Gość: jaacek
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
18.03.02, 00:47
Chodziłem dziś po Mokotowie - po Wyględowie i - przepraszam eele - po
Wierzbnie, które ma być najpiękniejszą częścią Mokotowa. I jestem wstrząśnięty
brudem, szarością, bałaganem. Koszmarne pobazgrane bloczydła otoczone psimi
kupami, śmiecie, zaniedbane ogódki przed ogromną większością prywatnych domów
jednorodzinnych służące za składowiska złomu. Brak jakiejkolwiek inwencji w
urządzeniu ogrodów, jakiejkolwiek kultury estetycznej. Za ładne należy uznac te
nieliczne posesje, gdzie w ogóle widać jakieś ślady dbałości o estetykę.
Przypominają mi się widziane przejazdem osuwające się w ruinę dawne osiedla
klasy robotniczej w Pennsylvanii obecnie zamieszkane przez Czarnych - podobny
standard estetyczny. Niby-kulturalni ludzie bez cienia skrępowania wyprowadzają
psy, żeby narobiły sąsiadowi pod domem i idą dalej nawet bez refleksji, że
egzystują na poziomie troglodytów. Gdzie są zatem porządni ludzie, gdzie elity
jakoby zamieszkujące w naszym mieście - w małych enklawach zaczynających się za
progiem mieszkań, do krórych trzeba dojechać cuchnącymi windami albo przedrzeć
się przez błoto wymieszane z kupami?
Ciekawy jestem, jak to wyglądało przed wojną.