dziewczynka_z_zapalnikiem
02.03.06, 15:35
Nigdy nie myśłałam, że kiedykolwiek wypowiem te słowa: "Wstydzę się, że
chodzę do Reytana." Lecz teraz nie pozostaje mi nic innego.
Przede mną leży "Gazeta Wyborcza" z dn. 02.03.2006 roku. W środku jest
dodatek stołeczny. A tam, na pierwszej stronie moja szkoła. Szkoda tylko, że
w takich przykrych okolicznościach...
Przeczytałam artykuł Pani Darii Dziewięckiej "Nietolerancja w Reytanie" kilka
razy. Najpierw jako osoba, która chce się dowiedzieć, co o szkole piszą...
Potem jako osoba, która jest oburzona ostanim zajściem... Aż wreszcie jako
osoba, która stara się spojrzeć obiektywnie na całą tą sprawę. A nie jest to
proste.
W tym tygodniu w szkole zorganizowane były Dnii Tolerancji. Spotkania,
konkursy, dyskusje... To zawsze wzbudza zainteresowanie uczniów i ożywia
zaspałą atmosferę. Tym razem też ożywiło. I to chyba za bardzo.
Na środę zaplanowane zostało spotkanie z Panem Robertem Biedroniem. Było
zaplanowane... A od "było" do "odbyło" droga daleka i nie zawsze kończąca się
osiągnięciem celu.
Wizyta gościa spotkała się z krytyką ze strony nauczycieli. "To ksiądz
zaprotestował. Stwierdził, że w środę popielcową spotkanie ze środowiskiem
homoseksualnym nie powinno sie odbyć"-twierdzi jedna z uczennic. W pokoju
nauczycielskim zawrzało. Podobno wspólną decyzją spotkanie z Panem Biedroniem
zostało odwołane.
Z nieoficjalnych źródeł jest mi wiadome, iż decyzja wcale nie była
taka "wspólna" jak zapewniano. Podobno została podjęta przez kilku starszych
nauczycieli. Młodych o zdanie nikt nie pytał. Tak samo jak nas, uczniów...
Spotkanie nie było obowiązkiem. Kto chciał, mógł przyjść. Kto nie, nie
przychodził. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał.
Zastanawia mnie kilka rzeczy: czy skoro środa popielcowa jest złym dniem, nie
można było wyznaczyć innej daty, przełozyć? I czy goście zapraszani są po
kryjomu, bez wiedzy dyrekcji? Dlaczego nikt nie zapytał uczniów o zdanie?
Posiadamy samorząd szkolny, który mógłyby przeprowadzić ankietę na ten temat.
Przecież to my jesteśmy szkołą, my ją tworzymy. Nie nauczyciele. I to własnie
my zostajemy niezauważeni, a nasze opinie znaczą mniej niż nic. Co więcej,
nie wszyscy uczniowie to katolicy.
Dlaczego to właśnie na nas spada oskarżenie o nietolerancję? Dlaczego?
Przecież nie my jesteśmy temu winni.
Żal mi osób, które włożyły duzo pracy i serca w przygotowanie tej imprezy.
Wstyd mi za was, nauczyciele. Wstyd mi, że szkoła z bogatą tradycją, która
jeszcze niedawno z dumą organizowała festyn z okazji stulecia, hańbi się
aktem nietolerancji. Poprostu mi wstyd. Jak wielu uczniom...