l.george.l
17.09.09, 15:03
Media bombardują nas statystykami na temat, kto i co sobie depiluje. A
przecież jeszcze kilkanaście lat temu nikomu nie przeszkadzały owłosione
kobiece nogi, włosy na męskim torsie były powodem do dumy, a rejony intymne
wygalało się najwyżej przed porodem lub interwencją chirurga. Wyobrażacie
sobie gościa, który wymyślił modę na depilację i liczy teraz kasę, którą
zarobił? Podziwiajmy go, bo - moim zdaniem - wmówienie ludziom konieczności
depilowania się można przyrównać z wymyśleniem religii. Bez jednego i drugiego
można spokojnie żyć, a interes się kręci nieprawdopodobnie.