Gość: kaszcz
IP: *.chello.pl
16.08.02, 02:55
No jasne. Ogrodki piwne nad Wisłą to dresiarstwo i sama ohyda.
Dla mnie mogloby ich nie byc. Ale niepokojące jest co innego:
wszystkie imprezy w tym zasranym miescie muszą sie skonczyc o
22:00, wszystkie knajpy trzeba zamknąć, po ulicach nie chodzić
bo kilku bezsennym staruszkom to przeszkadza. Nie przeszkadza
im halasujaca Wisłostrada tylko ogrodki piwne. We wszystkich
normalnych miastach w normalnych krajach (a takze np w
Krakowie) 22:00 to dopiero początek imprez, początek zabaw,
początek wieczoru. U nas o 22:00 ulice wyludniają sie, zostają
tylko bandy łysych, zadziwiająco odpornych na wszystko. Nie ma
sie gdzie bawic w tym miescie, bo kazda inicjatywa jest duszona
przez osiedlowy komitet starych babć!!! Dotyczy to nie tylko
knajp, ale takze sklepów, barów itd. Nie ma gdzie siąść, nie ma
gdzie tanio zjeść i tanio wypić piwo, no bo z kazdą knajpą
walczy tylu wrogów, tylu bezdusznym urzednikom trzeba dac
lapówę, że potem ceny odstraszają normalnych klientów, zostają
tylko łysole w beemwicach. Tyle razy pisano o urodzie
nadwiślańskich bulwarow, o tym, zeby je jakos zagospodarowac,
ze wszystkie miasta frontem do rzeki a my zadem. Stalo sie to
samo przez się, oddolną inicjatywą, w miejscu w ktorym tylko
zmutowanym rybom mogloby przeszkadzac. Ale nie!!! Gluchym
basztylom po 22:00 sluch kapitalnie sie wyostrza. Prawda, ze
parkuja na trawie, prawda, ze pas Wislostrady zajęty zwykle
przez taksowki. Ale ludzie sie jakoś bawią, knajpiarze i
taksiarze podatki placą i mogloby isc do przodu, tylko jakies
sensowne ramy trzeba byloby sprawie nadac. Ale po co? Łatwiej
zamknąć o 22:00. Nienawidze Warszawy i niedlugo z ulgą sie z
niej wyprowadze. Nie czytalem wtorkowego artykulu, ktorego ten
artykul jest kontynuacją, ale jesli Wyborcza tez walczy z
ogrodkami piwnymi to was NIE pozdrawiam.