Problemy z sąsiadką

24.11.05, 14:50
Prosze o pomoc. Mieszkam w bloku w samym Centrum i nade mna mieszkaja 2
kobiety, ktore
wynajmuja mieszkanie od wlascicieli, z ktorymi mialam juz wczesniej problem.
Wciaz im przeszkadzalo: a to, ze glosno jest telewizja,a to ze muzyka
(wszystko odbywalo sie przed cisza nocna). Nie uwazam zebym glosno sluchala
muzyki, poniewaz zaden inny sasiad sie nie skarzy (bylam obok u sasiadow i
powiedzieli, ze nie slysza halasow z mojego mieszkania). Jestem nachodzona
przez osoby wynajmujace i przez wlascicielke. Otrzymuje lisciki pod
wycieraczka. Ostatnio dostalam list, ze jesli nie bedzie u nas cicho to, na
podstawie art. 51 Kodeksu Wykroczen bedzie wszczete postepowanie.... Byl u
mnie juz Komitet Blokowy, ktory tez stwierdzil, ze nie zaklocam spokoju.
Wydzwania do mnie tez Prezes Spoldzielni. Mam dosc tlumaczenia sie z tego co
robie w moim domu. Prezes zaproponowal mi, czy moglaby do mnie do domu wejsc
Komisja, ktora stwierdzic czy jest glosno czy nie. Sasiadka mi wypisuje, ze
nie mieszkam sama w bloku i zebym liczyla sie z innymi. Ale przeciez tylko
jej JA przeszkadzam. Czuje sie szykanowana i nie wiem co powinnam zrobic.
Prezes dzwoni do mnie i pyta sie co powinien zrobic z ta kobieta bo podobno
wydzwania do Niego codziennie. Teraz jutro bede obchodzila imieniny i boje
sie, ze znowu bedzie problem. Prosze o pomoc. Z gory dziekuje i pozdrawiam
    • Gość: fufu Re: Problemy z sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 19:07
      ja mam dokładnie odwrotny problem, ale może to pomoże ci zrozumieć te sąsiadki.
      otóż nade mną mieszka od pół roku uciążliwa baba i przyprawia mnie o nerwicę.
      moja gehenna zaczęła się rok temu kiedy to zaczął się remont (poprzedni
      sąsiedzi,bardzo cisi ludzie, musieli się wyprowadzić), który trwał osiem
      miesięcy (mieszkanie to M3). nie mam pojęcia co można tyle robić w takim małym
      mieszkaniu. nie był to "normalny" remont, prace zaczynały się od siódmej rano i
      kończyły o pierwszej w nocy. jakimś cudem to przeżyłam, ale koszmar zaczął się
      kiedy owa pani się wprowadziła. od samego początku zaczęły się całonocne
      libacje, awantury, wiecznie ryczące radio,trzaskanie drzwiami, rozbijanie
      butelek itd. chociaż mieszka oficjalnie sama cały czas przebywają u niej jakieś
      dziwne typy. jestem prawie pewna że to "dama lekkich obyczajów" sądząc po
      wyglądzie i trybie życia. w nocy można wezwać policję, ale co w ciągu dnia? ja
      po prostu się boję tam iść i spokojnie porozmawiać, bo nie wiem czy wrócę w
      jednym kawałku.
      moje życie (sen, nauka, wypoczynek) są uzależnione od tego co dzieje się piętro
      wyżej. w tym mieszkaniu prawie nie ma mebli więc słyszę każde słowo, śmiech,
      pisk itd. i poranne awantury o zaległe pieniądze.do tego dochodzi tupanie i
      walenie buciorami. co chwila mam wrażenie, że nad głową przebiega stado słoni.
      studiuję równolegle i naprawdę nie mam czasu ciągać się po sądach czy wykłócać
      w administracji. już dawno myślałam żeby napisać o tym na forum bo jestem
      załamana. może te babki przeżyły podobny koszmar i widzisz do czego
      doprowadziło je takie sąsiedztwo. pozdrawiam i życzę żeby nikogo nie spotkało
      to co mnie.
      • Gość: MZ Re: Problemy z sąsiadką IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 01.12.05, 15:24
        Zglos do Strazy Miejskiej nielegalny dom publiczny.
    • Gość: misiek1961 Re: Problemy z sąsiadką IP: *.aster.pl 24.11.05, 19:39
      Radzę się nie przejmować. Ot, takie jest życie w wielkim mieście. Szczególnie
      od czasu, gdy każdy może wynająć komu chce swoje mieszkanko.
      Ale do rzeczy: nie wiem bo nie jestem prawnikiem jaki to paragraf, ale jest coś
      takiego, że niezależnie od pory dnia czy nocy, jeśli hałas przekracza tzw.
      ogólny szum plus hałas od ulicy itp. jest mierzony w dB i jak ma ponad chyba
      80, to można zawsze wezwać straż miejską albo policję. Bo przecież to nie
      tylko "uciążliwa sąsiadka", ale ktoś może prowadzić nielegalny
      niezarejsstrowany warsztat, który ludziom może przeszkadzać.
      Poza tym na uciążliwych sąsiadów najlepszy jest: UŚMIECH!
      Pogadaj chwilę z tą kobietą, wytłumacz, że nic nie robisz nienormalnego.
      A jeśli to nie poskutkuje, to bym spróbował nasłać na nią inspekcję podatkową i
      sprawdzić czy płaci podatek od wynajęcia mieszkania. I bądź zawsze o krok przed
      nią. Sama pójdź do prezesa spółdzielni i pogadaj, że jak coś jest nie tak, to
      niech nie przysyła komisji, bo to nic nie da, tylko ludzie stracą czas.
      A odpowiadając przy okazji adresatce z niższego postu: ja obecnie robię remont
      i trwa już 3 miesiąc i potrwa pewnie jeszcze ze 3-4 miesiące. Co można w M3
      robić? Jak są trzy pokoje, no to po kolei:
      wymiana parkietu każdy pokój ok. tygodnia, lakierowanie (lub wosk) kolejny
      tydzień, gips na ścianach, malowanie to kolejne dwa tygodnie, wymiana drzwi z
      ościeżami to kolejny tydzień-10 dni itp. itd. A jeszcze jest kuchnia, łazienka,
      gdzie można wymieniać rury zimne ciepłe i kanalizację...
      A robotnicy tzw. siła fachowa to tylko fachowo się nazywa, a robota wcale nie
      pali im sie w rękach. palą tylko papierosy i czekają na kolejne zaliczki, po
      kilku dniach pracy znikają na przerwę technologiczną... resztę sobie dośpiewaj.
      pozdrawiam. michał,wawa
      • Gość: fu-fu Re: Problemy z sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 20:04
        M3 to dwa pokoje, a nie trzy.
        może twoi fachowcy nic nie robią ale tam praca trwała ponad dwanaście godzin na
        dobę.
    • Gość: aaa Re: Problemy z sąsiadką IP: *.chello.pl 25.11.05, 00:08
      Kasiula zapytaj tą sąsiadkę /główną lokatorkę/ czy odprowadza podatek od wynajmu
      mieszkania, jeśli nie będzie chciała odpowiedzieć to powiedz, że zgłosisz to w
      urzędzie skarbowym żeby sprawdzili. To samo możesz powiedzieć prezesowi w
      spółdzielni. Powinno ja to uciszyć, bo mało jest osób płacących podatek za wynajem.
      • Gość: emila Re: Problemy z sąsiadką IP: 157.25.9.* 29.11.05, 09:26
        a jak się "zgłasza" takie sprawy do urzędu skarbowego? i w jaki sposób oni
        potem działają? jaki jest dowód na to że ona wynajmuje komuś to mieszkanie, sam
        dodnos pewnie nie wystarczy. Pytam bo pomagam biednej rodzinie wynajmującej
        pokoje w domku - właścicielka żada od nich coraz większego czynszu- a jak
        zapłacą (z pomocą ludzi) to chce jeszcze więcej. nie chce dać im żadnego
        potwierdzenia, mam tylko przekazy jakie sama wysyłałam na pokrycie czynszu. A
        teraz jak nie chcieli jej zapłacic :podwójnej " stawki przyszła z policją i
        chciała ich wyrzucić bo nie płacą!! kazała im się wyprowadzić do 10 grudnia (2
        dzieci 6 m i 9 lat)!!!ich życie tam to koszmar, szukają innego lokalu ale to
        mała miejscowość i trudno coś rodzinie znaleść.. a ja mam ochote jej tak
        dokopać żeby ta chciwa baba popamiętała!!! w sumie protokoły na policji z
        wezwań do "lokatorów" według niej "niepłacących" powinny byc wystaczającym
        dowodem...ale nie wim jak to załatwić.
        • Gość: fufu Re: Problemy z sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 12:49
          szkoda ludzi i tyle. a takie ku**y jak ta co mieszka nade mną obrzydzają życie
          wszystkim naokoło.
          sama kiedyś chciałam żeby tam jakaś rodzina się wprowadziła lub jakaś
          staruszka. tacy przynajmniej potrafią się zachować.
          • kasiula1977 Re: Problemy z sąsiadką 30.11.05, 20:56
            Fufu.. ale co tu rozumiec mam. Ja nie robie zadnych libacji. TYlko normalnie
            zyje. Jej przeszkadza ogladanie telewizji i normalne sluchanie radia. Przed
            chwila byl u mnie dzielnicowy.Zloze chyba na Nia donos o nekanie!!!
            • Gość: fufu Re: Problemy z sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 11:43
              wiem o co ci chodzi. chodziło mi o to,że może ta sąsiadka przeżyła to co ja
              teraz. wierz mi- po tym ludzie są strasznie nerwowi, jestem tego najlepszym
              przykładem. byle stukot, czy uderzenie a ja już podrywam się w nerwach i nie
              mogę uspokoić. jestem w tyle gorszej sytuacji,że wiem iż nie pozbędę się tej
              cholery bo to jej mieszkanie a nie wynajęte.
              z drugiej strony uświadomiłaś mi, że mogę jakoś zadziałać, by obrzydzić jej
              życie. gdyby morderstwo nie było karalne.....
              • kasiula1977 Re: Problemy z sąsiadką 01.12.05, 14:50
                Wiesz wszystko rozumiem. Ale ja naprawde nie robie nic zlego. Nawet wczoraj
                byly babki z Komitetu Blokowego i tez twierdza, ze nikt sie na mnie nie skarzy
                tylko ta kobieta z gory. A najlepsze jest to, ze Ona zlozyla na mnie
                doniesienie, a tak naprawde nie mieszka tam tylko te jej znajome jakies. Wiec
                co One jej powiedza przyjmuje za prawde. To jest poprostu chore.....
                • Gość: MZ Re: Problemy z sąsiadką IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 01.12.05, 15:26
                  Zapytaj sie wlascicielke mieszkania czy odprowadza podatki i powiedz jej, ze
                  zlozysz doniesienie do US jak ci nie dadza spokoju.
                • bullowy Re: Problemy z sąsiadką 01.12.05, 15:30
                  olej,żyj po swojemu
                  ludzie chcą mieszkac w centrum miasta i mieć cisze hehe dobre.
    • Gość: fufu POMOCY!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.05, 11:26
      ja za to nie mam słów na tego babsztyla z góry. ostatnio nie wytrzymałam, bo o
      pierwszej w nocy rozkręciła się jakaś popijawa u niej, radio ryczało na cały
      blok, więc zadzwoniłam po policję. a ta bezczelna baba zaczęła się wykłócać, że
      u niej jest remont (w środku nocy!!!), a ona sobie tylko muzyki słucha!!! a te
      imprezy to robią sąsiedzi, a nie ona. akurat znam sąsiadów, to przeważnie
      starsi ludzie i wiem, że to nie u nich. remontu tam żadnego nie ma od pół roku,
      po prostu to melina, gdzie wpadają jakieś nieciekawe typy, aby zabawić się z
      panienkami i pochlać. oczywiście po interwencji nikt tam nie przyjdzie przez
      kilka dni, a potem piekło zacznie się od nowa. wiem, że jest kilku sąsiadów,
      którzy też się skarżą i chcieliby mieszkać spokojnie. ale nie wiem, czy zgodzą
      się ewentualnie być świadkami w sądzie. ja już nie wiem co mam robić. jak można
      być tak bezczelnym i kłamać w żywe oczy???
      • dziedzicznacytadelafinansjery Skrzyknąć się 26.12.05, 18:29
        ... z sąsiadami, w jedności siła. Jak wszyscy wystąpią w sądzie - to przecież
        wszystkim te menele nie będa atakować. Trochę solidarności. Poza tym - nie znam
        sytuacji prwanej tego mieszkania, ale może jest jakiś sposób, aby się tego
        tałatajstwa pozbyć stamtąd na zawsze? Trzeba tylko połączyć siły.
        Nie zaszkodz tez wzywać policji KAŻDORAZOWO - jeżeli uzbiera się pokaźna
        kolekcja raportów na ich temat - to moze tylko pomóc.
    • biseksualna Re: Problemy z sąsiadką 27.12.05, 11:28
      Ksiula, wierz mi, znam ten ból. Też mieszkam w centrum, ale w kamienicy.
      Jesteśmy tu nowi (ja i narzeczony), mieszkamy tu od pół roku. Nie jesteśmy
      uciążliwymi sąsiadami: nie urządzamy głosnych imprez (nawet jak czasami znajomi
      do nas przyjdą, to nigdy nie pozwalamy im na głośne zachowanie, żeby innym nie
      przeszakdzać), nie słuchamy głośno muzyki, nie pijemy, nie urządzamy awantur. I
      w zasadzie nikomu nie przeszkadzamy oprócz... sąsiadki z dołu. Baba szczerze
      nas nienawidzi i na różne sposoby stara się nam uprzykrzyć życie. Nachodzi nas
      w domu (w konsekwencji popsuliśmy dzwonek, żeby nie słyszeć jak się do nas
      dobija), wywiesza nam karteczki na drzwiach i na wejściu do klatki. Ponieważ od
      czasu do czasu zdarzają się u nas problemy z zapychającymi się rurami (co jest
      winą administracji, która robiła "remont" starego budownictwa i zmieniała jedno
      mieszkanie w dwa lub trzy. Widać niezbyt fachowo, bo rury są teraz ułożone tak,
      że non stop się zapychają) ona twierdzi, że my zapychamy je specjalnie, żeby
      jej zrobić na złość i że wyrzucamy do sedesu trociny od naszych zwierząt (co
      jest kompletną bzdurą. My nawet starej zupy nie spuszczamy w kiblu, a co
      dopiero trociny). Poza tym twierdzi, że nasz psy sikają na klatce (co też nie
      ma miejsca. Wiem, bo nigdy nie spuszczamy psow ze smyczy, więc widzimy co
      robią) itp. Baba uprzykrza nam życie. Potrafi stać 20 min. pod naszymi drzwiami
      i się dobijać. A jeżeli chodzi o straż miejską... hmmm... z nimi też już miałam
      przejścia. Wzywanie straży miejskiej nie ma sensu - albo się w ogóle nie
      pojawia na miejscu zgłoszenia, albo podjeżdża, robi notatkę (nie wychodząc z
      samochodu) i odjeżdża nic nie robiąc. Skargi też pozostają bez echa. Warszawska
      Straż Miejska to jakaś farsa. A sąsiedzi to zmora niewinnych ludzi :/
      • hebioran Re: Problemy z sąsiadką 29.12.05, 16:21
        tu sie nie zgodze ze straza miejska... nalezy dzwonic na policje ile sie da...
        hasaluja =dzwonisz, dalej halasuja =dzwonisz nadal - osoagasz w ten sposob dwa
        efekty: 1) duza liczba zgloszen - co jest wewnetrznie skontrolowane 2)
        policjanci/ czy szeryfowie (SM) maja ciebie dosc i zareaguja abys juz wiecej
        nie dzwonila.

        donos do US to dobry pomysl i zasluga dla panstwa = podatki trzeba placic...

        jednak nalezy pamietac ze zycie w miescie wiaze sie z halasami od sasiadow. U
        mnie w bloku np. mam tak, iz ja slysze sasiadow z gory, a sasiadka z dolu
        slyszy mnie.. sorki ale tak jest i nie widze powodu zebym musial we wlasnym
        domu stresowac sie co uslyszy kobieta z dolu (zreszta bardzo mila), ale tez
        staram sie po 22 zbytnio nie halasowac, jednak pewnych rzeczy nie przeskocze.
Pełna wersja