cuski
19.02.09, 01:47
Bylem dzisiaj w Downtown w biurze nieruchomosci... zaparkowalem
samochod niedaleko na parkingu jakiegos banku i poszedlem do mojej
agentki podpisac kilka swistkow papieru... wracam do samochodu,
a tam boot na tylnim kole... myslalem ze szlag mnie trafi...
podchodzi do mnie po minucie piepszony Latynos i wola 115 dolcow za
sciagniecie boota... kuzwa roboty nie ma to zatrudniaja takich
kakroci, zeby chodzili za czlowiekiem i obserwowali co kto robi...
mowie temu kakrociowi, ze bylem w banku, a on do mnie, ze wcale tam
nie bylem, bo szedl za mna i wie gdzie sie udalem.
PS. Mowie Wam, malo temu kakrociowi nie sklepalem maski, ale w koncu
doszedlem do wniosku, ze drobiu bil nie bede.