anita.zarzycka 25.08.08, 09:17 Witam, Zastanawiam się czy posłać tam synka. Czy ktoś może mi napisać coś o tej szkole? (podstawowej) Jaka panuje tam atmosfera, czy nauczyciele są kompetentni i mili, czy dzieciaki lubią tam chodzić? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
9-x-2 Re: szkoła interacyjna na Bonifacego 25.08.08, 12:41 Witam! Moje dziecko chodzi tam, ale jako dziecko integracyjne. W naszej klasie dzieci są super. Te zdrowe także przechodza selekcję i dzięki temu skład jest dobrze dobrany. Nauczycielki robią dużo, są zaangażowane. Ale jak wszędzie sa plusy i minusy, nigdzie nie jest idealnie.... Generalnie jestem zadowolona. Atmosfera jest w miarę sprzyjająca. Raczej nie przyjmą dziecka z ADHD :-), stawiaja na dzieci z MPD i co najwyżej zespołem Aspergera. Plusem dla dzieci zdrowych jest to, że na równi z niepełnosprawnymi korzystają z wszelakich form pomocy i rehabilitacji o ile jest potrzebna. Dobry kontakt z psychologiem, logopedą. Fajna nauczycielka od religii i angielskiego. Dobre jedzenie w stołówce. Świetlica jest bardzo przepełniona, za głośna i tylko dla tych, których rodzice pracują... Moje dziecko niestety nie może z niej korzystać... Natomiast nauczyciele prowadzący sa różni i tu Ci nie doradzę, bo wszystko zależy od tego, na kogo się trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anita Re: szkoła interacyjna na Bonifacego IP: *.chello.pl 26.08.08, 16:49 Dzięki za odpowiedż. Mój synek ma MPDz więc Twoja opinia jest dla mnie szczególnie ważna. Mam nadzieję, że nas przyjmą. Niby napisali, że przyjmują w pierwszej kolejności dzieci z problemami w poruszaniu się ale my nie mamy meldunku w Warszawie i się trochę boję żeby nas nie odrzucili z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
9-x-2 Re: szkoła interacyjna na Bonifacego 27.08.08, 08:44 N powinni odrzucić. Szkoła ta nie ma rejonizacji, jak mówią i podkreślają. W naszej klasie jest dziewczynka na wózeczku z Żoliborza. Poza tym i tak muszą przyjąć 3-5 dzieci z orzeczeniem. Wolą przyjmować własnie dzieci z problemami w poruszaniu się, niż z problemami w zachowaniu. Jest bardzo dużo dzieci z MPD. Musi być tylko norma intelektualna. W lutym co roku organizują "przegląd" dzieci - wszystkich, integracyjnych (1 x spotkanie z psychologiem i spotkanie w grupie dzieci) oraz zdrowych i oceniają pod względem gotowości emocjonalnej. Ja akurat to sobie chwalę, bo dzieci zdrowe rzeczywiście są w naszej klasie spokojne i przyjacielsko nastawione do dzieci integracyjnych. Dzieci z orzeczeniem uczestniczą we wszystkich wydarzeniach, wyjazdach, imprezach i t.d. Dzieci z MPD maja rehabilitację. Sądzę, że będziecie zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anita Re: szkoła interacyjna na Bonifacego IP: *.chello.pl 27.08.08, 09:19 Dzięki jeszcze raz. Mikołaj jest absolutnie w normie intelektualnej i mamy nadzieję, że uda się go do czasu pójścia do szkoły wyrehabilitować na tyle by chodził sam o kuli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EMI Re: szkoła interacyjna na Bonifacego IP: *.aster.pl 01.01.09, 19:28 a ja nie mam dobrego zdania o tej szkole.Najchętniej zabrałabym stamtąd swoje dziecko.Nauczyciele chcą mieć dzieci super ułożone i każde odstępstwo (gdzie tu integracja?) jest niemile widziane...Panie od religii i angielskiego rzeczywiście "super"- kompletnie nieradzą sobie z dziećmi(dzieciaki włażą im na głowę)...Dla mnie ta szkoła to jedna wielka PORAŻKA...Każda prośba (przynajmniej moja) o pomoc dziecku (niepełnosprawnemu) zakończona jest ,że musi radzić sobie samo i wogóle nauczyciele dają mi "odczuć",że moje dziecko to "potwór" i straszny problematyczny dla nich.Zdecydowanie ODRADZAM TĄ FATALNĄ SZKOŁE!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: szkoła interacyjna na Bonifacego IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 10:23 skonczylam te szkole juz 8lat temu, bylam pierwszym rocznikiem. jestem osoba pelnosprawna, ale pamietam, ze zycie dzieci integracyjnych bylo tam koszmarem, dzieci pelnosprawne w glownym holu (!) zrzucaly dzieci z wozkow i jezdzily sobie na nich radosnie, a wszystko to wslaciwie pod gabinetem dyrektora, moja klasowa kolezanka z MPD byla spuszczana na dykcie z zepsutych drzwi ze schodow, lżona przez "klasowa elite", wysmiewana, jej nauka z nami wygladala w ten sposob, ze siedziala gdzies w kacie i przerabiala z druga nauczycielka swoj wlasny program nauczania. dzieci niepelnosprawne zawsze byly w jakis sposob wykluczone z klasowych spolecznosci - te nie nadazajace za grupa byly wlasnie przesladowane, te jakos wybijajace sie ponad (np. tanczace, majace sukcesy w nauce) byly wykluczane jako "wyniosle". nikt z pedagogow nie zrobil nigdy nic, nie wiem nawet, czy zauwazali taki stan rzeczy, oprocz moze nauczyciela plastyki, ktory nawrzeszczal raz na dzieci pelnosprawne, ze maja pomagac swoim niepelnosprawnym kolegom nawet w zalatwianiu potrzeb fizjologicznych, co bylo gwozdziem do trumny naszej "integracji". mam nadzieje, ze wiele sie w tej kwestii zmienilo, bo ja do tej szkoly w zyciu bym swojego dziecka nie poslala. Odpowiedz Link Zgłoś