Rzecz o dalikatesach i marketach

07.01.11, 12:14
Tekst linka

Mnie rozbawiła pani, która przesypuje ser do pudełeczka z Lidla, bo z innego opakowania synek sera nie tknie. smile)
    • gazeta_mi_placi Re: Rzecz o dalikatesach i marketach 11.01.11, 19:30
      >Idziemy po papier toaletowy Regina (12 zł za dziewięć rolek).

      - Najlepszy na świecie - mówi Tomek. - Cztery warstwy, air system technology.

      - Co?

      - Nie znam szczegółów, ale starczy popatrzeć na powierzchnię.

      Papier ma wytłoczone małe romby.

      - Ludzie, którzy bywają w świecie, od razu poznają. Detal jest w życiu ważny. Głupie 12 złotych, ale ktoś obyty, jak wejdzie do łazienki, wie, z kim ma do czynienia.

      big_grin




    • jhbsk Re: Rzecz o dalikatesach i marketach 14.01.11, 09:50
      Mój synek je żółty ser tylko wtedy gdy usłyszy, że jest to ementaler.
    • muza24 Re: Rzecz o dalikatesach i marketach 15.01.11, 19:09
      Ja z tego artykułu wywnioskowałam, że pan specjalista uważa, że osoby robiące zakupy w sieciach lidl czy biedronka "idą" na ceną a nie na jakość. A tymczasem produkty kupowane w lidlu mają naprawdę dobrą jakość (poza pewnymi wyjątkami). I ja np. uczę się (dopiero) czytać etykietki. I zwracam na to uwagę.

      A papier z rombami....hmmm uśmiałam się czytając fragmenty z panem z Almy. Płaci grube pieniądza za papier - powiedzmy szczerze-do dupy, tylko dlatego że ma rombiki, które z tego co mówił, dla światowców są wyznacznikiem jakości. A szynkę jakąśtam, tylko dlatego żeby zaimponować gościom... ciekawe czy mu to smakuje smile. Gościu wydał mi się bardziej śmieszny, niż emeryci jeżdżący z gazetkami promocyjnymi po różnych supermarketach, żeby kupić kilo cukru o 0,5 groszy taniej....
Pełna wersja