Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca

IP: *.chello.pl 28.10.07, 00:00
Zdarzyło mi się pracować u pana S.P. w delikatesach na Odyńca (jako
jedna z tych biednych dziewczyn). Jest on wyzyskiwaczem, oszustem i
człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek moralności. Otóż:
1) nie pozwala mieć pracownicy ŻADNEJ przerwy przez 10 godzin
pracy!! Ciągle mówi, że przerwa będzie, jak klientów nie będzie w
sklepie. Zawsze są, chociaż 1, ale zawsze.
2) traktuje zatrudnione jak potencjalne złodziejki do tego stopnia,
że idąc do wc zamyka sklep na klucz wcześniej wypędziwszy dziewczynę
na dwór. Po pracy zawsze przeszukuje torbę lub plecak dziewczyny,
mimo że ona nawet nie miała okazji ukraść.
3) dziewczyna musi robić 10 rzeczy naraz, a mimo tego dziad jeden ją
ciągle pogania. W tym samym czasie trzeba wuyłożyć pieczywo,
pilnować klientów-potencjalnych złodziei, sprzątać i doradzać
klientom-potencjalnym złodziejom.
4) zatrudnia NIELEGALNIE. Cały czas biecuje podpisanie umowy, a po
skończonej pracy twierdzi, że na tak krótki okres pracy ( jak 1,5
miesiąca) mu się nie opłaca sporządzać umowy. Dziewczyna, która
przez cały czas myśli, że pracuje legalnie, okazuje się pracować na
czarno.
5) NIE WYPŁACA NALEŻNEJ PENSJI, a tylko 2/3 należnej sumy. Miałam
pracować za 6 zł/h. W ostatnim dniu pracy, kiedy miałam otrzymać
zapłatę za cały okres pracy u S.P. ten oświadczył, że zamiast 6zł/h
otrzymam 4zł/h. Wyjął jakąś kiłbasę i masło i stwierdzi, że
położyłam je wcześnie nie tam , gdzie trzeba, klienci ich nie
zauważyli i nie kupili. I on na tym stracił. A że on tracić nie
lubi, odjął te pseudo-straty z mojej pensji! O takich metodach nie
było mowy, gdy zaczynałam tam pracę. Myślałam, że po wzięciu 2/3
wypłaty moge zgłosić oszustwo do Inspekcji Pracy, ale niestety
myliłam się. Stracone. Gdybym mogła cofnąć czas, nie wzięłabym ani
grosza od tego dziada i kolejnego dnia udała się do Inspekcji Pracy.
Niestety, w wieku 18 lat człowiek nie ma za dużego pojęcia o prawie.
Mogę śmiało stwierdzić, że S.P. jest nienormalny. Raz wyleciał z
drągiem na klienta, która chwilę przedtem wyszedł ze sklepu, i
zaczął go obijać. Za to, że tamtem mu podobno 1 piwo ukradł.
Przestał dopiero, gdy biedak pokazał mu rachunek za to piwo z innego
sklepu. Zawsze patrzcie na daty ważności w tym sklepie, dobrze
radzę. Omijajcie ten sklep dalekim łukiem, S.P. to wykorzystywacz,
oszust, który żeruje na ludzkiej biedzie tych biednych dziewczyn.
    • jan-w Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 28.10.07, 09:14
      Sytuacji oczywiście nie znam, ale w twoim poście widać 2 ciekawe szczegóły:
      1. Każdy klient to dla ciebie - klient-potencjalny-złodziej. Nie sądzę aby takie
      podejście zwiększało ilość klientów. Odwrotnie.
      2. Jeśli nie wsadziłaś kiełbasy i masła do lady chłodniczej (o to zapewne
      chodziło), a rzuciłaś gdzieś tam i uważasz że nic się nie stało, to twój poważny
      błąd. Pewnie wychodzisz z założenia, że można było to wcisnąć następnego dnia
      innemu klientowi, zamiast wyrzucić i po kłopocie.
      Czy ty będąc właścicielem sklepu, zatrudniłabyś taką pracownicę?

      Nielegalna praca to przestępstwo, ale również pracownika. Donos mógłby być
      kosztowny również dla ciebie.
      • Gość: wiwi0 Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.gprs.plus.pl 28.10.07, 11:30
        on mi sie wydaje jakis dziwny i wiecej tam nie kupie nic!
        • Gość: pete Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.07, 11:41
          w którym miejscu dokładnie sa te delikatesy?
      • Gość: X Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.chello.pl 28.10.07, 12:40
        Chętnie odpowiem.
        Otóż to nie dla mnie, a dla pana S.P. każdy klient to potencjalny
        złodziej, ja do ludzi nic nie mam (a bardzo często to oni byli dla
        mnie milsi niż pracodawca). Pan S.P. kazał mi patrzeć na ręce
        każdego klienta, czy była nim 85letnia staruszka, czy 5letnie
        dziecko. Trudność polegała na tym, że w tym samym czasie miałam
        rozładować towar i np. wytrzeć podłogę, bo ktoś coś rozlał. Ciągle
        mi powtarzał, że ludzie jak mają okazję, to zawsze ukradną, i
        dlatego trzeba być tak czujnym!!

        Co do wspomnianych kiełbasy i masła, to one były na ladzie
        chłodniczej!! Pan S.P. by mnie chyba oskalpował, gdybym ich tam nie
        położyła!! Chodzi o to, że zapewne leżały za 2 jogurtami zamiast za
        1 (choć trudno było popełnić błąd, bo wciąż mnie kontrolował).

        Wniosek mam z tego taki, że ludzie (klienci)są dużo lepsi niż
        myślałam. Częstko ktoś mi pomógł, powiedział dobre słowo, tylko
        dzięki temu tyle w tym sklepie wytrzymałam.

        Delikatesy są na Odyńca niedaleko Wołoskiej. Rotacja tam jest i
        będzie, jak się tak traktuje pracowników. Często te biedne
        dziewczyny nawet nie wiedzą, co je tam czeka. Pracowałam w UK przez
        jakiś czas potem (tylko 5 miesięcy), ale tam nawet pomywacza
        traktuje się lepiej niż tu. Polak polakowi to jednak często wilkiem :
        (
        • lidek_syn_ubeka Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 28.10.07, 14:57
          Od tygodnia zyjemy w krainie mlekiem i miodem plynacej,pelnej cudow
          i szczesliwych ludzi,a ty tu takie bzdury wypisujesz.Co jest,nie
          wiesz ze wystarczy objecie wladzy przez PObolszewie,a juz jestes
          szczesliwa?
    • bigmaciek Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 29.10.07, 12:22
      No cóż, jeśli tak rzeczywiście było to współczuje. Natomiast powiem
      parę słów z drugiej strony. Parę razy miałem okazje byc klintem tych
      delikatesów:
      1. Miałem takie sytuacje że ze strony takiej dziewczyny jak ty
      patrzenie mi na ręce było tak nachalne , że nie wachałem się
      powiedzieć żeby się nie bać bo nie jestem złodziejem. To że szef
      widzi w każdym potencjalnego złodzieja, jego prawo, może juz ma z
      tym doświadczenie. Może więc jak jest taka dyspozycja szefa, nie
      narzekać, że trzeba to robic, bo trzeba, ważne jest ale jak to
      robić. I od razu byłoby w sklepie milej.
      2. Co do dat ważności jak najzupełniej sie zgadzam. W tym sklepie
      poluje sie na naiwnych klientów tj. takich jak ja. Pracujących 10-14
      godzin dziennie i spieszących sie do domu i w ostatnim momencie w
      ostatnim po drodze z przystanku sklepie robiących zakupy na kolację
      lub śniadanie. Wielorotnie zdarzyło mi sie kupić rzeczy
      przeterminowane. Ale główny problem w tym że one były w ofercie na
      ladzie. Na moje uwagi, włascicel zawsze wyjezdzał tą samą bajeczką
      że trzyma je na ladzie do czasu kiedy zostanie mu to odebrane a
      ponoć odbiory przeterminowanego towaru odbywaja się dwa razy w
      tygodniu. Jakby nie było jest to po prostu oszustwo.
      3. Stare gazety. Podobna uwaga jak wyżej. Kupując gazetę zawsze
      biore pierwszą lepszą w rozumieniu że jest to najświeższy numer.
      Otóż w tym sklepie tak nie jest. Można kupic wczorajszą a nawet
      przedwczorajszą co mi sie pare razy zdarzyło. I podobnie na zwrócona
      uwage dlaczego nie mówi mi że kupuję stara gazetę właściciel
      opowiada bajeczkę że zwroty niesprzedanych gazet odbieraja od niego
      2 razy w tygodniu a do tego czasu musi je sprzedawać. Dziwne.
      • takajednaania Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 30.10.07, 08:24
        Miałem identyczne, niemiłe doświadczenia z tym sklepikiem. Szybko się jednak
        zorientowałem i już od wielu miesięcy nic w nim nie kupuję.
        • Gość: x Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.07, 10:50
          Fajny nick masz, jak na faceta.
          • Gość: Paulina Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.07, 18:18
            Czy to jest taki niewielki sklepik w którym zawsze na kasie jest
            młody koleś i jakas zawsze inna dziewczyna?
            • Gość: xx Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.07, 09:58
              mieszkam tam niedaleko zakupów am nie robię bo jest drogo i
              lipnie :P
              • Gość: marzenka Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca IP: *.chello.pl 02.11.07, 16:06
                A gdzie w tych okolicach mozna zrobic taniej zakupy? Bo nawet na
                bazarku na Odynca jest dosc drogo.
                • nioma Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 03.11.07, 14:03
                  nigdzie, niestety
                  wszedzie w okolicy drogo jak cholera, ja czasami jak mam czas jezdze
                  do auchan albo leclerca. roznica cenowa ogromna.
                  • morarizo Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 03.11.07, 15:56
                    A gdzie najblizszy od Woronicza/woloskiej Auchan? Do Leclerka tez
                    jezdze (tego przy m.Stoklosy). Swoja droga, dlaczego ceny tak sie
                    roznia nawet miedzy osiedlowymi bazarkami? Na Odynca taniej niz za
                    4,5 jablek nie kupi sie, a na Bytnara owszem, nawet za 2,5 mozna
                    kupuc male slodziutkie kosztele, czy za 3 zl ligole.
                  • jan-w Re: Wyzyskiwacz z delikatesów na Odyńca 03.11.07, 16:09
                    Z tej właśnie sytuacji korzystał Mokpol w dawnym Baltazarze. Sklep na poziomie
                    PRL, ceny jak w Paryżu (wiem, drobna przesada ;-) ).
                    Teraz jeszcze niespecjalny Albert w GM, zmienił się w Careffoura i w okolicy nic
                    nie pozostało. Ani supermarketów, ani sklepów drogich, ale dobrych. Telepizza i
                    banki...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja