Park Sielecki dla ludzi i ptaków - paranoja!

07.11.08, 11:25
Po przeczytaniu w Gazecie Stołecznej (nr z dnia 07.11.08) tekstu redaktor
Ziemnickiej "Park Sielecki dla ludzi i ptaków", zbulwersowany jego treścią
wystosowałem do GS taki oto list:
Szanowna Redakcjo "Gazety Stołecznej"!
Ze zdumieniem i zażenowaniem przeczytałem w dzisiejszym wydaniu "GS" tekst
redaktor Krystyny Ziemnickiej pt. "Park Sielecki dla ptaków i ludzi".
Dziwię się tym bardziej, bo przecież to w "Gazecie" pracuje człowiek tak
bardzo zasłużony dla ochrony naturalnych walorów przyrodniczych kraju, jak
Adam Wajrak!
Pani redaktor z entuzjazmem opisuje paranoiczne projekty władz dzielnicy
Mokotów zamienienia jednego z nielicznych na terenie Warszawy naturalnych
obszarów parkowych, siedliska kaczek i łysek, w jakieś wesołe miasteczko rodem
jakby ze snu oszalałego architekta. Projekt ten narusza istniejący od XIX
układ przestrzenny parku i niszczy wszelkie jego walory przyrodnicze.
Miałem okazje zapoznać się, jak wielu mieszkańców Sielc, z planami wydziału
ochrony środowiska dzielnicy Mokotów i ogarnęła mnie groza!
Jak można połączyć ochronę przyrody z wybudowaniem nikomu nie potrzebnego
mostka na jedna z wysp, będącej siedliskiem lęgowym wielu ptaków?
Wytyczanie nowych alejek, tam gdzie ich nie potrzeba, tworzenie nowych
mostków, naruszaniem przestrzennego układu parku itp.?
Jak dba o park Sielecki Wydział Ochrony Środowiska dzielnicy Mokotów niech
zilustrują te oto przykłady:
Po raz kolejny, z powodu braku nadzoru przy prowadzonym w październiku br.
remoncie śluzy obniżono lustro wody stawu o ponad 20 cm. Do kanalizacji
spłynęło tysiące hektolitrów wody, a obniżenie się jej poziomu spowodowało
przyduchę. W parku panuje fetor, zapraszam redaktorów "GS" to parku, bo
przecież jest to kilkaset metrów od siedziby redakcji.
W roku 2007 tylko gwałtowne protesty okolicznych mieszkańców zapobiegły
wycince kilkunastu drzew w parku, które przeszkadzały w realizacji
wzmiankowanego projektu.
W roku 2005 na skutek braku nadzoru przy przebudowie ulicy
Sobieskiego/Idzikowskiego - doprowadzono do wyschnięcia strugi zasilającej
wodą staw Sielecki, a w konsekwencji pierwsze od ponad 200 lat istnienia parku
wyschnięcia stawu. Wyginęły setki ryb, a ptaki pozbawiono schronienia.
Na gwałtowne protesty mieszkańców (w tym m.in. moje) Wydział Ochrony
Środowiska dzielnicy Mokotów wysyłał kłamliwe odpowiedzi, twierdząc że
wszystkiemu winna była letnia szusa. Na ironię zakrawa fakt, że to
mieszkańcy Sielc wykryli prawdziwą przyczynę wyschnięcia stawu, a nie
powołane do tego służby.
Żeby nie być gołosłownym załączam kilka zdjęć zrobionych wiosną tego roku w
parku Sieleckim obrazujących troskę władz Mokotowa i a szczególnie Wydziału
Ochrony Środowiska.
fotoforum.gazeta.pl/5,2,boguswi.html
Zamiast więc wydawać setki tysięcy złotych na niszczenie przyrody i
naturalnych walorów parku Sieleckiego, proponuję przeznaczyć je na cel
prozaiczny: dbanie o przyrodę!
Apeluję też po raz kolejny do władz dzielnicy Mokotów o zaniechanie tego
szaleńczego projektu, niszczącego de facto jedno z najbardziej urokliwych
miejsc w Warszawie!
    • Gość: Sielce Re: Park Sielecki dla ludzi i ptaków - paranoja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 07:43
      boguswi, brawo za rzetelne przedstawienie informacji. Dziennikarze Gazety
      niestety coraz częściej chodzą na skróty pisząc to co im ktoś podsunie bez
      sprawdzenia całościowo opisywanych sytuacji. Artykuł Gazety to świetny PR dla
      władz zaniedbujących tą część Mokotowa.

      Więcej nt. takich sytuacji można przeczytać na forum Sieleckim:
      www.sielce.waw.pl/forum/dyskryminowani-mieszkancy-t228.html
Pełna wersja