Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś taniej

27.11.05, 13:37
Polskę podbijają centra wyprzedaży, zwane z angielska outletami, sprzedające
markową odzież o 30-70 proc. taniej. Kto chce kupować za długie spodnie,
swetry sprzed dwóch sezonów i dlaczego to się opłaca producentom?
Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś taniej? Kiedy dwa lata temu
hiszpański Neinver otwierał pierwsze w kraju centrum wyprzedaży (zwane z
angielska outletem) wśród kupujących prym wiódł tłum apetycznych kobiet i
mężczyzn odzianych jedynie w bieliznę i szlafroki.

Odważni klienci zgodzili się zrzucić ubrania za bony o wartości 500 zł. Mogli
za nie kupić markowe ubrania po cenach niższych od sklepowych o 30-70 proc.
Skąd ta obniżka? W outletach - jak tłumaczył koncern - markowe sklepy
sprzedają końcówki kolekcji, które normalnie by zalegały w magazynach.

Szefostwo Neinvera z podobną odwagą, jaka cechowała ich półnagich klientów,
zapowiedziało: - Jeśli nasza oferta spotka się z dobrym przyjęciem, otworzymy
kolejne punkty. Później jednak zapadła głucha cisza. Część specjalistów od
handlu wieszczyła nawet, że centra wyprzedaży po prostu nie spodobały się rodakom.

Inwazja wyprzedaży

Jak się okazało, niesłusznie. Dziś centra powracają, i to w wielkim stylu.

W październiku Hiszpanie wmurowali kamień węgielny pod budowę drugiego outletu
we Wrocławiu. Kilka dni temu zapowiedzieli budowę podobnego obiektu w Luboniu
oraz Krakowie. Neinver rozpoczął też rozbudowę hali w Ursusie. Wszystkie
inwestycje kosztować będą w ciągu dwóch lat ok. 80 mln euro.

Outlety otwierają także inne firmy. W ciągu ostatniego miesiąca
flamandzko-angielski The Outlet Company (TOC) otworzył dwa takie centra -
jedno w Gdańsku, drugie w Warszawie. W sumie TOC ma w kraju już trzy obiekty -
budowa każdego kosztowała ok. 30 mln euro.

Kolejne będą we Wrocławiu, Poznaniu i Szczecinie. Oprócz centrów wyprzedaży w
kraju zaczęły powstawać sklepy outletowe, które w jednym punkcie sprzedają
wyroby wielu markowych producentów. Potentatem jest tu Vabbi Factory Outlet -
25 salonów z odzieżą, z czego 6 otwarto w tym roku.

Skąd ta ofensywa?

Co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, outlety odniosły sukces.

- Centrum w Ursusie odwiedza teraz 2 mln osób rocznie - chwali się Neinver.
Liczba ta co roku rośnie o 10 proc.

Trzyletni przestój w otwieraniu nowych placówek - zdaniem spółki - był
spowodowany koniecznością wytłumaczenia klientom, co to jest outlet i "z czym
się go je". Początkowo było wokół tego sporo nieporozumień. - Poszedłem do
outletu kupić dres. Były same nietypowe rozmiary. Na dodatek musiałem jechać
tam godzinę, bo jest poza miastem - narzeka jeden z czytelników, zamożny
czterdziestolatek.

Tymczasem zdaniem analityków centra wyprzedaży muszą być poza miastem, bo
tylko tam jest tania ziemia. W lepszych lokalizacjach są jedynie sklepy
outletowe. A marny wybór? - W outletach są rzeczy, które nie sprzedały się
gdzie indziej - twierdzą producenci. Czyli nietypowe rozmiary, końcówki
kolekcji, rzeczy z drobnymi wadami.

Dziś takie punkty mają już swoją stałą klientelę, której takie drobiazgi nie
przeszkadzają.

- Uczniowie, studenci, młodzież pracująca oraz pozostająca na utrzymaniu
rodziców - wylicza Mariusz Szeib, prezes firmy Semax, właściciela Vabbi
Factory Outlet. - Oprócz tego młode małżeństwa oraz rodziny z dziećmi.

Po drugie, centra wyprzedaży to złoty interes dla producentów. Do niedawna
cykl sprzedaży produktów odzieżowych wyglądał tak: kolekcja wiosna-lato
trafiała do sklepów w centrach handlowych w lutym, jesień-zima w sierpniu. -
Obecnie konkurencja między firmami odzieżowymi wymusza zwiększenie liczby
kolekcji z dwóch do kilku, a nawet kilkunastu w ciągu roku - twierdzi Szeib. A
wyprzedaże, na których można sprzedać mniej popularny towar, są tylko dwa razy
do roku - latem oraz wczesną zimą.

Nic więc dziwnego, że liczba firm zainteresowanych tego rodzaju sprzedażą
rośnie lawinowo. Swoje wyroby w outletach sprzedają firmy specjalizujące się w
ciuchach dla młodzieży, np. Reserved, House, Pepe Jeans, Top Secret, Diverse
oraz H&M. Ten ostatni w polskim centrum wyprzedaży ulokował nawet jedyny swój
sklep fabryczny w Europie.

Są tu także firmy celujące w wyższą półkę: Wólczanka, Bytom, Vistula czy
Monnari. Ba, Wittchen specjalizujący się w ekskluzywnej galanterii skórzanej
przez swój outlet w Ursusie sprzedaje 15 proc. całej sprzedaży detalicznej!

Co dalej

- Na rynku jest miejsce dla sektora outletów - ocenia Mariusz Kozak-Zagozda ze
spółki LPP, do której należy m.in. marka Reserved.

Jego zdaniem nie jest ich jednak na tyle dużo, żeby tworzyły zagrożenie dla
"normalnych" centrów i sklepów.

Outlety zaś, aby przyciągnąć klientów, imają się najróżniejszych sposobów
promocji. Vabbi Factory Outlet reklamuje się za pomocą "polskiego hydraulika",
czyli modela Piotra Adamskiego.

Hydraulik ma pomóc w wypromowaniu firmy nie tylko w kraju, ale i poza
granicami, gdzie sieć chce otworzyć w ciągu trzech-czterech lat ponad 30 sklepów.

W tym celu sporządzono specjalną edycję koszulek z fotografią hydraulika oraz
hasłem "Polish Look, Polish Spirit" (polski wygląd, polski duch) w pięciu
językach: angielskim, rosyjskim, greckim, arabskim oraz chińskim.

Z kolei Fashion House w swoim punkcie w Sosnowcu rozpylał niedawno... zapach
melonów.

Dziennikarzom firma tłumaczyła, że zgodnie z badaniami niemieckiego
uniwersytetu w Paderborn odpowiedni zapach wydłuża czas zakupów nawet o 16
proc., a o 6 proc. zwiększa wpływy ze sprzedaży.

Według Anny Meller, marketing managera w Fashion House, nowa forma promocji
bardzo spodobała się kobietom. Mężczyźni nie zwrócili na nią uwagi.

Koncepcja outletów narodziła się w Stanach Zjednoczonych, gdzie pierwsze
centra tego typu powstały ponad 30 lat temu. W latach 90. pojawiły się w
Europie, w pierwszej kolejności w Wielkiej Brytanii i Francji. Obecnie na
Starym Kontynencie jest ponad sto obiektów tego typu. Zajmują powierzchnię 1,6
mln m kw.
/GW/
    • zeberkaa Re: Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś tani 28.11.05, 21:37
      No bo skoro lubię nosić to co lubię a nie hiciory sezonu, to po co przepłacać? Zresztą odzież przywleczona z Factory outlet to i tak na mojej wiosce awangarda wink
      • speer Re: Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś tani 28.11.05, 21:57
        za kazdym razem gdy jestem w factory w ursusie cos fajnego wygrzebie.
    • nunia01 Re: Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś tani 02.12.05, 17:21
      Nie jestem może herosem zakupów - brak czasu, ale nie kupiłam nigdy w outlecie
      za długich spodni i wyciągniętego swetra.
      Kupiłam za to ponadczasową, wełnianą spódnicę, w której pochodzę jeszcze ze dwa
      sezony (jeden już przechodzony), świetny sweter, który się wszystkim podoba (i
      nikt takiego w normalnym sklepie nie widział), śliczną kieckę i stadko bluzek
      'koszulowych' za pół ceny, których mi zawsze brakuje, o innych duperelkach nie
      wspominam.
      Jak będę miała trochę czasu pojadę do outletusmile, ale raczej w szlafroku po nim
      latatać nie będęsmile
    • carolina80 Re: Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś tani 02.12.05, 22:17
      ja w factory przewaznie kupuję bieliznę - kilka miesięcy po premierze w
      intimissimi ta sama kosztuje 3X taniej smile
    • fnoll Re: Do czego zdolni są Polacy, aby kupić coś tani 03.12.05, 11:09
      a w Krakowie jest mały outlet na Grodzkiej, a nie żadne centrum... obecnie
      pisze na nim, że wszystkie rzeczy mają po 19.90, a na wystawie (obok tej
      informacji o "wszystkich rzeczach") są spodnie za 39.90

      wniosek?

      spodnie, drodzy państwo, to nie jest jakaś tam byle RZECZ

      wink
Pełna wersja