Gość: mieszkaniec
IP: *.pl / *.energoprojekt.pl
12.04.05, 07:44
No właśnie! KTO ZA TO ZAPŁACI!!! Jakiś ciemniak z Żoliborza (chodzi mi o tego
jednego) będzie decydował jak się ulica na Mokotowie ma nazywać! Jeśli
przeszkadza komuś, że patron ulicy był komunistą to trudno. Ale niech kosztem
i to dużym kosztem innych ludzi nie poprawia swojego samopoczucia! A poza
tym: "...Zygmunt Modzelewski (1900-54) był ideowym komunistą. Należał kolejno
do: Socjaldemokracji Polski i Litwy, Komunistycznej Partii Polski, Polskiej
Partii Robotniczej i wreszcie do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W
latach 30. był na emigracji we Francji, skąd na wezwanie Kominternu
przyjechał do Moskwy. Tak jak wielu polskich komunistów trafił na Łubiankę, a
potem do łagru. Później znalazł się w 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza
Kościuszki. Po wojnie był najpierw wiceministrem spraw zagranicznych
(resortem kierował wtedy Wincenty Rzymowski, który też ma ulicę na
Mokotowie), a w latach 1947-51 - ministrem. Przez dwa lata, do śmierci w 1954
r., był członkiem Rady Państwa.
Znał niemiecki, francuski i rosyjski. Doprowadził do powołania Polskiej
Akademii Nauk, był przewodniczącym Komisji Historii Nauki PAN. W 1951 r. po
jego interwencji u Bolesława Bieruta Czesław Miłosz odzyskał paszport
dyplomatyczny. Dzięki temu poeta wyjechał do Francji."