Gość: Paweł Kierski
IP: *.arcabit.com
27.07.06, 08:13
"A ekspedientki sklepu Esprit opowiadają, że informacja o zagrożeniu nie
zrobiła na klientach wrażenia. - Niektórzy płacili za zakupy, inni nadal
mierzyli ubrania - mówi Agnieszka. - Jedna klientka powiedziała nawet, że się
nie boi, bo była u wróżki i wie, że będzie długo żyła."
Prawdziwie bohatersko-polska-mołojecka postawa... Ręce opadają. Gdyby było
coś bardziej poważnego, to pewnie rodziny by płakały, że ewakuacja była źle
prowadzona. W Polsce chyba nikt nie uwierzy, że ktoś może mieć rację
ostrzegając o niebezpieczeństwie. "O! Bomba? Też chcę zobaczyć!".
Inna sprawa, że personel sklepu powinien być szkolony na takie okazje i być
bezwzględnie stanowczy - wyjmować towar z rąk, zamykać kasy, odmawiać
sprzedaży i spokojnie wyganiać klientów.