sibeliuss
14.07.09, 10:39
Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam
naklejkę na zderzak z napisem:
" ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA".
Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze
wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne
modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam!
Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na
czerwonych światłach na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w
myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry...
Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś
również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a
tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa!
Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały,
potem otworzył okno i krzyknął:
"Na miłość boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!"
Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek!
Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam
machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę
miłość!
Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał
coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny
sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry.
Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może
znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na
szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z
Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak
na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem ... Nawet jemu podobało się to religijne
doświadczenie! Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że
wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością
chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła
należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światła.
Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po
czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój
samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła i poczułam
smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem
tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam
im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!