Gość: jorgus
IP: *.acn.waw.pl
14.06.03, 20:43
Czułem się trochę jak Wokulski, kiedy pedałując sobie beztrosko po Ursynowie
skręciłem najpierw w Imbirową, a potem w Kokosową, w w prawo. Ale klimaty!
Rozwalające się, chyba dziewiętnastowieczne, drewniane chałupu, jakieś
zapyziałe działki zamienione przez kloszardów w wysypiska śmieci, a co za
ludzie, jakie typy ! Radzę skosztować. Po co jeździć do Meksyku czy Indii? -
żeby zobaczyć trzeci świat wystarczy w Europie, Polsce,Warszawie,na Ursynowie
zjechać z cementowych ścieżek rowerowych jakieś 100 m w bok. Polecam, w
ramch remedium przejażdżkę Aleją Kasztanową. Pozdrawiam.