Gość: Spółdzielca
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.01.06, 11:31
W dzisiejszej Rzeczpospolitej, pod poniższym linkiem:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060102/prawo/prawo_a_8.html
możemy przeczytać, jak to sprytny prezes-nieudacznik wyciagnął od
spółdzielców około 60 tys. złotych. Wywalona go z pracy, ale w tak nieudolny
sposób, ze poleciał do sadu i uzyskał odszkodowanie. Co dziwniejsze,
spółdzielcom w spółdzielni Batory na Mokotowie doradzała jakaś kancelaria
prawnicza. Ale spółdzielnia powinna teraz wyrwać od tej kamcelarii to, co
spółdzielcy mają zgodnie z wyrokiem sądu zapłacić wywalonemu prezesowi. Jest
chyba ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej, czy znowu nikt w
spółdzielni - członkowie zarządu i rady nadzorczej biorący wynagrodzenie za
pracę na rzecz spółdzielców dadzą się ograć? Czy znowu nikt za nic nie będzie
odpowiadał? To po co kompletni indolenci pchaja się do rządzenia
spółdzielnią? Jak długo jeszcz tylko spółdzielcy będą ponosić tego
konsekwencje?