Problemy z rozruchem oczyszczalni Południe

21.06.05, 11:23
Były także protesty przeciwko tej oczyszczalni.
    • tarantula01 Oczyszczalnia ma zapach skandalu 21.06.05, 11:47
      Najdroższa, najmniejsza i zbudowana nie tam, gdzie trzeba

      Resztki po nieczystościach z nowej oczyszczalni Południe będą wożone przez całe
      miasto. Zakład nie spełnia też nowych norm. Nie ma pozwolenia na zrzut
      oczyszczonej wody do Wisły.

      Dwanaście lat budowy. 400 mln zł. A wszystko po to, by otworzyć obiekt budzący
      same kontrowersje. Południe, które pełną parą ma ruszyć wiosną przyszłego roku,
      przyjmie ok. 112 tys. metrów ścieków na dobę. Przy czym wcale nie jest pewne,
      że 112 tys. metrów uda się do niego doprowadzić.
      Zabraknie ścieków

      Oczyszczalnia ma obsługiwać Ursynów, Wilanów, Siekierki, Sadybę, Powsin. Na
      Ursynowie domy są podłączone do miejskiej kanalizacji. Ale już w Wilanowie i
      Siekierkach większość domów ma własne szamba To oznacza, że oczyszczalni może
      zabraknąć ścieków do przerobu.
      – Oczywiście, że taka lokalizacja to absurd – mówi dr Eugeniusz Koda, dyr.
      Zakładu Geotechniki Środowiskowej. – Poza tym nie buduje się oczyszczalni
      powyżej ujęcia wody. Może to zaszkodzić jakości tego, co pijemy. Ten obiekt
      powinien powstać w dzielnicach północnych.

      Jakby mało tego było, w oczyszczonych ściekach, które wyjdą z Południa, jest za
      dużo azotu i fosforu. Więcej niż przewidują nowe zaostrzone unijne normy.
      Ujawniła to poniedziałkowa „Gazeta Stołeczna”.

      A oni robią fetę

      Nie przeszkodziło to jednak wczoraj dyrekcji Miejskiego Przedsiębiorstwa
      Wodociągów i Kanalizacji, które ma nadzór nad Południem, urządzić fetę. Okazja?
      Zakończenie budowy.
      Stanisław Bortkiewicz, prezes MPWiK, odpierał zarzuty. – To przekłamania –
      powiedział i zaraz dodał. – Rzeczywiście dostrajamy urządzenia do unijnych norm.

      Bortkiewicz nie chciał ujawnić, ile będzie kosztowało przystosowywanie nowego
      zakładu. Ale, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w grę wchodzi kilka
      milionów złotych.

      Prawo do zrzutu

      Zakład nie ma też jeszcze pozwolenia na zrzucanie oczyszczonej wody do rzeki
      (zamierza ją zrzucać w okolicach pomnika Sapera, niedaleko mostu
      Łazienkowskiego). – Staramy się o nie i wierzę, że dostaniemy – mówi
      Bortkiewicz.
      Jeszcze większy problem jest z resztkami, które zostaną po oczyszczeniu
      ścieków. To sucha pulpa, którą powinno się spalać. I to szybko. Pulpa ma bowiem
      wadę – cuchnie. W zakładzie wszystko jest zhermetyzowane. Cuchnący „towar”
      będzie jednak wożony ciężarówkami przez całe miasto do oczyszczalni Czajka na
      Białołęce! Tam ma powstać spalarnia odpadów.

      – Gdy wybierano lokalizację w Zawadach, liczono na zakład na Siekierkach – mówi
      Anna Czyżewska, członek zarządu MPWiK. – Ale sprywatyzowana elektrociepłownia
      odmówiła palenia resztek.

      Unikniemy kary

      – Gdybyśmy Południa nie zbudowali, każdy warszawiak zapłaciłby rocznie 2 tys.
      zł – mówi nam Sławomir Szczepankiewicz, rzecznik MPWiK. – Te 2 tys. zł to
      składka na karę, jaką nałożyłaby Unia Europejska. Za co? Za zrzucanie ścieków
      do Wisły bez ich oczyszczenia.

      Data: 2005-06-21

      SŁAWOMIR ŚLUBOWSKI

      www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=65376

      Problem z doprowadzeniem tych 112 tys m3 na dobę do oczyszczalni? Wczoraj padła
      w artykule teza, że aby spełnić nowe normy, ścieki musza być dłużej
      oczyszczane, co spowoduje zmniejszenie mocy przerobowej do ok. 80 tys. m3 na
      dobę. Przyanjmniej do czasu budowy dodatkowej lini "nie będzie" problemu.
      "– Gdy wybierano lokalizację w Zawadach, liczono na zakład na Siekierkach –
      mówi Anna Czyżewska, członek zarządu MPWiK. – Ale sprywatyzowana
      elektrociepłownia odmówiła palenia resztek."

      O ile to prawda, to jest to dodatkowy dowód na to, że spalarnia w Oczyszczalni
      Czajka w zasadzie nie ma alternatywy jeśli chodzi o utylizację osadów w
      istniejących instalacjach w EW.
    • tarantula01 Teraz woda, potem ścieki 21.06.05, 13:23
      Oczyszczalnia Południe jest droga, powstaje długo i z przeszkodami. Wczoraj
      rozpoczął się rozruch obiektów

      Decyzja o budowie oczyszczalni Południe zapadła 12 lat temu. Inwestycję
      blokowały protesty i sprawy w sądzie. Wiceprezydent Sławomir Skrzypek nazywa tę
      inwestycję „najdroższą oczyszczalnią świata”. Dotychczas wydano na nią 356 mln
      zł. Całość ma kosztować 400 mln zł.
      (c) RAFAŁ GUZ
      Na razie inwestycja kosztowała ponad 356 mln zł. Ma zacząć funkcjonować jeszcze
      w tym roku, choć na razie nie spełnia jeszcze norm unijnych. Nie są gotowe
      kolektory przesyłowe. Nie ma też pozwolenia wojewody na wypuszczanie
      oczyszczonych ścieków do Wisły. Mimo to zdecydowano się na rozruch. Przez
      pierwsze tygodnie zamiast ścieków urządzeniami ma płynąć woda.

      Bez pozwolenia wojewody
      - Pierwsze ścieki z Ursynowa, Wilanowa i części Mokotowa wprowadzimy w lipcu,
      gdy powinny być gotowe kolektory. Do tego czasu mamy nadzieję uzyskać
      pozwolenie wodnoprawne od wojewody - wyjaśnia Stanisław Bortkiewicz, prezes
      Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, które od roku odpowiada
      za realizację inwestycji.

      Na pozwolenie miasto czeka już siódmy miesiąc. Dostanie je, gdy wykaże m.in.,
      że odprowadzane ścieki będą spełniały unijne normy m.in. w zakresie zawartości
      azotu i fosforu. W ciągu ostatnich dwóch lat te normy zostały zaostrzone.

      - Rzeczywiście, były wysyłane alarmistyczne sygnały, że oczyszczalnia nie jest
      wystarczająco dostosowana do obowiązujących norm, ale część z tych opinii
      wynikała z lobbingu firm, które chciały na tym zarobić - twierdzi prezes MPWiK.
      Dodaje, że urządzenia zostaną dokupione, jeśli będzie to niezbędne.

      Kłopot z osadam
      Pięć lat temu, gdy zaczynała się budowa, zakładano, że Południe przyjmie ok.
      112 metrów sześciennych ścieków na dobę. Wczoraj przedstawiciele MPWiK mówili
      zaledwie o 75 - 80 tysiącach. Tłumaczono, że warszawiacy zużywają mniej wody,
      niż było to planowane 10 lat temu. Maksymalnie oczyszczalnia będzie mogła
      przerobić nawet 140 tys. metrów sześciennych ścieków.

      Warszawa dziennie produkuje ok. 500 tys. m sześc. ścieków. Południe obsłuży 25
      proc. Reszta ma trafiać do rozbudowanej Oczyszczalni Czajka na Białołęce
      (oprotestowanej przez mieszkańców).

      Urzędnicy unikali wczoraj odpowiedzi na pytanie, co się będzie działo z osadami
      z Południa. Prezes MPWiK wyjaśniał, że ten problem zostanie rozwiązany, gdy
      powstanie spalarnia na Czajce. Inżynierowie wskazywali inne możliwości: - Osady
      będą wyjeżdżać w formie suchego, bezwonnego granulatu. Część trafi na wysypiska
      śmieci - poinformowali.

      Nie dowiedzieliśmy się też, ile po uruchomieniu oczyszczalni będzie kosztowało
      odprowadzanie ścieków. - Warszawiacy mogą spać spokojnie. Do końca tego roku na
      pewno nie będzie podwyżek - zapewnił prezes MPWiK.

      IZABELA KRAJ
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050621/warszawa_a_9.html
      Trochę nie rozumiem wojewody - czy nie może wydać pozwolenia czasowego, aby jak
      najszybciej kolejne ścieki były oczyszczane. I przez to mniej truły niż obecnie
      spuszczane ścieki nieoczyszczone?
      I potem dobrze dopilnować, aby w ustalonym terminie oczyszczalnia spełniła
      normy.
Pełna wersja