tokanek1979
26.06.10, 16:50
Opiszę dzisiejsze zachowanie Pani kasjerki w sklepie Bartek w Kielcach (sieć Społem). Klientka kupiła migdały na wagę, które zapakowano jej w cienką foliową torebkę. Torebka wyjmowana z koszyka zaczepiła się o drut w koszyku i migdały rozsypały się po podłodze. Klientka zgłasza grzecznie kasjerce, że migdały się rozsypały. Na co kasjerka podając nowy worek: "opłucze sobie je Pani w domu". Klientka pozbierała migdały i powiedziała, że za nie dziękuje. Na co kasjerka, że to jest wina klientki i, że powinna za te migdały zapłacić. Klientka na to, że nie będzie jeść migdałów z podłogi i, że nie rozerwała worka celowo tylko po prostu albo worki są za cienkie, albo wózki nieodpowiednie do takich worków. Na co oburzona kasjerka powiedziała, że przecież tych migdałów wcale nie każe klientce jeść - może ona zrobić z nimi co chce, ale powinna zapłacić. Wymiana zdań trwała jeszcze chwilę, po czym Pani kasjerka łaskawie nie skasowała klientki za migdały...
No cóż... Uważajcie na woreczki i migdały w Bartku!!!!!!!!