cmielak_2
28.12.10, 12:50
Dostaję ją przeważnie przy okazji różnych uroczystości imieninowo-urodzinowych od moich cioć albo teściowej. Generalnie od osób którym pojęcie "produkt markowy" nie spędza snu z powiek. Byle by było w miarę tanie, w miarę "ładnie" opakowane i dostępne na pobliskim bazarku. W ten sposób weszłam w posiadanie kompletu dezodorantu i wody toaletowej "Entzjazmo" by Marco Puzzi (rozumiem że nazwa nawiązuje do jakichś markowych perfum). I - suprajs, suprajs. Dezodorant okazał się mega wydajny, super chroni przed poceniem, likwiduje zapach potu na amen, 48 h dosłownie, nie brudzi ubrań, nie przebarwia. Reklamowane dezodoranty mogą się schować. Pod choinką, ku swojej rozpaczy, zalazłam kuferek kosmetyczny. Miało to chyba w założeniu wygladać szykownie - złote nakrętki na słoiczkach i butelkach, kwiatowe ornamenty. Po odpakowaniu okazało się że pojemniki są z cienkiego plastiku, złoto z nakrętek odpryskuje, a naklejki wydrukowane na domowej drukarce. I znowu zaskoczka: płyn do kąpieli super pachnie i fajne się pieni, mydelka są kremowe, nawlżają, a pilling robi co trzeba. I mój absolutny namber łan: szminki firmy Jolanda (Jolanta?). Genialnie gładkie, tłuste, świetnie się rozprowadzają, super napigmentowane, genialne kolory. Jak mnie szlag nie trafi od ołowiu albo innych świństw tam zawartych będę się trzymać tandety. Nivea go home