Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-)

12.09.10, 20:50

Z rozmów ze zbieraczami sprzedającymi grzyby na warszawskich targowiskach, wynika, że gwarantem ma być przede wszystkim ich wieloletnie doświadczenie. ,"Pewny jestem, bo koło lasu mieszkam wiele lat'' - to argument, który najczęściej można usłyszeć na bazarze.

www.dlahandlu.pl/handel-tradycyjny/wiadomosci/sprzedawcy-grzybow-sa-pewni-swojej-znajomosci-towaru,8764.html
    • marzeka1 Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 12.09.10, 20:54
      Sama zbieram, z wyjątkiem rydzów i kurek nie zbieram żadnych blaszkowych, więc maślaka, brzozaka, prawdziwka czy podgrzybka z muchomorek nie pomylę.
      • pierwsze-wolne Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 12.09.10, 21:35
        Ja siebie pewna nie jestem wink zbieramy sami, TYLKO rurkowe - parę dni temu zresztą oglądałam gdzies panią z warszawskiego Sanepidu, która wyjaśniła, że wśród rurkowych nie ma gatunków, które mogą spowodować zejścia śmiertelne... Wierzę na słowo wink
    • jhbsk Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 13.09.10, 08:53
      Zbierać mogę wyłącznie maślaki - tego z niczym nie pomylę.
      Na bazarze nie kupuję - życie mi miłe.
      • nioma Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 17.09.10, 14:01
        i zbieram i kupuje
        jak kupuje i myje i obieram to widze co, znam sie na grzybach wiec jestem w stanie wylapac nieproszonego goscia. nigdy mi sie jednak nie zdarzylo kupic na bazarze grzybow z muchomorem.
        ostatnio kupowalam kurki, podgrzybki i maslaki - swieze, tanie (2-25zł/kg)
        • nioma Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 17.09.10, 14:03
          oczywiscie pomylka w cenie 20-25zł anie 2zł
    • zettrzy Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 17.09.10, 17:18
      ani ani - rosna sobie niedwuznacznie na zboczu ogrodka pod kuchennym oknem, niech jeszcze troche podrosna to sie je dziabnie na obiad... kanie, taaaaaaaakie wielkie jak parasole!
    • jaszczur.ka_87 Re: Kupujecie grzyby,czy sami zbieracie? :-) 19.09.10, 22:52
      Zbieramy. Mnie co prawda zdarza się czasem zerwać "szatana", pomyliwszy go z podgrzybkiem, ale mój mąż zawsze sprawdza, co zebrałam i patrząc na mnie z politowaniem odrzuca falsyfikaty wink Kani nigdy nie pomylę [nigdy nie zapomnę, jak słyszałam jakąś parę za nami - idziemy koło nieotwartej kani, taka kulka na nóżce, i pan komentuje: "O, zobacz, kania" a jego żona: "Nie, to nie kania"... Mój mąż skomentował: "Tak się właśnie ludzie trują..."], a na maślakach, kurkach i kozakach zna się mąż. On to w ogóle zapalony grzybiarz, niestety nie lubi ich jeść...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja