Dodaj do ulubionych

Kary za łażenie po scieżkach rowerowych.

27.06.03, 11:38
za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
chodzenie po ścieżkach rowerowych. W ten sposób policja
chce zminimalizować liczbę wypadków z udziałem
rowerzystów i pieszych.

Miesięcznie dochodzi w Słupsku do co najmniej
kilkunastu takich zdarzeń.

"Piesi nie respektują znaków poziomych i spacerują po
ścieżach rowerowych" - powiedział szef słupskiej
drogówki, podkomisarz Krzysztof Duszkiewicz.

Zapowiedział, że działania będą miały charakter
prewencyjny i karanie pieszych będzie ostatecznością.

Inicjatywa policji cieszy rowerzystów. Cykliści skarżą
się, że w Słupsku trudno jest jechać rowerem, bo piesi
traktują ścieżki rowerowe jako część chodnika.

Policja zapowiada także, że z równą surowością będzie
traktowała rowerzystów, którzy nie przestrzegają
przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.


Też chcę tak w Warszawie!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Eaz Re: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych. IP: *.chello.pl 28.06.03, 21:37
      Nie jestem zwolenniczką chodzenia po ścieżkach rowerowych, bo jak sama nazwa
      wskazuje słuzy ona rowerzystom. Proponuję jednak, aby policja karała z taka
      samą surowością rowerzystów pędzących po chodnikach i zmuszających pieszych do
      ustępowania im miejsca. Powinno się także karać kierowców stwarzających
      niebezpieczne sytuacje na jezdniach w stosunku do rowerzystów.
      PS. Jeżdżę samochodem, mój syn na rowerze i jak każdy korzystam z chodnika.
    • Gość: Noname Re: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 16:25
      crunchips napisał:

      > za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
      > chodzenie po ścieżkach rowerowych. ....bla bla bla zy nie przestrzegają
      > przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.
      >
      >
      > Też chcę tak w Warszawie!!!!

      A Ja chce w Warszawie, zeby najbardziej surowo jak mozna karac rowerzystow za
      przejezdzanie przez przejscia dla pieszych (schodzi sie z kraweznika z rowera i
      kulturalnie przelazi ciagnac te kawalki drutu na druga strone drogi) Karac
      rowerzystow dojezdzajacych miedy samochodami lub przy krawezniku do swiatel.
      Taki glupol jedzie do tych swiatel, tylko po to , zeby potem kierowca musial go
      po raz ponowny wyprzedzac i stwarzac niebezpieczna sytuacje na drodze i
      tamowanie ruchu. Karac najsurowiej nie trzymanie sie prawej strony jezdni.. juz
      olewam tych kretynow co jezdza ulica mimo iz maja obok sciezke rowerowa... coz
      takich sie nie uleczy.. ale jazda srodkowym pasem.. mimo ze sie nigdzie nie
      skreca (a czesto na wyssokosci SGH - GUS jezdza tak, bo nie wjezdzaja na pas
      autobusowy :)) obok oczywiscie sciezka rowerowa..) KARAC za : notoryczny brak
      odpowiedzniego oswietlenia rowerow.. w dzien powinno sie posiadac sprawne
      oswietlenie.

      BTW.. Ja tez lubie jezdzic rowerem, ale debili trzeba karac..
        • Gość: Behemot Re: Nienawisc kierowcy w stosunku do rowerzystow. IP: *.int.warszawa.sint.pl 01.07.03, 10:40
          >Robert: Oto jest przykład kierowcy ktory az kipi nienawiscia do rowerzystow.
          >teraz juz wiecie dlaczego jest tak niebezpiecznie na drogach.

          Ja wiem? Czy to przyklad nienawisci? Moim zdaniem moze troche ostro wyliczyl
          pewne absurdy rowerowe, ktore w 80% da sie zauwazyc jadac samochodem. Trudno
          zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kazda uwage do
          nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? Czy nienawiesc
          powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie wyszczegolnione?
          • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... 01.07.03, 13:10
            Gość portalu: Behemot napisał(a):

            > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kazda
            > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? Czy
            > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
            > wyszczegolnione?

            Celna uwaga, Behemot,
            zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesieniu do
            kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze jednak
            znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
            przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
            sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy samochodami w
            korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
            przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
            zwroci im uwage.
            bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
            rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
            Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami. I w zwiazku z tym
            sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.
            pozdrawiam
            • robertrobert1 Re: Nienawisc ... 01.07.03, 15:35
              czlowiek_za_kierownica napisał:
              Zastanawia mnie natomiast fakt, ze jednak
              > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
              > przepisy ruchu drogowego .

              Robert: A co powiesz na nagminne i powszechne wykroczenia popelniane przez
              zdecydowana wiekszosc kierowcow. Oto przyladowe:
              - przekraczanie dopuszczalnej predkosci
              - jazda pasem dla autobusow
              - nie zatrzymywanie sie przed czerwonym swiatlem podczas warunkowego skretu w
              prawo
              - wjazd na skrzyzowanie podczas gdy nie ma mozliwosci z niego zjechania
              - zajezdzanie drogi rowerzystom
              - parkowanie na zakazie zatrzymywania sie i postoju
              - parkowanie na chodniku(bez zostawienia 1,5 m dla pieszych)
              - parkowanie na trawniku
              - parkowanie na drogach dla rowerow
              - niezachowywanie bezpiecznego odstepu od rowerzystow
              - wjazd na teren z zakazem ruchu
              - nieustepowanie pirszenstwa na przejsciu dla pieszych
              - jazda z niewlasciwego pasa ruchu
              - jazda wzdluz po chodniku
              - jazda wzdluz po drodze dla rowerow

              (ze wspomne tylko o:
              - jezdzie po ulicy rownolegle do sciezki rowerowej,
              - jazde w 'stadzie' obok siebie,
              - slalom pomiedzy samochodami w korku lub przed swiatlami,
              - wspomniane na innym watku przejezdzanie przez 'zebry'>

              Robert: I czyja lista wykroczen jest dluzsza?

              > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
              > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
              > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami.

              Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
              jest swietoscia.
              • Gość: KA Re: Nienawisc ... IP: 217.153.16.* 02.07.03, 10:41
                robertrobert1 napisał:

                > Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
                > jest swietoscia.

                Robert na zachodzie ludzie mają szacunek dla siebie, a jazda rowerem czy
                samochodem to nie szpan tylko normalny wybór środka lokomocji, (choć Niemcy
                gościa bez auta traktują jak biedaka). Myślę, że szkoda czasu na wyliczanie
                sobie na wzajem win, a czas na to by stwierdzić, że jesteśmy narodem egoistów
                i ciemniaków widzących winy i wady wszystkich w koło tylko nie swoje (
                dowartośćowujemy się wytykając braki innym a nie wykazując innym swoje
                umiejętności). Powiem jeszcze raz ok. 90 % z nas to idioci, kretyni i debile,
                a debil pozostaje debilem bez względu na sposób, kożystania z dróg (może tylko
                być większym debilem, gdy ma szybszy i mocniejszy sprzęt) Czasem błedy robimy
                ze zmęczenia ale nigdy nie możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony
                współuczestników ruchu, zawsze natomiast możemy liczyć na to że gdy nawalamy
                bo zapiliśmy to nam to wybaczą ( tylko in minus, nigdy nic na plus)
                Pozostający w płonnej nadzieji na bycie w ok. 10% mniejszości KA
              • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... zaiste... do Roberta 02.07.03, 13:01
                robertrobert1 napisał:

                > Robert: A co powiesz na nagminne i powszechne wykroczenia popelniane przez
                > zdecydowana wiekszosc kierowcow. Oto przyladowe:
                > - przekraczanie dopuszczalnej predkosci
                > - jazda pasem dla autobusow
                > - nie zatrzymywanie sie przed czerwonym swiatlem podczas warunkowego skretu w
                > prawo
                > - wjazd na skrzyzowanie podczas gdy nie ma mozliwosci z niego zjechania
                > - zajezdzanie drogi rowerzystom
                > - parkowanie na zakazie zatrzymywania sie i postoju
                > - parkowanie na chodniku(bez zostawienia 1,5 m dla pieszych)
                > - parkowanie na trawniku
                > - parkowanie na drogach dla rowerow
                > - niezachowywanie bezpiecznego odstepu od rowerzystow
                > - wjazd na teren z zakazem ruchu
                > - nieustepowanie pirszenstwa na przejsciu dla pieszych
                > - jazda z niewlasciwego pasa ruchu
                > - jazda wzdluz po chodniku
                > - jazda wzdluz po drodze dla rowerow
                > Robert: I czyja lista wykroczen jest dluzsza?

                No! widzę Robert, że jesteś przygotowany do dyskusji :-) długo kompletowałeś tę
                listę? Wybacz, ale ja nie mogę odpowiadać za błedy innych użytkowników drogi.
                Jak wiesz naczelną zasadą poruszania się po drogach publicznych jest
                zasada 'ograniczonego zaufania'. Kierując się tą zasadą należy zakładać, że
                inni uczestnicy ruchu drogowego jadą źle, zaś samemu skoncentrować się na tym,
                żeby samemu nie popełniać błędu i przewidywać błędy innych.
                Z Twojej listy ja sam świadomie wykraczam poza prawo w dwóch przypadkach (może
                się domyślasz, w jakich?) i to tylko wtedy, kiedy postępując w ten sposób nie
                stwarzam żadnego zagrożenia dla innych użytkowników drogi.


                > Robert: To chyba byles na dzikim zachodzie bo na zachodzie Europy rowerzysta
                > jest swietoscia.

                dziękuję za lekcję geografii, chyba rzeczywiście byliśmy na różnym zachodzie
                Europy, może to były światy równoległe? :-)
                • Gość: Robert Re: Nienawisc ... zaiste... do Roberta IP: *.astercity.net 03.07.03, 15:07
                  czlowiek_za_kierownica napisał:

                  > Jak wiesz naczelną zasadą poruszania się po drogach publicznych jest
                  > zasada 'ograniczonego zaufania'.

                  Robert: Wybacz ale ja tej zasady nie stosuje. Jadac samochodem (osobowym) po
                  drodze po za miastem gdy widze zblizajacego sie z na przeciwka TIRa to wierze,
                  ze on podczas mijania sie naszych pojazdow, nadal bedzie jechal swoim pasem i
                  nie zjedzie nagle na moj pas. A czy ty w/w przypadku stosujesz ograniczone
                  zaufanie? Czy zjezdzasz na pobocze i zatrzymujesz sie opuszczajac pospiesznie
                  pojazd i dajac nura gleboko w las?

                  • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... zaiste... do Roberta 03.07.03, 17:25
                    Gość portalu: Robert napisał(a):

                    > Robert: Wybacz ale ja tej zasady nie stosuje. Jadac samochodem (osobowym) po
                    > drodze po za miastem gdy widze zblizajacego sie z na przeciwka TIRa to
                    > wierze, ze on podczas mijania sie naszych pojazdow, nadal bedzie jechal swoim
                    > pasem i nie zjedzie nagle na moj pas. A czy ty w/w przypadku stosujesz
                    > ograniczone zaufanie? Czy zjezdzasz na pobocze i zatrzymujesz sie opuszczajac
                    > pospiesznie pojazd i dajac nura gleboko w las?

                    no nie, Robert, nie przeginajmy paly, badzmy rozsadni....
                    jesli droga jest pusta, jade spokojnie dalej obserwujac jego manewry, aby
                    ewentualnie dostrzec nadchodzace niebezpieczenstwo w odpowiednim czasie.
                    natowmiast jesli widze samochody osobowe jadace jeden za drugim zblizam sie do
                    prawej krawedzi drogi gotowy do zjechania na pobocze lub na pole, bo mam 95%
                    pewnosc, ze za chwile ten drugi bedzie wyprzedal tego pierwszego metoda 'na
                    trzeciego', zas nie mam pewnosci, ze zza nich nie wyskoczy 'na czwartego' jakis
                    szybki lysy z grubym karkiem w Audi lub BMW.
            • Gość: Michał Re: Nienawisc ... IP: *.chello.pl 02.07.03, 00:53
              czlowiek_za_kierownica napisał:

              > Gość portalu: Behemot napisał(a):
              >
              > > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kaz
              > da
              > > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? C
              > zy
              > > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
              > > wyszczegolnione?
              >
              > Celna uwaga, Behemot,
              > zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesieniu do
              > kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze
              jednak
              > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
              > przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
              > sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy
              samochodami w
              >
              > korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
              > przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
              > zwroci im uwage.

              Nie zastanawia Cie dlaczego codziennie łamiesz przepisy jeżdząc samochodem
              jeżeli jeżdzisz.

              Nie zastanawia Cie dlaczego kierowcy mimo że wiedzą iż parkują na chodniku czy
              ściezce robią to nie mysląc czy przejdzie pieszy lub przejedzie rowerzysta.

              > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
              > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
              > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami. I w zwiazku z
              tym
              >
              > sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.

              Z tego co pamiętam jak byłem w Kopenhadze to obok pasów ruchu dla samochodów
              były tuż obok wymalowane węższe dla rowerów.Niech w Polsce będzie tak samo a
              myslę że problem może zniknąć w niedługim czasie.

              Co do świętych krów.W Polsce panuje raczej pogląd że to kierowca jest świętą
              krową na drodze i ze droga jest tylko dla samochodów.Tak nie jest ale
              zastanawia mnie dlaczego częsc kierowców tak myśli?Może odpowiesz mi na to
              pytanie?

              Michał
              • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... - do Michała, cz.1 02.07.03, 13:24
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > Nie zastanawia Cie dlaczego codziennie łamiesz przepisy jeżdząc samochodem
                > jeżeli jeżdzisz.
                >
                > Nie zastanawia Cie dlaczego kierowcy mimo że wiedzą iż parkują na chodniku
                > czy ściezce robią to nie mysląc czy przejdzie pieszy lub przejedzie
                > rowerzysta.

                Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
                Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w życiu :-)
                Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
                się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z pełną
                tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
                przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
                uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną zasadą
                (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
                doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
                życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
                innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to zrobi).


                > Z tego co pamiętam jak byłem w Kopenhadze to obok pasów ruchu dla samochodów
                > były tuż obok wymalowane węższe dla rowerów. Niech w Polsce będzie tak samo a
                > myslę że problem może zniknąć w niedługim czasie.

                Ale chyba o to nie możesz mieć żalu do kierowców samochodów, a tylko do władz,
                które sam wybrałeś. Oczywiście chodzi mi o władze lokalne, jak i Parlament.


                > Co do świętych krów. W Polsce panuje raczej pogląd że to kierowca jest świętą
                > krową na drodze i ze droga jest tylko dla samochodów. Tak nie jest ale
                > zastanawia mnie dlaczego częsc kierowców tak myśli? Może odpowiesz mi na to
                > pytanie?

                Najpierw odpowiem za siebie - ja tak nie uważam. Moim zdaniem każdy użytkownik
                drogi publicznej ma równe prawa, pod warunkiem, że porusza się zgodnie z
                przepisami o ruchu drogowym.

                Natomiast trudno mi odpowiedzieć za innych. A zwłaszcza za tych, którzy
                niedawno przesiedli się z Warszawy do Mercedesa i ciągle wydaje im się, że to
                oni mają bezwzględne pierwszeństwo (vide warszawscy taksówkarze), również za
                tych, którzy przesiedli się z Syrenki lub PF126 do VW czy AUDI z silnikami o
                mocy ponad 150 KM, ale ciągle znają tylko dwie pozycje pedału gazu 0 i 100%.
                To tylko dwa przykłady, ale jakże znamienne. Nie wspominam tu także o byłych
                towarzyszach przyzwyczajonych do szybkiej jazdy czarną wołgą, o kolegach z
                Pruszkowa czy Wołomina, ani o blondynkach zainteresowanych bardziej swoją urodą
                niż tym, co się dzieje na zewnątrz jej autka. Obawiam się jednak, że powyższe
                osoby nie udzielą Ci odpowiedzi.
                pozdrawiam
                • Gość: KA Re: Nienawisc ... - do Michała, cz.1 IP: 217.153.16.* 02.07.03, 15:33
                  czlowiek_za_kierownica napisał:

                  > Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
                  > Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w
                  życiu :-
                  > )
                  > Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
                  > się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z
                  pełną
                  > tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
                  > przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
                  > uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną
                  zasadą
                  > (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
                  > doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
                  > życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
                  > innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
                  zrobi)

                  I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
                  kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, no bo
                  przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem że
                  ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
                  zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
                  Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
                  Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
                  KA
                  • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... - do KA 02.07.03, 16:31
                    Gość portalu: KA napisał(a):

                    > I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
                    > kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, no
                    > bo przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem że
                    > ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
                    > zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
                    > Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
                    > Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
                    > KA

                    Mój dorgi KA,
                    po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
                    albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
                    "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".

                    po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
                    napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -
                    ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej jest
                    na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem, ale
                    jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
                    miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)

                    po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej szosie
                    daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
                    pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku). Gdybym
                    pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
                    który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.

                    i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10% do
                    których bezskutecznie aspirujesz...

                    mimo wszystko pozdrawiam
                    • Gość: Robert Ty czlowieku, przyszly morderco! IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:10
                      czlowiek_za_kierownica napisał:
                      > , że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -
                      > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej jest
                      > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,

                      Robert: A ile powinno byc? 130 jak na autostradzie? Pamietaj, ze w okol tej
                      trasy prowadzi chodnik i drogi dla rowerow na ktorej to, rowniez wieczorem,
                      przewalaja sie tabuby ludzi. Czy wiesz jak latwo samochod przebija bariery i
                      zsuwa sie z jezdni przy wiekszy predkosciach?

                      > ale
                      > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
                      > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)

                      Robert: ale jesli przy Twojej predkosci zdarzy sie cos co sowoduje, ze nie
                      bedziesz mogl zapanowac nad pojazdem i Twoj pojazd zabije czlowieka na chodniku
                      to kto bedzie za to odpowiadal? Ty czlowieku, przyszly morderco!

                      >, nie ma takiega samochodu,
                      > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.

                      Robert: Jak to nie ma? Przeciez wszystkie proby hamowania wlasnie odbywaja sie
                      przy tych predkoscach i srednio droga hamowania wynosi 52-55 m.
                      • czlowiek_za_kierownica bez wyzwisk... na wyrost 03.07.03, 17:31
                        Gość portalu: Robert napisał(a):

                        > Robert: A ile powinno byc? 130 jak na autostradzie?

                        oczywiscie, ze 90 lub mawet 100


                        > Czy wiesz jak latwo samochod przebija bariery i zsuwa sie z jezdni przy
                        > wiekszy predkosciach?

                        to zalezy od barier. dobre odpowiednie bariery nie pozwalaja na przenicie jej
                        przy normalnych predkosciach do 100. a jesli przebija to znaczy, ze ktos niezle
                        zarobil instalujac fuszerke...


                        > Robert: ale jesli przy Twojej predkosci zdarzy sie cos co sowoduje, ze nie
                        > bedziesz mogl zapanowac nad pojazdem i Twoj pojazd zabije czlowieka na
                        > chodniku to kto bedzie za to odpowiadal? Ty czlowieku, przyszly morderco!

                        Robercie - licz sie ze slowami... i na dodatek dobrze czytaj to, co pisze...
                        na tej trasie jadac nawet 100 i zakladajac ze cos spowoduje, ze nie bede mogl
                        zapanowac (ciekawe, co miales na mysli?), to poobijam sobie samochod o barierki
                        i ekrany. Jesli wylece na chodnik, to znaczy, ze zabezpieczenia sa
                        sfuszerowane...


                        > Robert: Jak to nie ma? Przeciez wszystkie proby hamowania wlasnie odbywaja
                        > sie przy tych predkoscach i srednio droga hamowania wynosi 52-55 m.

                        o ile mnie pamiec nie myli proby odbywaja sie z predkosci 55 km/h
                        ale jeszcze sprawdze...

                        pozdrawiam
                        • Gość: KA Re: bez wyzwisk... na wyrost IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:00
                          czlowiek_za_kierownica napisał:

                          >> Robercie - licz sie ze slowami... i na dodatek dobrze czytaj to, co
                          pisze...
                          > na tej trasie jadac nawet 100 i zakladajac ze cos spowoduje, ze nie bede
                          mogl
                          > zapanowac (ciekawe, co miales na mysli?), to poobijam sobie samochod o
                          barierki
                          >
                          > i ekrany. Jesli wylece na chodnik, to znaczy, ze zabezpieczenia sa
                          > sfuszerowane...

                          I co to usprawiedliwja w/g ciebie zabicie człowieka?? Podobno przewidujesz???
                          Coraz bardziej utwierdzasz mnie w mojej opinni o TOBIE
                          KA
                          • czlowiek_za_kierownica Re: bez wyzwisk... do KA 10.07.03, 12:29
                            sprowadzajac dyskusje do Twojego poziomu nalezaloby w ogole zakazac jazdy
                            samochodem, tak? no bo przeciez jesli pod jadacy samochod (nawet z przepisowa
                            predkoscia 60 czy nawet 50) wprost wyjdzie pieszy lub wjedzie rowerzysta i
                            zginie pod kolami (bo to jest bardzo prawdopodobne) to winny bedzie kierowca,
                            kierowca bedzie morderca, tak? a co bedzie, kiedy rowerzysta potraci pieszego,
                            ktory upadnie nieszczesliwie, uderzy glowa w kraweznik i umrze. wtedy
                            rowerzysta jest morderca, prawda? czy w zwiazku z tym mam uwazac rowarzystow za
                            mordercow, czy mam Was wyzywac?
                            rozmawiajmy rozsadnie na argumenty, a nie na wyzwiska...
                            • Gość: KA Re: bez wyzwisk... do KA IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:14
                              czlowiek_za_kierownica napisał:

                              > sprowadzajac dyskusje do Twojego poziomu nalezaloby w ogole zakazac jazdy
                              > samochodem, tak? no bo przeciez jesli pod jadacy samochod (nawet z
                              przepisowa
                              > predkoscia 60 czy nawet 50) wprost wyjdzie pieszy lub wjedzie rowerzysta i
                              > zginie pod kolami (bo to jest bardzo prawdopodobne) to winny bedzie
                              kierowca,
                              > kierowca bedzie morderca, tak? a co bedzie, kiedy rowerzysta potraci
                              pieszego,
                              > ktory upadnie nieszczesliwie, uderzy glowa w kraweznik i umrze. wtedy
                              > rowerzysta jest morderca, prawda? czy w zwiazku z tym mam uwazac rowarzystow
                              za
                              >
                              > mordercow, czy mam Was wyzywac?
                              > rozmawiajmy rozsadnie na argumenty, a nie na wyzwiska...

                              Pierwszy użyłeś słowa palant to raz, ja sugerowałe tylko że twoje bezpieczne
                              łamanie przepisów czy też egzekwowanie swojego prawa może prowadzić do
                              nieszczęścia a to że miałeś prawo,śmierci nie usprawiedliwia (słowo morderca
                              nigdzie nie padło). Już dziś w innym poście przypomniałem ci że to twoim
                              obowiązkiem jest zmniejszenie prędkości przy zbliżaniu się do przejścia dla
                              pieszych (tak mówi KD)i jeśli tam rozjedziesz pieszego czy rowerzyste to
                              będzie to twoja wina nawet gdybyś pchał samochód przed sobą z prędkością 1
                              km/h tym bardziej że masz świadomość czychających tam niebezpieczeństw. Nawet
                              gdy sąd uzna inaczej i dobrze o tym wiesz i pewnie dlatego si tak
                              zacietrzewiasz.
                              Pozdrawiam jak zwykle cieplutko KA
                    • Gość: Miachał Re: Nienawisc ... - do KA IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:28
                      czlowiek_za_kierownica napisał:

                      > Gość portalu: KA napisał(a):
                      >
                      > > I kto tu jest jasnowidzem, facet jesteś typowym przykładem debila za
                      > > kierownicą. Posłuchaj sam siebie: ja zawsze myśle nawet łamiąc przepisy, n
                      > o
                      > > bo przepisy wymyslił jakiś debil by utrudnić mi powrót do domu a ja wiem ż
                      > e
                      > > ścinając zakręt dla własnej wygody ( bo inny debil zaprojektował głupio
                      > > zakręt0 wiem że nikomu nic się nie stanie złego....
                      > > Pierdu, pierdu. Ograniczam zaufanie do ciebie do maksimum...
                      > > Pozdrawiam i życze byś dalej miał tak wygórowane mniemanie o sobie
                      > > KA
                      >
                      > Mój dorgi KA,
                      > po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
                      > albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
                      > "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".
                      >

                      Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusznie
                      czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to w
                      koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
                      masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku do
                      Ciebie)

                      > po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
                      > napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -

                      > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej
                      jest
                      > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,
                      ale
                      > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
                      > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)
                      >
                      > po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej
                      szosie
                      > daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
                      > pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku).
                      Gdybym
                      > pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
                      > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.
                      >


                      > i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10%
                      do
                      > których bezskutecznie aspirujesz...
                      >
                      > mimo wszystko pozdrawiam


                      Michał
                      • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... - do Michała 04.07.03, 09:37
                        Gość portalu: Miachał napisał(a):

                        > Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusznie
                        > czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to w
                        > koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
                        > masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku do
                        > Ciebie)

                        Jesli pijesz do mnie (bo nie zaadresowales wyraznie), to bardzo Cie prosze o
                        to, zebys mi przypomnial, w ktorym miejscu w ktorej mojej wypowiedzi umiescilem
                        slowo "palant"? bo ja sobie nie przypominam... zazwyczaj staram sie kontrolowac
                        emocje, czy to przez komputerem, czy to za kierownica.

                        mimo wszystko pozdrawiam,
                        • Gość: Michał Re: Nienawisc ... - do Michała IP: *.chello.pl 04.07.03, 17:06
                          czlowiek_za_kierownica napisał:

                          > Gość portalu: Miachał napisał(a):
                          >
                          > > Obrazasz tych co stają na zakazie nazywając ich palantami (nie wazne slusz
                          > nie
                          > > czy nie ale obrazasz a za chwile piszesz ze nikogo nie obrazasz to jak to
                          > w
                          > > koncu jest bo okreslenie palant jest przyznasz raczej obrazliwe jezeli nie
                          >
                          > > masz na mysli dyscypliny sportu podobnie jak uzyte slowo debil w stosunku
                          > do
                          > > Ciebie)
                          >
                          > Jesli pijesz do mnie (bo nie zaadresowales wyraznie), to bardzo Cie prosze o
                          > to, zebys mi przypomnial, w ktorym miejscu w ktorej mojej wypowiedzi
                          umiescilem
                          >
                          > slowo "palant"? bo ja sobie nie przypominam... zazwyczaj staram sie
                          kontrolowac
                          >
                          > emocje, czy to przez komputerem, czy to za kierownica.
                          >
                          > mimo wszystko pozdrawiam,


                          Jasnowidz, czy co? Otóż jeżdżę samochodzem codziennie, i to często po całej
                          Polsce, pewnie w miesiącu robię więcej kilometrów, niż Ty na rowerze w życiu :-
                          )
                          Otóż wracając do 'adremu' (jak mówia kabareciarze) - owszem, zdarza mi
                          się 'naginać przepisy' do mojej wygody, ale jeśli to czynię, robię to z pełną
                          tego świadomością, jak również z wiedzą na temat możliwej kary za to, ale
                          przede wszystkiem tylko wtedy, kiedy nie stwarza to zagrożenia dla innych
                          uczestników ruchu. Dla mnie są pewne rzeczy niezmienne, a bardzo ważną zasadą
                          (oprócz 'ograniczonego zaufania') jest "nie rób tego, czego nie chciałbyś
                          doświadczyć od innych". I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
                          życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
                          innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
                          zrobi).


                          Napisałeś to 02-07-2003 godzina 13:24 na forum dyskusyjnym Warszawa
                          rowery.Tytuł to nienawiść do Michała.Wiem że pamięć bywa zawodna ale żeby po 2
                          dniach nie pamiętać?Słowa "palant" użyłeś w zdaniu "tak jak utrudnia to
                          mnie, kiedy taki palant to zrobi)." co można przeczytać na załaczonym
                          przezemnie fragmencie Twojej wypowiedzi.

                          Pozdrawiam i życzę dobrej pamięci co do wypowiadanych słów.

                          Michał


                          • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... - do Michała 10.07.03, 12:36
                            Gość portalu: Michał napisał(a):

                            > Napisałeś to 02-07-2003 godzina 13:24 na forum dyskusyjnym Warszawa
                            > rowery. Tytuł to nienawiść do Michała. Wiem że pamięć bywa zawodna ale żeby po
                            > 2 dniach nie pamiętać? Słowa "palant" użyłeś w zdaniu "tak jak utrudnia to
                            > mnie, kiedy taki palant to zrobi)." co można przeczytać na załaczonym
                            > przezemnie fragmencie Twojej wypowiedzi.
                            >
                            > Pozdrawiam i życzę dobrej pamięci co do wypowiadanych słów.

                            Michale, masz racje i przyznaje sie.
                            Przepraszam i bije sie w klatke z piersiami, az dudni.
                            Sorry raz jeszcze...
                    • Gość: KA Re: Nienawisc ... - do czlowiek_za_kierownica IP: 217.153.16.* 04.07.03, 14:56
                      czlowiek_za_kierownica napisał:

                      > Mój dorgi KA,
                      > po pierwsze - pamiętaj, że obrażając mnie wystawiasz świadectwo sam sobie,
                      > albowiem ja nikogo nie obrażam, przypominam Ci mądre dziecięce porzekadło:
                      > "kto się przezywa - ten sam sie tak nazywa".
                      >
                      > po drugie - przeczytaj uważnie, co napisałem, zanim zaczniej obrażać,
                      > napisałem, że naginam niektóre przepisy z pełną tego świadomością (przykład -

                      > ograniczenie do 70 na bezkolizyjnej, trzypasmowej trasie Siekierkowskiej
                      jest
                      > na pewno niefortunne, tym bardziej przy minimalnym ruchu późno wieczorem,
                      ale
                      > jeśli za przekroczenie tej prędkości złapie mnie policja, to pretensję będę
                      > miał tylko do siebie, a nie do tego, kto ten znak ustawił)
                      >
                      > po trzecie - tak, sciąłem kiedyś zakręt po ciemku wieczorem na ciemnej
                      szosie
                      > daleko na południu Polski - ale dzięki temu nieoczekiwanie uratowałem życie
                      > pewnemu rowerzyście jadącemu bez żadnych świateł (nawet bez odblasku).
                      Gdybym
                      > pojechał jak zwykle, wypadek byłby nieunikniony, nie ma takiega samochodu,
                      > który zatrzyma się na 100 metrach z prędkości 90 - 100.
                      >
                      > i w końcu po czwarte - nie martw się o moje mniemanie, a raczej o swoje 10%
                      do
                      > których bezskutecznie aspirujesz...
                      >
                      > mimo wszystko pozdrawiam

                      Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
                      dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT ale i dlatego że wymagasz od
                      innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z pełną świadomością, a po drugie
                      odmawiasz mi moich praw stawiając z niewiadomych mi powodów swoje wyżej
                      (hrabia czy co??). Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie
                      sprawę ze swoich braków i tyle.
                      Pozdrawiam szczerze KA
                      • Gość: Behemot Re: TOTALNA KONSTERNACJA odnosnie PALANTA IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 17:25
                        Gość portalu: KA napisał(a):

                        > Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
                        > dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT ale i dlatego że wymagasz od
                        > innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z pełną świadomością, a po drugie
                        > odmawiasz mi moich praw stawiając z niewiadomych mi powodów swoje wyżej
                        > (hrabia czy co??). Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie
                        > sprawę ze swoich braków i tyle.
                        > Pozdrawiam szczerze KA


                        A drogi czlowiek za kierownica napisal:

                        >I dlatego, jeśli nie wymaga tego ratowanie czyjegoś
                        >życia, nie staję na zakazie zatrzymywania, bo wiem, że to utrudnia przejazd
                        >innym użytkownikom ruchu (tak jak utrudnia to mnie, kiedy taki palant to
                        zrobi).

                        A wczesniej KA napisal (co bylo nawet ladne):

                        "na zachodzie ludzie mają szacunek dla siebie, a jazda rowerem czy
                        samochodem to nie szpan tylko normalny wybór środka lokomocji, (choć Niemcy
                        gościa bez auta traktują jak biedaka). Myślę, że szkoda czasu na wyliczanie
                        sobie na wzajem win, a czas na to by stwierdzić, że jesteśmy narodem egoistów
                        i ciemniaków widzących winy i wady wszystkich w koło tylko nie swoje (
                        dowartośćowujemy się wytykając braki innym a nie wykazując innym swoje
                        umiejętności). Powiem jeszcze raz ok. 90 % z nas to idioci, kretyni i debile,
                        a debil pozostaje debilem bez względu na sposób, kożystania z dróg (może tylko
                        być większym debilem, gdy ma szybszy i mocniejszy sprzęt) Czasem błedy robimy
                        ze zmęczenia ale nigdy nie możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony
                        współuczestników ruchu, zawsze natomiast możemy liczyć na to że gdy nawalamy
                        bo zapiliśmy to nam to wybaczą ( tylko in minus, nigdy nic na plus)
                        Pozostający w płonnej nadzieji na bycie w ok. 10% mniejszości KA

                        CZY WY zatrzymujecie sie na zakazach zatrzymywania i oczekujecie do siebie
                        szacunku, bo poczuwacie sie ze ten "palant" byl tak "ad persona"????????
                        Nie widze ani jednego obrazliwego stwierdzenie ze strony czlowieka za
                        kierownica, a juz sie go wyzywa, obraza i traktuje jako intruza (a ktos obsikal
                        ten link zeby zaznaczyc swoje terytorium??)
                        • Gość: KA Re: TOTALNA KONSTERNACJA odnosnie PALANTA IP: 217.153.16.* 09.07.03, 12:27
                          Gość portalu: Behemot napisał(a):

                          > CZY WY zatrzymujecie sie na zakazach zatrzymywania i oczekujecie do siebie
                          > szacunku, bo poczuwacie sie ze ten "palant" byl tak "ad persona"????????
                          > Nie widze ani jednego obrazliwego stwierdzenie ze strony czlowieka za
                          > kierownica, a juz sie go wyzywa, obraza i traktuje jako intruza (a ktos
                          obsikal
                          >
                          > ten link zeby zaznaczyc swoje terytorium??)

                          A jak nazwać tekst ulice i drogi dla samochodów??
                          Brak tolerancji z jednej strony z czasem powoduje i jej brak z drugiej i
                          trzeciej itd. A gdy słyszysz poraz kolejny, kolejne pierdu pierdu to i nerwy
                          ponoszą.
                          Pozdrawiam KA
                      • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... - do KA 10.07.03, 12:52
                        Gość portalu: KA napisał(a):

                        > Drogi człowieku za kierownicą, pozwalam sobie nazwać cię Debilem nie tylko
                        > dlatego że sam wcześniej użyłeś słowa PALANT

                        o ile sobie przypominasz, moj drogi KA, slowo 'palant' nie bylo uzyte
                        bezposrednio do Ciebie (chyba ze uwielbiasz parkowac na zakazie zatrzymywania),
                        poza tym slowo 'debil' niesie w sobie o wiele wiekszy negatywny ladunek
                        emocjonalny i bylo skierowane bezposrednio. stad taka reakcja...
                        zas slowo 'palant' w odniesieniu do owych parkujacych pochodzi stad, ze bylem
                        swiadkiem zablokowania w ten sposob drogi dojazdu dla karetki pogotowia, mam
                        nadizeje tylko, ze w koncu dojechala ona do celu i nikt przez tamtego goscia
                        nie zmarl. wtedy rowniez do tak parkujacego moznaby uzyc slowa 'morderca', czyz
                        nie?

                        > ale i dlatego że wymagasz od innych czegoiś co jak sam napisałeś łamiesz z
                        > pełną świadomością, a po drugie odmawiasz mi moich praw stawiając z
                        > niewiadomych mi powodów swoje wyżej (hrabia czy co??).

                        dobrze, jeszcze raz... zgadza sie, ograniczenie predkosci w terenie
                        niezabudowanym na drodze publicznej 90 km/h lamie z pelna swiadomoscia, gdy
                        droga ta jest pusta i jade sam...
                        Ale pytam - czy rowerzysta nie schodzac z roweru na przejsciu dla pieszych,
                        jadac na drodze publicznej w stadzie czyli obok siebie a nie jeden za drugim
                        itd. ma swiadomosc tego, ze lamie przepisy? czy jego oburzenie za zwrocona
                        uwage jest prawdziwe czy udawane, przewrotne? nie odmawiam Ci zadnych praw ani
                        swoich nie stawiam wyzej, korzystajac razem z drog publicznych musimy wzajemnie
                        sie respektowac, a nie obrazac.


                        > Co do moich aspiracji bycia w sławetnej 10 to zdaje sobie sprawę ze swoich
                        > braków i tyle.

                        nie ma ludzi idealnych i kazdy ma jakies braki... a moje dobre samopoczucie
                        jako kierowcy (co do ktorego masz tyle zastrzezen) wynika z wieloletniego
                        doswiadczenia i braku wypadku w tym czasie... oczywiscie w kazdym momencie moge
                        ten wypadek miec, stad moje ograniczone zaufanie ...

                        pozdrawiam
            • Gość: Michał Re: Nienawisc ... IP: *.chello.pl 02.07.03, 01:14
              czlowiek_za_kierownica napisał:

              > Gość portalu: Behemot napisał(a):
              >
              > > Trudno zyc w symbiozie, jesli nie rozumie sie drugiej strony, a splyca kaz
              > da
              > > uwage do nienawisci. Ciekawi mnie jaki wniosek jest z Twojej wypowiedzi? C
              > zy
              > > nienawisc powoduje, ze jest niebezpiecznie, czy te absurdy dotkliwie
              > > wyszczegolnione?
              >
              > Celna uwaga, Behemot,
              > zauwazam rowniez dosc duzo nienawisci u rowerzystow w odniesie jestniu do
              > kierujacych 'pojazdami silnikowymi'. Zastanawia mnie natomiast fakt, ze
              jednak
              > znaczaca wiekszosc rowerzystow w Warszawie ostentacyjnie lekcewazy sobie
              > przepisy ruchu drogowego (ze wspomne tylko o jezdzie po ulicy rownolegle do
              > sciezki rowerowej, jazde w 'stadzie' obok siebie, slalom pomiedzy
              samochodami w
              >
              > korku lub przed swiatlami, wspomniane na innym watku przejezdzanie
              > przez 'zebry'). Zas potem ci sami rowerzysci glosno protestuja, jesli ktos
              > zwroci im uwage.
              > bedac wielokrotnie na Zachodzie Europy widzialem dokladnie, jak tam jezdza
              > rowerzysci i jak sa traktowani. Nie jest prawda, ze sa jak 'swiete krowy' w
              > Indiach, ale za to jezdza kulturalnie i zgodnie z przepisami.

              Z tego co czytałem a co pisze Marcin Hyła na pl.rec.rowery w ustawodastwie
              holenderskim niemieckim- zdaje sie, rowerzysta traktowany jest jako strona
              słabsza.Myślę że Marcin Hyła zna się na tym co pisze i nie wywodzi swoich
              twierdzeń z obserwacji tylko ale i z przepisów prawa.

              A o to co Pisze MHyła na niektóre tematy które wcześniej zostały poruszone

              "Rowerzysta jadący "środkiem jezdni" paradoksalnie może być bardziej
              bezpiecznym i przewidywalnym uczestnikiem ruchu, niż rowerzysta jadący ciasno
              przy krawężniku. Kiedy napotka przed sobą dziurę, rowerzysta jadący tuż przy
              krawężniku będzie mieć bardzo ograniczone pole manewru i niemal na pewno
              spowoduje niebezpieczną sytuację. Rowerzysta jadący dalej od pełnego dziur
              pobocza, ma mniej powodów do nieprzewidywalnych manewrów i więcej miejsca do
              ich wykonywania.
              Nie denerwujcie się, kiedy stoicie przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle, a
              prawą stroną wymija Was rowerzysta, który następnie zajmuje miejsce na
              światłach przed Wami i pierwszy przejeżdża przez skrzyżowanie. W Polsce to
              jest co prawda nielegalne, ale w większości krajów cywilizowanych tak właśnie
              na skrzyżowaniach jest zorganizowany ruch samochodów i rowerów! Po prostu
              dzięki temu rowerzyści są lepiej przez Was widziani, pierwsi opuszczają
              skrzyżowanie (i to z szybkością Waszego auta, co zmniejsza ryzyko kolizji!) i
              nie blokują ruchu na skrzyżowaniu, usiłując skręcić w lewo między szybko
              jadącymi samochodami."


              www.rowery.org.pl/rowery.htm
              w dziale galeria Holandia jedno z ostatnich zdjęc przedstawia pas dla rowerów
              skręcających w lewo na skrzyżowaniu.U nas tak nie jest i długo pewnie nie
              będzie.Podobnie w galerii z Niemiec pokazana jest sciezka tuz przy jezdni a
              odgrodzona słupkami.


              I w zwiazku z tym
              >
              > sa rowniez szanowani przez kierowcow zmotoryzowanych.
              > pozdrawiam


              michał
              • Gość: Behemot Re: Nienawisc ... IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 10:57
                Gość portalu: Michał napisał(a):
                > A o to co Pisze MHyła na niektóre tematy które wcześniej zostały poruszone
                >
                > "Rowerzysta jadący "środkiem jezdni" paradoksalnie może być bardziej
                > bezpiecznym i przewidywalnym uczestnikiem ruchu, niż rowerzysta jadący ciasno
                > przy krawężniku. Kiedy napotka przed sobą dziurę, rowerzysta jadący tuż przy
                > krawężniku będzie mieć bardzo ograniczone pole manewru i niemal na pewno
                > spowoduje niebezpieczną sytuację. Rowerzysta jadący dalej od pełnego dziur
                > pobocza, ma mniej powodów do nieprzewidywalnych manewrów i więcej miejsca do
                > ich wykonywania.

                ----------------------------------------------------------------------
                Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
                samochodu, drogi w kraju sa waskie, przepisowy metr od takiego rowerzysty
                powinni zachowac obaj kierowcy (wiec powinni dac 2 metry dla rowerzysty
                jadacego srodkiem). Tak to prawda , ze rowerzyste bardziej widac, tylko
                kierowca ma mniej miejsca do wykonywania manewrow i ma mniej manewrowy pojazd.
                Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
                bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
                Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
                jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.


                > Nie denerwujcie się, kiedy stoicie przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle,
                a
                > prawą stroną wymija Was rowerzysta, który następnie zajmuje miejsce na
                > światłach przed Wami i pierwszy przejeżdża przez skrzyżowanie. W Polsce to
                > jest co prawda nielegalne, ale w większości krajów cywilizowanych tak właśnie
                > na skrzyżowaniach jest zorganizowany ruch samochodów i rowerów! Po prostu
                > dzięki temu rowerzyści są lepiej przez Was widziani, pierwsi opuszczają
                > skrzyżowanie (i to z szybkością Waszego auta, co zmniejsza ryzyko kolizji!) i
                > nie blokują ruchu na skrzyżowaniu, usiłując skręcić w lewo między szybko
                > jadącymi samochodami."
                -------------------------------------------------------------
                Wszystko w porzadku, jesli skrecasz w lewo, ale jesli jedziesz prosto? Tak,
                zjezdzasz z predkoscia pojazdu, ale kiedy kierowca zjezdza ze skrzyzowania,
                musi Ciebie wyprzedzic. Jest blokowany przez Ciebie i to Ty zajechales mu
                droge, bo go wyprzedzales kiedy on stal na swiatlach. Musi ponownie wyczekac na
                moment kiedy bedzie Ciebie mogl wyprzedzic z metrowa odlegloscia, bo np. lewym
                pasem juz dawno ruszyl caly ruch. Musi ponownie wykonac czynnosc wyprzedzania,
                bo zajechales mu droge. Ten kierowca byl porzadny, trzymal sie prawej strony
                jezdni. Czemu go tak potraktowales? Czy kierowca, ktory mial Ciebie z tylu
                musi "lepiej Ciebie widziec z przodu"? Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
                tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?
                • Gość: ponponka Re: Nienawisc ... IP: *.waw 02.07.03, 13:13
                  Odpowiem tak
                  Jestem czasami rowerzysta, czasami kierowca.
                  Widze co robia kierowcy :
                  Droga dwukierunkowa, jade sobie spokojnie z odpowiednia
                  (dozwolona, bo jestem glupia ...)predkoscia. Na
                  przecibnym pasie jedzie rowerzysta (motor, cos wezszego
                  niz samochod). Zbliza sie za nim samochod. Ja takze sie
                  zblizam. Co robi samochod z przeciwka? Powinien zwlonic
                  pozwolic mi wyminac rowezryste i dpiero jak bedzie mial
                  wolna droge wyprzdzic go.
                  Ale nie w Polsce. Samochod (99 n 1000) nie zwalniajac
                  zaczyna lukiem, wjezdzajac na moj pas wyprzedzac
                  rowerzyste. Co robie ja? Musze (zostaje zmuszona!!!) do
                  hamowania, bo baran pcha mi sie na maske, lub nawet
                  zatrzymania sie. Gdybym nie stanela to jak myslicie? Co
                  by wybral, zderzenie czy zepchniecie rowerzysty???
                  Stawiam na to drugie
                  Dlatego jadac rowerem droga jade srodkiem, bo ten, ktory
                  bedzie mnie wyprzedzal ma za malo miejsc na "wslizgniecie
                  sie" pomiedzy mnie i samochod z przeciwka i nie ma ryzyka
                  ze mnie zepchnie z drogi (to optymistyczna wersja). Jadac
                  srodkiem, musi wyczekac momentu, gdu=y bedzie mial droge
                  wolna.
                  Szanowni kierowcy to wasze chamstwo powoduje takie a nie
                  inne zachowanie rowerzystow. My sie po prostu przed wami
                  bronimy jak mozemy
                  Ponponka i iKONkA
                  • Gość: Behemot Re: Nienawisc ... IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 13:33
                    Gość portalu: ponponka napisał(a):
                    > Szanowni kierowcy to wasze chamstwo powoduje takie a nie
                    > inne zachowanie rowerzystow. My sie po prostu przed wami
                    > bronimy jak mozemy
                    > Ponponka i iKONkA

                    "Fight fire with fire" Chamstwo za chamstwo? W ktorym kierunku to prowadzi?
                    Uogolnienie "wszyscy", "wasze" "chamstwo" jest takie bezosobowe i tak ladnie
                    usprawiedliwia zachowanie wobec tych "wszystkich" "ich" "chamow".
                    Hm.."Polska to taki kraj, gdzie wszyscy chca byc pierwsi i wszyscy maja
                    pierwszenstwo" do tego za kazdym stoi prawo, a jak za nim nie stoi to
                    bedzie "walczyl" o nie, bez przebierania w srodkach, nie zwazajac na innych, bo
                    przeciez musi byc "pierwszy" i music miec "pierwszenstwo".

                    W zwiazku z powyzszym chyba wnioskuje, ze nienawisc jest usprawiedliwiona po
                    obu stronach, nie ma sensu dywagowac na ten temat, szable w bron i bedziemy sie
                    pojedynkowac marzac o tym jak wszedzie poza tym krajem jest fajnie.
                • Gość: Robert Re: Nienawisc ... IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:23
                  Gość portalu: Behemot napisał(a):
                  > Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
                  > samochodu,

                  Robert: Jest tylko zasadnicza roznica w skutkach.
                  - gdy wjedzie w dziure samochod to albo amortyzator "wygladzi" te przeszkode
                  albo w najgorszy przypadku nastapi awaria zawieszenia, ktore i tak pozwoli ci
                  na daldza jazde.
                  - gdy w dziure wjezdza rowerzysta to nastepuje gwaltowne wyhamowanie predkosci
                  z niesamowitym dyskomfortem dla rak, tylka i kregoslupa a takze, a to sie
                  bardzo zdaza, nastepuje katapultowanie rowerzysty na srodek drogi wprost pod
                  kola sunacego obok pojazdu.

                  > drogi w kraju sa waskie,

                  Robert: Drogi w kraju sa takiej samej szerokosci jak drogi w pozostalych
                  czesciach Europy. Wyjatkiem jest glowna droga w Szwecji biegnaca z poludnia na
                  Polnoc ale to jest podyktowane zlymi warunkami atmosferycznymi przez wiekszosc
                  czesc roku.

                  > Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
                  > bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
                  > Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
                  > jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.

                  Robert: Takie zachowanie ja bym poruwnal do celowania z odbezpieczonej broni do

                  > Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
                  > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?

                  Robert: Nie wiem czy jest madre ale na pewno jest bezpieczne.
                  • Gość: Behemot Re: Nienawisc ... IP: *.int.warszawa.sint.pl 03.07.03, 17:52
                    Jak sie czepaimy slowek :) Widze ze Szwecja odbila na Tobie pietno tylko z
                    obserwacji, szkoda ze nie poznales ich mentalnosci, choc w niektorych aspektach
                    przypominasz ja troche. Mieszkalem w kraju, w ktorym z reguly o Szwedach
                    opowiadalo sie tylko dowcipy z cyklu:

                    "Gdzies w Londynie wchodzi Szwed do sklepu z odzieza bierze spodnie i idzie do
                    przebieralni. Po dwoch godzinach w przebieralni, zaniepokojona ekspedientka
                    podchodzi do przebieralni i niesmialo sie pyta: "Did you finished?" Na co z
                    przebieralni odpowiedz "No I'm Swedish"

                    Troche pasuje, ale na powaznie to oni maja jedna podstawowa wade: to kraj
                    konfidentow - jak bedziesz wyprzedzal faceta o 5 km/h powyzej dozwolonej
                    predkosci masz 85% szansy, ze facet zadzwoni na policje :)


                    > Robert: Drogi w kraju sa takiej samej szerokosci jak drogi w pozostalych
                    > czesciach Europy. Wyjatkiem jest glowna droga w Szwecji biegnaca z poludnia
                    na
                    > Polnoc ale to jest podyktowane zlymi warunkami atmosferycznymi przez
                    wiekszosc
                    > czesc roku.

                    Polemizowalbym z tym (pobocza, jakosc poboczy, autostrady, ilosc pasow na
                    drogach glownych, wreszcie ilosc kilometrow drog dwupasmowych) Ale nie o to
                    tutaj chodzi :)

                    > Robert: Takie zachowanie ja bym poruwnal do celowania z odbezpieczonej broni
                    do

                    Ja bym to porownal do ponizszego aspektu, ktory wybiorczo potraktowales, czyli
                    przykladanie sobie do skroni odbezpieczonej broni w imie idei "lepszej
                    widocznosci"

                    > > Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu, ale
                    > > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?
                    >
                    > Robert: Nie wiem czy jest madre ale na pewno jest bezpieczne.

                    No wlasnie, nie wiadomo czy madre, ale na pewno ma cechy odbezpieczonej broni w
                    imie ideologii.

                    Pozdrawiam, prosze o nie wyzywanie od mordercow, bo ja nie przejezdzalem celowo
                    zadnej kury (poza tym komus o natchnieniu szwedzkim, nieprzystoi)
                    • Gość: ponponka Re: Nienawisc ... IP: *.waw 04.07.03, 11:35
                      Gość portalu: Behemot napisał(a):

                      >
                      > Troche pasuje, ale na powaznie to oni maja jedna
                      podstawowa wade: to kraj
                      > konfidentow - jak bedziesz wyprzedzal faceta o 5 km/h
                      powyzej dozwolonej
                      > predkosci masz 85% szansy, ze facet zadzwoni na policje :)
                      >
                      Wiesz dlaczego Szwed, Norweg lub inny madry czlowiek
                      zadzwoni na Policje jak zobaczy, ze ktos zagraza (Tak
                      jadac za szybko zagraza) zdrowiu i zyciu ludzi? Bo moze
                      kiedys ten , ktorego on widzi wjedzie na niego lub jego
                      dziecko. Po prostu dmucha na zimne, czyli zapobiega.
                      A juz z medycyny jest znane powiedzenie, ze lepiej
                      zapobiegac niz leczyc.
                      Mialam okazje poznac blizej Norwegow, i jak to Polka
                      pytalam sie o to dlaczego tak reaguja ostro na wszelkie
                      wykroczenia (np. halas u sasiada, wykroczenie na drodze).
                      Co powiedzieli? Ze chronia siebie i swoja rodzine przed
                      wariatami, ktorzy nie przystosowali sie do zycie w
                      spoleczenstwie. Poza tym widzialam przypadki pracy na
                      czarno, pedzenia bimbru. I to przy akceptacji sasiadow,
                      ktorzy wszystko wiedzieli. Dlaczego. Bo te wykroczenia
                      nie spowoduja, ze bede miala zaklucony spokoj w domu lub
                      bede sie obawiala o dziecko na podworku.
                      Pozdrawiam
                      Ponponka i iKONkA
                • Gość: SHP Re: Nienawisc ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 16:50
                  Gość portalu: Behemot napisał(a):

                  > Widzisz, strona ma dwie strony medalu, dziury moze omijac takze kierowca
                  > samochodu, drogi w kraju sa waskie, przepisowy metr od takiego rowerzysty
                  > powinni zachowac obaj kierowcy (wiec powinni dac 2 metry dla rowerzysty
                  > jadacego srodkiem). Tak to prawda , ze rowerzyste bardziej widac, tylko
                  > kierowca ma mniej miejsca do wykonywania manewrow i ma mniej manewrowy
                  > pojazd.

                  Nie od dzis wiadomo, ze manewr wyprzedzania nalezy do najtrudniejszych i do
                  najniebezpieczniejszych manewrow drogowych. Nikt nie kaze Ci go wykonywac,
                  jesli nie masz odwagi. Co, stresuje Cie to, ze za Toba ciagnie sie sznurek
                  innych pojazdow?

                  > Pamietaj, ze chodzi o Twoje bezpieczenstwe, nie kierowcy, wiec dla swojego
                  > bezpieczenstwa nie zawsze mozesz trafic na kierwcow z dwoch stron omijajacych
                  > Ciebie z metrowa odlegloscia, mozesz trafic na kierowce, dla ktorego wahacz
                  > jest wazniejszy niz nieprzepisowa jazda rowerzysty.

                  Nie omijajacych, a wyprzedzajacych (patrz kodeks: wymijanie, omijanie,
                  wyprzedzanie). Odleglosc 1 metr od rowerzysty jest odlegloscia minimalna, a nie
                  maksymalna. Z moich obserwacji wynika, ze 3 do 4 pojazdow samochodowych na 10,
                  w miescie wyprzedza rowersa nie mieszczac sie w granicach bezpiecznej
                  odleglosci (nie mialem metrowki, ale to latwo stwierdzic ;-)), dalsza czesc, 3
                  do 4 kierowcow wyprzedza w odleglosci ok. 1 metra, ale przy predkosciach duzo
                  wiekszych od predkosci jadacego rowerzysty, wobec tego sa to manewry rownie
                  niebezpieczne. To smutne, ale raptem dwoch, moze trzech kierowcow czyni to w
                  sposob prawidlowy i godny nasladowania. Obserwacje takie prowadzilem w miescie,
                  gdzie z reguly jest wiekszy ruch, niz na trasach wylotowych.

                  > Wszystko w porzadku, jesli skrecasz w lewo, ale jesli jedziesz prosto? Tak,
                  > zjezdzasz z predkoscia pojazdu, ale kiedy kierowca zjezdza ze skrzyzowania,
                  > musi Ciebie wyprzedzic. Jest blokowany przez Ciebie i to Ty zajechales mu
                  > droge, bo go wyprzedzales kiedy on stal na swiatlach.

                  Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni. Jadac
                  po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu, ktora jedzie swoja
                  predkoscia (niekiedy wolniejsza od innych pojazdow, niekiedy szybsza).
                  Samochod na swiatlach jest omijany (gdy stoi). Tak samo jak Ty moge skwitowac,
                  ze blokuja mnie samochody stojace przed skrzyzowaniem. Pytam sie: Czy i czemu
                  kierowca jadacy za mna musi mnie wyprzedzac? Biorac pod uwage obecne natezenie
                  ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kierowca
                  powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto duzo
                  wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
                  rowerzysta.

                  > Musi ponownie wyczekac na
                  >
                  > moment kiedy bedzie Ciebie mogl wyprzedzic z metrowa odlegloscia, bo np.
                  lewym
                  > pasem juz dawno ruszyl caly ruch. Musi ponownie wykonac czynnosc
                  wyprzedzania, > bo zajechales mu droge.

                  Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim samochodow.
                  Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
                  kierowcy.
                  Jazda samochodem to nie tylko przyjemnosc (dla niektorych), ale rowniez, a
                  przede wszystkim obowiazki. Po to robi sie prawo jazdy, aby byc swiadomym
                  ryzyka, prowadzac taki masywny pojazd.

                  > Ten kierowca byl porzadny, trzymal sie prawej strony
                  > jezdni. Czemu go tak potraktowales?

                  Gdyby trzymal sie prawej strony, nie byloby miejsca dla rowerzysty.

                  > Czy kierowca, ktory mial Ciebie z tylu
                  > musi "lepiej Ciebie widziec z przodu"? Nie blokujesz ruchu na skrzyzowaniu,
                  ale
                  >
                  > tuz za nim i to szesciu samochodom, ktore wyprzedziles? Czy to jest madre?

                  Juz napisalem, nic nie blokuje.


                  POzdro
                  Tomek

                  Rowers, kierowca, pieszy


                  • Gość: Behemot Re: Nienawisc ... IP: *.int.warszawa.sint.pl 09.07.03, 18:10
                    Gość portalu: SHP napisał(a):

                    > Nie od dzis wiadomo, ze manewr wyprzedzania nalezy do najtrudniejszych i do
                    > najniebezpieczniejszych manewrow drogowych. Nikt nie kaze Ci go wykonywac,
                    > jesli nie masz odwagi. Co, stresuje Cie to, ze za Toba ciagnie sie sznurek
                    > innych pojazdow?
                    >

                    Czy gdzies napisalem ze sie stresuje?


                    > Nie omijajacych, a wyprzedzajacych (patrz kodeks: wymijanie, omijanie,
                    > wyprzedzanie).

                    Czy kwestia semantyki jest tu wazna?

                    Odleglosc 1 metr od rowerzysty jest odlegloscia minimalna, a nie
                    >
                    > maksymalna.

                    Czy zaprzeczam?


                    >. To smutne, ale raptem dwoch, moze trzech kierowcow czyni to w
                    > sposob prawidlowy i godny nasladowania. Obserwacje takie prowadzilem w
                    miescie,
                    >

                    Czy pisze ze tak nie robie?


                    > Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni.

                    Niezwykle!


                    >Jadac po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu,


                    Czy zaprzeczam?

                    > Samochod na swiatlach jest omijany (gdy stoi). Tak samo jak Ty moge
                    skwitowac, > ze blokuja mnie samochody stojace przed skrzyzowaniem. Pytam sie:
                    Czy i czemu
                    > kierowca jadacy za mna musi mnie wyprzedzac?

                    A ja pytam, czemu wyprzedzony z 1,5 metrowa odlegloscia rowerzysta musi mnie
                    ponownie wyprzedzac, gdy czekam przed swiatlami?


                    Biorac pod uwage obecne natezenie
                    > ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kierowca
                    > powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto duzo
                    > wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
                    > rowerzysta.

                    Czy ja zaprzeczam??

                    > Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim
                    samochodow.
                    >


                    O to mi chodzi = a raczej, zeby przestrzegal obowiazujacego jego prawa.

                    > Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
                    > kierowcy.


                    Nie powinien kalkulowac, tylko stosowac sie do przepisow

                    > Jazda samochodem to nie tylko przyjemnosc (dla niektorych), ale rowniez, a
                    > przede wszystkim obowiazki. Po to robi sie prawo jazdy, aby byc swiadomym
                    > ryzyka, prowadzac taki masywny pojazd.

                    Szkoda ze nie ma kart rowerowych. Nie kazdy rowerzysta zdaje sobie sprawe ze ma
                    obowiazki (a nawet 95% z nich nie zdaje sobie sprawy)


                    > Gdyby trzymal sie prawej strony, nie byloby miejsca dla rowerzysty.

                    Trzymal sie, nawet specjalnie podjechal do samego kraweznika. Rowerzysta
                    wyprzedzil go z lewej strony. mowiac mu jaki cham jest, ze nie zostawil mu
                    miejsca z prawej (wszystko bylo pod swiatlami)


                    > Juz napisalem, nic nie blokuje.

                    A zrozumiales w ogole o co mi chodzilo???

                    Pozdro,
                    • Gość: SHP Re: Nienawisc ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 21:42
                      Gość portalu: Behemot napisał(a):

                      > Czy gdzies napisalem ze sie stresuje?
                      >
                      Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz wyprzedzac,
                      czemu on nie moze ciebie omijac?

                      > Czy kwestia semantyki jest tu wazna?

                      Wazna. Jesli mowimy o zachowaniach, ktore maja odzwierciedlenie w przepisach
                      prawnych.


                      > Czy zaprzeczam?

                      Czy ja tak napisalem?


                      > Czy pisze ze tak nie robie?

                      Czy ja stwierdzam, ze tak robisz?


                      > > Blokowac ruch to moge wtedy, gdy sie przykuje lancuchami np. do jezdni.
                      > Niezwykle!

                      A jakie widowiskowe...


                      > >Jadac po niej rowerem, jestem osoba uczetniczaca w ruchu,
                      > Czy zaprzeczam?

                      Smialbys ;-P

                      > A ja pytam, czemu wyprzedzony z 1,5 metrowa odlegloscia rowerzysta musi mnie
                      > ponownie wyprzedzac, gdy czekam przed swiatlami?

                      Omijac, takie zachowanie nie jest zabronione.

                      > Biorac pod uwage obecne natezenie
                      > > ruchu, poruszajac sie krotkimi odcinkami (od krzyzowki do krzyzowki) kiero
                      > wca
                      > > powinien zdawac sobie sprawe, ze to, iz kawalek pojedzie 60km/h (czesto du
                      > zo
                      > > wiecej) nie oznacza, ze z punktu A do punktu B dojedzie szybciej niz
                      > > rowerzysta.
                      > Czy ja zaprzeczam??

                      Czy na ksiezycu rosna drzewa?

                      > > Nie musi...Tak jak i rowers nie musi wyprzedzac stojacych przed nim
                      > samochodow.
                      > O to mi chodzi = a raczej, zeby przestrzegal obowiazujacego jego prawa.

                      Co prawo mowi o omijaniu samochodow z prawej strony?

                      > > Po prostu kalkuluje sie stopien zagrozenia. Rowerem nie zrobisz krzywdy
                      > > kierowcy.
                      > Nie powinien kalkulowac, tylko stosowac sie do przepisow

                      Jeszcze raz pytam, punkt w kodeksie mowiacy o omijaniu?


                      > Szkoda ze nie ma kart rowerowych.

                      Szkoda, ze nie ma karty pieszego. Ci tez musza przestrzegac prawa.

                      > Nie kazdy rowerzysta zdaje sobie sprawe ze ma
                      > obowiazki (a nawet 95% z nich nie zdaje sobie sprawy)

                      Kierowcy sobie zdaja sprawe (przynajmniej powinni) i co z tego wynika?
                      Ile to w zeszlym roku bylo, ok. 6000 ofiar smiertelnych, kilkadziesiąt tysięcy
                      kalek?

                      > Trzymal sie, nawet specjalnie podjechal do samego kraweznika. Rowerzysta
                      > wyprzedzil go z lewej strony. mowiac mu jaki cham jest, ze nie zostawil mu
                      > miejsca z prawej (wszystko bylo pod swiatlami)

                      Jesli kierowca zrobil to tuz przed samym rowerzysta (czyt. zajechac mu droge),
                      to rowerzysta mial prawo byc wsciekly. Jesli natomiast duzo wczesniej, to
                      dziwne jest zachowanie rowerzysty. Przeciez mogl ominac pojazd z lewej strony
                      bez zadnej utarczki slownej.
                      Nie przekonuja mnie argumenty typu: jestem wiekszy, nie waz sie "wpychac"
                      przede mnie.
                      Analogicznie patrzac na sytuacje. Gdyby przed skrzyzowaniem stalo trzech moze
                      czterech rowerzystow (grzecznie, jeden za drugim), tuz obok kraweznika, czy
                      samochod bedacy za nimi ustawilby sie w kolejce, czy podjechal, do
                      skrzyzowania "bo jest miejsce?".

                      > A zrozumiales w ogole o co mi chodzilo???

                      Tak jak i Ty rozumiesz, to co ja napisalem.


                      Tomek

                      • Gość: Behemot Wygrales dyskusje - bezp. odl. od rowerzysty=15cm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 00:38
                        Probowalem szanowac, prosilem tylko odwzajemnienie szacunku, lecz teraz
                        rozumiem, ze nie da sie dyskutowac ze "swietosciami na drodze". Z mojej strony
                        EOT, bo juz wiem co nalezy robic jak sie spotka rowerzyste na drodze - przede
                        wszystkim bez szacunku.

                        Art. 26.
                        pkt. 3
                        Kierującemu pojazdem zabrania się:
                        2. omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
                        celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

                        Definicja czerwonego swiatelka, przejscia dla pieszych oraz niewaznosci
                        kolejnosci pojazdu, ktory sie zatrzymal by ustapic pierwszenstwa?
                        Z mojej strony EOT, po prostu ja NIGDY nie zrozumiem, czemu musisz mnie ominac
                        (mimo iz jestem w ruchu - tylko stoje na czerwonym swietle, by ustapic
                        pierwszenstwa - wiec raczej wyprzedzasz), Ty nie zrozumiesz, ze nie lubie
                        kolejny raz walczyc z chamami na lewym pasie i ze swieta krowa przed soba. I
                        szczerze Ci mowie, ze nie denerwuje mnie, ze szybciej mozesz sie poruszac, albo
                        tak samo szybko jak ja.
                        Omijaj sobie, az ktos lysy w Polonezie wytlumaczy Ci w inny sposob, czemu mu
                        sie nie podoba ,ze jeszcze lamiesz przepis o utrudnieniu ruchu.

                        PS
                        "Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz wyprzedzac,
                        czemu on nie moze ciebie omijac?"

                        Zdecyduj sie: wyprzedzac czy omijac ??
                        • Gość: SHP jaka nagroda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 02:21
                          Gość portalu: Behemot napisał(a):

                          > Probowalem szanowac, prosilem tylko odwzajemnienie szacunku, lecz teraz
                          > rozumiem, ze nie da sie dyskutowac ze "swietosciami na drodze". Z mojej
                          strony
                          > EOT, bo juz wiem co nalezy robic jak sie spotka rowerzyste na drodze - przede
                          > wszystkim bez szacunku.

                          Wiesz czemu cie nie rozumiem? Sam duzo jezdze samochodem i w zaden sposob nie
                          przeszkadza rowers omijajacy mnie z prawej strony. BA, nawet przed swiatlami
                          zjezdam bardziej na lewo, zeby zrobic miejsce takiemu rowerzyscie. Niech
                          poczuje, ze sa jeszcze ludzie w tym kraju, ktorzy potrafia szanowac innych na
                          drogach. To prawda, jadac samochodem traktuje rowerzystow jak swiete krowy, czy
                          to zle? Robie tak, poniewaz zyczylbym sobie, by inni odnosili sie do mnie w ten
                          sam sposob, gdy jade rowerem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile rowerzysta
                          musi przechodzic na drogach, bo takich ludzi z twoimi pogladami jest duzo
                          wiecej. Dziwisz sie, ze niektorzy rowersi sa agresywni, i ze nie maja dla
                          innych szacunku? Jezdac samochodem i widzac rowerzyste staram sie myslec jak
                          on: ile juz go wyprzedzilo samochodow na grubosc lakieru, ile razy zajechano mu
                          droge itp. Niech choc raz bedzie pewny, ze z mojej strony nic mu nie grozi,
                          dopoki zachowuje sie racjonalnie... A nawet jesli doprowadzilby do jakiejs
                          nieprzyjemnej sytuacji, to co najwyzej pomarudzilbym sobie cos pod nosem.

                          > Z mojej strony EOT, po prostu ja NIGDY nie zrozumiem, czemu musisz mnie
                          ominac
                          > (mimo iz jestem w ruchu - tylko stoje na czerwonym swietle, by ustapic
                          > pierwszenstwa - wiec raczej wyprzedzasz)

                          Ja tez nie moge zrozumiec, czemu ktos usilnie proboje mnie, rowerzyste,
                          wyprzedzac, mimo iz za chwile bedzie stal na swiatlach.
                          Na swiatlach ustepujesz pierwszenstwa pieszym. Ja, podjezdzajac rowerem do
                          swiatel, rowniez to czynie, chociaz defacto ciebie nie wyprzedzam. Dla mnie
                          cale te omijanie rozwazam przede wszystkim pod katem dlugosci trwania cyklu
                          zielonych swiatel. Jesli wiem, ze trwaja krotko, to wiem rowniez, ze ty jako
                          kierowca np. 4-ty z rzedu, nie zdazysz wjechac na skrzyzowanie. Z drugiej
                          strony biore pod uwage rowniez ilosc samochodow stojacych przed skrzyzowaniem.
                          Zapewniam cie, ze nie zawsze "wciskam" sie miedzy samochody. Jesli stoja dwa,
                          trzy samochody przed krzyzowka i wiem, ze zdaze przejechac, czesto staje w
                          kolejce. Wszystko zalezy od danej sytuacji.

                          > Ty nie zrozumiesz, ze nie lubie
                          > kolejny raz walczyc z chamami na lewym pasie i ze swieta krowa przed soba.

                          Ale takie sa realia. Coraz wiecej samochodow robi swoje, a swieta krowa? No
                          coz, napisalem wyzej...

                          > I
                          > szczerze Ci mowie, ze nie denerwuje mnie, ze szybciej mozesz sie poruszac,
                          > albo
                          >
                          > tak samo szybko jak ja.

                          To fajnie

                          > Omijaj sobie, az ktos lysy w Polonezie wytlumaczy Ci w inny sposob, czemu mu
                          > sie nie podoba ,ze jeszcze lamiesz przepis o utrudnieniu ruchu.

                          Ten lysy, to ty? ;-)
                          A jak rowerzysta ma tlumaczyc tym kierowcom, ktorzy nagminnie narazaja jego
                          zycie? Na rowerach tez jezdza lysi ;-P
                          Ja sie do nich nie zaliczam, ale sprowokowac mnie, gdy przepisowo jade rowerem,
                          jest bardzo latwo...

                          > "Denerwuje ciebie notoryczne wyprzedzanie rowerzysty. Ty go mozesz
                          wyprzedzac,
                          > czemu on nie moze ciebie omijac?"
                          >
                          > Zdecyduj sie: wyprzedzac czy omijac ??

                          Jedziesz i ja jade w tym samym kierunku: wyprzedzanie
                          Stoisz, a ja jade (lub odwrotnie): omijanie
                          Jedziesz z naprzeciwka, ja jade w druga manke: wymijanie

                          POzdro
                          Tomek



                          • Gość: Behemot Nagroda - kodeks drogowy Art.33.1 pkt 3.1 IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 10:10
                            To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok uczestnikow
                            ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
                            jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek" A
                            nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
                            pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
                            wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -
                            zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy nie
                            chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?

                            ---------------------------------------------
                            Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
                            obiektywny.
                            • Gość: Behemot A i jeszcze... IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 10:57
                              Gdybys caly czas sie upieral przy omijaniu, a wysmial moja jazde obok (ktora
                              jest podobnie naciagnieta jak omijanie), to omijac mozna lewa strona (chyba ze
                              skrecam w lewo, ale nie skrecam). Przed skrzyzowaniem jest ciagla linia, lub
                              drugi pas ruchu rowniez zastawiony samochodami - wiec poruszasz sie tym samym
                              pasem jezdni co ja (wiec jesli warunki drogowe mowia "na tym pasie sie stoi" -
                              to Ty jako pelnoprawny uczestnik tego ruchu, powinnes stac lub ominac drugim
                              pasem) W zasadzie dodatkowo nie zachowujesz "bezpiecznej odlegosci" od
                              (naciaganego) "omijanego". Dodam tylko, ze stoje na "pole position" przed
                              przejsciam dla pieszych na czerwonym swietle, ktore bezwarunkowo daje mi nakaz
                              pierwszenstwa dla pieszych, wiec nie wolno Tobie omijac mojego samochodu (w tym
                              przypadku juz ewidentnie dokonujesz moim zdaniem proby wyprzedzania
                              bezposrednio przed przejsciem dla pieszych)
                              • Gość: KA Re: A i jeszcze... IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:28
                                Gość portalu: Behemot napisał(a):

                                > Gdybys caly czas sie upieral przy omijaniu, a wysmial moja jazde obok (ktora
                                > jest podobnie naciagnieta jak omijanie), to omijac mozna lewa strona (chyba
                                ze
                                > skrecam w lewo, ale nie skrecam). Przed skrzyzowaniem jest ciagla linia, lub
                                > drugi pas ruchu rowniez zastawiony samochodami - wiec poruszasz sie tym
                                samym
                                > pasem jezdni co ja (wiec jesli warunki drogowe mowia "na tym pasie sie
                                stoi" -
                                > to Ty jako pelnoprawny uczestnik tego ruchu, powinnes stac lub ominac drugim
                                > pasem) W zasadzie dodatkowo nie zachowujesz "bezpiecznej odlegosci" od
                                > (naciaganego) "omijanego". Dodam tylko, ze stoje na "pole position" przed
                                > przejsciam dla pieszych na czerwonym swietle, ktore bezwarunkowo daje mi
                                nakaz
                                > pierwszenstwa dla pieszych, wiec nie wolno Tobie omijac mojego samochodu (w
                                tym
                                >
                                > przypadku juz ewidentnie dokonujesz moim zdaniem proby wyprzedzania
                                > bezposrednio przed przejsciem dla pieszych)

                                Natychmiast od momętu gdy ty zaczniesz mnie traktować jak równoprawnego
                                użytkownika drogi i w imie przestrzegania przepisów nie będę musiał ryzykować
                                życia i zdrowia.
                                KA
                            • Gość: SHP Interpretujemy sobie KD? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 14:42
                              Gość portalu: Behemot napisał(a):

                              > To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok uczestnikow
                              > ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
                              > jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek" A
                              > nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
                              > pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
                              > wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -
                              > zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy nie
                              > chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?

                              Nie ma zadnych watpliwosci, co art. 24.6 mowi m.in. o rowerzystach.
                              Tylko jest jedno ALE: wiekszosc przepisow stworzona zostala kilkanascie, badz
                              kilkadziesiat lat temu, gdzie samochodow bylo tyle, ile teraz jest rowerow.
                              Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy blachosmrodziarz,
                              to podejrzewam, ze nieruszylbym sie z miejsca. Ten punkt to jeden z przykladow
                              na dyskryminacje tych, ktorzy "nie moga szybciej" (do czasu)

                              Art.33.3 (1) Wiec, jesli samochod "zrowna" predkosc z predkoscia rowerzysty i
                              chociaz obaj beda na sasiednich pasach, to wg prawa rowerzysta popelnil
                              wykroczenie?

                              A ponadto odnosnie wyprzedzania:
                              Art. 24.1 Kierujacy pojazdem jest obowiazany przed wyprzedzaniem upewnic sie w
                              szczegolnosci, czy:
                              1) ma odpowiednia widocznosc i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                              utrudniania komukolwiek ruchu (ed.rowniez ruchu rowerzystow)

                              Art 24.2 Kierujacy pojazdem jest obowiazny przy wyprzedzaniu zachowac
                              szczegolna ostroznosc, a zwlaszcza bezpieczny odstep od wyprzedzanego pojazdu
                              lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednosladowego lub kolumny
                              pieszych odstep ten nie moze byc mniejszy niz 1m.

                              Ruch pojazdow:
                              Art 16.4. Kierujacy pojazdem jest obowiazany jechac mozliwie blisko prawej
                              krawedzi jezdni. Jezeli pasy ruchu na jezdni sa wyznaczone, nie moze zajmowac
                              wiecej niz jednego pasa.

                              I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
                              zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika? A jesli robi to, bo nie chce
                              wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik, zderzyc sie z
                              pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdnie.
                              Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzysty?

                              > Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
                              > obiektywny.

                              Nie wszedzie: podam ci link do pewnego biuletynu, bo nie chce mi sie pisac
                              tego, co tam jest, a jest tego sporo.

                              www.rowery.org.pl/biuletyn13.pdf

                              Ale szkoda, ze obiektywnym moze byc tylko osoba, ktora ma mozliwosc jazdy
                              kazdym rodzajem pojazdu. Jadac samochodem po prostu stosuje
                              normy "europejskie", uwazam, ze slabszy uczestnik ruchu powinien miec rowne
                              szanse, to wszystko.


                              POzdro
                              Tomek
                              • Gość: Behemot Ano interpretacja KD tez zalezy od pojazdu. IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 16:03
                                Gość portalu: SHP napisał(a):


                                > Nie ma zadnych watpliwosci, co art. 24.6 mowi m.in. o rowerzystach.
                                > Tylko jest jedno ALE: wiekszosc przepisow stworzona zostala kilkanascie, badz
                                > kilkadziesiat lat temu, gdzie samochodow bylo tyle, ile teraz jest rowerow.

                                USTAWA jest z 20 czerwca 1997 z pozniejszymi poprawkami. 6 lat temu piszesz,
                                bylo tyle samochodow co teraz rowerow? Ja jezdzilem na rowerze, kiedy bylo
                                wiecej rowerow niz samochodow (bo nawet te byly na talony)

                                > Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy
                                blachosmrodziarz,

                                Czy ja Ciebie obrazam??

                                > Art.33.3 (1) Wiec, jesli samochod "zrowna" predkosc z predkoscia rowerzysty i
                                > chociaz obaj beda na sasiednich pasach, to wg prawa rowerzysta popelnil
                                > wykroczenie?

                                Napisales na sasiednich pasach! To nie ta sama sytuacja.

                                > I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
                                > zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika?

                                TAK

                                > A jesli robi to, bo nie chce
                                > wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik,

                                Walcz o likwidacje dziur i czystosc ulicy, tak jak walczysz o swiatobliwe
                                traktowanie. Kierunek Twoich problemow -> ZDM, a przepisy trzeba przestrzegac.

                                >zderzyc sie z
                                > pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdnie.

                                Trab, zatrzymaj sie, zabij tego kierowce, prawo stoi po Twojej stronie.

                                > Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzysty?

                                Nie uwazam, ze srodek jest objety pojeciem "mozliwie"

                                > Ale szkoda, ze obiektywnym moze byc tylko osoba, ktora ma mozliwosc jazdy
                                > kazdym rodzajem pojazdu. Jadac samochodem po prostu stosuje
                                > normy "europejskie", uwazam, ze slabszy uczestnik ruchu powinien miec rowne
                                > szanse, to wszystko.

                                Ja jadac samochodem tez stosuje normy "europejskie", rowerem jezdze tylko tam
                                gdzie czuje sie bezpiecznie - i nie jest to centrum Warszawy i nie mam potrzeby
                                tam sie na sile pchac.

                                Dla mnie slabszy ma rowne szanse, o ile wykazuje sie takim mysleniem o "mnie"
                                na drodzde, jakim ja sie wykazuje o "nim" (przeciskanie sie przed moje "pole
                                position", zeby byc bardziej dla mnie widocznym nie interesuje mnie, bo
                                odbieram to w specyficzny inny sposob - utrudnia mi ruch)

                                pzdr
                                • Gość: SHP gdy przepisy sa takie, jakie sa.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 19:47
                                  Gość portalu: Behemot napisał(a):

                                  > USTAWA jest z 20 czerwca 1997 z pozniejszymi poprawkami.

                                  A wczesniej prawa o ruchu drogowym nie bylo? Cos krecisz..

                                  > Ja jezdzilem na rowerze, kiedy bylo
                                  > wiecej rowerow niz samochodow (bo nawet te byly na talony)

                                  Ja mam zdjecia sprzed kilku lat, miejsca w ktorych teraz parkuja samochody byly
                                  niemal puste...
                                  W czasie mojej 6 letniej, czynnej jazdy rowerem zauwazylem, ze na
                                  skrzyzowaniach, na ktorych jeszcze nie tak dawno ruch byl "mikroskopijny", dzis
                                  tworza sie gigantyczne korki.


                                  > > Gdybym mial zatrzymywac sie i czekac, az wyprzedzi mnie kazdy
                                  > blachosmrodziarz,
                                  >
                                  > Czy ja Ciebie obrazam??

                                  Uwazasz to za obrazliwe? Nie napisze przeciez, ze kazdy, kto jedzie samochodem,
                                  zostawia za soba "nieskazitelnie czyste powietrze", bo sklamie.
                                  Okreslenie jest ogolne.

                                  > Napisales na sasiednich pasach! To nie ta sama sytuacja.

                                  Jeszcze raz: Kierujacemu rowerem lub motorowerem zabrania sie:
                                  1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu.

                                  Przepisy ogolne:
                                  Jezdnia - czesc drogi przeznaczona dla ruchu pojazdow
                                  Pas ruchu - kazdy z podluznych pasow jezdni wystarczajacy do ruchu jednego
                                  rzedu pojazdow wielosladowych, oznaczony lub nie oznaczony znakami drogowymi.

                                  Wobec tego kazdy z pasow ruchu jest czescia jezdni. W kodeksie nie ma napisane:
                                  Kierujacemu rowerem lub motorowerem zabrania sie:
                                  1) jazdy po "tym samym pasie ruchu" obok innego uczestnika ruchu.

                                  Okreslenie jezdnia tyczy sie wiec calej nawierzchni: od chodnika do chodnika.


                                  > > I teraz sytuacja: rowerzysta jedzie srodkiem pasa. Czy uwazasz, ze pownien
                                  > > zjechac maksymalnie na prawo, blisko kraweznika?
                                  >
                                  > TAK

                                  Szkoda slow...

                                  > > A jesli robi to, bo nie chce
                                  > > wpasc do dziury, najechac na szkla, zahaczyc o kraweznik,
                                  >
                                  > Walcz o likwidacje dziur i czystosc ulicy, tak jak walczysz o swiatobliwe
                                  > traktowanie. Kierunek Twoich problemow -> ZDM, a przepisy trzeba przestrzega
                                  > c.

                                  Ludzie z rowerowych organizacji wychodza z siebie, by cos w tym pojechanym
                                  kraju zmienic. Skutkuje?

                                  > >zderzyc sie z
                                  > > pojazdem, ktory parkowal na chodniku i teraz cofa sie by wyjechac na jezdn
                                  > ie.
                                  >
                                  > Trab, zatrzymaj sie, zabij tego kierowce, prawo stoi po Twojej stronie.

                                  Wole zapobiegac takim sytuacjom jadac srodkiem pasa...

                                  > > Uwazasz, ze slowo "mozliwie" nalezy do twojej oceny, czy do oceny rowerzys
                                  > ty?
                                  >
                                  > Nie uwazam, ze srodek jest objety pojeciem "mozliwie"

                                  Dobra, to spytam tak: pojecie bezpiecznej odleglosci powinno byc tobie znane.
                                  Ile ta odleglosc wg ciebie wynosi? Biorac pod uwage, ze jedziesz za samochodem,
                                  jaki odstep musisz od niego zachowac?


                                  > Ja jadac samochodem tez stosuje normy "europejskie",

                                  Rowerzysta w Niemczech moze omijac samochody z ich prawej strony, tak samo w
                                  Holandii, chociaz tam i tak maja mnostwo drog dla rowerow. Tak samo jest
                                  jeszcze w kilku krajach skandynawskich. O tym mowi m.in. biuletyn, ktory
                                  polecilem twojej uwadze. Ta sa normy europejskie. Masz chyba inne pojecie o
                                  Europie...

                                  > rowerem jezdze tylko tam
                                  > gdzie czuje sie bezpiecznie - i nie jest to centrum Warszawy i nie mam
                                  potrzeby
                                  > tam sie na sile pchac.

                                  Ja mieszkam w Szczecinie. Podobnie jak w Warszawie, zeby gdzies wyskoczyc
                                  rowerem do lasu, trzeba najpierw przejechac przez miasto.

                                  > Dla mnie slabszy ma rowne szanse, o ile wykazuje sie takim mysleniem o "mnie"
                                  > na drodzde, jakim ja sie wykazuje o "nim" (przeciskanie sie przed moje "pole
                                  > position", zeby byc bardziej dla mnie widocznym nie interesuje mnie, bo
                                  > odbieram to w specyficzny inny sposob - utrudnia mi ruch)

                                  Domniemanym sprawca kazdego wypadku, jakie ma miejsce w niektorych krajach
                                  Europy jest osoba prowadzaca pojazd masywniejszy. Proste.

                                  POzdro
                                  Tomek
                              • Gość: Behemot Zapalilem, pomyslalem i... IP: *.int.warszawa.sint.pl 10.07.03, 16:43
                                Moze nie bardzo sie wyrazam i niepotrzebnie przezucam sie na respektowanie
                                prawa, moze argument logiczny przemowi:

                                Jesli jest korek i widze niekonczaca sie ulice Niepodleglosci, nie mam nic
                                przeciwko owieczkom mknacacym na swoich stalowych kucykach pomiedzy
                                samochodami, powaznie, ale:

                                Stoi na skrzyzowaniu powiedzmy 13 samochodow (po 6 na kazdym z dwoch pasow -
                                zalozmy ze jest to ta nieszczesliwa Niepodleglosci lub Pulawska) srednio
                                samochod ma jakies 3m - nie ma korkow. Czy skoro Twoj raczy kucyk tak szybko
                                potrafi zjechac ze skrzyzowania, powiedz mi - co Toba kieruje ze musisz te
                                jakies 25 metrow przepychac miedzy samochodami zeby stanac na czele tego
                                peletonu i zmuszac kazdego z tych 6-ciu zeby Ciebie wyprzedzali. Czy nie
                                zdazysz przejechac te 25 metrow, zeby zalapac sie na zielone?

                                Argument "lepsza widocznosc" do mnie nie przemawia, bo Twoja lepsza widocznosc
                                (z przodu, bo z tylu ambicja Ci stac nie pozwala) powoduje zwiekszanie
                                niebezpieczenstw przy tak powaznym manewrze jakim jest wyprzedzanie tuz zaraz
                                za skrzyzowaniem. (ktore musze dokonac ze szczegolna uwaga, po Twoim beztroskim
                                przepychaniu sie miedzy pojazdami w imie lepszej widocznosci)
                                • Gość: SHP Re: Zapalilem, pomyslalem i... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 19:55
                                  Gość portalu: Behemot napisał(a):

                                  > Moze nie bardzo sie wyrazam i niepotrzebnie przezucam sie na respektowanie
                                  > prawa, moze argument logiczny przemowi:
                                  >
                                  > Jesli jest korek i widze niekonczaca sie ulice Niepodleglosci, nie mam nic
                                  > przeciwko owieczkom mknacacym na swoich stalowych kucykach pomiedzy
                                  > samochodami, powaznie, ale:

                                  Sukces? ;-P

                                  > Stoi na skrzyzowaniu powiedzmy 13 samochodow (po 6 na kazdym z dwoch pasow -
                                  > zalozmy ze jest to ta nieszczesliwa Niepodleglosci lub Pulawska) srednio
                                  > samochod ma jakies 3m - nie ma korkow. Czy skoro Twoj raczy kucyk tak szybko
                                  > potrafi zjechac ze skrzyzowania, powiedz mi - co Toba kieruje ze musisz te
                                  > jakies 25 metrow przepychac miedzy samochodami zeby stanac na czele tego
                                  > peletonu i zmuszac kazdego z tych 6-ciu zeby Ciebie wyprzedzali.

                                  Pisalem juz wczesniej, w poscie, ze nie zawsze "wpycham" sie przed samochody. A
                                  kieruje mna to, by zdarzyc na zielone.

                                  > Czy nie
                                  > zdazysz przejechac te 25 metrow, zeby zalapac sie na zielone?
                                  >

                                  Wszystko zalezy od sytuacji. Czytaj uwazniej posty.


                                  > Argument "lepsza widocznosc" do mnie nie przemawia, bo Twoja lepsza
                                  widocznosc
                                  > (z przodu, bo z tylu ambicja Ci stac nie pozwala) powoduje zwiekszanie
                                  > niebezpieczenstw przy tak powaznym manewrze jakim jest wyprzedzanie tuz zaraz
                                  > za skrzyzowaniem. (ktore musze dokonac ze szczegolna uwaga, po Twoim
                                  beztroskim
                                  >
                                  > przepychaniu sie miedzy pojazdami w imie lepszej widocznosci)

                                  Nie takim beztroskim. Wiesz jak wtedy adrenalina rosnie?
                                  Sprawe rozwiazalyby z pewnoscia sciezki i jeszcze raz sciezki. Wtedy po prostu
                                  nie musialbym sie martwic, ze w samochodowym "peletonie" jest ktos, kto nie
                                  lubi n-razy wyprzedzac tego samego rowerzysty. Niech sobie dalej stoi w korkach.

                                  POzdro
                                  Tomek

                                  Jak rowerzysci nie maja gdzie jezdzic, to jezdza wszedzie...
                                      • Gość: Behemot Wygode obu stron i niebezpieczenstwo stwarzane.... IP: *.int.warszawa.sint.pl 11.07.03, 10:13
                                        przez rowerzystow poprzez "obawy przez zdazeniem na swiatlo (a przeciez te
                                        stalowe kucyki tak szybko zjezdzaja ze skrzyzowania - look who's talkin')" oraz
                                        wymuszona "lepsza widocznosc" w imie lepiej mnie widzisz z przodu niz z tylu
                                        (jakby samochody tylko cofaly sie na tych skrzyzowaniach). Poza tym jest to
                                        lamanie przepisow (okej naciagane "omijanie", ale nie w przypadku omijania tego
                                        co zajmuje "pole position" przed przejsciem dla pieszych, wiec i tak mozesz
                                        ominac 5 z szesciu stojacych w imie Twojej interpretacji "omijania")

                                        Stosuj sie do przepisow, nie spiesz sie zjezdajac ze skrzyzowania, nie "omijaj"
                                        uczestnikow ruchu itp, a nasza koegzystencja bedzie bezpieczna.

                                        Piszac TU i TERAZ jako jezdzacy samochodem dbam o bezpieczenstwo rowerzysty. Bo
                                        moze choc jeden sie zastanowi i zrezygnuje z owczego pedu do swiatel,
                                        rozumiejac, ze sam w tym przypadku na wlasne zyczenie stwarza niebezpieczna
                                        sytuacje dla siebie i w takiej sytuacji moze oczekiwac, ze 5 z szesciu
                                        ktorych "ominal" bedzie go wyprzedzac na grubosc lakieru, a 6 zagadany przez
                                        komorke wjedzie w niego (przyczyna - skutek - zwrocam uwage na przyczyne). Na
                                        drodze nie wiesz jak jezdze, wiec nie IMPUTUJ mi rzeczy, ktorych nawet nie
                                        mozesz wywnioskowac z tego co tu napisalem, rownie dobrze moglbym obrzucic
                                        kalumnami rowerzystow, ze wszyscy musza byc pijani jezdzacm tak jak jezdza, ale
                                        nie jest to moja intencja.
                                        ------------------------------
                                        /cynizm mode:on
                                        Chyba, ze szukacie meczennikow, interpretujac przepisy o omijaniu, w imie
                                        stwarzania tychze niebezpiecznych sytuacji, by taki meczennik powypadkowy byl
                                        argumentem w wykazywaniu jak: brakuje sciezek, jak niebezpieczni sa kierowcy,
                                        mozna mala manifestacja zrobic z cyklu "kolejny killer samochodowy", zrobic
                                        sensacje z wypadku "meczennika" itp. itd.
                                        Chwala meczennikom (teraz w zasadzie mozecie sie od wielu uczyc, moze od razu
                                        na standardowe wyposazenie roweru zlozyc jakies materialy wybuchowe - jak
                                        kierowca wjedzie, to szanse beda wyrownane)
                                        /cynizm mode:off

                                        Howgh

                                        • Gość: SHP A co bys zrobil... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 14:41
                                          ...gdyby unormowali prawnie takie zachowania rowerzysty , tzn. wyraznie byloby
                                          napisane, ze omijanie pojazdow przez rowerzyste z ich prawej strony jest
                                          dopuszczalne pod warunkiem, ze rowerzysta bedzie mial dostateczna przestrzen do
                                          wykonania takiego manewru?
                                          Byles moze w Niemczech lub innym "bardziej rowerowym" panstwie niz Polska?
                                          Sprobowalbys tam narzekac, ze bez przerwy omija ciebie ten sam rowerzysta.
                                          Tam prawo chroni slabszych. U nas nie. U nas ogranicza sie prawa rowerzysty
                                          tlumaczac to: "dla ich bezpieczenstwa", zamiast jasno stwierdzic: "dla wygody
                                          kierowcy". Pytam sie jeszcze raz: dlaczego kierowcy moga wyprzedzac rowerzyste,
                                          nawet nie zjezdzajac na inny pas, a rowerzysci nie moga robic tego samego?
                                          Rownosc prawa?
                                          Po raz nty polecam linka, ktory wczesniej podalem. Jakos nie moge dopatrzyc sie
                                          Twojej opinii na temat tego biuletynu i informacji w nim zawartych.

                                          POzdro
                                          Tomek


                                          • Gość: Behemot Jestes dyskryminowany, napisz do Strasbourga IP: *.int.warszawa.sint.pl 11.07.03, 15:11
                                            /cynizm mode:on
                                            Nie pisz mi o wyjatkach, Niemcy akurat maja taka siec drogowa, ze nie trzeba
                                            sie przeciskac przez Centrum Warszawy jadac z Krakowa do Szczecina. Co mnie
                                            obchodzi co byloby gdyby , jak wyglada cos tam gdzies tam. Pojedz do Grecji,
                                            pokaz mi w Hiszpanii, a nie bedziesz pokazywal jedno zdjecie z jednej
                                            przecznicy w Amsterdamie (bylem tam tez) i mowil, ze tam jest tak wszedzie. Ja
                                            tez chcialbym zyc na "Bahamach", a tu albo bedziemy koegzystowac, albo dalej
                                            zajezdzac sobie wzajemnie droge w ramach slusznej racji (a raczej interpretacji
                                            przepisow wg wlasnego widzimisie - bo za za stare 6 lat temu nie bylo samochodw
                                            ROTFL)- Ty przed swiatlami, zeby byc lepiej widocznym - ja wyprzedzal Ciebie o
                                            grubosc lakieru, zebys bardziej jechal z prawej. Bedzie cool, meczennicy za 10
                                            lat doczekaja sie bezkolizyjnych sciezek (wtedy juz dla wozkow), mordercy beda
                                            siedziec w wiezieniach.
                                            /cynizm mode:off
                                            • Gość: SHP wole Mase Krytyczna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 18:02
                                              Gość portalu: Behemot napisał(a):

                                              > Nie pisz mi o wyjatkach,

                                              Zle pokazywac dobre przyklady?

                                              > Co mnie
                                              > obchodzi co byloby gdyby , jak wyglada cos tam gdzies tam.

                                              To jest to, o czym pisalem wczesniej. Najwazniejsza jest wygoda wokol wlasnej
                                              dupy, nie?

                                              > Pojedz do Grecji,
                                              > pokaz mi w Hiszpanii, a nie bedziesz pokazywal jedno zdjecie z jednej
                                              > przecznicy w Amsterdamie

                                              Zeby tylko jedno...

                                              > i mowil, ze tam jest tak wszedzie.

                                              Nie pisalem, ze tak jest wszedzie, nie przekracaj.

                                              > Ja
                                              > tez chcialbym zyc na "Bahamach", a tu albo bedziemy koegzystowac, albo dalej
                                              > zajezdzac sobie wzajemnie droge w ramach slusznej racji (a raczej
                                              interpretacji)

                                              Ty, jadac samochodem mozesz sobie wybierac dziury, rowerzysta wg ciebie nie
                                              moze, bo jadac musi obcierac oponami o kraweznik. To jest twoja sluszna racja?


                                              > Ty przed swiatlami, zeby byc lepiej widocznym

                                              Akurat w tym momencie niczym Tobie nie zagrazam.

                                              >- ja wyprzedzal Ciebie o
                                              > grubosc lakieru, zebys bardziej jechal z prawej. Bedzie cool,

                                              To akurat jest wykroczenie, za ktore mozesz surowo odpowiadac. Tymbardziej,
                                              jesli rowerzysta poniesie z tego tytulu jakis uszczerbek na zdrowiu. Wiem to z
                                              doswiadczenia.

                                              > meczennicy za 10
                                              > lat doczekaja sie bezkolizyjnych sciezek (wtedy juz dla wozkow)

                                              Smiej sie, smiej, rowersow jest coraz wiecej. Ciesz sie, ze nie kazdy z nich
                                              jezdzi ulicami...

                                              > mordercy beda
                                              > siedziec w wiezieniach.

                                              Zamowiles juz sobie miejsce?

                                              .off
                                              Tomek




                            • Gość: KA Re: Nagroda - kodeks drogowy Art.33.1 pkt 3.1 IP: 217.153.16.* 22.07.03, 17:26
                              Gość portalu: Behemot napisał(a):

                              > To rozwiazuje wszelkie prawa rowerzysty wobec poruszania sie obok
                              uczestnikow
                              > ruchu - Nawet jesli stoja w korku, to sa to uczestnicy ruchu. Ten punkt mowi
                              > jednoznacznie - rowerzysta moze byc tylko "omijany, wyprzedzany, cokolwiek"
                              A
                              > nawet powinien podczas wyprzedzania stosowac sie do art. 24.6 "[...]lub
                              > pojazdem bez silnika jest obowiazany zjechac jak najbardziej na prawo (teraz
                              > wiesz skad sie bierze wyprzedzanie na grubosc lakieru) i - w razie potrzeby -

                              > zatrzymac sie w celu ulatwienia wyprzedzania" - nie nie juz taki zlosliwy
                              nie
                              > chce byc, chociaz, w zasadzie, czemu nie?
                              >
                              > ---------------------------------------------
                              > Nasz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale na szczescie kodeks jest
                              > obiektywny.

                              jak najbardziej w prawo ale tak by mógł kontynuować jazdę a nie wpadać w
                              dziurę w jezdni. Ciekaw jestem ile jeszcze razy bedziesz brał coś dosłownie
                              bez wnikania w sens i zamysł...
                              KA
                              • Gość: Behemot Kontynuowac? To moze zatrzymac sie? IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 17:55
                                Gość portalu: KA napisał(a):

                                >
                                > jak najbardziej w prawo ale tak by mógł kontynuować jazdę a nie wpadać w
                                > dziurę w jezdni. Ciekaw jestem ile jeszcze razy bedziesz brał coś dosłownie
                                > bez wnikania w sens i zamysł...
                                > KA

                                Omijaj dziury prawa strona, ciekawe, ile razy jeszcze bedziesz widzial same
                                przeszkody w tym kodeksie drogowym, i ile razy bedziesz widzal dziury tylko ze
                                swojej prawej strony..
              • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... do Michała, cz. 2 02.07.03, 13:31
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > Z tego co czytałem a co pisze Marcin Hyła na pl.rec.rowery w ustawodastwie
                > holenderskim niemieckim- zdaje sie, rowerzysta traktowany jest jako strona
                > słabsza.Myślę że Marcin Hyła zna się na tym co pisze i nie wywodzi swoich
                > twierdzeń z obserwacji tylko ale i z przepisów prawa.

                A teraz proszę, zastanów się, dlaczego takie ustawodawstwo nie zostało jeszcze
                wprowadzone w Polsce. Kto to ma uchwalić? Zdaje się, że Sejm, prawda? Wybacz mi
                proszę lekką drwinę, ale musicie koledzy rowerzyści lepiej lobbować. Ale za
                dobry lobbing nie można uznać corocznego blokowania głownych ulic polskich
                miast w czasie rowerowych happeningów. Może to jest dobre na zarządców miast,
                aby dorysowali trochę ścieżek, ale nie na Sejm, żeby zmienił prawo.

                Behemot dobrze odpowiedział Ci na pozostałe kwestie.

                pozdrawiam
                • Gość: ponponka Re: Nienawisc ... do Michała, cz. 2 IP: *.waw 02.07.03, 13:40
                  I co z tego, ze zostanie uchwalona ustawa o ochronie
                  rowerzystow?
                  Bedzie tak samo przestrzegana jak wiele innych np.
                  przestrzeganie ograniczenia predkosci (nagminnnie lamane,
                  kazdy kierowca ma chociaz raz na sumieniu to wykroczenie)
                  Dopoki w Polsce nie bedzie sie przestrzegac prawa bedzie
                  taj jak jest, czyli zle (w kazdej dziedzinie zycia).
                  Ponponka i iKONkA
                  • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... do ponponki 02.07.03, 16:50
                    Gość portalu: ponponka napisał(a):

                    > I co z tego, ze zostanie uchwalona ustawa o ochronie
                    > rowerzystow?
                    > Bedzie tak samo przestrzegana jak wiele innych np.
                    > przestrzeganie ograniczenia predkosci (nagminnnie lamane,
                    > kazdy kierowca ma chociaz raz na sumieniu to wykroczenie)
                    > Dopoki w Polsce nie bedzie sie przestrzegac prawa bedzie
                    > taj jak jest, czyli zle (w kazdej dziedzinie zycia).
                    > Ponponka i iKONkA

                    Droga Ponponko i iKONkO,
                    no wlasnie chodzi o to, zeby ustawa byla, wtedy jako bardziej uprzywilejowani
                    rowerzysci mogliby podnosic glos o dyskryminacji.

                    Zas temat przestrzegania prawa w Polsce jest tak szeroki, ze mozna by stworzyc
                    osobna dyskusje na jego temat. Dopoki prawo nie zostanie napisane na nowo, a
                    nie tylko wprowadzane beda korekty prawa stalinowsko - gomolkowskiego, dopoki
                    policja bedzie wolała zaczajać sie za 'krzakami' na trzypasmowej bezkolizyjnej
                    trasie Siekierkowskiej czyhajac na kierowcow przekraczajacych 70 zamiast scigac
                    i lapac prawdziwych przestepcow szkadzacych gospodarce Polski, dopoki
                    prokuratura bedzie poddawala w watpliwosc slowa napadnietego czlowieka
                    stawiajac wyzej napastnika nad poszkodowanym zamiast rzetelnie przygotowac
                    wniosek o aresztowanie tegoz przestepcy, dopoki sady beda stosowac zasade
                    niskiej spolecznej szkodliwosci czynu zamiast karac przestepcow zgodnie z
                    kodeksem prawnym, tak dlugo nie mozemy liczyc na praworzadnosc i przestrzeganie
                    prawa.

                    nalezy zastanowic sie, czy chcemy zyc w panstwie prawa i chcemy o to panstwo
                    prawa sie dopominac (a nawet walczyc), czy wolimy poddac sie sytuacji i tylko
                    narzekac, ze jest jak jest.

                    pozdrawiam
                    • Gość: ponponka Re: Nienawisc ... do ponponki IP: *.waw 03.07.03, 08:36
                      Chcialabym bardzo, aby w Polsce prawo bylo przestrzegane.
                      Wbrew pozorom regulacja zycia publicznego ulatwia zycie.
                      Mialam okazje zapoznac sie z tym w Norwegii.
                      Ale nie o tym pisalam w poprzednim poscie. Chcialam tylko
                      zauwazyc, ze wytykamy innym bledy i wystepki. A sami nie
                      jestesmy bez winy
                      Moze zacznijmy od siebie???
                      Dajmy dobry przyklad i przestrzegajmy przepisy, chocby i
                      byly wg nas idiotyczne (kierowcom proponuje zdjecie nogi
                      z gazu)
                      Ponponka i iKONkA
                      • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... do ponponki 03.07.03, 13:45
                        Gość portalu: ponponka napisał(a):

                        > Chcialam tylko zauwazyc, ze wytykamy innym bledy i wystepki. A sami nie
                        > jestesmy bez winy. Moze zacznijmy od siebie???
                        > Dajmy dobry przyklad i przestrzegajmy przepisy, chocby i
                        > byly wg nas idiotyczne (kierowcom proponuje zdjecie nogi z gazu)
                        > Ponponka i iKONkA

                        Ja nie widze problemu. Choc to troche denerwujace, kiedy po dluzszym pobycie w
                        Skandynawii wracalem droga Gdansk - Warszawa jadac przepisowe 90 (bo tak sie
                        tam przyzwyczailem) i bylem wyprzedzany przzez wszystkich, nawet przez TIRy i
                        ciezarowki. Zreszta nie wiem, dlaczego akurat przekraczanie predkosci jest
                        takie denerwujace dla Ciebie i wielu innych (i zawsze wytykane przez
                        rowerzystow - czyzby z zazdrosci?) - chyba problemem nie jest szybsza jazda na
                        pustym odcinku drogi, ale niedostosowanie predkosci jazdy do warunkow
                        panujacych na drodze i umiejetnosci kierujacego. To jest najczestsza przyczyna
                        wypadkow na drogach, niestety.
                        Dobrze, przestrzegajmy przepisy, a rowerzystom proponuje przeprowadzanie
                        rowerow przez pasy (jesli juz wysuwamy propozycje) ;-)
                        pozdrawiam
                        • Gość: ponponka Re: Nienawisc ... do ponponki IP: *.waw 03.07.03, 15:51

                          >
                          > Zreszta nie wiem, dlaczego akurat przekraczanie
                          predkosci jest
                          > takie denerwujace dla Ciebie i wielu innych (i zawsze
                          wytykane przez
                          > rowerzystow - czyzby z zazdrosci?) -
                          Wytykany najczesciej, bo jest to przepis najczesciej
                          lamany ;) (jak widac przez Ciebie tez, wiec nie wytykaj
                          innym wykroczen tylko popatrz na Siebie). Wiec jest
                          bardzo widoczny. I najbardziej jest wtedy widoczne
                          przymykanie oka Policji.
                          Czy norweska Politi postepuje w ten sposob? Nie! Tam nie
                          ma przepros, i placz i plac (a czasami nawet i zegnaj sie
                          z prawkiem, gdy jechales po terenie zabudowanym 100 km/h)
                          Ponponka i iKONkA
                          • czlowiek_za_kierownica Re: Nienawisc ... do ponponki 03.07.03, 17:20
                            Gość portalu: ponponka napisał(a):

                            > Wytykany najczesciej, bo jest to przepis najczesciej lamany ;)
                            > (jak widac przez Ciebie tez, wiec nie wytykaj innym wykroczen tylko popatrz
                            > na Siebie). Wiec jest bardzo widoczny.

                            OK, ja tez nie jestem bez winy, nie wypieram sie, choc staram sie to robic
                            tylko wtedy, kiedy warunki pozwalaja... ale bije sie w klatke, mea culpa.

                            > I najbardziej jest wtedy widoczne przymykanie oka Policji.
                            > Czy norweska Politi postepuje w ten sposob? Nie! Tam nie
                            > ma przepros, i placz i plac (a czasami nawet i zegnaj sie
                            > z prawkiem, gdy jechales po terenie zabudowanym 100 km/h)

                            no, juz nasza policja sie troche poprawia, musze przyznac, choc mimo wszystko
                            nie zmniejsza sie ilosc opowiesci o 'oplacie zwyczajowej' lub inaczej mowiac
                            lapowce do reki. W Norwegii jest jak jest, bo tam nie ma lapowek, mandaty sa
                            wysokie i zawsze egzekwowane. Ale dotyczy to wszystkiego i wszystkich
                            (rowerzystow tez), wiec znow wracamy do tematu przestrzegania prawa i
                            egzekwowania kar za nierobienie tego.

                            pozdrawiam
      • Gość: Michał Re: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych. IP: *.chello.pl 02.07.03, 00:42
        Gość portalu: Noname napisał(a):

        > crunchips napisał:
        >
        > > za onet.pl: Słupska drogówka będzie karać pieszych za
        > > chodzenie po ścieżkach rowerowych. ....bla bla bla zy nie przestrzegają
        > > przepisów i jeżdżą w miejscach niedozwolonych.
        > >
        > >
        > > Też chcę tak w Warszawie!!!!
        >
        > A Ja chce w Warszawie, zeby najbardziej surowo jak mozna karac rowerzystow
        za
        > przejezdzanie przez przejscia dla pieszych (schodzi sie z kraweznika z
        rowera i
        >
        > kulturalnie przelazi ciagnac te kawalki drutu na druga strone drogi)

        Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
        dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a przejsciem
        wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
        rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
        ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
        roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
        frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?

        Te kawałki drutu są niejednokrotnie drożesze niz kilkuletnie samochody
        jezdzace w Polsce które same w sobie stanowia wieksze zagrozenie.


        Karac
        > rowerzystow dojezdzajacych miedy samochodami lub przy krawezniku do swiatel.
        > Taki glupol jedzie do tych swiatel, tylko po to , zeby potem kierowca musial
        go
        >
        > po raz ponowny wyprzedzac i stwarzac niebezpieczna sytuacje na drodze i
        > tamowanie ruchu. Karac najsurowiej nie trzymanie sie prawej strony jezdni..

        Często jest tak że nie jesteś w stanie jechać tuż przy krawężniku gdyż:

        1) stan drogi na to nie pozwala
        2) myślenie wśród niektórych kierowców nie należy do ich mocnej strony a jako
        rowerzysta i kierowca biorę to pod uwagę i zostawiam sobie trochę miejsca
        jadcąc rowerem żeby w razie czego mieć możliwośc manewru jak mnie mija
        samochód w nieprzepisowej odległości co grozi dla mie kalectwem albo i śmiercią

        Jadąc samochodem powinieneś zajmowac prawy pas ruchu jeżeli jest to możliwe.W
        przeciwnym przypadku łamiesz przepisy.Zastanów się jak często w ciągu dnia nie
        stosujesz się do tego a poźniej mów sobie że rowerzystów za to nalezy karać a
        kierowców to niby co obowiązuje w tym kraju?


        juz
        >
        > olewam tych kretynow co jezdza ulica mimo iz maja obok sciezke rowerowa...
        coz
        > takich sie nie uleczy.. ale jazda srodkowym pasem.. mimo ze sie nigdzie nie
        > skreca (a czesto na wyssokosci SGH - GUS jezdza tak, bo nie wjezdzaja na pas
        > autobusowy :)) obok oczywiscie sciezka rowerowa..)

        Co do rowerzysty racja zeby nie utrudniac innym jazdy niech jedzie prawym
        pasem.Ciekawi mnie tylko jak czesto Ty jadac samochodem nie trzymasz sie
        prawego pasa mimo ze powinienes?


        KARAC za : notoryczny brak
        > odpowiedzniego oswietlenia rowerow.. w dzien powinno sie posiadac sprawne
        > oswietlenie.

        Racja karac za brak oswietlenia.

        >
        > BTW.. Ja tez lubie jezdzic rowerem, ale debili trzeba karac..

        Może lubisz ale nie wierzę że przeprowadzasz zawsze rower przez pasy z
        prostego powodu o którym wyżej wspomniałem.

        Michał
        • Gość: Behemot Re: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych. IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 10:33
          > Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
          > dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a
          przejsciem
          > wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
          > rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
          > ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
          > roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
          > frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?

          Ja Ci odpowiem, bo mnie akurat kilka razy "zaskoczyl" taki rowerzysta.

          Przejscie wraz z przejazdem ze sciezki rowerowej OK, ale przejscie dla pieszych
          bez sciezki rowerowej (uwierz mi, kierowcy zwracaja uwage na ceglana sciezke
          (przynajmniej ja)) nie jest bezpieczne dla jadacego rowerzysty.

          Sytuacja :

          Skrecam w prawo, mam strzalke zielona. Patrze na przejscie dla pieszych nikogo
          nie ma, rozpedzam sie do 10 km na godzine wjezdzam na przejscie a tam samobojca
          z predkoscia 40 km jedzie na rowerze, bo ma zielone swiatlo dla pieszych i
          uwaza jak tu niektorzy dowodza ze jest "swiety". Uwierz mi, zasieg wzroku przy
          przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
          pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
          nie.

          Wypadek:

          Ja wyhamuje z predkosci 10 km przy skrecie w prawo jesli mam refleks,
          rowerzysta przy rozpedzonym przejzdzie nie zdazy nawet jesli ma super refleks.
          Jesli trafich na zlego kierowce nie ma szans, czy o to chodzi?

          Frustracja zejscia jest taka sama jak frustracja kierowcow na swiatla, korki i
          dziury w drogach, wiec w zasadzie trzeba sie z tym pogodzic dla wlasnego
          bezpieczenstwa i nie doszukiwac sie zlosliwosci ze strony kierowcow.
          • Gość: Robert Zielona strzalka. IP: *.astercity.net 03.07.03, 17:33
            Gość portalu: Behemot napisał(a):
            > Uwierz mi, zasieg wzroku przy
            > przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
            > pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
            > nie.

            Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skrety w prawo.
            Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko jest
            jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
            funkcjonuje.
            • Gość: Behemot Re: Zielona strzalka. IP: *.int.warszawa.sint.pl 03.07.03, 17:54
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > > Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skrety w
              prawo.
              >
              > Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko
              jest
              >
              > jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
              > funkcjonuje.

              Daj mi cos w zamian, np. obwodnice albo cos podobnego, co nie bedzie zwiekszac
              korkow i emisji zanieczyszczen ze stojacego mojego pojazdu, a przychyle sie do
              Twojego zdania bez szemrania.

              Ale, nie ograniczaj mi tego bez alternatywy, w imie nie stosujacych sie do
              prawa rowerzystow. OK?
              • Gość: Michał Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:19
                Gość portalu: Behemot napisał(a):

                > Gość portalu: Robert napisał(a):
                >
                > > > Robert: Wobec tego jest to powod aby zniesc wszystkie warunkowe skret
                > y w
                > prawo.
                > >
                > > Wowczas jest czerwone to stoisz a jak jest zielone to jedziesz. I wszystko
                >
                > jest
                > >
                > > jasne i proste. Takie rozwiazanie jest we Wloszech i tam bardzo dobrze
                > > funkcjonuje.
                >
                > Daj mi cos w zamian, np. obwodnice albo cos podobnego, co nie bedzie
                zwiekszac
                > korkow i emisji zanieczyszczen ze stojacego mojego pojazdu, a przychyle sie
                do
                > Twojego zdania bez szemrania.

                Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
                Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
                zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzecznej
                bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
                wypadek.Dlaczego postrzegasz likwidacje warunkowego skretu jako odebranie
                czegos kierowca.Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
                bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.Tak bardzo jest potrzeben
                zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty wg
                Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia?

                Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
                ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
                zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
                srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
                hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.

                >
                > Ale, nie ograniczaj mi tego bez alternatywy, w imie nie stosujacych sie do
                > prawa rowerzystow. OK?

                Michał
                • Gość: Behemot Re: Zielona strzalka. IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 09:49
                  Gość portalu: Michał napisał(a):

                  > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
                  > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
                  > zielone.

                  W wiekszosci juz mieli, wiekszosc krajow juz ma. Nie chodzi mi tu o
                  skrzyzowanie ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" - tu faktycznie moze to nie
                  ma sensu, ale zjezdzanie z "glownych" arterii naszych lokalnych autostrad z
                  cyklu Pulawska, Marszalkowska, Jana Pawla, Niepodleglosci - tak, bo w miescie
                  nie ma skrzyzowan bezkolizyjnych, nie ma nieoswietlonych rond, a uwierz mi
                  zjechanie z tych zawsze zatloczonych arterii (naszych lokalnych autostrad przez
                  miasto) bardzo ulatwia zycie kierowcom i nie bez przyczyny wielu z nich
                  przeklina innych kierowcow , ktorzy zajmuja "pole position" i blokuja skret w
                  prawo (tu chodzi o kulture wspolzycia na drodze).

                  > Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
                  > bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.

                  Tak, na ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" i przy wjezdzaniu na zatloczone
                  albo szybsze drogi zgodzilbym sie, ale nie przy zjezdzaniu z "glownych arterii"

                  >Tak bardzo jest potrzeben
                  > zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty wg
                  > Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia?

                  Czekalem, az ten argument wyjdzie :), a powiedz mi: czy zejscie z siodelka zeby
                  przeprowadzic rower na piechote przez ulice, to czasami nie te kilkadziesiat
                  sekund? Jaki tu argument przemawia?

                  Jesli bedziemy jak sciany obstawac przy swoich twardych argumentach nie
                  rozumiejac drugiej strony, zadna polemika nie ma sensu i faktycznie, pragnijmy
                  sily piesci na tych drogach, rozejdzmy sie w pokoju, podzielmy sie i walczmy az
                  sie powybijamy i poniszczymy cudze samochody rozrzucajac ziarna na karoserie.
                  Pytania do dluzszego przemyslenia: "Kto nam zgotowal ten los?" "Czego
                  potrzebuja wszyscy uczestnicy ruchu, zeby byli szczesliwi?" (odpowiedz na
                  drugie tzw "ideologow" pewnie brzmi "eliminacja" - ROTFL)


                  > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
                  > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
                  > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
                  > srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
                  > hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.

                  Pozwol mi sie chwytac wszystkich argumentow, chocby tych najbardziej
                  absurdalnych ;)
                  • Gość: Michał Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 04.07.03, 11:27
                    Gość portalu: Behemot napisał(a):

                    > Gość portalu: Michał napisał(a):
                    >
                    > > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
                    > > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
                    > > zielone.
                    >
                    > W wiekszosci juz mieli, wiekszosc krajow juz ma. Nie chodzi mi tu o
                    > skrzyzowanie ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" - tu faktycznie moze to
                    nie
                    > ma sensu, ale zjezdzanie z "glownych" arterii naszych lokalnych autostrad z
                    > cyklu Pulawska, Marszalkowska, Jana Pawla, Niepodleglosci - tak, bo w
                    miescie
                    > nie ma skrzyzowan bezkolizyjnych, nie ma nieoswietlonych rond, a uwierz mi
                    > zjechanie z tych zawsze zatloczonych arterii (naszych lokalnych autostrad
                    przez
                    >
                    > miasto) bardzo ulatwia zycie kierowcom i nie bez przyczyny wielu z nich
                    > przeklina innych kierowcow , ktorzy zajmuja "pole position" i blokuja skret
                    w
                    > prawo (tu chodzi o kulture wspolzycia na drodze).
                    >
                    > > Nie uwazasz ze takie posuniece przyczynia sie do poprawienia
                    > > bezpieczenstwa ww osob w tym kierowców.
                    >
                    > Tak, na ulicy "Gumisia" z ulica "Prosiaczka" i przy wjezdzaniu na zatloczone
                    > albo szybsze drogi zgodzilbym sie, ale nie przy zjezdzaniu z "glownych
                    arterii"
                    >
                    > >Tak bardzo jest potrzeben
                    > > zaoszczedzenie tych kilkudziesieciu sekunk maks paru minut?Jakie argumenty
                    > wg
                    > > Ciebie przemawiaja za tym ze wrunek jest niezbedny do funkcjonowania zycia
                    > ?
                    >
                    > Czekalem, az ten argument wyjdzie :), a powiedz mi: czy zejscie z siodelka
                    zeby
                    >
                    > przeprowadzic rower na piechote przez ulice, to czasami nie te kilkadziesiat
                    > sekund? Jaki tu argument przemawia?
                    >

                    Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto bo
                    ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdym z
                    tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pchał
                    byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał byś
                    sobie spokój.

                    > Jesli bedziemy jak sciany obstawac przy swoich twardych argumentach nie
                    > rozumiejac drugiej strony, zadna polemika nie ma sensu i faktycznie,
                    pragnijmy
                    > sily piesci na tych drogach, rozejdzmy sie w pokoju, podzielmy sie i walczmy
                    az
                    >
                    > sie powybijamy i poniszczymy cudze samochody rozrzucajac ziarna na
                    karoserie.

                    Jezdze samochodem i zawsze dbam o bezpieczenstwo rowerzystów.Jezdze rowerem i
                    doswiadczam i chamstwa i kultury ze strony kierowców.

                    > Pytania do dluzszego przemyslenia: "Kto nam zgotowal ten los?" "Czego
                    > potrzebuja wszyscy uczestnicy ruchu, zeby byli szczesliwi?" (odpowiedz na
                    > drugie tzw "ideologow" pewnie brzmi "eliminacja" - ROTFL)
                    >
                    >
                    > > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
                    > > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
                    > > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?Jak tak bardzo zalezy Ci na ochronie
                    > > srodowiska przesiadz sie do transportu miejskiego chodz piechota kup rower
                    >
                    > > hulajnogę wtedy zmniejszysz ilosc spalin poprawisz zdrowie.
                    >
                    > Pozwol mi sie chwytac wszystkich argumentow, chocby tych najbardziej
                    > absurdalnych ;)

                    Podtekst był taki że dzięki braku warunkowego skrętu zwiększasz bezpieczenstwo
                    kosztem emisji spalin które globalnie z calej np Warszawy nie pogorszył by jak
                    myślę drastycznie stanu srodowiska w porównaniu z reszta samochodów jezdzacych
                    po miescie.

                    michał
                    • Gość: Behemot Re: Zielona strzalka. IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 11:40
                      Gość portalu: Michał napisał(a):

                      >
                      > Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto bo
                      > ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdym z
                      > tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pchał
                      > byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał byś
                      > sobie spokój.
                      >
                      >

                      Zaraz, zaraz - o ile rowerzysta nie bedzie wyprzedzal 6 samochodow stojacych na
                      swiatlach i nie ma wyznaczonej sciezki rowerowej i nie ma zakazu ruchu,
                      przeciez moze jechac ulica. Mialem z 10 rowerow w swoim zyciu i nie pamietam,
                      zebym z ktoryms mial kiedykolwiek klopoty w pchaniu. Tylko zadrzec noge i
                      schodze z siodelka. Podobnie moge powiedziec: daj mi spokoj w posiadaniu
                      zielonej strzalki, ale poszedlem na ustepstwa: w niektorych przypadkach mozesz
                      mi ja odebrac. Widze, ze Ty nie chcesz pojsc na ustepstwa w zsiadaniu z
                      rowerka - tym bardziej ze masz dwie alternatywy: sciezke rowerowa i jazde po
                      ulicy. Nie ma miejsca na kompromis??
                      • Gość: Michał Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 04.07.03, 12:09
                        Gość portalu: Behemot napisał(a):

                        > Gość portalu: Michał napisał(a):
                        >
                        > >
                        > > Zakłądając prostą drogę przecinajaca 4 skrzyżowania kierowca jedzie prosto
                        > bo
                        > > ma zielone.Obok jedzie rowerzysta chodnikiem i musi się zatrzymac na kazdy
                        > m z
                        > > tych czterech skrzyzowan i przeprowadzic rower.Uważasz że to jest mądre?Pc
                        > hał
                        > > byś samochód (pomijam masę itp) przez kazde pasy myslę ze po 2 razach dał
                        > byś
                        > > sobie spokój.
                        > >
                        > >
                        >
                        > Zaraz, zaraz - o ile rowerzysta nie bedzie wyprzedzal 6 samochodow stojacych
                        na
                        >
                        > swiatlach i nie ma wyznaczonej sciezki rowerowej i nie ma zakazu ruchu,
                        > przeciez moze jechac ulica.

                        Z prawnego punktu widzenia masz racje dodac nalezy jeszcze ze ograniczenie na
                        jezdni musi wynosic 60 km/h.Nie zapominaj tylko ze tam gdzie jest 60 jezdzi
                        sie duzo szybciej.Przyklad ul Powstancow Slaskich na Bemowie.Ograniczenie
                        zdaje sie do 50.Wiekszosc jezdzi ok 90.Stad wiele osob wybiera chodnik mimo ze
                        po jezdni jedzie sie wygodniej i nie lamie prawa z nie przerowadzaniem
                        roweru.Wiekszosc wybiera swoje bezpieczenstwo.

                        Mialem z 10 rowerow w swoim zyciu i nie pamietam,
                        > zebym z ktoryms mial kiedykolwiek klopoty w pchaniu. Tylko zadrzec noge i
                        > schodze z siodelka. Podobnie moge powiedziec: daj mi spokoj w posiadaniu
                        > zielonej strzalki, ale poszedlem na ustepstwa: w niektorych przypadkach
                        mozesz
                        > mi ja odebrac. Widze, ze Ty nie chcesz pojsc na ustepstwa w zsiadaniu z
                        > rowerka - tym bardziej ze masz dwie alternatywy: sciezke rowerowa i jazde po
                        > ulicy. Nie ma miejsca na kompromis??


                        Moje zdanie na temat zielonej strzałki nie jest podyktowane tylko tym ze jedze
                        takze rowerem.Napisałem przeciez ze takze dla pieszego i kierowcy jest to
                        rozwiazanie bezpieczniejsze.

                        Jezeli mam sciezke rowerowa to nie jade ulica zeby nie przeszkadzac i czuc sie
                        bezpieczniej.Zauwaz ze jadac sciezka rowerowa nie musze schodzic z roweru zeby
                        przejechac nim skrzyzowanie jezeli sciezka jest wyznacona takze na
                        nim.Wsytarczy namalowac obok pasow przejazdy dla rowerow i ja nie musze
                        schodzic z roweru co nie zwalnia mnie do zmniejszenia predkosci i zachowania
                        ostroznosci mam pierwszenstow bo jade na zielonym a jak nie ma swiatel to sie
                        nie pcham przed samochod i przepuszam te ktore juz tam sa z drugiej strony
                        kierowca widzac przejazd dla rowerow zwalnia i zwraca wieksza uwage czy nkt
                        nie nadjezdza.Czy cos w tym co napisalem jest bolesne dla kierowców?Chyba nie
                        a ułątwia zycie rowerzystom nie utrudnijac jego kierowcom.

                        Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszosci
                        przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
                        przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
                        roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
                        wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
                        jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
                        wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
                        zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic z
                        roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
                        rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.

                        Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze z
                        skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy skret
                        tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie ze
                        wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma.Jezeli jest to prosze mnie
                        poprawic.Obecnie przepisy nakazuja sie zatrzymac prze sygnalizatorem war.
                        skretu.Ja sie zatrzymuje nawet jak widze ze nikt nie przechodzi.Wiekszosc
                        nie.W ten sposob jedna dizewczyna najechala na mnie kiedy przechodzilem przez
                        pasy na zielonym swietle dla pieszych.Jak mysle zapomniala ze to warunkowy
                        skret bo w koncu strzala sie palila wiec mozna jechac.

                        Pozdrawiam Michał

                        • Gość: KA Re: Zielona strzalka. IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:38
                          Gość portalu: Michał napisał(a):

                          > Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszosci
                          > przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
                          > przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
                          > roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
                          > wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
                          > jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
                          > wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
                          > zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic z
                          > roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
                          > rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.
                          > Pozdrawiam Michał
                          >
                          Częśc Michał
                          Wiesz ja nadal uważam że nakaz zsiadania z roweru na przejściu dla pieszych to
                          nadinterpretacja przepisu, wszedzie jest mowa o rowerze a w tym przypadku o
                          pojeżdzie (nie czytałem jednak interpretacji tego przepisu więc może jestem w
                          błedzie)
                          Jadąc chodnikiem zapominam że mam dzwonek i grzecznie czekam aż pieszy raczy
                          przejść, przewlec się czy nawet namyślić czy dalej ma kontynuować swą wędrówkę
                          w nieznanym kierunku (chodnik jest jego a ja jestem intruzem i wdzięczny
                          jestem że nie spędzają mnie pod koła człowieka za kierownicą)
                          Pozdrawiam KA
                          Pozdrawiam KA
                          • Gość: Michał Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:32
                            Gość portalu: KA napisał(a):

                            > Gość portalu: Michał napisał(a):
                            >
                            > > Jasne ze nie bede zsiadał z siodełka na przejsciu.Prosty powód na wiekszos
                            > ci
                            > > przejsc dla pieszych przejedzam ze zblizona predkoscia do idacych pieszych
                            >
                            > > przepuszajac ich zarazem bo to oni maja pierwszenstwo przedemna.Nie widze
                            > > roznicy w tym ze jade po przejsciu a obok mnie idzie pieszy nie stwarzam
                            > > wiekszego zagrozenia niz on a zsiadanie z roweru co kilkadziesiat metrow
                            > > jedynie zniechceca do jazdy rowerem.Przepis stworzono chyba po to zeby nie
                            >
                            > > wjedzac rowerem przed jadacy samochod tyle ze powinien on zostac inaczej
                            > > zapisany tak aby nie wjezdzac tuz przed jadacy pojazd a nie kazac schodzic
                            > z
                            > > roweru na kazdym przejsciu.Jak ktos nie mysli to i tak wjedzie na pasy nie
                            >
                            > > rozgladaja sie i nie zwlaniajac jakkolwiek by przepis nie brzmiał.
                            > > Pozdrawiam Michał
                            > >
                            > Częśc Michał
                            > Wiesz ja nadal uważam że nakaz zsiadania z roweru na przejściu dla pieszych
                            to
                            > nadinterpretacja przepisu, wszedzie jest mowa o rowerze a w tym przypadku o
                            > pojeżdzie (nie czytałem jednak interpretacji tego przepisu więc może jestem
                            w
                            > błedzie)


                            > Pozdrawiam KA


                            Cześć


                            Art. 26.

                            3. Kierującemu pojazdem zabrania się:

                            1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
                            wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany,

                            2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
                            celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu,

                            3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

                            i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
                            będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
                            węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
                            cięż.

                            Pozdrawiam Michał
                            • Gość: KA Re: Zielona strzalka. IP: 217.153.16.* 09.07.03, 12:44
                              Gość portalu: Michał napisał(a):

                              > i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
                              > będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
                              > węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
                              > cięż.
                              >
                              > Pozdrawiam Michał

                              No i jak tu zostać ŚWIĘTYM??

                              Pozdrawiam KA
                            • Gość: Gwiezdny Re: Zielona strzalka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 13:31
                              Gość portalu: Michał napisał(a):
                              > 3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
                              >
                              > i ta własnie jazda wzdłuż po przejściu dla pieszych stanowi podstawę prawno
                              > będącą zakazem jazdy rowerem ale i nie tylko.Rower jest pojęciem zakresowo
                              > węższym niż pojazd i mieści się w nim.Tak jak pojazdem jest traktor sam.os
                              > cięż.
                              >
                              > Pozdrawiam Michał

                              No to może jakoś ominąć to "wzdłuż". Proponuję jechać przez przejście
                              zygzakiem, albo po przekątnej :)

                              Chyba że "wzdłuż" odnosi się tylko do chodnika...
                • czlowiek_za_kierownica Zielona strzalka - do Michala 04.07.03, 09:52
                  Gość portalu: Michał napisał(a):

                  > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
                  > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
                  > zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzecznej
                  > bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
                  > wypadek.

                  Michale - Behemot mial pewnie na mysli obwodnice miasta, aby wyrzucic caly ruch
                  tranzytowy z centrum, to zmniejszy znacznie ruch w tymze, takie rozumowanie
                  chyba nie jest dla rowerzysty zbyt trudne, wtedy rowniez dla niego bedzie
                  lepiej.

                  Poza tym - ja na przyklad zgodzilbym sie na likwidacje warunkowego skretu i
                  czekalbym pod czerwonym potulnie na zielone, pod warunkiem, ze mialbym
                  gwarancje tego, ze gdy dla mnie zapali sie zielone, to bede mogl swobodnie
                  ruszyc i skrecic bez przeszkod w prawo. A to wiaze sie z tym, ze piesi i
                  rowerzysci musieliby miec czerwone nieco dluzej, aby pozwolic przejechac tym
                  2 - 3 samochodom w prawo. Czy to jest do wykonania?


                  > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
                  > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
                  > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?

                  Michale - jesli jeszcze tego nie wiesz - samochod jadacy ze stala predkoscia
                  emituje do atmosfery znacznie mniej spalin (czyli zanieczyszczen), niz pojazd
                  stajacy, a zwlaszcza pojazd ruszajacy. Jesli pomnozysz sobie nawet
                  paroprocentowy przyrost zanieczyszczen w zwiazku z ruszaniem przez ilosc
                  samochodow dziennie przemieszczajacych sie przez miasto, wtedy mozesz zobaczyc,
                  o ile ton wzrasta zanieczyszczenie przy braku np. zielonej fali.

                  pozdrawiam
                  • Gość: Michał Re: Zielona strzalka - do Michala IP: *.chello.pl 04.07.03, 11:42
                    czlowiek_za_kierownica napisał:

                    > Gość portalu: Michał napisał(a):
                    >
                    > > Napisz co dostali kierowcy w tych krajach gdzie nie ma warunkowego skrętu?
                    > > Obwodnice?Kazdego skrzyżowania?Myślę że stoją potulnie i czekaja na
                    > > zielone.Dzieki temu pieszy ma spokój rowerzysta i kierowca drogi poprzeczn
                    > ej
                    > > bo wie ze zaden kierowca sie nie zapomni i nie wiedzie powodujac
                    > > wypadek.
                    >
                    > Michale - Behemot mial pewnie na mysli obwodnice miasta, aby wyrzucic caly
                    ruch
                    >
                    > tranzytowy z centrum, to zmniejszy znacznie ruch w tymze, takie rozumowanie
                    > chyba nie jest dla rowerzysty zbyt trudne, wtedy rowniez dla niego bedzie
                    > lepiej.
                    >

                    Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
                    miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trudna
                    operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
                    czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunkowy
                    skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.



                    > Poza tym - ja na przyklad zgodzilbym sie na likwidacje warunkowego skretu i
                    > czekalbym pod czerwonym potulnie na zielone, pod warunkiem, ze mialbym
                    > gwarancje tego, ze gdy dla mnie zapali sie zielone, to bede mogl swobodnie
                    > ruszyc i skrecic bez przeszkod w prawo. A to wiaze sie z tym, ze piesi i
                    > rowerzysci musieliby miec czerwone nieco dluzej, aby pozwolic przejechac tym
                    > 2 - 3 samochodom w prawo. Czy to jest do wykonania?
                    >

                    Napisałeś że wielokrotnie byłeś na Zach Europy.Napisz jak tam to jest
                    rozwiązane jezeli nie ma warunkowego skrętu.

                    Obecnie jest tak że jak skręcasz na zielonym to czekasz az przejda piesi czyż
                    nie?I co widzisz w tym niewykonalnego?Beda tworzyc sie wieksze korki?Mozna
                    wydluzyc czas swiatla zilonego dla samochodów z jednoczesnym zakazem przejscia
                    dla pieszych.Czy to jest problem az tak istotny?

                    >
                    > > Z emisją zanieczyszczen to chyba żart.Rozumiem korki spowodowane brakiem
                    > > ilosci dróg ale nie w związku z warunkowym skrętem.Nawet jezeli ilosc
                    > > zanieczyszczen sie zwiekszu to o ile?
                    >
                    > Michale - jesli jeszcze tego nie wiesz - samochod jadacy ze stala predkoscia
                    > emituje do atmosfery znacznie mniej spalin (czyli zanieczyszczen), niz
                    pojazd
                    > stajacy, a zwlaszcza pojazd ruszajacy. Jesli pomnozysz sobie nawet
                    > paroprocentowy przyrost zanieczyszczen w zwiazku z ruszaniem przez ilosc
                    > samochodow dziennie przemieszczajacych sie przez miasto, wtedy mozesz
                    zobaczyc,
                    >
                    > o ile ton wzrasta zanieczyszczenie przy braku np. zielonej fali.
                    >
                    > pozdrawiam

                    OK ja nie przecze.Wez pod uwage ze miasto to pewien organizm w ktorym
                    funkcjonuja kierowcy piesi rowerzysci.Nie mozna wszystkiego podporzadkowac
                    samochodom i tlumaczyc ze musi jechcac bo wytwarza zanieczyszczenia.Zielona
                    fala jak najbardziej bo napewno zminejsza zanieczyszczenie ale zielona fala
                    nie musi się ewidentnie łączyc z warunkowym skrętem który w naszych warunkach
                    jest czesto niebezpiecznie wykonywany przez kierowców.

                    Michał
                    • Gość: Behemot Re: Zielona strzalka - do Michala IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 11:54
                      > Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
                      > miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trudna
                      > operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
                      > czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunkowy
                      > skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.

                      A czy Tobie tak trudno zrozumiec, ze tego czego najbardziej nie lubie to korki?
                      Likwidacja stralek je zwiekszy? a Obwodnica miasta je zmniejszy?
                      Chce takiej kolejnosci:
                      1. Obwodnica (zmniejszy ruch w centrum)
                      2. zabierz mi te strzalki (bedzie mniejszy ruch w centrum poczekam na swiatlach
                      chwile dluzej)

                      A Wy wolicie:

                      1. Zabierzcie im strzalki (jeszcze zwiekszy sie nieprzejezdnosc Warszawy)
                      2. Niewazne co bedzie potem.

                      Czy teraz potrafisz logicznie powiazac (1.) Obwodnice z (2.) ruchem w centrum i
                      (3.)natezeniem tego ruchu?
                      • Gość: Michał Re: Zielona strzalka - do Michala IP: *.chello.pl 04.07.03, 12:18
                        Gość portalu: Behemot napisał(a):

                        > > Robert pisząc o likwidacji warunkowego skrętu jak sądzę miał na mysli
                        > > miasto.Zrozumienie tego dla Ciebie i Behemota tez chyba nie jest zbyt trud
                        > na
                        > > operacją logiczną?A Behemot ripostuje o obwodnicach.To kto tu nie potrafi
                        > > czegos zrozumiec?Obwodnica obwodnica niech bedzie ale nie sadze ze warunko
                        > wy
                        > > skret jest wszedzie potrzebny niezlaeznie czy obwodnica istnieje czy nie.
                        >
                        > A czy Tobie tak trudno zrozumiec, ze tego czego najbardziej nie lubie to
                        korki?
                        >
                        > Likwidacja stralek je zwiekszy? a Obwodnica miasta je zmniejszy?
                        > Chce takiej kolejnosci:
                        > 1. Obwodnica (zmniejszy ruch w centrum)
                        > 2. zabierz mi te strzalki (bedzie mniejszy ruch w centrum poczekam na
                        swiatlach
                        >
                        > chwile dluzej)
                        >
                        > A Wy wolicie:
                        >
                        > 1. Zabierzcie im strzalki (jeszcze zwiekszy sie nieprzejezdnosc Warszawy)
                        > 2. Niewazne co bedzie potem.
                        >
                        > Czy teraz potrafisz logicznie powiazac (1.) Obwodnice z (2.) ruchem w
                        centrum i
                        >
                        > (3.)natezeniem tego ruchu?


                        A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
                        ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczenstwo
                        niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.


                        Michał
                        • Gość: Behemot Re: Zielona strzalka - do Michala IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.07.03, 12:44
                          Gość portalu: Michał napisał(a):
                          >
                          > A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
                          > ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczenstwo
                          > niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.
                          >
                          >
                          > Michał

                          Oki odpowiem tu na oba watki
                          1. Napisalem, ze kierowca majacy warunkowy skret nie moze reagowac na
                          zblizajacego sie rowerzyste jadacego 40 km/h do przejscia dla pieszych, dlatego
                          powinno sie schodzic z rowerow przed przejsciem i taki jest status prawny na
                          dzien dzisiejszy i dlatego to jest niebezpieczne
                          2. W odpowiedzi uzyskalem opinie ze nalezy w takim razie zlikwidowac warunkowy
                          skret.

                          No i sie zaczelo, polemika zeszla na dwa glowne punkty:
                          1. Nie likwidowac warunkowego skretu (z uwagi na korki)
                          2. Likwidowac warunkowy skret (by wymusic zmiane stosunku do przejazdu
                          rowerzystow przez przejscie)

                          >"Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze z
                          >skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy skret
                          >tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie ze
                          >wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma"

                          Dla mnie kompromis to: Albo na dzien dzisiejszy akceptujemy warunkowy skret i
                          wybijamy z glowy nieodpowiedzialnym rowerzystom szybkie przejezdzanie przez
                          przejscia dla pieszych i TYLKO o takich mi chodzi, a takich jest wielu - i tu
                          rozumiem , ze nie nalezysz do tej grupy, ale nie bron ich, każąc mi stac o
                          kilka minut dluzej w korku (przypominam, ze cala polemika rozpoczela sie od
                          tego, ze ktos probowal powiedziec za co powinno sie karac rowerzystow i w
                          zasadzie mial do tego podstawy prawne). Warunkowy skret jest uprzywilejowaniem
                          kierowcow ale tylko POLOWICZNE (odnosnie bezpieczenstwa) - bo ja majac zielone
                          swiatlo i skrecajac musze stac ponownie, bo ruch pieszy i rowerowy na
                          przecznicy ma zielone. Wy macie uprzywilejowanie w wyznaczonych przejazdach
                          przez przejscia na sciezkach rowerowych (wiem o tym), mozecie takze jechac
                          ulica i korzystac z przywilejow dla samochodow.

                          Drugi kompromis to w krajach zachodnich sa strzalki "zielone" umozliwiajace
                          skret, ale w takiej sytuacji nie ma zielonego swiatla dla pieszych!!! Chcialbym
                          miec takie rozwiazanie, by moc bezpiecznie zjezdzac w prawo, bo dzisiaj
                          sytuacja jest taka, ze warunkowy zjazd wam nie zawsze przeszkadza !! Bo jesli
                          skrecam w prawo gdy mam zielone to koliduje z zielonym swiatlem na przejsciu
                          dla pieszych i sytuacja jest od nowa ta sama! Wiec w zasadzie likwidacja
                          strzalek nie rozwiazuje problemu! A chodzi o symbioze i bezpieczenstwo

                          Pozdrawiam,

                          B.
                          • czlowiek_za_kierownica jak jest - do Michała 04.07.03, 13:44
                            do wypowiedzi Behemota dorzuce jeszcze, ze w wielu krajach Unii (nie twierdze,
                            ze we wszystkich) jest tak, ze jak pali sie zielone swiatlo dla samochodu, to
                            moze on praktycznie 'w ciemno' jechac tak, jak zamierza, niezaleznie czy
                            prosto, w prawo czy w lewo. Po prostu - jesli ma zielone w prawo (czy zielona
                            strzalke), to znaczy, ze moze jechac w prawo, bo piesi i rowerzysci i samochody
                            w poprzecznej maja czerwone. Jesli ma zielone do skretu w lewo, to znaczy, ze
                            moze swobodnie jechac w lewo, bo z poprzecznej i z naprzeciwka maja czerwone.
                            Zielone na wprost jest zrozumiale samo przez sie...
                            Takie rozwiazanie jest chyba wygodne dla wszystkich?

                            Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare jasne,
                            taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
                            otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade bezpiecznie.
                            zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
                            zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
                            tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.

                            pozdrawiam
                            • Gość: Michał Re: jak jest - do Michała IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:49
                              czlowiek_za_kierownica napisał:

                              > do wypowiedzi Behemota dorzuce jeszcze, ze w wielu krajach Unii (nie
                              twierdze,
                              > ze we wszystkich) jest tak, ze jak pali sie zielone swiatlo dla samochodu,
                              to
                              > moze on praktycznie 'w ciemno' jechac tak, jak zamierza, niezaleznie czy
                              > prosto, w prawo czy w lewo. Po prostu - jesli ma zielone w prawo (czy
                              zielona
                              > strzalke), to znaczy, ze moze jechac w prawo, bo piesi i rowerzysci i
                              samochody
                              >
                              > w poprzecznej maja czerwone. Jesli ma zielone do skretu w lewo, to znaczy,
                              ze
                              > moze swobodnie jechac w lewo, bo z poprzecznej i z naprzeciwka maja
                              czerwone.
                              > Zielone na wprost jest zrozumiale samo przez sie...
                              > Takie rozwiazanie jest chyba wygodne dla wszystkich?
                              >

                              Zgadzam się.

                              > Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare
                              jasne,
                              > taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
                              > otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade
                              bezpiecznie.

                              Nie sądzę.Oprócz korków kierowców i mnie w tym denerwuje wiele innyc rzeczy
                              jak wpieprzanie sie tuz przedemnie a przeciez wystarczy zasygnalizowac a ja
                              pozwole mu wjechac na moj pas (a ze nie dotyczy to czesci kierowcow to juz
                              skutek tego ze w zyciu sa tacy sami a na droge przenosza tylko to jakimi są na
                              codzien).Po drugie corazczęstrze nie uzywanie kierunkowskazów.Po trzecie
                              dziury w jezdniach.Korki są moim zdaniem tylko jednym z elementów frustracji
                              kierowców na siebie na pieszych ze wlazl na pasy kiedy ja sobie jade i musze
                              sie zatrzymac.Dopóki nie wyeliminujemy tych najbardziej przeszkadzajacych
                              dotad likwidacja samych korków chyba nic nie pomoze.Pewne rzeczy zaleza tylko
                              od nas samych (wlczanie kierun. przepuszczenie innego itp) inne nie jak
                              poprawa stanu dróg.


                              > zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
                              > zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
                              > tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.
                              >
                              > pozdrawiam


                              napewno tak.Nawet jesli korkow nie bedzie to brak kultury i tak pozostanie i
                              tacy nadal beda powodowac zagrozenie i zlosc innych jadacych z umiarem.

                              Pozdrawiam Michał
                            • Gość: SHP Re: jak jest - do Michała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 17:27
                              czlowiek_za_kierownica napisał:

                              > Ach, i jeszcze korki vs. bezpieczenstwo. No to chyba wydaje sie w miare
                              jasne,
                              > taki ciag myslowy: nie ma korkow = nie denerwuje sie = jestem przyjazny dla
                              > otoczenia = zwracam uwage na otoczenie = widze rowerzystow = jade bezpiecznie.
                              > zapewniam Cie, Michal, ze kierowca tracacy czas w korku jest bardziej
                              > zdenerwowany i skory do lekcewazenia przepisow i zasad bezpieczenstwa, zeby
                              > tylko szybciej jechac, niz taki, ktory nie traci czasu na korki.
                              >

                              Chyba czas zmienic pojazd, albo na piechote...
                              Jeszcze tego nie zauwazyliscie, ze zielone strzalki i inne pierdoly ala
                              autostrady w miastach nie zmienia w sposob radykalny plynnosci ruchu? A gdzie
                              jest najwiecej wypadkow? Tam gdzie samochody potulnie stoja w korkach, czy tam,
                              gdzie kierowcy zapieprzaja nie stosujac sie do ograniczen predkosci?
                              Polecam przemyslec...

                              POzdro
                              Tomek
                          • Gość: Michał Re: Zielona strzalka - do Michala IP: *.chello.pl 04.07.03, 16:40
                            Gość portalu: Behemot napisał(a):

                            > Gość portalu: Michał napisał(a):
                            > >
                            > > A gdzie w tym rozumowaniu twoim jest miejsce na bezpieczenstwo uczestnikow
                            >
                            > > ruchu?Korki jasne nikt ich nie lubi ale dla mnie wiecej znaczy bezpieczens
                            > two
                            > > niz korki.Potrafisz to zrozumieć?Chyba nie.
                            > >
                            > >
                            > > Michał
                            >
                            > Oki odpowiem tu na oba watki
                            > 1. Napisalem, ze kierowca majacy warunkowy skret nie moze reagowac na
                            > zblizajacego sie rowerzyste jadacego 40 km/h do przejscia dla pieszych,
                            dlatego
                            >
                            > powinno sie schodzic z rowerow przed przejsciem i taki jest status prawny na
                            > dzien dzisiejszy i dlatego to jest niebezpieczne
                            > 2. W odpowiedzi uzyskalem opinie ze nalezy w takim razie zlikwidowac
                            warunkowy
                            > skret.
                            >
                            > No i sie zaczelo, polemika zeszla na dwa glowne punkty:
                            > 1. Nie likwidowac warunkowego skretu (z uwagi na korki)
                            > 2. Likwidowac warunkowy skret (by wymusic zmiane stosunku do przejazdu
                            > rowerzystow przez przejscie)
                            >
                            > >"Dla Ciebie kompromis to likwidacja strzalek i zakaz przejadzu rowerem prze
                            > z
                            > >skrzyzowanie?Zakaz dla rowerzystow jest mimo ze go nie stosuja.Warunkowy sk
                            > ret
                            > >tez jest mimo ze zmienili tabliczke ze strzalak na sygnalizator zdjae sie z
                            > e
                            > >wlasnie w zwiazku z tym ze w UE tego nie ma"
                            >
                            > Dla mnie kompromis to: Albo na dzien dzisiejszy akceptujemy warunkowy skret
                            i
                            > wybijamy z glowy nieodpowiedzialnym rowerzystom szybkie przejezdzanie przez
                            > przejscia dla pieszych i TYLKO o takich mi chodzi, a takich jest wielu - i
                            tu
                            > rozumiem , ze nie nalezysz do tej grupy, ale nie bron ich, każąc mi stac o
                            > kilka minut dluzej w korku (przypominam, ze cala polemika rozpoczela sie od
                            > tego, ze ktos probowal powiedziec za co powinno sie karac rowerzystow i w
                            > zasadzie mial do tego podstawy prawne). Warunkowy skret jest
                            uprzywilejowaniem
                            > kierowcow ale tylko POLOWICZNE (odnosnie bezpieczenstwa) - bo ja majac
                            zielone
                            > swiatlo i skrecajac musze stac ponownie, bo ruch pieszy i rowerowy na
                            > przecznicy ma zielone. Wy macie uprzywilejowanie w wyznaczonych przejazdach
                            > przez przejscia na sciezkach rowerowych (wiem o tym), mozecie takze jechac
                            > ulica i korzystac z przywilejow dla samochodow.
                            >
                            > Drugi kompromis to w krajach zachodnich sa strzalki "zielone" umozliwiajace
                            > skret, ale w takiej sytuacji nie ma zielonego swiatla dla pieszych!!!
                            Chcialbym
                            >
                            > miec takie rozwiazanie, by moc bezpiecznie zjezdzac w prawo,

                            Takie rozwiązanie jest w moim odczuciu rozsądne.


                            bo dzisiaj
                            > sytuacja jest taka, ze warunkowy zjazd wam nie zawsze przeszkadza !!

                            Bo jesli
                            > skrecam w prawo gdy mam zielone to koliduje z zielonym swiatlem na przejsciu
                            > dla pieszych i sytuacja jest od nowa ta sama! Wiec w zasadzie likwidacja
                            > strzalek nie rozwiazuje problemu! A chodzi o symbioze i bezpieczenstwo
                            >
                            > Pozdrawiam,
                            >
                            > B.


                            Michał
              • Gość: Eaz Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 04.07.03, 06:55
                Rowerzyści, jak widzę, nienawidzą wszystkich innych użytkowników dróg i
                chodników. Kierowców- bo są silniejsi i stanowią dla nich zagrożenie, pieszych -
                bo są słabsi i pętają się uniemożliwiając/utrudniając ich jazdę np. po
                chodnikach.
                I w ten sposób dochodzi do wypadków z udziałem rowerzystów.
                Nie twierdzę, że wszyscy kierowcy są idealni- są idioci, których ambicja cierpi
                gdy muszą komuś ustąpić albo zdjąć noge z gazu.
                Nie uważam, że piesi są bez grzechu - zdarzają się tacy, którzy chodzą po
                ścieżkach i wpychają się na jezdnię tuż pod koła samochodu/roweru.
                Tym nie mniej jak czytam posty pt"kiedy piesi przestaną chodzić po ścieżkach
                rowerowych- wtedy gdy sie ich rozjedzie" lub gdy idąc po chodniku ociera się o
                mnie rower- często rozpędzony- trafia mnie szlag.
                Uważam, że gdyby kierować się mniej emocjami i bezwzględnym egzekwowaniem
                własnych praw ( vide posty o przepisach), a bardziej rozumem i zdrowym
                rozsądkiem mniej by było kolizji, stłuczek, stresów i złości.
                W końcu rower to też relaks a nie urządzenie, do emitowania nerwów.
                Eaz- trzy w jednym ( zwykle pieszy - na chodniku, często kierowca- na jezdni,
                czasami - rowerzysta - na ścieżce a gdy jej nie ma ostrożnie i wolno z
                poszanowaniem pieszych na chodniku).
                • czlowiek_za_kierownica Brawo Eaz! 04.07.03, 10:15
                  otóż to,
                  nie szukajmy drzazgi w oku bliźniego, kiedy belka tkwi w naszym.
                  niech każdy stara się postępować zgodnie z przepisami.
                  niech każdy traktuje innych tak, jak sam chciałby być traktowany.

                  i więcej uśmiechu, zamiast krzyku.

                  wczoraj uśmiałem się do łez widząc taką sytuację:
                  jadę drogą główną i chcę skręcić w lewo.
                  z tej samej podporządkowanej drogi wyjeżdża w prawo samochód, a za nim jedzie
                  rowerzysta, który też ma zamiar skręcić w prawo (w lewo droga ślepa).
                  kierowca samochodu ostrożnie podjeżdża do skrzyżowania i rozgląda się, po czym
                  powoli rusza skręcając w prawo. rowerzysta za nim akurat zbliżał się i miał
                  chyba nadzieję, że samochód przejedzie, a on bez zatrzymywania śmignie za nim.
                  jednak samochód rusza ostrożnie, rowerzysta musi hamować. słyszę, jak krzyczy
                  do kierowcy (który przecież i tak go nie słyszy): 'szybciej, k*wa, szybciej!'
                  uśmiałem się w zaciszu swojej kabiny...
                  pozdrawiam
                • Gość: KA Re: Zielona strzalka. IP: 217.153.16.* 09.07.03, 13:20
                  Gość portalu: Eaz napisał(a):

                  > Rowerzyści, jak widzę, nienawidzą wszystkich innych użytkowników dróg i
                  > chodników. Kierowców- bo są silniejsi i stanowią dla nich zagrożenie,
                  pieszych
                  > -
                  > bo są słabsi i pętają się uniemożliwiając/utrudniając ich jazdę np. po
                  > chodnikach.
                  > I w ten sposób dochodzi do wypadków z udziałem rowerzystów.
                  > Nie twierdzę, że wszyscy kierowcy są idealni- są idioci, których ambicja
                  cierpi
                  >
                  > gdy muszą komuś ustąpić albo zdjąć noge z gazu.
                  > Nie uważam, że piesi są bez grzechu - zdarzają się tacy, którzy chodzą po
                  > ścieżkach i wpychają się na jezdnię tuż pod koła samochodu/roweru.
                  > Tym nie mniej jak czytam posty pt"kiedy piesi przestaną chodzić po ścieżkach
                  > rowerowych- wtedy gdy sie ich rozjedzie" lub gdy idąc po chodniku ociera się
                  o
                  > mnie rower- często rozpędzony- trafia mnie szlag.
                  > Uważam, że gdyby kierować się mniej emocjami i bezwzględnym egzekwowaniem
                  > własnych praw ( vide posty o przepisach), a bardziej rozumem i zdrowym
                  > rozsądkiem mniej by było kolizji, stłuczek, stresów i złości.
                  > W końcu rower to też relaks a nie urządzenie, do emitowania nerwów.
                  > Eaz- trzy w jednym ( zwykle pieszy - na chodniku, często kierowca- na
                  jezdni,
                  > czasami - rowerzysta - na ścieżce a gdy jej nie ma ostrożnie i wolno z
                  > poszanowaniem pieszych na chodniku).

                  Po raz kolejny uogólniasz i przypisujesz jakąś nienawiść tam gdzie jej nie ma.
                  To osoby piszące na tym forum a niekorzystające z roweru jako środka lokomocji
                  prowokują wrogość pisząc właśnie takie bzdury i zabierając głos na temat,
                  którego nie znają a wydaje się im, że jest odwrotnie (tak jak małe dzieci_
                  zjedz- nie zjem, bo nie lubię- a dlaczego nie - bo nie - a jadłeś to kiedyś?? -
                  NIE). Proszę pojedź rowerem drogą bez pobocza i policz ile samochodów
                  wyprzedzi cię sygnalizując to włączeniem kierunkowskazu i w bezpiecznej od
                  ciebie odległości( moje strupy na lewym kolanie nigdy nie znikają od ciągłego
                  ocierania ich samochodowymi lusterkami- to na szczęście żart i przenośnia)
                  Pomyśl teraz, że jedziesz samochodem z dużą prędkością ( dozwoloną) i nagle
                  samochód przed tobą bez sygnału wyprzeda rowerzystę, którego ty nie widzisz…..
                  Pozdrawiam KA
                  • Gość: Eaz Re: Zielona strzalka. IP: *.chello.pl 11.07.03, 13:41
                    Osobiście wyprzedzając rowerzystów ZAWSZE!!!! włączam kierunkowskazy. Zawsze
                    staram się zachować odległość, która jest bezpieczna. Niestety, nie dalej jak
                    dziś spotkałam się z rowerzystami , którzy pedałująć po jezdni równoległej do
                    rowerowej ściezki na Ursynowie, nie raczyli trzymać się prawej strony zmuszając
                    mnie najpierw do jechania z prędnkością rowerzysty a następnie do wykonania
                    manewru wyprzedzania z takim łukiem jakbym wyprzedzała samochód osobowy. A
                    wystarczyła dobra wola ze strony rowerzysty! (Pewnie znowu zarzucisz mi
                    uogólnienie, ale nie mam na to rady).
                    Pozdrawiam i mam nadzieje, że Ty korzystasz z dróg inaczej niz opisany
                    rowerzysta.
                    • Gość: KA Re: Zielona strzalka. IP: 217.153.16.* 30.07.03, 11:25
                      Gość portalu: Eaz napisał(a):

                      > Osobiście wyprzedzając rowerzystów ZAWSZE!!!! włączam kierunkowskazy. Zawsze
                      > staram się zachować odległość, która jest bezpieczna. Niestety, nie dalej
                      jak
                      > dziś spotkałam się z rowerzystami , którzy pedałująć po jezdni równoległej
                      do
                      > rowerowej ściezki na Ursynowie, nie raczyli trzymać się prawej strony
                      zmuszając
                      >
                      > mnie najpierw do jechania z prędnkością rowerzysty a następnie do wykonania
                      > manewru wyprzedzania z takim łukiem jakbym wyprzedzała samochód osobowy. A
                      > wystarczyła dobra wola ze strony rowerzysty! (Pewnie znowu zarzucisz mi
                      > uogólnienie, ale nie mam na to rady).
                      > Pozdrawiam i mam nadzieje, że Ty korzystasz z dróg inaczej niz opisany
                      > rowerzysta.

                      Nie nie zarzuce ci uogólnień bo wszędzie są idioci, ale pomyśl ile razy w
                      ciagu dnia masz problemów na drodze z rowerzystami a ile z innymi kierowcami,
                      to raz, a dwa popierając wydzielenie pasów ruichu i budowę ścieżek rowerowych
                      robisz i nam i sobie dobrze ( szczyt radości i perwesji- prawda??)
                      Pozdrawiam KA
          • Gość: Michał Re: Kary za łażenie po scieżkach rowerowych. IP: *.chello.pl 04.07.03, 01:04
            Gość portalu: Behemot napisał(a):

            > > Przepis o schodzeniu i przeprowadzaniu roweru nie jest zbyt trafiony.Nie
            > > dostrzegam az tak istotnej różnicy między przejsciem dla pieszych a
            > przejsciem
            > > wraz z przejazdem dla rowerzystów jesli chodzi o bezpieczenstwo
            > > rowerzysty.Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególne
            > j
            > > ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeni
            > u z
            > > roweru.Jezdzisz po miescie rowerem?Przechodzisz z nim przez kazde pasy?Nie
            >
            > > frustruje Cie to ze co kilkaset metrow musisz zejsc i go prowadzic?
            >
            > Ja Ci odpowiem, bo mnie akurat kilka razy "zaskoczyl" taki rowerzysta.
            >
            > Przejscie wraz z przejazdem ze sciezki rowerowej OK, ale przejscie dla
            pieszych
            >
            > bez sciezki rowerowej (uwierz mi, kierowcy zwracaja uwage na ceglana sciezke
            > (przynajmniej ja)) nie jest bezpieczne dla jadacego rowerzysty.
            >
            > Sytuacja :
            >
            > Skrecam w prawo, mam strzalke zielona. Patrze na przejscie dla pieszych
            nikogo
            > nie ma, rozpedzam sie do 10 km na godzine wjezdzam na przejscie a tam
            samobojca
            >
            > z predkoscia 40 km jedzie na rowerze, bo ma zielone swiatlo dla pieszych i
            > uwaza jak tu niektorzy dowodza ze jest "swiety".


            Przepis powinien mówić o zachowaniu przez rowerzyste szczególnej
            ostrożnosci i nie wjezdzaniu przed nadjezdzajacy pojazd a nie o schodzeniu z
            roweru.

            Przecież napisałem że rowerzysta powinien zachować szczególną ostrożnośc i nie
            wieżdzać przed nadjeżdzający pojazd.Nalezało by to pewnie jeszcze
            przeredagować.A to że wjezdza niezlaeżnie czy przy 40 na ścieżke czy na pasy
            świadczy o jego głopocie.


            Uwierz mi, zasieg wzroku przy
            > przejsciu dla pieszych kierowcow nie siega dalej niz 20 metrow - po prostu
            > pieszego nawet przebiegajacego da sie zauwazyc w tych 20 metrach, rowerzysty
            > nie.
            >

            Nie zgodzę sie mimo że to sporadyczny może przypadek.Czasami biegam i kierowca
            w maluchu skręcający z drogi podporzadkowanej mimo ze do przejscia miał ok 30
            metrów wyhamował tuż przedemną mimo że byłem już na środku drogi zwolniłem a
            nie biegłem a miejsce było oświetlone.On poprostu patrzył tylko czy samochody
            nie jadą nie zwracjąc uwagi na to ze może być tam pieszy czy rowerzysta.

            > Wypadek:
            >
            > Ja wyhamuje z predkosci 10 km przy skrecie w prawo jesli mam refleks,
            > rowerzysta przy rozpedzonym przejzdzie nie zdazy nawet jesli ma super
            refleks.
            > Jesli trafich na zlego kierowce nie ma szans, czy o to chodzi?
            >
            > Frustracja zejscia jest taka sama jak frustracja kierowcow na swiatla, korki
            i
            > dziury w drogach, wiec w zasadzie trzeba sie z tym pogodzic dla wlasnego
            > bezpieczenstwa i nie doszukiwac sie zlosliwosci ze strony kierowcow.

            Złośliwości nie.Raczej podstawowej wiedzy że na ten przejazd może wjechac
            niekoniecznie z dużą prędkością rowerzysta.Ja jestem na to wyczulony bo jezdze
            rowerem wiec wiem jak to jest i wiem także ze kierowca ma ograniczony zasieg
            wzroku przy skecie i dlatego zawsze zwlaniam jadac rowerem tak jak zawsze
            prawie sie zatrzymuje skręcajać samochodem.

            Michał
        • czlowiek_za_kierownica Do Michała - cz.3 02.07.03, 13:39
          i na koniec jeszcze jedno.
          może Ty mi wytłumaczysz, dlaczego koledzy rowerzyści stosują tzw.
          odpowiedzialność zbiorową i traktują WSZYSTKICH kierowców samochodów jako
          przeciwników, podczas gdy to tylko nieliczni są nie-fair wobec rowerzystów.
          Czy jeśli ostatnio dwukrotnie cudem, dzięki praktyce i refleksowi, uniknąłem
          wypadku z pijanym, zataczającym się, jadącym po dziwnej sinusoidzie ze
          skłonnością do gwałtownej zmiany na tangensoidę rowerzystą, to mam przyjąć, że
          wszyscy rowerzyści to pijacy i policja powinna ich wszystkich zamknąć?
          pamiętaj, że ja zawsze mam szacunek do rowerzystów jadących zgodnie z
          przepisami, nawet jeśli jedzie w 1/3 drogi, a nie przy samej krawędzi pełnej
          dziur.
          i jeszcze raz pozdrawiam
          • Gość: KA Re: Do Michała - cz.3 IP: 217.153.16.* 04.07.03, 15:59
            czlowiek_za_kierownica napisał:

            > i na koniec jeszcze jedno.
            > może Ty mi wytłumaczysz, dlaczego koledzy rowerzyści stosują tzw.
            > odpowiedzialność zbiorową i traktują WSZYSTKICH kierowców samochodów jako
            > przeciwników, podczas gdy to tylko nieliczni są nie-fair wobec rowerzystów.
            > Czy jeśli ostatnio dwukrotnie cudem, dzięki praktyce i refleksowi, uniknąłem
            > wypadku z pijanym, zataczającym się, jadącym po dziwnej sinusoidzie ze
            > skłonnością do gwałtownej zmiany na tangensoidę rowerzystą, to mam przyjąć,
            że
            > wszyscy rowerzyści to pijacy i policja powinna ich wszystkich zamknąć?
            > pamiętaj, że ja zawsze mam szacunek do rowerzystów jadących zgodnie z
            > przepisami, nawet jeśli jedzie w 1/3 drogi, a nie przy samej krawędzi pełnej
            > dziur.
            > i jeszcze raz pozdrawiam

            Wybacz, że się wcinam, ale odpowiem Ci na to pytanie. Po pierwsze takie
            uogólnienia trafiają się ze wszystkich stron, ( dlatego nie bez kozery
            wspominam o tych 10%). Po drugie forum powstało dla wymiany poglądów
            rowerzystów i w pewnym stopniu można traktować cię jako intruza, (ale
            podziwiam twój zapał dzielenia się swym doświadczeniem). Po trzecie i to już
            zupełnie serio to dobrze by było, byś ty i inni tobie podobni i nie,
            zrozumieli, że budowa ścieżek rowerowych jak i wydzielanie pasów ruchu tylko
            dla rowerów ułatwi życie TOBIE jak i wszystkim innym (pieszym, kierowcą i
            rowerzystą)A każde narodziny są bolesne. Jesteśmy biedni i głupi a
            przedewszystkim krótkowzroczni i dlatego musimy coś czasem zniszczyć lub
            utrudnić by można było coś poprawić lub zbudować.
            Pozdrawiam KA
            • czlowiek_za_kierownica Re: Do KA 10.07.03, 13:33
              Gość portalu: KA napisał(a):

              > Po pierwsze takie uogólnienia trafiają się ze wszystkich stron, (dlatego nie
              > bez kozery wspominam o tych 10%).

              z tym niestety musze sie zgodzic... choc mam chyba prawo wyrazac swoja opinie
              na temat tych 90%...


              > Po drugie forum powstało dla wymiany poglądów rowerzystów i w pewnym stopniu
              > można traktować cię jako intruza, (ale podziwiam twój zapał dzielenia się
              > swym doświadczeniem).

              Zgadza sie, forum jednak jak widac ozylo dopiero na skutek dyskusji pomiedzy
              rowerzystami i kierowcami... dziekuje za uznanie przy wtracaniu moich 3
              groszy :-)


              > Po trzecie i to już zupełnie serio to dobrze by było, byś ty i inni tobie
              > podobni i nie, zrozumieli, że budowa ścieżek rowerowych jak i wydzielanie
              > pasów ruchu tylko dla rowerów ułatwi życie TOBIE jak i wszystkim innym

              Alez ja jestem jak najbardziej za tym, zeby sciezki rowerowe byly budowane. Nie
              watpisz chyba w to, ze zdaje sobie sprawe, ze rowerzysta jadacy na sciezce jest
              bezpieczniejszy dla siebie i dla innych, ze dzieki temu ja mam wygodniej. Ale
              wiecej sciezek nie bedzie od dyskusji, a tym bardizej od obrazania kierowcow
              samochodow, od wytyczania sciezek sa inne organy :-)
              Zas dyskusja tu skrecila w kierunku przestrzegania prawa i wytykania sobie
              wzajem bledow i wykroczen. Od tego sciezek nie przybedzie...

              pozdrawiam
              • Gość: Eaz Re: Do KA IP: *.chello.pl 11.07.03, 13:45
                Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
                ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
                argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy, uważać na nich
                tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
                zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
                bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
                rowerzysta)i tyle.
                Pozdrawiam. Eaz
                • Gość: SHP Re: Do KA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 00:04
                  Gość portalu: Eaz napisał(a):

                  > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
                  > ich stronie

                  Nie zawsze...

                  > Nie przyjmuja żadnych
                  > argumentów.

                  Jesli dasz mi jakis mocny i rozsadny argument z pewnoscia sie z nim zgodze.

                  > Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy,

                  Nam? Ich? Tez jestem kierowca. Kiedy wsiadam w samochod, jade i widze
                  rowerzyste, "wczuwam sie" w niego, kiedy widze pieszego, proboje myslec jego
                  kategoriami. Czemu? Bo mam nad nimi przewage, prowadze kilkutonowa maszynke do
                  zabijania. Nic prostszego.


                  > uważać na nich
                  > tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
                  > zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
                  > bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
                  > rowerzysta)i tyle.

                  O wlasnie, i o to chodzi. Myslenie nie boli. W samochodzie za duzo nie masz do
                  roboty. No, chyba ze plotkujesz, nawijasz przez komorke, palisz peta i robisz
                  szereg podobnych rzeczy, przez ktore nie mozesz skupic sie na samej jezdzie...


                  POzdro
                  Tomek


                  • Gość: Eaz Re: Do KA IP: *.chello.pl 12.07.03, 11:28
                    Otóż to- myślenie nie boli - także rowerzystów. A tak na marginesie - w
                    samochodzie, i nie tylko, nie palę- więc pety odpadają. Z komórki korzystam
                    rozsądnie i raczej nie w samochodzie- więc też nie dotyczy. Plotkować zwykle
                    nie mam z kim bo najczęściej jeżdżę sama, a jesli pasażerem jest mój nastoletni
                    syn prowadzimy na tyle luźna rozmowę, że mnie kierowcy z wieloletnim stażem,
                    nie rozprasza ona na tyle, żebym nie panowała nad sytuacją.
                    P.S. Wczoraj na chodniku otarł sie o mnie rozpędzony rowerzysta. Szłam z prawej
                    strony chodnika i nie mogłam widziec nieboraka, gdyż nie posiadam oczu z tyłu.
                    Gdybym zrobiła lekki ruch w lewą stronę, do czego mam prawo jako pieszy na
                    chodniku, doszłoby do wypadku. A jak zaznaczyłam na wstepie myślenie nie
                    powinno bolec także rowerzystów!
                    Pozdrawiam Ewa
                    • Gość: SHP Re: Do KA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:02
                      Gość portalu: Eaz napisał(a):

                      > Otóż to- myślenie nie boli - także rowerzystów.

                      Zgadza sie. Jak jezdze rowerem, to az mi z glowy para leci (szczegolnie
                      widoczne w zimie ;-P). Moj mozg dziala wowczas na pelnych obrotach. Musze
                      myslec nie tylko za siebie. Gdybym tego nie czynil, stracilbym juz nie jedno
                      zycie ;-( Do tego dochodzi jeszcze mieszanka uczuc: strach, obawa, ze mnie ktos
                      rozjedzie, jak i nadzieja, ze moze chociaz jeden pojazd, ktory jedzie za mna,
                      wyprzedzi mnie w bezpiecznej odleglosci i nie bedzie ryczal silnikiem, trabil,
                      gdy proboje ominac kolejna dziure w jezdni. Naprawde, wybuchowa mieszanka...

                      > P.S. Wczoraj na chodniku otarł sie o mnie rozpędzony rowerzysta. Szłam z
                      prawej
                      >
                      > strony chodnika i nie mogłam widziec nieboraka, gdyż nie posiadam oczu z
                      tyłu.
                      > Gdybym zrobiła lekki ruch w lewą stronę, do czego mam prawo jako pieszy na
                      > chodniku, doszłoby do wypadku. A jak zaznaczyłam na wstepie myślenie nie
                      > powinno bolec także rowerzystów!

                      Takich burakow pedzacych miedzy pieszymi nalezy tempic. Popieram Ciebie w 100%.
                      Choc sam niekiedy jezdze chodnikiem, to robie to w taki sposob, by pieszy
                      zawsze mogl czuc sie panem na swojej drodze. Nie nalezy uogolniac i mowic, ze:
                      rowerzysci won z chodnikow! W sytuacji, kiedy kierowcy traktuja rowerzystow,
                      jak traktuja, najbezpieczniejszym miejscem dla rowersa jest wlasnie chodnik.
                      Mentalonosc kierowcow ciezko zmienic, dlatego potrzebne sa sciezki dla rowerow.
                      Jak juz takie powstana, i bedzie ich conajmniej tyle ile chodnikow, czy ulic, i
                      beda dobre jakosciowo, sensownie rozplanowane, wowczas, gdy zobaczy sie rowersa
                      jadacego chodnikiem, mimo iz ma do dyspozycji piekna asfaltowa sciezke, mozna
                      mu nakopac do d..y, a jak.
                      Jak juz stwierdzilem w innym poscie, jak rowerzysci nie maja gdzie jezdzic,
                      to jezdza wszedzie...


                      POzdro
                      Tomek



                      • Gość: Eaz Re: Do KA IP: *.chello.pl 12.07.03, 19:20
                        Popieram budowanie nowych ścieżek rowerowych , ale czy powinny byc wszędzie tam
                        gdzie chodniki to mam już watpliwości. Weźmy np. ul. Mokotowską - gdzie taka
                        ścieżka miałaby powstać? Kosztem chodnika? Nie da rady - już i tak dwie
                        przechodzące osoby ledwie się mieszczą. Kosztem jezdni? To uniemożliwiłoby
                        wszelkie manewry samochodom. Jestem zdania, że wszędzie tam gdzie można nalezy
                        budować ścieżki, a tam gdzie ich nie ma zakazać rowerzystom jeździć po
                        chodnikach.
                        A tak na marginesie - sama od czasu do czasu wsiadam na rower , jednak traktuję
                        go jedynie rekreacyjnie. Czy Twoim zdaniem przyjemne jest poruszanie się
                        rowerem po śmierdzących ulicach? Co robisz jadąc jezdnią gdy inne pojazdy
                        wykonują gwałtowne i szybkie ruchy np. ustępując miejsca karetce? U każdego
                        człowieka mającego instynkt samozachowawczy musi to budzić lęk!
                        Pozdrawiam Ewa
                        • Gość: SHP Re: Do KA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 01:47
                          Gość portalu: Eaz napisał(a):

                          > Popieram budowanie nowych ścieżek rowerowych , ale czy powinny byc wszędzie
                          tam
                          > gdzie chodniki to mam już watpliwości.

                          Powinny byc tam, gdzie jest najwiekszy ruch samochodowy, a w zwiazku z tym
                          istnieje duze niebezpieczenstwo potracenia. A taki ruch, jakby nie patrzec, ma
                          miejsce na coraz wiekszej ilosci ulic.

                          > Weźmy np. ul. Mokotowską - gdzie taka
                          > ścieżka miałaby powstać? Kosztem chodnika? Nie da rady - już i tak dwie
                          > przechodzące osoby ledwie się mieszczą.

                          Sorki, mieszkam w Szczecinie, no forum wpadlem w "odwiedziny" ;-P
                          Nie za bardzo znam Warszawe...Ale sytuacja jest podobna we wszystkich polskich
                          miastach. Oczywiscie ciezko sobie wyobrazic, aby na i tak ciasnej uliczce
                          budowac wydzielona sciezke rowerowa. Wystarczyloby wprowadzic np. ograniczenie
                          predkosci i rygorystycznie egzekwowac jej przestrzeganie.
                          No chyba, ze ulica ma trzy pasy ruchu, a dodatkowo parkujace samochody,
                          zajmuja jeszcze 2/3 chodnika. Pas mozna wowczas wydzielic na jezdni. Bylyby to
                          groszowe sprawy.

                          > Kosztem jezdni? To uniemożliwiłoby
                          > wszelkie manewry samochodom.

                          Otoz o to sie wlasnie rozchodzi. Jak rowerzysci czynia cuda na chodnikach i
                          ulicach, to jest wielki lament, ale gdy proponuje sie ich fizyczna separacje od
                          innych uczestnikow ruchu, to juz wielkie ALE, bo trudniejsze beda manewry
                          samochodem, bo piesi beda mieli za waski chodnik. W chwili obecnej jest to
                          jedyne najlepsze kompromisowe rowiazanie. Jak dla mnie, sciezek mogloby nie byc
                          w ogole, pod warunkiem, ze na ulicach panowalaby duza kultura. W naszym kraju
                          najwyrazniej do tego nie doroslismy.
                          Porownujac jeszcze kierowcow i rowerzystow. Ci pierwsi, by moc jezdzic, musza
                          miec prawko, musza byc w odpowiednim wieku, ci drudzy, to czesto osoby
                          niepelnoletnie, bez "uprawnien", ktorym nie wiadomo, co do lba moze szczelic.
                          Kierowca powinien wiec wykazac sie swoja logicznoscia myslenia, we wlasciwy
                          sposob wykorzystac swoja wiedze, zdobyta, w co szczerze wierze, w legalny
                          sposob. A nie probowac rozjechac rowerzyste, ktory jakos tam utrudnil mu zycie.
                          Taka postawa jest szczeniacka.

                          > Jestem zdania, że wszędzie tam gdzie można nalezy
                          > budować ścieżki, a tam gdzie ich nie ma zakazać rowerzystom jeździć po
                          > chodnikach.

                          Nie, nie. Wpierw nalezy egzekowowac od kierowcow, by na terenie zabudowanym
                          jezdzili tyle, ile pozwala na to kodeks, czyli gora 60km/h. Jesli ograniczenie
                          jest wieksze niz 60km/h to rowerzysta moze korzystac z chodnika pod warunkiem,
                          ze ten ma conajmniej dwa metry szerokosci. Rowerzysta musi wowczas ustepowac
                          miejsca pieszym. Teoretycznie wynika, ze w miescie rowers nie moze jezdzic po
                          chodniku, ale robi to, bo malo ktory kierowca przestrzega ograniczen predkosci.
                          Tak wygladaja realia, przepisy same z siebie nie gwarantuja mi bezpieczenstwa,
                          a o te mi sie wlasnie rozchodzi...

                          > A tak na marginesie - sama od czasu do czasu wsiadam na rower , jednak
                          traktuję
                          >
                          > go jedynie rekreacyjnie.

                          Ja go traktuje i rekreacyjnie i jako szybki srodek transportu miejskiego.
                          Samochod coraz czesciej odstawiam na bok.

                          > Czy Twoim zdaniem przyjemne jest poruszanie się
                          > rowerem po śmierdzących ulicach?

                          Pewnie, ze nie. Ale, chcac sie gdziekolwiek dostac, musze sie po nich
                          przetoczyc.

                          > Co robisz jadąc jezdnią gdy inne pojazdy
                          > wykonują gwałtowne i szybkie ruchy np. ustępując miejsca karetce?
                          > U każdego
                          > człowieka mającego instynkt samozachowawczy musi to budzić lęk!

                          Przede wszystkim mam niezly ubaw 8-O
                          Lubie patrzec na cyrkowe akrobacje niektorych kierowcow. Pare razy widzialem,
                          jak wjezdali na torowiska, wysepki dla pieszych. Ale w wiekszosci przypadkow
                          oni po prostu stoja i nie moga sie ruszyc. Kazdy proboje robic to na swoj
                          sposob, np. gosc z lewego pasa zjezdza na prawy pas, a ten z prawego na lewy.
                          Zauwaz, ze rowerzyste nie otacza gruby pancerz, wobec czego karetke uslyszy
                          duzo wczesniej. Poza tym rowerzysta ma wieksze pole widzenia, lepsze pole
                          manewru, moze lepiej ocenic sytuacje (oczywiscie ten, ktory troche mysli).
                          A co robie, jak samochody wykonuja gwaltowne ruchy? Trudno okreslic
                          jednoznacznie. Kilka razy "zaliczylem" samochod, bo gosc wyprzedzil mnie i
                          zaraz zahamowal. Wzywalem juz policje, karano kierowcow. Jeszcze nigdy mnie. Po
                          prostu jezdze bezpiecznie. Tam gdzie moge dac sobie upust, to szaleje, tam
                          gdzie nie, to nie. Byli tez tacy kierowcy, ktorzy celowo chcieli mnie
                          rozjechac, bo im pokazalem pewien palec, gdy wymuszali na mnie pierwszenstwo.
                          Slowem, horror, ale tak to juz jest w tej miejskiej dzungli. Rowerzysci sa
                          czesto agresywni, bo prowokuja ich kierowcy. Jeden go wyprzedzi na milimetry,
                          drugi zatrabi, trzeci jeszcze cos. Do czwartego kierowcy rowerzysta bedzie czul
                          juz pewna niechec, mimo, ze akurat ten zachowa sie wobec niego fair. Takie
                          emocje sie kumuluja i kiedys musza wybuchnac...
                          Mieszkam przy komisariacie policji. Prawie zawsze przejezdzam kolo nich przez
                          przejscie dla pieszych, nic jeszcze nie mowili. Od szesciu lat. Sam widzialem
                          policje na rowerach, jak przejezdzala przez przejscia dla pieszych.

                          Brakuje mi tylko kamery, chcialbym zrobic cos w cyklu "Dzien z zycia
                          rowerzysty", moze by ktos w koncu zrozumial pewne rzeczy.

                          POzdro
                          Tomek
                          • Gość: Eaz Re: Do KA IP: *.chello.pl 13.07.03, 15:59
                            A ja nie mam niezłego ubawu obserwując manewry kierowców, którzy nie są wstanie
                            przepuścić karetki pogotowia. Jestem lekarzem, Kilka lat jeździłam erka i wcale
                            nie było mi do śmiechu gdy wiozłam umierajacego ( np, z rozległym zawałem) lub
                            ciężko rannego, który musi znaleźś się natychmiast w szpitalu a kierowca nie
                            może przejechac. Myślę, że byłoby Ci mniej wesoło, gdyby w karetce znalazł się
                            ( tfu odpukać) ktos z Twoich bliskich!
                            Mam nadzieje, że przesadziłes z tym ubawem!
                            Kierowcy- dla bezpieczeństwa- głównie właśnie bezpieczeństwa a nie wygody muszą
                            mieć jako taką mozliwość swobodnych manewrów. Nie chodzi mi i slalomy, wyścigi
                            czy różnego rodzaju wygłupy na jezdniach ale możliwość zjechania gdy ktoś-
                            choćby rowerzysta- wjedzie pod maskę!
                            Inna rzeczą jest wydzielenie miejsc do parokowania. Czy sie to komuś podoba czy
                            nie samochodów przybywa, ruch rośnie a kierowcy gdzieś parkować muszą.
                            Wspomniana przez mnie Mokotowska jest stosunkowo wąską ulicą dwukierunkową.
                            Chodnik ma max 2 metry i jest zatłoczony parkującymi samochodami ( mniej więcej
                            w połowie, bo druga połowa auta wystaje na jezdnię). Sorry, ale jeszcze rower i
                            rowerzści w takim miejscu .................
                            Szczecin ma chyba ( byłam w nim bardzo dawno) troche inną specyfikę niż
                            Warszawa, a napewno mniejszy ruch!
                            Pozdeawiam - Eaz
                            • Gość: SHP Re: Do KA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 21:29
                              Gość portalu: Eaz napisał(a):

                              > A ja nie mam niezłego ubawu obserwując manewry kierowców, którzy nie są
                              wstanie
                              >
                              > przepuścić karetki pogotowia. Jestem lekarzem, Kilka lat jeździłam erka i
                              wcale
                              >
                              > nie było mi do śmiechu gdy wiozłam umierajacego ( np, z rozległym zawałem)
                              lub
                              > ciężko rannego, który musi znaleźś się natychmiast w szpitalu a kierowca nie
                              > może przejechac. Myślę, że byłoby Ci mniej wesoło, gdyby w karetce znalazł
                              się
                              > ( tfu odpukać) ktos z Twoich bliskich!

                              I wlasnie dlatego tak stawiam na rower. Mam przynajmniej swiadomosc, ze dzieki
                              mnie karetka zyska te cenne, nawet milisekundy. Niech kierowcy zdaja sobie
                              sprawe, ze mimo iz w danym momencie pozornie wydaje im sie, ze nie stwarzaja
                              zadnego zagrozenia, to wlasnie przez to, ze stoja w korkach, moga stracic zycie
                              niewinni ludzie. Bolesne to, ale prawdziwe. Jesli na czas (tfu!) nie zdazy
                              gdzies karetka z powodu paralizu ruchu ulicznego, to winni beda kierowcy, nie
                              rowerzysci.

                              > Mam nadzieje, że przesadziłes z tym ubawem!

                              Ubaw mam patrzac na kierowcow, nie na karetke pogotowia.

                              > Kierowcy- dla bezpieczeństwa- głównie właśnie bezpieczeństwa a nie wygody
                              muszą
                              >
                              > mieć jako taką mozliwość swobodnych manewrów.

                              Jesli kupuje sie samochod, to powinno miec sie rowniez swiadomosc, ze pojazd
                              taki potrzebuje duzej przestrzeni, a tej na polskich drogach nie jest za wiele.
                              Mniej samochodow, to wieksza swoboda na drogach, mniej wypadkow. Czyste
                              kalkulacje. Dlatego m.in tak wiele pozarzadowych organizacji rowerowych apeluje
                              ograniczenie ruchu samochodowego w miescie, promuje inwestowanie w
                              infrastrukture dla pojazdow mniej terenochlonnych. Podoba mi sie ta nowa ustawa
                              w Londynie, nakladajaca na kierowcow wjezdzajacych do centrum miasta dodatkowe
                              oplaty, tzw. korkowe. Juz widac duze poprawy w plynnosci ruchu. Oczywiscie
                              rowerzysci nie musza placic. Londyn, Francja etc. jest przykladem na to, ze
                              wielopasmowe ulice na nic sie zdaja. Im wiecej pasow ruchu, tym wiecej
                              potencjalnych kierowcow bedzie nimi jechac. To nie rozwiazuje problemu zatorow
                              drogowych. Najwyrazniej Polska nie lubi sie uczyc na bledach innych krajow.


                              > Nie chodzi mi i slalomy, wyścigi
                              > czy różnego rodzaju wygłupy na jezdniach ale możliwość zjechania gdy ktoś-
                              > choćby rowerzysta- wjedzie pod maskę!

                              Nie wszystkiego da sie uniknac. Jesli nieodpowiedzialny rowerzysta sam wpakuje
                              sie na maske i bedzie to ewidentnie jego wina, to nawet w sytuacji kiedy masz
                              wolna przestrzen, trudno bedzie zapobiegac takim sytuacjom. W pozostalych
                              wypadkach nalezy bacznie obserwowac kazdego rowerzyste, przede wszystkim
                              zachowac ostroznosc. Wielu kierowcow uwaza, ze rowerzysci sa nieodpowiedzialni.
                              W takim razie niech sami wykaza sie odrobina inteligencji, braku zaufania,
                              niech pokaza, ze sa lepszymi uzytkownikami drog niz rowerzysci. Ale zachowanie
                              w stylu: przeszkodziles mi, to wyprzedze cie na milimetry, jest po prostu
                              gowniarskie.

                              > Inna rzeczą jest wydzielenie miejsc do parokowania. Czy sie to komuś podoba
                              czy
                              >
                              > nie samochodów przybywa, ruch rośnie a kierowcy gdzieś parkować muszą.

                              Dobrym pomyslem jest budowa wielopoziomowych parkingow na obrzerzach miasta.
                              Inwestowanie w transport zbiorowy. Nie lubisz jezdzic rowerem, wsiadasz sobie w
                              jakis supernowoczesny tramwaj, dojezdasz na obrzeze miasta, idziesz wowczas po
                              swoj samochod i jedziesz np. gdzies nad morze.
                              Przede wszystkim przed wyjsciem z domu nalezy pomyslec: czy napewno musze
                              jechac tym samochodem, czy jest mi on teraz potrzebny? Gdzie zaparkuje, jak
                              dojade do pracy, szkoly. Taaa, wiem, ze jezdenie samochodem jest wygodne...

                              > Wspomniana przez mnie Mokotowska jest stosunkowo wąską ulicą dwukierunkową.
                              > Chodnik ma max 2 metry i jest zatłoczony parkującymi samochodami ( mniej
                              więcej
                              >
                              > w połowie, bo druga połowa auta wystaje na jezdnię). Sorry, ale jeszcze rower
                              i
                              >
                              > rowerzści w takim miejscu .................

                              Dlatego pisalem, ze sciezki nie musza byc wszedzie, wystarczy uspokoic ruch
                              samochodowy.

                              > Szczecin ma chyba ( byłam w nim bardzo dawno) troche inną specyfikę niż
                              > Warszawa, a napewno mniejszy ruch!

                              Szczecin podzielony jest powiedzmy na dwie czesci: lewobrzeze i prawobrzeze. W
                              godzinach szczytu, chcac samochodem przedostac sie z jednego miejsca na drugie
                              potrzeba najmniej pol godziny. Trasa laczaca oba odcinki ma dlugosc ok. 10km.
                              Rowerem pokonuje ten odcinek w ok. 20 minut.
                              Z pewnoscia ruch w Szczecinie jest troche mniejszy niz w Warszawie, ale i
                              samochodow u nas ciagle przybywa. To widac golym okiem.

                              POzdro
                              Tomek
                              • Gość: Eaz Re: Do KA IP: *.chello.pl 14.07.03, 08:53
                                Może to i fajne o czym piszesz, ale na wspomniane inwestycje potrzebne sa
                                bardzo duże pieniądze, a ich w budżecie po prostu nie ma. Brakuje dosłownie na
                                wszystko i w najbliższym czasie raczej nikt nie wybuduje licznych
                                wielopoziomowych parkingów, ani sieci superszybkich linii tramwajowych. Jedna
                                nitka metra w Warszawie jest jeszcze niedokończona.
                                Mój mąż pracuje 12 km od domu, dojaz możliwy z dwoma przesiadkami + 15 minutowy
                                spacer ( nie ma komunikacji miejskeij łączącej te dwa punkty w stolicy), ja 17
                                km od domu i to w róznych godzinach. Nie bardzo sobie wyobrażam jazdę np. na
                                rowerze zwłaszcza gdy pada deszcz ( mąż dodatkowo ma uraz kolana po wypadku
                                narciarskim). Co robimy- ano jeździmy samochodami i będziemy to robić dalej. Ja
                                jako kierowca zachowuję się wobec rowerzystów bezpiecznie a na to co robia inni
                                nie mam wpływu, podobnie jak Ty nie masz wpływu na potencjalnych morderców na
                                dwóch kółkach.
                                Pozdrawiam Eaz
                                • Gość: SHP Re: Do KA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.03, 12:57
                                  Cieszy mnie, ze w pewnych miejscach sie zgadzamy. Kasy brakuje na wszystko.
                                  Wiem. Tylko, ze Warszawa tej kasy ma duzo wiecej niz "prowincjonalny" Szczecin,
                                  co widac po inwestycjach w tym miescie. Nieraz juz slyszalem komentarze
                                  typu: "cala Polska buduje metro w Warszawie". Szczecin jest mocno
                                  dyskryminowany przez warszawskie wladze. Wspomina sie tylko o nim, ukazujac
                                  jakies nowe afery, pokazujac rozboje etc...Czasami sobie mysle, ze chyba nawet
                                  lepiej byloby, gdyb Szczecin nalezal do Niemiec...Ale to juz calkowite
                                  oddalenie sie od glownego watku, wiec pisac o tym tutaj nie bede.
                                  Starczy.

                                  POzdro
                                  Tomek
                • Gość: Robert Fanatyzm IP: *.astercity.net 14.07.03, 08:12
                  Gość portalu: Eaz napisał(a):

                  > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
                  > ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
                  > argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy,

                  Robert: Dokladnie to samo mozna powiedziec o wiekszosci polskich kierowcach.

                • Gość: KA Re: Do EAZ IP: 217.153.16.* 24.07.03, 12:14
                  Gość portalu: Eaz napisał(a):

                  > Niektórych rowerzystów nie przegadamy. Oni twierdzą, że zawsze racja jest po
                  > ich stronie ( cóz falandyzować można wszystko). Nie przyjmuja żadnych
                  > argumentów. Cóż nam pozostaje - przyjąć, że ich nie zmienimy, uważać na nich
                  > tak samo jak na pieszych bo w przypadku kolizji znajdą się,świadkowie, że
                  > zawinił kierowca ( w psychice ludzkiej tak już jest, że trzyma się strone
                  > bardziej poszkodowanego a takim w przypadku kolizji z samochodem jest
                  > rowerzysta)i tyle.
                  > Pozdrawiam. Eaz

                  Mały drobiazg, jestem kierowcą i służbowo codziennie używam samochodu, do
                  pracy jeżdzę rowerem z wyboru nie z braku samochodu i bajki opowiadane tu
                  przez kierowców o zagrożeniu jakie stwarzają rowerzyści są śmieszne,
                  największe zagrożenie stwarzają sami kierowcy ich brawura i prawo większej
                  fury, o braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
                  zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe.Mała statystyka wykazuje że na 1000
                  zagrożeń z jakimi spotykam się jako kierowca kilka jest wynikiem głupoty,
                  chamstwa itp rowerzysty czy pieszego, reszta zagrożeń to efekt poczynań innych
                  kierowców. Mam więc taką propozycję dla zagorzałych fanów kierownicy i
                  wytykanią złych zachowań na drodze: załóżcie swoje własne forum
                  smrodowozidupków i tam plujćie na rowerzystów, pieszych i motocyklistów ile
                  wlezie a nam zostawcie tą enklawe byśmy mogli w spokoju wymieniać się
                  doświadczeniami, trasami i urokami i zagrożeniami naszych wypraw rowerowych.
                  KA
                  • Gość: Eaz Reodpowiedź Eaz IP: *.chello.pl 24.07.03, 15:33
                    Czy masz samochód i czy nim jeździsz niewiele mnie obchodzi.Forum jest
                    ogólnodostępne i , o ile nie przekracza się tzw. przyzwoitości, każdy może na
                    nim pisać co chce i na jaki temat chce.
                    Uważam, że rowerzyści też nie są święci i też stanowią zagrożenie, a pisanie o
                    tym jest potrzebne. Jeśli, bowiem, choć jeden zastanowi się i nie będzie
                    niepotrzebnie narażał siebie i innych to juz sukces. A nie wszystkie wypowiedzi
                    musisz czytać, możesz 90% omijać po pierwszym zdaniu!
                  • Gość: Behemot W zasadzie i tak nie zrozumiesz IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 16:01
                    Gość portalu: KA napisał(a):

                    > Mały drobiazg, jestem kierowcą i służbowo codziennie używam samochodu, do
                    > pracy jeżdzę rowerem z wyboru nie z braku samochodu i bajki opowiadane tu
                    > przez kierowców o zagrożeniu jakie stwarzają rowerzyści są śmieszne,

                    Dla Ciebie tak, dla mnie nie, bo za czyjas glupote nie chce odpowiadac, a
                    uswiadomienie o niebezpieczenstwach plynacych z Twojego zachowywania sie jako
                    rowerzysty (notorycznym lamaniem prawa (komunistycznego)), uwazam za potrzebne.
                    Ty nie zrozumiesz, ale moze ktos kto to przeczyta, bedzie rozumial.

                    > największe zagrożenie stwarzają sami kierowcy ich brawura i prawo większej
                    > fury, o braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
                    > zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe

                    Dla Ciebie wyjatkowo ZE WZAJEMNASCIA.

                    .Mała statystyka wykazuje że na 1000
                    > zagrożeń z jakimi spotykam się jako kierowca kilka jest wynikiem głupoty,
                    > chamstwa itp rowerzysty czy pieszego, reszta zagrożeń to efekt poczynań
                    innych
                    > kierowców.

                    Moja statystyka mowi, ze najbardziej niebezpieczne sytuacje na 1000 przypadkow
                    w 50% naleza do kierowcow, w 35% do rowerzystow, w 10% dla pieszych i 5% dla
                    motocyklistow. Ale podobnie jak wyzej cytujac Twoje slowa kierujac je do
                    Ciebie "braku kultury, zrozumieniu innych nawet nie wspominam bo to już dla
                    zbyt wielu pojęcia zupełnie nie zrozumiałe"

                    Mam więc taką propozycję dla zagorzałych fanów kierownicy i
                    > wytykanią złych zachowań na drodze: załóżcie swoje własne forum
                    > smrodowozidupków -----(brak kultury)---

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka