O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie tylko

17.12.08, 20:15
Oj, drodzy Warszawiacy, potraficie sprawić, że 'przyjezdny' poczuje
się w Warszawie obco... :(

Jak już kiedyś tu pisałam, dorobiliśmy się z narzeczonym samochodu.
Miejsc do parkowania jest na Mokotowie mało, ale koło naszego bloku
jest placyk, na którym zawsze miejsce było. Przy wjeździe na placyk
jest zakaz, ale pod spodem tabliczka, że wjeżdżać mogą mieszkańcy.
Toteż zaczęliśmy tam parkować:) A że nie chcieliśmy nikomu zajmować
miejsca, to najpierw to upatrzone miejsce obserwowaliśmy, czy nikt
tam nie staje. Nie stawał, więc nie widzieliśmy problemu:)
A tutaj dzisiaj wieczorem przydybała nas pani, która niby mieszka
zaraz obok tego placyku, w mieszkaniu na parterze, no i jej 'spaliny
do mieszkania lecą, nie ma czym oddychać i musi sprzedać
mieszkanie'. A tak w ogóle, to nie jesteśmy mieszkańcami. O tym, że
rodowymi Warszawiakami nie jesteśmy świadczyły nasze tablice
rejestracyjne:) Zaprotestowaliśmy, no bo przecież wynajmujemy tu
mieszkanie, na co pani, że nie jesteśmy, bo przecież NIE MAMY
MELDUNKU.

I tutaj już pomijam kwestię, czy my tam możemy parkować (bo być może
jest to w ogóle teren innej wspólnoty mieszkaniowej, o czym nie
wiedzieliśmy) czy nie; najbardziej zabolał nas tekst, że nie
jesteśmy mieszkańcami. I pytam, co mam zrobić, żeby zostać uznaną
chociaż za 'mieszkankę' Warszawy? Ok, nie mam meldunku, ale płacę
majątek, żeby mieszkanie użytkować. Ale w papierach w pracy podałam
adres zamieszkania tutaj w Warszawie, więc nawet podatki płacę
tutaj! Tylko w dowodzie mam co innego, no ale mało znam osób, które
wymeldowały się z domu rodziców i mają w dowodzie coś innego niż to,
co im wpisano w wieku lat osiemnastu. W każdym razie... Chciałabym
czasami poczuć się tutaj jak u siebie, a nie ciągle jak jakaś
przybłęda nie mająca prawa do niczego...
    • Gość: Moko Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.08, 05:03
      Zależy, czyj jest teren: Miasta = można (i bezwzględnie parkować wg. powszechnie
      obowiązujących przepisów i zasad kultury = nie po oknami na parterze, nawet
      jeśli jest przepisowe 1,5 m !!!!!!!!!!!!!!!!!!). Własność spółdzielni/wspólnoty
      lub dzierżawa = spółdzielnia/wspólnota decyduje. I ma pełne prawo, bo płaci za
      ten teren.
    • yavorius Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 18.12.08, 08:18
      dobrze, pogeneralizowałaś sobie i pouogólniałaś.
    • Gość: bebe Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: 195.242.183.* 18.12.08, 11:26
      > I pytam, co mam zrobić, żeby zostać uznaną
      > chociaż za 'mieszkankę' Warszawy?

      No dobrze, ale jak miało by to uznanie wyglądać? Oczekujesz diplomu ze stempelkiem "Uznajemy cię za mieszkankę"? :) Kto miałby ów diplom wydać? I w ogóle po co ci to? Aż tak potrzebujesz akceptacji? :)

      Jeśli chodzi o techniczne warunki, jakie trzeba spełnić, żeby zostać uznanym za "mieszkańca Warszawy" na tym forum, to mniej więcej wygląda to tak:
      - meldunek w Warszawie (szpanowanie dowodem to podstawa)
      - płacenie podatków w Warszawie (bo darmozjady z prowincji itp.)
      - warszawska rejestracja (bo jak kierunkowskazów nie używa WE, to warszawski buc, a jak LRY, to wieśniak z zadupia ;)
      - znajomość niuansów językowych, czyli "w Wilanowie", a nie "na Wilanowie", rondo Babka, Stołeczna i takie tam. :]

      Wychodzi na to, że musicie jeszcze przerejestrować samochód. :]

      PS. Jeśli potrzeba uznania za "mieszkankę Warszawy" stanie się nie do zniesienia, wspaniałomyślnie mogę cię uznać ja. :] Dam ci to nawet na piśmie. :D
      • nioma Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 18.12.08, 12:26
        olać głupia babe i tyle
        pod oknami na parterze wolno stawac, byle nie tylem.
        • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 18.12.08, 17:09
          Tak też zrobię;)
        • Gość: Moko Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.08, 12:12
          Pod oknami na parterze N I E W O L N O stawiać aut. Nawet przodem.
          Nawet jeśli auto jest postawione przepisowo to TRZEBA się liczyć z innymi. Nie
          wiem, czy była być tak wyrozumiała, gdybyś mieszkała na bardzo niskim parterze
          (1,5 m nad poziomem chodnika) a samochody parkowałyby ok. 1,5 - 1,7 m od okien.
          Co prawda przeważnie równolegle ale jak podjedzie np. terenowy czy dostawczy to
          musisz w dzień zapalić światło...
          O grzaniu silników i aromatach z rur wydechowych nie wspomnę...

          Ja nie mogłem sobie poradzić z bezczelnymi klientami pobliskich banków:
          Millennium i Polbank EFG, więc zarządziliśmy z lokatorami montaż zamykanego na
          klucz słupka. Teren jest dzierżawiony przez naszą wspólnotę. Z obawy przed
          zdemolowaniem go przez klientów i pracowników banków, zaspawaliśmy śruby a
          podstawę zabetonowaliśmy.

          Problem zniknął...
          • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 25.12.08, 23:04
            Gość portalu: Moko napisał(a):

            > Pod oknami na parterze N I E W O L N O stawiać aut. Nawet przodem.
            > Nawet jeśli auto jest postawione przepisowo to TRZEBA się liczyć z
            innymi. Nie
            > wiem, czy była być tak wyrozumiała, gdybyś mieszkała na bardzo
            niskim parterze
            > (1,5 m nad poziomem chodnika) a samochody parkowałyby ok. 1,5 -
            1,7 m od okien.
            > Co prawda przeważnie równolegle ale jak podjedzie np. terenowy czy
            dostawczy to
            > musisz w dzień zapalić światło...
            > O grzaniu silników i aromatach z rur wydechowych nie wspomnę...
            >

            Parkujemy równolegle do budynku, jakieś dwa metry od najbliższego
            okna (a i tak między samochodem - zaparkowanym przodem w kierunku
            okna - a samym oknem rosną jakieś wielkie krzaczory - tak więc
            wiosną i latem to tego okna nawet nie widać). Przy drugiej ścianie
            pani ma drzwi balkonowe i wyjście na ogródek, w którym brat owej
            pani parkuje samochód. Dwa razy większy od naszego;) A obok niego,
            ale już za bramą, pani stawia własny samochód (też dwa razy
            większy;)). No i tak się zastanawiam - więcej tych spalin leci jej
            od naszego samochodu przez małe okno na ścianie szczytowej czy od
            jej własnych samochodów przez drzwi balkonowe? Hmm? :) I w czym jest
            problem - w spalinach w mieszkaniu czy w tym, że ona nie ma gdzie
            zaparkować trzeciego auta? :))

            > Ja nie mogłem sobie poradzić z bezczelnymi klientami pobliskich
            banków:
            > Millennium i Polbank EFG, więc zarządziliśmy z lokatorami montaż
            zamykanego na
            > klucz słupka. Teren jest dzierżawiony przez naszą wspólnotę. Z
            obawy przed
            > zdemolowaniem go przez klientów i pracowników banków, zaspawaliśmy
            śruby a
            > podstawę zabetonowaliśmy.
            >
            > Problem zniknął...

            Ok, niech murują słupki, ja naprawdę jestem grzeczna i jak mi mówią
            'nie parkuj' to nie parkuję:) Ale jeśli na tym samym miejscu staje
            sobie ta pani - a mieszka w tym samym budynku co ja - to zastanawiam
            się, czy nie chodzi o coś zupełnie innego...
            • Gość: Moko Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 04:00
              No to fakt. Opisana sytuacja (2 posty niżej - nie chcę cytować aby nie
              przedłużać) nie do pozazdroszczenia. U mnie było inaczej bo to nie był parking
              tylko b. wąska alejka (taka na szerokość małego samochodu) a obok również wąski
              chodnik.

              A swoją drogą parkowanie w ogródku jest trochę dziwne. Niedaleko na osiedlu WSM
              (okolice ul. Różyckiego) też jest ogródek z VW golfem. Szkoda, że właściciele
              nie przerobili pokoju na garaż i że nie śpią w samochodzie :-)))

              Ja, gdy nie mam gdzie zaparkować to zostawiam nawet kilka przecznic dalej.
              Kiedyś to nawet postawiłem na Narbutta, niedaleko ambasady. Dużo niebieskich
              siętam kręci, więc jakoś mnie to przekonało...
      • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 18.12.08, 17:08
        Tak, potrzebuję akceptacji:) I nie wiem, czemu mam być
        dyskryminowana z powodu braku meldunku i rejestracji z odpowiednią
        literką:) Swoją drogą, niedługo zniosą obowiązek meldunkowy i
        przynajmniej ten problem się rozwiąże;)

        I wkurzają mnie takie teksty, bo człowiek jest grzeczny, mówi
        wszystkim 'dzień dobry' i stara się nie sprawiać problemów, a i tak
        ktoś mu powie, że nie jest mieszkańcem. Albo jest mieszkańcem
        drugiej kategorii. Pani podniosła temat o spalinach idących do
        mieszkania, ale pominęła jakoś fakt, że mieszka przy Wołoskiej, więc
        spalin ma tam pełno, no i sama parkuje pod tym oknem dwoma większymi
        autami;) No ale mój ma 'gorszą' rejestrację, więc i spaliny pewnie
        bardziej śmierdzące.

        I wkurza mnie jeszcze, że rodzice owej pani kupili to mieszkanie
        kiedyś za grosze (ba, żeby jedno - pani ma podobno dwa mieszkania,
        jedno nad drugim, z kawałkiem ogródka), a teraz 'biedna pani'
        będzie 'musiała' sprzedać te mieszkania - w tej lokalizacji, za dwa
        mieszkania weźmie pewnie z półtora miliona. A ja przez resztę życia
        pewnie tyle nie odłożę, coby sobie mieszkanie kupić, nikt mi
        mieszkania nie sprezentuje, no a nawet jeśli, to w województwie
        na 'niewłaściwą literkę', co nawet jednej trzeciej mieszkania w
        Warszawie mi nie pokryje. No ale ja i tak zawsze będę gorszym
        mieszkańcem...

        Tak się chciałam wygadać, już mi lepiej:))

        Ok, to kiedy ten dyplom dostanę? :))
        • nioma Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 18.12.08, 21:58
          e tam
          masz chyba chwilowego pecha do glupich sasiadek.
          ja mieszkam niedaleko Ciebie od zawsze czyli od 77 roku, moi rodzice
          i dziadkowie i jeszcze dalej, tez mieszkali w Warszawie, ale juz
          chłopa wzielam sobie przyjezdnego, wszyscy sasiedzi go lubia,
          panowie razem chodza na piwko, na parkingu pomagaja sobie w drobnych
          naprawach itp. I moj chłop tez jezdzi na nietutejszych blachach.
          Wiec to chyba nie jest tak, ze niechec do obcych blach jest
          powszechna, to raczej zalezy od pojedynczego durnia a takim nie
          trzeba sie przejmowac.
        • Gość: bebe Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: 195.242.183.* 22.12.08, 10:39
          > Tak, potrzebuję akceptacji:)

          Zastanów się - potrzebujesz akceptacji od głupiej baby? Albo od głąbolotów, którzy oceniają ludzi po tablicach rejestracyjnych? Może jestem jakiś inny, ale akceptacja i szacunek takich ludzi to dla mnie prawie jak obelga. :]

          > I wkurza mnie jeszcze, że rodzice owej pani kupili to mieszkanie
          > kiedyś za grosze (ba, żeby jedno - pani ma podobno dwa mieszkania,
          > jedno nad drugim, z kawałkiem ogródka), a teraz 'biedna pani'
          > będzie 'musiała' sprzedać te mieszkania - w tej lokalizacji, za dwa
          > mieszkania weźmie pewnie z półtora miliona.

          Wkurza cię, że ktoś ma lepiej? Nie rozumiem zupełnie, co w tym wkurzającego. To przecież jej sprawa, co ma, za ile, i co z tym zrobi. Ukradła ci te mieszkania, czy co?

          > A ja przez resztę życia
          > pewnie tyle nie odłożę, coby sobie mieszkanie kupić, nikt mi
          > mieszkania nie sprezentuje, no a nawet jeśli, to w województwie
          > na 'niewłaściwą literkę', co nawet jednej trzeciej mieszkania w
          > Warszawie mi nie pokryje. No ale ja i tak zawsze będę gorszym
          > mieszkańcem...

          Z takim podejściem pewnie nie odłożysz. :) Skoro energię marnujesz na przyglądanie się, ile pani ma mieszkań oraz na użalanie się nad swym losem tułaczym, to faktycznie - czarno widzę. :>

          Teraz będzie fragment propagandowo-samochwalczy. :] Pół roku temu kupiłem mieszkanie na Mokotowie. To moje drugie własne mieszkanie w Warszawie. Obu nikt mi nie kupił (no dobra, na pierwsze poszła książeczka mieszkaniowa, starczyła gdzieś na przedpokój kawalerki), na oba wziąłem kredyt. Nie zarabiam kokosów, jestem średnio wybitnym informatykiem. :) W dodatku mam gorzej, bo jestem stąd, a taki to wiadomo - wałówy od rodziny ze wsi sobie nie przywiezie, za grosze pracować nie chce, kumpli w pracy za garść babilonów nie wyślizga. ;) Więc nie jęczcie mi tu, że nie macie mieszkania, bo zawsze mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz). :]

          > Ok, to kiedy ten dyplom dostanę? :))

          Mogę po świętach? Tylko nie wyprowadźcie się do tego czasu. :]
          • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 25.12.08, 22:54
            Gość portalu: bebe napisał(a):


            > Wkurza cię, że ktoś ma lepiej? Nie rozumiem zupełnie, co w tym
            wkurzającego. To
            > przecież jej sprawa, co ma, za ile, i co z tym zrobi. Ukradła ci
            te mieszkania
            > , czy co?

            Nie, wkurza mnie raczej podejście tej pani, która narzekała, że jest
            taka biedna, bo będzie musiała sprzedać te mieszkania. Na moją
            nieśmiałą uwagę, że są w Warszawie gorsze miejsca (np. wielkie
            blokowiska bez skrawka zielonej przestrzeni czy kamienice przy
            Marszałkowskiej ze śmierdzącymi podwórzami-studniami), powiedziała
            'no nie wiem'. No więc wkurza mnie zachowanie tej pani, która jest
            tak 'biedna', bo musi mieszkać na 'okropnym' Mokotowie...

            > Z takim podejściem pewnie nie odłożysz. :) Skoro energię marnujesz
            na przygląda
            > nie się, ile pani ma mieszkań oraz na użalanie się nad swym losem
            tułaczym, to
            > faktycznie - czarno widzę. :>

            Na to akurat energii nie marnuję. Pani sama mi ilość swoich mieszkań
            zakomunikowała - to miało umotywować stwierdzenie, dlaczego ona pod
            tym domem może parkować a ja nie:))

            > W dodatku mam gorzej, bo jestem stąd, a tak
            > i to wiadomo - wałówy od rodziny ze wsi sobie nie przywiezie, za
            grosze pracowa
            > ć nie chce, kumpli w pracy za garść babilonów nie wyślizga. ;)

            Biedaczek:))

            Więc nie jęczcie
            > mi tu, że nie macie mieszkania, bo zawsze mieć możecie (sprawdzić,
            czy nie ksi
            > ądz). :]

            No możemy, możemy, jedno już prawie kupiliśmy:) Na szczęście mnie
            tknęło i zrezygnowaliśmy - dobrze się stało, bo kupilibyśmy w
            najgorszym możliwym momencie:)

            > > Ok, to kiedy ten dyplom dostanę? :))
            >
            > Mogę po świętach? Tylko nie wyprowadźcie się do tego czasu. :]

            Nie zanosi się:))
            • lotka.z Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 27.12.08, 00:42
              Iminlove :)
              po 1 - starsze panie tak maja :)
              po 2 - osoby wynajmujace mieszkanie = sasiedztwo = kilka razy inne w
              roku :( - stad tez taka reakcja sasiadow
              po 3 - kupcie mieszkanie i bedziecie ok :)
              Ja jezdze na tablicach bielanskich a mieszkam na Mokotowie . W tej
              okolicy ktorej mieszkasz jest ciezko z parkowaniem(ogolnie Mokotow
              ma ten problem).
              Sama wkurzam sie jak nie mam gdzie postawic samochodu bo tam gdzie
              stawiam auto ( 14 miejsc parkingowych pod blokiem) stoja 4 z poza
              Warszawy ! Sama chyba rozumiesz, ze w tym przypadku lubic Was nie
              mozna :) Poza tym nie mam do Was zadnej awersji. Mam duzo
              przyjaciol,nie WARSZAWIAKOW i sa ok.
              Troche wiary w SIEBIE :)
              pozdr
              lotka
              • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 28.12.08, 18:49
                lotka.z napisała:

                > po 2 - osoby wynajmujace mieszkanie = sasiedztwo = kilka razy inne
                w
                > roku :( - stad tez taka reakcja sasiadow

                Bez przesady, nikt na mniej niż rok nie wynajmuje:)

                > po 3 - kupcie mieszkanie i bedziecie ok :)

                Świetna rada przy obecnej sytuacji na rynku, potrzebie posiadania
                jakiegoś kapitału własnego, nie ukończonych jeszcze studiach,
                krótkim stażu pracy i większości zarobków na umowę zlecenie;)

                Z resztą, kupno mieszkania nie do końca rozwiąże ten problem - jest
                jeszcze sprawa tych nieszczęsnych rejestracji, prawda? No i nie
                rozumiem, dlaczego ja mam kupować mieszkanie żeby zostać uznana za
                mieszkanę?

                > Sama wkurzam sie jak nie mam gdzie postawic samochodu bo tam gdzie
                > stawiam auto ( 14 miejsc parkingowych pod blokiem) stoja 4 z poza
                > Warszawy ! Sama chyba rozumiesz, ze w tym przypadku lubic Was nie
                > mozna :) Poza tym nie mam do Was zadnej awersji.

                Lotka, proszę, przeczytaj jeszcze raz zacytowany przeze mnie
                fragment Twojej własnej wypowiedzi:) Mam się czuć winna, bo chcę
                zaparkować pod domem, w którym mieszkam?? Dla ułatwienia dodam, że
                właściciel tego mieszkania nie mieszka tam razem ze mną, a więc nie
                parkuje tam własnego samochodu. Nie segreguj ludzi (i samochody) na
                'nas' i 'was', bo to nie o to nie o to chodzi! Ktoś zajął publicznie
                dostępny parking - jego sprawa, był tam pierwszy i nic Ci do tego -
                po prostu zaparkuj dalej. Można się złościć i wściekać na brak
                miejsc parkingowych - to rozumiem (głupie spółdzielnie, planowanie
                infrastrukturalne etc.), ale wściekać się na ludzi, że zaparkowali
                kiedy mieli wolne miejsce?? I to bardziej na tych 'Was', bo nie
                wiem, mają mniejsze prawa do parkowania pod swoimi mieszkaniami??
                Czy żeby nikogo nie urazić powinnam czekać do późnego wieczora, aż
                wszyscy sąsiedzi poparkują swoje auta??
                • lotka.z Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 30.12.08, 20:46
                  Przeczytalam jeszcze raz dla pewnosci, ale nie przeczytalam nigdzie
                  w swojej wypowiedzi slow winiacych Ciebie o cokolwiek. Zapytalas sie
                  czemu tak jest - odpisalam to co ja czuje jako mieszkanka Warszawy.
                  pozdrawiam

                  www.wiadomosci24.pl/artykul/student_twoim_sasiadem_czyli_historia_z_impreza_w_tle_39102.html
                  • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 31.12.08, 13:30
                    No ale są słowa winiące przyjezdnych o brak miejsca parkingowego dla
                    Ciebie. A jako przyjezdna mogłam wziąć to do siebie, prawda?
                    • lotka.z Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 31.12.08, 15:53
                      Sama wkurzam sie jak nie mam gdzie postawic samochodu bo tam gdzie
                      stawiam auto ( 14 miejsc parkingowych pod blokiem) stoja 4 z poza
                      Warszawy ! Sama chyba rozumiesz, ze w tym przypadku lubic Was nie
                      mozna :) Poza tym nie mam do Was zadnej awersji. Mam duzo
                      przyjaciol,nie WARSZAWIAKOW i sa ok.
                      Troche wiary w SIEBIE :)
                      - to sa moje slowa napisane do Ciebie.
                      Sama stwarzasz problemy.Masz jakis kompleks nizszosci chyba. Nas nie
                      lubisz a sama chcesz byc lubiana. To nie ta bajka...powodzenia
                      • iminlove Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 31.12.08, 20:31
                        Gdzie napisałam, że 'Was' nie lubię? Ja nie dzielę samochodów wg
                        tablic rejestracyjnych... Nie ma miejsca parkingowego, to parkuję
                        gdzie indziej.
                      • nioma Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty 13.01.09, 11:38
                        wiesz lotka, to glupota
                        jak parking jest ogolnodostepny to jakie ma znaczenie z jaka
                        rejestracja stoi samochod? a moze warszawiaka z dziada pradziada
                        ktory ma samochod w leasingu z wroclawskiej firmy na przyklad?
                        wkurzasz sie bo nie ma miejsca? to wykup sobie garaz najlepiej.
                        ja tez czesto podjezdzam na parking pod dom i nie moge zaparkowac,
                        wiesz co sie wtedy robi? szuka sie miejsca gdzie indziej a nie
                        wkurza na "obce" rejestracje.

                        PS nie jestem przyjezdna.
      • Gość: Wrecekrzepki Re: O 'parkingach tylko dla mieszkańców' i nie ty IP: 195.205.221.* 13.01.09, 10:58
        Zapomniales jeszcze o tym, ze powinienes byc mieszkancem Warszawy od 46 lat a
        Twoja rodzina powinna mieszkac w Warszawie od 4 pokolen.

        Pozdr,
        Warszawiak.
Pełna wersja