Gość: Oburzona
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
24.07.02, 23:07
Oto jak są wydawane publiczne pieniądze Gminy Centrum:
Od ok. 1,5 miesiąca ciągnie się zupełnie niepotrzebny remont początku ul.
Nowogrodzkiej (miedzy Mysią a Marszałkowską). Niepotrzebny, gdyż jezdnia tu
niemal co miesiąc jest rozkopywana z powodu różniastych remontów, awarii itp.
Chodniki były zupełnie porządne i nikt na nie nie narzekał (w przeciwieństwie
np. do chodników na wschodniej części Al. Ujazdowskich między Placem Trzech
Krzyży a Piękną - gdzie idąc można sobie nogi połamać, bo płyty sterczą wręcz
pionowo).
Ale nie - nasze szanowne władze zapragnęly wydać pieniądze, których nie można
się było od nich doprosić choćby na remont kamienic, które stoją na tym
kawałku Nowogrodzkiej, nieremontowane od ponad 50-ciu lat.
Nie dość, że remont tak krótkiego odcinka ciągnie się tyle czasu (i nie
wiadomo ile jeszcze potrwa), to panowie robotnicy co zrobią to zaraz psują
np. wyasfaltowali połowę jezdni, aby następnie ją pruć w kilku miejscach i to
co parę dni. Dziś też się popisali, bo po wyasfaltowaniu drugiej połowy
jezdni w ciągu dnia, teraz (a jest prawie 23:00) od godziny prują ją na nowo
młotami pneumatycznymi. Wyglada na to, że wreszcie zamierzaja ją ponownie
wyasfaltować, chyba już w całości. I nawet ruch zamknęli. Tyle tylko, że
samochody które tam dojeżdżają nie wiedzą co dalej, bo nie ma żadnych
oznaczeń, że jest jakikolwiek objazd.
Może ktoś z "Gazety" zainteresowałby się tym tematem. Jestem pewna, że
spokojnie nada się na pierwszą stronę. Nie dość, że w tym czasie możnaby
chyba wyremontować całą Nowogrodzką, a nie te marne 200 m (juz nie chcę mówić
ile godzin dziennie panowie robotnicy patrzyli się jedni na drugich
podpierajac sie szpadlami), to serce boli kiedy wreszcie coś się im uda
zrobić, a przyjeżdzają nastepni i to psują.
PRZECIEŻ TO NASZE PIENIĄDZE, nie mówiąc o zdrowiu, które mieszkańcy tracą
chociażby przez to, że na tak wąskiej ulicy oprócz tych wielkich maszyn
drogowych przez całe dnie w korkach przeciskają się niezliczone ilości
samochodów, które tak jak dawnej mogłyby jeździć dużo szerszą ul. Żurawią.
Podobno tylko na czas remontu Mostu Poniatowskiego zmieniono tu kierunek
ruchu. Ile to już lat minęło? A kierunku nie przywrócono.
Oburzona i rozgoryczona Warszawianka.