Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólnych...

05.02.06, 22:26
przynajmniej w kwestii rozliczen za wode mozna uniknac konfliktow
-zakrecic wszystkim
w sumie to rozwiazanie nie bedzie sie w drastyczny sposob roznic od metod
rozwiazywania przydzialu na pokoje rodzinom mieszkajacym obok-przynajmniej
nie jest glupsze
a rada na pszyszlosc-nalzey budowac mieszkania o rownych powierzchniach-tzn
20 m2,30 m2 ttd
bo przeciez jak beda robic wieksze o centymetr ,czy dwa to znow beda problemy

ps.staralem sie napisac cos glupiej brzmiacego niz to co mozna przeczytac w
tym artykule-bron Boze nie chodzi mi o autora
chyba jednak nie umiem
    • sneaker Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny 06.02.06, 09:49
      Można też wykupić sobie mieszkanie, jedna rodzina wykupi jeden pokój, druga
      wykupi drugi...

      Mrożek się kłania do spółki z Bareją.
    • Gość: El Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 09:58
      Nie sądziłam, że w dzisiejszych czasach dokwaterowywanie obcych ludzi do
      mieszkań nadal jest możliwe. Moja rodzina to przeżywała do końca lat 60-tych.
      Dzięki uporowi rodziców udało się jednak uciążliwych lokatorów pozbyć
      (mieszkanie należało przed wojną do rodziny ojca). Wydaje mi się, że od lat 70-
      tych nie było już nowych dokwaterowań. A teraz wróciło stare? Zgroza!!! To się
      nadaje do telewizyjnego Ekspresu Reporterów (wtedy, w latach 60-tych to właśnie
      Radio i Telewizja nam pomogły). Wiadomo przecież, że na takie wspólne lokale
      godzą tylko ludzie z marginesu, lub w beznadziejnej sytuacji życiowej.
      Współczuję mieszkańcom, moje dzieciństwo pełne było lęku, właśnie przez
      sublokatorów (pili, bili, straszyli, że to oni nas wyrzucą). Nagłośnijcie w
      mediach! To działa!
      • osservatorepolacco to nie sublokatorzy! 06.02.06, 10:56
        To nie jest kwestia sublokatorów - tacy najemcy mają oboje te samo prawo i
        oboje mają do niego tytuł prwany - wynajmują 2 części tego samego lokalu.

        To straszna bzdura - ale takie sa przepisy.
        • Gość: Welarg Re: to nie ludzie, to wilki, panie prezesie IP: *.itb.pl 06.02.06, 17:12
          Łezka się w oku kręci:
          "Nie czerń to - bracia robociarze,
          powstańcy, bolszewicy,
          żołnierze, chłopi, marynarze"
          i PiSu zwolennicy.
    • Gość: Kopernika 4 Kopernika 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 11:00
      Za ten bajzel należy podziękować - jak zwykle - Lechowi Kaczyńskiemu.
      On prawie nic dobrego nie zrobił w stolicy; jakim cudem został Prezydentem RP???
      Wracając do tematu: w budynku komunalnym przy ul.Kopernika 4, na pierwszym
      piętrze, jest 20-kilkumetrowy, samodzielny lokal, pusty od prawie 12 lat: to
      kolejny, typowy przykład marnotrawstwa i olewania mieszkańców Warszawy przez
      kolejnych Prezydentów i Burmistrzów.

      Dziękuję Wam, nieudacznicy >>> www.pis.org.pl
    • Gość: urzędnik Tytuł jest błędny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 11:01
      To nie ratusz ustala ustala prawo miejscowe ale Rada Warszawy. Nie urzędnicy
      ratusza są więc winni ale radni...
    • kazuyoshi78 Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny 06.02.06, 15:03
      Strasznie to przykre, że w domach, które przed wojną były porządnymi
      kamienicami z elegenckimi mieszkaniami, osiedlono później (i nadal sie często
      soiedla) jakichś prymitywów, a porządne mieszkania podzielono na ciasne klitki.

      W efekcie budynki, które mogłyby być perłami architekotnicznymi, straszą
      zrujnowane i nikt o nie nie dba, nie mają prawdziwych gospodarzy.

      Nie dałoby się chociaż do gomułkowksich bloków przesieldić tej hołoty?
      • Gość: maxio Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 21:14
        Strasznie to przykre, że w parkach miejskich, które przed wojną były elegenckimi
        miejscami wypoczynku mieszkancow Warszawy, zdemontowano ogrodzenia i pozwolono
        na panoszenie sie (i nadal sie często pozwala) jakichś prymitywów, a porządni
        ludzie nawet boja sie zagaladac do tych miejsc.

        W efekcie parki, które mogłyby być perłami architekotnicznymi, straszą
        zrujnowane, sa miejscami terroru uprawianego przez meneli i gangi mlodocianych
        wyrostkow.

        Nie dałoby się chociaż ogrodzic Parku Skaryszewskiego a holota z gomułkowksich
        bloków moglaby sie wciaz bawic na nieogrodzonych wygonach nad Wisla?

        Tak, kazuyoshi - pelno jest pozostalosci komuny w naszym miescie.
    • Gość: Darek Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny IP: *.aster.pl 06.02.06, 19:38
      Propozycja przetargowa brzmi rozsądnie. Za jedno duże na marszałkowskiej można
      kupić 2 na Tarchominie i jeszcze górką niemało zostanie. Fakt, że to już nie
      będzie centrum, ale za to samodzielne lokum. Brawo Pani Mira. Jedna myśląca się
      znalazła. Może by burmistrza do niej na nauki posłać, bo taki bidula bezradny
      jak prawdziwy radny? Ale legitymacja partyjna w kieszeni (kto zgadnie której
      jedynej słusznej partii?)zwalnia chyba z myślenia. Posada i tak jest pewna.
      Pozdrawiam
      -----------------------------------
      Chciałem przed emeryturą dożyć normalności. Ech.
      • jawix Re: Życie w kołchozie - Śródmieście pełne wspólny 17.02.06, 11:31
        Jakbym wam opowiedzial o pustostanach ktore wizytuje przy okazji awarii (jako
        administrator z ramienia Wspolnoty wraz z administratorem z ADK) o tych piecach
        kaflowych (po prostu bezcenne), o sztukateriach na sufitach w mieszkaniach
        komunalnych, o powierzchniach rzedu 120-130 m2 i pieknych parkietach z XIX
        wieku to by wam wlosy deba stanely - nie tylko na glowie...eh....
    • Gość: rsagan Sprzedać i wybudować tańsze na przedmieściu IP: *.u.mcnet.pl 17.02.06, 16:26
      Trudno uwierzyć że kołchozy dalej istnieją w 21 wieku, prawda? Nie moge
      zrozumieć władz miasta: jak im się kalkuluje trzymanie kołchozów w śródmieściu,
      gdzie w fatalnych warunkach gnieżdzą się kolejne pokolenia 'komunalnych', skoro
      mieszkanie w centrum mogą sprzedać za ciężkie pieniądze na wolnym rynku a za to
      wybudować bloki komunalne na przedmieściu.

      Dlaczego większość podatników musi mieszkać na Ursynowie, Bemowie czy Bródnie
      bo ich nie stać na środmieście a Śródmieście pozostaje w dużej części
      komunalne?

      Przecież gdyby np. 100 metrowe mieszkanie w kamienicy sprzedać na przetargu po
      5000 zł za metr kwadratowy (czy trudno bedzie znalezc kogoś kto będzie chciał
      zamieszkać za tą kasę w apartamencie ze stiukami, zabytkowymi piecami kaflowymi
      i parkietami pałacowymi? wątpię), to za 500.000 zł na pewno da się zbudować na
      miejskim gruncie na przedmieściu (np. we Włochach, na Siekierkach, na dalekiej
      Woli, gdziekolwiek gmina ma grunty poza centrum) osobne mieszkanie dla każdej z
      rodzin!

      A jeżeli jeszcze całą kamienicę w centrum najpierw - przed sprzedażą - by się
      odremontowało - kto wie może burmistrz dostałby z 10 czy 15 tysięcy od metra?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja