Protest przeciw kosztownemu remontowi balkonów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 22:06
A dlaczego wrze ? Przecież podwyżkę opłat na fundusz remontowy uchwala Walne
Zgromadzenie. Jesli zostały podniesione, to znaczy że WZ na taką podwyzkę
zgodę dało. Zapewne większosc z tych, którzy teraz protestują na Walnym nie
raczyło się pojawić. No to mają za swoje.
    • Gość: =t= Złodziejstwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 13:13
      Od około 6 lat jestem w zarządzie małej wspólnoty (20 lokali).
      Rzygać mi się chce jak słucham opowieści niewolników spółdzielni...
      Przez 6 lat, za 1,50zł z metra, przeprowadziłem:
      - generalny remont instalacji wodnych (demontaż starego wod-kan i instalację nowego)
      - generalny remont instalacji gazowej (demontaż starej, budowa nowej)
      - wymianę okien na klatce schodowej
      - generalny remont przyłącza energetycznego (budowa nowego przyłącza: tablica
      rozdzielcza, administracyjna, wyłącznik główny, "wejście" instalacji z miasta i
      rozprowadzenie za tablicami do szaftu z pionem elektr.)
      W tym roku podnieśliśmy remontowy do 2,30 za metr i już na jesieni robimy
      generalny remont klatki schodowej (z pruciem tynków).
      I nie mamy problemów z pokryciem wszystkich kosztów bieżącej eksploatacji (z
      małymi remontami jak podsmarowanie dachu itp) w 1,40zł za metr...

      No ale może trzeba linczu na jakichś "wadzach" spółdzielczych żeby się rządzący
      opanowali i ustawowo zlikwidowali wszystkie spółdzielnie, które są ewidentnie
      przystanią złodziejstwa...
      • jpet1 Re: Złodziejstwo... 24.04.06, 14:40
        "Niewolnikami" społdzielni czy wspólnoty stajemy się na wasną prosbę, przez
        własne zaniechania,bezmyslność, lenistwo i głupotę hołdowania tezie, że dbanie
        o moją własność jest cudzym obowiązkiem .
        Budynek budynkowi nierowny - tak samo jak własciciele. Jeśli w 20 lokalowej
        wspólnocie zostało zrobione tak wiele, to znaczy, ze zarząd jest roztropny a
        wlasciciele rozumni i świadomi, że jak sobie pościelą, tak się wyśpią.
        Podstawowym jak sadzę problemem jest nie złodziejstwo jako takie - lecz
        kompletne zaniechanie kontroli wydawania kasy przez zarzad. W spółdzielni taka
        kontrola jest trudniejsza - we wspólnocie bajecznie łatwa - tylko że
        wlasciciele mają to w nosie i raczej zmobilizują się, by lżyć zarząd niż
        przystapią do wykonywania swoich obowiązków i korzystania z praw wynikajacych z
        udziału we własności.Filozofia " moja chata z kraja" dominująca wśród
        właścicieli we wspólnotach często uniemożliwia rozsądne gospodarowanie - a co
        najistotniejsze prowadzi do marnotrawienia zgromadzonych środków poprzez
        niedopuszczanie do wykonywania prac w lokalach czy na elewacjach zgodnie z
        harmonogramami. Rosną ceny usług i materiałów,VAT; pojawiają się kary umowne za
        niedopuszczenie do prac wykonawców.Remonty w starych zasobach, gdzie
        wyeksploatowane instalacje wspólne znajdują się w lokalach są
        prawdziwym "trzesieniem ziemi" i wymagają zaangażowania wszystkich mieszkańców
        w "pionie". Właściciele mieszkań wszakże nie rozumieją, że szybki i staranny
        remont to podniesienie bezpieczeństwa i wartości lokalu - nie wspominajac o
        obniżeniou kosztów eksploatacji. Zdarza się, że dopiero odcięcie mediów wobec
        nienaprawialnej awarii i koszmar z tym związany (bo nie ma np gdzie wynieść
        zawartości nocnika!) budzi uśpiony rozum. Jeśli mieszkamy we wspólnym budynku,
        to nie ma zmiłuj się. Sami sobie możemy uczynić życie kosztownym koszmarem -
        lub życ w harmonii z sąsiadami. Indywidualność we współwłasności ma bardzo
        jasno zakreślone granice. Warto o tym pamiętać, gdyż głupota prowadzi do
        narażania na szwank nie tylko własnego ale i cudzego mienia i może się skończyć
        tragedią - gdy np zginie przechodzeń na którego zwalił sie odłamek balkonu (I
        RODZINIE TRZEBA BEDZIE WYPLACAĆ RENTY NA KOSZT WLAŚCICIELI)lub zniszczone
        zostanie mienie sąsiadów bo ktoś zaparł sie, że nie wpusci ekipy do wymiany rur
        kanalizacji wspólnej w części dostępnej z jego lokalu.Znam przypadek, że straty
        były tak wielkie, że "upartego" zlicytował z lokalu komornik wierzycjeli . Czy
        ludzie naprawdę uważają, że inni dadzą się bezkarnie pozbawiać życiowego
        dorobku? Pomyślności wspólnocie i pięknych, pachnacych i zadbanych klatek
        schodowych OBYWATELOM PRAWDZIWEJ WSPÓLNOTY!
        Jpet
    • Gość: Jenn Re: Protest przeciw kosztownemu remontowi balkonó IP: 199.212.250.* 21.04.06, 16:46
      nie viem,
      ja jestem od canady,
      mui imie jest jenn.
      Rozmawia zemno
      • Gość: GG Re: Protest przeciw kosztownemu remontowi balkonó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 01:42
        Ja zaś jestem w zarządzie wspólnoty od trzech lat. To dość duży budynek - 79
        mieszkań, 4 klatki, lata 50., Mokotów. Dom z racji wieku i wieloletnich
        zaniedbań wymaga wielu remontów. W tym roku wymieniamy pierwsza windę, wod-kan.
        już za nami, podobnie: okna PCV na klatkach, nowe schody przed budynkiem,
        uszczelnienie inst. gaz, daszki przed wejściami, dach, instalacja odgromowa i
        inne drobiazgi. Od 2000 r. płacimy 1,86 za m kw., a gmina co roku mówi nam, że
        jesteśmy rekordzistami, bo mamy jedną z najwyższych stawek na fun. rem. Nie
        będę tego komentować, bo wiem, że na Mokotowie 2-2,5 to norma. Jestem jednak w
        szoku,że przy nowym bloku na Rzymowskiego stawki mają być tak wysokie! Ciekawe
        co by zrobili, jakby mieli 50-letni dom, taki jak mój, który wymaga chyba
        więcej pracy niż ich...
        • Gość: Spółdzielca Zlikwidować spółdzielnie mieszkaniowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 18:44
          Aby zaradzić panoszacemu sie od lat złu, trzeba po prostu zlikwidować duże
          spółdzielnie, w których członek nie ma żadnej możliowości kontroli.
          Poniżej przytaczam wpis z forum Kraj GW, bodsajże z dnia wczorajszego na temat
          tego chyba ostatniego bastionu komunizmu w Polsce. Chociaż i we wspólnotach,
          jeśli czlonkowie są tak obojętni jak spółdzielcy, też nie dzieje się najlepiej.

          "Śledzę z zainteresowaniem propozycje nowelizacji prawa spółdzielczego i ustawy
          o społdzielniach mieszkaniowych, ale absolutnie nie wierzę, że nawet jeśli
          zostaną one wprowadzone w życie, radykalnie zmienią sytuację spółdzielców. Moim
          zdaniem problem leży w ich psychice spaczonej przez kilkudziesięciolecia przez
          PRL. Z wiadomych względów prezesom spółdzielni i ich reprezentantom a więc
          związkom spółdzielczym i krajowej radzie spółdzielczej nie zależało nigdy na
          budowaniu świadomości przeciętnego spółdzielcy, bo bez obrażania nikogo,
          tumanami łatwo rządzić. To po pierwsze. A po drugie, mam poważne wątpliwości,
          czy szybko nastąpi poprawa w egzekucji nawet najlepszych zapisów ustawowych
          (skandalicznie działające sądy i organy ścigania).
          Jestem przekonany, że złota żyła spółdzielcza jast tak wielką pokusą dla wielu
          z nas, nawet na pierwszy rzut oka znanych nam jako uczciwi, że po dobraniu się
          do niej szybko gdzieś nasze zasady idą w kąt!
          Niestety, nasi krwiopijcy-prezesi doskonale wykorzystali najnowsze zdobycze
          nauki jak psychologia i socjotechnika i czynią z nich na każdym kroku użytek.
          Skutecznie zniechęcają sposobem prowadzenia wszelkich zebrań i traktowaniem
          społdzielcow do czynnego udziału w życiu spółdzielni. Tak pomiatani spółdzielcy
          po prostu obrażają się na chamskie zarządy a na to tylko one czekają i już bez
          żadnych przeszkód robią swoje! To jest właśnie to wychodzenie większości z nas
          w trakcie zebrań.
          Działa również znana od wieków zasada psychologii, że większość z nas ma
          wpojone już od dzieciństwa, że autorytety mają rację, choć bardzo często nie
          jest to oczywiście prawdą. I dlatego jak coś mówiła Lidia Staroń, to nie
          wierzono jej, tylko Procykowi, bo ona była tylko zwykłym członkiem spółdzielni
          a Procyk jednak władzą i to funkcjonowało i funkcjonuje. Poza tym prezesów-
          krętaczy wspierają kolejne autorytety-osoby zaufanioa publicznego z
          uprawnieniami: lustratorzy i biegli rewidenci. Że na potegę kłamią i wyłudzają
          od nas tylko pieniądze za swe bezwartościowe opinie, to praktycznie nic nie
          możemy na to poradzić, bo oni mają stosowne pieczątki a my nie i to znowu
          działa.
          I na koniec następny autorytet - media, które bardzo często w imię
          indywidualnych korzyści dziennikarza też nie podają prawdy.

          Dlatego w zasadzie nie dziwię się mętlikowi w głowie przeciętnego spółdzielcy,
          działającemu samotnie, w oderwaniu od sąsiadów, praktycznie bez żadnego
          wsparcia, bo nadal nie ma sensownej i silnej organizacji skupiajacej
          spółdzielcow z całej Polski."
Pełna wersja