Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmieściu

IP: *.225.121.217.bait.pl 15.09.06, 23:02
Kolejny przejaw radosnej tworczosci polskich "inzynierow" drogowych. Takich ilosci znakow jak w
Polsce osobiscie nie widzialem NIGDZIE na Swiecie. Modne ostatnio UK ma wlasciwie dwa znaki
drogowe - ograniczenie predkosci i rondo. Na pewno nam "inzynierow" nie zabraknie - przy ich
umiejetnosciach raczej Brytyjczycy niechetnie ich zatrudnia.
    • Gość: p Bezguście w postPRLu ma się dobrze IP: *.chello.pl 15.09.06, 23:06
      Przyczyna jest prosta. Do dużego miasta ludność napływowa przynosi wzorce ze
      wsi. Wieś jest piękna i Ci ludzie też są na pewno piękni i dobrzy, ale miasto
      rządzi się innymi prawami estetycznymi.

      Polecam naszym decydentom uważniej rozglądać się po miastach uważanych za
      piękne (nie tylko zachodnich, wystarczy Praga i Budapeszt). Niech się zabawią
      w "znajdź 10 różnic"
    • Gość: Marcin Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmieściu IP: *.aster.pl 15.09.06, 23:49
      Umieszczanie dużej liczby znaków czy tablic informacyjnych jest bez sensu, bo
      kierowca ma ograniczoną percepcję i nie jest w stanie odczytać w krótkim czasie
      wszystkich znaków. Ba, to może być niebezpieczne, bo kierowca może
      zarejestrować mniej ważny znak, a pominąć ważniejszy.
    • Gość: Ted Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmieściu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 10:59
      Faktem jest, ze liczba znakow drogowych w Polsce jest znacznie wieksza niz w
      innych krajach. W duzym stopniu jest to wina prawa o ruchu drogowym. W innych
      krajach jest wiecej zasad generalnych, znaki ograniczaja sie do ustalania
      lokalnych uwarunkowan. Na pewno problemem jest tez nadgorliwosc polskich
      inzynierow. Np. w innych krajach na ulicach dwujezdniowych nie stawia sie na
      kazdym skrzyzowaniu nakazu jazdy prawa jezdnia i zakazu lewa, a kierowcy jakos
      wiedza ktoredy jechac. W UK o zasadach parkowania informuja pasy malowane
      wzdluz krawedzi.
      • Gość: Wojtek sz. Re: Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmie IP: *.sds.uw.edu.pl 16.09.06, 12:37
        W końcu Pan Domaradzki zrozumiał, że w Warszawie nie rządzą uzytkownicy 9np.
        Kierowcy czy rowrzyści), ani jak sie okazalo nie architeksci, ale drogowcy!!!
        Na Krakowskim powinno być jak najmniej znakow, ale to nie oznacza, ze droga
        będzie źle oznakowania. Przeciez bardzo duzo znaków pionowych ma zamienniki w
        postaci znaków poziomych w jezdni. Poza tym przecież samo architektoniczne
        ukształtowanie ulicy powinno podpowiadac, że tu jest parking, tu ulica, tu
        chodnik etc. Tylko zly architekt mowgły zaprojektować to tak, że nie wiadomo co
        jest co i potrzebna jest do tego oddzielna "legenda" w postaci znakow
        drogowych. Noc hyba, że drogowcy uznali, że Domaradzki to dyletant.
    • kazuyoshi78 Re: Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmie 16.09.06, 15:45
      Mnie zawsze rozśmiesza znak drogowy z narysowanym tunelem przed wjazdem do
      tunelu na Trasie WZ. Czy mam rozumieć, że gdyby nie ten znak, kierowcy w życiu
      nie zorientowaliby się, że wjeżdżają do tunelu?
      • gdabski Re: Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmie 16.09.06, 17:02
        Raczej nie wiedzieliby, że mają włączyć światła ;)

        /Gdabski
    • Gość: Damian Panu Galasowi proponuję wyjazd do Hamburga IP: *.compi.net.pl 16.09.06, 17:48
      Polska przez ludzi odpowiedzialnych za drogownictwo jest krajem dla debili
      motoryzacyjnych. Liczba znaków drogowych stawianych bez sensu, powtarzanych co
      kilkanaście metrów to istny horror.
      Ograniczenie prędkości, zakaz zatrzymywania, przejście dla pieszych i droga dla
      rowerów to są w zasadzie wszystkie znaki w Hamburgu. I stawiane jeden raz - w
      ściśle określonym przepisami miejscu.
      Polska i Warszawa to kraj na peryferiach świata.
      System oznakowania miejsc parkingowych ze znakami na początku i końcu zatok to
      wymysł idiotów. W normalnym kraju jest zaznaczony obszar płatnego parkowania i
      to wystarcza. Zakazy ruchu ciągników w centrum miasta mają chyba zapobiec
      najazdu rolników na Warszawę. Uważam, że należy dokonać przeglądu - połowę
      znaków można usunąć.
    • Gość: abc Każdy chce jak największy kawałek tortu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 20:26
      Każdy chce jak największy kawałek tortu dla siebie, przy okazji przebudow.
      Co z tego że znaki nie są potrzebne, trzeba będzie za nie zapłacić...
      A tam już sobie "drogowcy" odpowiednio podzielą zyski.

      Przecież taki znak poziomy to jest tylko trochę farby, nic to nie kosztuje.
      A taki pionowy, to musi być atestowany itp. Stal teraz w cenie..

      Ale może być ciekawie :) Tak nowocześnie.

      Las na Przedmieściu.
      Las znaków.
    • boski_odys Inżynieria ruchu w Polsce 17.09.06, 00:28
      To w zasadzie temat na osobny wątek na forum - artykuł - białą księgę czy co
      tam jeszcze...
      Znaki poziome i pionowe są stawiane wszędzie bezmyślnie, chaotycznie,
      nadmiernie.
      Trudno doprawdy znaleźć odcinek drogi, na którym nie obowiązują zadne
      ograniczenia. Znaki ukryte w koronach drzew, ustawiane w nieprzepisowych
      odległościach od skrzyżowań - to normalka.

      Ograniczenia prędkości - osobny rozdział:
      W świetle kodeksu powinny oznaczać prędkość, której przekroczenie jest
      niebezpieczne niezależnie od warunków pogodowych i jakości pojazdu. W końcu
      kodeks mówi o dostosowaniu prędkości do warunków, ale zawsze poniżej
      ograniczenia. Jaka jest rzeczywistość - każdy sam widzi. Większość zakrętów
      wyprofilowanych do jazdy z prędkością 60km/h ma znak 40. Są jednak też miejsca
      zabójcze, znane zazwyczaj miejscowym, gdzie prędkosć 40, widniejąca na takim
      samym znaku jest zbyt wysoka nawet dla dobrego kierowcy.
      Jeśli na 4-pasmówce zrobi się dziura, drogowcy stawiają znak ograniczenia.

      Gdy zdarzy się tam wypadek słyszymy, że przyczyną była zbyt wysoka prędkosć,
      niedostosowana do warunków drogowych.

      Kochani drogowcy - mam rozwiązanie waszych problemów.
      Ustawie wszędzie, na wszystkich drogach znaki ograniczenia do 10 (słownie:
      dziesięciu) km/h.

      Wtedy będziecie spać spokojnie, zapewniwszy bezpieczeństwo na drogach.
      Gdy to się okaże mało skuteczne, można przypomnieć angielskie prawo czerwonej
      flagi. Winnymi wszystkich wypadków staną się piraci drogowi, przekraczający
      prędkość. Wy zaś staniecie się słynni na cały świat.
    • Gość: Damian Kodeks drogowy a znaki drogowe IP: *.compi.net.pl 17.09.06, 08:35
      Kodeks drogowy reguluje postępowanie uczestników ruchu. Znaki drogowe natomiast
      powinny nakazywać, ostrzegać, informować w sytuacjach tego wymagających.
      W Polsce znaki drogowe zastępują opisane już w kodeksie drogowym postępowanie
      jak też zdrowy rozsądek. Co gorsza ustawiane są niezgodnie z wymaganiami
      rozporządzenia o znakach drogowych.
      Przykład:
      1. Pileckiego na skręcie z Puławskiej (od strony Piaseczna) ustawiono ja jednym
      słupie znak "Ustąp pierwszeństwa przejazdu" i "Nakaz jazdy w prawo". Obydwa bez
      sensu - postepowanie wynika w sposób oczywisty z przepisów kodeksu drogowego.
      2. W mieście znajdują sie setki znaków informujących o stacjach benzynowych,
      myjniach, warsztatach samochodowych, wulkanizatorach. Przecież tych usług jest
      bez liku, nie treba ustawiać nikomu niepotrzebnych znaków.
      3. W Piasecznie na Puławskiej przy Energetycznej jest znak "Stacja benzynowa -
      100m" - gdy w rzeczywistości stacja jest przy jezdni, tuż obok znaku - do
      dystrybutora jest max. 20 metrów.
      Wniosek - znakami zajmują się ludzie albo niedokształceni albo bezmyślni i nie
      ponoszący odpowiedzialności za swoje postępowanie.
      I co do ograniczeń prędkości - w centrum są ulice gdzie powinno obowiązywać nie
      50 a 30-40 km/godz a na dwujezdniowych, bezkolizyjnych wielopasmowych nie 50-60
      a 70-80. Np. w Dolinie Służewieckiej na wysokości Ursynowa jest 60 a powinno
      być raczej 70.
      Na Puławskiej na wysokości Wyścigów jest 50 a powinno być 60-70.
      Proponuję ludziom z Ministerstwa, GDDKiA i ZDM tygodniowe szkolenie w Niemczech
      i nawet na Słowacji - tam nie ma takiego chaosu i bzdur.
      • Gość: typowy Re: Kodeks drogowy a znaki drogowe IP: *.aster.pl 17.09.06, 14:20
        Zgadzam sie z wami. Ale to jest jeszcze inny problem. U nas nie ma zaufania do
        człowieka. Problem jest szeroki, ale ograniczmy sie do kierowców. Wlasnie
        wrócilem z Irlandii, gdzie na drogach krajowych, ktore czasami przypominaja
        nasze osiedlowe (i jeszcze w gorach na dodatek) widnieja ograniczenie do 100
        km/h. Oczywiscie nie da sie taka droga jechac czasami szybciej niz 60 km/h ale
        wlasnie W tym rzecz, ze ja bedac kierowca widze jaka jest droga, ze sa zakręty,
        pada deszcz itp i ograniczam predkosc, przeciez mam rozum. Gdy wjezdzamy do
        jakies wsi na drodze jest napis ZWOLNIJ, i juz, wiec zwalniam bo widze ze
        powinienem w tym miejcu uwazac, albo BARDZO WOLNO, no wiec jeszcz bardziej
        zwalniam, ale ile to zalezy ode mnie. Samochody sa rózne, pogoda jest różna,
        samopoczucie jest rózne itp, itd. Po prostu ZAUFANIE, TO PRZECIEZ NASZE DROGI,
        KIEROWCOW, OBYWATELI, WIEC MY POWINNISMY SOBIE USTALAC PRAWA NA ZDROWY ROZUM,
        moze w referendach lokalnych, nie wiem, A NIE URZEDASY BEZ ZADNYCH KONSULTACJI
        SPOLECZNYCH.
      • Gość: zubaran1 Re: Kodeks drogowy a znaki drogowe IP: 83.14.217.* 17.09.06, 17:05
        Nie kodeks drogowy, a Prawo o Ruchu Drogowym.
    • Gość: Olaf Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmieściu IP: 193.108.194.* 18.09.06, 09:17
      Witam,
      Nie rozumiem o co kruszyć kopie, w końcu znajomi drogowców tzn wytwórcy znaków
      drogowych muszą też zarobić. Nawiasem mówiąc przykład lasu znakow mamy już w
      Wawrze a dokładniej na ul. Mrówczej. Ale fakt faktem nikt nie przestrzega tych
      znaków.
      Żyjemy w dziwnym kraju, gdzie teoria w sposób znaczący odbiega od praktyki.
    • bala333 Re: Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmie 18.09.06, 09:43
      Nie rozumiem jak Kopernika ma stracic lacznosc z Krakowskim Przedmiesciem.
      Przeciez Kopernika jest rownolegla do Nowego Swiatu i nigdy lacznosci z
      Krakowskim Przedmiesciem nie miala. Czy moze cos mi umknelo?
    • Gość: jarek Re: Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmie IP: 159.50.101.* 20.09.06, 05:31
      Malo podrozowales.
    • warzaw_bike_killerz Lobby producentow znakow drogowych nie spi. 25.09.06, 13:29
      Zglasznie uwag smieszne.. ha ha ha.. jak to nasz prawy i sprawiedliwy nazywa?
      Uklad? Czy jakos tak..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja