Dodaj do ulubionych

Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie

IP: *.belf.cable.ntl.com 04.06.07, 00:28
Zamiast zrobić na polach wilanowskich park z prawdziwego zdarzenia miasto
pozwala na zbudowanie tam betonowej pustynii
Obserwuj wątek
    • Gość: kar Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: *.crowley.pl 04.06.07, 08:29
      No, no. Gazeta właśnie odkryła, że do zabudowy przydałabu się infrastruktura. A
      gdzie była (Gazeta), jak budowali Arkadię, Złote Tarasy, Janki? Gdzie jest, jak
      radośnie przyklaskuje kolejnym wieżowcom w samym centrum (może korupcja?)?
      Wreszcie, mam nadzieję, że i szanowni redaktorzy od budownictwa i pomysłów
      zamykania kolejnych ulic (pasaże spacerowe) utkną skutecznie i na zawsze w
      koncepcjach przez siebie lansowanych.
    • Gość: Daro Re: Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: 193.24.24.* 04.06.07, 09:33
      A czy sami kupujący to rozumku nie mają??
      Jakoś nie wierzę by wszyscy któzy tam kupują mieszkania było z poza Warszawy.
      Przeciż gołym okim wuidać, ze to całe miasteczko to beda Kabaty Bis, ale bez
      metra i dojazdu i z marnymi usługami.
      POłasić się na cenę ...można, a jakże a potem wznosić larum.
      Fakt mają racje...ale co z tego...w Polsce żyjemy, taki kraj... bezmózgich
      urzędasów.

      Zresztą sam czekam tylko na zakończenie budowy Świątynmi Opatrzności.
      Pielgrzymki i tysiącie siwrnych to jedno..
      Drugie...to pewnie dzwonnica w jakimś Zygmuntem Bis i ..pobudka o 6.30 ;-
      )))))))))))))))))))))))



    • fagusp Mam pomysł! 04.06.07, 09:37
      Niech miasto zmieni plan zagospodarowania przestrzennego. Należy wykreślić z
      planu drogi przebiegające po gruncie należącym do PROKOM-u. I niech sobie
      PROKOM zbuduje na nim kolejne bloki. Dzięki temu nie będzie stratny. Niech żyje
      święte prawo własności.
      A odpowiedź na pytanie KTO TO WÓWCZAS KUPI pozostawimy panu Krauzemu. Niech
      główkuje.

      • Gość: Daro Re: Mam pomysł! IP: 193.24.24.* 04.06.07, 09:40
        Może byś sie zdziwił, pełno by było chętnych ... na cenę lecą... wiesz to cała
        masa nowo upieczonych "managerów" i innych bufonów.
        Co dalej to już masa nie myśli.

        Zresztą nei zdziwię się jeśli skończy się tak jak napisałeś... cahtki zamiast
        dróg... i kolejne nieudolen tłumaczenie urzędasów
        • fagusp Re: Mam pomysł! 04.06.07, 10:21
          Jak na razie to trudno mówić o nieudolności urzędników obecnej kadencji. Jeśli
          dzisiaj miasto dołożyłoby się do inwestycji PROKOM-u na skromne 60 baniek, to
          mielibyśmy siwy dym, a poparcie dla Walcowej mierzylibyśmy w promilach.
          Dlatego trzymam kciuki za urzędasów - niech przedłużają procedury w
          nieskończoność. Za rok, jak jeździć można będzie tylko hulajnogą i siądzie
          sprzedaż nowych lokali, Krauze na klęczkach podaruje miastu grunty.
          I jeszcze spostrzeżenie natury ogólnej: wyjść na swoje w interesach z Krauze-m
          to jak wygrać w ruletkę. Rosyjską.
    • Gość: tetryk Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 11:51
      Umowy z developerami powinny zawierać zobowiązania inwestora do działań na
      rzecz infrastruktury miasta w stopniu umożliwiającym do swobodnego korzystania
      z dobrodziejstwa posiadania mieszkania w danym rejonie,w tym wygodnego dojazdu
      do centrum a tym samym do miejsca pracy,w przypadku nie wywiązania się z
      realizacji powyższego-możliwość wstrzymania prac budowlanych do momentu
      powstania właściwej struktury dróg,placów i ulic-czasy Alternatywy 4 powinny
      zostać na filmie.Obecni developerzy powinni dostać pozwolenie na budowę na
      Marsie !
    • jaroslaw_nieomylny fajny biznes Prokom kupil za 93mln $ CALOSC 04.06.07, 15:40
      a teraz chce sprzedac za tu sa bardzo rozne szacunki ale miedzy 64mln zl a
      300mln zl miastu...


      Państwo sieje PROKOM zbiera

      Trup, znikające dokumenty sądowe i miliardy dolarów.

      Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w roku 1959 otrzymała od PRL darowiznę w
      postaci ziemi. Warunkiem użytkowania było przeznaczenie jej na cele
      szkolnictwa.

      Po ziemi

      Część tych terenów położona była w Wilanowie, w okolicach zabytkowego zespołu
      pałacowego, i była przed wojną własnością osób prywatnych i prawnych.
      Socjalistyczne państwo nie zawracało sobie tym głowy, przejmując część na
      własność w ramach reformy rolnej, część biorąc w tymczasowe administrowanie, a
      część przywłaszczając sobie prawem kaduka.

      PRL zdechła. W 1990 r. uczelnia uwłaszczyła się na darowanych terenach. Po
      kilku latach postanowiła zostać spekulantem ziemskim. Ziemia w Wilanowie jest
      najdroższa w Polsce.

      W latach 1996–1999 SGGW sprzedała 169 hektarów różnym osobom prywatnym i
      spółkom inkasując za to, według ostrożnych szacunków, ok. 400 mln zł.

      W 1996 r. SGGW przewłaszczyła na rzecz Jacka Waldemara Moszyka działkę wartą 63
      235 000 zł. W latach 1998 i 1999 sprzedała niemal 170 hektarów spółce KPNS
      związanej kapitałowo z Prokomem Ryszarda Krauzego.

      Jak poinformowano nas w Ministerstwie Skarbu Państwa – o transakcji zbycia
      terenów uczelnia powinna zawiadomić Ministerstwo Skarbu Państwa. Gdyby w ciągu
      miesiąca nie otrzymała odpowiedzi odmownej, oznaczałoby to milczące
      przyzwolenie na dokonanie transakcji. Poza tym, według ówcześnie obowiązującej
      ustawy o zamówieniach publicznych, SGGW powinna ogłosić przetarg, jeżeli
      wartość zbywanej nieruchomości przekraczała 50 tys. euro.

      Rzecznik prasowy uczelni zapewnił nas, że w tej sprawie SGGW postępowała
      zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

      Mamy wątpliwości. Bo Ministerstwo Skarbu Państwa na nasze pytanie odpowiada: Z
      posiadanych przez MSP rejestrów nie wynika, żeby w sprawie sprzedaży
      nieruchomości położonych w Wilanowie w latach 1998–1999 na rzecz spółki KPNS
      Ltd. Prokom Investment lub osób fizycznych SGGW uzyskała zezwolenie MSP.

      Wpływ takiego wniosku nie został również odnotowany w MSP.

      Jeżeli zatem uczelnia nie postąpiła zgodnie z przepisami, to czy można podważyć
      skuteczność transakcji? Można. Chyba że władze uczelni dopełniły wszystkich
      wymaganych formalności, czyli wysłały zawiadomienie do ministerstwa, tylko
      jakimś cudem ono zaginęło, rozpłynęło się w powietrzu. To nie jedyne ważne
      dokumenty, które zdematerializowały się w sposób niewytłumaczalny.

      Po papierach

      W czerwcu 2005 r. Wydział Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego dla Warszawy
      Mokotów oficjalnie przyznał, że w księgach hipotecznych „Dobra Ziemskie
      Wilanów” dokonało się prawdziwe spustoszenie. Ogólnie wydarto z nich około 260
      stron (sic!). Wyparowało też około 300 dokumentów źródłowych. Tak przynajmniej
      wynika z dokumentów Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Z kolei
      Archiwum Akt Nowych w grudniu 2005 r. informuje, że w Ministerstwie Rolnictwa i
      Rozwoju Wsi, gdzie również powinny znajdować się istotne dokumenty tych
      terenów, z 8 jednostek archiwalnych aż 7 zaginęło i na pewno nie zostały
      zniszczone oficjalnie, zezwolenia na takie zniszczenie bowiem nie było. Komu
      zale-żało na przetrzebieniu dokumentacji? I przede wszystkim po co ktoś to
      robił?

      Może po to, by zaplątać kwestie dotyczące własności tych terenów? Już w lutym
      1965 r. SGGW dysponowała poufną ekspertyzą sporządzoną przez dziekana Wydziału
      Prawa Uniwersytetu Warszawskiego prof. Witolda Czachórskiego, który zwracał
      uwagę na nieuregulowany status własnościowy części terenów uczelni oraz na to,
      że zarządza ona mieniem, które znalazło się w gestii skarbu państwa na zasadzie
      tymczasowego zarządu. Poza ekspertyzą były jeszcze inne dokumenty przekazywane
      SGGW, z których wynikało, że ziemie, na których gospodaruje, niekoniecznie
      muszą być własnością uczelni.

      Część terenu, na którym powstaje dzisiaj Miasteczko Wilanów (luksusowe osiedle
      mieszkaniowe, największa w Polsce inwestycja mieszkaniowa – warta ok. 1 mld
      euro, czyli ok. 4 mld zł), Świątynia Opatrzności Bożej i centrum handlowe, jest
      przedmiotem roszczeń spadkobierców byłych właścicieli, którzy mają duże szanse
      na pozytywne dla siebie rozstrzygnięcie. Co wtedy? Dramat. Uczelnia będzie
      musiała zapłacić całą wartość działki plus odsetki, plus ewentualnie utracone
      korzyści. Skromnie licząc może to być ponad 80 mln dolarów.

      Po człowieku

      W roku 2005 sprawą interesował się redaktor Jarosław Aleksandrowicz,
      współpracownik m.in. tygodnika „NIE”. Wiemy, że spotkał się z człowiekiem
      dysponującym sporą wiedzą na temat transakcji SGGW. Z naszych informacji
      wynika, że pytał o bardzo szczegółowe sprawy, jak gdyby już tylko kończył
      układać misterną układankę.
      Jakiś czas po tym spotkaniu został napadnięty i pobity. Dwa tygodnie potem
      zmarł z powodu „zatrzymania krążenia” – jak mówią wyniki sekcji. Czy trafił na
      ślad wielkiej afery? Czy mógł zepsuć komuś interes miliardowej wartości?
      Napisaliśmy o tej dziwnej śmierci. Szczebel wyższy niż minister Ziobro zapewnił
      nas, że prokurator generalny zobowiązany został do zainteresowania się tym
      śledztwem. Na razie nie mamy żadnych sygnałów o skutkach nadzoru ministra
      Ziobry.

      Po sprawie

      Nasze szczegółowe pytania podobne do tych, które zadał zmarły red.
      Aleksandrowicz, rzecznik prasowy SGGW dostał 30 marca. Milczał. Gdy złapaliśmy
      go telefonicznie, tłumaczył się co najmniej niemądrze, że pytania widział, ale
      są w innym pokoju, na razie więc nie wie, o co chodzi. Potem dostał od nas
      kolejną porcję pytań. Razem uzbierało się ich 25. Po niemal miesiącu
      otrzymaliśmy obły tekst, w którym nie odniesiono się do ani jednego naszego
      pytania poprzestając na ogólnej wykładni prawnej. Rzecznik nie odpowiedział
      nam, czy uczelnia zapłaciła podatek od dokonanych transakcji, czy znane są jej
      roszczenia spadkobierców właścicieli mienia, które było przedmiotem transakcji,
      nie przedstawiono nam dowodów, że był ogłoszony przetarg (w księgach
      wieczystych nie ma żadnych dokumentów przetargowych), nie pokazano pisma
      zawiadamiającego Ministerstwo Skarbu Państwa o zamiarze zbycia terenów SGGW.
      Jak wspomnieliśmy, poprzestano na nic niemówiącej odpowiedzi. Rzecznik prasowy
      Prokomu w ogóle nie zaszczycił nas reakcją.

      Sprawa ta, wbrew przekonaniu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, wydaje się
      ważna. Mamy bowiem do czynienia z kilkusetmilionową transakcją obarczoną
      zasadniczymi błędami, których skutki obciążyć mogą finanse państwa.

      Dzielimy się zebranymi informacjami mając świadomość, że to ledwie fragment
      większej całości. Łechce nas jednak przeczucie, że bardzo sensacyjne fakty mogą
      jeszcze ujrzeć światło dzienne, bo na Wilanowie kosztem państwa wzbogacał się
      cały łańcuch osób i firm.

      * * *

      Gdybym 30 lat temu dostał od PRL dom z zaznaczeniem, że służyć on może tylko
      jako szpital, a w zeszłym roku sprzedałbym go za miliony złotych jakiemuś
      koncernowi, to podniósłby się ryk oburzenia, że oto uwłaszczyłem się,
      komunistyczna świnia, na państwowym mieniu! Jeżeli natomiast taki sam chwyt
      zastosowała państwowa szkoła wyższa, to nie dość, że nikt nie pisnął słowa, to
      na dodatek wypisuje się peany o tym, jak to sobie świetnie radzi w
      kapitalizmie.


      Autor : Maciej Wiśniowski
      Data wydania : 18/2006



      Miasto na pomoc Świątyni Opatrzności czy Prokomowi?


      Z serii jak zadrzeć z własnym elektoratem i lewicowym koalicjantem.

      Tylko, że ciekawszy może być wątek z wykupem ziemi na drogę od Prokomu, na co
      zwracali uwagę niektórzy komentujący na forum gazeta.pl

      Czy pomoc dla Świątyni może być tylko wybiegiem przykrywającym pomoc dla
      budowanego przez Prokom osiedla? Jakoś trudno uwierzyć w nagły przypływ
      religijnej żarliwości u Lecha Jaworskiego.

      Fragmenty z dzi
    • Gość: orient Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 19:32
      Absolutnie nic tam nie budować. Jak sobie Krauze chce to dać mu pozwolenie aby
      na tych terenach postawił 100 m bloki. I tak za parę lat będzie to slums więc
      lepiej jakby z miastem za dobrego połączenia nie miał. ROTFL! Ktoś myślał, że na
      interesach z Krauze nie wyjdzie jak Zabłocki na mydle. Ekskluzywne apartamenty
      w odległości 8 m i z trawniczkiem wielkości znaczka pocztowego na 200
      mieszkańców. ROTFL^2.
    • Gość: pawcio Re: Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: *.aster.pl 04.06.07, 21:58
      Te osiedla wirtualnie dobrze wyglądają, tylko, że obok jest słynna światynia i
      ma ogromne dzwony, jak one zaczną walić na Anił Pański i nie tylko, to ludziom
      obok szyby z okien polecą. I zyj tu człowieku w sielankowym osiedlu za grube
      miliony.
      Uliczka robiona na przyjazd papieża już się dawno pozapadała. To jest w ogóle
      kpina. Ogromne pieniądze, a mieszkasz jak w Egipcie na pustyni.
      • Gość: wawiak Re: Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: 193.0.116.* 05.06.07, 11:46
        W Niemczech po uchwaleniu Bebauungsplan (odpowiednika polskiego mpzp) pewna
        część terenu , w niektórych przypadkach do 30%, może być nieodpłatnie
        przejmowana przez państwo. Teren przeznaczony na zabudowę jest następnie
        wyposażany w niezbędną infrastrukturę. Jej koszty w dużej części pokrywają
        właściciele nieruchomości. Właściciel gruntu może uzyskać zwolnienie z obowiązku
        uczestnictwa w kosztach budowy infrastruktury, ale wtedy nie mają oni prawa do
        zabudowy działki.

        Efekty takiego prawa wyglądają tak:
        maps.google.com/?ie=UTF8&ll=49.054942,10.794668&spn=0.013781,0.040169&t=k&z=15&om=1
        maps.google.com/?ie=UTF8&t=k&om=1&ll=52.361292,9.661617&spn=0.025683,0.080338&z=14
        maps.google.com/?ie=UTF8&t=k&om=1&ll=52.361292,9.661617&spn=0.025683,0.080338&z=14

        A tak wygląda z kosmosu Polska:
        maps.google.com/?ie=UTF8&t=k&om=1&ll=51.866051,20.869818&spn=0.02597,0.080338&z=14
        maps.google.com/?ie=UTF8&t=k&om=1&ll=52.060671,21.02869&spn=0.025858,0.080338&z=14
    • Gość: nowy ruski Do zobaczenia za rok w korku w Wilanowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 10:25
      to niepopularne, co powiem, ale w okolicach Moskwy, kiedy developer chce
      sprzedac grunty pod budowe (a czesto nawet gotowee przez siebie zbudowane
      domy), to na wlasny koszt uzbraja teren i buduje infrastrukture drogowa. i tak
      mu sie to oplaca, bo w koncu za wszystko i tak placa kupujacy.
      niestety w Polsce uwaza sie, ze developer ma wybudowac dom, zas cala
      reszta 'nalezy do miasta' - a miasto oczywiscie poslusznie na to sie zgadza i
      buli kase na budowe drog, infrastrukture, itp.
      w takiej sytuacji, jak Miasteczko Wilanow, to pozwolenie na budowe powinno
      obejmowac nie tylko budynki, ale rowniez uzbrojenie terenu i budowe drog
      dojazdowych. jak sie komus nie podoba, to sorry, znajda sie inni chetni. i
      budynek nie powinien byc odebrany do uzytkowania, jak przyszli mieszkancy nie
      maja zapewnionego normalnego dojazdu droga o parametrach zgodnych ze standardem
      oraz oczywiscie odpowiedniej do ilosci pojazdow ilosci miejsc parkingowych.
      koniec kropka.
      a miasto ma wtedy pieniadze na zaplacenie policji i strazy miejskiej za
      pilnowanie porzadku w miescie, ma kase na budowe metra, tramwajow, zakup
      autobusow i obsluge komunikacji miejskiej na nowych osiedlach.
      czy taka wizja nie jest lepsza od tej rzeczywistosci, ktora mamy?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka