Dodaj do ulubionych

Jazda na czas w warszawskich korkach

IP: *.chello.pl 04.09.08, 21:29
E tam, po grzyba jechać z Marszałkowskiej do Grota przez Konwiktorską??
Moim zdaniem, prędzej byłoby dopchać się do Wisłostrady przez Al.
Jerozolimskie lub Książęcą. A jak już Andersa, to walić dalej prosto do pl.
Wilsona i w Krasińskiego.
Obserwuj wątek
      • robertrobert1 Re: Jazda na czas w warszawskich korkach 06.09.08, 13:52
        Gość portalu: al napisał(a):

        > zaraz trawaj co 4 minuty w godzinach szczytu to smiech na sali.
        > Biorac pod uwage ilos pasazerowm tramwaj powinny chyba sunac
        niemal
        > non stop w takim miejscu.

        A wiesz ile ludzi jezdzi tramwajami na tej linii? Pewnie nie bo
        przeciez tramwaj jest tylko transportem lokalnym a pod ziemia leci
        metro.

        > Nie dziwie sie ze ludzie wybieraja wlasne
        > auto.

        Po to aby 2 razy dluzej jechac.
        • Gość: kixx Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.acn.waw.pl 06.09.08, 16:29
          > Po to aby 2 razy dluzej jechac.

          €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€

          aha
          jestes jak Lysek z pokladu Idy
          jestes,a pewnie tez potrzebujesz jechac tylko na trasie metra,czyli
          zaladunek,przejazd,wyladunek
          wyobraz sobie,ze sa tacy,ktory jezdza jeszcze w inne rejony miasta
      • Gość: mx1000 Re: HGW obiecywała 7 linii SKM w 8 lat IP: *.vigo.com.pl 05.09.08, 08:49
        A co zaczął Kaczor? Bo jakoś nie potrafię skojarzyć inwestycji zaczętej przez
        niego innej niż Muzeum Powstania?
        HGW jak i Kaczor też nie wykazuje zbyt dużej aktywności w temacie inwestycji
        drogowych - no może trochę remontów (uciążliwych niestety strasznie). O moście
        Północnym nadal tylko gadają (Kaczor też tylko gadał).

        Niestety ci którzy cokolwiek budowali w Wawie teraz są ścigani przez prokuraturę
        w aferach łapówkarskich.

        Ale ja już chyba wolę żeby brali w łapę i budowali mosty, niż nie brali i nie
        robili nic.
        • blendyks Re: HGW obiecywała 7 linii SKM w 8 lat 05.09.08, 10:03
          Kaczor utworzył jedną linie SKM na nieco chybionej trasie do
          Międzylesia i zakupiono do jej obsługi tylko sześć pociągów czyli
          połowe potrzebnych. Za HGW zmieniono trasę i zakupiono więcej
          wagonów. Ale to ciągle jedna linia. Drugą linię przewiduje się
          utworzyć w roku 2010/2011 na Okęcie - tylko dla tej trasy przewiduje
          się obecnie ogłoszenie przetargu na wagony.
          A przewidywano SKM na każdej linii kolejowej wiodącej do miasta. O
          realizacji całego swojego planu HGW milczy.
    • mlopaci Polecam inny eksperyment 05.09.08, 10:31
      Autora tekstu zachwycającego się buspasem i dojazdami komunikacją miejską
      zapraszam do zrobienia innego eksperymentu. Proponuję zbadać dojazd z
      podwarszawskich miejscowości komunikacją miejską i własnym samochodem.
      Z mojego domu (trochę za Białołęką) na dolny Mokotów na godzinę 9.00
      - Własny samochód - wyjście z domu 8.15
      - Komunikacja miejska - wyjście z domu 6.50
      - Komunikacja miejska - gdy policja tworzy korki na Płochocińskiej pilnując
      buspasa na Tarchomin - wyjście z domu 6.20
        • lab_rat Re: Polecam inny eksperyment 09.09.08, 10:11
          Nie mógłbyś po prostu napisać komentarza, że rowerem byłoby prościej i szybciej? Musisz jeszcze przy okazji być uszczypliwy w stosunku do innych użytkowników forum? Widziałeś tego człowieka? Skąd wiesz, że ma nadwagę i słabą kondycję? A może jeździ samochodem, bo po drodze do pracy odwozi dzieci do przedszkola/szkoły...

          Cóż, niektórzy, jak ty, mają już tak wyśrubowaną samoocenę, że nic się nie da zrobić. Ciekawe tylko, czy jest ona uzasadniona?
    • Gość: RAdek Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.migutmedia.pl 05.09.08, 11:51
      Zazwyczaj forum pod takimi artykułami zamienia się w walkę zwolenników komunikacji miejskiej z tymi co jeżdżą własnymi samochodami.

      Tymczasem prawda jest jak zwykle po środku. Komunikacja miejska kuleje i z tego powodu duża część osób wybiera samochód. Po prostu jadąc autem dociera się na miejsce szybciej.

      A miasto od wielu lat nie tylko nie radzi sobie z bieżącymi problemami, ale też nie ma koncepcji rozwoju (zwłaszcza komunikacji miejskiej). Tu baty należą się wszystkim ekipom po kolei i bez wyjątku.

      Kilka przykładów:
      - Metro. Kto zaplanował że południowy kraniec będzie się kończył na Kabatach. I co gorsza, że najbliższy Park&Ride dla mieszkańców Piaseczna będzie przy dworcu południowym. Toż to prawie w centrum. Nie można było puścić metra (lub innego czegoś na szynach) po powierzchni aż do Piaseczna?

      - Metro Słodowiec. Co za idiota zaplanował tą stację? Jadąc z Bielan, żeby przesiąść się do metra trzeba pokonać 3 pary świateł, zmieścić się w 50 osób na małej wysepce i drałować do oddalonego 200 m wejścia do metra.

      - Metro. Północny fragment został poprowadzony trasą zaplanowaną jeszcze przed wojną (II, światową). Idzie wzgdłuż niskich kamienic, a omija ogromne osiedla Piaski, Wawrzyszew i Chomiczówka. Najprawdopodobniej okaże się, że dojazd do metra i przesiadka (zwłaszcza jak reszta stacji bedzie wyglądać podobie jak Słodowiec), nie będą się opłacać. Ale za to było taniej.

      - Tarchomin, Białołęka. Brak (szybkiego) tramwaju to totalna porażka. Po prostu brak słów.

      - Pociągi. Centrum Warszawy otoczone jest odwodnicą z torów. Można byłoby ją wykorzystać, żeby część ruchu z komunikacji miejskiej docierała szybko na drugi koniec miasta, w dodatku nie przez centrum

      - Pociągi. Podróż pociągiem z Warszawy Śródmieście do Warszawy Gocławek to 18 minut. Przepraszam, ale szybciej jest tramwajem i autobusem. BTW. Wspólny bilet w końcu obowiązuje?

      - Wisłostrada. Dwie pary świateł pod mostem Śląsko-Dąbrowskim skutecznie blokują ruch. Przed wakacjami korek zaczynał się przy Spójni. W wakacje zostały zakończone prace nad zintegrowanym systemem zarządzania ruchem. Teraz korek zaczyna się przy moście Grota-Roweckiego. Jak na poczcie: prosimy o wyrozumiałość, wdrożyliśmy komputery. 37 baniek w plecy.

      - ścieżki rowerowe. Praktycznie ich nie ma. A jak są to są niekompletne, bez dojazdu, kończą się w polu i są wyłożone FREZOWANĄ kostrą bauma. K**wa, jeżeli już musicie kłaść kostkę, to czemu FREZOWANĄ? Przecież po 15 minutach na takiej kostce ręce mdleją. Poza tym kto je buduje raz po jednej raz po drugiej stronie ulicy? Przykład:

      Aby przejechać z Powstaców Śląskich do Reymonta należy pokonać 5 par świateł, po ulicy 3 pary. W dodatku kolejność cykli świateł dla rowerów układa się tak niefortunnie, że na skrzyżowaniu Reymona i Broniewskiego czeka się 2 pełne cykle.



      Tak więc uważam, że każda grupa mieszkańców dostaje od miasta po dupie po równo i nie ma sensu toczyć wojny o to, kto czym jeździ. Należy zacząć wymagać od miasta, żeby wzięło się do pracy i należy wymagać poprawy sytuacji na "wszystkich frontach".

      Ludzie sami wybiorą czym im się bardziej opłaca jeździć. Sprawna komunikacja miejska na pewno będzie pozytywnym bodźcem do porzucenia samochodu, niemniej jednak o samochody też trzeba zadbać.

      • lab_rat Metro na Bielanach 09.09.08, 10:19
        Mieszkam na Bemowie. Metro miało mi ułatwić życie. W tej chwili do najbliższej mnie stacji - Słodowiec - jest jakieś 10 min. jazdy samochodem. Niestety, dojazd samochodem jest chyba jedyną opcją, ponieważ nie ma żadnego autobusu/tramwaju, którym mogłabym się tam dostać bez konieczności przesiadania i to kilka razy.

        Podejrzewam, że dojazd z np. Chomiczówki jest lepszy, ale pewnie też tylko trochę.
    • kriis.borowski Jazda na czas w warszawskich korkach 05.09.08, 11:59
      "Sprytnie radzą sobie za to kierowcy autobusów - żeby choć trochę nadrobić opóźnienie, wciskają się na siłę z bocznych pasów"

      panie dziennikarzu, "kierowca poruszający się w obszarze zabudowanym, zbliżający się do zatoczki autobusowej ma obowiązek zmniejszenia prędkości lub całkowitego zatrzymania się w celu umożliwienia autobusowi wyjazdu z zatoczki. W przypadku autobusu szkolnego obowiązek wpuszczenia autokaru do ruchu obowiązuje również na terenie niezabudowanym."
    • Gość: Piotr Kierowcy tez nie sa bez winy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 12:05
      Ostatnio wiele osob narzeka na zintegrowany system kierowania
      ruchem.
      Prawdopodobnie system ten nie jest doskonaly, jednak twierdzenie ze
      odpowiada
      on za korki w miescie jest bardzo duzym uproszczeniem. A nawet
      naduzyciem.
      Drogi korkuja sie gdyz natezenie ruchu w ich obrebie wzrasta z roku
      na rok w
      zastraszajacym tempie i juz dawno prekroczylo dopuszczale przez
      logistykow
      wartosci. Trudno sie temu zreszta dziwic. Nowe osiedla wyrastaja jak
      grzyby po
      deszczu. Drog zas (zwlaszcza tych glownych) praktycznie nieprzybywa.
      W niektorych
      regionach nawet ubywa jesli wezmiemy pod uwage liczne remonty i
      modernizacje.
      Do tego nalezy rowniez pamietac, ze wraz ze wzrostem zamoznosci
      naszego spoleczenstwa
      coraz wiecej z nas posiada samochody. (i coraz czesciej z nich
      korzysta)
      Mimo wszystko jednak nie znaczy to, ze jestesmy skazani na korki.
      Zamiast narzekac,
      poprzez swoje wlasne dzialanie mozemy doprowadzic do ich realnego
      zmniejszenia.
      Przedewszystkim powinnismy zastanowic czy na pewno zawsze i wszedzie
      musimy wybierac sie
      samochodem. Czy nie lepiej (i taniej!) byloby dla nas w wielu
      sytuacjach skorzystac z
      komunikacji miejskiej. W koncu czy np. dwudziestokilkuletni student
      naprawde musi dojezdzac
      na uczelnie autem? Czy naprawde musimy korzystac z samochodu udajac
      sie do sklepu oddalonego
      kilkaset metrow od naszego domu?
      Jesli zas juz zdecydujemy sie na auto zastanowmy sie czy naprawde
      koniecznie musimy jechac
      sami czy tez moze moglibysmy zabrac ze soba kogos ze swojej rodziny
      (a moze nawet sasiada).
      Typowym obrazem naszych miast jest sznur samochodow stojacych w
      korku a w kazdym aucie jedna,
      czasem z rzadka dwie osoby. Czy naprawde maz z zona, oboje jadacy do
      pracy w centrum, musza
      jechac na dwa samochody? Czy naprawde ich syn musi jechac na
      uczelnie (rowniez w centrum)
      wlasnym pojazdem zamiast zabrac sie z nimi? Mysle, ze naprawde warto
      sie nad tym powaznie
      zastanowic.
      Bardzo duza role w tworzeniu sie korkow odgrywa rowniez plynnosc
      jazdy poszczegolnych
      kierowcow. Bardzo wielu z nas narzeka na korki. Jednoczesnie jednak
      bardzo wielu z nas
      notorycznie nieprzestrzega przepisow ruchu drogowego. Ciagle
      powszechne jest przekraczanie
      dozwolonej predkosci, przejezdzanie przez skrzyzowanie na zoltym
      swietle, wymuszanie
      pierszenstwa itp. Wszystko to zas skutkuje tworzeniem sie korkow na
      drogach.
      Wystarczy jedna z pozoru nawet blacha kolizja spowodowana przez
      krewkiego wymuszacza
      pierszenstwa czy tez amatora 'zoltych swiatel' aby tworzacy sie w
      godzinach szczytu korek
      w krotkim czasie narosl do katastroficznych rozmiarow.
      Naprawde warto sie nad tym zastanowic i zdjac noge z gazu, zapomniec
      o klaksonie,
      wyciszyc emocje. Inaczej za czas jakis, gdy korki stana sie juz
      naprawde nie do zniesienia,
      wladze miast wprowadza (beda zmuszone) dotkliwe dla nas
      ograniczenia. Czy to za przykladem
      Londynu gdzie za wjazd autem do centrum trzeba zaplacic spora sumke.
      Czy tez wezma przyklad
      Toronto gdzie w parzyste dni tygodnia do centrum moga wjechac tylko
      auta z parzysta ostatnia
      cyfra na rejestracji, w nieparzyste zas odwrotnie.
      Kierowcy, opanujmy sie!

      fotki01.blox.pl/html
      • Gość: bolo Re: Kierowcy tez nie sa bez winy.... IP: *.chello.pl 05.09.08, 14:31
        > Ostatnio wiele osob narzeka na zintegrowany system kierowania
        > ruchem.
        > Prawdopodobnie system ten nie jest doskonaly,
        Delikatnie mówiąc to ten system jest do d.upy i właśnie odpowiada za powstawanie
        nowych korków, tam gdzie wcześniej ich nie było.

        > Drogi korkuja sie gdyz natezenie ruchu w ich obrebie wzrasta z roku
        > na rok w
        > zastraszajacym tempie
        Jako kierowca powiem tak: GDYBY było tak, że na skutek wzrostu liczby aut
        doszliśmy do ściany, to kierowcy ze zrozumieniem przyjęliby potrzebę ograniczeń,
        po to by zachować jakiekolwiek możliwości poruszania się. Ale poczucie jest
        całkowicie inne: aut owszem, przybywa, ale jednocześnie tu jakiś kretyn skasuje
        strzałkę, tu inny idiota nastawia świateł co 50 metrów, tam inny debil tak
        "zsynchronizuje" 2 sygnalizacje ze sobą, że przejeżdża może 50% tego, co
        przedtem. Dopóki ci debile będą rządzić "w drogach" i psuć i szkodzić, to będą
        powstawać nowe sztuczne korki, a każdy pomysł typu buspasy, czy opłaty za wjazd
        będzie budził śmiech i wyzwiska.
    • Gość: Ravenka Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 14:05
      Jakbym miała możliwość dojechać w rozsądnym czasie komunikacją
      miejską to napewno nie korzystałabym z samochodu. Jednak jeśli trasę
      na uczelnię pokonuję autkiem w 25 minut a autobusem ponad 1,5
      godziny to wiadomo, że nie będę się tłuc autobusem. Kolejną sprawą
      jest pociąg elektryczny. Dlaczego nie może on kursować tak szybko
      jak metro?? SKM na linii otwockiej była tak szybka jak pociąg
      elektryczy. Dopóki się to nie zmieni, to żaden normalny człowiek nie
      będzie chciał zostawić samochodu na parkingu. Jedynym rozwiązaniem
      jest motocykl:) szkoda, że zimą słabo się nim jeździ.
    • Gość: as Zagadka IP: *.acn.waw.pl 06.09.08, 00:34
      kto wpływowy mieszka na tarchominie, że wszyscy się tak podniecają
      buspasem tamże? sam tarhomin to nie cała białołęka. A ruch modlińską
      i płochocińską idzie również z nieporętu, jabłonny, legionowa,
      zegrza, chotomowa, wieliszewa, serocka nawet. I tym wszystkim
      miejscowościom jak i reszcie "wspaniale skomunikowanej" białołęki
      bus pas dla tarchomina jest do niczego nie przydatny i tylko
      powoduje, że jedzie się i dłużej i gorzej, RÓWNIEŻ komunikacją
      miejską. Ale co tam. Tarchomin najważniejszy.
    • robertrobert1 Jazda na czas w warszawskich korkach 06.09.08, 13:49
      Przez rok jezdzilem samochodem. Do pracy jezdzilem 50 minut a
      wracalem czasami 1,5 h. Pare razy pojechalem rowerem. Zajelo mi to
      35 minut. Dystans to 10 km. Poniewaz czas to pieniadz wiec sie
      wkurzylem, sprzedalem samochod i od 10 lat jezdze tylko na rowerze.
      W lecie czas dojazdu spadal do 25 minut. Jak dla mnie to obecnie nie
      ma sensu poruszac sie samochodem po miescie. Rowerem wszedzie sie
      dojedzie w takim samym czasie a nawet 3 razy szybciej.
      • Gość: y Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.jjs-isp.pl 07.09.08, 22:21
        No to w takim razie pewnie pracujesz na budowie jako inny fizol. Czlowiek w garniturze spotykajacy w ciagu dnia pracy innych ludzi nie moze smierdziec, wiec twoje ciagle powtarzane jak mantra "rower rower rower" to nie jest rozwiazanie.

        Ja jezdze samochodem, ale na tyle swiadomie, ze szeroko, tj. zostawiam duzo miejsca dla motocyklistow i rowerzystow.
        • Gość: jj Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: 195.245.213.* 08.09.08, 11:39
          Moim skromnym zdaniem korki są tworze sztucznie, przez nieudolnie zaprojektowany system dróg w Warszawie.
          Pare przykładów:
          1. Wał miedzyszyński i wiazd na trasę łazienkowska od południa. Jeden pas stoi bo chce wiechac na most i blokuje przejazd tym co chca jechać dalej.
          2. Trasa siekierkowska i skrzyżowania z Idzikowskiego i Sobieskiego. Do dziś nie wiem czy światła tam są ze soba w jakikolwiek sposób zsynchronizowane.
          3. Plac bankowy - wydzielone pasy dla autobusów powinny byc na prawym pasie a nie na środku - niepotrzebna swiatła spowalniają ruch.

          inne roziązania które nalezy wdrożyć:

          1. Światła na drogach trzy pasmowych - do likwidacji - tym drogom trzeba dać priorytet. Tz. zastąpic przejścia dla pieszych - albo kładkami, albo przejsciami podziemnymi, a tam gdzie ekonomicznie jest to uzasadnione w przejściach podziemnych zbudować lokale handlowo/usługowe. Tak powinno być w szeroko rozumianym Centrum stolicy np. plac bankowy, puławska/rakowiecka, ile to m2 powierzchni handlowej :)

          2. Tam gdzie jest to możliwe zrobić oddzielne pasy do skrętu w prawo z 20-50m na włączenie się do ruchu. Jest wiele skrzyżowań, gdzie da się to zrobić. Choćby wspomniane idzikowskiego/ trasa siekierkowska


          • Gość: Marek bzdurzycie obywateliu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 16:32
            > inne roziązania które nalezy wdrożyć:
            >
            > 1. Światła na drogach trzy pasmowych - do likwidacji - tym drogom trzeba dać pr
            > iorytet. Tz. zastąpic przejścia dla pieszych - albo kładkami, albo przejsciami
            > podziemnymi, a tam gdzie ekonomicznie jest to uzasadnione w przejściach podziem
            > nych zbudować lokale handlowo/usługowe. Tak powinno być w szeroko rozumianym Ce
            > ntrum stolicy np. plac bankowy, puławska/rakowiecka, ile to m2 powierzchni hand
            > lowej :)

            Chyba upadłeś na głowę już zupełnie. Weź się wyprowadź do Mińska albo innych posowieckich republik z tymi pomysłami...
            W CENTRUM MIASTA nie powinno być żadnych przejść podziemnych dla pieszych. WSZYSTKIE przejścia powinny być w poziomie jezdni, tak jak w cywilizowanych europejskich krajach. Najlepszą receptą na korki jest zwężanie jezdni do szerokości wąskich gardeł i wprowadzenie opłat za wjazd do centrum. Inne rzeczy po prostu nie działają - patrz: USA.
            Zresztą u nas ze względu na Program Ochrony Powietrza, do 2012 ruch samochodowy w centrum (wewnątrz obwodnicy śródmiejskich) ma być ograniczony o 70%, więc będą w jakiś sposób będą musieli ten cel osiągnąć...
            • Gość: bolo Re: bzdurzycie obywateliu... IP: *.centertel.pl 08.09.08, 20:23
              > Najlepszą receptą na korki jest zwężanie jezdni do szerokości wą
              > skich gardeł i wprowadzenie opłat za wjazd do centrum.
              W ten sposób po prostu przeniesiesz korki poza centrum. Centrum "uratujesz" a
              dobijesz całą resztę miasta. NAJPIERW muszą powstać obwodnice miast, jak na
              zachodzie, żeby móc centrum ominąć. Inaczej to będzie tylko taka typowo polska
              gó..ana prowizorka.
            • lab_rat Re: bzdurzycie obywateliu... 09.09.08, 10:39
              Ciekawe jakie cywilizowane europejskie kraje masz na myśli bo na pewno nie
              Londyn i Paryż, gdzie przez największe skrzyżowania w centrum nie da się przejść
              inaczej jak tylko pod ziemią.
          • lab_rat Re: Jazda na czas w warszawskich korkach 09.09.08, 10:36
            Dla mnie największy absurd to nowo przebudowane skrzyżowanie przy Galerii
            Mokotów. Wiadukt miał usprawnić skręt w lewo z południa w kierunku Ochoty. I co
            z tego, że jest piękny, błyszczący i bezkolizyjny, skoro zaraz za nim są 2
            (chyba) skrzyżowania ze światłami, które nadal całkowicie korkują ruch w okolicy
            (sic!).
        • lab_rat Re: Jazda na czas w warszawskich korkach 09.09.08, 10:33
          Popieram.

          Jak pracowałam na uczelni i miałam 10 km to też jeździłam rowerem bo czas przejazdu rowerem i samochodem był porównywalny. Teraz mam 20 km do pracy - samochodem jadę 30 min a rowerem jechałabym godzinę. I jeszcze czas na prysznic i przebranie się.

          Mój sposób na rozładowanie ruchu to umawianie się ze znajomymi z pracy. Codziennie mam pełny samochód - 4 pasażerów.
    • Gość: 500 lat w Wa-wie Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.pwpw.pl 08.09.08, 11:47
      Szkoda, że nie próbowali rano jechać w odwrotnym kierunku. Proponuję poniedziałek. Jeśli na Modlińskiej jest jakaś stłuczka (praktycznie są codziennie) i policja skutecznie tworzy korek zbożnie wyłapując kierowców na pasie dla autobusów na wiadukcie przy elektrociepłowni (z czterech pasów jazdy skutecznie tworzą się tam tylko dwa - dla niewtajemnniczonych), to przejechanie 12km (ode mnie do mojej pracy) może trwać i 1,5 godziny, co daje średnią około 8 km/h. I tak trochę szybciej niż na piechotę. O dzięki Wam za to włodarze Warszawy (obecni i poprzedni) bo przecież mogłoby być gorzej.
      • Gość: Irka Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 13:34
        Z tą długością jazdy trudno utrafić ;) W piątek,5.09. popołudniu z przystanku
        Bitwy Warszawskiej na pętle Tarchomin jechałam od 16:02 do 16:55, a więc 53
        minuty. Autobusem. Starym Ikarusem, ale to co wyczyniał kierowca, było
        niezapomniane. Nigdzie, poza przystankami i światłami nie staliśmy dłużej niż
        minutę, półtorej, a pokonanie mostu Grota lewym pasem i wyprzedzenie 510, E4 i
        E8 starusieńkim przegubowcem po prostu mistrzowskie. Pan kierowca i jego 2947
        powinni się stać nieodłącznymi elementami komunikacji "Tarchomin- reszta świata
        i z powrotem", bo taka jazda jak jego wydatnie skróciła mi czas przebywania w
        autobusie
      • Gość: bb Re: Jazda na czas w warszawskich korkach IP: *.skrivanek.pl 08.09.08, 14:13
        To nie przez policję pilnującą buspasa tworzy się korek, lecz przez
        "cfaniaczków" (takich płochliwych szczurków-niunisiów), którzy jadą buspasem ile
        tylko się da, a potem w ostatniej chwili, chcąc uniknąć policji, wbijają się np.
        na wiadukt nad drogą z Nieporętu, wymuszając miejsce wśród kierowców jadących
        poprawnie. No bo taki niuniuś jest bossu i w korku nie będzie stał. Czasem, gdy
        kierowcy nie chcą wpuścić takiego "cfaniaczka", stoi taka mazepa i blokuje cały
        buspas, no bo on musi się wepchnąć.

        Policja nie jest przyczyną korków na buspasie - kiedy jej nie ma stoją po prostu
        wszystkie pasy po równo, a "cfaniaczki" gnają jeszcze drogą pożarową, ignorując
        na niej przechodniów.

        Inny popis dają kierowcy, którzy pod prąd (TAK!) próbują wyjeżdzać spod
        McDonalda. Już raz widziałem, jak kierowca autobusu przywalił takiemu w maskę.
        Cóż, dał mu lekcję, i tak nie będzie na niego, he he.

        Policja na buspasie na Modlińskiej jest konieczna, bo znakomite grono
        "niuniusiów" jest upośledzone percepcyjnie i ma problem ze znakami drogowymi
        typu "Buspas/Taxi". Zatem mieszkańcy Tarchomina doszli do wniosku, że trzeba
        tresować, tak, tak, celowo i nie w sposób wyolbrzymiony tego słowa użyłem, zatem
        trzeba tresować takich kierowców i postawić "tresera z bacikiem" (Policja).
        Zatem mieszkańcy Książkowej, Picassa i Van Gogha skutecznie zainterweniowali,
        aby mieć swobodny przejazd komunikacją miejską!
        Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka