Dodaj do ulubionych

MarcPol na Wilanowie - masakra!

IP: *.net.perfekt.pl 26.06.07, 12:31
Pod koniec zeszłego roku przeprowadziłem się na Wilanów. Uwielbiam tę okolicę. Jak mawiał jednak
św Augustyn, dobro jest dobrem, gdyż istnieje zło. Drugą stroną medalu jest nasz osiedlowy MarcPol
- niekoronowany król sklepowego dziadostwa lecz, niestety, lokalny monopolista w dziedzinie
?większych? zakupów. (to zawsze jest źródłem arogancji, olewajstwa i beznadziejności.)
Ale po kolei.

Wilanowski MarcPol to unikatowe połączenie najgorszych cech hipermarketu z najgorszymi cechami
małego sklepu osiedlowego.
Wyobraźmy sobie mój dialog z przedstawicielem MarcPola, dajmy na to Panem Sklepowym
Managerem (granatowy brudny t-shirt, w przeciwieństwie do czerwonych brudnych t-shirtów
żołnierek frontowych)

1. - O Którejkolwiek godzinie się nie przyjdę do sklepu widzę gigantyczne kolejki przy kasach.
Połowa z nich jest często zamknięta. Brakuje koszyków.
- Proszę Pana, przecież MarcPol to osiedlowy MARKET! Widział Pan kiedyś małe kolejki w Carrefour
czy Tesco! Ludzie robią tu duże zakupy, a więc dłużej stoją przy kasach. Logiczne, prawda?

2. Jeżeli MP to Market, to gdzie są wszystie specjalne oferty, promocje sprzedaży, marki własne,
wielopaki czy inne formy ?grania cenami??
- Ależ, doprawdy, co też Pan mówi, przecież jesteśmy prestiżowym sklepem dla wymagających!
Proszę spojrzeć, mamy nawet włoskie makarony i hiszpańskie kiełbasy. Marce premium (jak Marks
and Spencer) nie wypada wręcz robić promocji cenowych. Zawsze jednak jakieś mamy. Na przykład
dwie.

3. W sklepie często jest brudno. Wilelokrotnie wśród warzyw i owoców znajdowałem sztuki
nadgniłe lub wręcz spleśniałe.
- Niech Pan nie przesadza! Przecież nie jesteśmy sklepem dla jakiś rozkapryszonych,
rozpieszczonych bogaczy. MarcPol taki sklep osiedlowy, do którego każdemu najbliżej. Nie
wymagajmy za dużo!

4. Czymś absolutnie powalający, w tym beznadziejnym sklepie jest jednak mitologiczny bałagan
jaki panuje na półkach. Nie wiem czy jest to tylko kwestia klasy sklepu czy może nawet zagadnienie
prawne, ale rzadko się zdarza, żeby cena pasowała do tego co jest na półce. Chłodziarka z nabiałem
to modelowy chaos - nic nie pasuje. Chcecie zobaczyć ceny sprzed kilku tygodni ? sprawdźcie półkę
z napojami. Zakład, że nabije wam coś innego.
- Proszę Pana, ale Pan się czepia. Gwarantuję Panu, że wśród kilku tysięcy cen w naszym sklepie
znajdzie Pan takie, które spełnią Pana oczekiwania! Nawiasem rzecz biorąc, na Wilanowie mieszkają
sami bogacze. Ich nie obchodzą ceny! Kupują kierując się jakością, a nie oszczędnością jakiś kilku
groszy!

5. W 99 przypadkach na 100 wymaga się ode mnie powtórnego wyciągnięcia portfela i szukania
końcówki. Co te kasjerki robią z drobnymi, które zbierają od kupujących?! Czy wy macie tam jakiś
konkurs na najcięższą kasę pod koniec dnia?! Absolutną gwiazdą tego rodzaju maniakalnego
nagabywania jest Kasjerka Murzyn. Mam wrażenie, że ktoś ją nakręcił jak jakiegoś bąka, że przeszła
jakieś diabelskie pranie mózgu na zapleczu tego kołchozu, bo sprawia wrażenie osoby totalnie
zafiksowanej na misji zbierania monet! Tylko czekam jak będę miał rachunek 50 złotych i dam
błękitny banknot. Co wtedy zrobi to biedactwo? Zawiesi się i przestanie kasować?
- Znowu Pan się czepia! Przecież MP, to osiedlowy market! Mamy niezwykle korzystną ofertę i niech
to wystarczy! W tyłkach wam się poprzewracało! Wszystko byście chcieli. Macie super towary, świetne
ceny, pełen asortyment! Czego jeszcze!

6. Co oznacza slogan marki: ?Popieraj swoje??
?Swoje?, czyli czyje? Czy ja jestem współwłaścicielem tego bałaganu? Czy ja mam jakikolwiek wpływ
na to co tam się dzieje? Czy jestem choć trochę związany jakimś unikalnym doświadczeniem z tą
marką? Dlaczego mam popierać to ?swoje?? Czy slogan marki nie powinien czasami eksponować
wartości ważnych dla tej marki, a nie bełkotać coś o jakimś ?swoim??
- [dym unosi się z uszu Pana Sklepowego Managera]

Na poważnie.
Rzecz polega na tym, że powinniście zdecydować się w którą stronę chcecie iść. Jeżeli naprawdę
chcecie być marką premium, gdzie wydaje mi się próbujecie nieudolnie iść, to MUSICIE skończyć z
kilometrowymi kolejkami, syfem, bałaganem i arogancją. Kontunujcie wprowadzanie marek
luksusowych, poukładajcie wszystko ładnie na półkach, sprzątnijcie gnój na kasach, przeszkolcie
ludzi w ODPOWIEDNIM odnoszeniu się do klientów i spokojnie możecie wtedy zostawić perwersyjne
ceny, które czasami widzę.

Jeżeli chcecie być jednak osiedlowym dyskontem, to pomyślcie o promocjach cenowych,
pakietowych, specjalnych ofertach. Wtedy możecie darować sobie dbanie o oprawę, gdyż innego
rodzaju motywacją sterowani będą klienci robiący zakupy. Nie wydaje mi się jednak, aby było
sensowne pójście tą drogą.

? kadry jest do wymiany. Jednak Pani obsługująca mnie zawsze na serach to wzór zaangażowanej i
uprzejmej sprzedawczyni. Czasami, pomiędzy półkami przemyka również drobna ślicznotka o rysach
twarzy tatarskiej branki i pięknych, głębokich oczach w których można się utopić.
To są dwa diamenty. Reszta to popiół.

Do dzieła, przed wami dużo pracy.

Obserwuj wątek
    • Gość: Też z Wilanowa Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.crowley.pl 26.06.07, 15:00
      Zgadzam się , obsługa okropna, bałagan i ceny wcale nie najniższe.
      Skądinnąd wiem,że personel warunki pracy i płacy ma bardzo kiepskie i pewnie
      przenosza to na bogu ducha winnych klientów.Druga moja teoria co do
      nieprzyjemnych i dziwnych zachowań ekspedientek to taka że są to osoby
      upośledzone umysłowo.Pewnie w ten sposob sklep oszczedza.Najgorsze to ze nie ma
      lepszego sklepu w okolicy a zakupy robic trzeba.
      • Gość: makki29 Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.net.perfekt.pl 26.06.07, 15:20
        Tak jak mówiłem, chodzi o to, żeby zdecydowali się w którą stronę chcą i pójść i byli w tym
        konsekwentni i wewnętrznie spójni. Na rynku jest bardzo dużo przestrzeni. Jest miejsce na sklepy do
        których nisko opłacana, "okropna" obsługa pasuje jak ulał. Tam nie ma znaczenia jakość podejścia do
        klienta. Liczy się coś innego - np cena, szerokość i "głębokość" oferty. Jeżeli jednak MarcPol ma być w
        zamyśle swoich managerów (tych prawdziwych) czymś więcej - ekskluzywnym sklepem dla
        wymagających ludzi, to NIE MA INNEJ OPCJI - podejście do klienta i jakości sprzedaży musi być
        perfekcyjne. Mówimy, że przejściem od produktu do marki jest często przejście od podejścia "co" (jaki
        towar) do "jak" (w jaki sposób do nabywamy).
        Na razie mamy chaos.
        Brak konkurencji jest dla nich "być albo nie być". Nie mieliby najmniejszych szans w starciu np z
        Piotrem i Pawłem (poznański odpowiednik MarcPola, z tym, że dopieszczony i naprawdę premium:
        czysto, ekskluzywnie, wyjątkowo).
        • mija4walles Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 29.06.07, 21:20
          narawde tu nic innego nie ma??
          ceny faktycznie sie nei zgadzaja pani na miesach i ogolnie w sklepie ok
          alete laski przy kasie o losie
          chyba wybierane byly droga konkursu
          codzien pierwsza podkreslam slowo dziendobry zawsze sie dziwnie patrza
          one wychodza z zalozenia ze jak im beznadziejnie placa to p o co maja sie starac
          nie chcialao sie nosic teczki trza nosic woreczki
        • Gość: stFu Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 16.01.08, 23:10
          Jak juz wczesniej wspomnialem pracuje w marcpolu i nie jestem niedorobem
          emocjonalnym i nie mam pensji w wysokości 1100zl nie jest kierownikiem i mam
          duzo wieksza pensje niz te 1100 zl wiec nie wiem jakim prawem obrazacie
          pracownikow !! Bo gdyby nie my to nie mieli byscie co do mordy wkladac !!!
          (Pisze w imieniu wszystkich pracownikow sklepow sprzywczych! ). A co do
          poniektoych pracownikow to musze przynac racje ze sa niedorobieni. ale wiekszosc
          mlodyuch pracujacych w sklepach sporzywczych pracuja dla tego ze musza oplacac
          szkole. Koniec juz niechce mi sie pisac i denerwowac bo szkoda.... Na takich
          ..... Nara mam nadzieje ze kiedys was spotkam i bede mogl was ......
      • Gość: rossek Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.subscribers.sferia.net 07.01.08, 22:40
        nie obrazajac personelu bbo to sa najczęściej osoby zdesperowane
        (pracowałam 3 lata tyle że na woli )na stałe mieszkam w wilanowie,i
        jak dostałam lepszą prace uciekłam. w tej firmie nikt nie dba o
        nic ,panie kierownik ronią dużo w biurze (nie wiem co) a personel za
        tą głodowa stawke też nic. o klienta się nie dba bo i tak wróci
        przecież to skłep osiedlowy!!!!!!!a wiecie o co chodzi bo bóg mnie
        ukarał nie mam blisko domu teraz innego skłepu.I firma wie gdzie
        wybra lokalizację!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
      • Gość: makki29 Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.net.perfekt.pl 02.07.07, 15:49
        To się nazywa merytoryczne odniesienie do treści postu :-). Nie napisałem ani jednego złego słowa na
        Warszawę, warszawiaków, Wilanów i okolicę w której mieszkami. Nie dałem do zrozumienia, że jest
        jakikolwiek link pomiędzy beznadzieją panującą w MarcPolu a "warszawskością". Nie sugerowałem ani
        przez sekundę, że totalny syf jaki panuje w tym sklepie wypływa logicznie z tego w jakim jest położony
        mieście, dzielnicy czy okolicy. Wręcz przeciwnie, opisałem patologię, która mogła mieć miejsce w
        jakimkolwiek miejscu w Polsce.
        Wydaje mi się, że wszyscy Ci, którzy zaatakowali mnie za "w" pomyśleli sobie tak: przyjechał w
        Pipidówy (swoją drogą - z Newcastle :-), nic nie wie w niczym się nie orientuje (tak jakby wiedza o tym,
        że mówi się "w Wilanowie" była przekazywana w genach) i na dodatek ośmiela się podskakiwać (tak
        jakbym miałbyć wdzięczny Warszawie, że mnie "przygarnęła", utuliła do swojej piersi i pozwala mi tam
        mieszkać, choć urodziłem się gdzieś indziej).
        A wystarczyło tylko zwrócić uwagę bez obrażania, że mówi się tak a nie inaczej, po czym odnieść
        się rzeczowo do przedstawionych przeze mnie ARGUMENTÓW.
        Obrażając mnie z tego powodu, że nie pochodzę z Warszawy stawiacie się w tej samej pozycji, w
        której stawiają się tępaki plujące na Warszawiaków za to, że urodzili się w stolicy.
        W obu przypadkach gra się wytartą kartą.
        W dalszym ciągu zapraszam do rzeczowej dyskusji.
        Pozdrawiam

        • baba67 Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 02.07.07, 17:02
          Wiesz co ? Pewnie masz samochod zatem podjechanie trzech przystankow Sobieskiego
          w okolice Naleczowskiejnie sprawi Ci roznicy.Tam sa 2 sklepy-jeden Mokpol(obok
          parking, nie zdzieraja, swietne, niedrogie surowki, swieze pieczywo , wedliny,
          sery mieso, duzy asortyment warzyw i nabialu-taki sklep dla przecietniaczkow
          ktorzy sporo w domu gotuja.Oprocz ksiezniczki na nabiale(ktora na szczescie
          teraz jest na urlopie) to mi wszystko tam pasi. Drugi jest dla highlifu-po
          przekatnej na Naleczowskiej-wszystko drozej, ale wybor zwlaszcza przypraw i
          makaronow duzo wiekszy i ide tam kiedy cos orientalnie chce ugotowac. No i duzy
          wybor win.
          Wyjdz z zalozenia ze energie jaka zuzywasz na psioczenie, zuzyj na dojazd.
              • Gość: jan III sobieski Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 19.07.08, 16:48
                Tak, to prawda, ale dla rdzennych warszawiaków "na Wilanowie" brzmi bardzo
                irytująco. W latach 60. jeździło się tramwajem "do Wilanowa" (tak jak chodziło
                się "do Łazienek" czy "do Parku Saskiego"). Kiedyś Wilanów to przede wszystkim
                był Pałac i park wokół niego. Teraz jest tam osiedle dla nuworyszów.
                Podjerzewam, że gdyby w Łazienkach postawili apartamentowce, ich mieszkańcy też
                by mówili "Marcpol na Łazienkach". Niech sobie mówią "na Wilanowie" i "na
                Wilanów", a warszawiacy tak, jak mówili ich rodzice czyli "do Wilanowa" i sprawa
                będzie załatwiona. Szkoda tylko, że Wilanów jest teraz bardziej znany jako
                osiedle mieszkaniowe, niż niezwykły zabytek.
              • Gość: normalny człowiek Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 30.08.08, 00:27
                Pierwszy post jest kompozycją jakiegoś idioty któremu się nudzi
                przed monitorem...

                Albo jesteś cofnięty, albo Ci się we łbie popie..ło. Wywyższasz
                się jakbyś był kimś ważnym, ale jesteś bezmuzgiem, który myśli, że
                mając 500 zł w portfelu może wszystkich obrazić i wszystkiego
                rządać. Niemieszkasz w pałacu Wilanowskim, ani w Łazienkach, tylko w
                normalnej dzielnicy Warszawy, w której jest poprostu więcej bydunków
                i zieleni.
                Ciekaw jestem gdzie ty pracujesz i czy jesteś idelnym pracownikiem i
                nikt niema do ciebie zastrzeżeń.
                Poco piszesz fikcyjną rozmowę z kierownikiem? Idź i naprawdę
                porozmawiaj z nim w siedzibie biura MarcPolu. Tylko niewiem czy
                możesz ruszyć swoje cztery litery poza Wilanów, bo Centrum może być
                dla ciebie za brudne. Klienci robią burdel nieumiejąc robić zakupów
                a potem mają o niego wonty.
                Niewiem z kąd wyście powychodzili, żeby mieć tupet obrażania
                normalnych ludzi, którzy mają taką pracę. Wieszacie psy na
                sprzedawcach, ale pomyślcie co by było gdyby ich zabrakło. Nic za
                darmo teraz niema. Z głodu byście pozdychali.
                Sklep istnieje od dawna a Wam się teraz nagle zebrało no obelki, bo
                znalazł się jeden cofnięty. Narzekasz na kolejki? Rób zakupy w
                piątek a nie w niedzielę, to niebędziesz ich miał. Tak jak przed
                świętami. Wszycy zakupy robią dzień przed świętami, bo dupy im się
                wcześniej niechce ruszyć. Rozbijają się na lewo i prawo po mieście,
                robiąc korki, a mogli by pożytecznie do sklepu zajechać i uzupełnić
                zapasy.

                Pomyśl trochę. Jakby personel był upośledzony umysłowo to raczej by
                Ci nieczego niesprzedał. Na pewno jestem młodszy od ciebie, ale nóż
                się w kieszeni otwiera, jak patrze, co cywilizowany naród pisze o
                ludziach i jak się wypowiada. Popatrzcie na siebie, a nie na ludzi
                którzy pracują ciężko, abyście mogli się najeść. Jak się niepodoba
                to spadaj na wieś. A może chamstwo sprzedawców jest odwetem za waszą
                plugawą mor**. Wymagacie od nich "dzień dobry" i "do widzenia", ale
                to osoba wchodząca i wychodząca powinna owe słowa wypowiadać.
                Także zastanówcie się co piszecie, bo to nie wina obsługi, jaki jest
                sklep, tylko tych do których ten sklep należy.

                Krytykujecie wypowiedzi innych osób wytykając błędy interpunkcyje,
                ortograficzne i niepoprawną składnie. Ale popatrzcie na samego
                siebie. Jesteście tak zachwyceni obrażaniem innych, że nie patrzycie
                co piszecie. Połowy wypowiedzi niemożna odczytać. Równie dobrze
                moglibyście pisać po chińsku.

                Krowa na pastwisku się lepiej zachowa od klientów w sklepie. To od
                Was wszystko zależy, ale sami taką atmosfere stwarzacie. I
                nieporównujcie mnie z pracownikiem tego sklepu, bo nim niejestem,
                ale rzucam światło na waszą głupote która się szerzy.
                A najbardziej żenuje mnie jak stoje za kimś kto rzuca na lade 100 zł
                za złotówkowe zakupy. Piszecie żeby z banku sklep wziął drobne. To
                wy spieprzajcie do niego po drobne a nie do kas sklepowych. Co drugi
                klient rzuca duże bilony a potem zdziwienie że niema drobnych.
                Takie prowadzicie życie więc zacznijcie je tolerować.

                Krytykujecie ludzi którzy wstają z samego rana i zasuwają do pracy
                żebyście mogli zrobić zakupy. Wielmożne państwo się znalazło.


                Niby wielkie szkoły ukończyliście, ale brak wam za grosz rozumu i
                zrozumienia.
                • Gość: Kasia Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 15:02
                  Jak miło jest przeczytac cos innego niz przeklenstwa pod adresem
                  ludzi cięzko pracujących. Pomyślcie sobie że pracownicy MarcPol, czy
                  też znani lekarze, poltycy etc...są równiez ludzm. Oni pracują na
                  chleb dla swoich rodzin, są matkami, ojcami, siostrami. Katolicki
                  kraj? To dopiero śmiech, ci sami katolicy po mszy w niedzile lecą
                  własnie do tego MarcPolu bo muszą komuś nerwy popsuc,w domu żona
                  sobie nie pozwoli ani mąż , a tam proszę bardzo kasjerkę można od
                  szmat wyzwac,nawet oiem nie mrugnie bo klient to pan.! jak tak
                  można.? Kim jest osoba stawijaca diagnozę że ktoś ma odchylenie od
                  normy i jest upośledzony?Zastanówcie się czasami kim są wasze matki,
                  żony, ojcowie, bracia i siostry? Nikt was nie pracuje w uslugach?
                  Pocieszam się tylko że przeważnie ą to opnie ludzi zgożkniałych
                  tórym sie nie udało w życiu i wyładowują swoje frustracje na innych.
                  Pozdrawiam i życzę dużo uśmiechu.::))
        • Gość: ktoś Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 08.01.08, 20:26
          To teraz od mnie. Tak się składa że tam pracuje. I możecie mi wierzyć ze 80 % ludzi co tam przychodzi to są ludzie którzy traktują ten sklep jak oborę. Brudzą gorzej niż świenie i mało tego traktują ten sklep jak swoją własność. Po drugie nie widzieliście chyba tego sklepu przed 2 laty. kiedy natęzenie klientów nie było tak duże, a i personel byl w miare rozgarniety. To co zostało napisane przez autora tego artykułu to w dużej mierze jest przekoloryzowana historia podkreślająca tylko argumenty jednej strony. Ludzie którzy tam przychodzą są większosci nie mili i aroganccy. Sam byłem tego niejednokrotnie świadkiem.
          Kolejki ?? Sami je robicie. W Sylwestra pracowała maxymalna ilość kas i kolejki były takie że szok. Kogo wina ?? Nasza ! Ten sklep jest jedynym w okolicy a w około powstają co raz to nowe osiedla. Więc co się dziwić. Personelu jest tak mało że nie dajemy rady. I będzie jeszcze mniej , bo ludzie poprostu wymiekają po pierwsze klimatem pracy a po drugie jego ciężarem. Poza tym autor jest niesprawiedliwy bo odnosze wrażenie że potępia ludzi którzy pracją ciezko na to by on mógł coś kupić. Być moze jak dobrze pójdzie to za rok nie będzie tam nikogo , poza ludźmi z Monaru i Ruskimi uchodźcami .... i wtedy będzie powód do śmiechu i narzekań
          • jan-w Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 08.01.08, 21:44
            Dobre! Klienci się schodzą i kupować im się zachciewa!
            A co do "czują się jak u siebie", to przecież Marc-pol w reklamie puszczał
            piosenkę: Popieraj swoje ;-)
            Wieżę że Mikuśkiewicz płaci źle i nadmiernie eksploatuje personel.
            Pamiętaj jednak, że jeśli klienci ulegną twoim namowom i przestaną "robić
            kolejki", to część z was zwolni.
            • Gość: rafik Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 24.01.08, 19:32
              Wątpie takie lodziki z pseudo sfery wyższej jak sie uznajecie w tej
              dziurze zwanej Wilanów.Niestety pracowałem w tym kołchozie dla was w
              95% mało wychowanych ludzików.Z takim chamstwem nie spotkałem sie
              nigdzie w Warszawie.Uznajecie się za snobów którzy kupili mieszkanie
              na kredyt i uznaje się za wyższą nacje bo mieszka w tzw szlacheckiej
              (byłej) dzielnicy.Z większości z was to prostaki i przybysze którzy
              posprzedawali ziemie gdzies tam ( słoma wam z butów wystaje do tej
              pory)i kupiliscie jakies tam mieszkanie a wymagania stawiacie takie
              ze nawet ta osoba co zaczeła ten temat to w uk nie zaznała.Teraz na
              temat personelu.Jak ja tam pracowałem to na poczatku było fajnie i
              szybko ( pełna kultura mili klijenci wszyscy zadowoleni)niestety to
              się zminiło jak pojawili sie tzw nowobogaccy.Niestety jeśli macie
              jakieś pretensje to zgłaszajcie to do swojego burmistrza że nie
              macie tylu sklepów.Jeśli chodzi o ceny w półkach wiem że się nie
              zgadzają ale po co ludzie macie czytnik cen ( wiem ze często nie
              działa ale wystarczy podejśc do kasjera aby on to zgłosił a w ciągu
              paru sekund będzie to naprawione)niestety społeczeństwo z Wilanowa
              do tego nie dorosło albo ich psudo czterech liter sie nie chce
              ruszyć ( pewnie to drugie).Następna kwestia to warzywa chcecie mali
              ludkowie mieć świeze owoce i warzywa okej ale kto przyjmie dostawe
              właśnie na ten dział Wy!!!.Czy ten naród Wilanowski tzw "wybrany"
              nie wie że niestety ludzie z handlu uciekają bo jest ciężko.Następna
              kwestia to nie miły zapach przy rybach. To nie jest smród rybny jak
              ktoś napisał ale to wina osób która robiła kanalizacje w Wilanowie.
              Jak popada większy deszcz lub roztopy to niestety kanalizacja wywala
              te zapachy do sklepu zresztą co się dziwić to są tez zapachy waszych
              pupilów bo one też tam lecą (wina waszych dozorców).Następna kwestia
              to drobne jak ktoś tam ują że kasjerka Murzynak wymaga tego.Podam
              przykład przychodzi lient po 7 rano i kupuje dwie kajzerki (wtedy
              było to 50 groszy)wyciąga 100 złotych kasjerka sie pyta czy ma te 50
              groszy po czym on odpowiada że to jedyne jego pieniądze (to był
              robotnik brudny śmierdzący który pewnie gdzies tam został odesłany
              bo sprzedawca go po prostu olał)to nie jedyny przypadek wielu
              klientów robi zakupy za grosze aby sobie rozmieniać na parkometry i
              to mówią ale wliczam soby które mają wypchane portfele bilonem a ma
              pełen portfel i jeszcze wmawiają że nie mają nawet 5 groszy bo sie
              boją że ich okradną (makabra).Pamietajcie pseudo szlachecki narodzie
              Wilanowski ze słomą że Marcpol to nie jest mennica państwowa
              kasjerzy mają wyznaczoną pule drobnych ( bardzo małą).Ktos tam
              napisze że mało mnie to obchodzi sklep piwinniem miec tego bardzo
              dużo ale jak moze jak macie tylko jedną ajencje w pobliżu która sama
              nie ma zawiele bilonu apteki zresztą tez (ja myśle że to przypadek
              tylko gminy Wilanów).Co mogę więcej napisać to że się ciesze że
              uwolniłem się z tego kołchozu a współczuje osobom które jeszcze tam
              pozostały (was jako klientów tego nie współczuje bo jako wyższa rase
              możecie jeździć gdzieś dalej na zakupy tylko jedno nie na ursynów my
              was nie chcemy).Pozdrawiam wytrwałych pracowników tego sklepu i
              pamiętajcie My jesteśmy górą a nie te pseudo plebsy z Wilanowa
      • r.vasco do oli, kamila i szczurwy 14.01.08, 20:10
        Robię offtopa, ale muszę wyjaśnić.
        Kiedy na początku XX w. Warszawa administracyjnie kończyła się na Mokotowie(Pl.
        Unii), na Woli na ul. Kercelego, na Pradze do dworca kolejowego i na
        Żoliborzu(dzisiejszy Pl. Inwalidów), a dzisiejsze nawet nieperyferyjne dzielnice
        były wioskami lub folwarkami - ówcześni mieszkańcy mówili "pojechać do Bielan",
        "...do Ursynowa" itd. A dzisiaj naturalne jest mówienie na Bielany, na Ursynów.
        To jest normalny proces. Tak więc za jakiś czas wszyscy będziemy mówić "na
        Wilanów", chociaż dzisiaj trochę to jeszcze kłuje w uszy.
    • Gość: fajna klientka Re: MarcPol na Wilanowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 20:13
      Ludzie co wy chcecie od sieci Sklepów Marcpol
      Ja tam od lat robię zakupy i nie wyobrazam sobie zakupów w innym
      sklepie , towar jakościowo jest bardzo dobry ,w porównaniu z innymi
      sklepami ceny sa bardzo atrakcyjne, miła obsługa czego chcieć więcej
      Wspaniała Polska firma z tradycjami i towar jest od polskich
      najlepszych dostawców a Carrefour, biedronka czy inne to najgorszy
      syf.
    • Gość: dziara Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.chello.pl 10.01.08, 19:32
      powiem jedno pracowałem w marcpolu w wilanowie i personel kierownicy
      strają jak mogą a to że są kolejki to do zaządu poniewarz to biuro
      decyduje ile jest osub na danym sklepie kierownictwo pracuje po 14
      16 godzin i to fizycznie anie siedzą personel sobie flaki wyprówa
      zeby wam dogodzic ci co sie wypowiadają zle to wiadomo czerwone
      swinie co zakomuny wam było lepiej takie ku.. jak wy to teraz
      powinny kwiczec anie wam jeszcze lepiej ci co ten oczerniają sklep
      to powiem jedno H.. WAM WRYJ STARE CZERWONE KU.. pozdrawiam
      normalnych klientów tego i innych sklepów
      • Gość: stFu From Marcpol Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 14.01.08, 16:04
        Pracuje w marcpolu i uważam ze ty maki jesteś ograniczony umysłowo... i chyba
        tak troszkę mama biła cie w młodości, a tata wykorzystywał. Nawet nie wiesz co
        mówisz ciekawe gdzie ty pracujesz w jakiej badziewnej firmie. W każdej chwili
        możemy pogadać face to face. I widać ze sam nie wiesz co mówisz. Jak ci się nie
        podoba obsługa to wypie…. I nie przychodź. I jeżeli śmierdzi to tylko od ciebie.
        Kurcze princeska się znalazła. Może zażyczysz sobie czerwony dywan i
        kapciuszki. I wy myslicie sobie ze wszystko musi być za darmo. HALO to nie
        MOLOCH O POW 5000m2 jak Auchany albo TESCO. Wiec wara.
    • Gość: Obrońca.. Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 16.01.08, 17:16
      No to podsumowanie dla Inteligentnie myślącego człowieka:
      Ad1 Kolejki = brak kasjerek, nie dostosowanie sklepu do takiej ilości klientów.
      Ad2 Promocje ..tu zapraszam na Żurawią do biura. Tam wszytsko wyjaśnią.
      Ad3 Bród i zgniłe owoce.
      Niestety natłok zajęć , zatowarowanie , przyjmowanie ( z ograniczoną ilością personelu ) ma swoją cenę.
      Ad4 JW Brak personelu - a ten co jest jest przemęczony
      Ad5 Drobne To już fantazja tego pana... Przesadził. Co do drobnych to w każdym sklepie kasjerzy liczą na drobne. Kiedy kazdy z klientów przynosi duże nominały a kasjer musi wydać resztę to musi mieć z czego.
      Ad5 Marka - również zapraszam do biura

      Podsumowanie:
      Z całym Szacunkiem makki29 , ale powinieneś wiedzieć że sieci sklepów s prawach marketingowych zwiazana jest z jego Centralą. To ona ustala wszytskie te kwestie. Tak samo kwestie zatrudnienia. A nawet gdyby biuro spełniało rządania Kierownika Sklepu , to wciąż pozostaje najważniejsza kwestia na którą nikt z nas nie ma wplywu. ZAROBKI. Dziwie się jeszcze że jacy kolwiek ludzie pracują za takie pieniądze. Marne 1100. Wiec ci co przychodzą do pracy to same odrzuty i niedoroby emocjonalne, które poporstu chcą za 1100 przepracować resztę swojego życia.

      Pozdrawiam
        • Gość: Wilanowiak Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: 86.159.22.* 31.01.08, 15:36
          Mieszkam w Wilanowie od 24 lat. Przezylem wszystkie sklepy, ktore byly przed
          MarcPolem i musze przyznac, ze MarcPol jest z nich najlepszy. Owszem, nie jest
          on idealny, ale jak przynioslem do domu sloik dzemu, ktory okazal sie pekniety
          od reki wymienili mi na nowy. Dzial z pieczywem jest swietnie zaopatrzony.
          Swieze bulki z piekarnika wymiataja. Co prawda czesc rybna nie wyglada zbyt
          zachecajaco, no ale coz...
          Sprzedawczynie na dziale miesnym zawsze sa uprzejme.

          Oczywiscie, w poblizu nie ma konkurencji dla MarcPola, ale sklep oceniam na mocna 4.
      • anettajan Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 01.02.08, 21:43
        Oto podsumowanie:
        - patrząc na styl wypowiedzi "obrońców" MP, którzy z całą pewnością
        są jego pracownikami, używane słownictwo, piękną czystą polszczyznę,
        i cudowną ortografię, a także w sedno trafiajace argumenty
        merytorycznie na temat, ciśnie się na usta tylko jeden komentarz -
        jaki pan, taki kram .....

    • Gość: Mieszkaniec Wilano Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 09.03.08, 11:30
      jestemmieszkańcem Wilanowa o 2 lat. Choć mam na Ursynów czy Sadybę
      blisko to zakupy w MarcPol robię z wyboru. Nie nawidzę "kołchozów"
      jakimi są wielkie supermarkety. Czy ktoś tam kupował mięso i był
      zadowolony? Hałaś, kolejki, wielkie ciężkie koszyki i przede
      wszystkim zajęte parkingi. W MarcPoluzawszę kupuję to czego
      potrzeba i mięso i alkohol, nabiał, lody itp. Marki, smak i jakość
      o głowę lepsza niż w hiper. To, że budynek wymaga odświeżenia jest
      faktem, ale ja kupuje produkty a nie budynek. Zdecydowanie
      zaprzeczam tak krytycznej ocenie. jestem zamożnym człowiekiem i mam
      wymagania. Obsługa wystrój jest w 100% zadowalająca. Myslę, że
      autor komentarza to po prostu konkurencyjna sieć handlowa lub
      zmanierowanyi sfrustrowany człowiek. MarcPol na Wilanowie to mój
      ulubiony sklep.świeże mięso lub różne gatunki razowego chleba
      sprzedawanego na kromki to przykład, że jest to sklep, który
      oferuje różnorodność a nie wielkie hale gdzie stosy towaru robią
      nam mętlik w głowie. Po godzinie zakupów czujemy się jak po całym
      dniu pracy.
      • Gość: emeryt z Wilanowa Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 21.03.08, 20:02
        Jestem mieszkanką Wilanowa od 1976 r. Mam wiele zastrzeżeń do tego sklepu,
        Uważam że opinie nie przebarwione. Zacznę od najprostszej rzeczy, połowę
        artykułów czytnik nie czyta, Pani z mięsnego ręką w rękawiczce - wyciera szmatą
        blat czy krajalnicą po czym ręką w tej samej rękawiczce kroi np. wędlinę.
        Przykładów mogę mnożyć. Zwrócenie uwagi na konieczność zachowania higieny
        spotyka się z oburzeniem personelu. Korzystam z tego sklepu bo mam najbliżej
        (przejść przez ulicę), jestem emerytką więc zainteresowana jestem promocjami.
        Ale jak na sklep osiedlowy uważam , że nie spełnia wszystkich wymogów.
      • jan-w Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 22.03.08, 15:26
        Gość portalu: Mieszkaniec Wilano napisał(a):
        > Marki, smak i jakość o głowę lepsza niż w hiper.

        > jestem zamożnym człowiekiem i mam
        > wymagania. Obsługa wystrój jest w 100% zadowalająca. Myslę, że
        > autor komentarza to po prostu konkurencyjna sieć handlowa lub
        > zmanierowanyi sfrustrowany człowiek

        > MarcPol NA (!) Wilanowie to mój ulubiony sklep.

        Myślę że autor tego zadziwiającego postu, to pracownik markpolu.
        Jakie to ekskluzywne marki są w tym supermarkecie, których nie spotyka się w
        innych? Markpol to supermarket klasy Lidla, czy Kauflandu. Substandardowy z
        najtańszymi produktami dla masowych odbiorców. Z mięsem tak nafaszerowanym
        płynnymi wypełniaczami, że cieknie w transporcie.
        Ten "zamożny człowiek z dużymi wymaganiami" którego potrzeby jest w stanie
        spełnić tylko tania hala targowa markpolu, jest śmieszny i nieudolnie stworzony,
        jak wszystko co ta upadająca firma produkuje.
        Ciągle też nie potrafi się nauczyć że sklep jest w Wilanowie, nie na Wilanowie ;-)
        • radiomis Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 22.03.08, 21:33
          > jestem zamożnym człowiekiem i mam
          > wymagania. Obsługa wystrój jest w 100% zadowalająca.

          przerost formy nad trascia. zalosny jak pienbiadze w piwerszym pokoleniu.
          na szczescie dla autora, punkty odniesienia do zamoznosci so znacznie ponad jego
          glowa
          • jan-w Nieudolny kontratak marcpolu ;-) 17.09.08, 19:59
            Gość portalu: kasia z marcpolu napisał(a):
            > Jesteś niedoinformowany janie w, MarcPol nie produkuje, jest tylko
            > sprzedawcą, mięso biorą od tych samych hurtowników co inne sklepy
            A gdzie ja napisałem że twój pracodawca marcpol produkuje mięso? Mięso moja
            droga produkują świnki i krówki (takie zwierzątka). Natomiast zakłady
            przetwarzające mięso, produkują towary różnej klasy dla różnych odbiorców.
            Szynkę której powstaje 1 kg z 3 kg mięsa dla dobrych sklepów, szereg posrednich,
            a także z resztek i odpadków produkt szynkopodobny dla sklepów substandardowych
            z rodzaju tych w którym ty masz nieszczęście pracować. Z 1 kg resztek - 10 kg
            wędliny ociekającej płynami do zwiększania ciężaru. Producent wyprodukuje to co
            zamówi odbiorca, zgodnie z ceną jaką zaproponuje. Jako pracownik marcpolu
            doskonale o tym wiesz, a jeżeli nie, zapytaj swoją szefową.
            ----------------------------------------------------------------------
            Reszta twojego nieudolnie złośliwego postu trafnie odzwierciedla poziom
            "marketingu" marcpolu ;-)
    • Gość: klient Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 25.03.08, 18:43
      Slep fatalny i nie piszę o sprzedawcach tylko o kierowniku. Brakuje osoby
      decyzyjnej. Nie znają przepisów, jeśli chcesz złożyć reklamację musisz stracic
      2-3 godziny poniewż niby nie mają druków.. a jak sama napisałam to nikt nie
      chchciał jej przyjąć. Nie było osoby która podpisałaby przyjęcie bądź odrzucenie
      reklamacji. Pani kierownik tłumaczyła się że mają dostawę i nie mają teraz
      czasu. A jak sama napisałam to obsmarowała mnie i nie chciała się pod tym
      podpisać ani podbić pieczątką. Skandal. W normalnym sklepie załatwia się to w 5
      minut. Traktują ludzi jak śmieci i ciemniaków. Gdybym sama nie zajmowała sie
      handlem pewnie wyszłabym z niczym. Dopiero jak postraszyłam rzecznikiem nie
      tylko przyjęli pismo ale i od ręki załatwili reklamację. Ale wiecej tam nie
      pójdę. Nie pozwolę żeby jakaś prostaczka niesłusznie mnie obrażała a później
      tłumaczyła się.
      Ta firma to koszmar.
      • radiomis Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 26.03.08, 10:20
        Autorka postu jest kobieta. Podobno. Wiec dlaczego "klient" a
        nie "klientka" ?
        > W normalnym sklepie załatwia się to w 5 minut. (reklamacje)
        Hobby autorki to skladanie reklamacji w roznych sklepach?
        > Ale wiecej tam nie pójdę Nie pozwolę żeby jakaś prostaczka
        > niesłusznie mnie obrażała a później tłumaczyła się.
        Faktycznie, nie chodz tam wiecej. Po takiej wypowiedzi juz wiem,
        dlaczego zglebiasz temat reklamacji. Prostaki produkuja nie to,
        czego bys chciala
        • Gość: klient Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 27.03.08, 08:50
          "Radomis" - z pewnościa nikt inteligentny!!! Nie wnikam jako co się logujesz.
          Nie biegam po sklepach i nie składam reklamacji sama prowadzę firme i wiem jak
          to pewinno funkcjonować. Jeżeli nie potraficz nic madrego napisać to się nie
          wypowiadaj. Wypisanie reklamacji nie zabiera wiecej niz 5 minut... Chyba Że nie
          ma przeszkolonych pracowników a kierownicy potrafia tylko towar na półkach
          rozkładać. Ciekawe czy Ty nie reklamowałbyś bubla. I ja tego nie kupiłam tylko
          mojemu tacie wcisneli jako super towar na którym starszy mężczyzna nie zauważył
          przebarwień. I jak sie okazało cała seria była wadliwa a towar powinni wycofać.
    • jakubz1 Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 04.04.08, 23:46
      Skoro sklep jest drogi... i kiepska obłsuga... internet jak widać
      masz, to może warto skorzystać ze sklepu inernetowego? Sam kupuje i
      nie narzekam... ceny pewnie podobne (nie wiem jakie sa ceny w tym
      marcpolu, ale pewnie zbliżone bądź droższe)... np. hipernet24.pl
      pozwala zamowic i za 10 zl z tym ze placi sie za dostawe... jest
      jeszcze bodajze e-piotripawel.pl - nie pamiętam linku :| (w google
      mozna znalezc)... i stricte ursynowsko-wilanowski www.iLike.pl
      darmowa dostawa, minimalne zamowienie od 70 zl...

      Podsumowujac. Nie jesteś skazany na Marcpol:) jest co najmniej kilka
      alternatyw... polecam zainteresować się:) Pozdrawiam
    • Gość: Jakobinio Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 08.04.08, 19:56
      Witajcie... Moj drodzy sasiedzi, tak wiele zlego piszemy o tym
      nieszczesnym sklepie, a ja sie zastanawiam dlaczego? Przeciez
      mozecie zaczac prace w tym sklepie i postarac sie go zmienic -
      stworzyc taki sklep w jakim sami chcielibyscie robic zakupy;-)
      Pewnie powiecie, ze jestescie ponad tymi, ktorzy tam pracuja i macie
      duzo lepsze zycie wiec nie mozecie sie znizyc do ich poziomu i
      skalac praca kasjera czy sprzedawcy - poziomu prostych, czasem
      zwyczajnych ludzi moze nawet skrzywdzonych przez zycie, ktorzy chca
      zarobic na egzystencje tak by nie glodowaly ich rodziny... Zamiencie
      sie z nimi i pokazcie nam wszystkim jak powinna wygladac super
      obsluga, jak powinien wygladac dobrze zarzadzany sklep, jakie super
      promocje jestescie w stanie zapewnic pozostalym klientom. Powodzenia
      zycze wszystkim, ktorzy sprostaja wymaganiom kazdego z osobna - ilu
      klientow, tyle opinii... Prowadze biznes nieco innej branzy, ale
      rowniez z zakresu handlu - kwiaciarnia vel bukieciarnia;-)) i
      wierzcie mi, ze pracownicy poprawnie traktujacy klienta i
      identyfikujacy sie z szyldem pod ktorym pracuja to wyjatek na miare
      skarbu. Wiec do dziela moi mili - kazdy z Was ma szanse zmienic ten
      MarcPol - musicie tylko zaczac tam prace...
        • Gość: Jakobinio Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 09.04.08, 20:32
          Ale co ma byc takie proste? To, ze wiekszosc klientow nie szanuje
          ludzi, ktorzy ich obsluguja?? Tak, to jest dla mnie proste. Oni tez
          sa ludzmi i jesli nie zmieni sie podejscie klientow do tych ludzi,
          to z pewnoscia pracownikow w handlu bedzie ubywac, a jakosc
          swiadczonych przez nich uslug bedzie jeszcze gorsza. Proste jest dla
          mnie rowniez to, ze tyle opinii o sklepach ilu klientow do nich
          przychodzi. Kazdy ma prawo wyboru i kazdy moze miec swoje zdanie...
          • laelia4 Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 29.07.08, 15:14
            Zgadzam się, że MarcPol Wilanowski to wstyd dla dzielnicy... moim zdaniem to
            wina kierownika sklepu, tylko i wyłącznie. Jakoś inne MarcPole funkcjonują
            całkiem dobrze. A tutaj dziwnie i magicznie zawsze przy kasie Panie mają problem
            z towarami i muszą gdzieś tam dzwonic i pytac o kody :/ koszyków brak, kolejki
            ogromne etc...
            Dla porównania jest sklep na Al.Wilanowskiej "Twoje Delikatesy" wielkością
            porównywalny, a po zmianie kierownika kilka lat temu robienie zakupów to
            przyjemnośc! Kierownik cały czas chodzi po sklepie pilnując by pracownicy byli
            gdzie akurat najbardziej potrzebni, by koszyków było dośc, czyściutko, zadbanie,
            sprawnie. Ostatnio nawet mi drzwi otworzył i się sympatycznie ukłonił :))
            Jak się chce to można ;-)
            • Gość: kocia mama.... Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 22:55
              No co Wy pie..cie? Sorry, bo nie wszystkie posty przeczytalam,
              może o innym marcpol chodzi. Ale ja zawsze do tego sklepu jezdze,
              chociaz do mokpolu i selecta mam o wieeele blizej. Super sklep.
              Balaganu nigdzie nie widzialam, na dziale miesnym mi Pani zawsze
              najladniejsze miesko wybierze (bez zadnej sugestii z mojej
              strony) ;), a przy kasie nie spotkałam niemiłej dziewczyny.
              Zajebioza. Nie wiem o czym wy mówicie. Jedno co, to wybór pieczywa
              jest ograniczony, ale ja po prostu pod tym wzgledem dosc
              wyrafinowana jestem :D
                • Gość: gość Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.acn.waw.pl 29.08.08, 23:53
                  Ludzie, którzy niepracują w handlu, niewiedzą jaka to ciężka praca.
                  Są sklepy w których kasjer jest nie tylko kasjerem. Musi znać ceny z
                  całego sklepu i kody wszystkich towarów. Musi wymienić zepsuty towar
                  na dobry, musi przyjąć reklamacje, musi zwrócić pieniądze za wadliwy
                  towar, za niezgadzającą się cenę. Wyłożyć towar na sklepie. Czasami
                  biega się między kasą a półkami, co po zmęczeniu daje znać w
                  obsłudze przy kasach. Klienci o wszystko obarczają kasjerów tym
                  bardziej w takich małych sklepach. A to jak na jedną osobę jest
                  stanowczo za dużo. Ale jednak ktoś to musi robić, żebyście wy mogli
                  robić zakupy i niezdechnąć z głodu. Więc dlaczego macie do nich o
                  wszystko pretensje. Wszyscy klienci to świnie. Narzekacie na bród i
                  bałagan, a sami to wszystko robicie, chodźby kładąc brudny worek
                  kartofli, bez satki która wisi przy ważywach, na taśmie przy kasie.
                  Kupując większą ilość zakupów, wszystkie jogurty i serki pchacie na
                  dno, a potem przy kasie macie pretensje do kasjerów że macie
                  dziurawy serek i kasjerka musi wstać i przynieść wam nowy. To wy
                  jesteście nie mili, niekulturalni i niesympatyczni. Bardzo często
                  rano, wstajecie lewą nogą i od razu macie pretenscje do kasjerów i
                  sprzedawców, a oni też są ludźmi, takimi samymi jak Wy. A jeśli
                  chodzi o drobne, to i z waszej strony wymagana jest kultura, żeby
                  wychodząc do sklepów nie brać banknotu 100 zł i płacić nim za zakupy
                  za 5 zł, tylko wziąć portfel z drobnymi. Wielu klientom, niechce się
                  nawet zajrzeć do kieszeni, tylko od razu krzyczą niemam. Co do
                  bałaganu na sklepie to też jest w tym wiele waszej winy. Pozwalacie
                  dzieciom ściągania towarów z półek, przebierania w cukierkach i
                  ciastkach, a jeśli Wam to niepasuje, to wrzucacie to byle gdzie.
                  Bardzo często mamusie karmią i poją swoje pociechy w sklepie,
                  wyrzucając opakowania gdzie się da, czyli okradają sklep. Kupując
                  coś na sklepie, a potem rezygnując z tego, chodźby np. mięso i
                  wędlina, wrzucacie to na półki co powoduje po paru dniach smród,
                  zanim sprzedawca to znajdzie. Szacunek należy się i temu co siedzi
                  za biurkiem przy komputerze i temu co sprzedaje w sklepie, bo
                  wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Jeźeli od człowieka który
                  jest sprzedawcą lub kasjerem, wymaga się kultury przy załatwianiu
                  spraw w biurach, w bankach tak samo od was, bogatych snobów wymaga
                  się kultury przy robieniu zakupów. Wielu sprzedawców i kasjerów jest
                  mądrzejszych od niejednego biurwy.

                  We wszystkich wypowiedziach broniących ten sklep, stwierdzacie że są
                  to pracownicy sklepu i to też jest błąd, bo są ludzie którzy
                  potrafią się zachować, ale tych jest tylko garstka, bo reszcie
                  bogactwo uderza do głowy.

                  Czas najwyższy żebyście to Wy, zajrzeli w głąb siebie i zaczęli
                  robić zakupy w tych sklepach w których chcecie, podchodzić do
                  kasjerek które Wam odpowiadają w obsłudze, a nie obrażając innych
                  bez powodu. Ja tak robię.

                  Więcej szacunku i zrozumienia i świat będzie lepszy!!!!
                      • Gość: pracownik FJC Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.xdsl.centertel.pl 09.09.08, 05:47
                        Pracuje w jednym z marcpoli. Nie jestem zatrudniony jednak przez tą firme ale
                        przez agencje podobnie jak większość młodych ludzi których możecie spotkać m.in
                        na kasach w tych sklepach. Śmiać mi się chce jak czytałem że ludzie pracujący w
                        marcpolu są niedorozwojami czy tłumokami bez szkoły. Większość pracowników
                        oczywiście jest po zasadniczej szkole zawodowej ale należy pamiętać że pracują
                        tam także studenci dorabiający sobie na wakacje czy opłacający szkołę.
                        Ja jestem na II roku socjologii studiów stacjonarnych i dorabiam sobie na swoje
                        potrzeby, podobnie jak to czyni moja koleżanka studentka medycyny.
                        na codzień spotykamy się z różnymi "głupimi" sytuacjami ktore wynikły zarówno z
                        winy pracowników ale i klientów.
                        Kiedyś myślałem jak większość z ludzi "głupia baba na kasie ledwo się rusza a mi
                        się śpieszy" jednak po pracy w marketach doceniłem pracę kasjerek i pracownikow
                        marketu.
                        Pojawiał się często na tym forum wątek "końcówek"
                        kasjerka w marcpolu na dzieńdobry dostaje 200 zeta w bilonie. na pierwszy rzut
                        oka dużo ale tak naprawde to śmieszne. Ja dzisiaj miałem na rozpoczęciu pracy
                        parę piątek z parenaście jedynek trochę 50-groszowek i od groma 10 groszowek.
                        Nienawidze tego badziewia liczyc. Przychodzi klient. Spoko ma do zapłacenia 16
                        zeta i tyle płaci. Parę takich klientow i jest wkońcu czym wydawać.
                        Ale niestety market to nie bank żeby pieniadze rozmieniac. Można zrozumieć
                        klient kupi pare artykułow i płaci 100 zł banknotem bo innego nie ma.
                        Ale nie mam zrozumiania dla klientow płacących takim nominałem za paczkę zapałek.
                        W marcpolu jest taki problem ze co kasjerka zbierze od klientow w godzine to
                        może stracić w 5 minut bo klienci jeden po drugim placą "twardą walutą" Często
                        tak się zdarza i kasjerki muszą rozmieniać u innych kasjerek lub u kierownika.
                        Problem jak nawet w skarbcu nie ma drobnych. Klient powie ze to nie jego sprawa
                        a kierownik oleje to.
                        Oczywiście zgadzam się że nie powinno być problemów przy wypłacie reszty z kasy.
                        Kierownictwo rzeczywiscie powinno wymieniać pieniądze w banku na bilon. Niestety
                        realia są takie że każe się kasjerkom zbierać drobne z których korzystają w
                        następnym dniu pracy. Ile to razy na koniec zmiany kierownik widząc prawie pustą
                        kasetkę mówił "boże i czym wy będzięcie juro wydawać?"
                        Sprawa koszyków. Oczywiście pracownicy zbierają po klientach koszyki
                        pozostawione przed kasami. to ich obowiązek. Ale zlitujcie sie. Klient wyrzucił
                        artykuły z z koszem na taśmę. Po skasowaniu spakował się ale koszyk jak stał
                        tak pozostał na taśmie. Zupełna olewka. Lub to samo z wózkami pozostawionymi w
                        przejściu do kasy i zagradzający dostęp do niej innym klientom.
                        Cena wbita na kasę się nie zgadza jaka jest na warzywniaku? Czyja wina?
                        Oczywiście kasjera który specjalnie na złość chciał oszukać wspaniałego klienta.
                        Tak potocznie myślą stare babki emerytki przychodzące 50 razy na dziennie do sklepu.
                        Jeżeli cena którą pokazuje czytnik na kasie jest inna niż ta na sklepie to nie
                        jest to wina kasjera tylko cena zapisana w systemie komputerowym. Więc proszę
                        robić awantury informatykom że jabłka kosztują 2,45 za kilo a nie 2,46.
                        Jeżeli macie jakieś pytania czy uwagi dot. cen itp.itd. to radzę odrazu udać się
                        z tym do kierownika bo to jego działka a nie zawracać głowę kasjerom.
                        Rzeczywiście marcpol jest brudnym sklepem i nawet mycie podłogi pare razy
                        dziennie niec nie pomoze. ostatnio w mojej szafce znalazlem karalucha a jedna z
                        klientek zwrocila uwage ze widziala szczura.
                        Według mnie w takiej jednosce jak marcpol powinna być sprzątaczka.
                        Ale nie. Firma oszczedza podobnie jak inne supermarkety m.in poliderpriceowskie
                        tesco i tak oto sprzątaczkami są wszyscy pracownicy marketu. Zaczynaąc od
                        sprzedawców kończąc na kierownikach.
                        Ubranie robocze. O matko gorsze to już tylko w carrefour jest.
                        Dostałem dwie koszulki z czego urzywam tylko jedna bo druga jest cała w dziurach
                        i wyglada jak sito.
                        Praca w supermarkecie nie jest dla kazdego. Pracownicy często po pracy są
                        wycieńczeni fizycznie jak i psychicznie.
                        Klienci wymagaja od pracownikow marcpolu ale
                        i innych super czy hiperblaszaków perfekcji z uśmiechem na ustach ich
                        obsługujących. Zapominając przy tym jak niską mają stawkę za którą nikomu nie
                        jest do śmiechu.
                        Kolejki przy kasach? Myślicie że to wina kasjerów. Nie . To wina marcpolu za to
                        że pensje są tak niskie i nikomu za te psie pieniądze się nie chce pracować.
                        Kasjerki pracują 12 godzin co drugi dzień.
                        Wysokie ceny? to fakt. Dlatego ja tam nie kupuje duzych zakupow. Jedynie jakaś
                        przekąskę na przerwe.
                        Torby biodegradowalne. niejedna awantura przez to poszła. Oczywiście są po to by
                        marcpol sobie dorobił. nie maja nic wspolnego ze srodowiskiem. Ale niestety taki
                        chwyt zrobilo juz wiele marketów. Wiec nie ma co się dziwić że marcpol tez to
                        dziadostwo wprowadził.
                        Podsumowując proszę o trochę zrozumienia. Wiem że pracownicy nie są idealni ale
                        klienci również. A nikt z pracowników nie zamierza w cztery litery klientowi
                        wchodzić.
                        Jeżeli nie podoba się wam marcpol to po prostu róbcie zakupy gdzie indziej.

            • Gość: kaja Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 15:34
              Koszyków brak bo klienci pokradli. Tak, tak może i wy macie taki
              koszyczek w domciu?Wszędzie gdzie jest system skomputeryzwanykasjer
              dzwni do operatora żeby potwierdzi kod, badź oprosi o kod który jest
              nie czytelny.Jak widzę sami fachowcy są na tym forum. Pracowałam 6
              lat w tej firmie, mam dobre wykształcenie, jesem zdrowa
              psychicznie,kocham handel,niestety kienci wyleczyli mnie na zawsze z
              chęci pracy w tym zawodzie.Pracowałam bo miałam blizko do domu i
              przedszkola ,wyrozumiałych przełożonch oraz cudownych PRZYJACIOŁ.
              (Zdrowych na umyśle.)Teraz pracujęw międzynarodowej firmie, gdzie
              nikogo nie interesuje że dziecko ma wysypkę, ale też nie mam do
              czynienia z takomi okropnymi ludżmi jak klienci MarcPol.Pozdrawiam
              Kajka
              • Gość: Anonimowek Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.aster.pl 17.09.08, 22:04
                Zgadzam sie z tym, co napisala Kajka. Ja pracowalem w tej firmie (tylko w innym
                sklepie) 1,5 roku i musze powiedziec ze z trudem hamuje w sobie nienawisc do
                ludzi. Drodzy Panstwo, ktorzy sie tak mądrzycie i wypowiadacie same negatywne
                opinie nt pracownikow, usiadźcie za kasą chocby na jeden dzien, posluchajcie jak
                ludzie sie zachowuja, do kasjerow maja pretensje o wszystko. Podkreslam - o
                wszystko, sa wulgarni, brudni i smierdzacy. Gdy kasjer prosi o drobne (a prosi
                bo widocznie ma WAZNY powód) wyskakują z mordą że powinienem mieć, przecież to
                moja kasa! A co, może mam dokladac z wlasnych pieniedzy??? Bo nam kasjerom
                kierownictwo nie daje drobnych, caly "nadmiar" gotówki jest zabierany konwojem
                do banku, czy to tak trudno pojąć?? Czy nie mozna zrozumiec ze gdy 10 osob z
                rzędu płaci za przysłowiową bułkę, mydło i powidło banknotem 50 -cio czy 100 -
                złotowym, to w kasie robi sie pusto??? I czy nie mozna zrozumiec ze kasjer nie
                ma wplywu na to, ile kas jest obsadzonych?? Czy nie mozna zrozumiec ze kasjerzy
                oprocz swojej funkcji maja tez przydzial w swoich regałach i gdy wjeżdża dostawa
                muszą się sami z nią uporać! A więc co - może mają się rozdwoić??? Albo
                najlepiej roztroić. Dlaczego klienci (że tak ich ładnie nazwę) wyładowują sie na
                pracownikach, a gdy ten juz jest na tyle rozstrojony ze wzywa kierownika, to
                klient nagle milknie i juz nic nie ma do powiedzenia?? No to jak to jest? Dodam
                do tego, że kasjer ponosi odpowiedzialność materialną za swoją kasę i pokrywa z
                kieszeni niedobory a co najlepsze pełni również funkcję ochroniarza! Tak,
                ochroniarza! Bo stałej ochrony Marcpole nie posiadają! Mnie osobiście grozilo 3
                opryszków (nawiasem mowiąc, nie tylko mi) i po tym trzecim zrozumialem, że czas
                pozbierac zabawki i isc sobie z tej piaskownicy. A więc kłaniajmy się w pas
                Szanownym Klientom i zapraszajmy w nasze marpolowskie progi! Ku chwale Jego
                Świątobliwości Marka Mikuśkiewicza, Pani Iwonie Wiceprezes Zaruckiej i Pani
                Grażynie Wszechmocnej Klimaszewskiej.
                P.S.
                Żałuję tylko że jednego - że już nie będę pracował z takim wspaniałym
                Kierownictwem sklepu i taką kochaną obsadą (szczególnie mam tu na myśli jedną
                Panią z kas).
                • pieniacz Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 18.09.08, 08:14
                  > Gdy kasjer prosi o drobne (a prosi
                  > bo widocznie ma WAZNY powód)

                  w marcpolu prawie zawsze ma wazny powod - w innych sklepach jakos nie

                  > wzywa kierownika, to
                  > klient nagle milknie i juz nic nie ma do powiedzenia??

                  to na pewno ze strachu przez Panem Kierownikiem

                  > kasjer ponosi odpowiedzialność materialną za swoją kasę i pokrywa z
                  > kieszeni niedobory

                  zgodziles sie na psa to szczekaj...

                  > ochroniarza! Bo stałej ochrony Marcpole nie posiadają!

                  to kolejne swiadectwo jakosci tego sklepu

                  Mnie osobiście grozilo 3
                  > opryszków (nawiasem mowiąc, nie tylko mi)

                  po tym co piszesz wcale sie nie dziwie

                • Gość: kajka Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.08, 09:48
                  A tak dobre wykształcenie,mocne, sama zdobyłam nie nakursach
                  telewizyjnych past twarogowych, lecz na dziennych uczelniach w kraju
                  i za grancą. Jakim to trzeba by człowiekiem , że przeszkadza nawet
                  literówka w słowie, masz pewnie nadciśnienie, zostawiła cię
                  kobieta,nikt cie nie lubi i nie kocha, jedyną rozrywką aby ktoś cię
                  spostrzegł jest używanie sobie na forum, z ukrycia,. Biedny
                  człowieku czy wiesz że to co dajemy z siebie tyle samo
                  otrzymujey,pomysl nad sobą.Przykro mi że kamienujecie ludzi na tym
                  forum których nie znacie.Pochylaciem się nad bezdomnym psem a
                  kopiecie kobiety, matki, żony ciężko pracujace, gdzie tu
                  człowieczenstwo? Przykro mi że tak się zachowują nasi panowie,
                  mężczyźni, obroncy naszych cnót.Pewnie bijesz żonę?
        • Gość: anonim Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! IP: *.chello.pl 03.09.09, 17:25

          Jestem zbulwersowany sytuacja jaka miała miejsce 2września 2009r w
          marcpolu w Wilanowie przy ul. Jabłonowskiego. Dzień jak codzień
          ludzie robią zakupy. Wychodząc z marcpola pare metrów przede mną
          został wypchnięty pod moje nogi klient przez tak zwanego "zastępce
          Pani Kierownik sklepu" Konsekwencją tego nie miłego zdarzenia była
          interwencja pogotowia ratunkowego bo poszkodowany został tak
          wypchnięty ze sklepu ze rozciął sobie głowe. Jestem ciekawy co na
          takie zdarzenie powie Pan prezes sieci sklepów Marcpol. Skandal! Czy
          wyciągnie konsekwencje wobec całego kierownicstwa m.in Pana wiekszych
          gabarytów który sieje "postrach" PS. jemu się tak tylko wydaje.

          Kieruje się teraz do oprawcy: jesteś potwornie zarozumiały,
          egocentryczny i zepsuty do szpiku kości!!! Ale los lubi się odwracać,
          więc uważaj ze byś za szybko nie spadł i nie znalazł się pod nim,
          Wtedy może zaczniesz szanować innych.


          KONTAKT


          Siedziba Zarządu
          ul. Poniatowskiego 2
          05-092 Łomianki


          Centrala firmy
          MARCPOL S.A.

          Al. Wilanowska 365
          02-665 Warszawa

          tel. 0-22 547 05 08

          ... nie ciężko złożyć skarge. Serdecznie Pozdrawiam i mam nadzieje że
          od mojego telefonu właściwa osoba zajmie się tą sprwą. Pozdrawiam
    • krzywecyce Re: MarcPol na Wilanowie - masakra! 08.05.16, 18:51
      dziś w Marcpolu prawie puste półki, pracownice ściągały resztki towaru z półek, rzucając go na podłogę... ktoś co wie? to jakiś remanent/remont, a może (tu z nadzieją w głosie...) kasują ten sklep w p*zdu? nadal liczę na jakąś Biedro, ewentualnie Lidl...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka