Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa...

29.10.08, 21:34
... gdzie trzymacie swoje samochody? :) Oczywiście pytanie do tych,
którzy nie posiadają garażu/miejsca parkingowego w parkingu
podziemnym czy czegoś takiego:) W przyszłym tygodniu stanę się
szczęśliwą posiadaczką samochodu i zastanawiam się, gdzie go
postawić:) Z tego co zauważyłam w okolicy parkuje się gdzie popadnie
i panuje raczej zasada 'kto pierwszy ten lepszy'. No ale czy
parkowanie na ulicy nie jest dosyć ryzykowne? Jak to jest z
kradzieżami czy jakimiś aktami wandalizmu (wybita szyba albo
porysowany lakier)? Wiem, pytanie może wydawać się trochę głupie,
ale nigdy nie miałam tego problemu - zawsze miałam do dyspozycji
garaż:) A może są jakieś prywatne parkingi, na których można wykupić
jakiś abonament (a jeśli tak, to ile to może kosztować)? Mieszkam
przy Wołoskiej, na wysokości Szpitala MSWiA (konkretnie Wiktorska
108D). Za wszelkie sugestie z góry dziękuję!
    • Gość: Stary Mokotów Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 03:08
      Ja i moi rodzice od zawsze trzymamy nasz samochód na ulicy. Oczywiście w miejscu
      do tego przeznaczonym / w takim, gdzie parkowanie jest dozwolone. To prawda -
      przybyło w okolicy trochę firm i napływowych "studentów", którym starzy dali
      hajs na auta, więc czasem nie ma miejsc. Wtedy parkujemy dalej, nawet dużo
      dalej. I nikt nigdy nam się nie włamał do samochodu ani go nie uszkodził. Nawet,
      gdy kiedyś zapomniałem telefonu, który przeleżał na widoku pół dnia i całą
      noc... Wydaje mi się, że auta kradną wszędzie i nie da się tego uniknąć parkując
      na otwartej, nieogrodzonej przestrzeni...

      Jedno jest jednak pewne: na 99,9% da się uniknąć wandalizmu. Nie należy
      zastawiać chodników, jeździć po trawnikach, parkować 1 metr od okien na
      parterach. Trzeba też patrzeć na znaki: może któryś wjazd jest tylko dla
      mieszkańców danej posesji. Niestety wielu kierowców, po przyjeździe do Warszawy,
      zachowuje się jak w dżungli, gdzie trzeba toczyć walkę o przetrwanie.
      • nioma Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... 30.10.08, 08:34
        mieszkam przystanek od Ciebie
        i moj i mojego meza samochod trzymamy pod domem, nigdy nic sie nie
        stalo. A zdarzalo sie nam np zostawic otwarty samochod, ja zawsze
        wyjmuje radio, moj maz nigdy.
        Poza tym mamy wykupione AC
        Jesli nie ma miejsca pod domem, jedziemy dalej,parkujemy przy
        Odynca, Wołoskiej, czasami jest to np parking przy bazarku na rogu.
        Ty masz w poblizu szpitala strzezony platny parking jesli boisz sie
        zostawic samochod pod domem.
      • Gość: Sąsiadka Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... IP: *.aster.pl 14.12.08, 23:06
        Ludzie się dziela na mądrych i głupich, a nie na Warszawiaków i
        przyjezdnych. Wśród moich sąsiadów są i jedni i drudzy i jeśli
        chodzi o kulture parkowania to akurat Ci pierwsi nią nie grzeszą
        (mistrzostwem świata jest jak jeden parkuje: za każdym
        razem "podziwiam" a to zajecie dwóch miejsc, a to blokowanie
        innych). Zrzucanie winy za wszystko co zle na przyjezdych jest
        bardzo wygodnym usprawiedliwieniem chamstwa
        (niektórych) "rodowitych" Warszawiaków. Ale niestety kiepskie to
        argumenty...
    • Gość: nikt Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 08:57
      A ja przestałem zostawiać samochód pod domem, od kiedy mniej więcej
      rok temu znalazłem go rano... bez lusterek. Ale to może dlatego, że
      lusterka mam wyjątkowo apetyczne - duże i z migaczami. Poprzednie
      przygody z samochodem zostawianym pod domem (ktoś próbował się
      włamać, spłoszyli go sąsiedzi) miałem prawie 20 lat temu. Raczej
      zresztą miał te przygody mój Tata - ja wtedy, jeśli kierowałem, to
      tylko siedząc mu na kolanach. A potem, do czasu tych nieszczęsnych
      lusterek, przez kilkanaście lat zostawialiśmy różne samochody pod
      domem dzień i noc, i nic się im nie działo.
    • Gość: uburama Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... IP: *.acn.waw.pl 30.10.08, 09:51
      Trzeba poderwać jakiegoś lekarza z MSWiA. Dr G. jak sama literka wskazuje był
      ponoć czuły na kobiecie wdzięki. Z parkowaniem nie będzie problemu a i w razie
      czego jakąś transplantację się zrobi.
      • lotka.z Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... 30.10.08, 11:11
        Strasznie kiepsko u nas jest nie z wandalizmem, kradziezami ale z
        miejscami parkingowymi :(. Mieszkam w okolicy Polskiego Radia i
        porazka z parkowaniem po 18:OO. Czasami moje autko zostawiam 2 ulice
        dalej. Mam nadal piekny czerwony lakier i wszystkie lusterka ;)
        Mozesz bez obaw zostawiac samochod na ulicy pamietajac jednak aby
        nie utrudniac ruchu samochodom i pieszym.
        pozdrawiam
        lotka
        • iminlove Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... 30.10.08, 18:07
          Dzięki za wszystkie odpowiedzi! :))
        • Gość: Maja Re: Drodzy zmotoryzowani mieszkańcy Mokotowa... IP: *.chello.pl 31.10.08, 08:23
          Na Malczewskiego dodatkowo trzeba uważać, żeby przypadkiem nie postawić auta w
          miejscu, gdzie mają zwyczaj rozstawiać się nielegalni handlarze (jeśli samochód
          stoi również w ciągu dnia). My skończyliśmy z piękną rysą przez całe tylne
          drzwi, bo się handlarz zdenerwował, że nie ma gdzie postawić swojej furgonetki.
Pełna wersja