Gość: Klient
IP: *.aster.pl
23.01.06, 12:53
Zaczynam odnosić wrażenie, że powinienem chodzić do sklepu z workiem
drobnych. Absolutnie wszędzie jestem proszony o "końcówki", a już do pasji
doporowadza mnie przerzucanie na mnie problemu! Idę rano kupić bilet dobowy.
Płacę 100 banknotem. I co słyszę? Nie mam wydać. I już. Bujaj się człowieku,
bo ona nie ma wydać. I tak wszędzie. W każdym gó..anym sklepiku. A co mnie
to właściwie, obchodzi? To nie moja działka zbierać drobne. Zadaniem
sprzedawcy i właściciela jest zadbać o prawidłowe funcjonowanie sklepu. Czy
was to nie dziwi? i nie denerwuje? Nie zauważyłem takiego absurdu nigdzie
indziej (tzn. Niemcy, Holandia, Szwecja, Norwegia). Przez takie bzdury traci
się czas, kolejka dłużej czeka, a ja takie miejsca potem omijam...