Gość: AnkaP
IP: 195.205.189.*
05.06.02, 11:22
Witam!
Właśnie kończe spisywać ludzi ze Śródmieścia. Ogólnie było i jest ok, ale
trafiłam na kilka mieszkań, w których nikogo nie ma o różnych porach. Wybrałam
się więc do Administracji tego budynku (okolice ul. Ordynackiej), gdzie po
chamsku mnie potraktowano. Pani (grubsza urzędniczka z brodą i
wąsami!) "łaskawie" (ale rzucając się, bo musiała zdjąć z półki oddalonej od
biurka o pół metra, skoroszyt z danymi)udzieliła mi informacji, po czym
stwierdziła, że ja, jako rachmistrz, "nieuczciwie wykonuję swoją pracę i po
prostu nie chciało mi się przejść po tym budynku"!!! Ponadto miała pretensje,
że nie zostawiam mieszkancom informacji o swoim przybyciu w drzwiach! Na
próżno chyba tłumaczyłam tej babie, że nie można nam zostawiać w drzwiach
kartek (to przecież znak dla potencjalnego złodzieja, że nikogo nie ma w domu!)
Uważam, że to SKANDAL! Na szczęście umiałam zareagować i powiedziałam, że się
nie poczuwam!
CZy są wśród Was rachmistrze, którzy mieli tego typu lub inne problemy ze
spisem?
Pozdrawiam