Dodaj do ulubionych

Wypadek na Marszałkowskiej

IP: 217.153.179.* 21.03.04, 22:35
Jeździć to trzeba z Głowa! - tak jak z Piciem! ;-)
Obserwuj wątek
          • Gość: Ged Re: Marszałkowska - Andersa IP: 217.11.151.* 22.03.04, 12:01
            Chyba nie widzisz, co piszesz. A co? Po wprostowaniu to już będzie można grzać
            Marszłakowską 120? Krótko po wypadku przejeżdżałem tamtędy autobusem. Samochód
            był tak zmasakrowany, że nawet nie mogłem rozpozać marki. Takie zniszczenia nie
            powstają, gdy jedzie się 50-60 km/h. Na ulicach już dość ludzi zginęło przez
            takich piratów.
            W ubiegły czwartek pirat potrącił na przejściu dla pieszych siostrzenicę mojej
            żony. 11-letnie dziecko leży połamane w szpitalu. To może zlikwidować pasy? W
            końcu po jaką cholerę ludzię mają przechodzić na drugą stronę?
            Ulica to nie tor wyścigowy! Kiedy to dotrze do takich kretynów jak ty.
            • Gość: Automobilista Re: Marszałkowska - Andersa IP: 62.233.175.* 22.03.04, 12:49
              Kretyn to cię spłodził, kutafonie.

              Zrozum jedną podstawową rzecz. Droga powinna byc tak zaprojektowana i wykonana,
              aby zminimalizować ryzyko wypadku nawet wówczas, gdy ktoś jedzie na bakier z
              przepisami. Gdyby wszyscy jeździli zgodnie z przepisami, to np. nie byłoby
              zderzeń czołowych i nie trzeba byłoby budować dróg dwupasmowych. A jednak po
              coś buduje się drogi dwupasmowe. Właśnie po to, aby zredukować
              prawdopodobieństwo wypadku. I tak samo jest z Marszałkowską - trzeba ją
              wyprostować, aby zminimalizowac ryzyko wypadku, bo nie można wychodzić z
              błędnego założenia, że wsyzsyc będą jeździć wolno.

              Tak więc pomyśl najpierw imbecylu, a dopiero potem pisz.

              A co do pasów, to powinno się je lepiej oznakowywać (często pasy są tak
              wytarte, że przez to ledwo widoczne), a wniebezpiecznych miejscach sukcesywnie
              zastępowac kładkami lub przejściami podziemnymi.


              • Gość: Ged Re: Marszałkowska - Andersa IP: 217.11.151.* 22.03.04, 13:17
                Nie raz jechałem tym odcinkiem Marszałkowskiej. Pasy sa szerokie, dobrze
                wyprofilowane. Na tym odcinku nie da się stracić kontroli nad samochodem nawet
                przekaraczając dozwolona prędkość o 20 km przy mokrej nawierzchni. Ale jeżeli
                ktoś ponad setkę, to równie dobrze może wylecieć z drogi na prostym odcinku.
                Choć ty, doświadczony kierowco pewnie się jeszcze z takim przypadkiem nie
                spotkałeś. Cóż, kiedy ktoś ma rozprostowane zwoje mózgowe, to nic dziwnego, że
                jedyny sposób na zapobieganie wypadkom widzi w prostowaniu dróg.
                Co do pasów, to od kilku lat coraz trudniej znaleźć źle oznakowane przejścia.
                Ale tobie się nie może zmiaścić w głowie, że sprawcą wypadku może być młody
                człowiek, któremu chirurgicznie usunięto wyobraźnię i nie przewidział czym się
                skończy wyprzedzanie na pasach. Ale co tam. Piesi niech siedzą w domu.
                Zresztą, dwa tygodnie temu pod oknami widziałem innego geniusz, który najpierw
                z pasa do skrętu w lewo ostro ruszył na wprost. Potem stwierdził, że samochód
                przed nim, który przychamował pewnie chce mu zrobić na złość, więc go
                wyprzedził. Wyprzedzanie zakończył na boku następnego samochodu, który właśnie
                prawidłowo skręcał w lewo. Domyślam się, że Twój styl jazdy jest podobny.
                • Gość: Automobilista Re: Marszałkowska - Andersa IP: 62.233.175.* 22.03.04, 13:30
                  Nawet dziecko wie, że jeśli odcinek jest prosty, to prawdopodobieństwo wypadku
                  jest znacznie mniejsze, niż na odcinku krętym. Nie chcę na siłę bronic kogoś,
                  kto wskutek swojego błędu wpadł na latarnię, ale właśnie po to powinniśmy
                  budowac proste jezdnie zamiast krętych wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, aby
                  ludzie rzadziej wypadali z trasy, nawet jadąc zbyt szybko.

                  I skąd wywnioskowałeś, że prostowanie dróg jest według mnie jedynym sposobem
                  zapobiegania wypadkom? Ale jeśli tego nie rozumiesz, to napiszę
                  łopatologicznie - prostowanie dróg jest JEDNYM ZE SPOSOBÓW zapobiegania
                  wypadków, skąd inąd jest to sposób bardzo dobry.

                  PS. Jeśli chcesz ocenić mój styl jazdy, to możeby umówić się na przejażżkę.
                  • Gość: obserwator Re: Marszałkowska - Andersa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 00:18
                    Automobilista - Ty morderco ogłupiały!!!!

                    Każdy wie, że w tunelu bez skrzyżowań byłoby jeszcze bezpieczniej. To co z
                    tego??
                    Odcinek Marszałkowskiej po kilkudziesięcioletnich deliberacjach poprowadzono
                    kosztem Ogrodu Saskiego, w historycznej części miasta, tak by jak najmniej
                    szkód narobić, a Ty chamie niemyty, jeszcze chcesz tam dalej masakrować, by
                    Twój kumpel mógł tam jechać 180 na godzinę i "mieć większą szansę przeżycia".
                    Zamknij się żlobie niemyty.
                    • Gość: Automobilista Re: Marszałkowska - Andersa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.04, 18:43
                      Hehehe, musiałem ci nieźle za skórę zaleźć? Nie napinaj się tak baloniku, bo
                      pękniesz :D Jeżeli kiedyś coś zamordowałem, to pewnie proces myślenia u
                      ciebie :)

                      Skoro ten oscinek Marszałkowskiej wygięto w dziwne esy-floresy, to znaczy, że
                      kilkudziesięcioletnie(???) deliberacje nic nie dały. Takie wygibasy to są dobre
                      na kolejce w lunaparku, a nie na jednej z najważniejszych ulic w Warszawie.

                      I bądź łaskaw nie wypowiadać się na temat moich kumpli, skoro ich nie znasz. A
                      tak na marginesie, to większość z nich nawet nie ma samochodu, więc jak mają
                      jeździć 180 km/h? Może na rolkach?

                      Wyprostować Marszałkowską!

              • Gość: lysy Re: Marszałkowska - Andersa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 09:11
                ty chyba gosciu pochodzisz z grojca skoro pasy na marszalkowskiej sa dla ciebie
                malo widoczne.jezdze dzien w dzien po calej warszawie,nie zawsze wolno i
                zgodnie z przepisami,ale jak widze takiego banana co dostal od tatusia samochod
                i mysli ze jest na drodze bogiem to noz sie w kieszeni otwiera.wiec nie
                pier...nic o prostowaniu drog,w niektorych miejscach noga z gazu.pozdrawiam
    • Gość: Automobilista Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: 62.233.175.* 22.03.04, 08:49
      Na temat przyczyn wypadku nie wypowiem się, bo ich nie znam, aczkolwiek jest
      wielce prawdopodobne, że wina leży całkowicie po stronie kierowcy. Chcę
      natomiast napisać o czym innym - po jaką cholerę na tym odcinku Marszałkowskiej
      istnierją te dziwne zakręty? Zakręty te uprzykrzają życie kierowcom samochodów
      oraz pasażerom autobusów i tramwajów (ostatnio widziałem, jak jakichś
      cudzoziemców rzucało tam po całym tramwaju, bo nie wiedzieli, że przed tym
      odcinkiem Marszałkowskiej powinni trzymać poręcz żelaznym uiściskiem).

      Czy nie można by te cholerne zakręty w końcu zlikwidować?!

      Wyprostować Marszałkowską!!!
          • Gość: Impreza Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 195.94.222.* 22.03.04, 10:19
            mozecie tak sobie pisac i pisac...
            ja poczesci znalem tego czlowieka...

            i nie mozna zrzucac winy jedynie na niego...
            wypowiem sie krotko... wina jest jego ze sie scigal...
            ale najwazniejsze jest to ze tak jak powiedzial ktos wczesniej ulica byla by
            prosta a nie kreta to by sie nic nie stalo...

            wczoraj byla sliska nawierzchnia i to byla przyczyna wypadku...
            a moim zdaniem to gdyby nasz kochany RZAD wyrownal nasze kochane ulice...
            ktore sa gorsze niz rajd terenowy to by bylo mniej wypadkow... np. moj samochod
            nadaje sie na zlom poniewaz na tych dziurawych ulicach sie rozwalil...
            i jeszcze jedno... NIECH URZAD MIASTA DA LUDZIOM KTORZY W TEN SPOSOB LUBIA
            SPEDZAC CZAS JEDNA ULICE NA 3 godz. tygodniowo i nie bedzie scigania sie po
            miescie i wypadkow... TYLKO NIKT NIE POMYSLI O TYM...

            wystrczy udostepnic ulice zamknac ja dla ruchu na kilka godzin i wszystko
            bedzie bezpiecznie sie odbywalo... POZDRO... moze gazeta pomoze??
              • Gość: impreza Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 195.94.222.* 22.03.04, 10:35
                widac ze nie kuma... kto powiedzial ze sie scigal?? to gazety wypisuja brednie
                i pisza non stop o wyscigach... wy nawet nie wiecie na czym polega ten sport...
                i jak to sie robi... to ze sie rozbili na latarni nie swiadczy o tym ze sie
                scigal z kims... to sa brednie... a ty GOSCIU zacznij sie kulturalniej
                wyrazac... POWTARZAM gdyby nasz kochany RZAD udostepnil takim ludziom miejsce
                gdzie mogliby sie poscigac po ciezkim tygodniu pracy to moze nie robili by tego
                w miescie i nie bylo by wypadkow... wystrczy zamknac na kilka godzin jedna
                ROWNA PROSTA i DOBRZE OSWIETLONA ULICE... i bedzie to legalne i bezpieczne...

                a jesli ktos chce na ten temat sie wypowiadac to niech najpierw wie o czym
                mowi... nie znacie sie na czym polega ten sport wiec sie prosze nie
                wypowiadajcie...
                • Gość: Rosiu Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: *.4kroki.pl 26.03.04, 12:09
                  Sport!!!??? Jaki sport!? Ściganie się po ulicach i ryzykowanie życia ludzi,
                  którzy obok idą sobie chodnikiem spokojnie do domu jest bandytyzmem. Sportem są
                  np. rajdy, gdzie zdrowiem i życiem ryzykuje dwóch świadomych tego ludzi,
                  kierowca i pilot. A "wyścigi" po zamkniętej ulicy są po prostu zabawą bandy
                  bezmózgich drechów. Może jeszcze palenie gum? Kur**... Ja też lubię szybko
                  jeździć po mieście, ale zawsze dostosowuję prędkość do warunków i NIGDY nie
                  ryzykuje życia postronnych ludzi. NIGDY!!! I tak ja współczuję bliskim i
                  przyjaciołom ofiar tej tragedii, tak mnie absolutnie nie jest ich szkoda i
                  tylko cieszę się, że - jak już ktoś wyżej napisał - nie wjechali w jakiś
                  przystanek z bogu ducha winnymi ludźmi.
            • olecky Re: latarnie - pozyteczna sprawa 22.03.04, 10:43
              Gość portalu: Impreza napisał(a):

              > mozecie tak sobie pisac i pisac...

              wlasnie to jest smutne - mozna pisac i pisac, ale niektorym dopiero latarnia
              pomaga uzmyslowic sobie elementarne prawa fizyki. Dlatego latarnie spelniaja
              pozyteczne funkcje edukacyjne.

              > ale najwazniejsze jest to ze tak jak powiedzial ktos wczesniej ulica byla by
              > prosta a nie kreta to by sie nic nie stalo...

              mam dziwne przeczucie, ze jakby ulica byla prosta, to pacjent by jechal jeszcze
              30 km/h szybciej. I nic by to nie zmienilo...

              > wczoraj byla sliska nawierzchnia i to byla przyczyna wypadku...

              przyczyna wypadku byla glupota kierowcy. Czy masz moze pretensje do rzadu, ze
              nie zorganizowal ekip ze szmatkami, ktore dyskretnie wycieralyby jezdnie do
              sucha, po to by w scislym centrum miasta idioci mogli jezdzic dwa razy szybciej
              niz w innych miastach europejskich?

              > NIECH URZAD MIASTA DA LUDZIOM KTORZY W TEN SPOSOB LUBIA
              > SPEDZAC CZAS JEDNA ULICE NA 3 godz. tygodniowo i nie bedzie scigania sie po
              > miescie i wypadkow... TYLKO NIKT NIE POMYSLI O TYM...
              > wystrczy udostepnic ulice zamknac ja dla ruchu na kilka godzin i wszystko
              > bedzie bezpiecznie sie odbywalo...

              jestem za. Niech to bedzie np. Posag 7 Panien w Ursusie albo Ordona na Woli,
              uczestnicy rajdu zrzuca sie na jakies zabezpieczenie i moga szalec ile fabryka
              dala.

              zwracam uwage, ze takie zamkniecie jest jak najbardziej mozliwe - wystarczy sie
              zorganizowac, opracowac regulamin, sposob zabezpieczenia i zlozyc odpowiedni
              wniosek. Wymaga to pokonania pewnej biurokracji - ale jakos milosnicy innych
              sportow (rolkarze, rowerzysci, biegacze) sobie radza.

              wyglada na to, ze faktycznie nikt jeszcze o tym nie pomyslal. Ale warszawscy
              kierowcy generalnie rzadko mysla...
            • Gość: Qfer Re: latarnie - pozyteczna sprawa-a jak! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 08:48
              Nie piszcie głupot, że zawiniła droga, bo Marcin jechał ta drogą wcześniej
              tysiące razy i wiedział, jaka jest nawierzchnia i jak ostre są zakręty!
              Jak ktoś jedzie na całonocną imprezę samochodem, to znaczy, że albo zrezygnował
              z picia na imprezie albo z pełną premedytacją będzie wracał nim pod wpływem
              alko i czegoś tam. Marcin wybrał to drugie. Dlaczego próbujecie go
              usprawiedliwiać? Więcej obiektywizmu!!! On zabił człowieka- kolegę, czy to
              można usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób? Że co, ze jezdnia mokra była, że
              nierówno, że zakręty? Na trzeźwo zwolniłby do 50km/h i nic by się nie stało!!!
              A Wy tu piszecie, że drogę trzeba wyprostować.... Najpierw trzeba zwalczyć
              społeczne przyzwolenie na jeżdzenie po pijanemu w naszym kraju!!! Nie ma
              absolutnie żadnego wytłumaczenia dla gościa, który na impreze zabiera auto,
              wiedząc, w jakim stanie będzie wracał! On wiedział, że będzie wracał pijany i
              dlatego zasługuje na największe potępienie. Inna sprawa, że współpasażer
              wiedział, że wsiada z człowiekiem nietrzeźwym i że skutki mogą byc fatalne.
              Ale gdzież tam! Nic się nie stanie...Młodzi jestesmy! We are the champions.....
            • olecky Re: latarnie - pozyteczna sprawa 22.03.04, 10:49
              kum, kum.

              tak trudno powiedziec "stary, wyluzuj, jedziesz za szybko" albo "dziekuje,
              zatrzymaj sie, chce tutaj wysiasc"?

              a jesli sie okaze, ze kierowca wiozl go sila, to znaczy ze powinien odpowiadac
              za normalne morderstwo.
              • Gość: impreza Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 195.94.222.* 22.03.04, 11:00
                kazdy bioracy w tym udzial wie czym ryzykuje i wsiada do samochodu
                dobrowolnie... i na tym ten sport polega zeby szybko jezdzic... macie racje z
                tym ze to moze i jego wina... ale w takim razie kazdy kto przekracza predkosc
                50km/h jest morderca i osoba ktora mozna nazwac osoba scigajaca sie po
                ulicach... ale tylko (nas) ludzi ktorzy sie tym interesuja oskarzaja i robia z
                nas bandytow... dla mnie to smieszne... moge sie zalozyc ze kazdy z was tez
                lamie przepisy ruchu drogowego...

                ale gdyby naprawde bylo tak ze ci ludzie mieliby ulice na ktorej mogliby sie
                scigac to nie robili by tego w centrum... nie bylo by wypadkow i zdnych
                dyskusji...

                co do pozwolen to nikt z URZEDU MIASTA nie zgodzi sie na to...
                i w tym problem... to nie rolki czy rower...

                w tym jest problem... ze narzekaja ze ludzie sie scigaja a nie chca im
                udostepnic miejsca gdzie mogliby sie scigac... ul. ORDONA jest zlym pomyslem...
                tutaj chodzi o to zeby byla dluga oswietlona szeroka prosta ulica...

                • olecky Re: latarnie - pozyteczna sprawa 22.03.04, 11:09
                  Gość portalu: impreza napisał(a):

                  > co do pozwolen to nikt z URZEDU MIASTA nie zgodzi sie na to...

                  ktos probowal? mozesz pokazac skany odpowiedzi urzedu miasta? czy po prostu
                  skonstruowanie paru pisemek przekracza mozliwosci intelektualne "sportowcow"?

                  > i w tym problem... to nie rolki czy rower...

                  rolkarzom czy rowerzystom tez nie jest latwo. Wiem, ze w Paryzu czy nawet
                  Poznaniu duzo latwiej zorganizowac impreze sportowa na ulicy, ale jak ktos nawet
                  nie sprobuje, to naprawde trudno miec pretensje, ze UM nie pozwala...

                  > ul. ORDONA jest zlym pomyslem...
                  > tutaj chodzi o to zeby byla dluga oswietlona szeroka prosta ulica..

                  wiem, ze sie kiedys na Ordona scigano, dlatego ja wpisalem. Zaproponowalem tez
                  Posag 7 Panien - cos kolo 1 km prostego asfaltu. A ze nie wolno sie scigac na
                  Marszalkowskiej, to sie wcale a wcale nie dziwie.
                  • Gość: impreza Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 195.94.222.* 22.03.04, 11:17
                    nie mowilem ze maja sie scigac na marszalkowskiej... ale na dlugiej oswietlonej
                    prostej... tylko ze policja woli lapac takich ludzi niz im dac ulice zeby sie
                    mogli scigac... a nie wydaje sie ci ze to URZAD MIASTA powinnien sam wyjsc z
                    inicjatywa?? ze jesli chce zeby nie scigali sie w centrum to lepiej im dac
                    ulice i niech nie ryzykuja zycia innych ludzi??

                    i co np. ja napisze pismo do URZEDU MIASTA i beda mieli moje dane i w tym
                    momencie stane sie organizatorem i mnie zamkna na 10 lat za to ze takie cos
                    napisalem... dzieki ale nie... przy kazdej kontroli beda mnie trzymac 10 godzn
                    tylko dlatego bo chce spowodowac zeby to byla bezpieczna impreza... pomysl
                    troche ze nikt nie pootraktuje mnie powaznie... tylko jeszcze stane sie kozlem
                    ofiarnym... GDYBY media poparly to a nie traktowaly nas jak bandytow to bylo by
                    co innego...

                    i jeszcze jedno wiekszosc wyscigow urzadzanych jest w nocy kiedy nie ma ruchu i
                    na ulicach ktore nie sa uczesczane zdala od centrum wlasnie po to by nie
                    stwarzac zagrozenia...
                    • Gość: mac Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 212.160.146.* 22.03.04, 11:34
                      > nie mowilem ze maja sie scigac na marszalkowskiej... ale na dlugiej
                      oswietlonej prostej... tylko ze policja woli lapac takich ludzi niz im dac
                      ulice zeby sie mogli scigac...

                      I jeszcze co? Policja nie jest od dawania czegokolwiek tylko od pilnowania
                      porządku i przestrzegania prawa. Tak trudno to zrozumieć?

                      > i jeszcze jedno wiekszosc wyscigow urzadzanych jest w nocy kiedy nie ma ruchu
                      > i na ulicach ktore nie sa uczesczane zdala od centrum wlasnie po to by nie
                      > stwarzac zagrozenia...

                      Czy do waszego łba nie dociera że wyścigi organizuje się na torze wyścigowym a
                      nie w mieście! Nie ma żadnego znaczenia, że organizujecie je w nocy, z dala od
                      centrum i na mało uczęszczanych ulicach. To jest miasto!!! Przepisy przecież
                      obowiązują całą dobę. Więc nie pisz takich głupot.
                      • Gość: impreza Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 195.94.222.* 22.03.04, 11:48
                        a ty sie tak nie unos...
                        widzisz wlasnie o to mi chodzi...
                        ze nawet w glupiej rozmowie traktujesz mnie jak bandyte...
                        a ja nic nie zrobilem...
                        i w tym jest porblem...
                        ze wszyscy sobie ubzdurali cos...
                        wytworzyl sie stereotyp...
                        i traktujecie kazdego kto ma stuningowany samochod albo jedzie powyzej 50km/h
                        na godzine za czlowieka ktory sie sciga...

                        wiesz co...?? a co powiesz na to ze np. jedziemy sobie grupa 40 samochodow po
                        centrum 40km/h i w sumie blokujemy ruch... czy to tez jest lamanie prawa i tez
                        nie powinnismy tego robic??

                        ja poprostu chce zeby to bylo bezpieczne i dobrze zorganizwane i np. taki ktos
                        jak ty komu sie to nie podoba moglby pomoc w tym zeby to przewalczyc a nie
                        jechac na mnie... wiec wez prosze cie skoncz... mnie sie odechcialo gadac z
                        takim kims...

                        jesli chcecie wiedziec ja petycje napisalem i nawet odpowiedzi nie dostalem...
                        OLALI mnie... potraktowali jak nikogo... dla mnie to smieszne...
                        nie sluchaja ludzi... nie uwzgledniaja prosb i tego ze mlodziez nie ma gdzie
                        sie bawic... nie ma miejsc w ktorych mogli by spedzac czas... i potem sie
                        dziwia wszyscy ze tak to sie konczy
                      • Gość: agata!!!!!!!!!!! Re: latarnie - pozyteczna sprawa IP: 83.144.77.* 22.03.04, 21:31
                        PRZEPRASZAM BARDZO,ALE K..... MAĆ CZY WY WOGOLE WIDZICIE CO
                        PISZECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! LUDZIE. ZGINĄŁ CZŁOWIEK DRUGI LEZY W
                        SZPITALU I JEST W BARDZO CIEZKIM STANIE!!!! BARDZO CIEZKIM POWTARZAM!!!! A WY
                        ZACZELISCIE W SIEBIE NAWZAJEM RZUCAC WYZWISKAMI!!!!!!!! PUKNIJCIE SIE W GLOWE I
                        JESLI WAS TO NAPRAWDE PRZEJEŁO TO POMODLCIE SIE ZA JEGO ZDROWIE!!!! JA SIE
                        MODLE I JESTEM Z NIM CALYM SERCEM!!!! CHCE MI SIE WYMIOTOWAC JAK WAS CZYTAM!!!!
                        FAKTYCZNIE, TO JEGO WINA,ALE NIKT, NIESTETY MALEJ ZYCIA NIE WROCI, A MARCIN,
                        PRZYZEKAM WAM PONIOSL JUZ KARE, NAWET NIKT Z NAS SOBIE SPRAWY NIE ZDAJE Z TEGO
                        JAK DUZA!!!!MUSIMY Z TEGO WYCIAGNAC WNIOSKI.
                    • perski_dziadzio Re: latarnie - pozyteczna sprawa 24.03.04, 14:32
                      Gość portalu: impreza napisał(a):

                      > nie mowilem ze maja sie scigac na marszalkowskiej... ale na dlugiej
                      > oswietlonej prostej... tylko ze policja woli lapac takich ludzi niz
                      > im dac ulice zeby sie mogli scigac...

                      Co to znaczy "dać ulice"? Zabrać wszystkim, żeby dać ścigantom? Niech chętni
                      wybudują i oświetlą sobie swoje własne "wyścigowe" ulice. Takie ulice w
                      cywilizowanym świecie już istnieją. Nazywane są "torami wyścigowymi", mają
                      swoich właścicieli i nie obowiązują tam przepisy drogowe, w szczególności te
                      ograniczające prędkość. Polecam! I policja tam nie łapie.
                • Gość: Łukasz Kunicki Nie widzę w waszych wypowiedziach logiki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 23:00
                  Ja tez mialem potezny wypadek w zeszlym roku podczas 29 rajdu Kormoran. Dodam
                  dla niewtajemniczoych ze jechalem jako pilot. W moim wypadku ryzyko dzwona bylo
                  wkalkulowane w sport jaki uprawialem i moge miec pretensje tylko do losu. My
                  jednak poruszalismy sie po zamknietym dla ruchu odcinku specjalnym a nie po
                  glownej arterii miasta stolecznego.
                  Ja jako osoba kochajaca szybka jazde moge ze nie rozumiem jak mozna taka petarda
                  jezdzic po miescie. Przyznam nie raz zdarzylo mi sie zlamac przepisy jezeli
                  chodzi o predkosc, ale nigdy pomimo duzo wiekszego doswiadczenia i predyspozycji
                  zwiazanych z uprawianym sportem nie pozwolilbym sobie na tak idiotyczne i
                  absurdalnie szybkie poruszanie sie w terenie zabudowanym.
                  Propozycja dla panow za kierownicami z nadmiarem testosteronu - zapraszam do
                  automobilklubu Rzemieslnik lub Polskiego na imprezy typu KJS, a bedziecie mogli
                  sie wykazac umiejetnosciami lub osiagami posiadanych przez was aut.
                  Jezeli chodzi o 400 metrowcow to jest duzo ciekawszych miejsc w ktorych mozecie
                  w miare bezpiecznie sie poscigac nie robiac tego w centrum wawy. Co do
                  zamkniecia ulicy to takze nie jest to problemem, oczywiscie nic za darmo a poza
                  tym trzeba ruszyc glowa w innym celu niz zakup alufelg czy instalacji nitro.
                  Wystarczy przygotowac plan zabezpieczenia, uzyskac aprobate i wsparcie ze strony
                  policji, strazy, pogotowia i jednostki samorzadowej, ale jak sadze dla
                  wiekszosci amatorow suchej prostej moze to stanowic olbrzymie utrudnienie.
                  Popatrzcie na Arka Ozieblo jemu sie udalo zalegalizowac wyscigi na 400 m.
                  Powiecie pewnie zaraz ze rzadko sie odbywaja. A moja odp brzmi ze eliminacji
                  RSMP tez bylo w zeszlym roku tylko 6 ale jak ktos z zawodnikow rajdowych chcial
                  potrenowac to nie uprawial samowolki, tylko organizowal treningi z pelnym
                  zabezpieczeniem i za zgoda okolicznych organow.
                  Co do likwidacji to jest to bzdura, bo lepiej wydac na lepsza edukacje kierowcow
                  niz na wyprostowanie wszystkich drog w Polsce. Owszem jakosc nawierzchni
                  pozostawia wiele do zyczenia, sam klne na ciagle naprawy zawieszenia i pogiete
                  felgi, ale wiecej winy jest w braku wyobrazni i brawurze niz w zlej planistyce
                  drogowcow.
                  Naprawde szczerze zapraszam wszystkich do uprawiania sportow motorowych, ale
                  podkreslam nie samowolki na ulicy, tylko w trakcie zabezpieczonych imprez. Im
                  wiecej was bedzie korzystac z uregulowanych prawnie zawodow tym lepszy bedzie
                  ich wizerunek i z pewnoscia wplynie to na wieksza czestotliwosc ich odbywania.
                  Taka prosta formula popularyzacji sportu w wymiarze zdrow rozsadkowym.
      • miltonia Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 11:44
        Gość portalu: Impreza napisał(a):

        > mozecie tak sobie pisac i pisac...
        > ja poczesci znalem tego czlowieka...
        >
        > i nie mozna zrzucac winy jedynie na niego...
        > wypowiem sie krotko... wina jest jego ze sie scigal...
        > ale najwazniejsze jest to ze tak jak powiedzial ktos wczesniej ulica byla by
        > prosta a nie kreta to by sie nic nie stalo...

        Rece opadaja, jak sie takie madrosci czyta. W miescie obowiazuje 50km/h i gdyby
        mlodzieniec ow jechal z ta predkoscia, to nawet przy nie wiem jak sliskiej
        nawierzchni bylby w stanie zapanowac nad samochodem. Jakby droga byla prosta
        jechalby jeszcze szybciej i moze nie na latarnie a w grupe przechodniow by
        wpadl, jak inny mlodzian, ktorego pelne cnot zycie opisywala Gazeta.
        • Gość: impreza Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: 195.94.222.* 22.03.04, 11:52
          fakt jakby jechal 50km/h to by sie pewnie nic nie stalo ale nie mow mi ze ty
          wszedzie jezdzisz 50km/h bo nie uwierze kazdy lamie przepisy a tylko takich
          ludzi sie oskarza... ze to ich wina i to oni sa mordercami... a dla mnie
          wiekszym zlem sa pijani mlodziency wychodzacy z dyskoteki... bijacy ludzi
          okradajacy ludzi... itp. itd... a o takich sie nie mowi...
          • Gość: impreza Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: 195.94.222.* 22.03.04, 11:57
            ZAPRASZAM kazdego z was i reportera gazety na taka impreze moze jak zobaczy o
            co chodzi to napisze cos madrego... latwo jest mowic jak sie tylko to ocenia...
            latwo jest na kogos napisac cos zlego... ale jak sie nie zna faktow to nie
            powinno sie pisac bzdur... nikt z was nie wie na czym to polega i jak to sie
            odbywa... to ze ktos sie rozwalil w centrum i sie PODOBNO SCIGAL choc nie jest
            to prawda... to nie znaczy ze wszyscy sa zli i na kazdej ulicy po ktorej jada
            sie scigaja... tatalne bzdury
            • Gość: Ged Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: 217.11.151.* 22.03.04, 12:23
              To się zrzućcie i wynajmijcie lotnisko od wojska. Gdyby ktoś chciał urządzić
              wyścigi pod moimi oknami pierwszy poszedłbym rzucać kamieniami.
              Dlaczego Miasto ma z własnej inicjatywy organizować rajdy samochodowe? To ja
              proszę, żeby Miasto urządziło mi z własnej inicjatywy zjazd Miłośników
              Chodowców Chomików Wyścigowych. A znajomi będą chcieli, żeby urządzić wyścigi
              rybek akwariowych. Na marginesie, do kogo Urząd ma się zgłosić w sprawie
              organizacji legalnych rajdów, skoro wszyscy się tajniaczycie? Swoją droga
              zaskakuje mnie Twoja mentalność, że nie wystąpisz z taką inicjatywą, bo Cie
              przymkną. Żyjemy w demokracji. Od piętnastu lat nikogo nie zamykają za to, że
              występuje z jakąś inicjatywą.
              A przy okazji. Czy to nie na takiej legalnej imprezie zginął niedawno pijany
              chłopak przygnieciony przez malucha???
              • Gość: rajdowiec Nie obrazaj rajdow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 23:14
                Sluchaj to nie sa rajdy tylko samowolka kretynow. Rajd odbywa sie na zamknietych
                odcinkach specjalnych. A to nie sa rajdowcy tylko oszolomy z buzujacymi hormonami.
                Zaden szanujacy sie zawodnik rajdowy nie pozwoli sobie na takie ekscesy. Poza
                tym im nie chodzi o rajd bo to za trudne dla takich lebkow tylko o zawody na 400
                m wiec lepiej poucz sie na temat sportow motorowych bo obrazasz ludzi ktorzy
                uprawiaja rajdy jako sport zawodowo i zaden z nich nie jest swirem zasuwajacym
                na zaboj po centrum miasta
          • miltonia Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 12:27
            Staram sie nie przekraczac dozwolonej predkosci, chociaz czasmi jest to
            niemozliwe, bo czeka mnie lincz ze strony tych, co to sie baaardzo spiesza.
            Stwarzaja zagrozenia, siedzac mi na bagazniku albo wyprzedzaja, zajezdzaja
            droge i gwaltownie hamuja. O znakach dawanych siatlami czy pukaniu sie w glowe
            nie wspomne. Tyle, ze mnie samochod sluzy nie do zabawy a do przemieszczania
            sie i mam na tyle wyobrazni, ze staram sie przewidziec co sie moze wydarzyc,
            gdy bede jechala za szybko. Niestety w Polse jest ogolne przyzwolenie na jazde
            z niedozwolona predkoscia, wymuszanie pierszenstwa a nawet jazde po pijaku. Do
            czasu az nie zginie ktos bliski, dopiero wtedy ludzie zaczynaja rozumiec, ze
            samochod to nie zabawka, a szybka jazda, to igranie z zyciem swoim i innych.
            • Gość: kemot97@gazeta.pl Re: Wypadek na Marsza3kowskiej IP: *.citicorp.com 23.03.04, 08:54
              Witam, tu Tomek. Widzialem ten wypadek. To straszne. Po raz I widzialem wypadek
              (mam 25 lat). Nie moge przestac o tym myslec...
              Tyle co moglem zrobic to dzwonic po pomoc nic innego nie umialem, nie
              wiedzialem jak jeszcze moge pomoc...

              Prosze cie, jesli znales te osoby - kim byli. Chcialbym pojsc do szpitala
              (ktorego?))) i zapytac o stan zdrowia - jak sie zorientowalem - Marcina. Jesli
              znasz go - prosze podaj mi kilka danyach, abym mogl trafic.

              Nawet nie wiesz jak mi smutno... bezradnie

              pozdrawiam,

              tomek
              • Gość: M Re: Wypadek na Marsza3kowskiej IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 24.03.04, 10:51
                Tomku, Marcin od niedzieli walczy o zycie ale jest bardzo ciężko; tam gdzie
                lezy czuwaja przy nim jego najblizsi; nie trzeba tam chodzic - przezywaja
                tragedie. ja tez czekam i wierze, ze jednak wygra te walke
                a tym wszystkim, ktorzy go opluwaja w swoich wypowiedziach powiem jedno - łatwo
                wam osądzać go chociaz wielu z Was nawet go nie widziało; nie znało, nie
                rozmawiało z nim. ja go znam od lat. to naprawde jest wspanialy chłopak. z
                całego serca modlę sie za niego. nie bronię go ale to nie znaczy ze zasłużył
                sobie na taki właśnie los. Mała zreszta tez nie.
                Do Małej i wszystkich jego przyjacioł - też byłeś pewnie takim wspaniałym
                młodym człowiekiem, żałuję ze nie dane nam było sie poznać.
              • Gość: M.Bu Re: Wypadek na Marsza3kowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 20:21
                Witam-Marcin bo jego znałam-optymista,tak ciepła osoba,ze przy nim nie dalo się
                być smutnym, dla mnie wspaniały przyjaciel i bedzie mi Go bardzo
                brakować......Marcinku zawsze bedziesz z nami...Obiecuję...tyle osób cię kocha
                i zawsze bedziesz w naszej pamięci. Chciała bym się z tobą pożegnac ale nie
                wiem jak ,więc niech to będzie moje "dozobaczenia "......
      • Gość: Nik Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 14:19
        JA też znałam Małą - jeszcze o 8 rano się z nim żegnałam, paradował w swojej
        gustownej nowej kurteczne... a teraz go nie ma i nigdy już z nami nie bedzię...
        Małe sprostwoanie dla tych wszystkich idiotów od komentarzy wyżej - Po
        pierwsze - to nie był żaden wyscig? kto wam takie bzdury nagadał? po drugie?
        ludzie, jaka noc?? to była 8.30 rano!! Dlaczego robicie z tego wyścig piratów?
        Ok nie byli bez winy. I tu odpowiedz dla Ciebie - niestety nie mogę powiedzieć
        ze byli do konca trzeźwi... i tu są sobie sami winni zgadzam się, ale MAŁEJ juz
        nie ma... nad tym teraz ubolewjmy ['] ['] ['] ['] ['] trudno wyobrazic sobie
        bedzie to miejsce nez Ciebie....
    • Gość: ksawier Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 14:51
      moi drodzy, w swietle tej strasznej tragedii polaczonej z calkowiecie bezmyslna
      smiercia nalezy sobie zadac pytanie czy nadal bedziemy przekracza
      granice "fantastycznej - weekendowej zabawy", ktora moze sie tak skonczyc!!!!
      dlaczego nie mowicie o tym, ze uczestnicy byli totalnie nachlani i nacpani, o
      tym ze jak koncza sie imprezy w utopii to wszyscy w takim stanie jada na
      kolejne imprezy? dlaczego cpanie w klubach przez ich wlascicieli jest tak
      jawnie tolerowane? przeciez niech nikt nie wali sciemy ze nie wiemy co sie
      dzieje za zamnkietymi dzwiami warszawskich klubow? czy kolejne osoby musza
      umrzec, zebysmy uswiadomili sobie ze to do niczego nie prowadzi.... ja bawie
      sie tylko w towarzystwie najblizszych znajomych i jak razem przychodzimy na
      impreze to razem z niej wychodzimy.... gdzie byli przjaciele malej, z ktorymi
      jezdzil na aftery do La Madame????? przeciez tego mozna bylo uniknac....
      przeciez taxi spod utopii kosztuje maxymalnie 15 na odcinku jasna-kozla.....
      jestem rozgoryczony i wsciekly na caly swiat ze spotkalo to osoba ktora
      znalem.... jest mi zle bo moglem byc to ja....
      • Gość: Tomuś Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.ast.warszawa.sint.pl 22.03.04, 15:48
        Przyjaciele małej? Własnie go opłakują...Drugi sa i beda. Kluby i dyskoteki tez
        i tylko od nas zalezy jak bardzo damy sie wciagnac <sic> w te zabawe a jak
        dalece pozostaniemy soba. Placze za malenstwem tak jak wszyscy, ktorzy go
        znali. Płacze tym mocniej, ze jechalem 20 minut przed nim ta sama trasa w to
        samo miejsce. Placze bo tylko nauka wyniesiona z takich zdarzen moze uczynic
        jego smierc mniej bezsensowna..Wlasnie zmarł w szpitalu kierowca...placze bo to
        kolejne ludzkie zycie oddane z tak wielka nonszalancja. Zwolnijcie. Buziaki dla
        Maleństwa...."And death shall have no dominion" Dylan Thomas
      • Gość: V Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 15:52
        Niestety masz racje... Ja nie wiem czy teraz spokojnie będe mogła przejśc po
        różnowym dywanie i bawiła się w Utopii jak dawniej, tym bardziej, że często na
        selekcji obok Danielka siedziała Mała... Prawdą jest również fakt, ze w Utopii
        w soboty przewaznie większość towarzystwa chodzi naćpana i niestety to było
        głowną przyczyną wypadku. Przecież zawsze tak jest, że pól utopii rano wybiera
        sie na after do le madame... Pomijam już fakt ze akurat w ten weekend Utopia
        również zrobiła super after, grała DJ Moondek i rzucili śniadanko, ale
        tradysyjnie musieli jechać do le madame - no i Mala też pojechała... Tylko
        czemu cholera njie taksówką jak wszyscy tylko z jakimś naćpanym kolesiem??
        Widziałam go jak jeszcze wychodził i pytał się kto z nimi jedzie... dzięki
        Bogu, że nikt sie nie zabrał... Mała będzie nam Ciebie bardzo brakowało.. [']
    • Gość: karo Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 16:32
      ...szkoda mi słów na komentarze tak głupich wypowiedzi...ja zarówno jak i moi
      przyjaciele znalismy Małą, młody, zdolny...mam nadzieję, że tam gdzie jest
      teraz...bedzie szczesliwy i bedzie mógł robić to co uwielbiał. Też wychodze z
      założenia, że Utopia nie bedzie juz taka sama...
      Ale przedstawienie musi trwać dalej...więc proszę, uważajmy na siebie.
      Bezsensowna śmierć takiej osoby jaka był Marcin...zawsze daje do myślenia.
      Kochani, Wy którzy znaliscie Marcina...jestem z Wami.
    • Gość: pk Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.03.04, 18:46
      Gdy Marcin po raz pierwszy pojawil sie za barem, nazwalem go Kurczaczkiem - tak
      bardzo roznil sie do roslych barmanow Rozowego Miejsca.
      Nigdy oficjalnie sie nie poznalismy, ale zawsze mowilismy sobie czesc w Rozowym
      Miejscu, mijajac sie na miescie, czy spotykajac sie na imprezach.

      Mam nadzieje, ze goscie Rozowego Miejsca , wyciagna z tego tragicznego wypadku
      wniosek: narkotyki na smietniki, a wlasciciel Rozowego Miejsca zrobi wszystko,
      by te substancje i ich sprzedawcy zniknely z klubu.
      • Gość: ZNAJOMYYYYY lancer....JEST TYLKO JEDEN W WARSZAWIE IP: *.infinity.waw.pl 23.03.04, 14:48
        MOZE POLICJA BY SIE ZAINTERESOWALA KTO JEST WLASCICIELEM OWGO CZERWONEGO
        SAMOCHODU.....TO ON BYL PRZYCZYNAL WYPADKU..BO MA OPCJE ZE JAK SIE Z KIMS SCIGA
        TO GO ZAWSZE SPYCHA Z PASOW...WIEC....U.... BOJ SIE...A CO DO U...MHM...PRAWO
        JAZDY PANU POLICJA PONOC W WAKACJE ZABRALA... ZA ZBYT DUZA ILOSC PUNKTOW...
        A CO DO U.... TO ON JEZDZI JAK WARIAT WIEM TO Z AUTOPSII...NIE JEDNA KRZYWA
        JAZDA BYLA PRZEZ NIEGO

        • Gość: Archanioł Gabriel Re: lancer....JEST TYLKO JEDEN W WARSZAWIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 23:39
          Krzywa akcja to mało powiedziane. To co się wydarzyło można śmiało nazwać
          tragedią. Co do mr.Evo to jest on kompletną porażką, zawsze nią był i zawsze
          będzie. Można powiedzieć, że zabił swojego jedynego przyjaciela a teraz mam
          szczerą nadzieje, że z tą myślą będzie żył to końca swojego mizernego życia.
          Tak U... to ty namówiłeś Marcina na tą impreze, to ty go podpuszczałeś pod
          klubem i to ty byłeś tak naćpany i pijany, że nawet nie dostrzegłeś jak został
          na latarni. Mam nadzieje, że spotka cię podobny los i zgnijesz w piekle ty
          upośledzony chamie. A wiesz mi, że Policja cię dorwie-wiele osób się o to
          postara. Zanim policja się do ciebie dobierze to się mośku oglądaj za siebie
          24h bo czeka cię jeszcze niespodzianka, którą upewnimy się, że dostaniesz. A co
          do homoseksualistów którzy groźili rodzinie kierowcy podczas gdy on umierał mam
          szczerą nadzieje, że od targania i walenia w dxxx wszyscy się zarazicie
          wiernym 'przyjacielem' gejów i narkomanów. Szkoda mi wiadomości na przekleństwa
          ale jeszcze dodam, że Utopia a szczególnie okolice będą poddane pewnemu
          czyszczeniu. Strzeżcie się utopijczycy(szczególnie dotyczy to `męskiego` (o ile
          można tak to nazwać) grona).
          P.S. Zabiliści niewłaściwą osobę i za to poniesiecie odpowiednie
          konsekwencje. (o ile wam jeszcze zwieracze działają to zacznijcie je ćwiczyć)
    • wieslawa-siemiankowska Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 21:57
      No rzeczywiście jest nad czym płakać- że jakies naćpane towarzystwo
      przemieszczające się z " dinerków na "afterki" się pozabijało. I Bogu
      dzięki,że kolo przypierdolił w latarnię- dzięki temu zabił tylko swojego
      naćpanego koleżkę. Całe szczęście,że nie władował się np. w ludzi na chodnikach
      czy w kogoś kto jechał prawidłowo. Jednego debila mniej, a drugiemu też krzyzyk
      do Bozi.
        • wieslawa-siemiankowska Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 22:13
          Taa, w spokoju opłakiwać. Pewnie. Może jeszcze mszę świetą zamówić w ich
          intencji ? Rok temu przez takiego własnie nacpanego kolesia za kółkiem mój
          ojciec omal nie stracił zycia, cudem uszedł z wypadku. I ktos tu śmie mówić,że
          to straszne, bo młody człowiek zginął. Ten młody człowiek i jego kolezka zginął
          na własną prosbę i cud boski,że nikt postronny nie ucierpiał w tym zdarzeniu
          tylko latarnia. To przez takich debili strach jeździć po miescie, na drugi raz
          moze Ty i reszta ciot z tej waszej zakichanego klubu dobrze pomysli zanim
          siądzie w takim stanie za kierownicą.
        • Gość: X!!!!!!!!!!!!!!!!! Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 22:15
          PROSIMY LUDZIE MIEJCIE SERCE I DUSZE!!!!W TYM MOMENCIE NIE CHODZI O PROSTA
          DROGE O TO KTO JAK I Z KIM JECHAL I ILE NA GODZINE I CZY BYL PIJANY CZY NIE TU
          CHODZI O ZYCIE NASZE PRZYJACIELA!!!!TEN WYPADEK TO BYLA STRASZNA TRAGEDIA I
          WIEZCIE MI ZE MARCIN OTRZYMAL JUZ KARE NA JAKA ZASLUZYL I NIE WAM TO OCENIAC BO
          TO NIE WASZE ZYCIE TO NIE WY TERAZ WALCZYCIE O NIE!!SIEDZICIE W CIEPLYCH
          DOMKACH I GRZEJECIE TYLKI...NIE KOMENTUJCIE SKORO NIE POTRAFICIE SIE POSTAWIC
          NA NASZYM JEGO MIEJSCU!!
          • wieslawa-siemiankowska Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 22:22
            Hahaha serce i duszę, a czy oni je mieli,że tak bezmyslnie pędzili naćpani
            Marszałkowską ? Dla piratów drogowych, jeszcze do tego pijanych czy naćpanych
            nie ma litosci.
            I owszem siedze w ciepłym domku, bo nie mam w zwyczaju szlajać się po nocach po
            biforkach, afterkach i innych mekkach ćpunów i pedałów. Nie uzywam w ogóle
            narkotyków a po miescie jeżdzę z rozsądną prędkoscią.
            That it is all
              • olecky Re: Wypadek na Marszałkowskiej 23.03.04, 06:32
                Gość portalu: axel napisał(a):

                > Zal milego fajnego kolesia,
                > ktory zginal i szkoda chlopaka, ktory walczy o zycie...

                komu zal, temu zal. Ja nie wiem czy byl "milym fajnym kolesiem", ale wiem ze
                robil cos, co mi sie bardzo nie podoba. I ciesze sie, ze wpadl na latarnie, a
                nie np. na grupe pieszych - tak jak inny "mily i fajny koles", Bartek.

                > Kretynko!!!

                "kretynie" to trzeba bylo do Marcina powiedziec jak sie pchal za kierownice. I
                do tego drugiego, co z nim pojechal. A nie teraz jojczec.
        • miltonia Re: Wypadek na Marszałkowskiej 22.03.04, 22:22
          Ilez wznioslych wypowiedzi, obaj mlodziency tacy wspaniali, bo pili i cpali w
          klubach, a potem szaleli po miescie samochodem. I to ma swiadczyc o ich
          wartosci? Nonszalancja, pewnosc siebie i nie liczenie sie z innymi? Jakos nie
          moge z siebie wydobyc wspolczucia, bo rozwalili sie na tej latarnii na wlasne
          zyczenie. Przejezdalam dzis obok miejsca wypadku i gdyby nie ta latarnia,
          istnieje duze prawdopodobienstwo, ze zatrzymaliby sie na jakims samochodzie
          jadacym w przeciwnym kierunku (staranowali latarnie juz za pasem zieleni
          rozgraniczajacym na tym odcinku jezdnie Marszalkowskiej). Tym razem udalo sie
          dzielnemu kowbojowi nie zabic przypadkowych ludzi, tylko kolege, ktory nie mial
          oporow by jechac z pijanym kierowca z nadmierna predkoscia. A Wy, ich znajomi
          zamiast wylewac krokodyle lzy, zastanowcie sie lepiej, czy warto bylo?
          • Gość: Slaby puls........ Re: Nacinamy Marszalkowska IP: 69.156.224.* 22.03.04, 23:18
            A wiec prostujemy ludzi nacinajac Marszalkowska przed kazdym kolejnym jej mawet
            lekkim skretem w ten sposob zredukujemy na niej ilosc wypadkow do zera.

            To nic ze jezdzic sie po niej bedzie niewygodnie ale zycie mlodych ludzi jest
            wazniejsze. Jeden za wszystkich - wszyscy za jednego.
            Szkoda mi tych mlodych ludzi bo przeciez czlowiek to istota omylna i wciagu
            swojego dlugiego zycia wielokrotnie sobie zaprzecza.
            Wstydzi sie czesto swych mlodzienczych glupich niedojrzalych lat.
            Jakze wiele glupich i pochopnych decyzji czynil. Rzucajac niekiedy na szale
            ambicjonalnie nawet wlasne zycie.
            ZYCIE JEST CI DANE TYLKO JEDNO. .......................Jak czerwona nic dzis
            biegnaca po ekranie monitora nad luzkiem waszego kolegi. Pelna wzlotow i
            upadkow. Chwil szczescia i lez. Modle sie by nie zanikla.


            W latch mej chmurnej i durnej mlodosci ktos powiedzial cos takiego do mnie;
            JAKIE TY MASZ PRAWO ZABIERAC INNYM ZYCIE ?
        • Gość: azi Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.03.04, 23:55
          szkoda slow, szkoda slow... nie rozumiem ludzi, ktorzy mowia dobrze mu tak...
          kto was pozbawil wyobrazni????!!!! w takiej sytuacji moze znalezc sie kazdy
          czlowiek. i nie mowie tu o jakims wypadku wracajac z imprezy tylko o smierci,
          nieszczesciu i bolu... ja tez kiedys ogladalam tylko w telewizji takie sceny a
          czekanie na wiadomosc ze szpitala znalam tylo z filmow. teraz doswiadczam tego
          na wlasnej skorze... i nie zycze tego nikomu. a ocenianie czyja to byla wina
          nie ma w tym momencie niajmniejszego znaczenia. teraz zapalmy swieczke za tych,
          ktorych zabral los... i wierzmy w to, ze inni dostana druga szanse. Marcin
          trzymaj sie. i tym razem badz najlepszy!!!!
          • Gość: obserwator Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.03.04, 06:50
            Aj, ale się wzruszyłem, łezka mi skapnęła na klawiaturę! Ale chwilunia, jechał
            naćpany? Przekraczał dozwoloną prędkość w mieście? Ścigał się? No to git,
            jednego (a może dwóch?) mniej. Niestety, jest ich jeszcze cała masa i często nie
            są tak mili, żeby zabić tylko siebie i swojegu zaćpanego funfla.

            A w tym konkretnym przypadku:

            - obciążyć rodzinę pełnymi kosztami leczenia
            - obciążyć obie rodziny pełnymi kosztami usuwania szkód z wypadku
            - jeśli typek przeżyje - wytoczyć proces i przykładnie ukarać za jazdę "po wpływem"
            - zainteresować policję i prokuraturę sprawą narkotyków - prawdopodobnie
            "klubowe" typki mają szerokie powiązania z siatką dilerów i światem przestępczym
            - dokładnie i regularnie trzepać wymienione tu "lokale" dresiarsko-ćpunerskie,
            odbierać pozwolenia i zamykać te przestępcze nory za najmniejsze uchybienia
          • Gość: Tomuś Re: Wypadek na Marszałkowskiej IP: *.ast.warszawa.sint.pl 23.03.04, 15:11
            HMm tak czytam te wasze posty...(z niebywajaca na biforkach i afterkach
            Wieslawa a z powodzeniem poslugujaca sie zargonem klubowiczow) i odzywa sie we
            mnie nie czlowiek ale coz nizszego od robaka. Znałem Marcina (pazazera). Znało
            go wiele osob...i ceniło...dla jednych był dla innych zimny i nieprzystepny.
            Jak każdy. Zal mi go z calego serca pomimo glupoty jaka sie wykazał. Marcin
            (kierowca) tez nie jest mi do konca obojetny bo to kolejne zycie oddane z
            glupoty. Jednakze (i tu przepraszam bliskich Marcina kierowcy) w tym miejscu
            odzywa sie we mnie zal i wscieklosc za idiotyzm i skonczony brak wyobrazni
            (obaj sie nim wykazali ale kierowca powinien odpowiadac za dwie
            osoby)......Zginał w szpitalu kilka godzin po wypadku...z jednej strony szkoda
            zycia i czlowieka...z drugiej natomiast....moze jednak nie....wstyd mi jako
            czlowiekowi pisac takie rzeczy ale tak czuje. Moze lepiej, ze zmarł. Lepiej, ze
            nie przeżył...tacy ludzie nie powinni dostawac takich samochodów. Gdzie rodzce
            tego wyrodka...gdzie ich wychowanie gdzie zasady jakie mu wpoili....gdzie
            odpowiedzialnosc. Chu...powinien siedziec za mamusinym cyckiem jeszcze kilak
            ladnych lat zanim wyrosnie na tyle zeby puscic go do malucha a co dopiero do
            poprzerabianego od gory do dołu samochodu. LEPIEJ DLA NIEGO I DLA NAS, ZE NIE
            ZYJE. Szkoda tylko, ze zanim zmarl pozbawil nas Maleństwa......buziak malenstwo
            na droge i chociaz nie wierze w boga (bo jak tu wierzyc) to mam nadzieje, ze
            smierc nie jest koncem a poczatkiem czegos nowego...innego. Tak miało być -
            widocznie.
          • Gość: Tomuś LEPIEJ DLA NIEGO (kierowcy) ZE NIE ZYJE... IP: *.ast.warszawa.sint.pl 23.03.04, 15:12
            HMm tak czytam te wasze posty...(z niebywajaca na biforkach i afterkach
            Wieslawa a z powodzeniem poslugujaca sie zargonem klubowiczow) i odzywa sie we
            mnie nie czlowiek ale coz nizszego od robaka. Znałem Marcina (pazazera). Znało
            go wiele osob...i ceniło...dla jednych był dla innych zimny i nieprzystepny.
            Jak każdy. Zal mi go z calego serca pomimo glupoty jaka sie wykazał. Marcin
            (kierowca) tez nie jest mi do konca obojetny bo to kolejne zycie oddane z
            glupoty. Jednakze (i tu przepraszam bliskich Marcina kierowcy) w tym miejscu
            odzywa sie we mnie zal i wscieklosc za idiotyzm i skonczony brak wyobrazni
            (obaj sie nim wykazali ale kierowca powinien odpowiadac za dwie
            osoby)......Zginał w szpitalu kilka godzin po wypadku...z jednej strony szkoda
            zycia i czlowieka...z drugiej natomiast....moze jednak nie....wstyd mi jako
            czlowiekowi pisac takie rzeczy ale tak czuje. Moze lepiej, ze zmarł. Lepiej, ze
            nie przeżył...tacy ludzie nie powinni dostawac takich samochodów. Gdzie rodzce
            tego wyrodka...gdzie ich wychowanie gdzie zasady jakie mu wpoili....gdzie
            odpowiedzialnosc. Chu...powinien siedziec za mamusinym cyckiem jeszcze kilak
            ladnych lat zanim wyrosnie na tyle zeby puscic go do malucha a co dopiero do
            poprzerabianego od gory do dołu samochodu. LEPIEJ DLA NIEGO I DLA NAS, ZE NIE
            ZYJE. Szkoda tylko, ze zanim zmarl pozbawil nas Maleństwa......buziak malenstwo
            na droge i chociaz nie wierze w boga (bo jak tu wierzyc) to mam nadzieje, ze
            smierc nie jest koncem a poczatkiem czegos nowego...innego. Tak miało być -
            widocznie.