bodziuvv
18.07.06, 13:46
Wczoraj w poniedzialem ok. godz.17 bylem swiadkiem budzacego odraze zdarzenia.
Na rogu ul. Andersa i Anielewicza mlody krepy nastolatek ok 16 l. podnosil za
smycz i obroze mlodego ale sporego "lisowatego" psa koloru bialego , w
powietrzu obracal nim i ciskal conajmniej 3 krotnie kregoslupem o udeptana
ziemie. Przyznam sie 1szy raz widzialem taki akt brutalnosci "na zywo" w
srodku miasta i wstyd mi , ale popadlem w takie przerazenie ze nawet nie
wydarlem sie na tego psychola, bez zahamowan w agresji. Niestety najblizsi
ludzie stali na przejsciu na swiatlach przez ulice Anielewicza i nie b.moglem
liczyc na jakiekolwiek poparcie. Nie wiem ile takich rzutow wytrzymuje nerw
kregowy przecietnego psa, ale moze ktos o wiekszej tezyznie fizycznej , lub
organa porzadkowe zauwaza tego wyrodka ludzkiego i odbiora mu psa (tego lub
nastepnego) a jego samego zaaresztuja. Wspolwinny psiego cierpienia.