowano - nie
                                  twoje, nie dotykaj. Stosuję w większości przypadków chyba, że zaniechanie może
                                  doprowadzić do zagrożenia życia lub zdrowia (nieważne, Twojego czy mojego).

                                  Z drugiej strony, nie robią na mnie wrażenia jacykolwiek "szyici" w
                                  jakichkolwiek warunkach.
    • Gość: Piort Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 10:45
      Wczoraj widziałem kulturalnego rowerzystę, który jechał sobie
      chodnikiem/ścieżką rowerową którą szły żwawo dyskutujące panie. Jechał za nimi
      kilkadziesiąt metrów, aż go zauważyły, przeprosiły i ustąpiły miejsca. To był
      starszy pan, jechał sobie rekreacyjnie, nigdzie się nie spieszył i nie robił
      awantury. Reakcja pedalarza w takiej sytuacji bywa agresywna i chamska.
      I teraz wyobraźcie sobie podobną sytuację na jezdni - jedzie sobie pedalarz z
      metr od krawężnika, z naprzeciwka jadą samochody, a za pedalarzem ciągnie się
      sznur samochodów. Kulturalny rowerzysta zjeżdża na pobocze i daje drogę
      samochodom, a pedalarz twardo blokuje ruch bo ma prawo!
      • Gość: Janas Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 16:07
        Cierpisz Piotrze na rozdwojenie jaźni,
        > Wczoraj widziałem kulturalnego rowerzystę, który jechał sobie
        > chodnikiem/ścieżką rowerową którą szły żwawo dyskutujące panie. Jechał za
        nimi
        > kilkadziesiąt metrów, aż go zauważyły, przeprosiły i ustąpiły miejsca. To był
        > starszy pan, jechał sobie rekreacyjnie, nigdzie się nie spieszył i nie robił
        > awantury. Reakcja pedalarza w takiej sytuacji bywa agresywna i chamska.
        > I teraz wyobraźcie sobie podobną sytuację na jezdni - jedzie sobie pedalarz z
        > metr od krawężnika, z naprzeciwka jadą samochody, a za pedalarzem ciągnie się
        > sznur samochodów. Kulturalny rowerzysta zjeżdża na pobocze i daje drogę
        > samochodom, a pedalarz twardo blokuje ruch bo ma prawo!
        według ciebie kulturalny pieszy ustąpi miejsca rowerzyście jak go ewentualnie
        zauważy pomimo obecności na ścieżce
        kulturalny rowerzysta będzie zawsze uważał na pieszych na ścieżkach i umykał
        przed samochodami
        natomiast "kulturalny" kierowca będzie zajeżdzał drogę, wyzywał i zpychał do
        rowu bo mu rower przeszkadza
        proponuję pozbieraj podpisy pod projektem ustawy nakazującej jeździć
        rowerzystom kanałami - nie będą ci przeszkadzać i kłuć w oczy
        myśl trochę jak wypisujesz tego typu bzdury
        pozdrawiam
        • Gość: Piort pedalarze do kanałów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 17:24
          A to naprawdę dobry pomysł! Pedalarze do kanałów(tylko nie telewizji)! I
          zniknie to obrzydlistwo z dróg. Zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Ale
          pomyślcie jakie to przyszłościowe. Na razie proponuję aby pedalarze jeżdzili
          tunelem metra, bo przecież obecność małego roweru nie może zakłócić ruchu tak
          wielkiego pociągu, a ambitni mogą jeżdzić burzowcami i mniejszymi kanałami
          ściekowymi. Jedynym problemem może być wychodzenie z kanałów, bo to jak mawiał
          pan Zagłoba o Podbipięcie z Mysikiszek "wychodzić niepolitycznie" upapranym w
          odchodach. Mogły by zaistnieć trudności z odróżnieniem pedalarzy od zawartości
          kanalizacji. Ale można mieć nadzieję!
          • shp80 Re: pedalarze do kanałów! 11.04.05, 04:29
            > Na razie proponuję aby pedalarze jeżdzili
            > tunelem metra...

            Ja już od dawna korzystam z tuneli:
            - aerodynamicznych - za jakimś dużym sześciennym klocem;
            - samochodowych - statyczne pojazdy dość dobrze chronią przed bocznymi wiatrami
            wiejącymi z lewa lub prawa;

            Niestety - w obu tunelach brakuje zadaszenia, ale w stosunku do zalet, wada ta
            jest raczej mało znacząca.
    • Gość: X11 Re: Bezczelni pedalarze! IP: *.ift.uni.wroc.pl 14.04.05, 09:44
      A mogłeś Piotrze zatrąbić nieco wcześniej, to (może) zrozumieliby że chcesz przejechać. A strasząc ich naraziłeś się na posądzenie o chamstwo - teraz będą mówić - ci w ciężarówkach to &%#$%&$@@&$%$@#$!!! Swoją drogą, jeżeli jechali obok siebie, to sam nakopałbym im do tylno-dolnej części pleców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka