Co się stało z kotem Docentem z wystawy w księg...

IP: *.aster.pl 07.06.06, 00:04
Ktoś zrobił z niego KOTleta...
    • obalmykaczyzm Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi 07.06.06, 00:12
      Z opisu wnosze, ze nie mial obrozki z medalikiem? To zgroza. Kazde zwierze
      powinno nosic medalik z imieniem, telefonem domnowym i telefonem weterynarza.
      Nie zaopatrzenie kota w obrozke z medalikiem jest szcztem braku
      odpowiedzialnosci za zwierze.
      Mam nadzieje, ze Docent sie znajdzie. A jak wroci, prosze mu narychmiast
      zamowic medalik.
      • Gość: sasiad Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 02:11
      • Gość: sasiad Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 02:12
        mial obrozke z malenki dzwoneczkiem..biedny kot..ofara ludzkiej bezmyslnosci
    • Gość: uho Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.chello.pl 07.06.06, 01:02
      to napewno straszny Norbi musial go zlikwidowac ...bo to nie Grabunio omija
      koty to koty omijaja jego .....ale z niego chuck:)
    • Gość: sasiad Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 02:11
      niestety uwazam ze pan z ksiegarni i cala obsluga ma lekkmyslne podejscie do
      ktoa..traktuja to jako maskotke..a nie jak zwierzaka ktory wymaga opieki

      mieszkam w sasiedztwie i w sobote okolo 19 spotkalem docenta walesajacego sie
      pod okanmi UPR w kamienicy obok podszedl do mnie jak to czesto robil jak
      odwedzalem ksiegarnie..zastanawialem sie co robi na "wolności"....w weekendowe
      wieczory odwiedzalem go pod oknem biura ksiegarni przez ktore tesknie wypatrywal
      towarzystwa...szedl za mna i nawet dzwonilem do przyjaciela zapytac sie co robic
      czy zabrac go czy moze swiadomie zostal wypuszczony i ma droge powrotu..w koncu
      czmychnal w krzaki...

      co do opieki, ja mam sam koty i ja niepokoilbym sie jesli mojego kota nie byloby
      godzine a tu od piatku a pan zawiadami we wtorek ze zniknal..szczerze mowiac
      uwazam ze czesciowa poniosza wine za zagubienie poprzednije kotki...prosze wiec
      bardzo pana z ksiegarni niech nie robi sobie darmowej reklamy kotem ktorym nie
      umie sie zajomowac i nie bierze kolejnego..bo kolejne nieszczescie
      gotowe..trzeba umiec przyjac wspolodpowiedzialnosc za swojego podopiecznego..i
      pilnowac szczegolnie w centrum miasta...

      naprawde zla mi kota i wstyd mi za wlasciciela ksiegarni i jego bezmyslnosc

      w razie checi kontakto zostawiam adres mailowy thalys@o2.pl

      i mam nadzieje ze docent wroci
    • Gość: jam nik koty są niewierne i niemądre! Czas na psa! IP: *.jjs.pl 07.06.06, 08:19
      kiedy wreszcie ta prosta i oczywista prawda do nas dotrze?
      • Gość: blablablabla koniecznie spraw sobie psa.. IP: *.matrixnew.pl / 193.0.236.* 07.06.06, 10:38
        ciekawe czy bedziesz po nim gówna sprzatac
    • Gość: Tomek EEEEEEeeeeeeee IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 09:46
      Na dziwki poszedł
    • Gość: blablablabla Młody kocur zniknął... IP: *.matrixnew.pl / 193.0.236.* 07.06.06, 10:36
      czy to takie dziwne? Mole książkowe tego nie rozumieją, ze w pewnym wieku facet
      musi poszukać czegos innego niz tylko ksiazki.. :-)))
    • Gość: ulas Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.acn.waw.pl 07.06.06, 11:46
      Nie bądź trywialny...
      • Gość: Wacek Maupa Na przeciwko są wietnamskie bary. Oni mają święta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 12:28
        ...
    • Gość: mary zpakamery Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.szpitalna.ngo.pl 07.06.06, 13:29
      a ja wam mówie ze on nic tylko na "kociedziwki" poszedł w końcu to młody kocur
      i na dodatek nie kastrat!
      • annaszczurek Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi 07.06.06, 17:23
        Mam nadzieję, że się znajdzie- dobrze by było obejść miejsca kociego karmienia
        i popytać dokarmiające kociary. Koty potrafią włóczyć się po parę dni, ale
        wbrew pozorom nie zawsze umieją trafić do domu. A może ci, którzy tak świetnie
        bawią się na forum, wyobrażą sobie, jak im ginie ukochane stworzenie?
    • tomoe nieodpowiedzialny właściciel 07.06.06, 15:58
      Kot w centrum miasta, przy ruchliwej ulicy W ŻADNYM WYPADKU nie powinien
      opuszczac księgrni bez opieki. Najwyraźniej jego własciciel nie ma wielkiego
      pojęcia o tych zwierzętach, o czym świadczy tez fakt, ze nie zapewnił
      bezpiecznego schronienia stareńkiej rezydentce na czas remontu. Czy pomyślał, ze
      spokojnej leciwej kici cały świat się zawalił? Co zrobił, zeby zapewnić jej
      bezpieczeństwo? Jaki był jej los? A teraz? Pożałuje przez pare dni i weźmie
      sobie następną "reklamę"? Czy akurat kotu się uda, wróci za tydzień a właścicel
      dalej będzie go beztrosko wypuszczał. Byłąm w tej księgarni zimą, widziałam
      kotka, był chudy jak szpilka. Czy był szczepiony chociaż? Czy właściciel
      pomyślał o kastracji, żeby ograniczyć kocurzą skłonnosć do wędróewk i zapobiec
      pomnażaniu zastępów bezdomnych kociąt w okolicy?
      a "Wyborcza" jeszcze robi temu panu darmową reklamę... Zamiast robic cyrk wokół
      wyboru imienia, powinniście zając się tym, czy kot jest pod właściwą opieką,
      bezpieczny, szczepiony i prawidłowo karmiony - to chyba byłoby dla niego
      ważniejsze, prawda?
      Wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę "www.miau.pl", tam jest forum
      dyskusjne, dział "Koty", na górze stały watek "Kocie ABC" o odpowiedzialnej
      opiece nad kotem. Bardzo ważny tekst, obalający wiele mitów na temat kotów.
      Szczególnie właścicelowi ksiegarni by się przydało...
      a i wszystkim znajomym autora atrykułu, którym koty spadały z okien i balkonów i
      ginęły. Kot niestety nie jest zwierzęciem fruwającym, o czy wielu ludzi zdaje
      się nie pamiętać. Koty moje i moich znajomych z okna nie wypadną, bo mamy
      zabezpieczenia, a na spacer wychodzą na smyczy, wiec nie grozi im rozjechanie
      przez samochód, agresja ludzi i psów i inne nieszcześliwe wypadki. Bądźmy
      odpowiedzialni za swoje zwierzęta!
      w życiu nic nie kupię w tej księgarni.
      • Gość: paj-hi-wo Cieciecina fsosie slodkokfasny IP: 212.180.160.* 07.06.06, 20:18
        Docent dobja cieciecina.
        Bar li-peng zapjasia!
      • Gość: kaczkiprecz Re: nieodpowiedzialny właściciel IP: *.in-addr.btopenworld.com 08.06.06, 00:13
        Tomoe - a man (a woman?) after my own heart. Dokladnie tak jak mowisz. Jestem
        za wypuszczaniem kotow na ulice (bezpieczenstwo bezpicezenstwem, a jakosc
        kociego zycia tez jest bardzo wazna), ale kot musi byc dobrze "oznakowany" - to
        znaczy ktokolwiek go znajdzie musi wiedziec jak odnalezc wlasciciela. Tak samo
        jesli kot jest np potracony przez samnochod i jakas dobra dusza zawiezie go do
        wtereynarza, to weterynarz musi wiedziec kogo powiadomoc o nieszczesciu i
        stanie zdrowia kota. Dlatego tak wazne sa obrozki z medalikami - z adresem
        zarowno domowym kota jak i jego weterynarza.
        I bardzo popieram kastracje czy sterylizacje - to jest podstawowa rzecz jesli
        nie chcemy pomnazac poglowia bezdomnej zwierzyny.
    • jaskra86 nieodpowiedzialność 10.06.06, 09:29
      kota trzeba pilnować, ajkby miał właściwa opieke to by nie zginał. Ciekawe, gdzie kot sie podziewał po zamknięciu księgarni...sklep to nie jest dobre miejsce dla zwierzęcia, taki wypadek był tylko kwestia czasu. mam nadzieję, że sie znajdzie (koty czasem wracały nawet po kilku miesiącach) i że ten incydent czegos nauczy jego włascicieli- kot to nie ejst żywa reklama, tylko obowiązek i odpowiedzialnosc:-(
    • Gość: Zewa Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: *.pools.arcor-ip.net 10.06.06, 11:23
      Rece opadaja...
      Odpowiedzialnosci troche!!! Zamiast pisac pol zartem o wycieczkach i skokach
      spadochronowych kotow, moze by tak zabezpieczyc balkony i okna???
      JESTES ODPOWIEDZIALNY ZA TO CO OSWOILES.
      Biedny Docent i biedna 15-letnia kicia... zaginela podczas remontu... i tyle :(
      A gdyby Wam tak dziecko podczas remontu zaginelo? Ech...
      KOT TO NIE ZABAWKA I NIE MASKOTKA!!!
      TO ZYWA, CZUJACA ISTOTA.
    • Gość: ;-) Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi IP: 81.210.116.* 13.06.06, 12:59
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3410806.html
      • tomcio6776 Re: Co się stało z kotem Docentem z wystawy w ksi 13.06.06, 22:54
        Całe szczęście.Dobrze że nie sprawdziła się większość postow "czarnowidzów".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja