Gość: Dyzio
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
08.01.02, 18:27
Dla mnie to kolejny przykład na to, że tzw. nazewnictwem w tym mieście zajmują
się ludkowie, delikatnie mówiąc, mało obeznani z miejscem w którym przyszło im
działać. Jesli facet nie widzi różnicy między Ursynowem a Natolinem (jedno jest
częścią drugiego ?!?) to sorry. Ale co mówić o budowlańcu kiedy p.o.
warszawiacy "nazywajacy" przystanki komunikacji tudzież stacje metra "tyż" ciut
(no może - pół ciuta) mijają się z realiami i historią. Tu pocieszające jest
to, iż delikwent "dał się przekonać", iż Galeria Natolin k/stacji Natolin to
cosik nie do końca tak jak ma być. A propos: co za (skreślone) wprowadził
do "obiegu" to słowo - wytrych "Galeria"; zero orientacji w podstawach
marketingu i psychologii = ludzie (czytaj - klienci) przyzwyczajają się do nazw
lokalizujących usługi, sprzedaż, itpd. ...