Sztuka zrywania

26.02.08, 21:06
Czy dla Was jest wazne to, czy to wy zrywacie z kims,
czy ten ktos zrywa z wami ???

Pytam, bo z moich obserwacji wynika, ze wiekszosc Amerykanow
ma tzw. "fisia" na tym punkcie. Gdy widza, ze cos jest nie tak
i gdy czuja sie zagrozeni, to po prostu sami zrywaja,
aby nie zostac porzuconym przez te druga strone.
Czy to nie chore ???

PS. A mi jest wszystko jedno, czy to ja zrywam, czy zrywaja ze mna.
    • elen33 Re: Sztuka zrywania 27.02.08, 20:29
      Nie wiem, czy to takie chore,to chyba zalezy od ambicji czlowieka,
      mnie sie wydaje,jezeli ja zrywam z kims, to czuje sie jakby
      waziejsza, lepsza, jezeli natomiasy ktos zrywa zamna, to czuje sie
      ponizona, gorsza, tak mi sie przynajmniej wydaje...
    • tadeusz_ski.51 Re: Sztuka zrywania 18.03.08, 19:43
      cuski napisał:
      > A mi jest wszystko jedno, czy to ja zrywam, czy zrywaja ze mna.
      ----------
      Mam tak samo, bo przecież efekt identyczny - rozstanie. Więc nie ma co się
      dowartościowywać, czy ja z nią, czy ona ze mną. Zerwali ze sobą i tylko to się
      liczy, no chyba że w małżeństwie, to jest kwestia winy i związane z tym
      dolegliwości, np. koszty rozwodu, wpływ na przyznanie opieki nad dziećmi, sprawy
      majątkowe, itp.
Pełna wersja