Gość: radykał
IP: *.acn.waw.pl
29.11.05, 13:48
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2885874.html
W USA, Kanadzie, Holandii prowadzi się statystyki ataków ludzi przez psy.
Wysnuto z nich ciekawe wnioski, z którymi powinni zapoznać się wszyscy ci,
którzy mają lub będą chcieli mieć psy.
Najczęściej do tych tragicznych wypadków dochodzi w domu lub na placu przed
domem. Z kanadyjskich badań wynika, że do pogryzień dochodzi najczęściej w
domu, w lecie, po południu (między godz. 16 a 20). Ofiarą pogryzień padają
członkowie rodziny, w której jest pies, lub ich znajomi. Niestety, gros ofiar
to dzieci, dwa razy częściej są to chłopcy (zwłaszcza w wieku między 5. a 9.
rokiem życia) niż dziewczynki.
W 77 proc. częścią ciała kąsaną przez zwierzę jest twarz (wyjątkiem są
listonosze, których w 97 proc. przypadków psy gryzą w nogi). Zwierzęta ranią
zwykle usta, nos i policzki.
Jeśli chodzi o psy: częściej atakują samce (zwłaszcza niekastrowane) niż
suki, zwykle są to młode zwierzęta, w wieku między 1. a 5. rokiem życia. W
statystykach pogryzień królują: w USA - pit bulle i ich mieszańce,
rottweilery, owczarki niemieckie; w Holandii - rottweilery, golden retrievery
i labradory. Groźne są też mieszańce różnych ras. O tym jednak, jak
nieprzewidywalne są zwierzęta, świadczy jeden z tragicznych wypadków w
Stanach Zjednoczonych. 6-tygodniowe dziecko zostało śmiertelnie pogryzione
przez pomeraniana (szpica karłowatego), malutkiego, ważącego ok. 2 kg pieska.
Zwierzę zostało w pokoju na chwilę z dzieckiem, gdy opiekujący się nim wujek
wyszedł do kuchni, by przygotować dla niemowlęcia butelkę z mlekiem.